
Po zmaganiach w Superpucharze wróciliśmy na ligowe podwórko, gdzie rozegraliśmy kolejna kolejkę ligi futbolsport.pl. W czwartkowy wieczór sezon jesienny rozpoczęła kolejna rzesza drużyn. W I Lidze Szturmowcy podejmowali Dentis Studio. Gospodarze rozegrali słabe spotkanie i na tle swojego rywala byli cieniem ekipy z rundy wiosennej. Zacięty bój stoczyły zespoły FlexLink i Drukarnia Media Connect. Goście po porażce w pierwszej kolejce, tym razem, choć w mocno okrojonym składzie okazali się lepsi od swoich rywali. Od zwycięstwa zmagania w III Lidze rozpoczęła drużyna United 1998. Podopieczni Marcina Chmielewskiego pokonali Canvas Logistics. Drugą wygraną zanotowali Wczorajsi na poziomie IV Ligi. Zespół odprawił z kwitkiem ekipę FC Ponalewce Poznań. Trzy punkty na inaugurację zdobył zespół PS Flower. Gospodarze pokonali Zew FC i tym samy zanotowali udany start. Zdecydowanie lepiej zaprezentował się drugi zespół Szturmowców, który w meczu przeciwko HKS Odlew Poznań Oldboys zaaplikował swojemu przeciwnikowi aż 13 bramek. W całej potyczce padło aż 19 goli.
I Liga
Słabo w swoim pierwszym meczu rundy jesiennej zaprezentował się zespół Szturmowców, który nie miał zbyt wiele do powiedzenia w starciu przeciwko ekipie Dentis Studio. Goście zagrali świetne zawody i dominowali przez większą część potyczki. Szczególnie w pierwszych 25 minutach imponowali dynamiką i jakością piłkarską. W 7 minucie wynik otworzył Dominik Tomczak, który wykorzystał błąd obrońcy. Na kolejne trafienie czekaliśmy do 13 minuty, kiedy po składnej akcji całego zespołu Dentis na listę strzelców wpisał się Tumukunde Jackson. Trzeci gol to fatalny błąd bramkarza Szturmowców, który minął się z piłką po dalekim wyjściu z bramki. W tym okresie ekipa Dentis Studio grała niemal perfekcyjnie. Doskonale w obronie i bardzo pomysłowo w ofensywie. Po około kwadransie przebudzili się gospodarze. Po jednej z akcji w 23 minucie zdobyli gola autorstwa Radka Majewskiego. Ostatnie słowo w tej odsłonie należało jednak do gości. Swoje drugie bramki w tym meczu zdobyli kolejno Dominik Owczarzak i i Tumukunde Jackson.
Obraz w drugiej odsłonie zbytnio nie uległ zmianie. Dentis konsekwentnie grał swoje i powiększał przewagę bramkową. W 34 minucie trafienie zaliczył Muganga Hamza, a w 38 minucie znowu dał znać o sobie Dominik Owczarzak, który popisał się ładnym, technicznym strzałem. Jakby tego było mało, Szturmowców dobił w 40 minucie nowy nabytek ekipy Dentis Studio, Dominik Andrzejewski. Przy stanie 1:8 goście nieco oddali inicjatywę przeciwnikowi. W 45 minucie gospodarze mogli zmienić rezultat, lecz nie wykorzystali rzutu karnego. Skuteczną paradą popisał się Mateusz Maćkowski. Szturmowcy walczyli jednak do końca i w 48 minucie zdobyli drugą bramkę za sprawą Stanislav Gvozdyka.
Denist Studio rozegrał bardzo dobry mecz oparty na dużej dynamice i intensywności, natomiast zdecydowanie to nie był dzień Szturmowców, którzy prócz prostych błędów nie tworzyli monolitu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy
2
:
8
Dentis Studio
II Liga
Po wygranej w pierwszej kolejce tym razem zespół FlexLink doznał porażki. Ich pogromcą została ekipa Drukarnia Media Connect, która na inaugurację przegrała z Reoptisem. Samo spotkanie było ciekawe szczególnie w pierwszej połowie. Obie drużyny dość uważnie grały w obronie, choć nie ustrzegły się błędów. W 7 minucie wynik otworzył Jakub Wesołowski, jednak gospodarze cieszyli się z prowadzenie zaledwie 60 sekund bowiem wyrównał Kacper Jaskólski. W 11 minucie role się odwróciły i to Media Connect wyszła na prowadzenie, lecz FlexLink szybko doprowadził do remisu. W kolejnych minutach bliżej zdobycia bramki byli gracze Drukarni, lecz Kacper Jaskólski nie wykorzystał dwóch dogodnych okazji i na przerwę schodziliśmy przy stanie 2:2.
Początek drugiej połowy bez wyrazu. Oba zespoły grały głównie w środku pola. Mało był składnych akcji i szans na zdobycie goli. Niemniej bardziej aktywni w poczynaniach ofensywnych byli gracze gości z Kacprem Jaskólskim na czele. To właśnie napastnik Media Connect wyprowadził swój zespół na prowadzenie po indywidualnej akcji. Flexlink próbował się odgryźć, jednak pierwszą składną akcję zakończoną strzałem przeprowadził dopiero w 37 minucie. Mało tego gospodarze zamiast odrabiać straty, stracili kolejne dwie bramki. Najpierw pięknym strzałem pod poprzeczkę popisał się Michał Caliński. Potem po źle rozegranym rzucie rożnym przez gospodarzy, Drukarnia Media Connect wyprowadziła zabójczą kontrą, którą wykończył Dawid Kaseja. Był to 42 minuta i nic nie wskazywało, że FlexLink podejmie walkę, ponieważ gra wyraźnie im nie szła. A jednak. W 45 minucie Jakub Malak zmniejszył dystans do dwóch "oczek", a 120 sekund później czwarte trafienie dla gospodarzy dołożył Jakub Wesołowski i zapowiadała się emocjonująca końcówka. Nic z tego. Goście wytrzymali próbę nerwów i choć jeszcze w ostatniej akcji rywal miał rzut wolny to zamiast oddać bezpośredni strzał, rozegrał piłkę tak niefortunnie że ze stałego fragmentu gry nic nie wynikło.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FlexLink
4
:
5
Drukarnia Media Connect
III Liga
Obydwie drużyny rozpoczęły to spotkanie dość ostrożnie przy czym stroną która czuła się lepiej przy i z piłką przy nodze była ekipa spadkowicza z II ligi. Niestety fakt ten przez bardzo długi czas nie miał przełożenia na wynik spotkania. Dopiero w samej końcówce pierwszej części tego pojedynku ekipa gospodarzy udokumentowała swoją przewagę kilkoma bramkami które padły między 21 a 23 minutą gry. Jej autorami byli kolejno Piotr Skrzypczak Miłosz Woźniak i debiutujący w zespole gospodarzy Kacper Pyto. Tak więc na przerwę obie drużyny zeszły przy wyniku 3-0.
Po zmianie stron swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zaliczył ponownie Piotr Skrzypczak i tym samym w 27 minucie gry było już 4-0. Z upływającym czasem wynik spotkania jak i jego obraz długimi fragmentami nie wnosił niczego nowego. Dopiero trafienie Adama Wyszomierskiego w 40 minucie dało ekipie gości bramkę honorową która wlała odrobinę nadziei w serca graczy tej drużyny. A urosły one na tyle wysoko że w 45 minucie gry raz jeszcze Adam Wyszomierski wykorzystał idealnie swoją okazję pod bramkową dzięki czemu gracz ten zmniejszył rozmiary wyniku na 4-2. Różnica tylko dwóch bramek przewagi w końcówce meczu graczy United 1998 spowodowała że gospodarze już 60 sekund później odpowiedzieli bramką na 5-2 która jak się okazało umiejętnie odebrała wszelkie nadzieje drużynie gości na uzyskanie korzystnego rezultatu. Tak więc ostatecznie zjednoczeni od zwycięstwa rozpoczęli swoją przygodę w III lidze.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
5
:
2
Canvas Logistics
IV Liga
Dobry start w ten nowy sezon odnotowuje drużyna Wczorajszych która dzięki wygranej w tym spotkaniu zanotowała swoje drugie zwycięstwo z rzędu. Jednak sam początek tej potyczki znacznie lepiej się ułożył na korzyść graczy gości gdyż jeden z pierwszych strzałów w kierunku bramki gospodarzy przyniósł im prowadzenie 0-1. Autorem tej bramki był Jakub Sobczak więc to dzięki niemu goście mogli radować się z jednobramkowej przewagi. Radość ta jednak nie trwała zbyt długo gdyż trzy minuty później Jakub Lubczyński wyrównał stan tej rywalizacji na 1-1. Taki rezultat utrzymywał się przez długi okres czasu co sugerowało iż pierwsza połowa może zakończyć się wynikiem remisowym. O to by tak się właśnie nie stało zadbali osobiście dwaj gracze Wczorajszych którymi byli Jakub Lubczyński oraz Bartosz Łojewski którzy w ciągu dwóch minut zaaplikowali rywalowi dwie bramki które w nagrodę pozwoliły ekipie gospodarzy zejść na przerwę z wynikiem 3-1.
Druga odsłona tego spotkania a właściwie jej pierwsza część gry skoncentrowała się głównie na obopólnych próbach zaskoczenia swojego rywala jakąś nieszablonową akcją stąd też wynik tego pojedynku wciąż był na korzyść graczy Wczorajszych. Przewagę tą gracze ci udokumentowali dopiero w ostatnich minutach tego spotkania gdzie swój kunszt strzelecki korzystnie zaprezentował dwukrotnie Maciej Geisler dzięki czemu ich zespół po 45 minutach gry prowadził pewnie już 5-1. Co prawda 60 sekund później Mikołaj Jedlikowski zaliczył dla swojej drużyny bramkę numer dwa lecz rozmiary prowadzenia podopiecznych Alberta Głuchowskiego na tym etapie gry wydawały się że są już gwarancją zwycięstwa w tym spotkaniu ekipy gospodarzy. Jednak by zwycięstwo to nie podlegało żadnej dyskusji w 50 minucie swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu zalicza Jakub Lubczyński dzięki czemu Wczorajsi zwyciężają ostatecznie 6-2.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Wczorajsi
6
:
2
FC Ponalewce Poznań
V Liga
Drugie spotkanie na Boisku B pomiędzy PS Flower kontra Zew Fc było zdecydowanie bardziej wyrównane. Obie drużyny od początku grały uważnie, ale nie rezygnowały z ofensywy. O wyniku długo decydowały detale, a PS Flowers szczególnie dobrze radziło sobie w defensywie, skutecznie ograniczając możliwości rywala. To jednak ZEW FC jako pierwszy trafił do siatki. W 6. minucie Aron Wardach dał swojej drużynie prowadzenie. Flowers odpowiedziało bardzo szybko — już w 7. minucie Stankiewicz doprowadził do wyrównania. Mecz nabrał tempa, ale żadna ze stron nie potrafiła zbudować wyraźnej przewagi. W 19. minucie Oskar Zaradny wykorzystał jedną z sytuacji i wyprowadził PS Flowers na prowadzenie. Jego obecność na boisku była coraz bardziej widoczna — Oskar Zaradny potrafił zrobić różnicę indywidualną akcją, przyciągał uwagę obrońców i otwierał kolegom przestrzeń.
Po przerwie nadal oglądaliśmy bardzo zacięte spotkanie. W 28. minucie Stankiewicz zdobył swoją drugą bramkę, dając Flowers nieco większy komfort. ZEW FC odpowiedziało w 31. minucie, kiedy do siatki trafił Adrian Krupka. Flowers nie panikowało jednak i konsekwentnie realizowało swój plan. W 37. minucie Stankiewicz skompletował hat-tricka, ponownie powiększając przewagę PS Flowers. ZEW FC walczyło do końca, ale bardzo mądrze ustawiona defensywa gospodarzy skutecznie utrudniała rywalom odrabianie strat. W 45. minucie Oskar Zaradny zdobył swoją drugą bramkę i przypieczętował bardzo dobry występ. ZEW FC odpowiedziało jeszcze w 48. minucie, gdy Jakub Borowiak zmniejszył różnicę, ale na więcej Flowers już nie pozwoliło. PS Flowers zwyciężyło na inaugurację 5:3 po wyrównanym i ciekawym spotkaniu. O końcowym wyniku przesądziła przede wszystkim mądra gra defensywna Flowers, które dobrze kontrolowało poczynania rywala. Z przodu dużą przewagę robił Oskar Zaradny, natomiast skutecznością imponował Stankiewicz, autor trzech bramek. ZEW FC do samego końca pozostawało w grze, ale tego dnia to Flowers lepiej wykorzystało swoje atuty.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PS Flower
5
:
3
ZEW FC
VI Liga Grupa B
Od pierwszych minut było jasne, że będzie to spotkanie pełne ofensywnej gry, bramek i dobrej zabawy. Obie drużyny grały otwarty futbol, bez większego kalkulowania, dzięki czemu akcja szybko przenosiła się spod jednej bramki pod drugą. Już w 2. minucie Paweł Woźny otworzył wynik dla Szturmowców. HKS odpowiedział w 6. minucie za sprawą Piotra Michałowskiego, ale gospodarze natychmiast ruszyli do kolejnych ataków. W 7. minucie Dominik Sawicki ponownie wyprowadził Szturmowców na prowadzenie, a minutę później Marcin Chmiela doprowadził do wyrównania. Kolejne minuty należały już zdecydowanie do Szturmowców. W 9. minucie trafił Dariusz Bednarz, a w 10. i 12. minucie dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Sawicki. W 17. minucie swoje trafienie dołożył Kacper Janicki, a Sawicki nie zamierzał się zatrzymywać — zdobył kolejne gole w 20. i 24. minucie. Szturmowcy grali szybko, ofensywnie i z dużą swobodą pod bramką rywala.
Po zmianie stron obraz meczu pozostawał podobny. W 28. minucie Dominik Sawicki skompletował kolejne trafienie, a HKS odpowiedział w 32. minucie, kiedy Jakub Chyży zmniejszył straty. Szturmowcy szybko odzyskali jednak kontrolę nad wynikiem. W 34. minucie ponownie trafił Sawicki, a chwilę później swoje dwie bramki dołożył Darek Mieczkowski, który pokonał bramkarza HKS w 36. i 40. minucie. HKS nie zamierzał jednak odpuszczać. W 41. minucie Piotr Michałowski zdobył swoją drugą bramkę w meczu, a dwie minuty później Tobiasz Tomaszewski również wpisał się na listę strzelców. W 46. minucie Tomaszewski ponownie znalazł drogę do bramki, dzięki czemu goście jeszcze mocniej podkreślili ofensywny charakter spotkania. Ostatnie słowo należało jednak do Szturmowców. W 49. minucie Woźny zdobył swojego drugiego gola i ustalił wynik spotkania na 13:6.
Był to mecz, w którym zdecydowanie więcej było radości z gry niż ostrożności. 19 bramek, mnóstwo akcji ofensywnych i otwarty futbol sprawiły, że spotkanie mogło się podobać. Szturmowcy byli wyjątkowo skuteczni, a prawdziwym bohaterem ofensywy został Sawicki, autor aż siedmiu trafień. HKS Odlew Poznań OldBoys również dołożył swoją cegiełkę do widowiska, odpowiadając sześcioma bramkami i pokazując, że tego dnia obie drużyny przyjechały przede wszystkim po to, by grać wesoły, ofensywny futbol.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy 2
13
:
6
HKS Odlew Poznań Oldboys
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty