Wywiad z Adrianem Kabacińskim, jednym z założycieli drużyny KS Jeżyce

2026-10-09
Wywiad z Adrianem Kabacińskim, jednym z założycieli drużyny KS Jeżyce

Po małej przerwie wracamy do naszych cyklów wywiadów. Tym razem na tapetę wzięliśmy zespół KS Jeżyce, który przygodę z ligą futbolsport.pl rozpoczął od 2025 roku. O historię powstania oraz ciekawostki związane z ekipą zapytaliśmy jednego z głównych założycieli, Adriana Kabacińskiego.

1. Cześć Adrianie. Trochę to musiało potrwać zanim nasze oczy zostały skierowane na waszą drużynę ale myślę że było warto. Dlatego z tego miejsca bardzo ci dziękuję że zgodziłeś się na udzielenie kilku odpowiedzi na moje pytania po których mam nadzieję poznamy wszelkie tajemnice związane z waszą drużyną. Zanim jednak zaczniemy pogaduchy o zespole z serca Jeżyc to pozwól że wpierw spytam cię o wydarzenia z tej dużej piłki. Chciałbym poznać twoje zdanie związane z naszą Reprezentacją Polski w piłce nożnej. Jesteśmy po trzech spotkaniach grupowych gdzie nasza reprezentacja dotychczas przegrała dwa i zwyciężyła okazale w ostatnim pojedynku z Rumunią 6-0. Adrianie jak oceniasz te spotkania i występ naszych graczy w poszczególnych pojedynkach? Czy należysz do tej grupy kibiców którzy twierdzą że Lewandowski powinien sobie już dać spokój z grą w naszej kadrze? No i jak oceniasz kwestię pozostania na stanowisko selekcjonera przez Jana Urbana? Czy dałbyś mu dłuższy kredyt zaufania czy widzisz już raczej kogoś innego na tym stanowisku?
Adrian: Moim zdaniem zgrupowanie Ligi Narodów to bardzo dobry moment, żeby przede wszystkim posprawdzać nowych zawodników i zobaczyć, kto może w przyszłości stanowić o sile reprezentacji. Osobiście nie traktuję Ligi Narodów jako najważniejszego celu dla kadry. Dla mnie reprezentacyjnie liczą się przede wszystkim mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy. To tam chce widzieć reprezentację Polski walczącą o najwyższe cele.
Jeśli chodzi o Roberta Lewandowskiego, to oczywiście trzeba powiedzieć jasno — jest ikoną polskiej piłki, jednym z najlepszych zawodników w historii naszej reprezentacji i jego zasługi są niepodważalne. Niestety Peselu nie da się oszukać. Moim zdaniem przychodzi moment, w którym trzeba zacząć wprowadzać do reprezentacji świeżą krew i stopniowo przygotowywać drużynę na życie po Robercie. Nie oznacza to, że trzeba z dnia na dzień zamknąć mu drzwi do kadry. Bardziej chodzi mi o to, żeby już teraz budować kolejne pokolenie. Młodzi zawodnicy muszą dostać szansę, bo kiedy przyjdą najważniejsze turnieje, nie możemy dopiero wtedy zaczynać przebudowy zespołu.
Jeśli chodzi o Jana Urbana, to uważam, że w tym momencie powinien dostać trochę czasu i kredyt zaufania. Przebudowa reprezentacji to nie jest coś, co można zrobić w kilka tygodni. Trener musi poznać zawodników, sprawdzić różne rozwiązania i przede wszystkim stworzyć drużynę, która będzie miała swój styl i charakter. A taki proces niestety może oznaczać również gorsze wyniki po drodze. Według mnie trzeba się z tym liczyć. Jeżeli chcemy zbudować reprezentację na kilka kolejnych lat, czasami trzeba zaakceptować to, że po drodze coś nie wyjdzie. Ważniejsze będzie to, czy z tych doświadczeń zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski. Dlatego Jana Urbana na ten moment bym nie skreślał. Dałbym mu możliwość spokojnego sprawdzenia zawodników i rozpoczęcia tej przebudowy. Efekty tej pracy powinniśmy tak naprawdę oceniać dopiero wtedy, kiedy przyjdą najważniejsze mecze i najważniejsze turnieje.

2. Adrianie przenieśmy się już do Poznańskich Jeżyc i do tego jak to wszystko się tak poukładało że powstała kiedyś tam taka drużyna jak KS Jeżyce? Kiedy to było i kto był jej założycielem? Jak wyglądały początki waszej drużyny? I czy wyznajecie taką samą filozofię jak na przykład Athletic Bilbao że w waszej drużynie mogą grać tylko gracze urodzeni lub związani na stałe z Jeżycami?
Adrian: Pomysł, żeby stworzyć zespół, wyszedł ode mnie. Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie, żeby stworzyć drużynę, która będzie czymś więcej niż tylko grupą ludzi spotykających się raz w tygodniu na boisku. Chciałem zrobić ekipę związaną z Jeżycami, z którą ludzie będą mogli się utożsamiać. Wiedziałem jednak, że samemu będzie mi trudno to wszystko ogarnąć, dlatego poprosiłem o pomoc Pawła Kowalskiego, Tomka Fabisia i Dominika Danielewicza. To właśnie od tej naszej czwórki wszystko się zaczęło.
Zaczęliśmy szukać zawodników i bardzo szybko okazało się, że zainteresowanie jest naprawdę duże. Wiadomość o tym, że powstaje drużyna z Jeżyc, bardzo szybko obiegła naszą dzielnice. Zaczęła się wręcz lawina zgłoszeń. Pamiętam, że na pierwszym wspólnym spotkaniu pojawiło się chyba ponad 30 osób. Dla nas to było trochę zaskoczenie, bo przecież nie wiedzieliśmy nawet, czy zbierzemy wystarczającą liczbę ludzi, żeby w ogóle stworzyć zespół.
Oczywiście nie wszyscy zostali. Część osób więcej się nie pojawiła, część zrezygnowała po drodze, a z niektórymi musieliśmy się niestety pożegnać, bo po prostu nie pasowali do tego, jak chcieliśmy budować drużynę. Dla mnie od początku ważne było to, żeby oprócz umiejętności piłkarskich była też odpowiednia atmosfera. Bo można mieć dobrych zawodników, ale jeżeli nie ma między nimi chemii boiskowej i wspólnego celu, to ciężko zbudować coś trwałego.
Z czasem chłopaki zaczęli przyprowadzać swoich znajomych i powoli zaczęliśmy z tego tworzyć prawdziwy zespół. W końcu została nas około dwudziestka. Wtedy stwierdziliśmy: dobra, mamy ludzi, mamy ekipę, to spróbujmy zagrać w lidze amatorskiej.
Na początku nikt z nas chyba nie zakładał, że to wszystko pójdzie aż tak daleko. Chodziło przede wszystkim o to, żeby stworzyć swoją ekipę, spotykać się, grać w piłkę i dobrze się przy tym bawić. Ale kiedy zaczęliśmy razem trenować i grać mecze, pojawiła się ambicja. Zaczęliśmy widzieć, że możemy zrobić coś więcej niż tylko przychodzić na boisko i pograć.
Jeżeli chodzi o filozofię, to nie jesteśmy Athletic Bilbao i nigdy nie chcieliśmy robić z tego sztywnej zasady, że w KS Jeżyce może grać wyłącznie ktoś urodzony na Jeżycach. Dla mnie ważniejsze jest to, czy ktoś szanuje drużynę i chce być jej częścią. Oczywiście bardzo zależy mi na tym, żeby KS Jeżyce miało lokalny charakter. Chcemy, żeby ludzie z Jeżyc wiedzieli, że jest tutaj ich drużyna, z którą mogą się utożsamiać. Wiem że bierzemy udział tylko w rozgrywkach amatorskich ale skoro do tej pory nie powstał zespół z Jeżyc nawet w B klasie to lepsza taka drużyna jak nasza niż żadna moim zdaniem.
Uważam, że zamykanie się wyłącznie na ludzi urodzonych czy mieszkających na Jeżycach byłoby błędem. Jeżeli przychodzi chłopak spoza Jeżyc, ale ma odpowiednie podejście, charakter, szanuje herb i naprawdę chce grać dla KS Jeżyce, to dla mnie jest naszym człowiekiem. Nie miejsce urodzenia decyduje o tym, czy ktoś jest częścią drużyny. Decyduje to, co sobą reprezentuje.
Dzisiaj z tej naszej pierwotnej czwórki zostałem już tylko ja. Paweł i Tomek nie są już zaangażowani w działalność zespołu tak jak na początku, ale nadal czasami wpadają, kiedy zbieramy się na luźną gierkę i gramy między sobą. Fajnie, że mimo upływu czasu ten kontakt został, bo przecież byli przy tym wszystkim od samego początku. Dominik również miał swój udział w tych pierwszych etapach, kiedy dopiero próbowaliśmy to wszystko poukładać.
Jak patrzę na to z perspektywy czasu, to chyba najbardziej cieszy mnie właśnie to, że z prostego pomysłu, który pojawił się w głowie, udało się stworzyć coś, co zaczęło żyć własnym życiem. Dzisiaj KS Jeżyce to już nie jest tylko grupa znajomych umawiających się na granie. To drużyna, która ma swoją historię, swój herb, swoje barwy, swoich ludzi i przede wszystkim swoje ambicje.
I chyba właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze — nie wiedzieliśmy, gdzie nas to zaprowadzi. Po prostu zaczęliśmy. A dzisiaj sami jesteśmy ciekawi, jak daleko możemy jeszcze dojść.

3. Wasze początki startu w lidze futbolsport.pl sięgają sezonu jesień 2025 roku gdzie wasz zespół wystartował od poziomu VI ligi. Tamten sezon wasz zespół zakończył z wynikiem celującym gdyż zostaliście mistrzami VI ligi bez porażki co zdecydowanie jest dużym osiągnięciem. Adrianie powiedz nam proszę co was skłoniło do tego żeby wystartować w naszych rozgrywkach? Jaki był wasz cel do zrealizowania przed tamtym sezonem i jak ty osobiście wspominasz wasz występ w całym tym sezonie?
Adrian: Na ligę futbolsport.pl zdecydowaliśmy się głównie dzięki opiniom znajomych, którzy wcześniej grali w tej lidze albo nadal w niej występują. Słyszeliśmy o niej dużo dobrego i uznaliśmy, że będzie to dobre miejsce, żeby zrobić pierwszy krok i przede wszystkim zobaczyć, na co nas stać.
Na początku naszym głównym celem było po prostu granie w piłkę i czerpanie z tego przyjemności. Nie wiedzieliśmy tak naprawdę, na jakim poziomie sportowym jesteśmy. Oczywiście mieliśmy w drużynie chłopaków, którzy mieli doświadczenie z gry w klubach, ale jako cała grupa dopiero zaczynaliśmy się poznawać pod względem piłkarskim. Nie wiedzieliśmy, jak będziemy wyglądać na tle innych drużyn.
Po pierwszych kilku meczach zaczęliśmy jednak zauważać, że ten zespół może zrobić coś więcej. Pojawiło się coraz większe zaangażowanie, zaczęliśmy bardziej przeżywać mecze i coraz bardziej zależało nam na wynikach. Zwykłe granie dla przyjemności zaczęło powoli przeradzać się w sportową ambicję.
Bardzo ważne było też to, co działo się poza boiskiem. Z czasem przestaliśmy być tylko znajomymi, którzy spotykają się na meczu. Zaczęliśmy się ze sobą kolegować również prywatnie, spotykać się poza piłką i po prostu dobrze się poznawać. To moim zdaniem bardzo pomaga w budowaniu drużyny. Bo na boisku łatwiej walczyć jeden za drugiego, kiedy wiesz, że obok ciebie stoi nie tylko kolega z zespołu, ale również człowiek, z którym masz normalną relację poza piłką.
W pewnym momencie poczuliśmy, że zaczyna tworzyć się prawdziwa drużyna — nie tylko grupa zawodników. I wtedy pojawiła się myśl, że możemy powalczyć o coś więcej.
Czy mistrzostwo VI ligi było dla nas zaskoczeniem? Na pewno tak, bo przecież nikt nie zakładał tego przed startem, ale gdzieś w połowie sezonu sytuacja zaczęła wyglądać już zupełnie inaczej. Zobaczyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrywać kolejne mecze, że nie jesteśmy słabi jako zespół i wtedy powiedzieliśmy sobie w szatni: „Dobra, skoro już tutaj jesteśmy, to lecimy po majstra”. I ostatecznie tak się stało. Zrobiliśmy komplet zwycięstw i zostaliśmy mistrzem VI ligi.

4. W kolejnym sezonie wasz zespół wystartował od poziomu V ligi gdzie jako jej beniaminek przyszło się już wam zmierzyć z ciut lepszymi drużynami niż to było dotychczas. Tamten sezon zakończyliście ostatecznie tuż za podium na czwartym miejscu co jestem ciekaw jak zostało przyjęte przez ciebie i pozostałych graczy waszego zespołu? Adrianie jak oceniasz wasz tamten sezon? Co było przyczyną tego że zajęliście ostatecznie czwartą lokatę w tabeli? Jak wspominasz wasze potyczki z zespołami z pierwszej trójki Falcon FC Warta Promil oraz The Gooners?
Adrian: Po triumfie w sezonie jesień 2025 i awansie do V ligi futbolsport.pl zapisaliśmy się również na sezon zimowy na hali. I tam dość szybko zderzyliśmy się ze ścianą. Przegraliśmy większość meczów i był to dla nas naprawdę trudny sprawdzian. Nagle zobaczyliśmy, że samo zaangażowanie i dobra atmosfera nie zawsze wystarczą, kiedy trafiasz na drużyny bardziej doświadczone i jesteś zmuszony grać w zupełnie innych warunkach.
Ten sezon halowy był dla nas jednak bardzo potrzebną lekcją. Pokazał nam, że jeżeli chcemy rywalizować w V lidze i później iść jeszcze wyżej, musimy coś zmienić. Nie chcieliśmy oczywiście rozwalać tego, co udało nam się zbudować, dlatego trzon zespołu pozostał ten sam, ale zaczęli pojawiać się nowi zawodnicy. Potrzebowaliśmy trochę świeżości, nowych umiejętności i większej rywalizacji w drużynie.
Jeśli chodzi o V ligę był to dla nas okres przebudowy. To był moment, w którym musieliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, w którą stronę chcemy iść. Z jednej strony chcieliśmy zachować i atmosferę, która były podstawą naszego sukcesu w VI lidze, a z drugiej wiedzieliśmy, że sportowo musimy zrobić kolejny krok.
Nie wszystko od razu wychodziło. Były mecze, w których traciliśmy punkty i momenty, kiedy trzeba było wyciągać wnioski. Ale właśnie dzięki temu zaczęliśmy lepiej rozumieć, czego potrzebujemy jako zespół. Nie traktowaliśmy tego sezonu jako porażki, tylko jako etap przejściowy i naukę.
Ostatecznie skończyliśmy sezon na 4. miejscu, co moim zdaniem i tak jest dobrym wynikiem.
Z perspektywy czasu uważam, że ten sezon był nam wręcz potrzebny. Gdybyśmy cały czas tylko wygrywali, być może nie zauważylibyśmy rzeczy, które musieliśmy poprawić. Czasami właśnie porażki pokazują najwięcej. V liga nauczyła nas pokory, ale jednocześnie dała nam podstawy do tego, żeby później zrobić kolejny krok.
Potyczki z Falconem, Goonersami czy Wartą Promil zawsze uważam za trudne i wymagające szczególnej uwagi oraz skupienia.

5. W tym pytaniu chciałbym cię spytać o sekret waszego idealnego jak dotąd startu w obecne rozgrywki IV ligi do której przypomnę tylko że dostaliście się poprzez reorganizację rozgrywek. Obecnie po 6 kolejkach wasza drużyna jest liderem IV ligi i to bez porażki co napawa dużymi nadziejami na końcowy wasz sukces. Adrianie powiedz mi proszę w czym tkwi ten wasz sukces? Czy może to jest kwestia tego że na tym poziomie są słabsze drużyny niż to było w V lidze? Jak wielkie znaczenie i ogromną satysfakcją ma dla wasz wszystkich fakt iż w waszej drużynie posiadacie tak bramkostrzelny duet jak Marcin Łażewski oraz Patryk Zieliński?
Adrian: Na pewno jednym z powodów jest to, że dobrze przepracowaliśmy okres pomiędzy sezonami. Po doświadczeniach z V ligi wiedzieliśmy, że jeżeli chcemy zrobić kolejny krok, nie możemy opierać całej gry tylko na kilku zawodnikach.
Zdawaliśmy sobie sprawę, że nasze trio w ataku — Patryk Zieliński, Marcin Łażewski i Kacper Ząbek — nie jest w stanie samo ciągnąć zespołu do zwycięstw. Szczególnie że dzięki reorganizacji rozgrywek udało nam się awansować wyżej i wiedzieliśmy, że poziom rywalizacji będzie jeszcze większy. Dlatego chcieliśmy przede wszystkim wzmocnić te elementy, które wcześniej były naszym problemem.
W V lidze niestety traciliśmy sporo bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy zmienić bramkarza i inaczej poukładać defensywę. Do tego doszło kilku nowych zawodników, którzy mieli już doświadczenie w piłce amatorskiej. Dzięki temu kadra stała się bardziej wyrównana i mamy większą możliwość rotacji. To wszystko sprawiło, że nie jesteśmy już zespołem opartym wyłącznie na dwóch czy trzech zawodnikach.
I właśnie dlatego uważam, że nasz obecny wynik jest efektem pracy całej drużyny, a nie tylko indywidualnych umiejętności kilku osób. Oczywiście cieszymy się, że jesteśmy liderem, ale wiemy też, że sezon jeszcze się nie skończył.
Jeśli chodzi o Marcina Łażewskiego i Patryka Zielińskiego, to ja do tej dwójki zdecydowanie dopisałbym Kacpra Ząbka. Bardzo mnie cieszy, że właśnie ta trójka stanowi o sile naszej ofensywy. Każdy z nich ma trochę inne atuty, ale razem tworzą naprawdę groźny atak.
Również cieszy mnie to, że panowie nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Oczywiście zdarzają się mecze lepsze i gorsze, ale cały czas dają drużynie jakość i potrafią zrobić różnicę z przodu a zawodnicy którzy ich zmieniają w czasie meczu również wnoszą jakość. Reszta zespołu natomiast stara się żeby zabezpieczać tyły i pomagać kolegą z ataku
Dla mnie ważne jest to aby nie zachwycać się tym, że jesteśmy liderem po kilku kolejkach, tylko cały czas pracować nad tym, żeby być coraz lepszymi zawodnikami i coraz mocniejszą drużyną. Lider jest fajny, daje satysfakcję i pokazuje, że idziemy w dobrą stronę, ale sezon jest długi i dopiero na jego końcu będzie można powiedzieć, czy naprawdę wykorzystaliśmy swoją szansę.
Chciałbym podziękować wszystkim którzy zagrali lub grają dla KS Jeżyce bo to dzięki wam również mogłem udzielić wywiadu, naszym wspaniałym kibicom bo bez was to wszystko by nie miało sensu oraz tobie Marcin za zaproszenie.
Do boju Jeżyce!!!

                                                                                                                                                                    Dziękuję za wywiad

                                                                                                                                                                      Marcin Chmielewski