Rossoneri-świeżo koronowany mistrz II ligi. Dużo rozstrzygnięć w ostatniej kolejce

2026-06-25
Rossoneri-świeżo koronowany mistrz II ligi. Dużo rozstrzygnięć w ostatniej kolejce

Trwa decydująca batalia w lidze siódemek futbolsport.pl. Kolejny dzień przyniósł nam kolejne odpowiedzi oraz znaki zapytania. Dawno nie było tak emocjonującej końcówki sezonu, gdzie praktycznie w każdej lidze o decydujących rozstrzygnięciach zadecydują ostatnie kolejki. Nasze podsumowanie środowego maratonu rozpoczynamy od najwyższej klasy, gdzie ważą się losy mistrzostwa i spadku. Jako pierwsze zaprezentowały się drużyny futbolsport.pl i PLUSdo Metalmex. Goście walczą o mistrzostwo i aby osiągnąć ten cel tylko wygrana ich urządzała. Mecz przeciwko drużynie futbolsport.pl do łatwych nie należał, a gospodarze wysoko postawili poprzeczkę. Ostatecznie PLUSdo Metalmex osiągnęło swój cel i teraz czeka na dzisiejsze rozstrzygnięcie potyczki pomiędzy WKS TOPMET Light kontra FC Kwiatowe. Drużynie Wybrzeża do mistrzostwa wystarczy remis. Pokaz siły zademonstrował zespół Dentis Studio, który pozbawił złudzeń ekipę Whiskonzy w kwestii utrzymania w I Lidze. Goście rozbili rywala 0:9 przez co Whiskonzy jako pierwszy zespół spadł do II Ligi, natomiast Dentis Studio dzięki wygranej jest o krok od zajęcia trzeciej lokaty. Na zakończenie sezonu dobrym widowiskiem uraczyli nas zawodnicy Lutnia Dębiec 2022 i FC Faworyt. Mecz miał swoją jakość i zakończył się sukcesem gości. W II Lidze sentymentu nie ma najlepszy zespół tego poziomu ekipa Rossoneri. Tym razem podopieczni Marcina Jaśkowiaka pokonali FC Bavarie Prime i potwierdzili swoją dominację. Trzeci dywizja wczoraj rozegrała dwa spotkania, gdzie zaprezentowały się dwie ekipy walczące o awans czyli Mobipol Team i Boga Jonito. Niespodzianek nie było, choć Boga w starciu przeciwko drużynie Magicy Zenona w pewnym momencie była w tarapatach i dopiero w końcówce pokazała swoją wyższość. Mobipol za to pewnie wypunktował Canvas Logistics i tak jak wcześniej wspomniałem o ostatecznym układzie tabeli w III Lidze zadecyduje ostatnia kolejka. Po trzy mecze rozegrała IV i V Liga. Jeżeli chodzi o IV Ligę to Wolves Team pozbawiło złudzeń drużynę FC Acustico gromiąc ich aż 18:2. Podziałem punktów zakończyła się potyczka dwóch ostatnich drużyny IV ligi czyli GSK i Drużyna Doznań Poznań. Ten rezultat spowodował, że obie drużyny na jesień zagrają w V Lidze. Słaby finisz sezonu odnotowuje ekipa FC Ponalewce Poznań, która jeszcze niedawno mogła się bić o podium, a po porażce z Kopaczami mocno straciła na to możliwość. W V lidze trwa zacięty wyścig o wicemistrzostwo gwarantujące promocję do wyższej ligi pomiędzy drużynami KS Jeżyce i Warta Promil. Oba zespoły wczoraj zgodnie wygrały swoje potyczki. KS Jeżyce ograło McKinsey&company, natomiast Warta Promil rozbiła Digital Bulls. Po środowej kolejce wiemy już też kto spadnie jako pierwszy z V Ligi. Jest nim zespół Blind Fish, którego pognębiła drużyna Techniczni Fantaści.
Jeżeli chodzi o końcik statystyczny środowego maratonu to tym razem brylowali goście, którzy wygrali siedem potyczek, padł jeden remis, a cztery spotkania zakończyły się sukcesem gospodarzy.

I Liga
Zmagania w I Lidze osiągnęły zenit i do ostatniej kolejki będzie się rozstrzygała kwestia mistrzostwa i ostatecznego składu na podium. Stało się to faktem po wczorajszym spotkaniu pomiędzy futbolsport.pl i PLUSdo Metalmex. Kibice oglądający to spotkanie po pierwszych 25 minutach przecierali oczy bowiem walczący o pierwsze miejsce zespół PLUSdo Metalmex był cieniem drużyny. Patrząc jak wyglądała ta połowa można było odnieś wrażenie że to ekipa futbolsport.pl gra o mistrzostwo a nie ich rywal. Goście grali ospale, bez elementu zaskoczenia, natomiast drużyna futbolsport.pl grała na dużym luzie i do tego bardzo efektownie. Od pierwszych minut gospodarze wyglądali lepiej i to również przełożyło się na boisko. Podopieczni Mateusza Połczyńskiego stworzyli sobie kilka świetny okazji bramkowych lecz zawodziła skuteczność. Przełamanie nastąpiło w 14 minucie, kiedy to po doskonale rozegranym rzucie rożnym wynik otworzy Dariusz Masztalerz. Trzy minuty później na 2:0 podwyższył Fabian Wosiek i goście byli w bardzo trudnej sytuacji tym bardziej, że nic nie stwarzali sobie pod bramka przeciwnika. Osamotniony Maciej Puk nie dawał sobie rady z obrońcami, a i ofensywnie PLUSdo nie dochodziło do sytuacji bramkowych. Mało tego w 21 minucie powinno być 3:0 dla futbolsport.pl lecz nie wiedząc czemu Darek Masztalerz zamiast uderzyć swoją lepszą nogą (lewą) do pustej bramki, uderzył prawą nad poprzeczką. To była dość istotny moment potyczki, bowiem tuż przed przerwą kontaktową bramkę zdobył Maciej Puk.
Druga połowa to prawdziwa huśtawka nastrojów. Najpierw swoje drugie trafienie zalicza Darek Masztalerz, który zdobywa bliżniaczo podobna bramkę jak z pierwszej połowy czyli znowu po zagraniu z rzutu rożnego. Odpowiedź PLUSdo jest niemal natychmiastowa. Stratę zmniejsza po indywidualnej akcji Marcel Malinowski. Od tego moemntu goście ruszyli jeszcz bardziej do ofensywy czego efektem był gol wyrównujący zdobyty przez Macieja Puka w 33 minucie. Do szczęścia brakowało gościom jednej bramki. Minuty mijały a obrona futbolsport.pl grała bez błędu. Za to w szeregach PLUSdo Metalmex wdzierała się nerwowość bowiem czas nieubłaganie uciekał. W koncu nadeszła 44 minuta. Wicelider I Ligi wykorzystał jeden z nielicznych błędów przeciwnika, a złotą bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Piotr Perz. Potyczka kończy się wygraną PLUSdo Metalmex 3:4, którzy wrócili w tym meczu z dalekiej podróży. Niemniej wynik się zgadza i goście teraz czekają na to co zrobi dzisiaj zespół WKS TOPMET Light, bo na obecną chwilę są liderami.

futbolsport.pl


Strzelcy:

  • Dariusz Masztalerz 14'
  • Fabian Wosiek 17'
  • Dariusz Masztalerz 26'

Kary:

---

3

:

4

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • 25' Maciej Puk
  • 27' Marcel Malinowski
  • 33' Maciej Puk
  • 44' Piotr Perz

Kary:

---


Pierwszym zespołem, który opuści pierwszo ligowy poziom jest ekipa Whiskonzy. Bemiaminek w meczu ostatniej szansy wyraźnie uległ drużynie Dentis Studio. Goście zagrali bardzo dobre zawody, dominując praktycznie przez większą część spotkania. Początek był jednak dość wyrównany. Whiskonzy grał uważnie w obronie przez co rywal nie stworzył sobie żadnej dogodnej okazji. O dziwo gospodarze stracili gola w momencie jak grali w przewadze. Najpierw sytuacji sam na sam nie wykorzystał Dominik Owczarzak, ale chwilę później kontrę skutecznym strzałem zakończył Dominik Jesiołowski. Mimo straty gola, gospodarze konsekwentnie grali swoje i dochodzili do pozycji strzeleckich lecz brakowało precyzji. Z kolei Dentis, grający w tym meczu dwoma szóstkami choć momentami miał przewagę nie umiał jej zamienić na zdobycze bramkowe. dopiero w 20 minucie nastąpiło podwyższenie prowadzenia. Dominik Owczarzak wykorzystał niezdecydowanie bramkarza Whiskonzy i umieścił piłkę w pustej bramce. Niestety ten gol w dużej mierze obciąża konto golkipera. Gdy już szykowaliśmy się do przerwy, ponownie Owczarzak dał znać o sobie. Zdobył trzecią bramkę, która mocno podcięła skrzydła gospodarzom.
Druga części zaczęła się od szybkiego trafienia Bartosza Wiśniewskiego. Co prawda potem Whiskonzy próbowało nawiązać jeszcze walkę, jednak siła rażenia i moc drużyny Dentis Studio w tym dniu była zbyt mocna. W 34 minucie na 0:5 podwyższa ponownie Wisniewski, a trzy minuty późnej swoje trafienie zalicza Dominik Tomczak. Kulminacja dobrego występu gości następuje w 42 minucie kiedy to Dominik Owczarzak zdobywa gola z przewrotki. Bramka stadiony świata. Podłamanego przeciwnika dobija w końcowym fragmencie Sebastian Pięta i po raz trzeci Bartosz Wiśniewski. Dentis Studio w świetny stylu wygrywa i umacnia się na trzecim miejscu.

Whiskonzy


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

9

Dentis Studio


Strzelcy:

  • 10' Dominik Jesiołowski
  • 20' Dominik Owczarzak
  • 25' Dominik Owczarzak
  • 28' Bartosz Wiśniewski
  • 34' Bartosz Wiśniewski
  • 37' Dominik Tomczak
  • 42' Dominik Owczarzak
  • 45' Sebastian Pięta
  • 48' Bartosz Wiśniewski

Kary:

  • 7'Dominik Tomczak
  • 37'Karol Goździewski


Niezłym widowiskiem uraczyli nas gracze Lutnia Dębiec 2022 i FC Faworyt. Dla obu ekip było to ostanie spotkanie w rundzie wiosennej, dlatego każda z nich chciała się udać w dobrych humorach na wakacyjną przerwę. Lepiej w spotkanie weszli goście, którzy już po 45 sekundach prowadzili 0:1 po golu Vadym Semenov. Lutnia zaskoczona tym faktem szybko przejęła inicjatywę i wyrównała w 7 minucie. Strzelcem gola Dariusz Dudka. Gospodarze poszli za ciosem i w 11 minucie już prowadzili z sprawą Sergei Krivets, który popisał się przepięknym strzałem w same "okienko". Wydawało się, że Lutnia ma wszysytko pod kontrolą. Nic mylnego. FC Faworyt to bardzo nieobliczalny zespół co powierdził w wczoraj. Za sprawą dwóch trafień Vadym Semenov odwrócił konfrontację i ze stanu 2:1 zrobiło się po pierwszych 25 minutach 2:3.
Druga odsłona to niemal kopia pierwszej części z tym, że o wielkim pechu może mówić zespół gospodarzy, który w dużej mierze po przerwie prowadził grę i stworzył sobie zdecydowanie więcej dogodnych okazji, a mimo to zszedł z boiska pokonany. Najpierw do wyrównania doprowadził w 28 minucie Sergei Krivets. Potem Lutnia Dębiec 2022 mogła wyjść na prowadzenie lecz albo świetnie interweniował Dmytrii Nauholnyi, albo piłka trafiała w słupek. W 36 minucie FC Faworyt po raz trzeci wyszedł na prowadzenie za sprawą Dmutro Fabijansky, jednak Lutnia szybko odpowiedziała. Po 120 sekundach wyrównał Sandile Kaith i sprawa zwycięstwa była otwarta. W decydującym momencie potyczki więcej zimnej krwi zachowali gracze FC Faworyta i to oni sięgnęli po trzy punkty. Zadecydowały o tym dwie bramki Maksyma Serebriaka i jedno trafienie Fabijansky. Goście wygrywają i udanie kończą sezon, natomiast Lutnia Dębiec 2022, choć w meczu była lepsza musiała przełknąć gorycz porażki.

Lutnia Dębiec 2022


Strzelcy:

  • Dariusz Dudka 7'
  • Sergei Krivets 11'
  • Sergei Krivets 28'
  • Sandile Keith Nxumalo 38'

Kary:

---

4

:

7

FC Faworyt


Strzelcy:

  • 1' Vadym Semenov
  • 15' Vadym Semenov
  • 25' Vadym Semenov
  • 36' Dmutro Fabijansky
  • 40' Maksym Serebriak
  • 47' Dmutro Fabijansky
  • 51' Maksym Serebriak

Kary:

  • 42'Yura Honta


II Liga
Świeżo koronowany mistrz II ligi czyli ekipa Rossoneri w dobrym stylu lecz przy odrobinie szczęście pokonała swojego rywala którym tym razem był dobrze radzący sobie ostatnio zespół FC Bavaria Prime. Od początku spotkania obydwie drużyny dość skoncentrowane na swoich poczynaniach prowadziły grę która przyciągała uwagę każdego z jej obserwatorów dzięki temu upływający czas mijał nam szybko. W spotkaniu tym nie zabrakło niczego. Było dużo piłkarskiej taktyki okraszonej dobrą techniką użytkową graczy obu drużyn dzięki temu obydwaj bramkarze musieli się wznieść na swoje wysokie wyżyny. A skoro już jesteśmy przy bramkarzach to na słowa uznania zasługuję występ goalkeepera drużyny Rossoneri którym był tego dnia Maksymialian Suwiczak który przy stanie 0-0 popisał się dwoma świetnymi interwencjami które uchroniły ekipę gości od utraty bramki otwierającej nam wynik w tym spotkaniu na korzyść graczy gospodarzy. Gdyby nie te udane interwencję to nie wiadomo jak potoczyłby się ten pojedynek. A tak wytrawny i doświadczony gracz jakim jest zespół Rossoneri cierpliwie wyczekiwał swojej okazji i te ku ich uciesze nadeszły w końcówce meczu. Jak się okazało w każdym z tych dwóch przypadków prawdziwym egzekutorem był Mateusz Murawski który dwukrotnie zmusił bramkarza rywala do kapitulacji dzięki czemu drużyna Rossoneri odniosła swoje 11 zwycięstwo w tym sezonie.

FC Bavaria Prime


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

2

Rossoneri


Strzelcy:

  • 43' Mateusz Murawski
  • 48' Mateusz Murawski

Kary:

---

III Liga
Obydwie drużyny walczą o zupełnie inne cele lecz do realizacji tych planów jedni i drudzy potrzebują zwycięstwa. Tak więc już od 2 minuty gospodarze za sprawą Pavlo Holsteva zdołali objąć szybkie prowadzenie 1-0 dzięki czemu gracze ci spokojnie mogli wejść w dalszą część tego pojedynku. Z upływem czasu ich przewaga zaczęła się przeradzać w kolejne bramki które potwierdzały tylko dobre nastawienie wśród poszczególnych graczy. Trafienia Marcina Banaszczyka w 13 minucie z lewej nogi oraz po precyzyjnym uderzeniu we wnętrzniakiem Norberta Błaszczyka w 17 minucie pozwoliły ekipie gospodarzy odskoczyć już na wynik 3-0. Niestety na brak celującej oceny za tą część spotkania dla zawodników gospodarzy miał wpływ w 17 minucie nie wymuszony błąd na własnej połowie dwóch defensorów którzy poprzez swoje nie porozumienie sprezentowali napastnikowi rywala sytuację pod bramkową którą tuż po chwili umiejętnie na gola zamienił Tobiasz Dyderski i tym samym rezultatem 3-1 zakończyła się nam pierwsza część tego pojedynku.
Po wznowieniu drugiej części meczu tak jak to miało miejsce w pierwszej połowie tuż po gwizdku sędziego do natarcia ruszyli podopieczni Daniela Ziętary i w efekcie tego zawodnicy ci w krótkim odstępie czasu powiększyli swą przewagę nad rywalem o kolejne cztery bramki. W efekcie tego po dwóch bramkach Marcina Banaszczyka oraz jednym trafieniu Pavlo Holtseva i Norberta Błaszczyka gospodarze w 39 minucie prowadzili już 7-1. W samej końcówce meczu jeszcze byliśmy świadkami dwóch trafień po jednej dla każdej z drużyn co praktycznie nie miało już większego znaczenia na końcowy rezultat dlatego też po solidnej grze komplet punktów stał się własnością zespołu Mobipol Team. Taki rezultat powoduję że obie drużyny są wciąż w grze o swoje cele dzięki temu zawodnicy obu drużyn swój ostatni pojedynek potraktują jak grę w finale.

Mobipol Team


Strzelcy:

  • Pavlo Holtsev 2'
  • Marcin Banaszczyk 13'
  • Norbert Błaszczyk 17'
  • Marcin Banaszczyk 28'
  • Pavlo Holtsev 30'
  • Marcin Banaszczyk 31'
  • Norbert Błaszczyk 39'
  • Mateusz Bartkowiak 50'

Kary:

---

8

:

2

Canvas Logistics


Strzelcy:

  • 17' Tobiasz Dyderski
  • 49' Mateusz Welenc

Kary:

---


Patrząc na ligową tabele można wielokrotnie odnieść mylne wrażenie że dane spotkanie w którym to grają góra z dołem nie powinno mieć jakiejś wielkiej dramaturgii lub nagłego zwrotu boiskowych wydarzeń. W tym spotkaniu jednak było odrobinę tego wszystko. W pierwszej połowie mimo iż na premierowe trafienie graczy Boga Jonito przyszło nam poczekać aż do 17 minuty to przewagę optyczną w tej części meczu posiadali zdecydowanie gracze tego zespołu tak więc wynik 0-2 do przerwy nie powinien tu nikogo dziwić.
No i po przerwie można było przecierać oczy z podziwu gdyż ze spotkania które zmierzało w jednym kierunku czyli gładkim zwycięstwie gości mecz ten w 30 minucie gry zaczął zmieniać swój kurs. A wszystko to za sprawą magicznych ośmiu minut w wykonaniu graczy Magików Zenona którzy to wpierw w 30 minucie po rzucie wolnym i bezpośrednim strzale na bramkę Bartłomieja Lisa łapią bramkowy kontakt. Pięć minut później bramkę na remis 2-2 zdobywa Paweł Jankowski i możemy mówić tu o niespodziance. Ale gdy w 38 minucie gry Paweł Jankowski ponownie trafia dość szczęśliwie do bramki rywala na 3-2 to śmiało możemy mówić iż byliśmy właśnie świadkami jakiejś magii która za kilka minut może przeistoczyć się w sensację. No ale nie od dziś wiadomo że w składzie graczy Boga Jonito grają zawodnicy którzy są wstanie w pojedynkę rozstrzygnąć o losach danego spotkania. Tak więc po szybkich korektach w składzie i zmienieniu taktyki na jeszcze bardziej ofensywną gracze gości zdołali odwrócić losy tego spotkania. A sprawy w swoje nogi wzięli trzej królowie brazylijskich plaż czyli Aleksander Kluczyński, Mateusz Wojciechowski i Aleksander Kultys dzięki czemu w 48 minucie gry zespół ten odzyskał swoje prowadzenie które brzmiało już 3-5. Tak więc po jednostronnej pierwszej części meczu i zdecydowanie innej tej drugiej, ostatecznie z placu boju zeszli zawodnicy Boga Jonito dzięki czemu zespół ten wrócił na kolejkę przed końcem sezonu na fotel lidera III ligi.

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • Bartłomiej Lis 30'
  • Paweł Jankowski 35'
  • Paweł Jankowski 38'

Kary:

---

3

:

5

Boga Jonito


Strzelcy:

  • 17' Aleksander Kluczyński
  • 20' Kacper Tierling
  • 42' Aleksander Kluczyński
  • 45' Mateusz Wojciechowski
  • 48' Aleksander Kultys

Kary:

  • 32'Eryk Właźlak


IV Liga
Wszystkie drużyny grające na poziomie IV Ligi spotykające się z drużyna Wolves Team zderzają się z ofensywną ścianą, która dowodzona przez Oleksandr Moroz nie ma litości dla nikogo. Tak również było wczoraj, gdzie rywalem lidera była drużyna FC Acustico. Mecz tradycyjnie był jednostronnym widowiskiem i tradycyjnie swój festiwal strzelecki kontynuował super snajper Oleksandr Moroz, który wczoraj zdobył aż 10 bramek, a łącznie ich ma uwaga 65. Niesamowity wyczyn tego młodego zawodnika. Wracając jednak do spotkania, przy upalnych warunkach atmosferycznych gospodarze nie mieli problemu z pokonaniem FC Acustico, które zbytnio się nie wysiliło i nie zmusiło przeciwnika do większego wysiłku. Strzelanie rozpoczęło się od 3 minuty, a Wilki do przerwy zaaplikowali gościom aż 10 "oczek". Jedynym plusem było to, że nie było to do zera bowiem w 25 minucie na listę strzelców wpisał się Adrian Krupka.
W drugiej części gospodarze nieco zluzowali i nie grali już tak intensywnie, niemniej grając na pół gwizdka zdołali jeszcze do swojego dorobku dołożyć osiem goli. Szczególnie imponujące było końcowe 8 minuty w których ekipa Wolves Team sześciokrotnie znalazła drogę do siatki. Miły akcent mieli również goście, którzy w 45 minucie zaliczyli drugą bramkę po pięknym strzale Łukasza Borowiaka. Końcowy wynik 18:2 w pełni pokazuje kto rządził na boisku.

Wolves Team


Strzelcy:

  • Oleksandr Moroz 3'
  • Oleksandr Moroz 4'
  • Oleksandr Moroz 6'
  • Oleksandr Motrikale 8'
  • Oleksandr Cherednyk 10'
  • Mykola Motrikale 13'
  • Oleksandr Moroz 14'
  • Oleksandr Moroz 16'
  • Oleksandr Moroz 17'
  • Oleksandr Motrikale 21'
  • Oleksandr Moroz 28'
  • Volodymyr Rudenko 35'
  • Oleksandr Moroz 40'
  • Volodymyr Rudenko 42'
  • Oleksandr Cherednyk 44'
  • Oleksandr Moroz 45'
  • Oleksandr Moroz 47'
  • Andrii Lasyi 50'

Kary:

---

18

:

2

FC Acustico


Strzelcy:

  • 25' Adrian Krupka
  • 45' Łukasz Borowiak

Kary:

---

Jeszcze dwa tygodnie temu ekipa FC Ponalewce Poznań mogła się bić o podium. Niestety dwie porażki w ostatnim czasie szybko te plany zweryfikowały. Czaru goryczy dołożyła wczorajsza przegrana z grającą w kratkę drużyną Kopacze. Stracie tych dwóch drużyn stało na dobrym poziomie sportowym. Zarówno Kopacze, jak i FC Ponalewce Poznań mogły podejść do meczu bez większej presji co przełożyło się na otwartą grę i liczne sytuacje bramkowe. Kopacze błyskawicznie zaznaczyli swoją obecność na boisku. Już w 1. minucie wynik otworzył Radosław Grzybowski, a w 7. minucie ten sam zawodnik ponownie pokonał bramkarza rywali, dając swojej drużynie solidną zaliczkę. Chwilę później przewagę powiększył Kloskowski (9’), a FC Ponalewce znaleźli się w bardzo trudnym położeniu.
Goście nie zamierzali jednak składać broni. W 30. minucie kontaktową bramkę zdobył Jakub Barłożek, przywracając swojej drużynie nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Odpowiedź Kopaczy była jednak szybka i konkretna. W 33. minucie do siatki trafił Jakub Małecki, a w 37. minucie prowadzenie podwyższył Maciej Łęcki. FC Ponalewce jeszcze raz pokazali charakter, gdy w 39. minucie gola zdobył Hubert Jeżewski, utrzymując swój zespół w grze. W drugiej połowie goście ambitnie walczyli o zmniejszenie strat i w 46. minucie za sprawą Marcina Pilarskiego zdobyli trzecią bramkę. Mimo kilku kolejnych prób nie zdołali jednak doprowadzić do nerwowej końcówki, a Kopacze dzięki skuteczności z pierwszej części spotkania mogli cieszyć się z kompletu punktów. Ostatecznie był to mecz, w którym kluczowe znaczenie miał znakomity początek Kopaczy. Dwa szybkie trafienia Grzybowskiego ustawiły spotkanie, a choć FC Ponalewce Poznań kilkukrotnie wracali do gry i pokazali dużą ambicję, gospodarze zachowali więcej spokoju w decydujących momentach. Kibice obu drużyn mogli obejrzeć widowisko pełne bramek, zwrotów akcji i ofensywnego futbolu, którego często oczekuje się od zespołów grających bez kalkulacji.

Kopacze


Strzelcy:

  • Radosław Grzybowski 1'
  • Radosław Grzybowski 7'
  • p. Kloskowski 9'
  • Jakub Małecki 33'
  • Maciej Łęcki 37'

Kary:

---

5

:

3

FC Ponalewce Poznań


Strzelcy:

  • 30' Jakub Barłożek
  • 39' Hubert Jeżewski
  • 46' Marcin Pilarski

Kary:

---


Znająca już swój zdegradowany los Drużyna Doznań Poznań mierzyła się na finiszu tego sezonu z rywalem dla którego mecz ten był ich ostatnią szansą by nie podzielić losu swojego rywala. Dlatego jeśli zawodnicy drużyny GSK chcieli podtrzymać swoje marzenia o utrzymaniu w IV lidze to mecz ten musieli zwyczajnie wygrać. Od początku potyczka ta miał dość piknikowy klimat na co za pewne duży wpływ miały panujące w tym czasie wysokie temperatury. Fakt ten jednak nie przeszkodził zawodnikom obu drużyn by już od pierwszej minuty rozpocząć festiwal strzelecki po obu stronach boiska. O tym iż spotkanie to z perspektywy czasu zakończyło się najsprawiedliwszym rezultatem czyli remisem powinien głównie świadczyć fakt iż przez cały ten pojedynek obydwie drużyny nie pozwoliły swojemu przeciwnikowi uzyskać dwubramkowej przewagi tylko na zdobytą bramkę jednego odpowiadał praktycznie natychmiast ten drugi. Finalnie mecz ten zakończył się wynikiem 5-5 co w praktyce oznacza iż te dwa zespoły spotkają się ze sobą w nowym sezonie na poziomie V ligi.

GSK


Strzelcy:

  • Tomasz Nowak 3'
  • Maurycy Gabryś 6'
  • Piotr Mandrysz 14'
  • Piotr Mandrysz 20'
  • Piotr Mandrysz 48'

Kary:

---

5

:

5

Drużyna Doznań Poznań


Strzelcy:

  • 1' Bartosz Maciejewski
  • 9' Jan Lewandowski
  • 16' Maciej Kaczmarek
  • 26' Adam Irla
  • 50' Adam Irla

Kary:

---

V Liga
KS Jeżyce sięgnęły po zasłużone zwycięstwo nad McKinsay&Company, a fundament pod trzy punkty położyły już w pierwszej połowie. Goście od początku narzucili wysokie tempo gry, byli lepiej zorganizowani i wyraźnie przewyższali rywali pod względem technicznym oraz taktycznym. Wynik spotkania już w 5. minucie otworzył Kacper Dachtera, a dwie minuty później prowadzenie podwyższył Patryk Trzybiński (7’). Jeżyce nie zwalniały tempa i konsekwentnie budowały swoją przewagę. W 15. minucie do siatki trafił Marcin Pajchrowski, a chwilę później kolejne ciosy zadali Patryk Zieliński (17’) oraz Wojciech Matuszewski (18’). Gospodarze zdołali odpowiedzieć jeszcze przed przerwą za sprawą Mateusza Macioszka (21’), który zmniejszył rozmiary strat. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do zespołu z Jeżyc. Goście kontrolowali przebieg gry, lepiej operowali piłką i prezentowali większą kulturę futbolu. Z kolei McKinsay&Company mieli problemy z konstruowaniem akcji, a brak argumentów piłkarskich często rekompensowali ostrzejszą grą i faulami.
Po zmianie stron spotkanie było już bardziej wyrównane. Gospodarze grali odważniej i częściej gościli pod polem karnym rywali, czego efektem była bramka Henrique Silvy w 42. minucie. KS Jeżyce nie pozwolili jednak przeciwnikom wrócić do meczu, utrzymując kontrolę nad wydarzeniami na boisku i bezpiecznie dowożąc korzystny rezultat do końcowego gwizdka. Ostatecznie zwycięstwo KS Jeżyce było w pełni zasłużone. O wyniku przesądziła znakomita pierwsza połowa, w której goście niemal perfekcyjnie wykorzystali swoje atuty, pokazując wyższość techniczną i taktyczną nad ambitnie walczącym, lecz słabszym tego dnia zespołem McKinsay&Company. Goście potrzymali dobrą dyspozycję i mogą się szykować na ostatnią kolejkę, która zadecyduje czy uzyskają promocję do wyższej ligi.

McKinsey&Company


Strzelcy:

  • Mateusz Macioszek 21'
  • Henrique Silva 42'

Kary:

  • Immanuel Michoro25'
  • Ludovico Cornetti37'

2

:

5

KS Jeżyce


Strzelcy:

  • 5' Kacper Dachtera
  • 7' Patryk Trzybiński
  • 15' Marcin Pajchrowski
  • 17' Patryk Zieliński
  • 18' Wojciech Matuszewski

Kary:

---


Spotkanie od początku przebiega pod całkowitą kontrolą Warty Promil, która walczy o awans i na boisku doskonale pokazuje, dlaczego znajduje się w czołówce tabeli. Z kolei Digital Bulls, walczący o utrzymanie, miał ogromne problemy z dotrzymaniem kroku znacznie wyżej notowanemu rywalowi. Już w 5. minucie wynik otworzył Kamil Podgórski, a kolejne ciosy spadły na Bulls niczym precyzyjnie wyprowadzane uderzenia doświadczonego boksera. W 9. minucie na listę strzelców wpisał się Kacper Zaradzki, a następnie prowadzenie podwyższali Stanisław Martenka (19’), Tymoteusz Drewniak (22’) oraz Łukasz Nowak (25’). Do przerwy Warta miała pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku, dominując zarówno w posiadaniu piłki, jak i w stwarzanych sytuacjach.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Warta kontynuowała ofensywny koncert, a kolejne bramki zdobywali Drewniak (40’), Zaradzki (42’) z rzutu karnego, Piotr Chabir (43’) oraz Oliwier Nadrau (47’). Digital Bulls byli bezradni wobec rozpędzonego gospodarza i zostali skutecznie wypunktowani – akcja po akcji, gol po golu. Honorowe trafienia dla Bulls padły w końcówce. Najpierw w 48. minucie bramkę zdobył Bartosz Kotas, a chwilę później, w 49. minucie, wynik poprawił Mateusz Michno. Nie zmieniło to jednak obrazu spotkania, w którym różnica klas była wyraźnie widoczna. Warta Promil zrobiła kolejny ważny krok w kierunku awansu, prezentując skuteczność i jakość godną zespołu walczącego o najwyższe cele. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że zapunktował również ich najgroźniejszy rywal w walce o drugą pozycję, zespół KS Jeżyce, o tym jak będzie wyglądało podium zadecyduje ostatnia kolejka.

Warta Promil


Strzelcy:

  • Kamil Podgórski 5'
  • Kacper Zaradzki 9'
  • Stanisław Martenka 19'
  • Tymoteusz Drewniak 22'
  • Łukasz Nowak 25'
  • Tymoteusz Drewniak 40'
  • Kacper Zaradzki 42'
  • Piotr Chabir 43'
  • Olivier Nadrau 47'

Kary:

---

9

:

2

Digital Bulls


Strzelcy:

  • 48' Bartosz Kotas
  • 49' Mateusz Michno

Kary:

---

Trochę w cieniu dwóch potyczek zespołów walczących o awans, odbyła się konfrontacja pomiędzy drużynami Blind Fish i Technicznymi Fantastami, gdzie stawką było pozostanie w V Lidze. Niestety nie było to emocjonujące widowisko, a mecz całkowicie jednostronny, w którym goście od pierwszych minut przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i konsekwentnie rozbijali bezradną defensywę Blind Fish. Różnica poziomów była widoczna w każdym fragmencie gry – od tempa, przez organizację, aż po skuteczność pod bramką. Goście rozpoczęli strzelanie w 12. minucie, gdy Jakub Mańczak otworzył wynik spotkania. Chwilę później przewaga zaczęła rosnąć lawinowo – w 18. minucie trafił Paweł Urbańczyk, a już w 19. minucie do siatki ponownie trafił Wojciech Remblewski. Prawdziwa ofensywna fala przyszła jednak między 20. a 22. minutą: najpierw Bartosz Szczęsny (20’), następnie Kamil Mazur (21’), a chwilę później ponownie Szczęsny (22’), co ustaliło wynik pierwszej części gry na 0:6 po 25 minutach.
Po przerwie obraz meczu nie uległ zmianie – Techniczni Fantaści nadal dominowali i systematycznie powiększali przewagę. W 27. minucie ponownie trafił Mazur, a następnie dołożył gole w 33. i 34. minucie, kompletując efektowny hat-trick w krótkim odstępie czasu. W 38. minucie swoje drugie trafienie zanotował Szczęsny, a w 41. minucie bramkę zdobył Mańczak. Blind Fish nie byli w stanie odpowiedzieć, a kolejne ciosy spadały bez litości – w 43. minucie ponownie trafił Paweł Urbańczyk, a wynik spotkania w 46. minucie ustalił Szczęsny, kompletując nie klasycznego hat-tricka. Ostatecznie Techniczni Fantaści wygrali 13:0, pokazując pełną dominację i imponującą skuteczność. Blind Fish przez cały mecz nie znaleźli sposobu na zatrzymanie rywala i zostali całkowicie zepchnięci do defensywy, nie tworząc realnego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Ta porażka oznacza dla podopiecznych Jakuba Wyparło spadek do VI Ligi.

Blind Fish


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

13

Techniczni Fantaści


Strzelcy:

  • 12' Jakub Mańczak
  • 18' Paweł Urbańczyk
  • 19' Wojciech Remblewski
  • 20' Bartosz Szczęsny
  • 21' Kamil Mazur
  • 22' Bartosz Szczęsny
  • 27' Kamil Mazur
  • 33' Kamil Mazur
  • 34' Kamil Mazur
  • 38' Bartosz Szczęsny
  • 41' Jakub Mańczak
  • 43' Paweł Urbańczyk
  • 46' Bartosz Szczęsny

Kary:

---

                                                                                                                                                                                           Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                         Maciej Kaniasty