
Wtorkowy wieczór na lidze futbolsport.pl upłynął po znakiem kilku zaciętych potyczek. Pogoda na dworze dopisuje i to również powoduje, że drużyny stwarzają ciekawe widowiska. Tym razem swoje spotkania rozgrywały zespoły od III Ligi w dół. Stopniowo od dna odbija się ekipa Canvas Logistics, która po wyrównanym boju pokonała drużynę The Naturat. Katem gości był Adam Wyszomierski zdobywca czterech bramek. Z kolei coraz wyżej w tabeli są Zmarnowane Talenty. Tym razem ekipa w dobrym stylu pokonała Obserwatora Gospodarczego. W IV Lidze dobre chwile przeżywa zespół Są gorsi. Gospodarze odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu bowiem okazali się lepsi od drużyny FC Ponalewce Poznań. Tylko jeden gol padł w meczu pomiędzy PKS Huwdu kontra Digital Bulls. Zespołem lepszym okazał się Digital, który dzięki wygranej wrócił na fotel lidera. W tej samej lidze pierwszej porażki w rundzie jesiennej doznał zespół Mikroball. Goście musieli uznać wyższość teamu Zew FC, który po słabym początku wyraźnie odzyskuje wigor. W VI Lidze Grupa B miało miejsce derbowe starcie drużyn ukraińskich, KUB United podejmował Dynamo Poznań. Mecz miał wyrównany przebieg, a o końcowym rezultacie zadecydował bramka zdobyta już do przerwy przez zespół Dynamo Poznań.
III Liga
Coraz wyżej w ligowej tabeli III Ligi znajduje się ekipa Zmarnowane Talenty, która odniosła czwartą wygraną. Tym razem goście okazali się lepsi od Obserwatora Gospodarczego. Nim się spotkanie zaczęło Zmarnowane prowadził już 0:2 po golach Igora Watrasa i Kamila Marczaka. Obserwator fatalnie wszedł w mecz i efekty słabego początku były widoczne w dalszej części meczu. W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali goście, którzy grali składnie i przyjemnie dla oka. Ich akcje miały jakość i tylko dobra postawa Patryka Pińskiego spowodowała, że gospodarze nie przegrywali wyżej. W ataku gracze Obserwatora byli bardzo bierni. Godny odnotowania był tylko strzał w poprzeczkę, a tak poczynani ofensywne ekipy były dalekie od ideału. Mimo to zespól zdobył bramkę. Błąd obrońcy, Mateusza Kokota wykorzystał Maciej Magdziarz, który skierował piłkę do pustej bramki.
Zdecydowanie lepsza w wykonaniu Obserwatora był druga odsłona. Gospodarze atakowali z duża intensywnością i stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia gola, lecz nie mieli sposobu na świetnie broniącego w tym dniu bramkarza Zmarnowanych. Golkiper gości bronił bardzo pewnie i popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami. Z kolei Zmarnowane Talenty nie ograniczały się tylko do obrony. Mieli swoje szanse, a najlepsze zmarnował Igor Watras, który najpierw trafił w słupek, a później obił poprzeczkę. W 36 minucie byliśmy świadkami prawdziwego role kostera. Najpierw sytuacji sam na sam nie wykorzystał Kamil Marczak, a w odwrocie gracz Obserwatora znalazł sie oko w oko z Krzysztofem Chmielewski. Pojedynek wygrał bramkarz Zmarnowanych i to była bardzo ważna obrona w kontekście dalszej części potyczki. Gospodarze oczywiście nie rezygnowali z wyrównania, ale wystarczyła chwila nie uwagi i goście w przeciągu minuty zdobyli kolejne dwie bramki. Na 1:3 podwyższył Kamil Marczak, a rezultat ustalił Mateusz Kosiński. Zmarnowane wygrywają w dobrym stylu, natomiast Obserwator znowu potwierdził, że jest niezwykle nie równą drużyną.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Obserwator Gospodarczy
1
:
4
Zmarnowane Talenty
Canvas Logistics nie powiedziało ostatniego słowa w tym sezonie. Drużyna która początku rozgrywek nie mogła zaliczyć do udanych, stopniowo odbija się od dna. Tym razem bardzo dobrze zaprezentowali się przeciwko ekipie The Naturat, która nie może odnaleźć swojego rytmu w tym sezonie. Początek spotkania lepiej zaczęli "Fioletowi" bo już w 2 minucie bo naciskach na obrone przeciwnika od początku meczu gola strzelił Jakub Wlazło. Gol ten jednak przyniósł efekt odwrotny do zamierzonego można powiedzieć, bowiem ekipa The Naturat kompletnie straciła koncentrację. W 4 minucie Wyszomierski wykorzystał wysoko ustawionego bramkarza przeciwników i doprowadził do wyrównania. Jakby tego było mało, kilka chwil później miała miejsce ta sama sytuacja - wysoko ustawiony bramkarz The Naturat mógł jedynie oglądać, jak piłka strzelona zza połowy mija go i wpada do bramki. Po dwóch kuriozalnych akcjach mieliśmy wynik 2:1 dla Canvas, a w ekipie The Naturatu pojawiła się nerwowość. Podwyższone ciśnienie i brak koncentracji to przepis na katastrofę, bowiem w 9 minucie Grodzki podwyższył prowadzenie na 3:1. Mecz jednak tak naprawdę dopiero się rozkręcał i mogliśmy jeszcze dużo się spodziewać. Gola kontaktowego po dośrodkowaniu strzelił głową Marcel Kędziora i chciałoby się rzec, że to pomoże odzyskać The Naturatowi wiatr w żaglach. Na przerwe schodziliśmy z wynikiem 3:2. Canvas cierpliwie budowało swoje akcje i mądrze dzielili się piłką, w odpowiednich momentach przyspieszając i grając na jeden kontakt - to pozwoliło im natychmiast po starcie pierwszej połowy strzelić gola numer 4. The Naturat nie chciał odpuszczać i w 37 minucie udało się strzelić znowu kontaktową bramkę, tym razem Radomski. Niestety dla "Fioletowych" tego dnia nie było mocnych na Wyszomierskiego. Minutę po stracie gola Canvas odpowiedziało ponownie i strzeliło 5 gola. W 41 minucie Wlazło jeszcze raz daje kontakt swojej drużynie, ale przez kolejne 10 minut nie uświadczyliśmy już zmiany rezultatu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Canvas Logistics
5
:
4
The Naturat
IV Liga
Od początku spotkania stroną którą czuła się lepiej z i przy piłce była nie znacznie ekipa gospodarzy dlatego to po ich stronie widniało największe zagrożenie pod bramką rywala. Efektem tego były dwie ekspresowo strzelone bramki pomiędzy 12 a 13 minutą tej rywalizacji jakie uzyskali dwaj gracze zespołu gospodarzy którymi byli Michał Kropa i Mikołaj Sierocki. Dzięki temu prowadzeniu zawodnicy gospodarzy spoczęli odrobinę na laurach które ich rywal zdołał wykorzystać odpowiadając trafieniem honorowym w 23 minucie autorstwa Huberta Jeżewskiego dzięki czemu dwie minuty później obie drużyny zeszły na przerwę z wynikiem 2-1.
Po zmianie stron tuż po wznowieniu gry przypomniał o sobie trafiając na 3-1 zawodnik gospodarzy Robert Szymkowiak przez co Są Gorsi odskoczyli znów na dwa trafienia. Nauczeni doświadczeniem z pierwszej części tego spotkania podopieczni Jakuba Szykownego pięć minut później znów znaleźli sposób na defensywę rywala trafiając do bramki gości na 4-1 przez co drugie trafienie Mikołaja Sierockiego dało tej ekipie bezpieczne trzy bramkowe prowadzenie. Taki rezultat utrzymywał się aż do 47 minuty gdzie bramkę szczupakiem z głowy uzyskał dla ekipy gości Krzysztof Zięba i tym samym wynik tego spotkania zatrzymał się na 4-2. Tak więc po upływie regulaminowego czasu gry zawodnicy gospodarzy odnoszą swoje trzecie zwycięstwo w swoim szóstym spotkaniu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Są gorsi
4
:
2
FC Ponalewce Poznań
V Liga
ZEW FC pokonał beniaminka Mikroball 5:2. Od początku spotkania było widać różnicę w doświadczeniu obu zespołów. ZEW grał spokojnie i konsekwentnie, konstruując akcje i szukając rozwiązań zespołowych. Mikroball częściej liczył na indywidualne akcje swoich zawodników. W 6. minucie wynik otworzył Jakub Borowiak, a cztery minuty później na 2:0 podwyższył Maciej Cieszyński. Mikroball szybko odpowiedział – w 11. minucie Szymon Stefaniak zdobył bramkę kontaktową. ZEW nadal miał jednak więcej pomysłu na prowadzenie gry i starał się cierpliwie budować kolejne akcje. W 25. minucie oba zespoły zeszły na przerwę, a ZEW prowadził 2:1.
Po zmianie stron gospodarze szybko odzyskali kontrolę nad spotkaniem. W 35. minucie Jan Podleski podwyższył prowadzenie, a trzy minuty później Jakub Borowiak po raz drugi wpisał się na listę strzelców. ZEW grał konsekwentnie, wykorzystując swoje doświadczenie i lepszą organizację. W 45. minucie Borowiak skompletował hat-tricka, zdobywając piątą bramkę dla swojej drużyny. Mikroball nie rezygnował jednak z walki i w 47. minucie Krystian Lis zmniejszył straty do 5:2. Na więcej beniaminka nie było już stać. ZEW FC odniósł zasłużone zwycięstwo, pokazując większe doświadczenie, dobrą organizację i przede wszystkim konkretny pomysł na konstruowanie akcji. Mikroball starał się odpowiadać indywidualnymi zrywami, ale tym razem nie wystarczyło to do nawiązania równorzędnej walki z bardziej doświadczonym rywalem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:ZEW FC
5
:
2
Mikroball
To było bardzo zamknięte spotkanie pod względem podejmowanych decyzji i nie przemyślanych reakcji z futbolówką przy nodze. Obydwie drużyny mocno skoncentrowane na swoich poczynaniach swoją grą mogły ucieszyć tylko głównie tych prawdziwych pasjonatów futbolu których najmocniej kręcą nowinki taktyczne. Mimo iż zespołem który w tym spotkaniu miał więcej do powiedzenie i co ważne miał swój jakiś pomysł na grę był zespół gospodarzy który mimo nie licznych prób w postaci najgroźniejszej sytuacji jakim był oddany strzał w poprzeczkę tak naprawdę niczym więcej nie zmusił bramkarza gości do większego wysiłku. Natomiast zespół gości był cierpliwy w tym co robi co na pewno było podyktowane tym że gracze ci liczyli właśnie na swoją nieliczną okazję na strzelenie bramki swojemu rywalowi. Ten upragniony moment nadszedł dopiero w 42 minucie gdzie zagraną piłkę w kierunku bramki oraz swojego kolegi posłał Szymon Kostrzewski. Jak się okazało futbolówki tej nie dotknął nikt z będących tam zawodników obu drużyn dlatego ta spokojnie zaskoczyła chyba najbardziej bramkarza gospodarzy i w odosobnieniu wturlała się do wnętrza bramki zespołu PKS Huwdu dając tym samym tej drużynie prowadzenie 0-1. Jak się okazało ta bramka zadecydowała ostatecznie o wyniku końcowym tego pojedynku w którym to gospodarze zasłużyli znacznie na coś więcej. Jednakże futbol nie zawsze bywa sprawiedliwy dlatego też ekipa Digital Bulls odniosła swoje piąte zwycięstwo w swoim szóstym spotkaniu utrzymując tym samym wysoką pozycję w tabeli V ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PKS Huwdu
0
:
1
Digital Bulls
VI Liga Grupa B
Spotkanie KUB United z Dynamo Poznań było prawdziwym meczem walki, w którym od pierwszej do ostatniej minuty trudno było wskazać wyraźnego faworyta. Obie drużyny grały bardzo ofensywnie, nie brakowało dynamicznych akcji, szybkich ataków i twardej walki o każdą piłkę. Jedyna bramka spotkania padła w 15. minucie. Maksym Marusenko wykorzystał sytuację i dał Dynamo Poznań prowadzenie. KUB United nie zamierzał jednak odpuszczać i konsekwentnie szukał swoich szans na wyrównanie.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Oba zespoły raz po raz przenosiły ciężar gry pod bramkę rywala. Kibice oglądali dużo walki, zaangażowania i ofensywnej piłki, a o wyniku w dużej mierze decydowała postawa bramkarzy. Ci spisywali się znakomicie, wielokrotnie ratując swoje drużyny przed utratą gola. KUB United do końca walczył o wyrównanie, ale Dynamo Poznań skutecznie broniło minimalnego prowadzenia. Ostatecznie to właśnie bramka Marusenki przesądziła o losach niezwykle wyrównanego spotkania. Dynamo Poznań wygrywa 1:0, ale oba zespoły zasłużyły na uznanie za intensywność, zaangażowanie i ofensywny charakter meczu. To było spotkanie, w którym o zwycięstwie zdecydował jeden gol i świetna dyspozycja obu bramkarzy.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:KUB United
0
:
1
Dynamo Poznań
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty