Canvas Logistics pozostaje w III Lidze, Digital Bulls utrzymało V Ligę

2026-06-30
Canvas Logistics pozostaje w III Lidze, Digital Bulls utrzymało V Ligę

Rozpoczęliśmy decydujący tydzień sezonu wiosna 2026. Wczoraj na boisku przy ul. Warmińskiej 1 swoje potyczki rozgrywały drużyny III i V Ligi. Większość z nich kończyła rundę wiosenną. Poniedziałkowa seria potyczek miała w głównej mierze istotne znaczenie dla drużyny broniących się przed spadkiem. I tak w III Lidze po zwycięstwie nad ekipą O Jezus Maria, utrzymanie zapewnił sobie zespół Canvas Logistics. Wygrana Canvas spowodował również fakt, że drugim zespołem który opuszcza trzeci poziom ligi futbolsport.pl jest drużyna Equipe De Oro, która wczoraj w swoim ostatnim meczu uległa ekipie White sox Podolany. Na zakończenie rundy, zwycięstwo odniosła drużyna Obserwatora Gospodarczego, która pokonała Magików Zenona. Z kolei w V Lidze, gdzie również odbyły się trzy potyczki, zespół Digitall Bulls w meczu ostatniej szansy pokonał Dekpol i dzięki temu na jesień zagra w V Lidze. Jako drugi z V Lig spadł team Sami Kostka Team Kumple. W pozostałych dwóch spotkaniach, McKinsey&Company minimalnie uległ drużynie FC Trutnie MSG, natomiast nowo koronowanym mistrz i lider zespół Falcon F.C. po trudnej potyczce uporał się z PKS Huwdu.

III Liga
W jednym z najistotniejszych spotkań poniedziałkowej serii spotkań Canvas Logistics pokonał O Jezus Maria i dzięki temu wynikowi utrzymał się w III Lidze. Przed ta kolejka o prawo pozostania na trzecim poziomie walczyły drużyny wspomniany Canvas Logistics i Equipe De Oro. Rywalem Canvas był już zdegradowany zespół O Jezus Maria, natomiast przeciwnikiem Equipe była drużyna White sox Podolany. W nieco korzystniejszej sytuacji była ekipa Canvas, której wygrana dawała 100% utrzymanie. Obie ekipy korespondencyjny pojedynek bowiem grały o tej samej godzinie.
Jeżeli chodzi o przebieg meczu to lepiej w spotkanie weszli goście, którzy na początku stworzyli sobie trzy dogodne okazje do zdobycia goli. W miarę upływu czasu do głosu doszedł zespół Canvas, który objął prowadzenie w 10 minucie po precyzyjnym strzale Klaudiusza Janiaka. Niestety chwilę później gospodarze stracili jednego z zawodników, który doznał poważnej kontuzji mięśniowej. Nie miało to wpływu na grę bowiem w 12 minucie na 2:0 podwyższył Szymon Grodzki. Canvas mógł prowadzić wyżej, ale dobrze w bramce spisywał się Łukasz Orawiec (zawodnik z pola). Dzięki niemu, ekipa O Jezus Maria ciągle była w grze. Dodatkowo po jednej z nielicznych akcji gości, tuż przed zmianą stron Wiktor Skotaczak strzela kontaktowego gola.
Druga połowa zaczyna się udanie dla gospodarzy, którzy już w 28 minucie zdobywają trzeciego gola. Gracze O Jezus Maria próbują nawiązać walkę, ale przeciwnik jest bezlitosny i po kontrach powiększa przewagę bramkową. Najpierw pierwsze swoje trafienie zalicza Adam Wyszomierski. Po 60 sekundach na 5:1 podwyższa Grodzki, a końcowe 8 minut jest popisem strzeleckim Adam Wyszomierskiego, który dokłada jeszcze trzy bramki, dzięki którym wysuwa się na czoło najlepszych strzelców III Ligi i jest bliski korony króla strzelców. Również goście mają swoje chwile i nieco poprawiają rezultat potyczki za sprawą drugiej bramki Skotarczyka oraz trafieniu Rafała Wróblewskiego. Końcowy wynik 8:3 potwierdza, że Canvas Logistics utrzymał się w III Lidze.

Canvas Logistics


Strzelcy:

  • Klaudiusz Janiak 10'
  • Szymon Grodzki 12'
  • Klaudiusz Janiak 28'
  • Adam Wyszomierski 34'
  • Szymon Grodzki 35'
  • Adam Wyszomierski 42'
  • Adam Wyszomierski 44'
  • Adam Wyszomierski 48'

Kary:

---

8

:

3

O Jezus Maria


Strzelcy:

  • 25' Wiktor Skotarczak
  • 45' Wiktor Skotarczak
  • 47' 10 Rafał Wróblewski

Kary:

---


Prawdziwy rollercoaster nastrojów przechodzili w tym spotkaniu zawodnicy obu drużyn, gdyż przodownictwo w tym pojedynku zmieniało się co kilkanaście minut. Już w 8 minucie tego spotkania byliśmy świadkami trzech bramek gdyż na dwa trafienia graczy z Podolan którego autorami byli Radosław Nitka oraz Szymon Chudy odpowiedział zawodnik gości, którym był Michał Gorczyca dzięki temu na tym etapie gry mieliśmy już wynik 2-1. Wynik ten utrzymywał się przez kolejne minuty i trwało to tak aż do końcówki pierwszej połowy gdzie dość niespodziewanie na przerwę w lepszych nastrojach schodzili gracze gości. Wszystko to za sprawą dwóch trafień braci Stanisława i Antoniego Pindurów którzy w ułamku kilkunastu sekund zdołali wpierw wyrównać i po chwili wyjść na prowadzenie 2-3. Tak więc takim wynikiem zakończyła się nam ta część tego spotkania.
Początek drugiej połowy to w dalszym ciągu dobry fragment gry zawodników gości którzy w 31 minucie za sprawą Antoniego Pindura odskakują od swojego rywala na rezultat 2-4. W tym momencie wydawało się że ręce na kierownicy trzymają mocno gracze Equipe De Oro i to oni właśnie będą już bezpiecznie decydować o tym co przyniosą kolejne minuty. Niestety dla nich 5 minut później w tym spotkaniu mieliśmy remis 4-4, gdyż dwie szybkie bramki autorstwa Huberta Hajdrycha oraz Jakuba Musiała sprowadziły nam losy tego pojedynku do wyniku remisowego. Tak więc ostatni kwadrans miał zadecydować o tym kto zgranie pełną pulę punktów w tym spotkaniu. W 42 minucie ekipa gości traci bramkarza. Za faul poza polem karnym arbiter zawodów pokazał mu czerwona kartkę i wskazał mu tym samym drogę do szatni. Jak się okazało grę w przewadze umiejętnie wykorzystali zawodnicy z Podolan którzy po stałym fragmencie i małym zamieszaniu w polu karnym zdołali wepchnąć futbolówkę do bramki rywala dając sobie tym samym kolejne prowadzenie. Jak się okazało gospodarze mimo gry jednego zawodnika mniej, gdyż mecz ten drużyna ta kończyła w szóstkę, finalnie zdołała zawody te rozstrzygnąć na swoją korzyść i dzięki temu zwyciężyli oni wynikiem 5-4 pogrążając tym samym zespół Equipe De Oro, który zanotował spadek do IV Ligi.

White sox Podolany


Strzelcy:

  • Radosław Nitka 7'
  • Szymon Chudy 8'
  • Hubert Hajdrych 32'
  • Jakub Musiał 36'
  • Jakub Musiał 46'

Kary:

  • Mikołaj Okoński48'

5

:

4

Equipe De Oro


Strzelcy:

  • 5' Michał Gorczyca
  • 21' Stanisław Pindur
  • 22' Antoni Pindur
  • 31' Antoni Pindur

Kary:

  • 42'Igor Rogalski

Zdecydowanie mniejsze znaczenie gatunkowe miało spotkanie w którym Obserwator Gospodarczy podejmował Magików Zenona. Obie drużyny grały głównie o poprawienie pozycji w tabeli. Lepiej w spotkanie weszli goście, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie po golu Adriana Garbiec. Radość z prowadzenia Magików trwała niespełna 180 sekund bowiem wyrównał Przemysław Wiktorowski. W kolejnych minutach optyczną przewagę mieli gospodarze, którzy lepiej operowali piłką. W efekcie gola zdobył Marcin Klimuszko w 9 minucie. Obserwator przeważał i w 15 minucie podwyższył na 3:1. Przemysław Wiktorowski strzałem z głowy przelobował golkipera gości. Gospodarze mieli praktycznie wszystko pod kontrolą do 21 minuty, kiedy to niepewny tego dnia w bramce Patryk Piński popełnił fatalny błąd w polu karnym po którym musiał ratować się faulem. Skutecznym egzekutorem "dziewiątki" okazał się Bartłomiej Lis na przerwę schodziliśmy przy stanie 3:2.
Krótko po zmianie stron, Obserwator Gospodarczy szybko odskoczył na dwie bramki. Na listę strzelców wpisał się w 27 minucie Michał Drzewiecki. Magicy odpowiedzieli niemal natychmiastowo. Krzysztof Halicki zmniejsza dystans i sprawa końcowego rezultatu nadal jest otwarta. Minuty mijają a wynik 4:3 mimo szans bramkowych po obu stronach nie ulega zmianie. W 43 minucie mam remis. Gospodarze znowu wyciągają rękę do przeciwnika, a samobójczą bramkę strzela Norbert Hęś. Końcowy fragment potyczki to walka na całego o pełną pulę bowiem remis wyraźnie nikogo nie urządzał. Decydujący gol pada w 47 minucie autorstwa Marcina Piątka, który z bliskiej odległości dopełnia tylko formalności. Obserwator Gospodarczy wygrywa na zakończenie sezonu, natomiast Magicy Zenona z ulgą kończą ta nierówną rundę bowiem cel, utrzymanie, został osiągnięty.

Obserwator Gospodarczy


Strzelcy:

  • Przemysław Wiktorowski 5'
  • Marcin Klimuszko 9'
  • Przemysław Wiktorowski 15'
  • Michał Drzewiecki 27'
  • Marcin Piątek 47'

Kary:

  • Patryk Piński21'

5

:

4

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • 2' Adrian Garbiec
  • 21' Bartłomiej Lis
  • 29' Krzysztof Halicki
  • 43' Maciej Dreśliński

Kary:

---

V Liga
Dla ekipy gości mecz ten był najbardziej oczekiwanym pojedynkiem ostatnich dni. A wszystko to za sprawą walki zespołu Digital Bulls o utrzymanie na poziomie V ligi tak więc w szerokim składzie zawodnicy tej drużyny podeszli do rywalizacji z przeciwnikiem ze środkowych rejonów tabeli. Pierwsza połowa tego spotkania upłynęła nam na oglądaniu widowiska które w wykonaniu obu ekip nie specjalnie zachwyciło swoim poziomem jak również i swoją dramaturgią dlatego jej bezbramkowy wynik jest tego najlepszym dowodem.
Rzecz się miała zupełnie inaczej w drugiej połowie gdzie już na jej początku Bartosz Kotas trafił w 26 minucie do bramki rywala i dzięki temu ekipa gości objęła swoje upragnione prowadzenie. Wynik ten ewidentnie podbudował zawodników tej drużyny na kolejne minuty gdyż rezultat ten przybliżał ich do utrzymania się w lidze. Jednak jak wiadomo jedna bramka przewagi jest jak stąpanie po kruchym lodzie dlatego gracze gości poszukiwali swojej kolejnej bramki. Poszukiwania te zakończyły się pełnym sukcesem w 38 minucie gdyż Dorian Witaszek umiejętnie sfinalizował zespołową akcję na 0-2. Próbujący coś zmienić w tych boiskowych wydarzeniach zawodnicy Dekpolu dwie minuty później pokusili się na dwójkową akcję po której Łukasz Wojciechowski z pełnym spokojem zdobył dla swojej drużyny bramkę honorową. Niestety trafienie to było ich ostatnim bramkowym dziełem w tym spotkaniu tak więc już więcej bramek tego zespołu w tym dniu nie ujrzeliśmy. Natomiast na trzy minuty przed końcem meczu bramkę na wagę zwycięstwa 1-3 uzyskał M. Nojewski i tym samym ekipa Digital Bulls odnosi zwycięstwo przypieczętowując tym samym swoje utrzymanie w V lidze.

Dekpol


Strzelcy:

  • 3 Łukasz Wojciechowski 40'

Kary:

---

1

:

3

Digital Bulls


Strzelcy:

  • 26' Bartosz Kotas
  • 38' Dorian Witaszek
  • 47' M. Nojewski

Kary:

---

Tym razem nietypowo bo o godzinie 20 odbył się mecz 5 ligi futbolsport.pl pomiędzy drużynami McKinsey&Company a FC Trutnie MSG. Spotkanie odbywało się w pięknej ciepłej pogodzie i lekkim wietrze. Mecz był wyjątkowo zacięty, żadna drużyna nie miała znaczącego prowadzenia ani dominacji w grze, obie drużyny potrafiły się znajdywać w dogodnych sytuacjach do strzelenia bramki oraz przeprowadzać kreatywne oraz efektywne wymiany podań. Autorem pierwszej bramki krótko po rozpoczęciu meczu został Bartosz Plich z drużyny FC Trutnie, który fantastycznym strzałem spoza pola karnego pokonał bramkarza drużyny rywali. W międzyczasie pomiędzy pierwszą i drugą bramką obie drużyny w dalszym ciągu wymieniały się ciosami, aż w końcu w 22 minucie skuteczny strzał na bramkę z ostrego kąta oddał Bruno Di Giacomo doprowadzając do wyrównania. Remisem 1-1 zakończyła się pierwsza część spotkania.
Po rozpoczęciu drugiej odsłony drużyny ruszyły jeszcze aktywniej do ataku. Autorem bramki wyprowadzającej na prowadzenie drużynę gości w 32 minucie został Jakub Śliwa, a krótko po tym w 40 minucie na dwubramkowe prowadzenie podwyższył Maciej Filipowski. Rywale nie pozostawali dłużni i w 42 minucie zmniejszyli dystans do jednego "oczka" za sprawą Mateusza Macioszka. Mimo usilnych starań po obu stronach rezultat 2:3 nie uległ zmianie i drużyna FC Trutnie MSG mogła się cieszyć z trzech punktów. Choc ekipa McKinsey&Company przegrała to warto wyróżnić w tym spotkaniu bramkarza gospodarzy, który rozegrał fenomenalne spotkanie wielokrotnie ratując swoją drużynę przed utratą bramki swoimi paradami.

McKinsey&Company


Strzelcy:

  • Bruno Di Giacomo 22'
  • Mateusz Macioszek 42'

Kary:

---

2

:

3

FC Trutnie MSG


Strzelcy:

  • 9' Bartosz Plich
  • 30' Jakub Śliwa
  • 40' Maciej Filipowski

Kary:

---

W kolejnym spotkaniu na poziomie 5 ligi, ekipa PKS Huwdu podejmował lidera drużynę Falcon F.C. Potyczka choć nie miała jakiegoś znaczenia w układzie tabeli, odbywał się w atmosferze emocjonującej sportowej rywalizacji. Obie drużyny wyprowadzały kreatywne akcje z licznymi wymianami podań. Dużo ataków przeprowadzonych było skrzydłami oraz z szybkich. Spotkanie było naprawdę wyrównane a obie drużyny robimy co w ich mocy aby zwyciężyć, prezentując dobry poziom piłkarski. Krótko po rozpoczęciu spotkania w 6 minucie meczu bramkę dla drużyny PKS Huwdu zdobył Dawid Kmak po ładnym i precyzyjnym strzale. Lider nie pozostawł dłużny i chwilę później w 9 minucie zdobył wyrównująca bramkę. Efektownym strzałem przy słupku popisał się najlepszy strzelec V Ligi, Noaha Tiilikainena. Reszta pierwszej połowy przebiegała w sportowej atmosferze pełnej emocji i woli walki poprzez liczne ataki w bocznych sektorach boiska. Do przerwy 1:1.
Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy drużyny ruszyły do ataku w próbując przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, lecz przez dłuższy czas nie owocowało to w bramki mimo licznych strzałów i sytuacji podbramkowych. W końcu w 39 minucie na prowadzenie drużynę Falcon F.C ponownie wyprowadził Noah Tiilikainen fantastycznym mocnym strzałem z rzutu wolnego z praktycznie połowy boiska pokonując bramkarza rywali. Gospodarze znani z ambitnej postawy i gry do samego końca walczyli bardzo ofiarnie i mieli okazję do wyrównania lecz zabrakło skuteczności. Ogólnie końcowe 10 minut było bardzo energetyczne i emocjonujące. Nie obeszło się bez żółtych kartek bowiem obie drużyny w 44 minucie przesadziły z nadmierną impulsywnością i miały sobie coś do wyjaśnienia. Ostatecznie zwycięzca V Ligi, ekipa Falcon F.C dowiozła minimalną wygraną do końcowego gwizdka, natomiast zespół PKS Huwdu jeszcze raz potwierdził, że potrafi walczyć z wyżej notowanymi drużynami.

PKS Huwdu


Strzelcy:

  • Dawid Kmak 6'

Kary:

  • Konrad Nowak44'

1

:

2

Falcon F.C.


Strzelcy:

  • 9' Noah Tiilikainen
  • 39' Noah Tiilikainen

Kary:

  • 44'Przemysław Szumski

                                                                                                                                                                            Pozdrawiam

                                                                                                                                                                            Maciej Kaniasty