
Czwartek był jednym z nielicznych dni w którym nie padło jakiekolwiek rozstrzygnięcie. Jedynie na poziomie II Ligi wiemy, że po zwycięstwem na ekipą Borówiec Team do I Ligi wraca zespół Rossoneri. Pozostałe potyczki czwartkowych zmagań miały swój gatunek emocjonalny i pokazały, że drużyny mimo różnych celów grają do końca. W I Lidze Szturmowcy podzielili się punktami z Lutnią Dębiec 2022. Remis padł również w konfrontacji pomiędzy Antdata, a The Naturat. Dwa istotne spotkania dla układu tabeli rozegrano w V Lidze. PS Flower po zaciętym boju pokonał The Gooners, a PKS Huwdu nie dało rady Dekpolowi. Dzięki wygranym PS Flower i Dekpol nadal się liczą w grze o podium. Z kolei w VI dywizji, Szturmowcy 2 dzięki lepszej grze w drugiej połowie uporali się z Olympique Poznań
I Liga
Dość ciekawe i intensywne widowisko stworzyły drużyny Szturmowców i Lutnia Dębiec 2022. Obie ekipy plasują się blisko siebie w ligowej tabeli i choć nie grają już o jakieś wysokie cele to do potyczki podeszli bardzo poważnie. Pierwsza odsłona należała do gospodarzy. To oni mieli optyczną przewagę i stworzyli sobie więcej dogodnych okazji do zdobycia gola. Wykorzystali jedną w 17 minucie. Na listę strzelców wpisał się Vitalii Perepelytsia. Lutnia Dębiec 2022 w pierwszych 25 minutach była trochę bezzębna. Owszem wyprowadzał ciekawe akcje od tyłu, ale zazwyczaj kończył się one na obrońcach rywala. Prócz tego rzadko dochodzili do sytuacji strzeleckich, a jak już je mieli to piłka mijała bramkę przeciwnika. Pod koniec pierwszej odsłony nie wykorzystali nawet gry w przewadze po żółtej kartce dla Stanislav Gvozdyka.
Zdecydowanie lepsza była druga połowa w wykonaniu Lutni. Goście od początku podkręcili tempo i zaczęli grać wysokim pressingiem. Przejęli inicjatywę i szukali bramki wyrównującej. Niestety zamiast odrobić jedną bramkę , stracili drugiego gola. Marcin Lewandowski w 29 minucie z około 40 metrów przelobował bramkarza Lutni Dębiec 2022, który był zaskoczony tym pięknym zagraniem zawodnika Szturmowców. Oczywiście brawa należą się dla wykonawcy za podjętą decyzje i perfekcyjne wykonanie. Mimo straty dwóch "oczek", Lutnia szybko odpowiedziała. Minutę później kontaktową bramkę zdobył Dariusz Dudka. Od tego momentu goście uzyskali zdecydowaną przewagę, którą jednak nie umieli zamienić na zdobycze bramkowe. Dwoił się i troił Sergei Krivets lecz defensywa gospodarzy był nieugięta. Mało tego bliżej podwyższenia rezultatu byli Szturmowcy, a dokładnie Vasyl Bersan, który w dogodnej sytuacji nie trafił do pustej bramki. Czas mijał, a goście coraz mocniej napierali. W końcu udało się wyrównać. Po asyście Bartosza Chlebowskiego, Sergei Krivets wyrównał stan rywalizacji. Mimo że do końca pozostało 6 minut rezultat 2:2 nie uległ zmianie i mecz zakończył się podziałem punktów.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy
2
:
2
Lutnia Dębiec 2022
II Liga
Na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu, drużyna Rosoneri zapewniła sobie awans do I Ligi. Tym samym podopieczni Marcina Jaśkowiaka po krótkiej półrocznej przerwie wracają do elity. Dodatkowo może to być okazały powrót bo wszystko wskazuje na to, że ekipa zajmie pierwsze miejsce. O tym że zespół może już świętować promocję zadecydowało wczorajsze zwycięstwo nad drużyną Borówiec Team. Potyczka dwóch czołowych drużyn zapowiadała się bardzo atrakcyjnie lecz ten kto oglądał to spotkanie troszeczkę się zawiódł. Los sprawił, że oba zespoły zagrały w mocno okrojonych składach, ale patrząc realnie to bardziej brak Kacpra Wareńczaka w szeregach Borówca Team był mocno odczuwalny. Początek potyczki był bardzo niemrawy. Obie ekipy uważnie grały w obronie z dużym dystansem do siebie. Można było odczuć wrażenie, że nie chcą sobie krzywdy zrobić. Tempo było umiarkowane bez żadnych fajerwerków. W tym czasie bliżej prowadzenia byli goście, którzy za sprawą Mateusza Murawskiego trafili w poprzeczkę i dwukrotnie zagrozili bramce rywala. Z kolei Borówiec Team próbował zaskoczyć defensywę przeciwnika głównie indywidualnymi akcjami Bartosza Kledzika. W 13 minucie po składnej akcji wynik otworzył Michał Jaśkowiak. Lider prowadzenie utrzymał do 17 minuty, kiedy to wspomniany Bartosz Kledzik wykorzysta opieszałość obrony i wyrównał stan rywalizacji. Mecz wyraźnie się rozkręcał. W 23 minucie Rossoneri ponownie wyszło na prowadzenie za sprawą Adnan Zaid lecz gospodarze szybko odrobili straty bo po 60 sekundach ładnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Piotr Kledzik. To jednak nie koniec emocji bo już w doliczonym czasie swojego gola zdobył Marcin Jaśkowiak. Technicznie uderzył z rzutu wolnego i na przerwę schodzilśmy przy stanie 2:3. Gol Marcina miał jeszcze dodatkowy aspekt bowiem jego partnerka dowiedziała się że jest w ciąży i ser Marcin Jaśkowiak zostanie tatą, dlatego radość był podwójna.
Od mocnego uderzenia rozpoczęli goście drugą część. Tuż po wznowieniu, Michał Jaśkowiak po raz drugi wpisał się na listę strzelców i przewaga wzrosła do dwóch "oczek". Nie mający nic do stracenia gracze Borówca Team rzucili się do odrabiania strat lecz ich zapędy był dalekie od ideału. Nie mieli pomysłu na sforsowanie bardzo szczelnej obrony przeciwnika i długo szukali skutecznej recepty na zmniejszenie dystansu bramkowego. Ta sztuka udała im się dopiero w 42 minucie, kiedy to w zamieszaniu podbramkowym, Ryszard Barszcz wlał nadzieje w szeregi gospodarza. Dodatkowo od 44 minuty Borówiec Team grał w przewadze po żółtej krtce dla Michała Rogalskiego i była szansa na wyrównanie. Nic z tego. Obrona gości wraz z bramkarzem Maksem Suwiczakiem przetrwała napór, a już w pełnych składach lider II Ligi zadał decydujący cios. Dokonał tego w 49 minucie niezawodny w tym dniu Michał Jaśkowiak, który przypieczętował wygraną na wagę awansu do I Ligi. Zawodnicy Rossoneri mogą się już cieszyć, natomiast ekipę Borówiec Team czeka jeszcze jedna decydująca batalia przeciwko drużynie SPOrT United Fit w której mogą się rozstrzygnąć kto jak drugi uzyska promocję do I Ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Borówiec Team
3
:
5
Rossoneri
III Liga
Sąsiadujące ze sobą w ligowej rzeczywistości III ligi obie ekipy uplasowały się przed tym spotkaniem w środkowej strefie tabeli. Mimo iż obie drużyny nie mogły wystąpić w tym spotkaniu w swoich najmocniejszych składach to spotkanie to było bardzo interesujące i bardzo wyrównane. Bezbramkowa pierwsza część tego spotkania zwiastowała nam że o końcowym sukcesie którejś z drużyn może zadecydować jedna przypadkowa bramkowa sytuacja. Tak więc gdy w 40 minucie bramkę dla ekipy gospodarzy zaliczył z ostrego kąta Maciej Karpiński wydawało się że gospodarze tej skromnej zaliczki już ze swoich rąk nie wypuszczą. Jednak wystarczyło tylko 120 sekund by po szybko rozegranym rzucie z autu swojej okazji nie zmarnował najlepszy w zespole gości Jakub Wlazło, który mocnym strzałem przy krótkim słupku bramki zmusił do kapitulacji bramkarza gospodarzy dając tym samym swojej drużynie wyrównanie 1-1. Jak się okazało wynik ten utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego i będąc szczerym jest to jak najbardziej sprawiedliwy rezultat który finalnie nie krzywdzi żadnej z ekip.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Antdata
1
:
1
The Naturat
V Liga
Potyczka PKS Huwdu z Dekpolem zakończyło się zwycięstwem gości 1:3. Różnicę było widać przede wszystkim w dojrzałości i boiskowym doświadczeniu zespołu Dekpolu, który potwierdził, dlaczego zajmuje piąte miejsce w tabeli, podczas gdy Huwdu plasuje się na dziesiątej pozycji. Od pierwszych minut goście grali spokojnie i bardzo odpowiedzialnie w defensywie. Nie brakowało też piłkarskiego cwaniactwa – umiejętnego zarządzania tempem gry i wykorzystywania błędów przeciwnika. W 15. minucie wynik otworzył Bartek Sztaba, dając Dekpolowi prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli w 20. minucie, kiedy do wyrównania doprowadził Filip Górski, co na pewien czas przywróciło równowagę na boisku.
Po przerwie Dekpol ponownie przejął inicjatywę. W 33. minucie po raz drugi na listę strzelców wpisał się Sztaba, a drużyna gości konsekwentnie kontrolowała przebieg wydarzeń. PKS Huwdu próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, jednak dobrze zorganizowana obrona rywali nie pozwalała na wiele. W 45. minucie wynik meczu ustalił Stanisław Łeszyk, przypieczętowując zasłużoną wygraną gości. Choć gospodarze momentami potrafili zagrozić rywalom, to właśnie większy spokój, doświadczenie i boiskowa dojrzałość były atutami, które przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść piątej drużyny V Ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PKS Huwdu
1
:
3
Dekpol
Spotkanie to miało dwie różne twarze. Pierwsza to ta w której ekipa The Gooners zagrała idealną pierwszą część tego pojedynku. Mądrze zarządzany zespół gości bardzo umiejętnie kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń swoich oraz swojego przeciwnika czego efektem była szybko uzyskana pierwsza bramka autorstwa Patryka Lesińskiego po której mieliśmy wynik 0-1. Siedem minut później sprytnym strzałem w polu karnym plecami do bramki gości popisał się Igor Leszczyński i dzięki temu gospodarze zdołali wyrównać na 1-1. Nie podłamani tym faktem zawodnicy gości z czasem zdołali odskoczyć od swojego rywala na dwie bramki gdyż w 17 minucie Franciszek Paulik trafił na 1-2 a minutę później do bramki rywala trafia tym razem Artem Sudakov. Tak więc ta część tego pojedynku zakończyła się zasłużonym prowadzeniem graczy The Gooners 1-3 i z tego powodu z wielkimi oczekiwaniami wypatrywaliśmy drugiej połowy.
I teraz mamy do czynienia z drugą twarzą tego widowiska. Mianowicie gdy wydawało się że ekipa gości umiejętnie poprowadzi to spotkanie według własnych zasad to dość niespodziewanie reaktywował się ich przeciwnik który wykorzystując grę w przewadze jednego gracza w 34 minucie zdołał fakt ten zamienić na bramkę na 2-3 której autorem był ponownie Igor Leszczyński. Bramka ta ewidentnie dodała skrzydeł graczom gospodarzy dlatego z dużą determinacją zawodnicy ci zwarli swoje szyki jeszcze mocniej dzięki czemu końcówka tego spotkania nabrała pełnego kolorytu. Wyrównanie w tym spotkaniu miało miejsce w 44 minucie gdzie po udanej akcji wzdłuż linii boiska swoją solową akcję zdobyciem bramki sfinalizował p. Grabowski i dzięki temu na sześć minut przed końcem mamy wyrównanie na 3-3. O zwycięstwie graczy zespołu PS Flowers zadecydowała jedna z ostatnich akcji po której sędzia zawodów został zmuszony ukarać zawodnika gości żółtym kartonikiem. Cała sytuacja miała miejsce w okolicach przed pola karnego rywala skąd chwilę później gracze gospodarzy wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Szymon Zaradny i nie wiele myśląc gracz ten uderzył bezpośrednio w kierunku bramki gdzie piłka ta po drodze otarła się od jednego z graczy i ku rozpaczy goalkeepera gości wpadła do bramki ustalając wynik tego pojedynku w 49 minucie na 4-3. Tak więc po dwóch różnych połowach ekipa PS Flower ostatecznie zgarnia komplet punktów i z uśmiechem na twarzy opuszczała sportowe obiekty przy ulicy Warmińskiej 1.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PS Flower
4
:
3
The Gooners
VI Liga
Spotkanie pomiędzy drugim zespołem Szturmowców, a Olimpique Poznań od początku przypominało piłkarskie szachy. Obie drużyny grały z dużą dyscypliną taktyczną, bez niepotrzebnych fauli i nerwowości. Był to czysty, typowo piłkarski mecz, w którym więcej niż przypadku było przemyślanych rozwiązań i cierpliwego budowania akcji. Już w 3. minucie gospodarze objęli prowadzenie, gdy Kacper Janicki skutecznie wykończył jedną z pierwszych akcji. Goście odpowiedzieli pięć minut później – w 8. minucie Mateusz Sabila doprowadził do wyrównania. Pierwsza część meczu była bardzo wyrównana, a oba zespoły wzajemnie neutralizowały swoje atuty, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł.
Po zmianie stron obraz gry zaczął się jednak zmieniać. Szturmowcy 2 przejęli inicjatywę, częściej utrzymywali się przy piłce i zepchnęli gości do defensywy. Przewaga gospodarzy została udokumentowana w końcówce. W 43. minucie prowadzenie przywrócił Paweł Woźny, a chwilę później, w 44. minucie, wynik podwyższył Adrian Kreft. Goście nie byli już w stanie odpowiedzieć, a ostatni cios zadał Arkadiusz Moeglich, ustalając rezultat na 4:1. Podsumowując pierwsza odsłona potyczki była wyrównaną partią futbolowych szachów, natomiast druga należała już zdecydowanie do Szturmowców 2, którzy cierpliwość i taktyczną dyscyplinę przełożyli na zwycięstwo.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy 2
4
:
1
Olympique Poznań
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty