Siódemka tygodnia

2026-09-07
Siódemka tygodnia

Kolejna rzesza drużyn rozpoczęła jesienną batalię w drugim tygodniu rozgrywek. Tym razem ligę graliśmy cztery dni bowiem w środę rozegraliśmy pierwszą edycję Superpucharu Ligi Siódemek futbolsport.pl, którą wygrał po rzutach karnych zespół WKS Topmet Light. Wracając jednak do zmagań ligowych mimo że był to krótszy tydzień to kilka spotkań było bardzo ciekawych, a co najważniejsze duża liczba zawodników już na starcie sezonu pokazał się z bardzo dobrej strony i potwierdziła wysoką dyspozycję. Jako, że mamy poniedziałek przedstawiamy nominacje do drugiej "siódemki" tygodnia.
Przy okazji wyboru siódemki tygodnia, chciałbym poinformować drużyny uczestniczące w Superpucharze, że zakładce galerai ukazał się fotorelacja ze zmagań turniejowych. Galeria zdjęć z Superpucharu

"Siódemka" tygodnia:
1. Br. Filip Kołodziej - AFC Smile
2. Eryk Włodarczak - Whiskonzy
3. Oskar Prałat - Yanosik Team
4. Tumukunde Jackson - Dentis Studio
5. Kacper Ząbek - KS Jeżyce
6. Aleksander Stankiewicz - PS Flower
7. Tymoteusz Springer - Niereal

Siódemka tygodnia

W piątek zakończyliśmy drugi tydzień zmagań jesiennych. Tym samym kolejne ekipy przystąpiły do rundy. Okazały start odnotowały drużyny AFC Smile i i Warta Promil. Pierwsi na poziomie II Ligi w dobrym stylu ograli Kremiki, natomiast beniaminek IV Ligi Warta Promil uporała się ze Słodkimi Szczeniaczkami. Swój pierwszy mecze w sezonie rozgrywały również Zmarnowane Talenty. Po wyrównanym boju musieli uznać wyższość ukraińskiej ekipy MFC Shauman. Źle rundę rozpoczął w najwyższej klasie rozgrywkowej zespół Witaminowe Ancymony. W pierwszej kolejce oddali walkowera, a w piątkowy wieczór w mocno okrojonym składzie przegrali z FC Faworyt. W najciekawszym meczu piątkowej kolejki FC Bavaria Prime pokonał Reoptis i umocniła się na pozycji lidera w II Lidze. Z kolei drugiej dotkliwej porażki doznała drużyna RS Rebuy. Debiutant tym razem nie sprostał FC Ochraniaczom. Goście wyraźnie muszą się oswoić z realiami ligi i na razie płacą frycowe.

I Liga
Bardzo źle wygląda start ekipy Witaminowych Ancymonów, którzy w swoim drugim meczu przegrali z FC Faworyt. Biorąc pod uwagę że w pierwszej kolejce oddali walkowera, rundę rozpoczynają od minusowego bilansu. Potyczka przeciwko FC Faworytowi również gościom nie wyszła, a główną przyczyną była bardzo okrojony skład. Witaminowe zagrały z jedną zmianą, natomiast ich rywal mógł śmiało wystawić drugą siódemkę bowiem licznie stawił się na spotkanie. Wbrew pozoru szeroka ławka gospodarzy nie przełożyła się na zdecydowaną przewagę. Goście choć raczej ograniczali się do obrony robili to jak na swoje możliwości kadrowe bardzo skutecznie. Z kolei dryżynie FC Faworyt duża liczba zawodników raczej nie pomagał bowiem nie potrafili chwycić odpowiedniego rytmu. Owszem gospodarze prowadzili grę i mieli przewagę, ale ich ataki był mało płynne, a gole zdobywali po błędach indywidualnych przeciwnika. Wynik otworzył w 5 minucie Valerii Klymyk. Na 2:0 podwyższył w 13 Maksym Yudzin, a strzelanie goli dla ukraińskiej ekipy w pierwszych 25 minutach zakończył Marian Stankivskij. Ancymon rzadko zagrażali bramce rywala, ale jak już to zrobili to zdobyli bramkę. W 24 minucie na listę strzelców wpisał się Jakub Kowalewski.
Druga połowa zaczęła się dość nieoczekiwanie od ataków Witaminowych Ancymonów. Stworzyli sobie oni dwie świetne okazje i gdyby byli przy nich skuteczni wróciliby do meczu, a tak FC Faworyt przetrzymał słabszy moment i w końcowych 9 minutach zadał trzy ciosy. Najpierw w 41 minucie na 4:1 podwyższył Vadym Semenov. 120 sekund później swoje trafienie dołożył Dmutro Fabijansky, a rezultat końcowy ustalił w 50 minucie ten co rozpoczął strzelanie w drugiej połowie czyli Vadym Semenov. Gospodarze wygrywają drugie spotkanie, natomiast Witaminowe Ancymony muszą się pozbierać organizacyjnie bo w takiej dyspozycji za dużo nie zdziałają.

FC Faworyt


Strzelcy:

  • Valerii Klymyk 5'
  • Maksim Yudzin 13'
  • Marian Stankivskij 18'
  • Vadym Semenov 41'
  • Dmutro Fabijansky 43'
  • Vadym Semenov 50'

Kary:

  • Roman Laktionov45'

6

:

1

Witaminowe Ancymony


Strzelcy:

  • 24' Jakub Kowalewski

Kary:

---


II Liga
Od mocnego akcentu rozgrywki jesienne rozpoczął zespół AFC Smile. Podopieczni Marcina Aumilera w dobrym stylu pokonali Kremiki 7:2. Potyczka miał bardzo dynamiczny przebieg, a stroną przeważającą w większości meczu byli gospodarze. Ich ataki miały lepszą jakość i były bardzo groźne. W 8 minucie wynik otworzył Łukasz Witkowski, który popisał się silnym, precyzyjnym strzałem w długi róg. Niemal kopię pierwszej bramki zobaczyliśmy w 18 minucie kiedy to na listę strzelców wpisał się Tadeusz Bryk. Udane 25 minut drużyny AFC Smile potwierdza trzecia bramka zdobyta ponownie przez Łukasza Witkowskiego. Jeżeli chodzi o Kremiki w pierwszej połowie to brakowało im zdecydowania w końcowym fragmencie akcji. Mieli co prawda trzy dogodne okazje do zdobycia goli, ale bramkarz przeciwników był bardzo czujny.
W drugiej odsłonie w początkowej fazie więcej z gry mieli goście. Cóż z tego skoro zamiast odrabiać straty stracili czwartą bramkę. Tym razem swojego drugiego gola zdobył Tadeusz Bryk. Imponujące były cztery minut między 35 a 39 minutą w wykonaniu gospodarzy. W tym czasie zaaplikowali swojemu rywalowi trzy bramki tracąc zaledwie jedną. Przy stanie 7:1, AFC Smile oddał nieco inicjatywę przeciwnikowi, jednak przez cały czas kontrolował wydarzenia boiskowe. W 42 minucie Kremiki zmienił rezultat po bramce Grzegorza Guni, jednak był to sporadyczny zryw bowiem już do końca meczu nic się nie zmieniło i gospodarze udanie rozpoczynają kampanię jesienną.

AFC Smile


Strzelcy:

  • Łukasz Witkowski 8'
  • Tadeusz Bryk 18'
  • Łukasz Witkowski 21'
  • Tadeusz Bryk 30'
  • Maciej Burdelski 35'
  • Paweł Waszak 37'
  • Maciej Burdelski 39'

Kary:

  • Paweł Waszak24'

7

:

2

Kremiki


Strzelcy:

  • 36' Adam Kwaśniewski
  • 42' Grzegorz Gunia

Kary:

---

Obydwie drużyny w swoim poprzednim spotkaniu odniosły zwycięstwo dlatego ich wysoka pozycja w tabeli nie powinna nikogo dziwić. Mecz ten obie drużyny rozpoczęły z dużą ostrożnością i uwagą by jako pierwszy nie stracić bramki która dawałaby prowadzenie drużynie rywala. Tą rywalizację na cierpliwość jako pierwsi przegrali zawodnicy gości którzy w 10 oraz 12 minucie gry otrzymali dwa szybkie ciosy w postaci dwóch bramek których autorem był Mykhailo Drozda. Taki scenariusz mocno zbił z tropu graczy gości którzy pewni swoich walorów poczuli się w tym momencie mocno zdziwieni niekorzystnym rezultatem. Na ich nieszczęście w 21 minucie gry szybki kontratak gospodarzy skutecznie na bramkę na 3-0 zamienił Daniil Butenko i tym samym gracze drużyny Bavaria Prime wypracowali sobie trzy bramkową zaliczkę na drugą odsłonę tej konfrontacji.
Nie mający nic do stracenia gracze Reoptis od początku drugiej połowy ruszyli do natarcia i pierwsze efekty mogliśmy już zaobserwować w 28 minucie gdzie po błędzie bramkarza gospodarzy piłkę do bramki udanie skierował Mateusz Sołtysiak i dzięki temu gracze ci złapali bramkowy kontakt. Szukający swoich kolejnych okazji gracze gości niestety nie zdołali ich wykorzystać bo zawodziła ich kolejno odpowiednia dyspozycja dnia lub też pewną kontrolę nad futbolówką ograniczała deszczowa aura która panowała w tym momencie na boisku. Tak więc finalnie po dobrym spotkaniu obu ekip zespołem skuteczniejszym tego dnia była ekipa Bavaria Prime i to dzięki temu trzy punkty trafiają na ich konto gdyż zespół ten wygrywa 3-1.

FC Bavaria Prime


Strzelcy:

  • Mykhailo Drozda 10'
  • Mykhailo Drozda 12'
  • Daniil Butenko 21'

Kary:

  • IIIia Bazak5'
  • Mykhailo Drozda16'

3

:

1

Reoptis


Strzelcy:

  • 28' Mateusz Sołtysiak

Kary:

  • 16'Dawid Witkowski
  • 48'Waldek Wojciechowski
  • 48'Waldek Wojciechowski
  • 49'Waldek Wojciechowski

III Liga
Z jednym zawodnikiem na zmianę rozpoczęli to spotkanie gracze gospodarzy którzy na przeciw siebie mieli cały legion zawodników gotowych do rywalizacji. Fakt ten jednak nie uchronił graczy gości przed utratą bramki na 1-0 już w 2 minucie gry gdzie po szybkim indywidualnym wypadzie Dawida Hamery gracz ten udanie zwieńczył swoją akcję indywidualną. Taki rezultat gospodarze zdołali utrzymać do 12 minuty gdyż po dość przypadkowym strzale futbolówka ta trafiła szczęśliwie pod nogi niekrytego Oleksandra Moroza który z kilku metrów pewnie umieścił ją w bramce swojego rywala doprowadzając do wyniku 1-1. Jeszcze przed przerwą w 19 minucie wynik ten na korzyść ekipy gości zdołał przechylić Andrii Lasyi który po mocnym strzale z dalszej odległości zdołał zaskoczyć bramkarza gospodarzy ustalając tym samym wynik do przerwy na 1-2.
Drugą część tego pojedynku udanie zaczęli zawodnicy gości którzy w 34 minucie gry dorzucili na swoje konto jeszcze jedno trafienie którego autorem był Serhii Pankratov przez co jego pozostali koledzy z drużyny mogli celebrować prowadzenie 1-3. Dwie minuty później najbardziej aktywny w zespole Zmarnowanych Talentów Dawid Hamera w dość akrobatycznym stylu zdołał trafić na 2-3 co pokazało tylko że gospodarze nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Szukający swoich kolejnych okazji na doprowadzenie do remisu gracze gospodarzy z upływającym czasem zaczęli stawiać losy tej potyczki na jedną kartę co musiało ich kosztować dużo zdrowia. Fakt ten w 49 minucie udanie wykorzystał ich przeciwnik który trafieniem na 2-4 autorstwa Yehora Revutskyja praktycznie zamknął wszelkie nadzieje rywala na dogonienie swojego przeciwnika. Tak więc ostatecznie mecz ten zakończył się zwycięstwem zespołu MFC Shauman 2-4.

Zmarnowane Talenty


Strzelcy:

  • Dawid Hamera 2'
  • Dawid Hamera 36'

Kary:

---

2

:

4

MFC SHAUMAN


Strzelcy:

  • 12' Oleksandr Moroz
  • 19' Andrii Lasyi
  • 34' Serhii Pankratov
  • 49' Yehor Revutskyj

Kary:

---

IV Liga
W swoim pierwszym meczu sezonu jesiennego, Warta Promil odniosła pewne i w pełni zasłużone zwycięstwo nad Słodkimi Szczeniaczkami, wygrywając 7:1. Choć to Szczeniaczki jako pierwsze znalazły drogę do bramki, później zdecydowanie więcej z gry miała Warta. Zespół długo utrzymywał się przy piłce, spokojnie budował swoje akcje i konsekwentnie powiększał przewagę. Przez większą część spotkania to Warta dyktowała warunki na boisku. Mecz rozpoczął się od mocnego akcentu Słodkich Szczeniaczków. W 6. minucie Młodzik wykorzystał swoją okazję i dał swojej drużynie prowadzenie. Warta nie zamierzała jednak długo pozostawać w cieniu rywala. Już minutę później, w 7. minucie, odpowiedziała Krawatka, doprowadzając do wyrównania. Po szybkim początku Warta zaczęła przejmować kontrolę nad wydarzeniami na boisku. To właśnie zawodnicy Promila częściej byli przy piłce, lepiej organizowali grę i cierpliwie szukali kolejnych okazji. Słodkie Szczeniaczki próbowały odpowiadać kontratakami, ale nie były w stanie na dłużej przejąć inicjatywy. W 16. minucie Warta dopięła swego. Nadrau wykorzystał sytuację pod bramką Szczeniaczków i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Warta miała coraz więcej do powiedzenia, a jej przewaga w posiadaniu piłki i liczbie konstruowanych akcji stawała się wyraźniejsza.
Po przerwie obraz spotkania pozostał podobny. Warta nadal prowadziła grę i nie pozwalała rywalom na zbyt wiele. W 39. minucie na listę strzelców wpisał się Sajdak, podwyższając prowadzenie na 3:1. W końcowej fazie meczu Warta całkowicie wykorzystała swoją przewagę. W 44. minucie po raz drugi tego dnia trafiła Krawatka, a chwilę później, w 46. minucie, swoje drugie trafienie dołożył Nadrau. Warta prowadziła już 5:1 i miała spotkanie pod pełną kontrolą. Słodkie Szczeniaczki próbowały jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, jednak Warta nie zamierzała oddawać inicjatywy. W 48. minucie Grzechowiak zdobył szóstą bramkę dla Promila, a minutę później wynik ustalił Zaradzki, trafiając w 49. minucie. Ostatecznie Warta Promil wygrała 7:1, a rezultat dobrze odzwierciedla przebieg spotkania. Poza krótkim fragmentem na początku meczu, kiedy Słodkie Szczeniaczki objęły prowadzenie, Warta miała zdecydowanie więcej z gry. Była częściej przy piłce, lepiej kontrolowała tempo i potrafiła przekuć przewagę w konkretne sytuacje oraz gole. Na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Krawatka, autor dwóch bramek, oraz Nadrau, który również dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Swoje trafienia dołożyli Sajdak, Grzechowiak i Zaradzki. Po stronie Słodkich Szczeniaczków honorowego gola zdobył Młodzik. Pewna wygrana gospodarzy, którzy przez większość spotkania kontrolował wydarzenia na boisku i zasłużenie zgarnęli komplet punktów.

Warta Promil


Strzelcy:

  • Szymon Karwatka 7'
  • Olivier Nadrau 16'
  • Jan Sajdak 39'
  • Szymon Karwatka 44'
  • Olivier Nadrau 46'
  • Maks Grzechowiak 48'
  • Kacper Zaradzki 49'

Kary:

---

7

:

1

Słodkie Szczeniaczki


Strzelcy:

  • 6' Szymon Młodzik

Kary:

  • 36'Łukasz Urbańczyk
  • 47'Łukasz Urbańczyk
  • 47'Łukasz Urbańczyk

VI Liga Grupa A
FC Ochraniacze urządziły sobie prawdziwy festiwal strzelecki w piątkowy wieczór, wysoko pokonując RS Rebuy 11:1. Od pierwszego gwizdka spotkanie przebiegało pod dyktando FC, które zdecydowanie częściej utrzymywały się przy piłce, tworzyły kolejne okazje i bezlitośnie wykorzystywały błędy rywali. RS Rebuy, występujące w swoim pierwszym sezonie w lidze FutbolSport, miało tego dnia niezwykle trudne zadanie. Wynik został otwarty już w 1. minucie. Bączkowski wykorzystał jedną z pierwszych okazji FC Ochraniacze i szybko dał swojej drużynie prowadzenie. Zaledwie trzy minuty później było już 2:0 — w 4. minucie do bramki trafił Plewa. FC nie zamierzały jednak na tym poprzestać. W 6. minucie Bączkowski po raz drugi znalazł sposób na defensywę RS Rebuy, a przewaga FC z każdą minutą stawała się coraz bardziej widoczna. Rywale próbowali odpowiedzieć, ale mieli ogromne problemy z przedostaniem się pod bramkę przeciwnika. W 14. minucie kolejne trafienie dołożył Markiewicz, który świetnie odnalazł się w ofensywie i powiększył przewagę swojego zespołu. FC Ochraniacze całkowicie kontrolowały wydarzenia na boisku, a RS Rebuy przede wszystkim próbowało ograniczać straty. W 24. minucie przed przerwą jeszcze jeden cios zadał Grzanka, ustalając wynik pierwszej części na 5:0.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. FC Ochraniacze nadal atakowały, a ich przewaga była wręcz przytłaczająca. W 36. minucie Markiewicz zdobył swoją drugą bramkę, a już dwie minuty później, w 38. minucie, ponownie wpisał się na listę strzelców, kompletując hat-tricka. W 42. minucie FC przeprowadziły kolejne skuteczne akcje. Najpierw do bramki trafił Bączkowski, kompletując hat-tricka, a chwilę później swoje trafienie dołożył Grabiński. Wynik 9:0 najlepiej odzwierciedlał przewagę FC Ochraniacze, które praktycznie przez całe spotkanie prowadziły grę. Mimo bardzo trudnego położenia RS Rebuy nie zrezygnowało z walki. W 46. minucie zespół doczekał się honorowego trafienia. Wesołek wykorzystał swoją szansę i zdobył bramkę, która dała RS choć odrobinę satysfakcji w tym niezwykle trudnym spotkaniu. FC Ochraniacze szybko odpowiedziały kolejnymi trafieniami. W 44. minucie Plewa po raz drugi pokonał bramkarza RS Rebuy, a w samej końcówce, w 49. minucie, Bączkowski zdobył swoją czwartą bramkę w meczu, ustalając wynik na 11:1. Spotkanie było zdecydowanie meczem do jednej bramki. FC Ochraniacze od początku narzuciły swoje warunki i nie pozwoliły RS Rebuy rozwinąć skrzydeł. Skuteczność pod bramką rywala była imponująca, a aż trzech zawodników FC mogło cieszyć się z wielu trafień. Największym bohaterem spotkania został Bączkowski, który aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Markiewicz dołożył hat-tricka, natomiast Plewa zakończył mecz z dubletem. Po jednym trafieniu zanotowali Grzanka i Grabiński. Po stronie RS Rebuy honorową bramkę zdobył Wesołek.
Dla FC Ochraniacze był to pokaz siły i ofensywnej skuteczności. RS Rebuy, będące w swoim pierwszym sezonie w lidze futbolsport.pl, tym razem musiało uznać zdecydowaną wyższość przeciwnika. Wynik 11:1 nie pozostawia wątpliwości — FC Ochraniacze przez całe spotkanie miały wydarzenia pod kontrolą.

FC Ochraniacze


Strzelcy:

  • Rafał Bączkowski 1'
  • Łukasz Plewa 4'
  • Rafał Bączkowski 6'
  • Piotr Markiewicz 14'
  • Jan Grzanka 24'
  • Marcel Grabiński 32'
  • Piotr Markiewicz 36'
  • Piotr Markiewicz 38'
  • Rafał Bączkowski 42'
  • Łukasz Plewa 44'
  • Rafał Bączkowski 49'

Kary:

---

11

:

1

RS Rebuy


Strzelcy:

  • 46' Dawid Wesołek

Kary:

---

                                                                                                                                                                             Pozdrawiam

                                                                                                                                                                            Maciej Kaniasty