
Wczoraj minęliśmy pierwszą setkę spotkań w rundzie jesiennej. Dla zainteresowanych przypomnę, że w sezonie rozegramy aż 546 potyczek. Poniedziałek upłynął dość spokojnie, choć nie brakowało zaciętych potyczek. Prawdziwą mękę przeżyli gracze Dentis Studio, którzy co prawda pokonali Witaminowe Ancymony, lecz styl w jakim to osiągnęli był daleki od ideału. Emocji nie brakowało w meczu Whiskonzy kontra Reoptis. Obie ekipy przystąpił do potyczki dość osłabione, a i tak szczególnie w drugich 25 minutach sporo się działo na boisku. Wygrali goście i dzięki temu wskoczyli na fotel lidera. Coraz mocniej rozkręca się ekipa United 1998, która odniosła trzecie zwycięstwo. O sile "Zjednoczonych" przekonał się zespół Antdata, choć trzeba przyznać, że goście przeciwstawili się gospodarzom. Po udanej inauguracji, w drugim spotkaniu drużyna Lutni Due 2022 nie miała już tak dobrych humorów bowiem uległa ekipie Są gorsi. Podopieczni Łukasza Araszkiewicza prowadzili do przerwy, ale w drugiej części goście odwrócili losy potyczki. Po porażce na starcie sezonu, coraz lepiej w Grupie B szóstej ligi radzi sobie Kultywator Brzozogaj. Tym razem ekipa w dobrym stylu pokonała Yanosik Team. Na tym samym poziomie pierwszą wygraną odnotował włoski team Amici Miei. Gospodarze okazali sie lepsi od drużyny KS Siepomaga.
I Liga
Droga przez mękę. Tak można powiedzieć o kolejnym meczu drużyny Dentis Studio, której rywalem były Witaminowe Ancymony. Spotkanie nie było olśniewającym widowiskiem, a zawiodła szczególnie drużyna Dentisu, która zagrała poniżej oczekiwań. Gospodarze przez cały mecz mieli przewagę, ale ich nieudolne ataki były tak czytelne, że Witaminowe bez problemu sobie z nimi radziły. Zaczęło się dobrze dla Dentisu, który już na początku był bliski prowadzenia, lecz Bartek Wiśniewski przegrał pojedynek sam na sam. Niestety im dalej w mecz tym było gorzej. Gracze Dentisu bili głową w mur, a szczelna obrona gości stanowiła monolit i nie popełniała błędów. Witaminowe, której skład na tą potyczkę był powiedzmy szczerze mizerny, mimo sporego osłabienia nie ograniczali się do defensywy. Wyprowadzili kilka ciekawych akcji, a jedna z nich zakończyła się sukcesem. Ku zdziwieniu rywala, Ancymony w 13 minucie objęli prowadzenie po golu Bartosza Antkowiaka. Był to dość zaskakujące prowadzenie gości, jednak patrząc na słabą postawę przeciwnika jak najbardziej zasłużone. Co ciekawe stracony gol nic nie zmienił w grze Dentisu i na przerwę schodziliśmy przy stanie 0:1.
Z dużymi nadziejami przystępowali zawodnicy Dentisu do drugiej odsłony, jednak pierwsze minuty pokazały że jak nie idzie to nie idzie. Grająca bez ciśnienia drużyna Witaminowych Ancymonów skutecznie się broniła i wybijała rywala z rytmu. Z kolei podopieczni Piotra Wardeńskiego z minuty na minutę stawali się nerwowi co jeszcze bardziej utrudniało im zdobycie wyrównującej bramki. W 34 minucie nastąpił przełamanie. Po fatalny błędzie bramkarza Witaminowych, który źle przyjął piłkę, padł gol samobójczy. To nakręciło gospodarzy, którzy ruszyli w dwojoną siłą. W efekcie w 39 minucie po rykoszecie, na listę strzelców wpisał się Dominik Owczarzak. Potem Dentis miał jeszcze dwie okazje na podwyższenie, jednak już do końca rezultat nie uległ zmianie i mecz zakończył się skromna wygraną lidera I Ligi. Jeżeli chodzi o Ancymony to po przerwie ich poczynania ograniczały się głównie do obrony. W drugiej części nie stworzyli żadnej dogodnej sytuacji.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dentis Studio
2
:
1
Witaminowe Ancymony
II Liga
Dwa oblicza miał potyczka pomiędzy drużynami Whiskonzy i Reoptis. W pierwszej części drużyną dojrzalszą, a przede wszystkim skuteczniejszą byli zawodnicy Reoptis. Obie drużyny przystąpiły do spotkania bez kilku czołowych zawodników co w pewnym stopniu był widoczne na boisku. Zespoły nie forsowały tempa i mocno skupione był na obronie przez co rzadko dochodziły do sytuacji strzeleckich. Taki stan rzeczy trwał do 11 minuty, kiedy to na indywidualną akcję zdecydował się Robert Jadłowski. Minął trzech zawodników i techniczną podcinką dał prowadzenie gospodarzom. Nim się obejrzeliśmy było 0:2. Igor Turowski wykorzystał prostopadłą piłkę i skutecznie ją wykończył. Whiskonzy rzadko zagrażał bramce rywala i raczej strzałami z daleka próbował swoich sił. Tak był w 17 minucie kiedy to Dawid Zapał huknął jak z armaty niemal z połowy boiska. Piłka dostała poślizgu i wpadła w dolny róg bramki. Gdy wydawało się, że do przerwy utrzyma się wynik 1:2, już w doliczonym czasie znowu dał o sobie znać Robert Jadowski, który ustalił rezultat do przerwy.
Po zmianie stron rolę się odwróciły i to gospodarze byli stroną przeważającą, a to za sprawą Eryka Włodarczaka, który pojawił się na drugą połowę. Ataki Whiskonzy nabrały jakości, a wspomniany Eryk był motorem napędowym. Wcześniej jednak, spadkowicz z I Ligi zamiast odrabiać straty, stracili czwartą bramkę. Silny strzał Kamila Kosickiego, bramkarz odbił piłkę przed siebie, a Waldek Wojciechowski dopełnił tylko formalności. Mimo straty trzech "oczek", Whiskonzy nie zrezygnowało z pogoni. Osiągnęło przewagę i co jakiś czas kotłowało się w polu karnym gości. W 36 minucie sygnał do odrabiania strat dał wspomniany Eryk, który zmniejszył dystans. Z kolei w 41 minucie było już 3:4, a to za sprawą Dawida Zapały, który znowu popisał się silnym uderzeniem, tym razem z rzutu wolnego. Końcowe 8 minut to oblężenie bramki Reoptis, którzy dość szczęśliwie się bronili. Robili to na tyle skutecznie, że przetrwali napór przeciwnika i osiągnęli końcowy sukces jakim było zwycięstwo. Dzięki wygranej, Reoptis zasiada na fotelu lidera. Jeżeli chodzi o Whiskonzy to drużyna ta musi zdecydowanie ustabilizować kadrę, bo potencjał jest, ale gra co mecz w innym składzie jest na pewno problemem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Whiskonzy
3
:
4
Reoptis
III Liga
Na przeciw siebie stanęły dwie drużyny bez porażki więc z dużą ciekawością oczekiwaliśmy na przebieg boiskowych wydarzeń. A te dostarczyły nam już w 5 minucie gry bramkę dającą prowadzenie ekipy gości którą strzałem po rykoszecie uzyskał Jan Baehr. Tym samym czyli bramką po rykoszecie pięć minut później po drugiej stronie boiska odpowiedział Kacper Dolski i dzięki temu mieliśmy wynik 1-1. Radość z wyrównania graczy zjednoczonych potrwała tylko krótką chwilę gdyż w 15 minucie Kacper Dolski wyprowadza swój zespół na prowadzenie 2-1. Cztery minuty później Wiktor Skotarczak trafia dość szczęśliwie na 2-2 co dawało znów remis w tym spotkaniu który jak się okazało na korzyść swojej drużyny w 25 minucie ustalił Michał Taciak który skutecznie zamknął akcję podbramkową swojego zespołu przez co do przerwy mieliśmy wynik 2-3. Osiem minut po wznowieniu gry Kacper Dolski raz jeszcze wyrównuję stan rywalizacji na 3-3 i tym samym gracz ten zalicza swojego drugiego hat trika w tym sezonie. Jak się okazało to nie był koniec jego indywidualnych popisów gdyż wpierw w 41 minucie grający jednego zawodnika mniej gospodarze trafiają na 4-3 a w 46 minucie Piotr Skrzypczak powiększa tą przewagę do dwóch bramek i grający w biało czerwone pasy gospodarze zdaję się że przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jak się okazało w samej końcówce meczu w 48 minucie gry Kacper Dolski trafia na 6-3 a w ostatniej akcji tej rywalizacji Wiktor Skotarczak strzałem z głowy zmniejsza wynik tego pojedynku na 6-4. Tak więc gracze United 1998 utrzymują swoją zwycięską passę która plasuję ich wciąż w górze tabeli III ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
6
:
4
Antdata
IV Liga
Początek tego spotkania należał do zawodników gości którzy w pierwszych minutach tego pojedynku stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji podbramkowych po których tylko jedną wykorzystał w 3 minucie gry Robert Szymkowiak. Warto w tym momencie docenić również duży kunszt bramkarza zespołu z Dębca który parokrotnie popisał się świetnymi interwencjami przez co ich rywal prowadził tylko 0-1. Z upływem czasu co raz to większy wiatr w żagle łapali zawodnicy gospodarzy którzy z minuty na minutę zbliżali się swoimi akcjami pod pole karne przeciwnika. Jedną z nich w 18 minucie na bramkę dającą remis 1-1 zamienił Maciej Wojtas i trafienie to zostało przyjęte przez resztę kompanów tego zespołu z wielką ulgą. Jednak cztery minuty później kolejną akcję graczy z Dębca udanie sfinalizował Krzysztof Stępiński i tym samym wynikiem 2-1 zakończyła się nam pierwsza część tego meczu.
Jednobramkowa zaliczka zespołu gospodarzy chyba uśpiła czujność graczy tej drużyny w przerwie tego spotkania gdyż kilka minut po wznowieniu gry rezultat ten już nie obowiązywał. A w głównej roli w zespole gości wystąpił duet graczy Robert Szymkowiak oraz Meti Cala którzy wpierw w 33 oraz 35 minucie odrobili straty z nawiązką odwracając rezultat tego pojedynku na swoją korzyść jaką był wynik 2-3. Jak się okazało w 42 minucie gry Robert Szymkowiak po raz trzeci w tym spotkaniu umocnił prowadzenie swojego zespołu na 2-4 co jak pokazały upływające minuty było to już ostatnim bramkowym akcentem tego widowiska. Tak więc po końcowym gwizdku sędziego gracze zespołu Są Gorsi mogli celebrować swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Lutnia Due 2022
2
:
4
Są gorsi
VI Liga Grupa B
Mecz od początku był pod pełną kontrolą Kultywatora. Zespół ten narzucił wysokie tempo i praktycznie nie pozwalał rywalom na rozwinięcie skrzydeł. W pierwszej minucie dobrej sytuacji nie wykorzystali zawodnicy Yanosik Team i na tym ataki się zakończyły. Festiwal strzelecki dla Kultywatora rozpoczął Pawlaczyk (11’), który chwilę później dołożył kolejne trafienie (13’). Na 3:0 podwyższył Radosław Lisaj (17’), a minutę później Pawlaczyk skompletował hat-tricka (18’).
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Pawlaczyk dorzucił czwartego gola (41’), a chwilę później swoje drugie trafienie zaliczył Radosław Lisaj (43’). Wynik podwyższył jeszcze Karol Orłowski (47’), a dzieła zniszczenia w ostatniej akcji meczu dopełnił Adam Śmigiel (50’). Kultywator wygrał zdecydowanie i bezdyskusyjnie. Yanosik Team przez całe spotkanie miał ogromne problemy z przedostaniem się pod bramkę rywala. Świetny mecz całego zespołu Kultywatora, a szczególnie Pawlaczyka, który zdobył aż cztery bramki.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kultywator Brzozogaj
8
:
0
Yanosik Team
Wyrównane i emocjonujące spotkanie, w którym jednak to Amici Miel byli zespołem nieco lepszym. Od początku częściej atakowali, byli bardziej zdecydowani w walce o piłkę i stwarzali więcej zagrożenia pod bramką rywala. Wynik otworzył Mauro Lucci (10’), ale chwilę później odpowiedział Wiktor Pawlak (11’). Gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie po trafieniu Beshoi Labiba (16’).
Po przerwie Mauro Lucci dołożył drugiego gola (33’), a Beshoi Labib podwyższył na 4:1 (42’). KS Siepomaga próbował jeszcze odwrócić losy spotkania i Wiktor Pawlak zdobył drugą bramkę (45’), ale na więcej Amici już nie pozwolili. Włoski team wygrał zasłużenie 4:2. Przy wyrównanym poziomie zespołów okazał się przede wszystkim precyzyjniejsi, bardziej aktywni w ofensywie i skuteczniejsi indywidualnie. KS Siepomaga walczył do końca, ale tego dnia trzy punkty trafiły do włoskiej drużyny.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Amici Miei
4
:
2
KS Siepomaga
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty