
Rozpoczęliśmy przedostatni tydzień sezonu wiosennego. Tym samym praktycznie każdy kolejny dzień przyniesie nam decydujące rozstrzygnięcia w obecnej rundzie. Po poniedziałkowej kolejce poznaliśmy pierwszego spadkowicza z III Ligi. Po porażce z Magikami Zenona ligę opuszcza zespół O Jezus Maria. Pozostałe potyczki wczorajszej serii w większości miały swoją wartość gatunkową. I tak w I Lidze w wyraźnej ofensywie jest ekipa FC Kwiatowe, która w dobrym stylu odprawiła z kwitkiem drużynę Witaminowe Ancymony. Dzięki wygranej podopieczni Patryka Torza liczą się w grze o III miejsce pierwszoligowych zmagań. Aż trzy potyczki odbyły się w III Lidze. Prócz wyżej wymienionego spotkania Magików Zenona z O Jezus Maria, Obserwator Gospodarczy pozbawił złudzeń ekipę Zmarnowanych Talentów i ograł ich 4:2 przez co goście raczej już stracili szansę na podium. Z kolei Reoptis nie miał problemu z pokonaniem drużyny Equipe De Oro. Ta wygrana wysunęła gości na pierwsze miejsce i teraz gracze Reoptis czekają co zrobią ich przeciwnicy w walce o czołowe lokaty. Na koniec V Liga i potyczka mistrza tego poziomu ekipy Falcon F.C. z zespołem Dekpol. Gospodarze potwierdzili swoją dominację w sezonie wiosennym w tej dywizji i bez problemu pokonali swojego rywala, a pierwszoplanową postacią był Noah Tiilikainen zdobywca sześciu goli. Do skutku nie doszło spotkanie pomiędzy drużynami Lutnia Due 2022 z How Many Times z powodu absencji kadrowej ekipy Lutni.
I Liga
Dobre widowisko zafundowały nam drużyny FC Kwiatowe i Witaminowe Ancymony. Obie ekipy był nastawione na ofensywę dzięki temu przez całe spotkanie sporo się działo na murawie boiska golęcińskiego. Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy już w 3 minucie objęli prowadzenie za sprawą Walid Daouadi. Nim się obejrzeliśmy to Kwiatowe prowadziło 2:0. Na listę strzelców wpisał się Patryk Torz. Po okresie przewagi rywala do głosu doszedł zespół Witaminowych Ancymonów. Próbowali strzałami z daleka zaskoczyć defensywę przeciwnika, jednak obrona FC Kwiatowe stanowiła monolit i grał praktycznie bezbłędnie. Tylko raz goście byli blisko zdobycia bramki, lecz ta sztuka im się nie udała. Zdecydowanie lepiej w ofensywie wyglądała czwarta drużyna I Ligi. Płynnie wychodził ze strefy obronnej i gdyby kilka razy gracze Kwiatowego lepiej zachowali się pod bramką Witaminowych, prowadzenie byłoby zdecydowanie wyższe.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal oglądaliśmy ciekawe, ofensywne spotkanie, gdzie akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą. Trzeba jednak przyznać, że w drugich 25 minutach zespołem lepszym było FC Kwiatowe. Żelazna, twarda obrona była fundamentem do wyprowadzania kontr. I właśnie ten element zadecydował, że gospodarze powiększali przewagę bramkową. Najpierw w 32 minucie swoje trafienie zaliczył Oliwier Szulc. Potem gola dołożył Adrian Bednarski, a strzelanie zakończył w 44 Marcin Pawlak. Witaminowe po przerwie próbowały nawiązać walkę i mieli dobre momenty, lecz to było za mało na dobrze dysponowany zespół FC Kwiatowe, który w tym meczu świetnie grał w obronie. Tylko raz udało się przełamać gościom mur przeciwnika. W 47 minucie honorowe trafienie zaliczył Wojtek Tokarski. Końcowy rezultat 5:1 w pełni odzwierciedla poczynania boiskowe. Tym samym drużyna FC Kwiatowe wysyła wyraźny sygnał, że będzie się do ostatniej kolejki bić o podium. Z kolei dla Witaminowych Ancymonów była to ostatnia potyczka rundy wiosennej. Beniaminek może być w pewnym sensie zadowolony ze swojej postawy bowiem jest najwyżej spośród drużyn, które awansowały oraz jak na debiutanta plasuje się w środkowej części tabeli.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Kwiatowe
5
:
1
Witaminowe Ancymony
III Liga
Już w 9 minucie gry Norbert Hęs popisał się perfekcyjnym uderzeniem z dużej odległości które finalnie zmusiło bramkarza rywala do kapitulacji dzięki czemu zespół Obserwatora Gospodarczego objął prowadzenie 1-0. Wynik ten był dość niespodziewany gdyż to drużyna gości by wciąż myśleć o awansie i tytule mistrzowskim spotkanie to zwyczajnie musiała wygrać. Sześć minut później mieliśmy już wynik 2-0 gdyż do bramki rywala trafił tym razem Przemysław Wiktorowski. Taki rezultat na tym etapie spotkania był efektem tego iż gracze gospodarzy nastawieni głównie na wyprowadzanie szybkich kontrataków swoje akcję przeprowadzali tego dnia nadzwyczaj wybornie więc większość z nich stanowiła realne zagrożenie. Natomiast gracze gości byli tego dnia mało mobilni i większość swych akcji przeprowadzali poprzez atak pozycyjny co dla ich rywala nie stanowiło większego problemu. Jednym z największych zagrożeń w zespole gości był tego dnia Marcin Szaroleta który swoimi akcjami indywidualnymi umiejętnie rozszczelnień defensywę gospodarzy. Po jednej z takich okazji gracz ten zdobył w 19 minucie bramkę kontaktową i tym samym na przerwę obie ekipy zeszły z wynikiem 2-1.
Po zmianie stron gracze gości próbowali zmienić swoją taktykę poprzez szybsze próby odebrania piłki już na połowie rywala które w kilku sytuacjach przyniosły im pożądany efekt lecz niestety nie został on poparty zdobyczą bramkową. Ta natomiast miała miejsce po przeciwległej stronie boiska w 37 minucie gdzie po raz drugi do bramki rywala trafił Przemysław Wiktorowski i tym samym gospodarze prowadzili już 3-1. Trafienie to spowodowało iż mecz ten z każdą sekundą otwierał się nam coraz bardziej więc i sytuacji podbramkowych mieliśmy znacznie więcej. Gdy w 43 minucie gry Marcin Szaroleta trafił po raz drugi dla swojego zespołu wydawało się że zawodnicy Zmarnowanych Talentów pokuszą się tu o kolejne bramki. Niestety niespełna 60 sekund później odpowiedzieli gracze Obserwatora Gospodarczego którzy w dość łatwy sposób zdobyli za sprawą Bartka Przewoźnego bramkę na 4-2 i tym samym wiara i nadzieja w szeregach graczy gości uleciała gdzieś w niebiosa. Ostatecznie zawodnicy Obserwatora Gospodarczego po zmarnowaniu jeszcze dwóch 100% sytuacji mecz ten zwyciężają 4-2.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Obserwator Gospodarczy
4
:
2
Zmarnowane Talenty
W meczu Reoptisu z Equipe De Oro na pewno ci pierwsi mogli uchodzić za faworyta tej rywalizacji, choćby po krótkim rzucie oka na ligową tabelę. Faktycznie, Reoptis przejął inicjatywę i miał mocny początek, bowiem już w 1 minucie bramkarza rywala pokonał świetnie dysponowany tego dnia Mateusz Sołtysiak. Reoptis przeważał, grał szybko, intensywnie i agresywnie. Paradoksalnie jednak mimo przewagi przeciwnik zdołał wyrównać po 4 minutach za sprawą skutecznie presującego Stanisława Pindura. Należy w tym miejscu obiektywnie stwierdzić, że to 1:1 w 4 minucie było jedynym momentem w rywalizacji, gdzie Equipe De Oro się jeszcze jakoś "trzymało". Dominacja Reoptisu nie podlegała w meczu dyskusji. Mieliśmy 4:1 do przerwy i finalnie 10:2 jako wynik końcowy. Wygrała drużyna lepsza, z licznym i wyrównanym składem oraz pazerna tego wieczora na bramki. Dodajmy, że również jest to ekipa aspirująca do awansu do ligi wyżej. W tej formie Reoptis zapewne by na to zasługiwał, ale bezpośredni rywale w 3-ligowej klasyfikacji mają jeszcze swoje mecze do rozegrania...Zobaczymy, co przyniosą najbliższe dni i jakie rozstrzygnięcia zapadną.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Equipe De Oro
2
:
10
Reoptis
To był mecz ostatniej szansy dla drużyny O Jezus Maria by myśleć o pozostaniu w III Lidze. Los sprawił, że na tym etapie rozgrywek ich rywalem był zespół Magicy Zenona, który również w pewnym sensie nie był pewny ligowego bytu. Potyczka od początku toczyła się pod dyktando Magików, którzy stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia goli. Niestety ich skuteczność w tym momencie była mizerna. Dopiero w 12 minucie wynik otworzył Szymon Goc, który wykorzystał błąd obrońcy. Po zdobytym golu, gospodarzom wyraźnie zeszło napięcie. Na domiar tego nie spoczęli na laurach i szukali podwyższenia rezultatu, a okazje ku temu były. Jeżeli chodzi o zespół O Jezus Maria to dopiero po kwadransie przewagi rywala zdołali oni wyprowadzić trzy groźne ataki, które powinny zakończyć się bramkami. Niestety skuteczność gości pozostała wiele do życzenia. Do przerwy skromne aczkolwiek zasłużone prowadzenie Magików Zenona 1:0.
Drugie 25 minut rozpoczęło się od szybkiej bramki gospodarzy. W 28 minucie na 2:0 podwyższył Szymon Goc. Trzy minuty później nadzieję na pozytywny wynik drużynie O Jezus Maria dał Wiktor Skotarczak, który zdobył kontaktowego gola. Goście wyraźnie odżyli i szukali wyrównującej bramki. Odważniej zaatakowali, ale zamiast doprowadzić do remisu stracili kolejne dwie bramki. Ich autorem odpowiednio w 37 i 41 minucie Paweł Jankowski, który już wcześniej miał kilka dogodnych okazji lecz nie mógł się wstrzelić. Na szczęście w odpowiednim momencie się odblokował i zadał dwa ciosy po których goście już się nie podnieśli. Tylko w samej końcówce Wiktor Skotarczak po raz drugi trafił czym zmienił tylko kosmetycznie rezultat końcowy. Tym sam O Jezus Maria po awansie spadło z III Ligi, natomiast Magicy Zenona są już pewni utrzymania.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Magicy Zenona
4
:
2
O Jezus Maria
V Liga
Nowo koronowany mistrz V ligi czyli zespół Falcon F.C podejmował w swoim przedostatnim spotkaniu ekipę Dekpolu który przed tym pojedynkiem mógł wciąż marzyć o zajęciu miejsca na podium. By tak się stało gracze tej drużyny musieliby pokonać swojego rywala który po zdjęciu presji z barków swoich graczy mógł rozegrać ten mecz już z czystą głową. Jak pokazały już pierwsze minuty gospodarze za sprawą najlepszego strzelca tej drużyny którym jest Noah Tiilikainen wskoczyli na wysokie obroty i już w 5 minucie gry zespół ten prowadził 2-0. Po takim początku wydawało się że gospodarze rozbiją w przysłowiowy pył swojego rywala więc ze sporymi obawami gracze gości spoglądali na kolejne minuty. Tu dość niespodziewanie przyszedł najlepszy moment gry zespołu Dekpolu, który głównie za sprawą Bartka Sztaby zdołał w 12 minucie odpowiedzieć dwoma trafieniami i tym samym wynikiem 2-2. Trafienia te podrażniły morale nowego mistrza więc ciężar strzelania bramek w tym dniu wziął na swoje barki raz jeszcze Noah Tiilikainen. W efekcie tego jego kolejne dwa trafienia oraz jedno Dominika Kaźmierskiego pozwoliło graczom obu drużyn zejść na przerwę przy prowadzeniu gospodarzy 5-2.
W drugiej części tego spotkania stroną dominującą wciąż byli gracze gospodarzy lecz kilku bramkowa przewaga graczy tej drużyny spowodowała iż ich pazerność na kolejne zdobycze bramkowe nieznacznie zmalała. Oczywiście w ogólnym rozrachunku nie przeszkodziło to zawodnikom zespołu Falcon F.C zdobyć jeszcze kilku bramek których zapewne byłoby więcej gdyby nie mało odpowiedzialne zachowanie dwóch graczy obu drużyn w końcowych minutach tego spotkania. Ostatecznie mecz ten zakończył się zwycięstwem graczy gospodarzy 8-2 gdzie pierwszoplanową postacią był znów Noah Tiilikainen zdobywca 6 bramek w tym spotkaniu dla którego było to już 46 trafienie w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Falcon F.C.
8
:
2
Dekpol
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty