Kolejny środowy maraton rozegrany w wiosennej aurze

2026-10-22
Kolejny środowy maraton rozegrany w wiosennej aurze

Przy iście wiosennej aurze rozegraliśmy kolejny maraton środowy. Trzeba przyznać, że wczorajszy wieczór zafundował nam nie lada emocje i dużą dawkę ciekawy, stojących na wysokim poziomie spotkań. Sezon jesienny wychodzi w decydującą fazę i praktycznie co kolejka następują przetasowania w tabelach. Patrząc jak kształtują się tabele w poszczególnych ligach czeka nas nie lada końcówka rundy. Wracając jednak do środy sypnęło nam w tym dniu remisami. Aż cztery razy drużyny podzieliły się punktami. Również cztery razy wygrywali gospodarze, a trzy potyczki zakończyły się trumfem drużyn przyjezdnych. Wczoraj również minęliśmy trzy setny mecz w sezonie jesiennym. Ciekawa sytuacja jest w I Lidze, gdzie wszystko wskazuje na to że do ostatniej kolejki będziemy pasjonować wyścigiem o mistrzostwo. Wśród ekip walczących o pierwsze miejsce nie będzie na pewno obrońcy tytuł, drużyny PLUSdo Metalmex, która w derbowym starciu przeciwko ekipie FC Kwiatowe doznał czwartej porażki w obecnym sezonie. O podium walczy za to FC Faworyt. Tym razem ukraiński zespół podejmował Rossoneri. Gospodarze byli blisko wygranej, jednak gol zdobyty przez Jakuba Tecława w 50 minucie zadecydował, że mecz zakończył się remisem 2:2. Również podziałem punktów zakończyło się starcie WKS Topmet Light z KS Volya. Goście byli bliscy sprawienia kolejnej sensacji, jednak WKS w ostatnich 120 sekundach zdołało odrobić stratę dwóch bramek. Z kolei w II Lidze nowym liderem po zwycięstwie nad Whiskonzy został zespół Drukarnia Media Connect. W dobrej formie w ostatnim czasie jest spadkowicz z I Ligi, drużyna Fc To The Top. Podopieczni Oleksandra Dukhno w dobrym stylu ograli Reoptis, który wyraźnie chwycił zadyszkę. Aż cztery konfrontacje zobaczyliśmy na poziomie IV Ligi. W najciekawszym meczu KP Perła Puszczykowo pokonała 2:1 KR Gooners. W pozostałych potyczkach Kopacze musieli uznać wyższość drużyny Lutnia Due 2022. Falcon F.C. pokonał Wczorajszych, a stracie FC Hangover kontra Słodkie Szczeniaczki zakończyło się remisem. Wyraźną zwyżkę formy przechodzi zespół GSK. Gospodarze niczym rasowy bokser wypunktowali Mikroball i pną się do góry w ligowej tabeli. Tym razem tylko jeden mecz odbył się w VI Lidze. W Grupie A FC Acustico podejmowało KS Volya 2. Gospodarze prowadzili już 3:0, ale skuteczna pogoń ekipy KS Volya 2 spowodowała, że mecz zakończył się remisem 3:3. Biorąc pod uwagę, że runda zasadnicza w VI Lidze dobiega końca z tego podziału punktów najbardziej zadowolony może być zespół Fc All In, który bezpośrednio rywalizuje z drużynami Fc Acustico i KS Volya 2 o pierwszą piątkę.

I Liga
Derbowe starcie pomiędzy PLUSdo Metalmex kontra FC Kwiatowe dostarczyło wiele emocji i jakości piłkarskiej. Od 1 do 50 minuty byliśmy świadkami dynamicznego spotkania w którym nikt się nie oszczędzał, a zespoły grały na maxa. Pierwsze 25 minut było bardzo szybkie, choć z małą liczbą okazji podbramkowych. Gra toczyła się w dużej mierze w środku pola. Zespoły grały na dużej intensywności, jedyne czego brakowało to czystych okazji strzeleckich. Inna sprawa że obie defensywy grały bardzo skutecznie i skutecznie zapobiegały zapędy ofensywne. Do przerwy bez bramek.
Zdecydowanie lepsza pod względem ilości sytuacji do zdobycia goli była druga połowa. Obie ekipy nie kalkulowały i po nieco zamkniętej pierwszej połowie w drugiej pokazali pełnię swoich ofensywnych możliwości. Nieco więcej z gry mieli goście, których ataki był bardziej groźniejsze. Dwukrotnie po strzałach gości, Paweł Sobala musiał stanąć na wyskości zadania. Po drugiej stronie PLUSdo nie rezygnowało ze zdobycia bramki i również oddało kilka groźnych strzałów z którymi radził sobie Mateusz Chmal. Kluczowa dla losów spotkania okazała się 39 minuta. Wtedy to Arkadiusz Kurcewicz wyprowadził FC Kwiatowe na prowadzenie. Od tego momentu przez końcowe 10 minut byliśmy świadkami wymiany ciosów. Akcja a akcję. Mistrz dążył do wyrównania, natomiast goście szukali drugiej bramki. W 48 minucie po jednym z kontrataków, Marcin Pawlak podwyższył na 0:2. PLUSdo nie rezygnowało i walczyło do końca. Nadzieja na remis odżyła w 50 minucie kiedy to Jakub Zalewski z bliskiej odległości zdobył kontaktową bramkę. Niestety do wyrównania zabrakło czasu i to derbowe starcie kończy się wygraną drużyny FC Kwiatowe. Czwarta porażka PLUSdo Metalmex przekreśliła szansę na obronę tytułu, natomiast wygrana FC Kwiatowe spowodowała, że zespół może jeszcze myśleć o podium.

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • Jakub Zalewski 50'

Kary:

---

1

:

2

FC Kwiatowe


Strzelcy:

  • 39' Arkadiusz Kurcewicz
  • 48' Marcin Pawlak

Kary:

---

Dwa oblicza miało spotkanie FC Faworyt kontra Rossoneri. Od początku meczu mocne tempo narzucili gospodarze wśród których prym wiedli Marian Stankivskij oraz Roman Laktionov. To właśnie po świetnej akcji Romana wynik otworzył w 10 minucie Mykola Kosheliuk. Od utraty kolejnych bramek gości uchronił świetnie dysponowny Maks Suwiczak, który dodatkowo z biegiem czasu pomagał w rozegraniu piłki. Rossoneri wolno wchodzili na obroty, ale jak już weszli to sporo się działo. Trio Tecław-Jaśkowiak-Murawski ostrzeliwali bramkę gospodarzy, jednak Dmytrii Nauholnyi bronił kapitalnie. W 21 minucie w zamieszaniu podbramkowym, gola na 2:0 zdobył Vladyslav Petruk ustalając tym samym wynik pierwszej części meczu.
Druga polowa to odrodzenie czerwono-czarnych. Podopieczni Marcina Jaśkowiaka wspierani dodatkowo przez swojego Padrone, postawili na totalną ofensywę i kompletnie zdominowali swoich przeciwników, jednak tego dnia jak w transie bronił Nauholnyi. W 29 minucie kontaktowego gola zdobył Jakub Tecław. Rossoneri nacisnęli jeszcze mocniej-dodatkowo wysoko w rozegraniu grał bramkarz Maks Suwiczak. Dwoił się i troił Kuba Tecław, a swoje szanse na wyrównanie mieli kolejno Michał Jaśkowiak, Patryk Markiewicz, Mateusz Murawski i Adnan Zaid, jednak bramka FC Faworyt była jak zaczarowana. Mocno cofnięci gospodarze starali się wykorzystać odkrytą bramkę Rossoneri, jednak ich próby strzałów z własnej połowy były dalekie od ideału. Wreszcie w 50 minucie wysiłki gości zostały zwieńczone wyrównującym golem najlepszego na placu gry, Jakuba Tecława, który strzałem z rzutu wolnego ustalił wynik tego pojedynku. Tym samy to miłe dla oka widowisko kończy się podziałem punktów.

 

FC Faworyt


Strzelcy:

  • Mykola Kosheliuk 10'
  • Vladyslav Petruk 21'

Kary:

---

2

:

2

Rossoneri


Strzelcy:

  • 29' Jakub Tecław
  • 50' Jakub Tecław

Kary:

---

Potyczka WKS Topmet Light z KS Voyla dostarczyło wielu emocji i trzymało w napięciu do samego końca. Topmet przez większą część meczu prowadził grę, starał się narzucać własne tempo i konsekwentnie szukał okazji do zdobycia bramek. Nie brakowało sytuacji, jednak długo brakowało skutecznego wykończenia. Voyla z kolei pokazała, że potrafi mądrze się bronić, zachować cierpliwość i bezlitośnie wykorzystywać nadarzające się szanse. W 35. minucie wynik otworzył Serhii Hutorov, dając prowadzenie zespołowi Voyla. Topmet musiał szukać sposobu na przełamanie dobrze zorganizowanej defensywy rywali. Mimo przewagi w grze i kolejnych prób gospodarze nie potrafili zamienić swoich okazji na bramki, a Voyla konsekwentnie realizowała swój plan. W 47. minucie Leonid Doroshevich podwyższył prowadzenie gości i sensacja wisiała na włosku. Wydawało się, że KS Volya są blisko zwycięstwa, ale gospodarze nie zamierzali składać broni. W 48. minucie Adrian Cebula zdobył bramkę kontaktową, przywracając nadzieję na korzystny rezultat. Chwilę później, w 50. minucie, Oliwier Pytlak doprowadził do wyrównania, a Topmet udowodnił, że walczy do samego końca. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2. WKS Topmet może odczuwać niedosyt, bo stworzył sobie wiele okazji i przez długie fragmenty kontrolował przebieg spotkania. Zabrakło jednak skuteczności, która pozwoliłaby wcześniej przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Voyla zasłużyła na uznanie za dobrą organizację gry w defensywie i umiejętność wykorzystywania swoich szans. Topmet natomiast pokazał, że niezależnie od wyniku walczy do końca i nawet w trudnym momencie nie rezygnuje z walki o zwycięstwo.

WKS TOPMET Light


Strzelcy:

  • Adrian Cebula 48'
  • Oliwer Pytlak 50'

Kary:

---

2

:

2

KS Volya


Strzelcy:

  • 35' Serhii Hutorov
  • 47' Leonid Doroshevich

Kary:

  • 49'Kiril Havrylchenko
 

II Liga
W pierwszym meczu na boisku A środowych zmagań zaprezentowały się drużyny Whizkonzy i Drukarnia Media Connect. Początek należał do Whiskonzy, które już w 4. minucie otworzyło wynik za sprawą Eryka Włodarczaka. Drukarnia musiała więc szybko zabrać się do pracy, a pierwszą udaną odbitkę przygotował w 10. minucie Jakub Bakalarz, przywracając remis. W 30. minucie emocje sięgnęły zenitu – Mikołaj Kania z Whiskonzy obejrzał dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwoną, osłabiając swój zespół. Media Connect wykorzystało sytuację po przerwie: w 32. minucie Filip Juskowiak naniósł poprawkę na wynik, a trzy minuty później Jakub Bakalarz skompletował dublet i sprawił, że drukarska maszyna nabrała rozpędu. Whiskonzy nie zamierzało jednak składać broni – w 36. minucie Eryk Włodarczak po raz drugi wpisał się na listę strzelców, dając swojej ekipie nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Ostatnie słowo należało jednak do Drukarni: w 46. minucie Kacper Jaskólski dołożył kolejną bramkę i przypieczętował zwycięstwo 4:2. Końcówka przyniosła jeszcze nerwowe akcenty – w 48. minucie czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie obejrzał Dariusz Pisarczyk, a w 50. minucie Maurycy Janczewski został ukarany żółtą kartką za niesportowe zatrzymanie rywala. Ostatecznie Drukarnia Media Connect wydrukowała zwycięski rezultat i została nowym liderem II Ligi.

Whiskonzy


Strzelcy:

  • Eryk Włodarczak 4'
  • Eryk Włodarczak 36'

Kary:

  • Mikołaj Kania30'
  • Mikołaj Kania30'
  • Mikołaj Kania30'
  • Br. Dariusz Pisarczyk48'

2

:

4

Drukarnia Media Connect


Strzelcy:

  • 10' Jakub Bakalarz
  • 32' Filip Juskowiak
  • 35' Jakub Bakalarz
  • 46' Kacper Jaskólski

Kary:

  • 50'Maurycy Janczewski
 

Spotkanie od początku toczyło się w dużej intensywności. Reoptis starało się prowadzić grę i budować akcje pozycyjne, natomiast FC To The Top imponowało skutecznością i bezwzględnie wykorzystywało swoje okazje. Wynik już w 4. minucie otworzył Yehor Stapanchenko, a chwilę później, w 5. minucie, ponownie trafił do siatki. Mimo dwubramkowej straty Reoptis nie odpuściło i konsekwentnie szukało swoich szans. W 15. minucie Mateusz Duchowski zdobył bramkę kontaktową, przywracając swojej drużynie nadzieję na korzystny rezultat. Mecz był twardy, pełen pojedynków i licznych sytuacji bramkowych. Reoptis próbowało narzucić swój styl gry, ale FC To the Top skutecznie odpowiadało na ofensywne poczynania rywala. W 20. minucie anton Kutsenko podwyższył prowadzenie, a końcówka spotkania należała już do niego bezapelacyjnie. Dwa kolejne trafienia, w 42. i 43. minucie, pozwoliły mu skompletować hat-tricka i ustalić wynik na 5:1. FC To The Top pokazało, że nie trzeba dominować w posiadaniu piłki, by zdominować wynik. Reoptis prowadziło grę i potrafiło stwarzać zagrożenie, ale to skuteczność oraz bezwzględne wykorzystywanie okazji przesądziły o wysokim zwycięstwie FC.

FC To The Top


Strzelcy:

  • Yehor Stapanchenko 4'
  • Yehor Stapanchenko 5'
  • Anton Kutsenko 20'
  • Anton Kutsenko 42'
  • Anton Kutsenko 43'

Kary:

---

5

:

1

Reoptis


Strzelcy:

  • 15' Mateusz Duchowski

Kary:

---

IV Liga
Starcie czołowych drużyn IV Ligi, KP Perła Puszczykowo kontra KR Gooners, było ciekawym stojącym na dobrym poziomie spotkaniem. Lepiej w spotkanie weszli gracze z Puszczykowa, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie po golu Mikołaja Alankiewicza. Ten sam zawodnik miał jeszcze dwie okazje na podwyższenie rezultatu jednak zawiodło wykończenie. Po słabszym początku w miarę upływu czasu rozkręcał się zespół KR Gooners, który swoich szans na wyrównanie szukał w strzałach z daleka. Oddał kilka groźnych strzałów, lecz za każdym razem bramkarz gospodarzy, Adam Buczkowski popisywał się skutecznymi interwencjami. W 20 minucie KP Perła podwyższyła prowadzenie za sprawą Piotra Majewskiego, który popisał się skuteczną dobitką. Mimo niekorzystnego wyniku, goście nie rezygnowali i jeszcze przed przerwą zdobyli kontaktową bramkę. Artem Sudakov popisał się precyzyjnym strzałem.
Druga połowa zaczęła się do ataków gospodarzy, którzy mieli dwie dogodne okazje do podwyższenia rezultatu. W odwrocie zawodnicy KR Gooners, podobnie jak to miał miejsce w pierwszej części, oddali kilka groźnych strzałów. Po jednym z nich piłka trafiła w poprzeczkę. Czas uciekał, a rezultat ustalony przed przerwą nie ulegał zmianie. Im bliżej końca spotkania tym bardziej nasilały się ataki drużyny KR Gooners. Na dwie minuty przed końcem goście mieli piłkę na remis, jednak jeden z zawodników nie trafił z dwóch metrów do pustej bramki. Wcześniej przed tą szansą bramkową, Mikołaj Alankiewicz trafił w słupek. Ostatecznie KP Perła Puszczykowo dowozi wygraną i wskakuje na drugie miejsce z tą samą liczbą punktów co lider. Z kolei KR Gooners odnotowuje czwarty mecz bez zwycięstwa co w pewnym sensie na chwilę obecną oddala ich od pierwszego miejsca.

KP Perła Puszczykowo


Strzelcy:

  • Mikołaj Alankiewicz 2'
  • Piotr Majewski 20'

Kary:

---

2

:

1

KR Gooners


Strzelcy:

  • 24' Artem Sudakov

Kary:

---
 

Na boiskowej scenie Ligi futbolsport.pl, przy sztucznym świetle i w rytmie dwóch 25-minutowych części, Kopacze stanęli naprzeciw Lutni Due 2022. Od pierwszego gwizdka gospodarze próbowali rozkręcić swoje rzemiosło, ale rywale grali niczym dobrze nastrojony instrument – cierpliwie, konsekwentnie i z wyczuciem odpowiedniego momentu. Przez pierwszą część spotkania bramki pozostawały zamknięte, aż w 29. minucie Bartosz Szarkowski zagrał pierwszy zwycięski akord Lutni, otwierając wynik meczu. Kopacze ruszyli do odrabiania strat, lecz ich ataki nie przynosiły oczekiwanego efektu, a defensywa Lutni skutecznie tłumiła kolejne próby. Gdy spotkanie zbliżało się do końca, w 49. minucie Maciej Wojtas postawił kropkę nad „i”, zdobywając drugą bramkę i przypieczętowując triumf swojej drużyny. Lutnia zagrała więc koncert na dwa gole, ale rywale postraszyli znacząco drugi zespół Lutni. Wynik 0:2 oznacza, że trzy punkty powędrowały do gości.

 

Kopacze


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

2

Lutnia Due 2022


Strzelcy:

  • 29' Bartosz Szarkowski
  • 49' Maciej Wojtas

Kary:

---

Spotkanie FC Hangover kontra Słodkie Szczeniaczki od początku przypominało starcie, w którym kac nie zamierzał odpuścić, a Słodkie Szczeniaki pokazywały pazurki! Mecz obfitował w liczne pojedynki 1 na 1, w których zawodnicy obu ekip raz po raz sprawdzali swoje umiejętności i odwagę. Już w 6. minucie Wiktor Kurzawski wyprowadził FC Hangover na prowadzenie, dając gospodarzom powody do optymizmu. Przez długi czas wynik nie ulegał zmianie, aż w 35. minucie Maciej Szaban doprowadził do wyrównania, pokazując, że Szczeniaki potrafią ugryźć w najmniej spodziewanym momencie. W 39. minucie Paweł Urbańczyk obejrzał żółtą kartkę za niesportowe zachowanie, a emocje na boisku tylko rosły. Trzy minuty po rozpoczęciu ostatniej fazy spotkania Antoni Kwiatkowski ponownie postawił Hangover na nogi, trafiając na 2:1. Goście nie zamierzali jednak chować ogonów pod siebie i w 46. minucie Jakub Mańczak ustalił wynik na 2:2 skutecznie egzekwując rzut karny. Końcówka mogła przynieść gospodarzom pełnię szczęścia – w jednej z ostatnich akcji napastnik FC Hangover stanął przed szansą trafienia do niemal pustej bramki, ale z ostrego kąta uderzył w słupek! Hangover było o włos od zwycięstwa, lecz Słodkie Szczeniaki przetrwały do końca i wywalczyły remis. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami po spotkaniu pełnym walki, indywidualnych pojedynków i emocji aż do ostatniego gwizdka.

FC Hangover


Strzelcy:

  • Wiktor Kurzawski 6'
  • Antoni Kwiatkowski 42'

Kary:

---

2

:

2

Słodkie Szczeniaczki


Strzelcy:

  • 35' Maciej Szaban
  • 46' Jakub Mańczak

Kary:

  • 39'Paweł Urbańczyk

Drugi oddech chwyciła druzyna Falcon F.C., która odniosła przekonujące zwycięstwo nad zespołem Wczorajsi, wygrywając 6:2. Spotkanie pokazało, jak duże znaczenie mają skuteczność pod bramką rywala oraz umiejętność wykorzystywania indywidualnych atutów zawodników. Falcon potrafił zamieniać swoje okazje na gole, a jedną z głównych postaci spotkania był tradycyjnie Noah Tiilikainen, który skompletował hat-tricka. Wczorajsi starali się odpowiadać atakiem pozycyjnym, cierpliwie rozgrywali piłkę i stworzyli kilka dogodnych sytuacji, jednak zabrakło im szczęścia i skutecznego wykończenia. Falcon rozpoczął spotkanie bardzo dobrze. Już w 5. minucie Tiilikainen przeprowadził skuteczną akcję i otworzył wynik meczu, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0. Wczorajsi szybko odpowiedzieli i w 7. minucie Filip Marciniak doprowadził do wyrównania na 1:1. Początek rywalizacji był dynamiczny, a obie drużyny pokazały, że potrafią zagrozić bramce przeciwnika. W kolejnych minutach Wczorajsi starali się budować akcje poprzez atak pozycyjny. Cierpliwie rozgrywali piłkę, szukali wolnych przestrzeni i próbowali przedostać się przez defensywę Falcona. Kilkukrotnie stworzyli dogodne sytuacje, ale brakowało im precyzji w decydujących momentach. Falcon natomiast chętnie wykorzystywał indywidualne umiejętności swoich zawodników. Szczególnie groźny był Tiilikainen, którego dynamiczne akcje sprawiały rywalom sporo problemów. W 19. minucie Patryk Zieliński ponownie wyprowadził Falcon na prowadzenie, zdobywając bramkę na 2:1. Wczorajsi musieli odrabiać straty, ale mimo prób konstruowania kolejnych ataków nie zdołali ponownie wyrównać przed przerwą. Falcon dobrze wykorzystywał swoje atuty i utrzymał korzystny wynik.
Po zmianie stron Falcon kontynuował skuteczną grę ofensywną. W 32. minucie Tiilikainen po raz drugi wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie swojej drużyny na 3:1. Gospodarze nabierali pewności siebie i coraz skuteczniej wykorzystywał indywidualne umiejętności zawodników, podczas gdy Wczorajsi musieli szukać sposobu na zatrzymanie kolejnych ataków. W 35. minucie Jan Woźniak zdobył czwartą bramkę dla Falcona, zwiększając przewagę do 4:1. Mimo niekorzystnego wyniku Wczorajsi nie rezygnowali z ofensywnej gry. Nadal starali się cierpliwie rozgrywać piłkę i szukać okazji do zmniejszenia strat. Ich ataki przynosiły kilka obiecujących sytuacji, jednak brakowało szczęścia i skutecznego wykończenia. Zdołali jednak zmniejszyć dystans do dwóch "oczek" w 38 minucie po trafieniu Mateusza Malińskiego. Falcon mimo straty drugiej bramki pozostawał bardzo konkretny pod bramką przeciwnika. W 43. minucie Adam Matuszyński dołożył kolejne trafienie, podwyższając wynik na 5:2. Falcon kontrolował przebieg spotkania i skutecznie wykorzystywał nadarzające się okazje. Wczorajsi próbowali odpowiedzieć, ale nie potrafili znaleźć sposobu na ponowne pokonanie bramkarza rywali. W 45. minucie Noah Tiilikainen zdobył swoją trzecią bramkę w meczu, kompletując hat-tricka i ustalając wynik spotkania na 6:2. Jego indywidualne akcje były jednym z najważniejszych elementów ofensywy Falcona i miały istotny wpływ na przebieg całej rywalizacji.

Falcon F.C.


Strzelcy:

  • Noah Tiilikainen 5'
  • Patryk Zieliński 19'
  • Noah Tiilikainen 32'
  • Jan Woźniak 35'
  • Adam Matuszyński 43'
  • Noah Tiilikainen 45'

Kary:

---

6

:

2

Wczorajsi


Strzelcy:

  • 7' Filip Marciniak
  • 38' Mateusz Maliński

Kary:

---

V Liga
GSK pokazało się z bardzo dobrej strony, wypunktowując Mikroball niczym rasowy bokser swojego rywala. Po awansie do wyższej ligi Mikroball zbiera kolejne lekcje, a tym razem trafiło na przeciwnika, który doskonale potrafił wykorzystać każdy błąd. Pierwsza połowa przyniosła skuteczne ciosy GSK. W 14. minucie wynik otworzył Tomasz Nowak, a chwilę później prowadzenie podwyższył Maurycy Gabryś. GSK konsekwentnie realizowało swój plan, a w 24. minucie Gabryś zdobył drugą bramkę. Minutę później do siatki trafił  Kacper Zarębski, dając swojej drużynie kolejne powody do zadowolenia.
Po zmianie stron GSK nie zamierzało zdejmować nogi z gazu. Już w 26. minucie Nowak skompletował dublet, jeszcze mocniej podkreślając przewagę swojej drużyny. Mikroball próbowało odpowiedzieć i w 32. minucie Kacper Tkaczyński zdobył pierwszą bramkę dla swojego zespołu. GSK zachowało jednak spokój, a w 40. minucie Radosław Nowak dołożył kolejne trafienie. Wynik spotkania w 45. minucie ustalił Lis, zdobywając drugą bramkę dla Mikroball. GSK zwyciężyło 6:2, pokazując skuteczność i boiskową dojrzałość. Mikroball musi jeszcze przyzwyczaić się do realiów wyższej ligi, gdzie każdy błąd może słono kosztować. Takie mecze to jednak cenna lekcja, która może zaprocentować w przyszłości. GSK zagrało jak rasowy bokser — cierpliwie czekało na swoje okazje i zadawało celne ciosy. Mikroball przekonało się, że na tym poziomie sama ambicja nie wystarczy.

GSK


Strzelcy:

  • Tomasz Nowak 14'
  • Maurycy Gabryś 15'
  • Maurycy Gabryś 24'
  • Kacper Zarębski 25'
  • Tomasz Nowak 26'
  • Radosław Nowak 40'

Kary:

---

6

:

2

Mikroball


Strzelcy:

  • 32' Kacper Tkaczyński
  • 45' Krystian Lis

Kary:

---

VI Liga Grupa A
Środowy wieczór, w którym żadna ze stron nie zamierzała ściszyć głośników! FC Acustico długo szukało właściwej częstotliwości, ale gdy już złapało sygnał, ruszyło z koncertem. W 23. minucie Stanisław Gattner otworzył wynik, a chwilę później, w 24. minucie, Konrad Szewczyk podkręcił głośność, dając swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie.
Po przerwie gospodarze kontynuowali muzyczny występ – w 34. minucie Filip Pawlicki dołożył trzecie trafienie i wydawało się, że FC Acustico nadają ton całemu spotkaniu. KS Volya 2 nie zamierzała jednak poddać się bez walki! W 36. minucie Mykhailo Lototskyi rozpoczął pogoń, pięć minut później Dmytro Feida zmniejszył dystans, a w 44. minucie Mykola Dembitskyi doprowadził do remisu 3:3! Volya pokazała prawdziwą wolę walki, a końcówka zamieniła się w piłkarski thriller. Ostatecznie środowy pojedynek w lidze 6 gr. A zakończył się podziałem punktów – ACUSTICO zagrało trzy mocne akordy, ale Volya 2 odpowiedziała równie skuteczną symfonią. Na sztucznej murawie obie ekipy stworzyły widowisko, w którym emocje nie ucichły aż do ostatniego gwizdka!

FC Acustico


Strzelcy:

  • Stanisław Gattner 23'
  • Konrad Szewczyk 24'
  • Filip Pawlicki 34'

Kary:

---

3

:

3

KS Volya 2


Strzelcy:

  • 36' Mykhailo Lototskyi
  • 41' Dmytro Feida
  • 44' Mykola Dembitskyi

Kary:

---

                                                                                                                                                                          Pozdrawiam

                                                                                                                                                                         Maciej Kaniasty