Niereal zaskoczył Rossoneri, Dekpol ograł PS Flower, Squadra traci punkty

2026-10-09
Niereal zaskoczył Rossoneri, Dekpol ograł PS Flower, Squadra traci punkty

Tym razem deszczowa aura zawitała na boisko przy ul. Warmińskiej. Czwartkowa kolejka rozgrywana była w trudnych warunkach, przy padającym deszczu i mocnych podmuchach wiatru. Mimo to 12 ekip, które się zaprezentowało dzielnie walczyło o ligowe punkty. W I Lidze nie ma już drużyny bez porażki, a to za sprawą zwycięstwa ekipy Niereal nad Rossoneri. W II Lidze pada dużo remisów, a ekipą która przewodzi jest FC Fortuna. Tym razem ukraiński team podejmował FlexLink. Mecz zakończył się podziałem punktów, choć bliżej wygranej byli goście, którzy bramkę na remis stracili w przedostatniej minucie. Pierwszej wygranej w rundzie jesiennej doczekał się Dekpol. Gospodarze okazali się lepsi od PS Flower. W tej samej lidze FC Trutnie MSG pokonały McKinsey&Company i przesunęły się na trzecie miejsce w tabeli. Z kolei w VI Lidze Grupa A grały dwie czołowe ekipy FC Kapalica i Squadra. Rywalem FC Kapalicy był zespół FC Ochraniacze. Potyczka tylko do przerwy była w miarę wyrównana. Po zmianie stron wyższość gości nie podlegała dyskusji. Pierwsze punkty za to straciła Squadra, która tylko i aż zremisowała z KS Volya 2 bowiem wyrównująca bramkę zdobyła już w doliczonym czasie.

I Liga
Tygodniowa przerwa dobrze zrobiła zawodnikom Nierealu, którzy w swoim kolejnym meczu podejmowali niepokonany do tej pory zespół Rossoneri. Gospodarze grający bez zmiany rozegrali bardzo dobre spotkanie i ani przez chwilę nie pozostawili złudzeń swojemu rywalowi kto jest lepszy. Rossoneri tym razem zagrało słabsze zawody i tylko przez pierwszy kwadrans przeciwstawiła się dobrze dysponowanemu przeciwnikowi. Potyczka prowadzona był na dużej intensywności i miał swoją jakość. Optyczną przewagę mieli gospodarze, ale to Rossoneri mogło objąć jako pierwsze prowadzenie. Mateusz Murawski nie wykorzystał świetnej okazji, a jego strzał z wielkim trudem obronił Dariusz Pawlak. W odwrocie wynik spotkania otworzył w 14 minucie Tymoteusz Springer. Od tego momentu uwidoczniła się przewaga Nierealu, który zaczął sobie stwarzać kolejne okazje. W 20 minucie na 2:0 podwyższył Kamil Jańczak, a gola do przerwy dołożył Patryk Kałużny i z dość wyrównanego spotkania zrobiło się 3:0.
W drugiej połowie Niereal pokazał jakość, a przede wszystkim wybiegał potyczkę. Jego akcje miały polot i były bardzo groźne. Katem Rossoneri po zmianie stron był Kamil Jańczak, który swój dobry występ potwierdził zdobyciem czterech bramek, w tym trzech w drugich 25 minutach. W 31 minucie zaliczył drugie trafienie. Co prawda 60 sekund później odpowiedział Max Suwiczak, ale był to chwilowy zryw gości, bowiem już do końca gole zdobywała tylko drużyna Niereal. W 35 minucie Kamil kontynuował strzelecka passę, a w 43 zdobył czwartą bramkę. Międzyczasie na listę strzelców wpisał się jeszcze Tymoteusz Springer, a wynik potyczki mógłby być zdecydowanie wyższy, gdyby nie kilka świetnych interwencji Macieja Pietrykowskiego. Niereal wygrał zasłużenie pokazując wysoką dyspozycję, natomiast dla graczy Rossoneri ten wieczór nie był udany.

Niereal


Strzelcy:

  • Tymoteusz Springer 14'
  • Kamil Jańczak 20'
  • Patryk Kałużny 25'
  • Kamil Jańczak 31'
  • Kamil Jańczak 35'
  • Tymoteusz Springer 42'
  • Kamil Jańczak 43'

Kary:

---

7

:

1

Rossoneri


Strzelcy:

  • 32' Maksymilian Suwiczak

Kary:

---

II Liga
Dwie odsłony miało starcie pomiędzy drużynami FC Fortuna i FlexLink. W pierwszej połowie drużyną lepszą byli goście. To oni mieli więcej z gry i stworzyli sobie więcej dogodnych sytuacji bramkowych. Ogólnie oba zespoły bardzo mocno broniły przez co okazji do zdobycia goli było bardzo mało. Niemniej wysokie tempo tego spotkania spowodowało, że sporo się działo na boisku. Długo czekaliśmy na bramki, aż w końcu się doczekaliśmy. Pod koniec połowy dwa ciosy zadał FlexLink, a dokładnie Kacper Pilarski. Najpierw świetnie wykorzystał podanie z rzutu rożnego, a potem skutecznie wykończył akcję swojego zespołu.
Po przerwie role się odwróciły i to stronną przeważającą byli gospodarze. FC Fortuna podkręciła tempo, a że nieco grała z wiatrem, zepchnęła rywala do obrony. Początkowo FlexLink odpierał ataki, ale w 33 minucie był bezradny. Po błędzie bramkarza, który odbił piłkę przed siebie, Arkadii Ternovyi dobił piłkę do pustej bramki. Zdobyty gol jeszcze bardziej nakręcił gospodarzy, którzy mieli kolejne okazje, lecz tym razem za każdym razem golkiper FlexLink stawał na wysokości zadania. gdy wydawało się że goście dotrwają i skasują trzy punkty, w 49 minucie precyzyjnym strzałem Danylo Vovk wyrównał stan rywalizacji i mecz zakończył się remisem 2:2. FlexLink był blisko wygranej, ale w drugie połowie zbyt mocno się cofnął. Z kolei FC Fortuna po raz kolejny pokazała ze gra do końca i uratowała punkt rzutem na taśmę.

FC Fortuna


Strzelcy:

  • Arkadii Ternovyi 33'
  • Danylo Vovk 49'

Kary:

---

2

:

2

FlexLink


Strzelcy:

  • 22' Kacper Pilarski
  • 25' Kacper Pilarski

Kary:

---


V Liga
Spotkanie Dekpolu z PS Flower od pierwszych minut stało na bardzo wysokim poziomie intensywności. Deszczowe warunki nie przeszkodziły obu ekipom w prowadzeniu otwartej, dynamicznej gry, w której nie brakowało walki, szybkich akcji i sytuacji bramkowych. Ostatecznie to Dekpol okazał się skuteczniejszy, zwyciężając 3:1. Wynik spotkania otworzył Łukasz Wojciechowski, który w 7. minucie popisał się bramką stadiony świata! Bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego, piłka odbijająca się od poprzeczki i wpadająca do siatki – prawdziwe piłkarskie cacko! Takie trafienia ogląda się z przyjemnością, a bramkarz mógł jedynie odprowadzić futbolówkę wzrokiem. Dekpol poszedł za ciosem i w 13. minucie Stanisław Łeszyk podwyższył prowadzenie, dając swojej drużynie nieco większy komfort. PS Flower nie zamierzało jednak składać broni. Goście z dużą energią ruszyli do odrabiania strat, tworząc kolejne okazje i coraz mocniej naciskając na defensywę rywali. Problem? Skuteczność, skuteczność i jeszcze raz skuteczność! Piłka raz po raz obijała słupki, a kolejne obiecujące akcje nie przynosiły upragnionego gola. Flower miało swoje momenty, potrafiło rozkręcić ofensywę i postraszyć Dekpol, ale brakowało najważniejszego elementu – postawienia kropki nad „i”. Na osobne wyróżnienie zasługuje Kuba Lewandowski, który dwoił się i troił, robiąc wszystko, by jego zespół pozostał w grze. Mnóstwo pracy, zaangażowanie i walka do końca – przy takiej liczbie sytuacji ze strony rywali nie było miejsca na chwilę wytchnienia.
W 28. minucie ponownie dał o sobie znać Łukasz Wojciechowski, który skompletował dublet i mocno przybliżył Dekpol do zwycięstwa. PS Flower nadal szukało swoich szans i w 40. minucie dopięło swego – Robert Sobkowiak zdobył bramkę, dając swojej ekipie nadzieję na jeszcze ciekawszą końcówkę. Mimo ambitnej pogoni PS Flower nie zdołało jednak odwrócić losów spotkania. Dekpol zachował przewagę i dowiózł zwycięstwo do końca. Dekpol może cieszyć się z wygranej i skuteczności swoich strzelców, a Łukasz Wojciechowski z pewnością zapamięta swoje kapitalne trafienie z rzutu wolnego. PS Flower? Zostawia po sobie obraz drużyny, która potrafiła stworzyć mnóstwo zagrożenia, ale tego dnia wyjątkowo często przegrywała z własną nieskutecznością i obramowaniem bramki. W deszczu, przy wysokim tempie i ogromnym zaangażowaniu obu ekip, Dekpol zgarnął komplet punktów. A PS Flower może sobie pluć w brodę – przy lepszej skuteczności ten mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej!

Dekpol


Strzelcy:

  • 3 Łukasz Wojciechowski 7'
  • Stanisław Łeszyk 19'
  • 3 Łukasz Wojciechowski 28'

Kary:

---

3

:

1

PS Flower


Strzelcy:

  • 40' Robert Sobkowiak

Kary:

  • 27'Bartłomiej Cmok



Potyczka McKinsey&Company z FC Trutnie MSG dostarczyło sporo emocji i pokazało, jak przewrotny potrafi być futbol. FC Trutnie MSG przez długie fragmenty prowadziło grę, starało się narzucać własne tempo i szukało sposobu na sforsowanie defensywy rywali. Problem w tym, że sama przewaga na boisku nie zawsze przekłada się na bramki. MCKinsey długo skutecznie utrzymywało korzystny wynik, ale końcówka należała już do Trutni! Początek spotkania przyniósł niespodziewany cios ze strony gospodarzy. W 8. minucie Abraham Lamptey znalazł drogę do siatki i dał swojej drużynie prowadzenie. Szybko zdobyta bramka pozwoliła MCKinsey skupić się na organizacji gry i szukaniu okazji do kolejnych ataków. FC Trutnie MSG musiało natomiast ruszyć do odrabiania strat. Goście nie zamierzały jednak panikować. Zespół konsekwentnie budował akcje, próbował rozmontować defensywę przeciwnika i coraz mocniej naciskał. Było widać, że FC chce przejąć kontrolę nad spotkaniem, ale długo brakowało konkretów pod bramką rywali. Kolejne próby nie przynosiły oczekiwanego efektu, a czas uciekał. Im dłużej utrzymywał się wynik 1:0, tym większa była presja na zespole goniącym rezultat.
Przełamanie przyszło w 38. minucie! Wojciech Rogoziński doprowadził do wyrównania, dając FC Trutnie MSG upragniony impuls do dalszej walki. Zdobyta bramka wyraźnie odmieniła sytuację na boisku. Trutnie poczuły, że mogą pójść za ciosem, a ich cierpliwość wreszcie zaczęła przynosić efekty. Zaledwie cztery minuty później, w 42. minucie, Mateusz Janowski wyprowadził Trutni na prowadzenie! To był niezwykle ważny moment spotkania. Zespół, który przez długi czas nie potrafił zamienić swojej przewagi na gole, w krótkim odstępie czasu odwrócił wynik i znalazł się na autostradzie do zwycięstwa. McKinsey&Company nie zamierzało jednak oddawać meczu bez walki. Gospodarze szukali sposobu na powrót do spotkania, ale FC Trutnie MSG nie pozwoliło sobie odebrać wypracowanej przewagi. W 49. minucie Śliwa zadał kolejny cios, ustalając wynik na 3:1 i przypieczętowując zwycięstwo swojej drużyny! FC Trutnie MSG może być zadowolone nie tylko z końcowego rezultatu, ale również z charakteru pokazanego na boisku. Zespół przez długi czas dominował w grze, choć nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze broniących się rywali. Zamiast jednak tracić cierpliwość, konsekwentnie realizował swój plan, a gdy wreszcie pojawiła się okazja do przełamania, wykorzystał ją z zimną krwią. MCKinsey&Company może żałować, że nie udało się dłużej utrzymać korzystnego wyniku. Bramka Lampteya dawała nadzieję na dobry rezultat, jednak w decydującej fazie spotkania rywale pokazali większą skuteczność i lepiej wykorzystali swoje momenty. Trutnie udowodniły, że w futbolu liczy się nie tylko kontrola nad spotkaniem, ale przede wszystkim umiejętność przekucia przewagi w bramki. Długo szukały przełamania, ale gdy już znalazły właściwy rytm, nie pozostawiły rywalom złudzeń. Trzy gole, odwrócony wynik i cenne zwycięstwo, które z pewnością doda zespołowi pewności siebie przed kolejnymi spotkaniami!

McKinsey&Company


Strzelcy:

  • Abraham Lamptey 8'

Kary:

---

1

:

3

FC Trutnie MSG


Strzelcy:

  • 33' Wojciech Rogoziński
  • 42' Mateusz Janowski
  • 49' Jakub Śliwa

Kary:

---

VI Liga Grupa A
W strugach deszczu i przy nie przyjemnym wietrze zawodnicy obu drużyn wybiegli na zieloną murawę w ten czwartkowy wieczór. Niestety warunki pogodowe mocno nie sprzyjały temu by zawodnicy obu drużyn mogli się skoncentrować tylko i wyłącznie na samej grze gdyż mocno namoknięta trawa powodowała spore utrudnienia graczom obu drużyn. Jak się okazało najszybciej i tym samym najlepiej z tym wyzwaniem poradzili sobie gracze gości którzy dzięki swojemu dobremu wyszkoleniu technicznemu potrafili przezwyciężyć te pogodowe anomalia. Pierwsza połowa tej konfrontacji dostarczyła nam tylko jedno trafienie którego autorem w 17 minucie był Wojciech Marzec. Dlatego z większymi nadziejami zmoknięci sympatycy obu drużyn oczekiwali wydarzeń z drugiej części tego spotkania.
A ta ku ich oczekiwaniom już dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy dostarczyła im drugie trafienie dla zespołu gości którego autorem tym razem był Szymon Lipiecki. Dwie bramki przewagi pozwoliły zawodnikom zespołu FC Kapalica na spokojniejszą grę w dalszej części meczu co nie oznaczało wcale iż ich chęć powiększenia swojego dorobku strzeleckiego również została zepchnięta na dalszy plan. Jak się okazało i jak pokazały nam kolejne minuty tej rywalizacji najwięcej inicjatywy w grze pod bramką zespołu gospodarzy wykazał w ostatniej fazie tego pojedynku Jerzy Gramza który to na przestrzeni dwunastu minut zaaplikował rywalowi aż trzy bramki dzięki czemu jego zespół prowadził na minutę przed końcem już 0-5. Ambitnie walczący do samego końca z rywalem i z warunkami pogodowymi gracze w żółtych koszulkach w ostatniej akcji tego spotkania zdołali zmusić bramkarza gości do kapitulacji dzięki czemu gospodarze na otarcie łez pocieszyli się trafieniem Marcela Grabińskiego. Tak więc dzięki tym trzem punktom gracze gości przewodzą stawce drużyn w VI lidze grupie A.

FC Ochraniacze


Strzelcy:

  • Marcel Grabiński 50'

Kary:

---

1

:

5

FC Kapalica


Strzelcy:

  • 17' Wojciech Marzec
  • 27' Szymon Lipiecki
  • 37' Jerzy Gramza
  • 47' Jerzy Gramza
  • 49' Jerzy Gramza

Kary:

---

Obie drużyny stanęły na przeciw siebie z nadziejami na wywalczenie kompletu punktów w tym spotkaniu tak więc od pierwszej minuty oglądaliśmy zacięte widowisko. W 9 minucie tej konfrontacji obejrzeliśmy pierwszą bramkę autorstwa Dzmitry Yahupau dla ekipy gospodarzy która jak się okazało była tylko wstępem do tego co nas miało spotkać w późniejszej fazie tego pojedynku. Z upływającym czasem obie drużyny w różnym fragmentach gry posiadały na zmianę przewagę optyczną którą gracze ci nie zawsze jednak potrafili udokumentować bramkową zdobyczą. Dopiero w 20 minucie gry sztuka ta udała się ekipie gości która to za sprawą precyzyjnej pasóweczki autorstwa Bartosza Augustyniaka zdołała wyrównać stan tej rywalizacji na 1-1 i tym samym przy wyniku remisowym chwilę później udać się na przerwę.
A po zmianie stron już na starcie zobaczyliśmy szybką wymianę strzelecką pod obiema bramkami przy których nie ma co ukrywać swój udział miały też panujące nie korzystne warunki pogodowe. Tak więc wpierw 26 minucie Dmytro Feida zalicza trafienie na 2-1 by 60 sekund później w odpowiedzi po indywidualnej akcji Kamil Mikulski wyrównał na 2-2. Radość z wyrównania jednak nie trwała zbyt długo gdyż dwie minuty później gospodarze znów byli na prowadzeniu. Tym razem szczęśliwym strzelcem bramki na 3-2 był Mykhailo Lototskyi przez co zawodnicy KS Volya II znów byli na prowadzeniu. Od tego momentu będąc szczerym spotkanie to z upływem czasu niczym specjalnym nie zainteresowało będącego na trybunach gapia gdyż piłka częściej przebywała poza linią końcową lub i też boczną przez co mecz zrobił się bardzo szarpany. Jednak zawodnicy gości wytrwali ten marazm i w ostatniej akcji meczu w doliczonym czasie gry za sprawą Bartosza Augustyniaka zdołali strzałem rozpaczy wyrównać stan rywalizacji na 3-3. Tak więc po wyrównanym pojedynku obie drużyny podzieliły się punktami które w obu drużynach po końcowym gwizdku sędziego miały swój słodko gorzki posmak.

KS Volya 2


Strzelcy:

  • Dzmitry Yahupau 9'
  • Dmytro Feida 26'
  • Mykhailo Lototskyi 29'

Kary:

---

3

:

3

SQUADRA


Strzelcy:

  • 20' Bartosz Augustyniak
  • 27' Kamil Mikulski
  • 51' Bartosz Augustyniak

Kary:

---

                                                                                                                                                                   Pozdrawiam

                                                                                                                                                                 Maciej Kaniasty