Środowy maraton - akt pierwszy

2026-08-27
Środowy maraton - akt pierwszy

Za nami pierwszy maraton środowy, który odbył się wyraźnie pod dyktando gości. Zespoły przyjezdne wygrały aż siedem potyczek, cztery konfrontacje zakończyły się sukcesem gospodarzy i padł tylko jeden remis. Ogólnie wczorajsza kolejka oscylował w większości w dużą liczbę zaciętych potyczek. Rozpoczynamy od I Ligi, gdzie falstart odnotowała ekipa FC Kwiatowe. Gospodarze ulegli FC Faworytowi. W dwóch meczach II Ligi Wpip-Mardom minimalnie przegrał z FlexLinkiem, a Boga Jonito w dobrym stylu nie dała szans drużynie FC To The Top. Z kolei w III Lidze drugą porażkę odnotował Union Kiekrz, który okazał się słabszy od MFC Shauman. Tempa nie zwalnia ekipa Wolves Team. Tym razem "wilki" uporały się z White sox Podolany. Okazał zwycięstwo odniósł beniaminek III Ligi, How Many Times. Zespół prowadzony Nika Kvekveskiri pewnie rozbił Canvas Logostics aż 1:9. Od wygranej czwarto ligowe zmagania rozpoczęły zespoły KP Perał Puszczykowo i Kopacze. Pierwsi po wyrównanym boju ograli zespół Słodkie Szczeniaczki, natomiast Kopacze dzięki skuteczności Pawła Zaremby wysoko pokonali drużynę FC Ponalewce. Dużo się działo w szóstych ligach. W jedynym meczu grupy A, Fc All In po dublecie Maksa Woltmana okazał się lepszy od FC Ochraniaczy. Trzy mecze odbyły się w grupie B, gdzie zobaczyliśmy w akcji kolejnych dwóch debiutantów ligi futbolsport.pl zespoły Grzechy Pierworodne i Dynamo Poznań. Ekipa "Grzechów" przegrała jedną bramką z Long Island (poprzednia nazwa WUW Poznań), a Dynamo sprawiło niespodziankę i wyraźnie okazało się lepsze od Kultywatora Brzozogaj. Po półrocznej przerwie do gry wrócił włoski team Amici Miei. Na inauagurację goście zremisowali z Yanosikiem Team, choć w pewnym momencie przegrywali 4:1. Świetna końcówka i dwie bramki w ostatniej minucie dały graczom Amici Miei remis 4:4.

I Liga
Mały falstart odnotował drużyna FC Kwiatowe, która w swoim pierwszym meczu uległa ukraińskiej ekipie FC Faworyt. Spotkanie trzeciej drużyny sezonu Wiosna 2026 z zawsze nieobliczalnym FC Faworytem stało na dobrym poziomie i prowadzone był w zawrotnym tempie. Dynamika akcji po obu stronach była niesamowita. Tak żywe tempo przez całe 50 minut powodowało, że sytuacje przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie. Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy już w 4 minucie po golu Arkadiusza Kurcewicza objęli prowadzenie. Faworyt, który długo się rozkręcał, stopniowo zaczął zagrażać bramce rywal, lecz długo nie miał sposobu na dobrze dysponowanego w tym dniu Mateusza Chmala. Dopiero pod koniec pierwszej połowy goście zdołali wyrównać po trafieniu Mykola Kosheliuka, który się przeniósł z ekipy Legion do FC Faworyta.
Druga połowa nie mniej ciekawa jak pierwsze 25 minut. Dużo się działo na boisku i obie strony miały swoje szanse bramkowe, jednak zawodziła skuteczność. Po stronie ekipy FC Kwiatowe najlepszą zmarnował Arek Kurcewicz, a niesamowitą interwencja popisał się Dmytrii Nauholnyi. Z kolei goście mieli zdecydowanie więcej okazji na zmianę rezultatu, lecz Mateusz Chmal za każdym razem stawał na wysokości zadania. Minuty mijały a rezultat remisowy nie ulegał zmianie. Ostatecznie o końcowym rezultacie zadecydowała końcówka spotkania. Najpierw w 46 minucie Maksym Serebiak dobił odbitą piłkę przez golkipera. Kwiatowe przegrywało 1:2 i nie mając nic do stracenia rzuciło całą ofensywę do przodu. Niestety zamiast odrobić straty w 49 minucie straciło trzecią bramkę. Patryk Tórz popełnił falany w skutkach błąd. Mimo straty dwóch "oczek" gospodarze walczyli do końca. Grając w przewadze zdołali zmniejszyć straty po golu Jakuba Tokarka. Do wyrównania nie starczyło jednak czasu i mała niespodzianka już na inaugurację stała się faktem.

FC Kwiatowe


Strzelcy:

  • Arkadiusz Kurcewicz 4'
  • Jakub Tokarek 50'

Kary:

---

2

:

3

FC Faworyt


Strzelcy:

  • 24' Mykola Kosheliuk
  • 46' Maksym Serebriak
  • 48' Mykola Kosheliuk

Kary:

  • 49'Valerii Klymyk

II Liga
Od pierwszego gwizdka było jasne, że spotkanie pomiędzy Wpip-mardo a FlexLink będzie pełne walki i sportowych emocji. Oba zespoły grały odważnie, nie odstawiając nogi i szukając swoich szans na objęcie prowadzenia. Na pierwszego gola nie trzeba było długo czekać. W 8. minucie Adam Mielcarek znalazł drogę do bramki FlexLinku i Mardom mógł cieszyć się z prowadzenia. Goście nie zamierzali jednak długo pozostawać w cieniu rywala i konsekwentnie szukali odpowiedzi. Ta przyszła tuż przed przerwą. W 24. minucie Tomczyk doprowadził do wyrównania, przywracając FlexLinkowi wiarę w korzystny rezultat.
Po zmianie stron mecz zrobił się jeszcze bardziej zacięty – każda akcja mogła przynieść przełom. I ten przełom nastąpił w końcówce. W 48. minucie Jakub Wesołowski zdobył drugą bramkę dla FlexLinku, dając swojej drużynie prowadzenie. Mardom ruszył do odrabiania strat, ale goście skutecznie bronili wyniku i dowieźli zwycięstwo do ostatniego gwizdka. FlexLink pokazał charakter i odwrócił losy spotkania, a Mardom mimo ambitnej walki musiał tym razem uznać wyższość rywala.

Wpip - Mardom


Strzelcy:

  • Adam Mielcarek 8'

Kary:

---

1

:

2

FlexLink


Strzelcy:

  • 24' Emil Tomczyk
  • 48' Jakub Wesołowski

Kary:

  • 35'Robert Rehbein


Pewne trzy punkty w swoim pierwszym meczu na poziomie II Ligi zdobył zespół Boga Jonito, który w polu pokonanym pozostawił spadkowicza z I Ligi, ekipę FC To The Top. Pierwsza połowa jaki i większość całego spotkania rozgrywana była pod dyktando gości, którzy o dziwo zagrali bardzo konsekwentnie w obronie i niezwykle mądrze taktycznie. Braki ławki rezerwowej spowodował, że Boga Joniot pokazał nowe oblicze oparte na świetnej organizacji gry i umiejętnym przesuwaniu się formacji. Wszystko funkcjonowało w zespole, choć trzeba przyznać, że drużyna FC To The Top zagrał słabe spotkanie i zawiodła na całej lini. Wynik otworzył już w 4 minucie Aleksander Kluczyński. W 11 minucie podwyższył Wiktor Idziak, który wykorzystał nieporozumienie bramkarza, Viktar Lahun z obrońcą, Yevhenii Shamin. Gospodarze w pierwszej połowie byli tłem drużyny. Atakowali sporadycznie, a zagrożenie stwarzali głównie po prostych błędach przeciwnika. Boga natomiast do ból grała swoje czego efektem była trzecia bramka zdobyta w przewadze w 19 minucie przez Filipa Małka.
Nieco lepiej ekipa FC To The Top wyglądała po przerwie. Gospodarze zaczęli śmielej atakować i stworzyli sobie kilka dogodnych okazji z których wykorzystali jedną w 38 minucie. Oleksandr Dukhno wlał nadzieję na uzyskanie korzystnego rezultatu. Ich nadzieję szybko jednak zweryfikował Aleksander Kluczyński, który w niegroźnej sytuacji oddał zaskakujący strzał przy którym Viktar Lahun skapitulował. To trafienie zupełnie podcięło skrzydła ukraińskiej drużynie, która co prawda do końca walczyła o korzystny wynik lecz bez żadnego efektu. Goście za to mogli wygrać wyżej lecz zdołali tylko w samej końcówce strzelić piąta bramkę za sprawą Wiktora Idziaka. Boga Jonito mimo problemów kadrowych zwycięsko otwiera sezon jesienny, natomiast zespół FC To The Top musi zdecydowanie przemyśleć swoją grę.

FC To The Top


Strzelcy:

  • Oleksandr Dukhno 38'

Kary:

  • Yehor Stapanchenko16'

1

:

5

Boga Jonito


Strzelcy:

  • 4' Aleksander Kluczyński
  • 11' Wiktor Idziak
  • 19' Filip Małek
  • 41' Aleksander Kluczyński
  • 49' Wiktor Idziak

Kary:

---

III Liga
W swoim drugim meczu sezonu jesiennego naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny, które na inaugurację przegrały swoje potyczki. Mowa o ekipach MFC Shauman i Union Kiekrz. Mecz rozpoczął się po myśli Unionu, który już w 2 minucie objął prowadzenie za sprawą Mateusza Gzieło. Wysokie tempo potyczki i otwarta gra po obu stronach spowodowały, że co chwilę dochodziło do spięć podbramkowych. Z tej wymiany lepiej wyszli gracze Shauman, którzy najpierw w 8 minucie wyrównali stan rywalizcji by w kolejnych minutach osiągnąć przewagę, która skutkował czterema bramkami. Na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Oleksandr Cherednyk, między 19 a 22 minutą swój popis strzelecki dał Oleksandr Moroz. W przeciągu 3 minuty zdobył klasycznego hat tricka i wyprowadził swój zespół na wysokie prowadzenie 5:1.
Przerwa w grze dobrze wpłynęła na gości, którzy drugie 25 minut zagrali z dużym animuszem i pokazali charakter. Najpierw w przeciągu 120 sekund dwukrotnie trafił Kacper Sobecki i różnica zmalała do dwóch "oczek". Co prawda chwilę później Moroz zdobył swoja czwartą bramkę, jednak inicjatywa nadal należała do Unionu Kiekrz. Podopieczni Piotra Gzieło stwarzali sobie kolejne okazje bramkowe i w 44 minucie znowu zmalał do dwóch bramek. Mało tego dwie minuty później Piotr Gzieło miał wyborną szansę na piątą bramkę. Niestety przestrzelił w dogodnej sytuacji i stało się faktem, że gościom trudno będzie odrobić straty. Na domiar tego w 48 minucie Andrii Lasyl dobija rywal i MFC Shauman zdobywa pierwsze trzy punkty.

MFC SHAUMAN


Strzelcy:

  • Andrii Lasyi 8'
  • Oleksandr Cherednyk 14'
  • Oleksandr Moroz 19'
  • Oleksandr Moroz 20'
  • Oleksandr Moroz 22'
  • Oleksandr Moroz 36'
  • Andrii Lasyi 48'

Kary:

---

7

:

4

Union Kiekrz


Strzelcy:

  • 2' Mateusz Gzieło
  • 32' Kacper Sobecki
  • 34' Kacper Sobecki
  • 44' Piotr Gzieło

Kary:

---


Drugi mecz w tym tygodniu drużyny Wolves Team i drugie zwycięstwo. Tym razem "Wilki" uporały się z ekipą White sox Podolany. Sama potyczka miała bardzo zacięty i wyrównany przebieg. Tylko początek należał do gości, którzy po golach Leonida Fomina i Andrii Marchenko szybko uzyskali dwubramkową przewagę. Gospodarze, którzy słabo spisywali się w obronie, nieco lepiej wyglądali w ataku czego efektem był gol zdobyty w 15 minucie przez Radosława Nitkę. Goście to jednak solidny zespół, który szybko zareagował na zaistniałą sytuację. Po jednej z akcji w 20 minucie gola na 1:3 zdobył Oleksandr Horianyi. Gdy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza odsłona, gospodarze zdołali chwycić kontakt. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym, Dawid Dominiczak precyzyjnym strzałem zmniejszył dystans.
Druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie i rzeczywiście była emocjonująca. White sox wyraźnie okrzepli i drugą część zaczęli z dużym animuszem. Szukali bramki wyrównującej lecz mimo kilku prób bramkarz Vadym Bondarchuk nie dał się zaskoczyć. W 37 minucie za faul, żółtą kartkę otrzymał Mykola Zahryvyi. Gospodarze wykorzystali grę w przewadze i doprowadzili do wyrównania. Bramkę zdobył Wiktor Libera. Podział punktów zwiastował nam walkę o zwycięstwo w końcowym fragmencie gry. Tu więcej sił i większy spokój zachowali goście, którzy po golach Mikita Audzeyeu w 47 minucie i Mykola Zahryvyi w 50 przechylili szalę wygranej na swoja stronę. Wolves Team punktuje po raz drugi, a White sox Podolany mimo, że zdołał wrócić do potyczki nie zdołał zdobyć chociażby punktu.

White sox Podolany


Strzelcy:

  • Radosław Nitka 15'
  • Dawid Dominiczak 24'
  • Wiktor Libera 39'
  • Radosław Nitka 49'

Kary:

---

4

:

6

Wolves Team


Strzelcy:

  • 1' Leonid Fomin
  • 6' Andrii Marchenko
  • 20' Oleksandr Horianyi
  • 45' Leonid Fomin
  • 47' Mikita Audzeyeu
  • 50' Mykola Zahryvyi

Kary:

  • 37'Mykola Zahryvyi

Spotkanie od samego początku ułożyło się po myśli How Many Times. Goście ruszyli zdecydowanie i już w 2. minucie Norbert Dudziewicz otworzył wynik spotkania. Chwilę później było jeszcze lepiej – w 3. minucie Nika Kvekveskiri podwyższył prowadzenie, dając swojej drużynie bardzo mocny początek. Canvas Logistics próbował odpowiedzieć i w 7. minucie Marcin Płóciennik zdobył kontaktową bramkę. Nadzieje gospodarzy nie trwały jednak długo. W 13. minucie Andrzej Urjasz ponownie trafił dla How Many Times, a następnie show rozpoczął Olivier Okarmus, który w 21. i 24. minucie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Do przerwy How Many Times prowadziło już 5:1, a druga połowa miała przynieść kolejne trafienia.
W drugiej odsłonie obraz gry niewiele się zmienił. Goście nadal byli skuteczni i bezlitośnie wykorzystywali swoje okazje. W 28. minucie Bartosz Pilaczyński dołożył kolejne trafienie, powiększając przewagę. Końcówka spotkania należała już zdecydowanie do How Many Times. Radosław Bazgier trafił w 45. minucie, dwie minuty później do siatki skierował piłkę Nikita Mykhaylov, a wynik w 49. minucie ustalił Marcin Pietrasik. Ostatecznie beniaminek odniosło bardzo przekonujące zwycięstwo 9:1. Canvas Logistics ambitnie walczył, ale tego dnia rywal był niezwykle skuteczny i praktycznie każdą kolejną bramką odbierał gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania.

Canvas Logistics


Strzelcy:

  • Marcin Płóciennik 7'

Kary:

---

1

:

9

How Many Times


Strzelcy:

  • 2' Norbert Dzudzewicz
  • 3' Nika Kvekveskiri
  • 13' Andrzej Urjasz
  • 21' Olivier Okarmus
  • 24' Olivier Okarmus
  • 28' Bartosz Pilaczyński
  • 45' Radosław Bazgier
  • 47' Nikita Mykhaylov
  • 49' Marcin Pietrasik

Kary:

---

IV Liga
Od początku tego spotkania obie drużyny zaprezentowały twardą grę popartą wieloma starciami w środkowej strefie boiska przez co ilość klarownych sytuacji pod bramkowych była znacznie ograniczona. Tak wyglądający mecz i upływające minuty wskazywały iż pierwsza część tego spotkania zakończy się nam bezbramkowym remisem. Jednak w samej końcówce pierwszej połowy o zmianę scenariusza tego pojedynku postanowił zatroszczyć się Jakub Kujaszewski który po indywidualnej akcji zdołał pokonać bramkarza gości ustalając tym samym wynik do przerwy na 1-0.
Krótka przerwa w meczu i zmiana połów spowodowała że ekipa gości trzy minuty po wznowieniu gry za sprawą Pawła Urbańczyka zdołała doprowadzić do wyrównania 1-1 przez co mecz ten praktycznie znów zaczął się od nowa. Podrażnieni takim obrotem wydarzeń gracze z Puszczykowa postanowili ruszyć po odzyskanie prowadzenia. Jak się okazało ich starania dość szybko przyniosły im pożądany efekt ponieważ w 34 minucie gry Alan Czyż znów wyprowadza swój zespół na jednobramkowe prowadzenie. Siedem minut później gospodarze znów celebrują swoją bramkową zdobycz gdyż po nie najlepszej reakcji bloku defensywnego gości Adam Kaźmierczak trafia na 3-1. Dziewięć minut do końca meczu i dwubramkowa przewaga zielonych sugerowała że wszelkie dramaturgie oraz wszelakie emocje nie powinny zakłócić już pewnego prowadzenia gospodarzy. Jednak w 46 minucie gry Maciej Szaban podłącza ekipę Słodkich Szczeniaczków do ponownej rywalizacji ponieważ po jego strzale futbolówka wpada do bramki rywala zmniejszając tym samym przewagę gospodarzy już tylko do jednej bramki. Fakt ten spowodował że zawodnicy z Puszczykowa raz jeszcze musieli spiąć swe pośladki by bezpiecznie skontrolować te ostatnie minuty tego spotkania. Jak się okazało dwie minuty później Adam Kaźmierczak znów znalazł sposób na pokonanie bramkarza drużyny przeciwnej dzięki czemu jego koledzy mogli już dość realnie dopisywać sobie komplet punktów za to spotkanie. Jak się okazało tego faktu nie zmieniła już nawet bramka Łukasza Urbańczyka w 50 minucie gdyż po jego bramce po rzucie rożnym arbiter zawodów zakończył ten mecz w którym to KP Perła Puszczykowo wygrywa ostatecznie 4-3.

KP Perła Puszczykowo


Strzelcy:

  • Jakub Kujaszewski 25'
  • Alan Czyż 34'
  • Adam Kaźmierczak 41'
  • Adam Kaźmierczak 48'

Kary:

---

4

:

3

Słodkie Szczeniaczki


Strzelcy:

  • 29' Paweł Urbańczyk
  • 46' Maciej Szaban
  • 50' Łukasz Urbańczyk

Kary:

  • 46'Maciej Szaban


Ostatnim meczem tego dnia na boisku C było spotkanie Kopaczy z FC Ponalewce Poznań. Patrząc na końcowy rezultat, można odnieść wrażenie, że Kopacze przez całe spotkanie całkowicie dominowali. Nic bardziej mylnego – mecz był zdecydowanie bardziej wyrównany, niż sugeruje wynik. Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Kopaczy. W 15. minucie Paweł Zaremba otworzył wynik, a chwilę później FC Ponalewce odpowiedziało trafieniem Jana Pilarskiego. Nie minęły jednak trzy minuty, a Zaremba ponownie znalazł drogę do siatki. W 19. minucie zdobył swoją drugą bramkę, dając Kopaczom prowadzenie 2:1.
W drugich 25 minutach Kopacze nadal byli niezwykle skuteczni. W 33. minucie Dominik Szmyt podwyższył prowadzenie, a pięć minut później Tomasz Sobański zdobył kolejną bramkę. W 40. minucie po raz trzeci na listę strzelców wpisał się Zaremba, a już minutę później swoje drugie trafienie dołożył Szmyt. Kopacze nie zamierzali jednak na tym poprzestać. W 47. minucie Zaremba zdobył swoją czwartą bramkę w spotkaniu, kompletując wyjątkowy występ i ustalając wynik meczu. Ostatecznie Kopacze zwyciężyli 7:1, choć rezultat zdecydowanie nie oddaje tego, jak wyrównane było spotkanie. FC Ponalewce potrafiło nawiązać walkę, ale Kopacze byli tego dnia bezlitośni pod bramką rywala. Skuteczność całego zespołu oraz wybitna dyspozycja Zaremby, który aż czterokrotnie pokonał bramkarza, przesądziły o tak wysokim zwycięstwie.

Kopacze


Strzelcy:

  • Paweł Zaremba 15'
  • Paweł Zaremba 19'
  • Dominik Szmyt 33'
  • Tomasz Sobański 38'
  • Paweł Zaremba 40'
  • Dominik Szmyt 41'
  • Paweł Zaremba 47'

Kary:

  • Konrad Maciaszczyk34'

7

:

1

FC Ponalewce Poznań


Strzelcy:

  • 16' Jan Pilarski

Kary:

  • 43'Bartosz Grasza

VI Liga Grupa A
FC All In rozpoczęło nowy sezon od zwycięstwa. Po poprzedniej kampanii, w której drużyna otarła się o awans, cel na ten sezon jest jasny – wskoczyć do wyższej ligi. Pierwsza kolejka miała więc pokazać, czy All In jest gotowe, by ponownie walczyć o najwyższe cele. Spotkanie z FC Ochraniacze długo pozostawało bezbramkowe. All In cierpliwie budowało swoje akcje i w końcówce pierwszej połowy dopięło swego. W 22. minucie Maksymilian Woltman znalazł drogę do bramki i dał swojej drużynie prowadzenie.
Po przerwie All In nie zamierzało zwalniać. Już w 28. minucie ponownie Woltman wpisał się na listę strzelców, podwajając prowadzenie i kompletując dublet. FC Ochraniacze próbowało odpowiedzieć, jednak All In skutecznie kontrolowało przebieg spotkania i dowiozło zwycięstwo do końca. Dublet Woltmana, trzy punkty na start i pierwszy krok w stronę upragnionego awansu.

Fc All In


Strzelcy:

  • Maks Woltman 22'
  • Maks Woltman 28'

Kary:

---

2

:

0

FC Ochraniacze


Strzelcy:

-

Kary:

---

VI Liga Grupa B
Drużyna gospodarzy to kolejny z debiutantów który wystartował w rozgrywkach ligi futbolsport.pl. Ich pierwszym rywalem była ekipa Long Island dawniej WUW Poznań który na to spotkanie wybiegł na zieloną murawę pod nowym szyldem w nowych kompletach strojów. Obie drużyny rozpoczęły ten pojedynek od delikatnej tremy która towarzyszyła z różnych przyczyn graczom obu drużyn. Fakt ten jednak nie przeszkodził im w tym by już w pierwszych dziesięciu minutach tego pojedynku na listę strzelców zdołali się wpisać przedstawiciele obu ekip dzięki czemu w 8 minucie gry po bramkach dla gospodarzy Dawida Kłosińskiego i dla ekipy gości Michała Majchrzaka wynik spotkania brzmiał 1-1. Obie bramki rozochociły tylko jeszcze bardziej szeregi ofensywne obu ekip przez co pojedynek ten był prowadzony w dość żywym tempie co idealnie wkomponowało się w słoneczną aurę jaka panowała w tym momencie przy ulicy Warmińskiej. W efekcie tego w 12 minucie gry gracze gości za sprawą Radosława Smarslika objęli prowadzenie 1-2 które jak się okazało sześć minut później przestało już obowiązywać gdyż po jednej z kontr bramkę na 2-2 uzyskał Damian Goderski co na tym etapie tego pojedynku dawało sprawiedliwy remis.
W drugiej połowie tego spotkania padła tylko jedna bramka która jak się później okazało rozstrzygnęła losy tego widowiska na korzyść zespołu Long Island. Szczęśliwym autorem tego trafienia był w 34 minucie najlepszy w zespole gości Michał Majchrzak który w pewny sposób wykorzystał nadarzają się okazję na zmianę wyniku który ku ich radości zespół ten zdołał utrzymać do końcowych sekund tego spotkania. Tak więc pierwsze trzy oczka stały się własnością graczy gości i dzięki temu zespół ten od wygranej rozpoczął swe zmagania w tym sezonie.

Grzechy Pierworodne


Strzelcy:

  • Dawid Kłosiński 5'
  • Damian Goderski 18'

Kary:

  • Dawid Kłosiński30'

2

:

3

Long Island


Strzelcy:

  • 8' Michał Majchrzak
  • 12' Radosław Smarslik
  • 34' Michał Majchrzak

Kary:

  • 45'Michał Pawłowski


Już w 2 minucie tego spotkania powracający po półrocznej przerwie Włoscy zawodnicy drużyny Amici Miei zdołali objąć prowadzenie 0-1 gdyż precyzyjnym strzałem z okolic pola karnego gospodarzy popisał się Beshoi Labib. Jak się okazało bramka ta zadziałała bardzo pozytywnie dla ich rywali gdyż grający swój nie wyszukany futbol zespół Yanosik Team zdołał losy tego pojedynku odwrócić z nawiązką. Głównym autorem wszelkich akcji ofensywnych które stanowiły największe zagrożenie w barwach gospodarzy był tego dnia Jakub Jóźwiak tak więc to po jego akcjach indywidualnych gracze gości najczęściej używali swoich narodowych przekleństw. Taka postawa tego gracza pozwoliła ekipie gospodarzy w 11 minucie celebrować jednobramkowe prowadzenie które ewidentnie podbudowało na resztę minut tego spotkania podopiecznych Pawła Bahyrycza. Ich dobra postawa sześć minut później została nagrodzona raz jeszcze gdyż w zamieszaniu w polu karnym najwięcej zimnej krwi zachował Wojciech Spaleniak który strzałem z głowy podwyższył prowadzenie na 3-1. Tak więc ku sporemu zaskoczeniu kilka minut później ekipa Yanosik Team zeszła na przerwę prowadząc 3-1.
Po zmianie stron euforia z prowadzenia wśród graczy gospodarzy znów miała swoją eksplozję gdyż w 34 minucie gry Jakub Jóźwiak kompletuję swojego hat-trika trafiając na 4-1. Taki obrót wydarzeń zwiastuję nam sporą niespodziankę. Niestety upływający czas i fakt iż w kolejnych minutach boisko w zespole gospodarzy musiał opuścić Jakub Jóźwiak spowodował iż losy tej rywalizacji zmieniły swój scenariusz. Mianowicie w zespole gości swoją najlepszą wersję znów zaczął prezentować Beshoi Labib który wpierw w 38 minucie trafia na 4-2 by na minutę przed końcem spotkania zaliczyć trafienie na 4-3. Jak się okazało bramka ta mocno tchnęła ogromne chęci i sportową ambicję w graczy gości którzy za swoją ofiarną postawę 60 sekund później ku swojej uciesze doprowadzają do wyrównania 4-4. Jak się okazało bramka wyrównująca autorstwa Jay Carrera była ostatnim akcentem tego spotkania tak więc po ciekawym pojedynku ostatecznie mecz ten kończy się podziałem punktów.

Yanosik Team


Strzelcy:

  • Jakub Jóżwiak 9'
  • Jakub Jóżwiak 11'
  • Wojciech Spaleniak 17'
  • Jakub Jóżwiak 34'

Kary:

---

4

:

4

Amici Miei


Strzelcy:

  • 2' Beshoi Labib
  • 38' Beshoi Labib
  • 49' Beshoi Labib
  • 50' Jay Carrer

Kary:

---

O końcowym zwycięstwie w tym spotkaniu zawodników drużyny Dynamo Poznań zadecydowała w większości bardzo dobra postawa tej drużyny w pierwszej części tego spotkania. Szybka wymiana podań oraz duża ruchliwość poszczególnych graczy spowodowała iż zawodnicy gospodarzy mieli duże problemy żeby odpowiednio zminimalizować lub ograniczyć w jakimś stopniu te i inne atuty swojego przeciwnika. A te były na tyle spore że ekipa gości po pierwszym kwadransie tego spotkania zdołała wypracować sobie czterobramkowe prowadzenie. Taki rezultat towarzyszył nam przez dużą kolejną część tego widowiska co w pewnym sensie jest mądrością ekipy drużyny Kultywator Brzozogaj który poprzez swoje korekty w grze nie dopuścił w tym spotkaniu do bramkowe pogromu który ewidentnie wisiał nad tą drużyną. Finalnie mecz ten zakończył się zwycięstwem gości 1-5 co pokazuję tylko że gracze Dynama Poznań mają spory potencjał by na koniec sezonu być w gronie drużyn które wywalczą awans do V ligi.

Kultywator Brzozogaj


Strzelcy:

  • Wojciech Jasiak 48'

Kary:

---

1

:

5

Dynamo Poznań


Strzelcy:

  • 3' Mykhailo Styslavskyi
  • 5' Oleksandr Kozlov
  • 11' Maksym Skorkin
  • 15' Mykhailo Styslavskyi
  • 49' Mykhailo Styslavskyi

Kary:

---

                                                                                                                                                                                Pozdrawiam

                                                                                                                                                                              Maciej Kaniasty