Zamknięcie września dobrym prognostykiem na resztę sezonu

2026-10-01
Zamknięcie września dobrym prognostykiem na resztę sezonu

Ostatni dzień wrześniowej debaty przyniósł nam sporo ciekawych i stojących na wysokim poziomie spotkań. Większość potyczek trzymało w napięciu i miało bardzo wyrównany przebieg. Tym razem była to środa pod znakiem gości, którzy wygrali aż osiem potyczek. Trzy wygrane odnieśli gospodarze, a jeden mecz zakończył się podziałem punktów. W I Lidze sporo się działo, a trzy mecze rozegrane w środowy wieczór rozgrzały nas do czerwoności. Najpierw ekipa futbolsport.pl po emocjonującej końcówce musiała uznać wyższość Witaminowych Ancymonów. Powiew młodości i świeżości zobaczyliśmy w starciu Szturmowców z Lutnią Dębiec 2022. I nie chodzi tu o gospodarzy, tylko o zespół Lutni, który spotkanie rozegrał bez swoich czołowych zawodników. Nowi, młodzi gracze stanęli na wysokości zadania i rozstrzygnij konfrontację na swoją stronę, a bohaterem gości był bezsprzecznie Rafał Lipiński zdobywca czterech bramek. Sporo się działo w meczu PLUSdo Metalmex kontra FC Faworyt. Obrońca tytułu niemal przez całe spotkanie gonił wynik. Mimo że do przerwy przegrywał 1:3, pokazał charakter i odniósł ciężko wywalczone zwycięstwo. Nadal bez zwycięstwa na poziomie II Ligi pozostaje zespół Kremiki. Goście byli blisko pokonania Whiskonzy, ale w decydującym momencie nie wykorzystali świetnych okazji i potyczka zakończyła się remisem. Z kolei przełamał się spadkowicz z I Ligi zespół FC To The Top. Goście odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie jesiennej, a w polu pokonanym pozostawili Wpip-Mardom. Dużo emocji zafundowały nam zespoły AFC Smile i Drukarnia Media Connect. W starciu młodych graczy "Koziołka" z młodymi zawodnikami "Przemysława Poznań" zakończyło się po myśli gości,którzy decydującą bramkę zdobyli w 44 minucie. Ciężki czas przeżywa drużyna Suchary Suchy Las Oldboys. Ekipa doznał piątej porażki, przegrywając tym razem z drużyną Słodkie Szczeniaczki. W V Lidze pierwszej przegranej doznał lider, zespół Digital Bulls. Podopieczni Doriana Witaszka musieli uznać wyższość doświadczonej drużyny PS Flower. Nadal nie punktuje w V Lidze ekipa Dekpol, która prócz jednego remisu, cztery razy schodziła z boiska pokonana. Wczoraj lepszym zespołem okazał się Mikroball. Hitowym starciem w VI Lidze Grupa B w środowy wieczór była konfrontacja drugiej drużyny Szturmowców z Long Island. Mecz miał jednostronny przebieg. Gospodarze potwierdzili swoją dominację w Grupie B odnosząc piątą wygraną. Nowe stroje poprowadziły włoski zespół Amici Miei do zwycięstwa nad HKS Odlew Poznań Oldboys, a również w Grupie B po trzy punkty sięgnął zespół Dynamo Poznań w starciu z Yanosikiem Team.

I Liga
Niezłe spotkanie rozegrał w środowy wieczór zespół Witaminowych Ancymonów, którego rywalem była ekipa futbolsport.pl. Od pierwszych minut lepsza jakość piłkarska była po stronie gości. Witaminowe lepiej rozgrywali piłkę od tyłu i bardziej byli aktywni w ataku. Z kolei gospodarze w pierwszej odsłonie sprawiali wrażenie jakby się dopiero pierwszy raz spotkali. W ich grze było dużo niedokładności, a sytuacji podbramkowych można policzyć na placach jednej ręki. Obie drużyny nie stworzyły sobie do przerwy żadnej "setki" i choć przewaga optyczna był a po stronie gości, do przerwy nie zobaczyliśmy żadnego trafienia.
Bramki zobaczyliśmy dopiero po przerwie. Już w 29 minucie Szymon Białek oddał mocny strzał. Piłka przełamał dłonie Andrzeja Godery i wpadła do siatki. Witaminowe rozkręcały się z minuty na minutę. Dochodzili do pozycji strzeleckich, a jedna z nich zamienił na bramkę. Mateusz Banaszak otrzymał prostopadłe podanie i z bliskiej odległości podwyższył prowadzenie. Drużyna futbolsport.pl, która do tej pory grała pasywnie zmuszona była do ataku. Na efekty długo nie czekaliśmy bo ju w 39 minucie, Jakub Cierzniak zdobył kontaktową bramkę. To zapowiadało emocje w końcowym fragmencie spotkania. I trzeba przyznać, że w ostatnich 10 minutach sporo się działo na boisku. Najpierw w 44 minucie, Witaminowe musiały sobie radzić bez jednego zawodnika po żółtej kartce. Po niespełna 150 sekundach siły się wyrównały bo również gracz futbolsport.pl obejrzał żółty kartonik. Niemniej gospodarze nie odpuszczali, a ich ambicja została nagrodzona w 47 minucie kiedy to po rzucie rożnym, Jakub Cierzniak głową wyrównał stan rywalizacji. Jakby tego było mało, minutę później znowu mieliśmy wykluczenie po stronie zespołu futbolsport.pl. Goście szybko wykorzystali przewagę i w 49 minucie za sprawą Jakuba Maćkowiak wyszli na prowadzenie, które jak się późnej okazało nie oddali do końcowych sekund. Witaminowe Ancymony wygrywają, choć grali bez zmiany, natomiast drużyna futbolsport.pl tylko w drugiej połowie zagrał na miarę swoich możliwości.

futbolsport.pl


Strzelcy:

  • Jakub Cierzniak 38'
  • Jakub Cierzniak 47'

Kary:

  • Jakub Pawłowski46'
  • Patryk Łukaszewski48'

2

:

3

Witaminowe Ancymony


Strzelcy:

  • 29' Szymon Białek
  • 36' Mateusz Banaszak
  • 49' Jakub Maćkowiak

Kary:

  • 44'Jakub Maćkowiak


Dopiero w trzeciej kolejce pierwsze punkty w sezonie jesiennym zdobyła drużyna Lutnia Dębiec 2022. Goście, grających bez swoich topowych zawodników, w dobrym stylu pokonali zespół Szturmowców. Doświadczonych piłkarzy zastąpili młodzi zawodnicy, którzy byli objawieniem tego spotkania. Mowa głównie o Rafale Lipińskim, który poprowadził gości do zwycięstwa. Już pierwsza akcja Lutni zakończyła się golem wspomnianego Rafała. Goście dobrze weszli w mecz czego efektem był drugi gol Rafała Lipińskiego zdobyty w 10 minucie. Potem inicjatywę przejęli Szturmowcy i dwukrotnie byli blisko zdobycia bramki. Ta sztuka udała im się w 17 minucie, kiedy to Jakub Przystawko precyzyjnie przymierzył z rzutu wolnego. Gospodarze jeszcze przed przerwą chcieli wyrównać, ale zamiast odrobić straty, stracili kolejne dwie bramki. Najpierw na listę strzelców w 21 minucie wpisał się Artur Marciniak, a dwie minuty późnej swój dobry występ potwierdził Rafał Lipiński, który przelobował bramkarza. Do przerwy 1:4.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Szturmowców, którzy przejęli inicjatywę i mieli więcej z gry. Goście za to nastawili się głównie na kontry. Po jednej z nich w 30 minucie kontuzji doznał Bartosz Komsta i Lutnia musiała sobie radzić bez zmian. Dodatkowo w 33 minucie błąd popełnił golkiper Lutni, którego na bramkę zamienił Jakub Nowak. Całe szczęście dla gości wyborny dzień miał Rafał Lipiński, który szybko odpowiedział czwartym trafieniem. W kolejnych minutach Szturmowcy mieli więcej z gry i większe posiadanie piłki, ale cóż z tego skoro obrona gości prowadzona przez Artura Marciniaka nie popełniała błędów i grała bardzo skutecznie. W końcowym kwadransie bramek już nie zobaczyliśmy i mecz kończy się zasłużoną wygraną Lutni Dębiec 2022.

Szturmowcy


Strzelcy:

  • Jakub Przystawko 17'
  • Jakub Nowak 33'

Kary:

---

2

:

5

Lutnia Dębiec 2022


Strzelcy:

  • 1' Rafał Lipiński
  • 10' Rafał Lipiński
  • 21' Artur Marciniak
  • 23' Rafał Lipiński
  • 34' Rafał Lipiński

Kary:

---

Przez niemal całe spotkanie drużyna FC Faworyt była na prowadzeniu w meczu przeciwko ekipie PLUSdo Metalmex, a mimo to nie zdołała dowieźć końcowego wyniku do końca. O pierwszej połowie gospodarze powinni szybko zapomnieć. Gra w tym czasie im się nie układała, a godne odnotowania było tylko trafienie Marcela Malinowskiego, który w 24 minucie trafił w same "okienko". Wcześniej drużyną lepszą byli goście, którzy na dużej szybkości dochodzili do pozycji strzeleckich. Prowadzenie im dał już w 2 minucie Marian Stankivskij. Faworyt grał z dużym rozmachem i po 10 minutach było 0:2 po golu Kiril Nakonechnyi. Obrońca tytułu próbował nawiązać walkę, ale rozpędzony przeciwnik nie zwalniał tempa. Efektem tego był trzeci gol zdobyty przez Oleksandra Korieniev. Na przerwę schodziliśmy przy stanie 1:3.
Zupełnie inny obraz gry zobaczyliśmy w drugiej połowie. PLUSDdo pokazało charakter i jak na mistrza przystało odwróciło losy potyczki. Co prawda w początkowej fazie drugiej części to bardziej goście byli stroną atakującą, ale gospodarze mieli zabójcze kontrataki. Po jednym z nich straty zmniejszył Piotr Perz. Goście jednak szybko odpowiedzieli bo po 60 sekundach, przewaga znowu wzrosła do dwóch "oczek". Kluczowa dla dalszego przebiegu potyczki była 34 minuta. Wtedy to Paweł Sobala wykazał się na lada refleksem i w sposób niemożliwy obronił dobitkę z dwóch metrów. Od tego momentu coś się zacięło w grze FC Faworyt, a do głosu doszedł zespół PLUSdo. Systematycznie zaczął odrabiać straty. Najpierw na listę strzelców wpisał się Mariusz Nowak. Potem nastąpiły dwie minuty, które wstrząsnęły ekipą FC Faworyt. Bohaterem PLUSdo został Marcel Malinowski, który w 41 minucie wyrównał stan rywalizacji, a w 43 minucie zdobył zwycięską bramkę. Co prawda w końcowym fragmencie Faworyt napierał niemiłosiernie, ale mistrz przetrwał oblężenie i dowiózł cenną wygraną.

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • Marcel Malinowski 24'
  • Piotr Perz 29'
  • Mariusz Nowak 36'
  • Marcel Malinowski 41'
  • Marcel Malinowski 43'

Kary:

---

5

:

4

FC Faworyt


Strzelcy:

  • 2' Marian Stankivskij
  • 10' Kiril Nakonechnyi
  • 19' Oleksandr Korieniev
  • 30' Dmutro Fabijansky

Kary:

---

II Liga
O sporym pechu może mówić drużyna Kremików, która w meczu przeciwko drużynie Whiskonzy był bliska pierwszej wygranej. Niestety jak to bywa w meczach drugiej ligi potyczka ta zakończyła się remisem, choć obie ekipy w samej końcówce mogły pokusić się o trzy punkty. Samo spotkanie miło się oglądało bowiem gra była otwarta i co chwilę dochodziło do spięć podbramkowych. Bardziej konkretniejsi w swoich poczynaniach ofensywnych byli goście, którzy po składnych akcjach dochodzili do czystych okazji strzelecki lecz brakowało skuteczności. Z kolei Whiskonzy znowu grało w innym składzie personalnym co miało duże odbicie w grze obronnej. Gospodarze popełniali proste błędy w ustawieniu i choć w ataku mieli swoją jakość, to obrona była jak ser szwajcarski. W 6 minucie wynik otworzył Grzegorz Gunia. Po chwili wyrównał Jakub Jarmuszkiewicz. Potem obie drużyny stworzył sobie mnóstwo okazji bramkowych, jednak bardziej skuteczniejsi w tej części byli zawodnicy Kremików, a dokładnie Grzegorz Gunia, który do przerwy skompletował klasycznego hat trika.
W drugie części stroną przeważającą byli gospodarze, lecz długo nie mogli przełamać mocy strzeleckiej. Próbowali strzałami z daleka zaskoczyć bramkarza, ale z każdym razem były one blokowane. Goście za to oddali inicjatywę i wyraźnie nastawili się na kontrę. Mieli kolejne szanse na podwyższenie prowadzenia, lecz Darek Pisarczyk bronił jak w transie. Niezwykle emocjonujący i intensywny był czas między 36 a 40 minutą. W tym czasie padły aż cztery bramki. Rozpoczął Dawid Kotlewski w 36 minucie. Po niespełna 120 sekundach mieliśmy remis za sprawą Eryka Włodarczaka, który utrzymał się zaledwie minutę bowiem w 39 minucie znowu dał znać o sobie Grzegorz Gunia. Kanonadę bramkową zakończył Daniel Wołczański w 40 minucie. Końcowe 10 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia, choć obie ekipy miały swoje okazje. Najpierw Kremiki trzykrotnie dobijali piłkę w jednej akcji. Po drugiej stronie piłkę meczową miał Dawid Kotlewski lecz fatalnie przestrzelił z bliskiej odległości. Potyczka kończy się remisem 4:4, choć obie drużyny na pewno nie są zadowolone z takiego rezultatu.

Whiskonzy


Strzelcy:

  • Jakub Jarmuszkiewicz 7'
  • Dawid Kotlewski 36'
  • Eryk Włodarczak 38'
  • Daniel Wołczański 40'

Kary:

---

4

:

4

Kremiki


Strzelcy:

  • 6' Grzegorz Gunia
  • 9' Grzegorz Gunia
  • 18' Grzegorz Gunia
  • 39' Grzegorz Gunia

Kary:

---

Po dwóch kolejnych remisach ekipa gości wreszcie w swoim szóstym spotkaniu odniosła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Za nim jednak gracze gości poczuli to cudowne uczucie jakim jest świadomość zwycięstwa mecz ten lepiej rozpoczęli zawodnicy gospodarzy którzy już w 3 minucie gry za sprawą Ihora Dyda zdołali wyjść na jednobramkowe prowadzenie. Próbujący odwrócić ten bieg wydarzeń gracze gości z każdą kolejną minutą próbowali mecz ten podporządkować pod swoje dyktando lecz ten kto zna ekipę gospodarzy to ten wie że to zadanie nie należy do najłatwiejszych. Mimo to jedna z takich okazji w 13 minucie zakończyła się bramką wyrównującą której autorem był Andrii Kuiarov. Remis w tym spotkaniu towarzyszył obu drużyną do samego końca pierwszej części meczu gdzie w ostatniej akcji tej połowy bramkę dającą prowadzenie 1-2 strzałem między nogami bramkarza uzyskał Yehor Stapanchenko przez co rzutem na taśmę w lepszych nastrojach na drugą połowę wybrali się zawodnicy FC to the top. Ci sami zawodnicy poprawili swe nastroje już cztery minuty po wznowieniu gry gdzie w dość ekwilibrystyczny sposób bramkę na 1-3 uzyskał Oleksandr Dukhno i dzięki temu sam on i reszta jego kompanów mogła się cieszyć w dwu bramkowej przewagi. Mimo usilnych starań z obu stron boiska rezultat ten nie uległ już zmianie tak więc po ciekawym i obfitującym w męskie pojedynki spotkaniu komplet punktów stał się własnością ekipy gości.

Wpip - Mardom


Strzelcy:

  • Ihor Dyda 3'

Kary:

---

1

:

3

FC To The Top


Strzelcy:

  • 13' Andrii Kuiarov
  • 25' Yehor Stapanchenko
  • 29' Oleksandr Dukhno

Kary:

---


Spotkanie o dwóch twarzach zaprezentowały nam te dwie drużyny gdzie w pierwszej części zespołem lepszym aczkolwiek niestety nie dość skutecznym była ekipa gości. Już w 1 pierwszej minucie tego pojedynku Kacper Jaskólski wyprowadził swoją drużyną na prowadzenie 0-1. Jego dorobek bramkowy jak i wynik tego spotkania kilka minut później powinien być bardziej okazalszy lecz niestety w realizacji tego planu zaszkodził brak odpowiedniej skuteczności. Sztuka ta udała się za to innemu z zawodników tego zespołu dopiero w końcowych minutach tej części spotkania gdzie na 0-2 w 24 minucie gry bramkę zdołał zdobyć Marcin Klimas. W tym momencie meczu wydawało się że taki też scenariusz obejrzymy w drugiej części tego spotkania.
Jak się okazało chwila przerwy posłużyła pozytywnie graczom zespołu AFC Smile którzy już w 29 minucie gry za sprawą Pawła Waszaka zdołali uzyskać bramkę kontaktową. Trafienie to jak i ta część tego pojedynku ewidentnie posłużyła na plus zawodnikom gospodarzy którzy z upływającym czasem zaczęli co raz częściej i groźniej atakować bramkę drużyny przeciwnej. Na efekty takiej postawy musieliśmy poczekać do 36 minuty gdyż bramkę dającą wyrównanie 2-2 uzyskał Krzysztof Pieczyński. Tak więc na ostatni kwadrans gry rezultat meczu znów dawał równą szansę na wygraną jednej i drugiej ekipie. Z upływającym czasem wydawało się że piłkarską równowagę odzyskują znów zawodnicy gości którzy zaczęli ponownie prezentować grę z pierwszej połowy. Jak się okazało decydująca dla końcowych losów tego spotkania akcja miała miejsce w 44 minucie gdzie na solową wyprawę z własnej połowy zdecydował się Jakub Bakalarz który w sytuacji pod bramkowej zachował najwięcej zimnej krwi pokonując bramkarza gospodarzy ustalając wynik na 2-3. Końcowe minuty dostarczyły nam jeszcze kilku emocji lecz finalnie nie wpłynęło to na wynik tej konfrontacji. Tak więc ekipa Drukarni Media Connect po tym zwycięstwie uplasowała się na drugim miejscu w tabeli II ligi.

AFC Smile


Strzelcy:

  • Paweł Waszak 29'
  • Krzysztof Pieczyński 36'

Kary:

---

2

:

3

Drukarnia Media Connect


Strzelcy:

  • 1' Kacper Jaskólski
  • 24' Marcin Klimas
  • 44' Jakub Bakalarz

Kary:

  • 33'Jakub Bakalarz



IV Liga
Potyczka rozpoczęła się od bardzo żywej i intensywnej gry. Słodkie Szczeniaczki od pierwszych minut pokazywały, że chcą narzucić swoje tempo. Dużo biegały, szybko operowały piłką i dobrze wykorzystywały wolne przestrzenie, dzięki czemu często zmuszały Suchary do biegania za rywalem. Mimo aktywnej postawy Szczeniaczków to Suchary jako pierwsze zdobyły bramkę. W 7. minucie Maciej Wydmuch zachował zimną krew pod bramką rywala i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Szczeniaczki nie potrzebowały jednak wiele czasu, aby odpowiedzieć. W 10. minucie do siatki trafił Jakub Mańczak, rozpoczynając swój bardzo dobry występ. Ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców w 16. minucie, a przed przerwą obie drużyny miały jeszcze swoje okazje. Goście prezentowali się bardzo dynamicznie, ale Suchary starały się wykorzystywać swoje doświadczenie i spokojniejsze rozegranie.
W drugiej części Słodkie Szczeniaczki szybko przeszły do konkretów. Już w 26. minucie Jakub Mańczak skompletował hat-tricka, a chwilę później kolejne trafienie dołożył Jakub Smaruj. Przewaga Szczeniaczków w szybkości i intensywności gry była coraz bardziej widoczna. Zawodnicy byli cały czas w ruchu, szybko przechodzili z obrony do ataku i nie pozwalali gospodarzom na łatwe rozegranie piłki. Suchary walczyły do końca i w 48. minucie zdobyły drugą bramkę. Przemysław Hałaszkiewicz dał swojej drużynie jeszcze nadzieję na zmniejszenie strat. Szczeniaczki odpowiedziały jednak niemal natychmiast — w 49. minucie Kacper Pędziński ponownie powiększył ich przewagę. W ostatniej minucie spotkania wynik ustalił Wiktor Naworski, który przypieczętował bardzo udany występ Słodkich Szczeniaczków.
Słodkie Szczeniaczki wygrały dzięki dużej intensywności, szybkości i świetnemu poruszaniu się po boisku. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Jakub Mańczak, który zdobył trzy bramki i miał ogromny udział w budowaniu przewagi swojej drużyny. Suchary pokazały charakter, walcząc do samego końca, ale tego dnia Szczeniaczki były zdecydowanie skuteczniejsze.

Suchary Suchy Las Oldboys


Strzelcy:

  • Maciej Wydmuch 7'
  • Przemysław Hałaczkiewicz 48'

Kary:

---

2

:

6

Słodkie Szczeniaczki


Strzelcy:

  • 10' Jakub Mańczak
  • 16' Jakub Mańczak
  • 26' Jakub Mańczak
  • 30' Jakub Smaruj
  • 49' Kacper Pędziński
  • 50' Wiktor Naworski

Kary:

---


V Liga
Faworytem pojedynku była ekipa gości i jak pokazuję wynik końcowy tego spotkania faworyt tej konfrontacji nie zawiódł. Grający mądrze jak na swoje personalne możliwości tego dnia zawodnicy gospodarzy rozgrywali równą partię głównie w pierwszym fragmencie tego spotkania gdy na boisku w ich zespole przebywał jeszcze ich lider Łukasz Łeszyk. Niestety odnowiona kontuzja łydki uniemożliwiła mu dłuższe kontynuowanie gry w tym spotkaniu z czego skrzętnie skorzystali zawodnicy rywala. Pierwszą z nich wykorzystał w 9 minucie Hipolit Roszkowski dzięki czemu goście objęli skromne prowadzenie 0-1. Mimo kadrowych osłabien ekipa gości miała w tej fazie gry problem żeby zdominować swojego rywala i tym samym udokumentować to poprzez kolejne zdobyte gole. Światełkiem w tunelu na zmianę przebiegu tych boiskowych wydarzeń była końcówka pierwszej części meczu gdzie w ciągu dwóch minut duet napastników gości Hipolit Roszkowski oraz Kacper Tkaczyński zdołał pokonać bramkarza rywala. Co prawda w między czasie gospodarze zdołali zdobyć bramkę honorową której autorem był Aleksander Zawistowski lecz trafienie to było tylko łabędzim śpiewem dlatego do przerwy ekipa gości prowadziła 1-3.
Po zmianie stron spotkanie to zrobiło się bardziej bezpośrednie przez co przez długi czas utrzymywał się wynik z pierwszej części tego pojedynku. Dopiero w samej końcówce tego spotkania na placu gry powstały już tak duże przestrzenie że sam mecz przypominał typową wymianę ciosów. A tą jak się okazało lepiej i skuteczniej rozegrali gracze gości którzy na ostatniej prostej za sprawą Kacpra Tkaczyńskiego oraz Krystiana Lisa i Hipolita Roszkowskiego zaaplikowali swojemu rywalowi kolejne trzy bramki które w efekcie pozwoliły cieszyć się tej ekipie z wyniku 2-6 i kompletu punktów który plasuję tą drużynę obecnie na trzecim miejscu w tabeli V ligi.

Dekpol


Strzelcy:

  • Aleksander Zawistowski 21'
  • Filip Weber 47'

Kary:

  • Konrad Goździor38'

2

:

6

Mikroball


Strzelcy:

  • 9' Hipolit Roszkowski
  • 20' Hipolit Roszkowski
  • 21' Kacper Tkaczyński
  • 44' Kacper Tkaczyński
  • 45' Krystian Lis
  • 48' Hipolit Roszkowski

Kary:

  • 50'Hipolit Roszkowski

Kary meczowe:
Hipolit Roszkowski (Mikroball) - jeden mecz pauzy

Z bardzo dobrej strony zaprezentował się zespół PS Flowers w swoim kolejnym meczu. Rywalem gości był lider V Ligi, Digital Bulls. Spotkanie od początku toczyło się pod dyktando PS Flowers, które bardzo szybko przejęło kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Zespół dobrze funkcjonował zarówno w defensywie, jak i w budowaniu kolejnych akcji. Spokojne rozegranie piłki, dobre ustawienie i szybkie przejście do ataku sprawiały, że Digital Bulls mieli sporo problemów z odnalezieniem swojego rytmu. W 6. minucie to jednak Bulls jako pierwsi znaleźli drogę do bramki. Piotr Janowski wykorzystał swoją okazję i wyprowadził Digital Bulls na prowadzenie. Odpowiedź PS Flowers była jednak natychmiastowa. Już minutę później Jakub Lewandowski doprowadził do wyrównania, a chwilę później ponownie wpisał się na listę strzelców. W 9. i 11. minucie dwukrotnie trafił Oskar Zaradny, który razem z Jakubem Lewandowskim robił ogromną różnicę w ofensywie. Obaj zawodnicy byli bardzo aktywni, dobrze odnajdywali się w wolnych przestrzeniach i napędzali kolejne ataki PS Flowers. Digital Bulls próbowali odpowiedzieć i w 13. minucie Dorian Witaszek zdobył drugą bramkę dla swojej drużyny. Nie zmieniło to jednak obrazu spotkania — PS Flowers nadal dyktowali warunki i pewnie kontrolowali przebieg meczu.
Po zmianie stron obraz gry pozostawał podobny. PS Flowers grali dojrzale i konsekwentnie, dobrze zabezpieczając tyły i cierpliwie budując kolejne akcje. W 46. minucie po raz kolejny trafił Oskar Zaradny, kompletując hat-tricka. Minutę później jego wyczyn powtórzył Jakub Lewandowski, który również zdobył swoją trzecią bramkę w spotkaniu. PS Flowers od początku do końca mieli mecz pod kontrolą. Pewna defensywa, spokojne budowanie akcji i skuteczność w ofensywie pozwoliły im narzucić swoje warunki. Szczególnie mocno wyróżnili się Oskar Zaradny i Jakub Lewandowski — obaj zdobyli po trzy bramki i byli motorem napędowym ofensywy. Digital Bulls mieli swoje momenty, ale tego dnia trafili na bardzo dobrze zorganizowany zespół, który konsekwentnie realizował swój plan na spotkanie.

Digital Bulls


Strzelcy:

  • Piotr Janowski 6'
  • Dorian Witaszek 13'

Kary:

---

2

:

6

PS Flower


Strzelcy:

  • 7' Jakub Lewandowski
  • 8' Jakub Lewandowski
  • 9' Oskar Zaradny
  • 11' Oskar Zaradny
  • 46' Oskar Zaradny
  • 47' Jakub Lewandowski

Kary:

---


VI Liga Grupa B
Spotkanie od początku było bardzo wyrównane i pełne walki o każdą piłkę. Obie drużyny starały się grać odważnie, a akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Dynamo Poznań dobrze organizowało grę i cierpliwie szukało swoich okazji w ofensywie. Na pierwsze trafienie trzeba było poczekać do 10. minuty. Wtedy na listę strzelców wpisał się Mykhailo Styslavskyi, który skutecznie wykończył akcję Dynama i dał swojej drużynie prowadzenie. Bramka dodała gospodarzom pewności siebie, ale Yanosik Team nie zamierzał łatwo oddać pola i konsekwentnie szukał swoich szans.
W drugich 25 minutach tempo spotkania nie spadło. Dynamo nadal było aktywne w ataku, a zawodnicy obu zespołów walczyli o każdy metr boiska. W 33. minucie ponownie błysnął Mykhailo Styslavskyi, który po raz drugi tego dnia znalazł drogę do bramki i powiększył przewagę swojego zespołu. Dynamo miało więc swojego bohatera w osobie Styslavskyi, który dwukrotnie zachował zimną krew pod bramką rywala. Yanosik Team próbował odpowiedzieć, jednak poznaniacy dobrze radzili sobie z jego atakami i do końca kontrolowali sytuację. Dwa trafienia Mykhailo Styslavskyi wystarczyły, by Dynamo sięgnęło po zwycięstwo i zachowało czyste konto. To był mecz, w którym liczyła się przede wszystkim skuteczność i konsekwencja — a tych elementów gospodarzom zdecydowanie nie zabrakło.

Dynamo Poznań


Strzelcy:

  • Mykhailo Styslavskyi 10'
  • Mykhailo Styslavskyi 33'

Kary:

---

2

:

0

Yanosik Team


Strzelcy:

-

Kary:

---


Od pierwszych minut starcie Amici Miei kontra HKS Odlew Poznań Oldboys było bardzo intensywne, a obie drużyny szybko ruszyły do ataku. Już w 2. minucie Amici Miel otworzyli wynik za sprawą Marcela Elińskiego, ale Odlew nie zamierzał długo czekać z odpowiedzią. W 5. minucie do siatki trafił Kacper Nowinka, doprowadzając do wyrównania. Chwilę później gospodarze poszli za ciosem. W 7. minucie Piotr Michałowski wykorzystał swoją okazję i Odlew objął prowadzenie. Amici pokazali jednak spokój i doświadczenie, które tego dnia miały okazać się bardzo ważnymi atutami. W 10. minucie Andrea Bocchi doprowadził do wyrównania, a w 20. minucie Mateusz Kochan ponownie znalazł drogę do bramki.
Po przerwie Amici grali bardzo konsekwentnie. Nie rzucali się bez potrzeby do przodu, cierpliwie budowali swoje akcje i dobrze wykorzystywali błędy rywala. W 35. minucie Valentino Komusar podwyższył prowadzenie, dając swojej drużynie większy komfort w dalszej części spotkania. Odlew próbował odwrócić losy meczu i szukał swoich szans, ale Amici skutecznie kontrolowali wydarzenia na boisku. W 49. minucie ponownie błysnął Bocchi, który zdobył swoją drugą bramkę i przypieczętował zwycięstwo Amici.
Amici Miel pokazali przede wszystkim konsekwencję i boiskowe doświadczenie. Nawet gdy Odlew szybko odwrócił wynik i wyszedł na prowadzenie, Amici zachowali spokój, wrócili do swojej gry i stopniowo przejęli kontrolę nad spotkaniem. Dojrzałość w kluczowych momentach i skuteczność pod bramką rywala zrobiły różnicę.

HKS Odlew Poznań Oldboys


Strzelcy:

  • Kacper Nowinka 5'
  • Piotr Michałowski 7'

Kary:

---

2

:

5

Amici Miei


Strzelcy:

  • 2' Marcel Eliński
  • 10' Andrea Bocchi
  • 20' Mateusz Kochan
  • 35' br. Valentino Komusar
  • 49' Andrea Bocchi

Kary:

  • 47'Nicola Mongiello


Piłkarską manitą zakończyło się spotkanie dwóch czołowych drużyn VI ligi grupy B gdzie na przeciw siebie stanęły drużyny Szturmowców 2 oraz Long Island. Od początku spotkania kontrolę nad przebiegiem tego pojedynku zaczęli przejmować zawodnicy gospodarzy którzy w swoich szeregach mają wielu doświadczonych graczy którzy jak udowodnili w tym pojedynku swoim doświadczeniem potrafią wpływać na boiskowe wydarzenia. Pierwsza z takich okazji miała miejsce już po upływie jedenastu minut gdzie jedną ze swoich pierwszych okazji podbramkowych na gola na 1-0 wykorzystał Dominik Sawicki. Dwie minuty później ekspresowe wybicie piłki od bramkarza gospodarzy idealnie dotarło na drugą połowę pod nogi tego samego gracza który nie zastanawiając się zbyt długo uderzył futbolówkę z woleja podwyższając wynik na 2-0. Oszołomieni takim obrotem wydarzeń gracze gości niespełna trzy minuty później znów przecierają oczy ze zdziwienia gdyż Dariusz Bednarz ustala wynik na 3-0. Trzy bramkowa zaliczka utrzymywała się do 24 minuty gdyż wtedy to swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu zaliczył najskuteczniejszy zawodnik w talii kart Dariusza Mieczkowskiego Dominik Sawicki dzięki czemu pierwsza połowa gry zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 4-0.
Druga odsłona gry już nie obfitowała w bramki w takiej ilości jak to miało miejsce w pierwszej połowie co było efektem raczej tego że gospodarze już mogli się głównie skoncentrować na kontroli boiskowych wydarzeń a w zespole gości niestety zaczęła górować piłkarska złość i Szkocka samolubność poszczególnych graczy co niestety nie mogło to im dać finalnie pozytywnych efektów. Ostatecznie jak się później okazało ten jednostronny pojedynek zakończył się w momencie gdy bezpośrednim trafieniem z rzutu wolnego w 35 minucie Dariusz Mieczkowski ustalił wynik spotkania na 5-0 i dzięki temu jego zespół utrzymał pozycję lidera tabeli VI ligi grupy B.

Szturmowcy 2


Strzelcy:

  • Dominik Sawicki 11'
  • Dominik Sawicki 13'
  • Dariusz Bednarz 17'
  • Dominik Sawicki 24'
  • Dariusz Mieczkowski 35'

Kary:

---

5

:

0

Long Island


Strzelcy:

-

Kary:

---

                                                                                                                                                                                          Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                         Maciej Kaniasty