
Dla jednych radość, dla innych smutek. Tak w skrócie możemy napisać o czwartkowej kolejce, która była niezwykle dramatyczna. Emocje w sezonie wiosennym sięgają zenitu, a to co się wydarzyło w minionej kolejce tylko potwierdza tą tezę. Rozpoczynamy od II Ligi, gdzie ciężki okres przechodzi jedna z najbardziej utytułowanych drużyn ligi futbolsport.pl, ekipa United 1998. Podopieczni Marcina Chmielewskiego w dramatycznych okolicznościach (wyrównująca bramkę stracili w doliczonym czasie, której autorem był bramkarz Kremików, Dawid Langner) zremisowali tylko z drużyną Kremiki co nie wystarczyło do utrzymania na drugoligowym poziomie. Fakt pechowego remisu "Zjednoczonych" wykorzystała ekipa Media Connect, która nie miał problemu z pokonaniem zdegradowanej już tureckiej ekipy Anatolia FC. Tym samym zespoły Anatolia FC i United 1998 na jesień zobaczymy w III dywizji. W swoim ostatnim meczu rundy wiosennej Kopacze po ciekawym widowisku pokonali FC Acustico. Z kolei w V Lidze w meczu PS Flower kontra Warta Promil ważyły się losy promocji do wyższej ligi i miejsca na podium. Zwycięsko z tej konfrontacji wyszli goście i to oni zapewnili sobie drugie miejsce w V Lidze gwarantujące awans do IV Ligi. Niemniej emocji przyniosła potyczka na szóstym poziomie, gdzie KS Siepomaga podejmował Fc All In. Po meczu pełnym zwrotów akcji, goście w końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę i dzięki temu liczą się jeszcze w grze o awans. O tym, które ostatecznie zajmą miejsce na podium zadecyduje dzisiejsza potyczka pomiędzy SPOrT Fit a FC Czarni Kulturalni.
Notabene dzisiejsza kolejka kończąca sezon Wiosna 2026 również zapowiada się niezwykle ciekawie bowiem prócz wyżej wymienionego meczu w którym rozstrzygną się losy drugiego i trzeciego miejsca w VI Lidze, na poziomie czwartym zobaczymy bezpośrednią batalię o ostatnie miejsce na podium w którym spotkają się zespoły Suchary Suchy Las Oldboys z FC Hangover. Wisienką na torcie będzie mecz o III miejsce w I Lidze w którym zagrają ekipy Dentis Studio i FC Kwiatowe. Czeka więc nas jeszcze spora dawka emocji.
II Liga
Takiego scenariusza nie spodziewał się nikt. Mowa o potyczce pomiędzy United 1998 a Kremiki, w której drużyna gospodarzy, aby myśleć o pozostaniu na poziomie II Ligi musiała spotkanie wygrać. Stawka meczu wyraźnie sparaliżowała graczy United 1998, jeżeli chodzi o pierwsze 25 minut, które w ich wykonaniu było bezbarwne i mało konkretne. Nie tak gra zespół, który walczy o życie. Oczywiście nie chodzi tu o zaangażowanie, bo to podopieczni Marcina Chmielewskiego mają zawsze, ale o sam pomysł na spotkanie i realizowanie założeń taktycznych. Praktycznie w pierwszej odsłonie zawodnicy United 1998 nie stworzyli sobie żadnej dogodnej okazji do zdobycia gola. Przeprowadzili kilka ciekawie zapowiadających się akcji lecz bez widocznego efektu. Zdecydowanie lepiej w ofensywie wyglądał zespół Kremików. Grająca bez presji ekipa gości stworzyła sobie cztery wyśmienite okazje do objęcia prowadzenia. Najpierw w słupek trafił Filip Pytlewski. Potem dwukrotnie sytuacje sam na sam wygrał golkiper United 1998, Maciej Lubczyński. Jakby tego było mało w 16 minucie jeden z graczy Kremików oddał bardzo groźny strzał po którym bramkarz gospodarzy nie miałby nic do powiedzenia. Do przerwy bez bramek.
Zdecydowanie lepsza w wykonaniu United 1998 była druga połowa, choć w 30 minucie gospodarze wrócili z dalekiej podróży. Po błędzie obrońców oko w oko z Maciejem Lubczyńskim stanął Maciej Owczarek. Gracz Kremików nie wykorzystał sytuacji sam na sam i posłał piłkę obok słupka. Było to kolejne ostrzeżenie dla gospodarzy, które wbrew pozorom pozytywnie wpłynęło na zawodników United 1998, bowiem od tego momentu zaczęli zagrażać bramce przeciwnika. W 34 minucie dopięli swego. Piotr Skrzypczak po kontrze dał gospodarzom upragnione prowadzenie. Wydawało się, że "Zjednoczeni" mają wszystko pod kontrolą tym bardziej, że od prowadzenia mieli więcej sytuacji podbramkowych. Prawdę mówiąc ich dorobek bramkowy powinien być znacznie wyższy, gdyż nie wpadło nawet to uderzone z metra od linii bramkowej gdyż futbolówka wylądowała na słupku. Po drugiej stronie boiska swoją robotę wykonywał wybornie Maciej Lubczyński więc to dzięki niemu wynik wciąż był na ich korzyść. Trzeba jednak przyznać, że goście nie zamierzali ułatwiać zadania przeciwnikowi i rzucili się do ataku. Gra się otworzyła i końcowy kwadrans to akcja za akcje. Kremiki miały okazje na wyrównanie po strzałach Grzegorza Gunia, ale szybciej zamknięcia tej konfrontacji byli gracze United 1998, którzy tak jak wyżej wspomniałem mieli trzy wyśmienite okazje do podwyższenia rezultatu. Tak się jednak nie stało i było niemal pewne, że końcówka meczu będzie nerwowa, tym bardziej że goście napierali z całych sił. Regulaminowy czas miną i sędzia doliczył minutę. Kremiki wykonywały rzut wolny po którym piłka odbiła się od muru i wyszła na róg. Ostatnia akcja potyczki, Kremiki wraz z bramkarzem rzucają wszystko na jedna kartę. Wrzutka, zamieszanie, piłka trafia pod nogi golkipera Kremików, Dawida Langera, który stał nie obstawiony na trzecim metrze i umieszcza piłkę w siatce United 1998. Szok i niedowierzanie w szeregach "Zjednoczonych", natomiast radość w drużynie Kremików i kibicującej jej ekipie Media Connect, która czekała na korzystne końcowe rozstrzygnięcie tej konfrontacji jakim był remis 1:1. United 1998 remisuje i aby się utrzymać musieli czekać na wynik meczu pomiędzy Media Connect kontr Anatolia FC.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
1
:
1
Kremiki
Pechowy remis drużyny United 1998, pozytywnie napędził drużynę Media Connect, która losy pozostania w II Lidze miała w swoich nogach. Dodatkowo jak się okazało przed pierwszym gwizdkiem, zespół Anatolia FC do potyczki przystąpił osłabiony bez jednego zawodnika. To w dużej mierze ułatwiło zadanie gościom, którzy od pierwszej minuty rzucili się do ataku. Na efekty długo nie czekaliśmy bo już w 3 minucie wynik otworzył Kacper Jaskólski. Media Connect mieli przewagę, a osłabiony zespół gospodarzy robił co mógł aby nie stracić kolejnych bramek. Wytrzymali do 8 minuty, kiedy to Dawid Kaseja z bliskiej odległości podwyższył na 0:2. Chwilę później było 0:3, a na listę strzelców wpisał się Maurycy Janczewski. Na kolejne trafienia musieliśmy czekać pod koniec pierwszej połowy. W 19 i 21 minucie swoją dobrą dyspozycję potwierdził Kacper Jaskólski, który zanotował kolejne dwie bramki. Międzyczasie po jednej z nielicznych kontr, bramkę dla Anatolii zdobył w 20 minucie Emre Fendoglu. Ostatecznie pierwsza odsłona kończy się wysokim prowadzeniem Media Connect 6:1 bowiem wynik do przerwy ustala Filip Juskowiak.
Druga połowa bez historii. Grająca jednego zawodnika mniej drużyna Anatolii FC nie miał zbyt wielu argumentów, aby nawiązać walkę i tylko chwilami utrzymywała się przy piłce. Z kolei gospodarze pewni wysokiego prowadzenia nie forsowali już tak tempa i dali pograć wszystkim zawodnikom, którzy stawili się na potyczkę. Niemniej zdołali jeszcze powiększyć swój dorobek bramkowy. Skończyło się 2:10 co i tak jest niskim rezultatem bowiem przynajmniej raz tyle co gracze Media Connect zdobyli bramek, nie wykorzystali sytuacji bramkowych. Najważniejsze jednak dla gości były trzy punkty, które gwarantują im utrzymanie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Anatolia FC
2
:
10
Media Connect
IV Liga
Spotkanie Kopaczy z FC Acustico dostarczyło kibicom wielu emocji i trzymało w napięciu od pierwszego do ostatniego gwizdka. Obie drużyny stworzyły sobie sporo dogodnych sytuacji, a mecz był bardzo wyrównany. O końcowym wyniku zadecydowała przede wszystkim większa skuteczność Kopaczy pod bramką rywali. Wynik otworzył Dominik Sobczak, który w 8. minucie pewnym strzałem dał swojej drużynie prowadzenie. Kilka minut później przewagę podwyższył Maciaszczyk, jednak FC Acustico szybko odpowiedziało za sprawą Bartka Maika, który zdobył kontaktowego gola w 18. minucie.
Po przerwie Kopacze ponownie odskoczyli rywalom dzięki trafieniu Macieja Łęckiego w 28. minucie, ale FC Acustico nie zamierzało się poddawać. W 34. minucie Łukasz Borowiak ponownie zmniejszył straty, dając swojej drużynie nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Ostatnie słowo należało jednak do Łęckiego, który w 40. minucie skompletował dublet i ustalił wynik meczu na 4:2. Choć FC Acustico momentami prezentowało się bardzo dobrze i potrafiło zagrozić bramce rywali, to Kopacze wykazali się większym spokojem w decydujących momentach oraz lepszym wykorzystaniem stwarzanych okazji.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kopacze
4
:
2
FC Acustico
V Liga
Drużyna Warty Promil przed tym spotkaniem miała realne szanse na awans do IV ligi. Jednak by plan ten mógł się spełnić to zespół ten musiał w tym spotkaniu wygrać i tym samym zgarnąć komplet punktów. Zadanie to jednak nie należało do najłatwiejszych gdyż ich rywalem był zespół PS Flower który też nie powiedział ostatniego zdania w kwestii walki o podium. Jednak początek tego pojedynku pokazał że ekipa gości odrobiła dobrze lekcje ze swoich ostatnich wpadek i tym razem ich koncentracja zafunkcjonowała tak jak sami tego oczekiwali. Efektem dobrej dyspozycji graczy tej drużyny już od pierwszych minut tego spotkania były zdobyte dość szybko dwie bramki które do 9 minuty zdołali strzelić Piotr Świderek oraz Kamil Podgórski. Wynik ten z przekroju całej pierwszej części meczu był zasłużony choć nie można tu nic ująć ekipie gospodarzy którzy nakręcani kolejnymi próbami Oskara Zaradnego niestety ale nie zdołali pokonać dobrze dysponowanego bramkarza drużyny przeciwnej i tym samym wynikiem 2-0 skończyła nam się ta część spotkania.
Drugą odsłonę tego spotkania lepiej rozpoczęli zawodnicy drużyny PS Flower którzy już w 32 minucie za sprawą p. Stankiewicza zbliżyli się do rywala na jedną bramkę. Chwilę później gospodarze mimo gry w przewadze jednego zawodnika więcej okazji tej nie potrafili jednak wykorzystać i przełożyć na bramkę wyrównującą co jak się okazało chwilę później miało dla nich przykre konsekwencję. Po wyrównaniu ilości graczy przebywających na placu gry zawodnicy gości w okolicach 40 minuty wyprowadzili szybkie dwie akcję po których bramkarz gospodarzy musiał dwukrotnie skapitulować. W efekcie tego Jan Sajdak oraz ponownie kapitan tej drużyny Piotr Świderek podwyższają prowadzenie swojej drużyny na 1-4. Jak się okazało wynik ten utrzymał się do samego końca dlatego też zespół Warty Promil zapewnił sobie awans do IV ligi oraz drugie miejsce na podium.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PS Flower
1
:
4
Warta Promil
VI Liga
Potyczka KS Siepomaga kontra FC All In dostarczyła ogromnych emocji i zwrotów akcji. Dla gości był to mecz o bardzo wysoką stawkę – tylko korzystny wynik pozwalał zachować matematyczne szanse na awans. Zawodnicy udowodnili, że potrafią walczyć do samego końca. Lepiej rozpoczęło FC All In, które objęło prowadzenie po trafieniu Jakuba Florka w 7. minucie. Odpowiedź KS Siepomaga była jednak natychmiastowa – już dwie minuty później wyrównał Jędrzej Jarmuszkiewicz, a w 13. minucie Gustaw Stachowski wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Goście nie stracili jednak wiary i jeszcze przed przerwą dwukrotnie do siatki trafił Marcin Juja, dzięki czemu FC All In odwróciło wynik na swoją korzyść.
Po zmianie stron gospodarze ponownie ruszyli do ataku. W 35. minucie Wojciech Andrzejewski doprowadził do remisu, a osiem minut później Stachowski zdobył swoją drugą bramkę, dając KS Siepomaga prowadzenie 4:3. Gdy wydawało się, że trzy punkty zostaną po stronie gospodarzy, FC All In pokazało ogromny charakter. W 47. minucie Juja po raz trzeci wpisał się na listę strzelców, wyrównując stan rywalizacji, a już minutę później Jakub Woltman trafił do bramki i zapewnił swojej drużynie niezwykle cenne zwycięstwo 5:4. FC All in wykorzystało swoje szanse w kluczowych momentach i do końca wierzyło w odwrócenie losów spotkania. Dzięki wygranej zespół wciąż pozostaje w grze o awans, a ten mecz z pewnością na długo pozostanie w pamięci kibiców.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:KS Siepomaga
4
:
5
Fc All In
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty