Porażka Boga Jonito, lekcja futbolu ekipy FC Trutnie MSG

2026-09-30
Porażka Boga Jonito, lekcja futbolu ekipy FC Trutnie MSG

Wtorkowa kolejka upłynęła dość spokojnie, choć zestaw par na ten dzień zapowiadał dużo ciekawych potyczek. Wczoraj można uznać, że już na dobre sezon został rozpoczęty bowiem do gry przystąpiła ostatnia drużyna, turecka Anatolia FC. Inauguracja nie zakończył się po myśli zespołu z nad Bosforu bowiem przegrali oni z ekipą Mobipol Team. W najciekawszym starciu wtorkowych zmagań, lider II Ligi Reoptis podejmował Boga Jonito. Dwaj odwieczni rywale tym razem nie stworzyli oszałamiającego widowiska. Dużo było walki i twardej gry. Po emocjonującej końcówce wygrali gospodarze i umocnili się na pozycji lidera. W drugim meczu III Ligi Canvas Logistics nie sprostał Obserwatorowi Gospodarczemu. Słaby występ odnotowała na 5 poziomie Drużyna Doznań Poznań. Gospodarze wyraźnie ulegli ekipie FC Trutnie MSG. W VI Lidze Grupa A, Sami Kostka Team Kumple nie wytrzymali tempa i musieli uznać wyższość FC Acustico. Bardziej wyrównany bój stworzyły drużyny Kultywator Brzozogaj i Grzechy Pierworodne. Po zaciętym spotkaniu wygrał Kultywator, a końcowy rezultat ustalony został do przerwy.

II Liga
Potyczki Reoptis z Boga Jonito za każdym razem elektryzują i stoją na wysokim poziomie. Tym razem jednak z racji braków kadrowych po obu stronach, mecz był dobrym widowiskiem lecz bez fajerwerków. Tak jak wspomniałem obie drużyny przystąpiły do potyczki bardzo osłabione co miało duży wpływa na intensywność i tempo spotkania. W pierwszej połowie optyczną przewagę mieli goście, lecz bez jakiś super okazji bramkowych. Z kolei Reoptis w pierwszych 25 minutach nastawił się głównie na kontry, oddając pole gry rywalowi. Mocno zagęścił strefę obronną i czyhał na błędy w rozegraniu. Spokojne tempo potyczki spowodowało, że zespoły nie stworzyły zbyt wielu sytuacji do zdobycia goli. Na pierwsze trafienie czekać musieliśmy do 17 minuty, kiedy to na listę strzelców wpisał się Maksymilian Lisowski. Nim się obejrzeliśmy, a Boga Jonito prowadziła 0:2 po dobitce Jana Karskiego. Chwilę później w 21 minucie kontaktowego gola z rzutu wolnego zdobył Dawid Witkowski i na przerwę schodziliśmy przy stanie 1:2.
Zdecydowanie lepiej w drugiej połowie wyglądał zespół Reoptis, który stwarzał wrażenie bardziej wypoczętego. Lider od początku przejął inicjatywę i już w 32 minucie doprowadził do wyrównania za sprawą Macieja Stachowiaka. Gospodarze wykorzystali dobry moment swojej gry i poszli za ciosem. W 39 minucie zadali cios. Prostopadłe podanie na gola zamienił Wojciech Olesiński. Od tego momentu przebudzili się goście, dzięki czemu końcowe 10 minut było niezwykle emocjonujące. W 44 Boga Jonito grała w przewadze, ale mimo naporu, za każdym razem zawodnicy Reoptis blokowali strzały rywala. Jakby tego było mało im bliżej końca spotkania tym więcej było fauli. Gra się zaostrzyła, a epicentrum miało miejsce w 47 minucie, kiedy to nastąpiło obopólne wykluczenie. Przez 40 sekund goście w polu grali pięciu na czterech, lecz również tego momentu nie wykorzystali. Ich desperackie ataki nic nie przyniosły, a dodatkowo w 50 minucie po błędzie obrońcy, Robert Jadowski przypieczętował wygraną gospodarzy. Dzięki trzem punktom Reoptis umocnił się na pozycji lidera, natomiast Boga Jonito doznała pierwszej porażki w obecnym sezonie z której musi wyciągnąć jak najszybciej wnioski.

Reoptis


Strzelcy:

  • Dawid Witkowski 21'
  • Maciej Stachowiak 32'
  • Wojciech Olesiński 39'
  • Robert Jadowski 50'

Kary:

  • Robert Jadowski44'
  • Kamil Kosicki47'

4

:

2

Boga Jonito


Strzelcy:

  • 17' Maksymilian Lisowski
  • 20' Jan Karski

Kary:

  • 47'Filip Małek


III Liga
Głównie przez większą część pierwszej połowy tego spotkania pojedynek ten był wyrównany a jednobramkowe prowadzenie graczy gości uzyskane w 11 minucie gry przez Wojciecha Ziętka było ich tylko delikatnym zaakcentowaniem nad chodzącej przewagi która miała swój punkt kulminacyjny głównie w drugiej odsłonie tego spotkania. O tym że gracze gospodarzy w pierwszej części meczu nie uzyskali żadnej bramki jest głównie zasługą dobrze zastępującego etatowego bramkarza tej drużyny Norbert Hęś który kilkakrotnie pokazał że Polska piłka wciąż dobrymi bramkarzami stoi. Natomiast z perspektywy czasu wydaję się że kluczem do klęski drużyny Canvas Logistics okazały się dwie zdobyte bramki przez graczy gości w samej końcówce meczu gdzie w ciągu dwóch minut Patryk Jagieła oraz Maciej Filipowski podwyższyli prowadzenie swojego zespołu na 0-3.
Po zmianie stron honorowe trafienie Szymona Grodzkiego w 30 minucie gry miało dać ekipie gospodarzy pozytywny impuls do kolejnych udanych ataków lecz ich przeciwnik miał w kwestii tego scenariusza zupełnie inne plany. Mianowicie gracze gości znów na przestrzeni krótkiego odstępu czasu zadali swojemu rywalowi kilka ciosów które już praktycznie rozstrzygnęły losy tej konfrontacji. Tak więc po dwóch bramkach Patryka Jagieła oraz jednym Macieja Filipowskiego zawodnicy Obserwatora Gospodarczego prowadzili w 40 minucie już 2-6. Ostatnim akcentem tego spotkania była trzecia bramka dla gospodarzy w 48 minucie gry zdobyta przez p. Kamińskiego która dla końcowych losów tego pojedynku nie miała i tak już większego znaczenia. Tak więc po upływie 50 minut goście zwyciężają 3-6 i dzięki temu wciąż pozostają jedną z czterech drużyn w III lidze która nie doznała jeszcze smaku porażki.

Canvas Logistics


Strzelcy:

  • Szymon Grodzki 30'
  • p. Harasin 39'
  • p. Kamiński 48'

Kary:

---

3

:

6

Obserwator Gospodarczy


Strzelcy:

  • 11' Wojciech Ziętek
  • 24' Patryk Jagieła
  • 25' Maciej Filipowski
  • 35' Patryk Jagieła
  • 38' Maciej Filipowski
  • 40' Patryk Jagieła

Kary:

---

Ostatnią drużyną, która przystąpiła do jesiennych zmagań jest zespół Anatolia FC. Rywalem tureckiej ekipy na inaugurację był zespół Mobipol Team. Spotkanie zawiodło na całej linii. Szczególnie słabo zagrał zespół Mobipol Team, który nie miał pomysłu jak dobrać się do swojego przeciwnika. Dodatkowo goście to spotkanie grali bez zmiany i bez dwóch podstawowych zawodników: I. Taylan Uzunoglu i Emre Kara. Przy takim układzie sił, gospodarze mieli cztery zmiany, Mobipol powinien zmiażdżyć swojego rywala. Niestety realia boiskowe dla gospodarzy były okrutne. Podopieczni Daniela Zietary męczyli się niemiłosierne i gdyby Anatolia FC w drugiej połowie odrobinę lepiej miał ustawione celowniki, kto wie jak by zakończyło się to spotkanie. Sama potyczka miał dość wolny przebieg i była schematyczna. Anatolia FC w swoim stylu rozgrywała piłkę od tyłu, ale za każdym razem w większości akcji kończyło się długim podaniem. Z kolei Mobipol Team niby miał przewagę i więcej z gry, lecz w ataku raził nieudolnością. Mimo to szybko objął prowadzenie. Błąd obrońców Anatolii przy wyprowadzaniu wykorzystał Dominik Wasiluk. Potem z boiska wiało nudą. Mało było składnych akcji po obu stronach. Drużyny raziły niedokładnością. Goście swoje ofensywne wypady zawdzięczają głównie Efe Demir, który był osamotniony w swoich poczynaniach. Mimo to do przerwy odnotowaliśmy remis. W 25 minucie wspomniany Efe wykorzystał błąd Krystina Kąsowskiego i wykorzystał sytuację sam na sam.
Druga odsłona była niemal kopią pierwszych 25 minut z tą różnicą, że to zespół Anatolia FC miał więcej klarownych okazji do zdobycia goli. Dwukrotnie bramkarz Mobipol Team musiał stanąć na wysokości zadania przy strzałach z rzutów wolnych. Z kolei w innej akcji Efe Demir zabrakło niewiele po strzale z woleja. Swoje okazje mieli również gospodarze, ale prócz słabej gry, razili również skutecznością. Wybawienie przyszło w 38 minucie, kiedy to po jednym z nielicznych składnych ataków, Krystian Kąsowwski znalazł drogę do siatki. Mobipol prowadził, ale już do końca potyczki grał bardzo nerwowo. Dopiero w 50 minucie mógł odetchnąć, kiedy to Maurycy Adamski dobił piłkę głową i zdobył trzecią bramkę. Gospodarze wygrali, ale styl w jaki to osiągnęli nie zwala z nóg. Z kolei Anatolia zagrał na miarę swoich możliwości kadrowych i przy odrobinę szczęścia mogła pokusić się o remis.

Mobipol Team


Strzelcy:

  • Dominik Wasiluk 4'
  • Krystian Kąsowski 38'
  • Maurycy Adamski 50'

Kary:

---

3

:

1

Anatolia FC


Strzelcy:

  • 25' Efe Demir

Kary:

---

V Liga
Obydwie drużyny przegrały swoje ostatnie spotkania tak więc to kolejne miało być dla jednych i drugich olbrzymią szansą na przełamanie tej złej serii. Pierwsze minuty tego spotkania były dość wyrównane choć niczym specjalnym nie zachwyciły. Mimo to z przebiegu gry można było zaobserwować że to ekipa gości na tle swojego rywala jest zespołem bardziej dojrzalszym piłkarsko przez co uzyskanie przez nich prowadzenia wydawało się być tylko kwestią czasu. Jak pokazały nam kolejne minuty prawdziwym katem linii defensywy gospodarzy okazał się być w tym fragmencie gry Konrad Łykowski który na przestrzeni siedmiu minut zaaplikował ekipie rywala aż trzy bramki dzięki czemu gracze FC Trutni mogli się cieszyć po 21 minutach z prowadzenia 0-3. Wynik ten jeszcze przed przerwą uległ podwyższeniu gdyż swoją okazję na zdobycie bramki wykorzystał precyzyjnie Jakub Śliwa dzięki czemu w przerwie tego spotkania mieliśmy wynik 0-4.
W drugiej połowie obraz gry w dalszym ciągu przypominał nam to co widzieliśmy w pierwszej połowie czyli sporo walki na długości całego boiska a do bramki rywala trafiali wciąż tylko gracze gości. W efekcie tego po trafieniach Krystiana Wójcika oraz dwóch Wojciecha Rogozińskiego gracze gości zwyciężają zasłużenie 0-7 dzięki czemu ich pozycja w tabeli V ligi plasuję się obecnie już na ostatnim miejscu strefy medalowej.

Drużyna Doznań Poznań


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

7

FC Trutnie MSG


Strzelcy:

  • 14' Konrad Łykowski
  • 19' Konrad Łykowski
  • 21' Konrad Łykowski
  • 25' Jakub Śliwa
  • 29' Krystian Wójcik
  • 36' Wojciech Rogoziński
  • 44' Wojciech Rogoziński

Kary:

---

VI Liga Grupa A
Sami Kostka Team Kumple bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie z FC Acustico. Od pierwszych minut zespół grał mądrze, spokojnie i konsekwentnie, dobrze organizując się zarówno w ataku, jak i w defensywie. Już w 3. minucie wynik otworzył Maciej Szymański, dając Kostce prowadzenie. FC Acustico odpowiedziało w 10. minucie za sprawą Stanisława Gattnera, ale radość rywali nie trwała długo. Zaledwie minutę później Sylwester Mączyński ponownie wyprowadził Sami Kostka Team Kumple na prowadzenie. Do końca pierwszej połowy gospodarze prezentowali się bardzo solidnie. Zespół dobrze realizował założenia taktyczne i nie pozwalał przeciwnikowi na zbyt wiele. Na przerwę drużyny schodziły przy prowadzeniu Kostki 2:1.
Po zmianie stron spotkanie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej. Już w 30. minucie FC Acustico doprowadziło do wyrównania po trafieniu Marcela Gawrońskiego. Minutę później Wiktor Ławicki zdobył kolejną bramkę dla FC i rywale objęli prowadzenie. W drugiej połowie Sami Kostka Team Kumple zaczęli coraz wyraźniej odczuwać trudy spotkania. Zabrakło sił, a wraz ze zmęczeniem pojawiły się proste błędy w defensywie. FC Acustico wykorzystało ten moment i w41. minucie Konrad Szewczyk podwyższył prowadzenie, a minutę później swoją drugą bramkę w meczu zdobył Gattner. Kostka nie zamierzała jednak odpuszczać. W 45. minucie Sylwester Mączyński po raz drugi wpisał się na listę strzelców, dając swojej drużynie jeszcze nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Ostatecznie jednak w 47. minucie Filip Pawlicki ustalił wynik meczu.
FC Acustico zwyciężyło, ale Sami Kostka Team Kumple mogą mieć satysfakcję przede wszystkim z bardzo dobrej pierwszej połowy. Zespół grał w niej mądrze, konsekwentnie i z dużą dyscypliną. Po przerwie zabrakło już przede wszystkim sił, a proste błędy w defensywie sprawiły, że rywale zdołali wykorzystać swoje okazje i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Tu należy również nadmienić, że zespół Sami Kostka Team Kumple na mecz stawiła się w niepełnym składzie. Ich rywal FC Acustico choć miało na ławce cztery zmiany, również zagrało jednego zawodnika mniej. Gościom za tą postawę fair play należą się duże brawa.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Maciej Szymański 3'
  • Sylwester Mączyński 11'
  • Sylwester Mączyński 45'

Kary:

---

3

:

6

FC Acustico


Strzelcy:

  • 10' Stanisław Gattner
  • 30' Marcel Gawroński
  • 31' Wiktor Ławicki
  • 41' Konrad Szewczyk
  • 42' Stanisław Gattner
  • 47' Filip Pawlicki

Kary:

---

VI Liga Grupa B
Drugie spotkanie na boisku B przyniosło sporo emocji i przede wszystkim dużo walki. Mecz Kultywatora Brzozogaj z Grzechami Pierworodnymi był bardzo wyrównany, a oba zespoły przez większość spotkania toczyły zaciętą rywalizację, szczególnie w środku pola. Pierwszą bramkę zdobyły Grzechy Pierworodne. W 9. minucie na listę strzelców wpisał się Dawid Łuczak, dając swojej drużynie prowadzenie. Kultywator szybko jednak odpowiedział i pokazał, że nie zamierza odpuszczać. Kluczowy fragment pierwszej połowy nastąpił między 20. a 21. minutą. Wtedy dwukrotnie skutecznością popisał się Radosław Lisaj, który w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund zdobył dwie bramki i wyprowadził Kultywator Brzozogaj na prowadzenie. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
W drugiej części Grzechy Pierworodne ruszyły do odrabiania strat. Mecz nadal był bardzo wyrównany, a żadna z drużyn nie zamierzała oddać środka pola. Dużo było pojedynków, walki o każdą piłkę i szybkich prób wyprowadzania kontrataków. Kultywator starał się przede wszystkim zachować koncentrację i kontrolować korzystny rezultat. W drugiej połowie Grzechy miały swoje momenty, jednak defensywa Kultywatora dobrze radziła sobie z kolejnymi próbami rywala. Z drugiej strony Brzozogaj szukał okazji do zamknięcia spotkania, ale wynik z pierwszej połowy pozostał bez zmian. Ostatecznie Kultywator Brzozogaj zwyciężył 2:1, a bohaterem spotkania został Lisaj, którego dwie szybkie bramki odwróciły losy meczu. Było to spotkanie pełne walki i zaangażowania, w którym o zwycięstwie zdecydowała przede wszystkim skuteczność w kluczowym momencie.

Kultywator Brzozogaj


Strzelcy:

  • Radosław Lisaj 20'
  • Radosław Lisaj 21'

Kary:

---

2

:

1

Grzechy Pierworodne


Strzelcy:

  • 9' Dawid Łuczak

Kary:

---

                                                                                                                                                                             Pozdrawiam

                                                                                                                                                                             Maciej Kaniasty