
Sypnęło nam niespodziankami w kolejnym maratonie środowym. Dawno nie padło tak dużo zaskakujących wyników, ale czym by była piłka nożna bez niespodzianek. Środowy wieczór był zdecydowanie pod dyktando gospodarzy, którzy wygrali aż 7 potyczek. Jedno spotkanie zakończyło się remisem, a w 3 starciach górą byli goście. Tradycyjnie w środku tygodnia dużo się działo na boisku golęcińskim. Rozpoczynamy od drużyn, które są liderami w swoich ligach lub nie doznali jeszcze czaru porażki. I tak w IV Lidze KS Jeżyce dopiero w 7 kolejce znaleźli swojego pogromcę, a została nim drużyna Kopaczy. Ligę niżej, pierwszą przegraną odnotowała ekipa Lynx, która musiał uznać wyższość drużyny GSK. Z kolei w VI Lidze Grupa B, drugi zespół Szturmowców został pokonany przez drużynę Grzechy Pierworodne. W pozostałych potyczka również sporo się działo. W najwyższej lidze drugiej porażki z rzędu doznał zespół WKS TOPMET Light. Podopieczni Patryka Bliźniaka dość nieoczekiwanie ulegli FC Faworytowi. Nadal nie wiedzie się w I Lidze drużynie Szturmowców, która doznała szóstej przegranej. Tym razem nie sprostała ekipie FC Kwiatowe. Okazałe zwycięstwo odnotowała Antdata. Gospodarze wysoko ograli beniaminka, How Many Times. Szalony mecz zobaczyliśmy w IV Lidze, gdzie Wczorajsi podejmowali Słodkie Szczeniaczki. Prowadzenie w tym spotkaniu zmieniało się jak w kalejdoskopie, a ostatecznie decydujący cios zadali Wczorajsi w ostatniej minucie. Az 6 kolejek potrzebował zespół Suchary Suchy Las Oldboys, aby zdobyć pierwsze punkty. Ekipa doczekała się wygranej i pokonała borykająca się z problemami kadrowymi drużynę Lutnie Due 2022. Bardzo zacięte boje rozegrane zostały w VI Lidze. W Grupie A padły dwa takie same rezultaty (2:1). W takim stosunku drużyna Sami Kostka Team Kumple pokonała RS Rebusy i FC Acustico pokazało swoją wyższość nad FC Metzink. Na koniec Grupa B i kolejna niespodzianka bo tak można nazwać remis ekipy Long Island z Yanosikiem team.
I Liga
Choć jeszcze nie minęliśmy półmetku sezonu jesiennego to w I Lidze sporo się dzieje. Faworyci tracą punkty, a tabela podzieliła się na dwie części. Wczoraj rozegrano dwa spotkania pierwszo ligowe. WKS TOPMET Light podejmował FC Faworyt. Gospodarze tydzień temu ulegli ekipie Dentis Studio, natomiast FC Faworyt po niesamowitym boju przegrał z PLUSdo Metalmex. Zapowiadała się więc ciekawa konfrontacja i kto oglądał to widowisko na pewno nie żałował. W tym meczu był praktycznie wszystko, zwroty akcji, parady bramkarzy oraz szybka i dynamiczna gra. Od pierwszego gwizdka obie drużyny był ofensywnie nastawione. W 6 minucie wynik otworzył Adrian Cebula. Po minucie wyrównał Vadym Semenov, ale już po kolejnych 60 sekundach gospodarze ponownie prowadzili. Adrian Cebula po indywidualnej akcji dograł do Mateusza Trybka, a ten dopełnił tylko formalności. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać i po 10 minutach mieliśmy remis 2:2, a swoją drugą bramkę zdobył Semenov. Spotkanie rozkręciło się na całego, akcje przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie. W 16 minucie WKS po raz trzeci objął prowadzenie po skutecznej akcji Dawida Litki. Wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą tym bardziej, że stwarzali sobie kolejne dobre okazje strzeleckie. Nic tego. Dobrze wyglądający fizycznie i biegowo tego dnia zespół FC Faworyt jeszcze przed przerwą w przeciągu minuty odwrócił wynik. Wyrównał Maksym Serebriak w 24 minucie, a chwilę później zdobył gola do szatni i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 3:4.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Wybrzeża. Najpierw dobrego podania od Adriana Cebuli nie wykorzystał Mateusz Trybek, ale już chwilę później Mateusz cieszył się ze swojej drugiej bramki w tym meczu. Po indywidualnej akcji wyrównał stan rywalizacji. Mecz nabierał rumieńców, a że tempo było zawrotne, co chwile dochodziło do spięć podbramkowych. W 32 minucie po błędzie obrony, Marian Stankivskij strzałem z lewej nogi zdobył piątą bramkę dla gości. Podrażniony WKS ruszył natychmiast do ataku. Jeszcze bardziej podkręcił tempo, lecz ku jego zdziwieniu obrona FC Faworyt skutecznie odpierała ataki. Mało tego wyprowadzała bardzo groźne kontry i gdyby nie świetne parady Oleksy Vovnianko było by po meczu. Decydująca o rezultacie końcowym okazała się 46 minuta. Wtedy to wicelider I Ligi wyprowadził zabójczą kontrę, która na bramkę zamienił najlepszy na boisku Vadym Semenov. Straty dwóch "oczek" WKS nie zdołał już odrobić i druga porażka z rzędu stała się faktem. Brawa należą się obu ekipom za doskonałe widowisko w którym nieznacznie lepszym zespołem okazał się FC Faworyt.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:WKS TOPMET Light
4
:
6
FC Faworyt
Mimo, iż to ekipa gości była w tym spotkaniu faworytem do końcowego zwycięstwa to jednak zawodnicy czerwonej latarni I ligi zdołali objąć prowadzenie jako pierwsi. Aż pięć minut potrzebowali zawodnicy Szturmowców żeby pokonać bramkarza gości przez co już na starcie Alan Czekała dał swej ekipie skromne prowadzenie 1-0. Taki scenariusz obowiązywał tylko przez cztery minuty ponieważ bramkę na wagę wyrównania zdołał zdobyć Marcin Pawlak. Remis w tym spotkaniu towarzyszył obu drużynom przez większą część tej połowy co potwierdzało tylko że dla trzeciej drużyny z poprzedniego sezonu pojedynek ten nie jest wcale takim łatwym spacerkiem jak by mogła to sugerować różna sytuacja w tabeli obu ekip. Jednak tuż przed przerwą swoją dobrą postawę z ostatnich kilku spotkań potwierdził Arkadiusz Kurcewicz który w 20 minucie gry pokonał bramkarza Szturmowców i dzięki temu przy prowadzeniu 1-2 zakończyła się nam ta pierwsza część tego spotkania.
Pięć minut po wznowieniu gry prowadzenie graczy gości na 1-3 podwyższył Jakub Tokarek który z bliskiej odległości pokonał bramkarza zespołu rywala dając swej drużynie więcej spokoju na pozostałą część tego pojedynku. Spokój ten w 41 minucie próbował jeszcze zakłócić Marcin Lewandowski który poprzez to trafienie chciał pobudzić swoich partnerów z zespołu do ostatniego zrywu po korzystny wynik. Niestety dla nich gracze z Kwiatowego wytrzymali tą próbę nerwów idealnie gdyż minutę później Arkadiusz Kurcewicz odpowiedział swojemu rywalowi drugą bramką na 2-4. W samej końcówce tego spotkania gracze w białych koszulkach zdołali jeszcze dwukrotnie za sprawą Marcina Pawlaka umieścić futbolówkę w bramce drużyny Szturmowców dzięki czemu wyżej notowany zespół zgarnia komplet punktów który ich rywal nie potrafi wciąż ugrać od początku tego sezonu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy
2
:
6
FC Kwiatowe
III Liga
Już w 5 minucie gry Michał Taciak wpisał się na listę strzelców w tym spotkaniu dzięki czemu gospodarze mogli w spokoju realizować swój plan taktyczny na kolejne minuty. A ten był wyjątkowo prosty i nie wyszukany ale co najważniejsze skuteczny dlatego pięć minut później Jakub Magdziarek podwyższył stan tej rywalizacji na 2-0. Po tym trafieniu na kolejne bramki przyszło nam poczekać do początku drugiej połowy gdyż ekipa gości szczelnie osłaniała światło bramki strzeżonej przez swojego rezerwowego goalkeepera. Borykający się ze swoimi brakami kadrowymi gracze gości próbowali dzielnie przeciwstawiać się swojemu rywalowi próbując od czasu do czasu stworzyć sobie jakąś okazję podbramkową. Niestety próby te tego dnia były mocno nie wystarczalne co na pewno nie wpływało zbyt dobrze na morale gracze tego zespołu. Natomiast po przeciwnej stronie boiska z każdą upływającą minutą gracze gospodarzy nakreślali swoją przewagę nad rywalem czego największym dowodem są ich uzyskane ostatnie cztery bramki w ostatnich ośmiu minutach tej rywalizacji. Tak więc ostatecznie ekipa Antdata zwycięża 7-0 co jest na pewno wielką ulgą dla zawodników tej drużyny którzy po ostatnich trzech trudnych konfrontacjach z rywalami z czoła tabeli III ligi ten komplet punktów przyjęli z wielką radością i nadzieją na lepsze jutro. Co do zawodników zespołu How Many Times to przechodzą oni obecnie ciężki okres który zespół ten musi przezwyciężyć by na koniec swojego pierwszego sezonu w III lidze nie znaleźć się gronie drużyn zdegradowanych do IV ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Antdata
7
:
0
How Many Times
IV Liga
Swoje pierwsze zwycięstwo i zarazem punkty w sezonie jesiennym zdobył zespół Suchary Suchy Las Oldboys. W polu pokonanym gospodarze pozostawili ekipę Lutnia Due 2022. Sama potyczka może nie należała do olśniewającego widowiska, ale momentami była ciekawa i miała swoją jakość. Pierwsze 25 minut upłynęło dość spokojnie. Żadna z drużyn nie forsowała tempa, a ekipy nastawiły się na spokojne i dokładne rozgrywanie piłki od tyłu. Również zbyt wielu nie było okazji do zdobycia goli. Bliżej prowadzenia byli goście, ale dobry strzał Wojtka Fieduka, świetnie obronił bramkarz Sucharów. W odwrocie gospodarze wyprowadzili kilka składnych akcji, które zazwyczaj kończyły się na obrońcach rywala. Jedyny gol w tej części wpadł w 11 minucie. Błąd przy wyprowadzaniu wykorzystał Maciej Wydmuch i przelobował bramkarza. Do przerwy 1:0.
Druga połowa zaczęła się fatalnie dla zespołu Lutnia Due 2022 i miała dość duży wpływ na dalszą część potyczki. Oldboye Suchego Lasu w przeciągu trzech minut zdobyli trzy bramki. Dwukrotnie w tym czasie na listę strzelców wpisał się Maciej Iłowiecki, a jedno trafienie dołożył Maciej Wydmuch. Tu godny podkreślenia jest drugi gol zdobyty przez Macieja Iłowieckiego, który idealnie przyjął piłę i z półobrotu trafił w "okienko" Bramka stadiony świata. Tym samy goście praktycznie drugą połowę rozpoczęli od stanu 4:0. Mimo niekorzystnego rezultatu, podopieczni Łukasza Araszkiewicza do końca walczyli i trzeba przyznać że pozostawili po sobie dobre wraźenie. Mieli przynajmniej trzy dogodne okazje do zmiany rezultatu. Udało im się jednak tylko raz znaleźć drogę do bramki za sprawą Jędrzeja Szczepaniaka. Ostatecznie Suchary Suchy Las Oldboys przełamuję passę porażek i wygrywa 5:1 bowiem w 45 minucie wynik ustala Maciej Wydmuch. Lutnia Due 2022 momentami była lepszym zespołem, ale w piłce liczą się bramki a te we wczorajszym dniu zdobywał przeciwnik.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Suchary Suchy Las Oldboys
5
:
1
Lutnia Due 2022
Spotkanie to jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego zapowiadało się na bardzo intersujący pojedynek ponieważ na przeciw siebie stanęły dwie drużyny z górnej części tabeli IV ligi. W pierwszej części tego spotkania nie zobaczyliśmy zbyt wielu bramek co potwierdzało tylko że obie ekipy bardzo poważnie potraktowały to starcie. Jako pierwsi na prowadzenie w 9 minucie gry zdołali wyjść zawodnicy gospodarzy którzy za sprawą Dominika Szmyta idealnie wykończyli swoją okazję podbramkową dzięki czemu wynik spotkania brzmiał 1-0. Rezultat ten utrzymywał się do końcówki pierwszej części tego pojedynku gdyż w zespole z Jeżyc swego dnia nie mieli wyjątkowo Marcin Łażewski oraz Patryk Zieliński przez co bilans bramek po stronie gości wciąż był na zero. Dopiero trafienie z 21 minuty w wykonaniu Bartosza Soszyńskiego zmieniło nam rezultat tego spotkania na dwubramkową przewagę gospodarzy przez co w lepszych nastrojach na przerwę zeszli jedynie ci pierwsi.
Po wznowieniu gry i po upływie 120 sekund swoją bramkową okazję na trafienie honorowe nie zmarnował Patryk Zieliński przez co ekipa z Jeżyc ponownie była w grze w tym spotkaniu. Niestety upływający czas i słabsza dyspozycja bramkostrzelnego duetu Zieliński Łażewski był w tym dniu wyjątkowo nie skuteczny co zwyczajnie nie zdarza się co dzień dlatego fakt ten był na pewno sprzymierzeńcem zespołu gospodarzy. A skoro tak to bramkę na 3-1 w 44 minucie strzelił dla ekipy Kopaczy jej weteran Radosław Grzybowski i dwubramkowa zaliczka znów widniała po stronie tego zespołu. W samej końcówce tego spotkania jeszcze nadzieję graczy z Jeżyc strzałem z głowy próbował ratować Dariusz Kupczyk lecz nadzieję te w ostatniej akcji meczu rozwiał bezpowrotnie Tomasz Sobański który ustalił wynik spotkania na 4-2. Tak więc po bardzo interesującym pojedynku lider tabeli z Jeżyc doznał pierwszej porażki w tym sezonie gdzie mimo to ich pozycja lidera jest wciąż nie zagrożona.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kopacze
4
:
2
KS Jeżyce
Nie lada emocje zafundowały nam drużyny Wczorajszych i Słodkie Szczeniaczki. Obie ekipy zaprezentowały się bardzo okazale i stworzyły bardzo ciekawe i emocjonujące spotkanie. Nieco lepiej w potyczkę weszli goście, którzy mieli optyczną przewagę i byli groźniejsi pod bramką rywala. Efektem gol zdobyty w 9 minucie przez Bartosza Szczęsnego. W miarę upływu czasu do głosu zaczęli dochodzić gracze Wczorajszych. Stworzyli sobie dogodne okazje, które dwie zakończył się bramkami. Wyrównał w 18 minucie Mateusz Maliński, a 120 sekund później na 2:1 gola zdobył Jakub Lubczyński, który skutecznie wykończył, składną akcję całego zespołu.
Po zmianie stron nadal się działo sporo na boisku. Tym razem początek drugiej części należał do gości, a dokładnie Wiktora Naworskiego, który w 30 minucie doprowadził do remisu 2:2. Kolejne minuty bardzo intensywne w wykonaniu obu ekipy. Żadna z nich nie mogła zdobyć zdecydowanej przewagi, choć nie co lepiej wyglądali gracze Słodkie Szczeniaczki. Ich akcje był konkretniejsze i miały swoją jakość. W 42 minucie sprytnym strzałem w długi róg popisał się Jakub Mańczak i na niespełna 8 minut przed końcem "Szczeniaczki" prowadziły 2:3. Gospodarze mimo niepowodzenia ambitnie walczyli do końca i ta ambicja została nagrodzona. W 46 minucie do remisu doprowadził Maciej Geisler, a w ostatniej minucie rzutem na taśmę gola na wagę trzech punktów zdobył Jakub Lubczyński. Wczorajsi wygrywają i wskakują na 4 miejsce, natomiast Słodkie Szczeniaczki nadal okupują dolną część tabeli.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Wczorajsi
4
:
3
Słodkie Szczeniaczki
V Liga
To był chyba najsłabszy występ graczy gości w tych rozgrywkach w obecnym sezonie przez co wynik końcowy jak i jego rozmiary mogą dziwić pozostałych uczestników zmagań w V lidze. Już w 2 minucie tego spotkania po własnym błędzie gracze gości sprokurowali w swoim polu karnym faul który na bramkę zamienił pewnie Patryk Łukaszewski. Ten sam zawodnik cztery minuty później wykorzystał fakt że obrońca gości dopuścił się na nim małego wykroczenia po którym ustalenie wyniku na 2-0 nie było już większym utrudnieniem. Dwie bramki przewagi nie były dla drużyny gospodarzy wystarczającym argumentem do zwolnienia walki o kolejne bramki dlatego w 10 minucie gry Adam Drgas trafił na 3-0. W odpowiedzi gracze gości próbowali odmienić ten fakt jak najszybciej się dało lecz ich okazję pod bramkowe nie były należycie finalizowane. Na szczęście dla nich bramka kontaktowa wpadła w 12 minucie gdzie Andrii Kotsiuruba zdołał przełamać tą bramkową nie moc swoich partnerów z zespołu. Niestety te starania poszły na marne gdyż trzy minuty później bramkę na 4-1 uzyskał Maurycy Gabryś i dzięki temu takim też wynikiem zakończyła się nam pierwsza część tego pojedynku.
Po zmianie stron w dalszym ciągu stroną dojrzalszą taktycznie i piłkarsko była ekipa gospodarzy która fakt ten udokumentowała już w 26 minucie trafiając za sprawą Maurycego Gabrysia przez co wynik spotkania brzmiał już 5-1. Niespełna dziesięć minut później drugą bramkę dla ekipy rywala zdołał uzyskać Yaroslav Shynkarenko co mogło sugerować że gracze gości podejmą ostatnią próbę dogonienia swojego przeciwnika w rubryce bramek. Jak się okazało plany te ekipie Lynx FT skutecznie pokrzyżował ponownie Patryk Łukaszewski który dokładając w tym spotkaniu kolejne swoje dwa trafienia spowodował że mecz ten w 42 minucie miał rezultat 7-2. Jak się okazało ta zaliczka bramek wystarczyła w zupełności graczom GSK do zgarnięcia pełnej puli punktów która w ich przypadku usadowiła ich w środkowej strefie tabeli a rezultat ten dla ekipy gości oznacza tyle że zespół ten doznał pierwszej porażki w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:GSK
7
:
2
LYNX FT
VI Liga Grupa A
FC Metzink od początku narzuciło swój styl gry i przez dużą część spotkania to właśnie ten zespół kontrolował wydarzenia na boisku. Goście dłużej utrzymywali się przy piłce, spokojnie budowali akcje i częściej gościło pod bramką rywala. Problem w tym, że sama przewaga w grze nie wystarczyła. W 12. minucie FC Acustico objęło prowadzenie. Stanisław Gattner wykorzystał nieporozumienie w defensywie Metzink i bez większych problemów skierował piłkę do siatki. Była to pierwsza z dwóch bardzo niepotrzebnych bramek straconych przez Metzink, który mimo to szybko odpowiedział. W 16. minucie Borys Chmielewski doprowadził do wyrównania, finalizując akcję swojego zespołu. Wynik 1:1 nie odzwierciedlał jednak do końca przebiegu spotkania, bo Metzink nadal wyglądało na drużynę bardziej poukładaną i częściej przejmującą inicjatywę.
Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Metzink prowadziło grę, próbowało konstruować kolejne akcje i szukało zwycięskiego trafienia. Acustico natomiast cierpliwie czekało na swoje okazje. I ponownie bezlitośnie wykorzystało błąd rywala. W 49. minucie Gattner po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Metzink popełniło kolejny prosty błąd w defensywie, który zakończył się utratą gola. To właśnie ta bramka przesądziła o wyniku spotkania. FC Acustico wygrało 2:1, choć z przebiegu gry można było odnieść wrażenie, że Metzink zasłużyło na zdecydowanie więcej. Goście prowadzili grę, mieli więcej z gry i przez długie fragmenty wyglądali lepiej, ale dwie kuriozalne, niepotrzebnie stracone bramki kosztowały ich cały mecz. Acustico zagrało za to bardzo pragmatycznie — wykorzystało swoje szanse i dzięki dubletowi Gattnera zgarnęło zwycięstwo.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Acustico
2
:
1
FC Metzink
W drugim meczu Grupy A Sami Kostka Team Kumple podejmował RS Rebusy. Od pierwszych minut gospodarze przejęli kontrolę nad spotkaniem i konsekwentnie realizowało swój plan na mecz. Zespół spokojnie budował akcje od tyłu, cierpliwie wymieniał podania i szukał odpowiedniego momentu na przyspieszenie. RS Rebuy miało problemy z przejęciem inicjatywy i przez większą część spotkania musiało reagować na poczynania rywala. W 18. minucie Sami udokumentowało swoją przewagę. Maciej Szymański znalazł drogę do bramki i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. RS Rebuy nie zamierzało jednak odpuszczać. Najbardziej aktywnym zawodnikiem po stronie RS był Dawid Wesołek, który dwoił się i troił, próbując poderwać kolegów do walki. W 20. minucie wziął sprawy w swoje ręce i popisał się efektownym uderzeniem z dystansu, doprowadzając do wyrównania. Była to bramka, która na moment dała Rebuy nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Sami Kostka Team Kumple szybko jednak odpowiedziało. W 24. minucie Krzysztof Adamczak wykorzystał kolejną dobrze przygotowaną akcję i ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
W dalszej części meczu Sami Kostka spokojnie kontrolowało wydarzenia na boisku, nie pozwalając rywalom na przejęcie inicjatywy. RS Rebuy walczyło do końca, a Wesołek nadal próbował napędzać ofensywę, ale tym razem nie wystarczyło to do zdobycia kolejnego gola. Sami Kostka Team Kumple zasłużenie wygrało 2:1. Zespół zaprezentował dojrzały, dobrze poukładany futbol, a cierpliwe budowanie akcji od tyłu i kontrolowanie tempa gry przyniosło wymierny efekt w postaci zwycięstwa.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Sami Kostka Team Kumple
2
:
1
RS Rebuy
VI Liga Grupa B
Drugi zespół Szturmowców przystąpili do spotkania przeciwko ekipie Grzechy Pierworodne w roli faworyta. Lider VI Ligi Grupa B jest w znakomitej formie i od pierwszych minut pokazali, że zamierzają narzucić rywalom swoje warunki. Grali dynamicznie, odważnie i z dużą intensywnością, regularnie stwarzając zagrożenie pod bramką Grzechów Pierworodnych. Problem w tym, że tego dnia piłka za nic nie chciała znaleźć drogi do siatki. Grzechy Pierworodne postawiły na cierpliwą, niezwykle skuteczną defensywę i szybkie przejście do ataku. W 21. minucie Damian Goderski wykorzystał jedną z takich kontr i otworzył wynik spotkania. Szturmowcy ruszyli jeszcze mocniej do przodu, ale zamiast wyrównania przyszło kolejne uderzenie. W 23. minucie Goderski ponownie znalazł się w odpowiednim miejscu i podwyższył prowadzenie, kompletując błyskawiczny dublet.
Po dwóch szybkich ciosach Szturmowcy nie zamierzali się poddać. Od początku drugiej połowy nadal atakowali, długo utrzymywali się przy piłce i szukali sposobu na przełamanie znakomicie dysponowanej defensywy gości. Brakowało jednak najważniejszego – skutecznego wykończenia. Grzechy Pierworodne konsekwentnie czekały na swoje kolejne okazje. W 40. minucie Mateusz Wargin wykorzystał następną kontrę i przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu. To był kolejny przykład bezlitosnej skuteczności – Szturmowcy prowadzili grę, ale Grzechy zdobywały bramki. Ostatecznie Grzechy Pierworodne zwyciężyły 3:0 co można uznac za niespodziankę. Rezultat może wydawać się bezlitosny, zwłaszcza patrząc na aktywność Szturmowców, ale doskonale pokazuje, jak ważna w piłce jest skuteczność. Szturmowcy byli w świetnej formie i potrafili zdominować wiele fragmentów spotkania, jednak pod bramką rywala zabrakło im kropki nad „i”. Grzechy Pierworodne za to perfekcyjnie wykorzystały przestrzeń pozostawianą przy atakach rywala i dzięki zabójczym kontratakom sięgnęły po bardzo efektowne zwycięstwo.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy 2
0
:
3
Grzechy Pierworodne
Long Island miało przed sobą doskonałą okazję, by wykorzystać potknięcie Szturmowców 2 i zrobić ważny krok w tabeli. Spotkanie z Yanosikiem Team miało jednak zupełnie inny przebieg, niż mogli zakładać faworyci. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia. Już w 5. minucie Sławomir Pytlarski dał Yanosikowi prowadzenie, ale Long Island odpowiedziało błyskawicznie. Minutę później Kajetan Kalicki doprowadził do wyrównania, a w 8. minucie ponownie wpisał się na listę strzelców, odwracając wynik spotkania. Yanosik nie zamierzał jednak składać broni. W 10. minucie Dawid Kaczmarowski znalazł drogę do bramki i ponownie mieliśmy remis. Po emocjonującym początku Long Island próbowało przejąć kontrolę nad spotkaniem, ale Yanosik Team znakomicie radził sobie w defensywie. Zespół mądrze się bronił, dobrze zamykał przestrzenie i cierpliwie czekał na swoje okazje. Long Island miało swoje szanse, jednak brakowało skuteczności w decydujących momentach.
Już po zmianie stron gospodarze nacierali z dużą intensywnością. Stworzyli sobie kilka doskonałych okazji, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki Yanosika. Dopiero w 44 minucie Kajetan Kalicki skompletował hat-tricka i wydawało się, że Long Island wreszcie przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę. Yanosik po raz kolejny pokazał jednak charakter. W 48. minucie Dominik Boła wykorzystał jedną z nielicznych okazji i doprowadził do remisu 3:3. Long Island nie wykorzystało więc ogromnej szansy, jaką stworzyła porażka Szturmowców 2. Yanosik Team zasłużył na słowa uznania – zagrał niezwykle mądrze, konsekwentnie w obronie i przede wszystkim bardzo skutecznie pod bramką rywala. Każdą nadarzającą się okazję potrafił zamienić na konkret. Dla Long Island to z pewnością dwa stracone punkty. Kalicki zrobił swoje, zdobywając aż trzy bramki, ale jego hat-trick nie wystarczył do zwycięstwa. Yanosik Team pokazał natomiast, że nawet przeciwko mocniejszemu rywalowi można zapunktować, jeśli konsekwentnie realizuje się swój plan i wykorzystuje to, co daje przeciwnik.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Long Island
3
:
3
Yanosik Team
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty