
Trwa zagorzała walka o mistrzostwo I Ligi. Ty razem we wtorkowy wieczór swoje mecze rozgrywał pierwsza trójka czyli kolejno WKS TOPMET Light, PLUSdo Metalmex i Dentis Studio. Lider WKS podejmował broniący się przed spadkiem zespół Poznańskich Orłów. Mecz miał dość wyrównany przebieg, a o końcowym sukcesie gospodarzy zadecydowały zabójcze kontry. W drugiej potyczce naprzeciw siebie stanęły PLUSdo Metalmex (wicelider) i Dentis Studio (III lokata). Hitowe starcie nie zawiodło i było ozdobą wczorajszego dnia. Spotkanie ułożyło się po myśli PLUSdo, którzy już do przerwy prowadzili 3:0. Po zmianie stron Dentis zagrał lepiej, ale nie na tyle by powalczyć chociażby o punkt. Wyniki wtorkowej kolejki spowodowały, że o pierwszym miejscu zadecyduj ostatnia kolejka, a w grze pozostały już tylko dwie ekipy WKS TOPMET Light PLUSdo Metalmex. Z kolei na drugo ligowym biegunie tym razem zaprezentowały się ekipy, które bronią się przed spadkiem czyli Leśne Dziadki i Media Connect. Niestety dla obu drużyn nie był to udany wieczór. Leśne Dziadki uległy Kremikom, tracąc decydując bramkę o wyniku w 49 minucie. Bardziej jednostronne był spotkanie FC Bavaria Prime kontra Media Connect. Co prawda do 20 minuty utrzymywał się rezultat bezbramkowy, jednak potem dominacja gospodarzy nie podległa dyskusji. Jeszcze przed przerwą FC Bavaria prowadziła 2:0, a w drugiej części przewagę powiększyła pokazując wyraźnie, która drużyn w tym dniu jest lepsza. III Liga przyniosła nam konfrontację dwóch drużyn środka tabeli. Obserwator Gospodarczy grał z Unionem Kiekrz. Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej odsłonie dominował Obserwator, natomiast po przerwie inicjatywa był po stronie gości, którzy dzięki skutecznej pogoni doprowadzili do remisu. Już tylko iluzoryczne szanse na pozostanie w IV Lidze ma zespół GSK. Tym razem zawodnicy tej drużyny nie sprostali ekipie Są gorsi i tylko cud może ich uratować od degradacji.
I Liga
Kibice ostrzyli sobie zęba na pojedynek PlusDo z Dentisem. Zagrały w końcu druga z trzecią siłą najwyższego szczebla naszej ligi. Obejrzeliśmy pojedynek na wysokim poziomie, w którym jednak pierwsza połowa upłynęła na pokazie mocy PlusDo. Zawodnicy tej ekipy świetnie weszli w zawody i w 14ej minucie było już 3:0 dla wicelidera ligi po dwóch trafieniach bardzo dobrze dysponowanego tego wieczora Macieja Puka (2 i 14 minuta) oraz Marcela Malinowskiego (8 minuta). Dentis - można powiedzieć - nie rozgrywał złego meczu, ale przeciwnik był bardzo skoncentrowany i bezlitosny w ataku. Do przerwy zasłużone 3:0 dla PlusDo.
W drugiej odsłonie, gdy Maciej Puk dołożył swojego trzeciego gola w meczu i wyprowadził swój team na 4:0, wydawało się, że mamy już po zawodach. Nie do końca jednak tak było, bowiem Dentis miał swoje mocne momenty i w 40ej minucie po szybkich dwóch bramkach doprowadził do wyniku 4:2 i chciał jeszcze postraszyć oraz powalczyć. W 39 i 40 minucie strzelali odpowiednio Bartosz Wiśniewski oraz Dominik Owczarzak (po rykoszecie). PlusDo musiało zewrzeć szyki w obronie, by obronić swoje 2-bramkowe prowadzenie i ta sztuka się tej ekipie powiodła. Do końca mimo szaleńczych prób Dentisu wynik już się nie zmienił i należy powiedzieć, ze wygrała ekipa na przestrzeni pełnych 50 minut lepsza i bardziej konkretna pod bramką rywala. Dentis może pluć sobie w brodę, że "położył" pierwszą połowę. Gdyby nie to, rywalizacja mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Rezultat ten powoduje, że PLUSdo Metalmex pozostaje w grze o mistrzostwo, natomiast Dentis Studio musi się skupić na obronie trzeciej lokaty.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PLUSdo Metalmex
4
:
2
Dentis Studio
Obydwie drużyny po przeciwległych stronach ligowej tabeli z wciąż aktualnymi celami do zrealizowania w tym sezonie myślę że są idealną zapowiedzią tego pojedynku. Gospodarze o krok od zdobycia mistrzostwa I ligi, a ekipa gości z potrzebą jednego zwycięstwa by utrzymać się na pierwszoligowym poziomie. Biorąc te fakty pod uwagę spotkanie to rozgrywane było w pełnym skupieniu i koncentracji graczy obu drużyn na nie popełnieniu prostego błędu, który mógłby spowodować wymuszoną zmianę swoich przedmeczowych założeń taktycznych. O tym jak dobrze te założenia były realizowane niech świadczy fakt iż w pierwszej części meczu zobaczyliśmy tylko jedną bramkę której autorem był dla ekipy gospodarzy Mateusz Trybek w 17 minucie. Bramka ta nie spowodowała żadnych korekt taktycznych u obydwu drużyn dlatego też w dalszym ciągu mecz ten miał odpowiednią dramaturgię i temperaturę. Dopiero w 35 minucie gry swoją okazję na podwyższenie prowadzenia na 2-0 wykorzystał aktywny tego dnia w zespole gospodarzy Adrian Cebula i od tego momentu można powiedzieć że coś w tym spotkaniu drgnęło. Mianowicie grający w okrojonym składzie i bez zmienników zawodnicy Poznańskich Orłów zaczęli odważniej wymuszać na swoim rywalu proste błędy po których dość szybko udało im się odnotować korzyść. Mianowicie po nie najlepszej dwukrotnej interwencji bramkarza drużyny WKS Topmet Light ekipa gości, a dokładnie Kacper Pyto wykorzystał z zimną krwią w 37 minucie okazję w polu karnym na zdobycie bramki kontaktowej która swoim ciężarem podbudowała pozostałych graczy tego zespołu. Po tym trafieniu było wiadomo że sytuacja ta wymusi na którejś z ekip podjęcie większego ryzyka które z upływem czasu będzie musiało mieć miejsce. Jak pokazał czas tym ryzykantem był zespół gości którzy w ostatnich pięciu minutach gry dwukrotnie zostali skarceni szybkim i precyzyjnym kontratakiem rywala który za sprawą Oliwiera Pytlaka w 45 i po raz drugi w tym spotkaniu Adriana Cebuli w 48 minucie pozwoliły ekipie gospodarzy cieszyć się z bardzo cennego zwycięstwa 4-1. Tak więc podopieczni Patryka Bliźniaka dzięki tej wygranej przybliżyli się bardzo mocno do tytułu mistrzowskiego, który drużyna ta zdobędzie jeśli nie przegra w swoim ostatnim pojedynku z ekipą z Kwiatowego. Natomiast gracze Poznańskich Orłów poszukają swoich brakujących punktów w starciu z Nierealem i TJM Pastform Future.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:WKS TOPMET Light
4
:
1
Poznańskie Orły
II Liga
Mecz Kremików z Leśnymi Dziadkami rozpoczął się od razu od mocnego uderzenia tych pierwszych. Grzegorz Gunia przytomnie wykończył precyzyjne podanie od kolegi i mieliśmy już w 1ej minucie 1:0 dla Kremików. Wymarzone otwarcie dla tej ekipy. Ogólnie w pierwszej połowie zaznaczyła się przewaga Kremików, którzy tę część powinni kończyć z większym dorobkiem bramkowym, ale zawodnicy tej drużyny grzeszyli nieskutecznością pod bramką rywala. Leśne Dziadki - im dalej w mecz - nieco poprawiły swoją grę, a stało się tak głównie za sprawą dobicia do drużyny Krystiana Nowickiego, który nie mógł pojawić się od początku spotkania i dotarł na obiekt około 15ej minuty meczu. Niewykorzystane sytuacje Kremików zemściły się pod koniec pierwszej odsłony pojedynku. W 22 minucie Przemysław Bodziany wyrównał stan rywalizacji.
Po przerwie obie drużyny starały się o przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść, było sporo walki w środku pola, trochę szarpaniny, ale wynik 1:1 długo się utrzymywał. Zrobiło się więcej miejsca, obejrzeliśmy kilka kontrataków, bowiem mecz się otworzył z uwagi na utratę sił zawodników obu ekip. Gdy wydawało się, że dojdzie do podziału punktów, Mateusz Lechowicz zadał zabójczy cios w 49 minucie i 3 punkty padły łupem Kremików, które - należy przyznać - były drużyną odrobinę lepszą w tym bardzo wyrównanym pojedynku.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kremiki
2
:
1
Leśne Dziadki
Zawodnicy Media Connect z każdym kolejnym spotkaniem odczuwają co raz to większy ciężar gry i walki o utrzymanie w II lidze dlatego każdy ich kolejny pojedynek jest z gatunku tych z ostatniej szansy. Tym razem ich rywalem był zespół Bavaria Prime który podchodził do tego spotkanie pobudowany swoim ostatnim zwycięstwem nad ekipą Borówiec Team który plasuję się obecnie na drugim miejscu w tabeli. Spotkanie to w pierwszej fazie było rozgrywane przez obie drużyny dość uważnie dlatego z obserwacji ciężko było wskazać jej faworyta. Niestety końcówka pierwszej części tego spotkania była dość bolesna dla ekipy gości gdyż zespół ten na przestrzeni dwóch minut pozwolił swojemu rywalowi uzyskać dwubramkową przewagę za którą byli odpowiedzialni Maksym Liashenko oraz Liubomyr Kolomyichuk dzięki temu gospodarze schodzili na przerwę prowadząc 2-0.
Po zmianie stron ekipa gości była świadoma tego że ich sytuacja wymaga od nich szybkiej reakcji więc drużyna ta zdecydowała się na pewne korekty które niestety nie zmieniły znacząco obrazu gry w tym spotkaniu. Potwierdzeniem tych słów są dość szybko stracone kolejne dwie bramki które w 35 minucie gry pozwoliły graczom Bavaria Prime cieszyć z prowadzenia 4-0. Rezultat ten dawał ekipie gospodarzy na kwadrans przed końcem meczu spory komfort psychiczny dlatego w szeregi gry tych zawodników mogło się wkraść delikatne rozprężenie którego konsekwencją była w 39 minucie stracona bramka honorowa autorstwa Oskara Szerszeniewskiego. Jednak rezultat 4-1 nie trwał zbyt długo gdyż po minucie swoje drugie trafienie w tym spotkaniu w barwach gospodarzy zalicza Danili Butenko i dzięki temu gracze Bavarii Prime prowadzili już 5-1. Ostatnim akcentem tego spotkania była bramka przypieczętowująca zwycięstwo gospodarzy 6-1 która padła w 47 minucie. Autorem tego trafienia był po raz drugi w tym spotkaniu Liubomyr Kolomyichuk który bez większych przeszkód wykorzystał grę swojej drużyny w przewadze jednego gracza dzięki czemu podopieczni Volodymyra Shevchenko odnotowują swoje trzecie zwycięstwo z rzędu. Natomiast graczom Media Connect pozostały dwa spotkania w których to o ligowy byt gracze ci zmierzą się z drużynami Sport United SV i ze zdegradowaną już do III ligi Anatolią FC.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Bavaria Prime
6
:
1
Media Connect
III Liga
Spotkanie Obserwatorów Gospodarzy z Unionem Kiekrz miało dwa wyraźnie różne oblicza. W pierwszej połowie zdecydowanie lepiej prezentowali się gospodarze, którzy narzucili swoje warunki gry i przez długie fragmenty utrzymywali rywali z dala od własnej bramki. Union Kiekrz był cofnięty na własną połowę, skupiał się głównie na defensywie i miał spore problemy z przedostaniem się pod pole karne przeciwnika. Przewaga Obserwatorów została udokumentowana już w 9. minucie, gdy wynik otworzył Marcin Klimuszko. Ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie w 16. minucie, popisując się efektownym trafieniem bezpośrednio z rzutu wolnego. Do przerwy gospodarze kontrolowali przebieg meczu i wydawali się mieć sytuację pod pełną kontrolą.
Po zmianie stron Union Kiekrz zaprezentował się znacznie odważniej. W 30. minucie pierwszego gola dla Kiekrza zdobył Adam Clemens, dając swojej drużynie impuls do dalszej walki. Mimo że w 33. minucie Klimuszko skompletował hat-tricka, a Norbert Hęś trafił w 40. minucie, to jednak końcówka należała do zawodników Unionu. W 37. minucie do siatki trafił Michał Muszyński, a w ostatnich minutach spotkania goście rzucili wszystkie siły do ataku. W 42. minucie bramkę zdobył Jakub Olesiński, a minutę później ponownie skuteczny był Muszyński. Union Kiekrz walczył do ostatniego gwizdka i mimo niekorzystnego wyniku pokazał charakter oraz dużą determinację, znacząco utrudniając życie rywalom w drugiej połowie. Obserwatorzy Gospodarzy dobrze zagrał w pierwszej części lecz meczu oraz skuteczności Klimuszki zdołali jednak utrzymać przewagę i sięgnąć po zwycięstwo.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Obserwator Gospodarczy
4
:
4
Union Kiekrz
IV Liga
Mecz pomiędzy Są Gorsi a GSK nie należał do olśniewających widowisk. Od pierwszych minut inicjatywę przejęli zawodnicy Są Gorsi, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i starali się budować ataki pozycyjne. W grze obu zespołów było sporo długich podań posyłanych w kierunku napastników oraz akcji oskrzydlających. GSK skupiało się głównie na organizacji w defensywie i szukało swoich okazji po nielicznych kontratakach. Wynik spotkania już w 1. minucie otworzył Jakub Szykowny, dając Są Gorsi szybkie prowadzenie. W 14. minucie przewagę powiększył Honoriusz Pierzchała, a dwie minuty później na listę strzelców wpisał się Meti Cala. Chwilę po tym GSK odpowiedziało trafieniem Patryka Łukaszewskiego w 17. minucie, dzięki czemu pierwsza połowa zakończyła się przy wyraźnej przewadze Są Gorsi.
Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Są Gorsi nadal kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, co znalazło odzwierciedlenie w kolejnych bramkach. W 30. minucie gola zdobył Robert Szymkowiak, a trzy minuty później do siatki trafił Mateusz Stępień. Minutę później ponownie skuteczny był Szymkowiak, podwyższając prowadzenie swojego zespołu. W 35. minucie honorowe trafienie w drugiej połowie dla GSK zanotował Piotr Mandrysz, jednak ostatnie słowo należało do Są Gorsi. W 41. minucie swojego drugiego gola w meczu zdobył Cala, ustalając wynik spotkania. Gospodarze przez większość meczu kontrolowali wydarzenia na boisku i cierpliwie budowali swoje akcje, podczas gdy GSK starało się odpowiadać szybkimi wyjściami do kontrataku. Skuteczność pod bramką rywali oraz większa liczba stwarzanych sytuacji sprawiły, że zwycięstwo Są Gorsi ani przez moment nie było zagrożone. Porażka gości powoduję, że ich sytuacja w tabeli jest coraz trudniejsza i musiałby wydarzyć się cud by zespół nie spadł z IV Ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Są gorsi
7
:
2
GSK
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty