Kto wygra III Ligę? Sami Kostka kończy sezon, Falcon F.C. mistrzem V Ligi

2026-06-16
Kto wygra III Ligę? Sami Kostka kończy sezon, Falcon F.C. mistrzem V Ligi

14 dni, tyle pozostało do zakończenia XIX sezonu ligi siódemek futbolsport.pl. Biorąc pod uwagę że jesteśmy przed końcowymi rozstrzygnięciami, każdy kolejny dzień przynosi nam odpowiedzi. Tym razem krótkie podsumowanie poniedziałku rozpoczniemy od III Ligi, gdzie w górze tabeli trwa zacięta walka o podium i awans do wyższej ligi. W grze jest pięć ekip i praktycznie co kolejna następują przetasowania w tabeli. Ciekawe kto wygra ten wyścig. Najbliżej mistrzostwa jest drużyna Boga Jonito, która wczoraj nie miała problemu z pokonaniem, broniącego się przed spadkiem zespołu Equipe De Oro. Szansę na podium zachował również Mobipol Team. Podopieczni Daniela Ziętary mieli ciężką przeprawę z Magikami Zenona, jednak w końcowym rozrachunku zdobyli trzy punkty. Jako pierwsi rundę wiosenną zakończyli gracze ekipy Sami Kostka Team Kumple. Może nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że gospodarze w swoim drugim meczu poniedziałkowych zmagań pokonali Wartę Promil,co oznacza, że najlepszym zespołem V Ligi została drużyna Falcon F.C. W pierwszej potyczce "Kumple" odnieśli remis w starciu z ekipą Zew FC. Blisko pierwszego miejsca w VI Lidze jest drużyna Mikroball. Gospodarze ograli WUW Poznań i już tylko remisu potrzebują w ostatnim spotkaniu by cieszyć się z mistrzostwa. Na koniec najwyższa liga i konfrontacja FC Faworyt z Witaminowymi Ancymonami. Do przerwy goście prowadzili wyraźnie 0:3. Po zmianie stron FC Faworyt zagrał o niebo lepiej, ale nie na tyle by uratować chociażby punkt i to ciekawe, momentami wyrównane widowisko zakończyło się sukcesem Ancymonów.

I Liga
Obydwie drużyny przystępowały do tego pojedynku bez żadnego ciśnienia więc i otoczka tego spotkania była już dość wakacyjna. Mimo to pojedynek ten lepiej rozpoczęli zawodnicy gości gdyż już w 1 minucie meczu bramkę dającą im prowadzenie 0-1 uzyskał Mateusz Banaszak. Rozochoceni tym faktem gracze Witaminowych Ancymonów kontynuowali w kolejnych minutach swoją grę czego efektem była osiem minut później bramka na 0-2 autorstwa Łukasza Czapułowskiego. Będący w dalszym ciągu słabym tłem dla rywala gracze gospodarzy jeszcze przed przerwą musieli przełknąć smak straconej bramki gdyż swoje drugie trafienie w tej połowie w 19 minucie zaliczył Mateusz Banaszak i wynikiem 0-3 zakończyła się nam pierwsza część tego spotkania. Krótka przerwa w tym spotkaniu zadziałała pozytywnie na zawodnikach drużyny FC Faworyt gdyż już w 31 minucie bramkę honorową zaliczył Maksym Serebriak i dzięki temu obraz gry nabrał na atrakcyjności. Gdy wydawało się że gospodarze pójdą już teraz za ciosem to z perspektywy czasu i wyniku końcowego ważną bramkę na 1-4 w 39 minucie uzyskał po raz drugi Łukasz Czapułowski dzięki czemu goście odzyskali wewnętrzy spokój w tym spotkaniu. Niestety spokój ten udzielił się zbyt dużej ilości graczy tej drużyny gdyż w ostatnim fragmencie tego meczu gospodarze dwukrotnie zdołali skutecznie zaskoczyć swojego rywala przez co po bramkach Valerii Klymyka i Maksima Yudzina wynik tego spotkania w 47 minucie brzmiał już tylko 3-4. Jak się okazało ostatnie minuty nie przyniosły nam już kolejnych trafień dzięki czemu po nerwowej końcówce meczu komplet punktów ostatecznie stał się własnością ekipy Witaminowych Ancymonów.

FC Faworyt


Strzelcy:

  • Maksym Serebriak 31'
  • Valerii Klymyk 44'
  • Maksim Yudzin 47'

Kary:

  • Yura Honta24'

3

:

4

Witaminowe Ancymony


Strzelcy:

  • 1' Mateusz Banaszak
  • 9' Łukasz Czapułowski
  • 16' Mateusz Banaszak
  • 39' Łukasz Czapułowski

Kary:

  • 24'Wojciech Tokarski


III Liga
Mecz pomiędzy Mobipol Team a Magikami Zenona dostarczył kibicom wielu emocji i stał na bardzo wysokim poziomie piłkarskim. Obie drużyny postawiły na ofensywną, kombinacyjną grę, cierpliwie budując akcje i szukając podań otwierających drogę do bramki. Spotkanie przebiegało w sportowej atmosferze, bez niepotrzebnych fauli i częstych przerw w grze. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Mobipolu. W 23. minucie po składnej akcji zespołowej na listę strzelców wpisał się Krzysztof Grzelak, dając swojej drużynie zasłużone prowadzenie 1:0. Magicy Zenona również mieli swoje okazje, jednak brakowało im skuteczności w decydujących momentach.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – obie drużyny konsekwentnie dążyły do zdobywania kolejnych bramek. W 35. minucie do wyrównania doprowadził Maciej Gierczak, skutecznie finalizując dobrze rozegraną akcję Magików. Odpowiedź Mobipolu była jednak błyskawiczna. W 41. minucie Mateusz Bartkowiak ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie, wykorzystując dogodną sytuację podbramkową. Kluczową rolę odegrał również Daniel Ziętara, który po wejściu z ławki rezerwowych wniósł do gry Mobipolu dużo energii i jakości w ofensywie. W 43. minucie podwyższył wynik na 3:1, a zaledwie cztery minuty później po raz drugi wpisał się na listę strzelców, dając swojej drużynie już trzybramkową przewagę. Magicy Zenona nie zamierzali jednak odpuszczać. W 49. minucie Paweł Jankowski zdobył bramkę na 4:2, dzięki czemu końcówka spotkania nadal była interesująca. Mimo ambitnych prób odrobienia strat, rywale nie zdołali już zagrozić zwycięstwu Mobipolu. Ostatecznie Mobipol Team wygrał 4:2 po bardzo dobrym i widowiskowym spotkaniu. Bohaterem meczu został Ziętara, który po wejściu z ławki całkowicie odmienił obraz gry swojej drużyny i dwoma trafieniami znacząco przyczynił się do końcowego sukcesu. Dzięki wygranej gospodarze nadal się liczą w grze o awans, natomiast Magicy Zenona muszą jeszcze w ostatnich trzech potyczkach zapunktować by nie patrzeć na dół tabeli.

Mobipol Team


Strzelcy:

  • Krzysztof Grzelak 23'
  • Mateusz Bartkowiak 41'
  • Daniel Zietara 43'
  • Daniel Zietara 47'

Kary:

---

4

:

2

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • 35' Maciej Gierczak
  • 49' Paweł Jankowski

Kary:

---


Pojedynek dwóch drużyn które stacjonują na poziomie III ligi po przeciwległych stronach tabeli już w 1 minucie tego spotkania dostarczył nam bramkę dla ekipy gości, która poniekąd wskazała nam kto w tym spotkaniu jest faworytem do końcowego zwycięstwa. Po tym trafieniu wynik tego spotkania jak i sam jego przebieg ustabilizował się na kolejne dziesięć minut lecz ten stan rzeczy był tylko ciszą przed nadchodzącą burzą jaką zaplanowali na kolejne minuty swojemu rywalowi gracze gości. Pierwszoplanowymi postaciami w drugiej części pierwszej połowy w zespole gości okazali się dwaj zawodnicy Maksymilian Lisowski oraz Aleksander Kluczyński którzy w duecie zaaplikowali swojemu rywalowi aż cztery bramki dzięki czemu ta połowa zakończyła się zwycięstwem ekipy Boga Jonito 1-5.
Druga część tego spotkania już po kilku minutach dostarczyła nam kolejne dwa trafienia dla ekipy gości które były zasługą Aleksandra Kluczyńskiego i Alberta Żerkowskiego dzięki czemu w 33 minucie gracze Boga Jonito prowadzili 1-7. Próbujący nawiązać momentami do wyrównanej rywalizacji zawodnicy gospodarzy pojedynczymi i sporadycznymi akcjami odgryzali się swojemu rywalowi głównie za sprawą Michała Gorczycy i Antoniego Pindura którzy dzięki swojemu sprytowi zdołali w tym spotkaniu zaistnieć w protokole meczowym. Niestety dla nich ich rywal był tego dnia bezlitosny i z pełną konsekwencją i pazernością na bramki kontynuował swoje dzieło zniszczenia. Ostatecznie pojedynek ten zakończył się zwycięstwem zespołu gości 4-11 co w przypadku gospodarzy oznacza wciąż nerwową końcówkę tego sezonu w kontekście walki o utrzymanie w III lidze. A w przypadku zwycięskiej ekipy te trzy punkty wydłużają nam i drużynie Boga Jonito emocjonującą końcówkę tego sezonu na szczycie tabeli która z każdym kolejnym dniem powinna nam wyłonić jej zwycięzcę.

Equipe De Oro


Strzelcy:

  • Michał Gorczyca 15'
  • Michał Gorczyca 37'
  • Kacper Matusiak 41'
  • Antoni Pindur 46'

Kary:

  • Michał Gorczyca32'

4

:

11

Boga Jonito


Strzelcy:

  • 1' Kacper Tierling
  • 11' Maksymilian Lisowski
  • 13' Maksymilian Lisowski
  • 16' Aleksander Kluczyński
  • 19' Aleksander Kluczyński
  • 32' Aleksander Kluczyński
  • 33' Albert Żerkowski
  • 38' Kacper Tierling
  • 44' Kacper Tierling
  • 49' Aleksander Kluczyński
  • 50' Aleksander Kluczyński

Kary:

---

V Liga
Dwa dobre spotkania na zakończenie sezonu wiosennego rozegrał zespół Sami Kostka Team Kumple. Grający tradycyjnie dwa mecze, drużyna Kumpli zaprezentowała się bardzo okazale i łącznie zdobyła cztery punkty co jest ich najlepszym wynikiem w tym sezonie. W pierwszej potyczce rywalem była ekipa Zew FC. Mecz był prawdziwym rollercoasterem. Więcej z gry i większe posiadanie piłki było po stronie gospodarzy, jednak to goście zdobywali bramki w pierwszej fazie spotkania. Duża w tym zasługa zawodników Sami Kostka, którzy popełniali fatalne błędy. Pierwszy w 3 minucie na bramkę zamienił Aron Wardach. Potem w 7 minucie niezdecydowanie bramkarza i obrońcy wykorzystał Maciej Cieszyński, a 120 sekund później miało epicentrum błędów. Golkiper gospodarzy minął się z piłką, a Krzysztof Tobis nie miał problemu z ulokowaniem jej w pustej bramce. I tak po 10 minutach nie grając źle, zespół Sami Kostka Team Kumple przegrywał 0:3. Mimo, że przewaga była duża, dało się odczuć że gospodarze za chwilę odpalą. Długo nie czekaliśmy. Dwie szybkie bramki na przełomie 12 i 14 minuty Błażeja Krzywickiego spowodowały, że zespół wrócił do meczu. Potem "Kumple" mieli kolejne okazje, jednak dobrą dyspozycję w tym meczu potwierdził Dawid Ślęzak, który szczególnie po przerwie w pełni pokazał swój kunszt bramkarski. Sytuacje na podwyższenie rezultatu miał również zespół Zew FC lecz wyraźnie zabrakło im zimnej krwi w decydującym momencie.
Idealnie dla gości rozpoczęła się druga odsłona. W 27 minucie na 2:4 podwyższył Dawid Pawlikowski. To jednak nie załamało gospodarzy, którzy z minutę na minutę osiągali coraz to większą przewagę. Stwarzali sobie dobre okazje, lecz za każdym razem Dawid Ślęzak stawał na wysokości zadania. Dopiero w 37 minucie musiał uznać wyższość Mateusza Kosteckiego, który wykorzystał rzut karny. Był to moment zwrotny w tym spotkaniu. Co prawda trzy minuty później Aron Wardach zdobył piątą bramkę dla ekipy Zew FC, ale końcowe 10 minut to pełna dominacja graczy Sami Kostka Team Kumple, którzy atakowali z dużą intensywnością. Stworzyli sobie przynajmniej pięć świetnych okazji z których wykorzystali dwie. Raz nawet obrońca gości wybił piłkę z linii, która zmierzała do bramki. Co ciekawe aby doprowadzić do wyrównania, "Kumple" potrzebowali zaledwie 60 sekund. Duet Kostecki-Krzywicki zrobił swoje i na 3 minuty przed końcem mieliśmy remis 5:5. Obie ekipy nie próżnowały i do końca walczył o pełną pulę, lecz bez efektu. Tym samym to bardzo ciekawe i emocjonujące spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Błażej Krzywicki 12'
  • Błażej Krzywicki 14'
  • Mateusz Kostecki 37'
  • Mateusz Kostecki 46'
  • Błażej Krzywicki 47'

Kary:

---

5

:

5

ZEW FC


Strzelcy:

  • 3' Aron Wardach
  • 7' Maciej Cieszyński
  • 9' Krzysztof Tobis
  • 27' Dawid Pawlikowski
  • 40' Aron Wardach

Kary:

---

Jeszcze lepiej drużyna Sami Kostka Team Kumple zaprezentowała się w drugim meczu, gdzie ich rywalem był wicelider V Ligi, ekipa Warty Promil. Pierwsze 25 minut to optyczna przewaga gospodarzy, którzy prócz dwóch prostych błędów na starcie potyczki, w dalszej części spotkania byli po prostu lepszą drużyną. Umiejętnie wybijali przeciwnika z rytmu, a sami dochodzili do sytuacji strzeleckich. Byli na tyle skuteczni, że do przerwy prowadzili 2:0 po dwóch trafieniach Błażeja Krzywickiego. Goście mieli swoje okazje, jednak w ich grze brakowało zdecydowania i lepszego wykończenia.
Zmieniło się to po przerwie. Wystarczyło pięć minut by ze stanu 0:2 wyjść na prowadzenie 3:2. Sygnał do odrabiania strat w 27 minucie dał Stanisław Martenka, który wykorzystał sprytnie rozegrany rzut wolny. 120 sekund później Kamil Podgórski wyrównał stan rywalizacji, a minutę później w 30 ponownie Kamil uderzył nie do obrony. Wydawało się że Warta Promil chwyciła odpowiedni rytm i zaraz odjedzie rywalowi. Nic z tego. Zespól Sami Kostka przetrzymał napór i w 32 oraz 34 zadał dwa ciosy. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Mateusz Kostecki i gospodarze odzyskali prowadzenie. W kolejnych minutach byliśmy świadkami otwartej gry akcja za akcje. Mnożył się sytuacje podbramkowe lecz żadna z drużyn nie zmieniał swojego licznika bramkowego. W 39 minucie powinno być 5:3 lecz rzutu karnego nie wykorzystał Mateusz Kostecki. To nakręciło wicelidera, który z jeszcze większą pasją atakował bramkę rywala. Cóż z tego skoro obrona "Kumpli" z bramkarzem na czele dość szczęśliwie się broniła. W 44 minucie nastąpił decydujący moment potyczki. Po kontrze, Kostas Milonas z zimną krwią wykorzystał sytuację sama na sam i przewaga gospodarzy wzrosła do dwóch "oczek". Warta Promil nie mając nic do stracenia rzuciła się do ataku, ale zdołał tylko połowicznie odrobić straty. Stanisław Martenka zdobył swoją druga bramkę w tym meczu. Na więcej nie starczyło czasu i to emocjonujące spotkanie kończy się niespodzianką jaką jest wygrana zespołu Sami Kostka Team Kumple. Ten wynik oznacza, że mistrzem V Ligi na sezon wiosna 2026 został drużyna Falcon F.C. Z kolei tą porażką ekipa Warty Promil trochę utrudniła sobie zadanie jakim jest zajęcie drugiej lokaty bowiem margines błędu zmalał do minimum.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Błażej Krzywicki 22'
  • Błażej Krzywicki 25'
  • Mateusz Kostecki 32'
  • Mateusz Kostecki 34'
  • Kostas Milonas 44'

Kary:

---

5

:

4

Warta Promil


Strzelcy:

  • 27' Stanisław Martenka
  • 29' Kamil Podgórski
  • 30' Kamil Podgórski
  • 46' Stanisław Martenka

Kary:

---

VI Liga
Mikroball od pierwszych minut narzucił rywalom swoje warunki gry i zasłużenie sięgnął po wysokie zwycięstwo nad WUW Poznań. Przewaga była widoczna niemal przez całe spotkanie – większe posiadanie piłki, lepsza organizacja gry oraz większa konkretność pod bramką przeciwnika sprawiły, że różnica między zespołami była wyraźnie zauważalna. Wynik już w 8. minucie otworzył Hipolit Roszkowski, który skutecznie wykończył jedną z pierwszych groźnych akcji gospodarzy. W 20. minucie kibice obejrzeli natomiast najpiękniejszą akcję meczu. Kacper Tkaczyński popisał się trafieniem wyjątkowej urody – przyjął piłkę klatką piersiową, nie pozwalając jej spaść na murawę, a następnie z półobrotu posłał potężny i niezwykle precyzyjny strzał prosto w okienko bramki. Był to gol łączący technikę, siłę i precyzję, bez wątpienia jeden z ozdobników całego spotkania.
W drugiej części lider VI Ligi nie zwolnił tempa. W 26. minucie prowadzenie podwyższył Szymon Stefaniak, a choć WUW Poznań odpowiedział trafieniem Filipa Poznańskiego w 35. minucie, nie był w stanie nawiązać realnej walki o korzystny wynik. Końcówka należała już całkowicie do zwycięzców. W 47. minucie drugiego gola w meczu zdobył Roszkowski, a chwilę później wynik ustalił Miłosz Roszyk, pieczętując efektowne zwycięstwo 5:1. Mikroball prócz tego, że zaprezentował się jako drużyna dojrzalsza piłkarsko, lepiej operująca piłką i znacznie skuteczniejsza pod bramką rywali jest o krok od zdobycia pierwszego miejsca w VI Lidze. Z kolei WUW Poznań miał swoje momenty, jednak przez większość meczu musiał gonić przeciwnika i nie był w stanie zagrozić dominacji rywala.

Mikroball


Strzelcy:

  • Hipolit Roszkowski 8'
  • Kacper Tkaczyński 20'
  • Szymon Stefaniak 26'
  • Hipolit Roszkowski 47'
  • Miłosz Roszyk 48'

Kary:

---

5

:

1

WUW Poznań


Strzelcy:

  • 35' Filip Poznański

Kary:

---

                                                                                                                                                                                  Pozdrawiam

                                                                                                                                                                               Maciej Kaniasty