Derby Moraska na remis, Boga traci dystans, ważna wygrana Poznańskich Orłów, pech ekipy Sami Kostka

2026-06-09
Derby Moraska na remis, Boga traci dystans, ważna wygrana Poznańskich Orłów, pech ekipy Sami Kostka

To było niezwykle mocne i emocjonujące otwarcie nowego tygodnia. Na sześć potyczek, aż pięć przyniosło nam dramatyczny przebieg. Dodatkowo spotkania stały na wysokim poziomie przez co byliśmy świadkami świetnych widowisko. Na pierwszy plan wysunęła się derbowa rywalizacja pomiędzy drużynami The Naturat i Magicy Zenona. Mecz miał swoją jakość i nieprzewidywalny przebieg. Gospodarze prowadzili już 3:0, ale skuteczna pogoń Magików spowodowała że spotkanie zakończyło się polubownym podziałem punktów 4:4. Co ciekawe drugie spotkanie na poziomie III Ligi w którym Mobipol Team podejmował Boga Jonito również zakończył się remisem w stosunku 4:4. Tu również byliśmy świadkami ciekawej konfrontacji. Mobipol Team potwierdził dobrą dyspozycję, natomiast lider III Ligi wyraźnie chwycił małą zadyszkę, ponieważ drugi raz z rzędu zdobył zaledwie punkt i stracił przewagę nad pozostałą rzeszą ekip. O sporym pechu może mówić drużyna Sami Kostka Team Kumple, która tradycyjnie grał dwa spotkania. Podopieczni Michała Witkowskiego w obu potyczkach do przerwy prowadzili, a mimo to zeszli z boiska pokonani. W pierwszym meczu przegrali 4:5 z KS Jeżycami, natomiast mecz przeciwko The Gooners zakończył się rezultatem 2:3. Dobry okres na poziomie VI Ligi przeżywa zespół KS Siepomaga. Ekipa na pięć ostatnich spotkań, cztery rozstrzygnęła na swoją stronę i tylko raz przegrała. Wczoraj goście okazi się lepsi od drużyny Olympique Poznań. Na koniec najwyższa klasa rozgrywkowa ligi siódemek futbolsport.pl i bardzo ważne zwycięstwo w kontekście utrzymania drużyny Poznańskich Orłów. Goście po wyrównanym boju pokonali zespół futbolsport.pl i zrobił duży krok w kierunku pozostania w I Lidze.

I Liga
Poniedziałkowy mecz 1 ligi futbolsport.pl o godzinie 20:40 pomiędzy futbolsport.pl, a Poznańskimi Orłami był spotkaniem pełnym taktycznej rozwagi, w którym oba zespoły potrafiły połączyć cierpliwość z odważnymi decyzjami w kluczowych momentach. Na sztucznej murawie oglądaliśmy pojedynek niczym starcie doświadczonych pilotów z drapieżnymi ptakami – futbolsport.pl cierpliwie budował swoje akcje, podczas gdy Orły krążyły wysoko, czekając na odpowiedni moment do zadania decydującego ciosu. Przez większą część meczu obie drużyny grały odpowiedzialnie, nie pozostawiając rywalom zbyt wiele przestrzeni. Nie brakowało jednak stykowych sytuacji, pojedynków o każdy centymetr boiska oraz kilku ryzykownych zagrań, które ostatecznie przyniosły gole. Wynik długo pozostawał sprawą otwartą, a każda akcja mogła przechylić szalę zwycięstwa. Impas przełamali gospodarze w 36. minucie, gdy Dariusz Masztalerz znalazł drogę do siatki po składnie przeprowadzonej akcji. Poznańskie Orły odpowiedziały jednak błyskawicznie. W 38. minucie Adrian Mankiewicz popisał się precyzyjnym, mierzonym strzałem zza pola karnego, posyłając piłkę tam, gdzie bramkarz nie miał szans dosięgnąć. Chwilę później, w 41. minucie, Kamil Kapałczyński wykorzystał kolejną okazję i Orły objęły prowadzenie. Futbolsport.pl nie zamierzał jednak składać broni. W 44. minucie Marcin Bury doprowadził do wyrównania, a emocje sięgnęły zenitu. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, Orły poderwały się do ostatniego lotu. W 45. minucie Jakub Paziewski oddał odważny strzał z około 20 metrów, a po interwencji bramkarza najszybciej przy piłce znalazł się Adrian Mankiewicz, który skuteczną dobitką zdobył zwycięską bramkę. Mecz zakończył się wynikiem 2:3 dla Poznańskich Orłów. Było to spotkanie dwóch rozsądnie grających drużyn, w którym o końcowym rezultacie zdecydowały detale, odwaga w podejmowaniu ryzyka i skuteczność w najważniejszych momentach.

futbolsport.pl


Strzelcy:

  • Dariusz Masztalerz 36'
  • Marcin Bury 44'

Kary:

---

2

:

3

Poznańskie Orły


Strzelcy:

  • 38' Adrian Mankiewicz
  • 41' Kamil Kapałczyński
  • 45' Adrian Mankiewicz

Kary:

---

III Liga
Pojedynek dwóch drużyn aspirujących do zgarnięcia wszystkiego co najcenniejsze w III lidze zakończył się sprawiedliwym remisem i podziałem punktów. Przez całą długość tego spotkania obydwie drużyny toczyły zacięte pojedynki okraszone dość równą ilością sytuacji podbramkowych i wybornymi paradami obydwu bramkarzy, dlatego na spotkanie to patrzyło się z dużym zainteresowaniem. Już w pierwszych minutach tej konfrontacji zawodnicy obu drużyn uraczyli nas pierwszymi trafieniami które jak pokazały nam kolejne minuty były tylko wstępem do tego co czekało nas w dalszej części tego spotkania. Na pierwsze trafienie gospodarzy z 2 minuty w wykonaniu Marcina Banaszczyka sześć minut później odpowiedział Albert Żerkowski i dzięki temu dość szybko byliśmy świadkami premierowych dwóch bramek.
Początek drugiej odsłony tego spotkania znów lepiej rozpoczęli gospodarze gdyż już po minucie gry Krystian Kąsowski precyzyjnie sfinalizował swoją okazję i tym samym trafił na 2-1. Na odpowiedz rywala przyszło nam poczekać osiem minut gdyż grających jednego zawodnika mniej ukaranego żółtą kartką wśród graczy zespołu Mobipol Team w 34 minucie skutecznie skarcił Aleksander Kluczyński i dzięki temu lider tabeli zdołał wyrównać stan rywalizacji na 2-2. Po utracie prowadzenia szybko zamierzali odpowiedzieć gospodarze i sztuka ta im się udała w 35 minucie gdzie sprytnym strzałem tuż przy krótkim słupku bramki bramkę na 3-2 zdobył Krzysztof Grzelak. Odpowiedz graczy gości była równie ekspresowa co ich rywali gdyż 120 sekund później stan rywalizacji na 3-3 ponownie ustalił Aleksander Kluczyński. Szybka wymiana bramek po obu stronach boiska rozgrzała nam to spotkanie to czerwoności, gdyż żadna z ekip tego pojedynku nie zamierzała przegrać. I tak o to w 43 minucie po raz pierwszy na prowadzenie wychodzą gracze Boga Jonito, gdyż pięknej urody bramką popisał się Eryk Właźlak, który technicznym lobem z woleja tuż spod linii bocznej boiska precyzyjnie wrzucił futbolówkę za kołnierz bramkarza ekipy gospodarzy. Jednak to trafienie nie było ostatnim akcentem tego spotkania gdyż w 46 minucie równie pięknej urody co jego kolega z drużyny przeciwnej bramkę na 4-4 zdobył Marcin Pietrzak i tym samym gracze gospodarzy mogli się cieszyć z wyrównania. Ostatecznie mecz ten kończy się remisem 4-4 który wydaję się że jest sprawiedliwym rezultatem, który zdecydowanie najbardziej mógł ucieszyć ich rywali w walce o tytuł mistrzowski w III lidze.

Mobipol Team


Strzelcy:

  • Marcin Banaszczyk 2'
  • Krystian Kąsowski 26'
  • Krzysztof Grzelak 35'
  • Marcin Pietrzak 46'

Kary:

  • Pavlo Holtsev31'

4

:

4

Boga Jonito


Strzelcy:

  • 8' Albert Żerkowski
  • 34' Aleksander Kluczyński
  • 37' Aleksander Kluczyński
  • 43' Eryk Właźlak

Kary:

---

Derby Moraska przyzwyczaiły nas do tego, że nieważne, w jakiej formie dotychczas byli Magicy Zenona i The Naturat, podczas tego meczu zawsze mieliśmy fajerwerki i nie inaczej było w poniedziałkowy wieczór. Violi Alcoholi co prawda zaczęli jak z nut - szybka pierwsza bramka i to w wykonaniu bramkarza Adama Bartkowiaka, który skutecznie przebił piłką całą długość boiska, a golkiper Magików niefortunnie się z nią minął. Zawodnicy Zachariasza Kijaka starannie budowali akcje i sprytnie operowali futbolówką, jednak ciężko było znaleźć sposób na dobrze broniącego przeciwnika. Bardzo bolesne były natychmiastowe kontry graczy Violi - idealnie obsługiwany ze wznowień przez swojego bramkarza Jakub Wlazło zaaplikował Magikom jeszcze dwa trafienia i zrobiło się 3:0. Wydawało się, że mamy po meczu. Końcówka pierwszej połowy uświadomiła nas, że byliśmy w błędzie. Magiczna aura derbów zaczęła unosić się nad boiskiem jeszcze przed końcem pierwszej połowy, bowiem podopieczni Zenona zdążyli strzelić jeszcze dwa gole i mecz nam się zaognił. Najpierw wykorzystali zamieszanie przy rzucie wolnym, później w sytuacji sam na sam nie pomylił się Paweł Jankowski. Na początku drugiej połowy Magicy poczuli krew i przygnietli The Naturat, co skończyło zasłużonym golem na 3:3. Mecz zaczął się od zera, akcja za akcje z obu stron, były to bardzo emocjonujące Derby. The Naturat w końcu doszedł do głosu za sprawą wykorzystanego rzutu karnego przez Mieszka Grabowskiego. Cel był wtedy jeden - utrzymać to prowadzenie do końca. Można jednak starać się na wszystkie sposoby bronić, ale nie ma mocnych kiedy padają takie strzały, jak ten w wykonaniu Szymona Goca, który z bocznej strefy boiska wziął zamach, jakby to wszystko od niego zależało i zapakował fenomenalnego gola na 4:4. Po rocznej przerwie w tej rywalizacji remis uważam za najbardziej sprawiedliwy wynik.

The Naturat


Strzelcy:

  • Adam Bartkowiak 4'
  • Jakub Wlazło 8'
  • Jakub Wlazło 14'
  • Mieszko Grabowski 37'

Kary:

---

4

:

4

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • 15' Paweł Jankowski
  • 25' Szymon Goc
  • 27' Br. Filip Werner
  • 41' Szymon Goc

Kary:

  • 30'Maciej Dreśliński

V Liga
Potyczka pomiędzy Sami Kostka Team Kumple a KS Jeżyce dostarczyło kibicom wielu emocji i było doskonałym przykładem piłkarskiej walki do ostatniego gwizdka. Przez pełne 50 minut zawodnicy obu drużyn rywalizowali z ogromnym zaangażowaniem, nie odpuszczając żadnego pojedynku i walcząc o każdy centymetr boiska. Mecz był bardzo wyrównany, a jego przebieg obfitował w liczne zwroty akcji. Wynik spotkania już w 5. minucie otworzył Mateusz Kostecki, dając prowadzenie swojej drużynie. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, ponieważ już minutę później do wyrównania doprowadził Kacper Dachtera. W 12. minucie KS Jeżyce wyszły na prowadzenie po trafieniu Adriana Pieprzyka, a dwie minuty później swoją bramkę dołożył Patryk Zieliński, dzięki czemu goście prowadzili już 3:1. Zespół Sami Kostka Team Kumple pokazał jednak ogromny charakter i jeszcze przed przerwą odrobił straty. W 16. minucie kontaktową bramkę zdobył Kostecki, notując swoje drugie trafienie w meczu. Ten sam zawodnik w 20. minucie skompletował hat-tricka, doprowadzając do wyniku 3:3. Chwilę później, w 21. minucie, Piotr Jabłecki skutecznie wykończył akcję swojej drużyny i wyprowadził Sami Kostka Team Kumple na prowadzenie 4:3.
Po zmianie stron tempo spotkania wciąż było bardzo wysokie. Obie drużyny stwarzały sobie okazje bramkowe, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, gdzie nie brakowało twardych i zaciętych pojedynków. W 32. minucie do remisu doprowadził Wojciech Matuszewski, wykorzystując swoją szansę i pokonując bramkarza rywali. Losy meczu rozstrzygnęły się w 38. minucie, kiedy po raz drugi na listę strzelców wpisał się Kacper Dachtera, zdobywając bramkę, która dała KS Jeżyce prowadzenie 5:4. Mimo ambitnych prób z obu stron wynik nie uległ już zmianie. Sami Kostka Team Kumple walczyli do końca o wyrównanie, natomiast KS Jeżyce skutecznie broniły swojej przewagi. Ostatecznie po bardzo emocjonującym, wyrównanym i pełnym walki spotkaniu KS Jeżyce pokonały Sami Kostka Team Kumple 5:4. Był to mecz pełen zaangażowania, charakteru i piłkarskich emocji, który mógł podobać się wszystkim obserwatorom.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Mateusz Kostecki 5'
  • Mateusz Kostecki 16'
  • Mateusz Kostecki 20'
  • Piotr Jabłecki 21'

Kary:

---

4

:

5

KS Jeżyce


Strzelcy:

  • 6' Kacper Dachtera
  • 12' Adrian Pieprzyk
  • 14' Patryk Zieliński
  • 32' Wojciech Matuszewski
  • 38' Kacper Dachtera

Kary:

---

Drugie spotkanie ekipy Sami Kostka Team Kumple przeciwko drużynie The Gooners był spotkaniem, w którym nie brakowało emocji, walki i zwrotów akcji. Obie drużyny od początku postawiły na intensywną grę, a każdy fragment boiska był zaciekle broniony. Choć wynik nie obfitował w dużą liczbę bramek, na murawie działo się naprawdę wiele. Lepiej w spotkanie weszli zawodnicy gospodarzy. Już w 5. minucie Piotr Jabłecki wykorzystał dobrą okazję i otworzył wynik meczu, dając swojej drużynie prowadzenie. Po straconym golu The Gooners nie zamierzali jednak składać broni. Z każdą kolejną minutą coraz śmielej atakowali, a ich wysiłki przyniosły efekt w 19. minucie, gdy do wyrównania doprowadził Mateusz Rykowski. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do zespołu Kostki. W 22. minucie Mateusz Kostecki popisał się skutecznym wykończeniem akcji i ponownie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Do przerwy Sami Kostka Team Kumple prowadzili 2:1, ale przewaga była minimalna i nic nie było jeszcze rozstrzygnięte.
W drugiej części The Gooners pokazali, że potrafią grać pod presją. Drużyna cierpliwie budowała swoje akcje, szukając sposobu na sforsowanie defensywy rywali. Przełom nastąpił w 36. minucie, kiedy Nikodem Paupa doprowadził do remisu. Gol dodał gościom pewności siebie, a mecz nabrał jeszcze większej dynamiki. Decydujące momenty nadeszły w końcówce spotkania. Obie ekipy miały swoje szanse, ale to The Gooners wykazali się większą skutecznością. W 42. minucie ponownie błysnął Paupa, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców i zapewnił swojej drużynie prowadzenie 3:2. Ostatnie minuty to napór Sami Kostka Team Kumple i ofiarna obrona The Gooners. Mimo wielu starań gospodarzom nie udało się już znaleźć drogi do bramki przeciwników. Ostatecznie The Gooners odwrócili losy meczu i zwyciężyli 3:2 po spotkaniu pełnym zaangażowania i walki do ostatniego gwizdka. Tym samym ekipa Sami Kostka Team Kumple mimo, że dwa razy prowadziła i nie była gorsza w obu potyczkach nie zdobyła nawet punktu i jest coraz bliżej spadku do VI ligi.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Piotr Jabłecki 5'
  • Mateusz Kostecki 22'

Kary:

  • Michał Witkowski46'

2

:

3

The Gooners


Strzelcy:

  • 19' Mateusz Rykowski
  • 36' Nikodem Paupa
  • 42' Nikodem Paupa

Kary:

  • 46'Artem Sudakov
  • 49'Marcin Siejak

VI Liga
Dobry okres przeżywa drużyna KS Siepomaga, która w swoim kolejnym meczu odniosła zwycięstwo nad Olympique Poznań. Było starcie olimpijskiego ducha rywalizacji z drużyną, która tego dnia niosła pomoc swoim kolegom z niezwykłą skutecznością. Na sztucznej murawie od pierwszych minut oglądaliśmy szybkie tempo gry i wiele dynamicznych akcji, a obaj bramkarze regularnie udowadniali swoją wartość, notując kilka bardzo udanych interwencji. Jako pierwsi zaatakowali goście. W 9. minucie Jędrzej Jarmuszkiewicz wykorzystał dobrze skonstruowaną akcję KS Się Pomaga i otworzył wynik spotkania. Olympique odpowiedział niemal wzorowo – w 11. minucie Jan Sosnowski doprowadził do wyrównania, pokazując, że gospodarze nie zamierzają łatwo oddać pola. Mecz przez długi czas był wyrównany, choć coraz częściej można było zauważyć, że defensywa Olympique nie jest tego dnia w optymalnej dyspozycji. Mimo rozsądnej gry i dużego zaangażowania gospodarze mieli problemy z nadążaniem za błyskawicznie konstruowanymi atakami rywali. Jeszcze przed przerwą Jarmuszkiewicz ponownie dał o sobie znać, trafiając w 18. minucie i wyprowadzając KS Się Pomaga na prowadzenie.
Po zmianie stron goście zaczęli grać z jeszcze większą swobodą. W 36. minucie Krystian Włodarczak rozpoczął swój strzelecki koncert, a kolejne trafienia w 41. i 45. minucie były efektem szybkich wymian podań i skutecznego wykorzystywania wolnych przestrzeni. W międzyczasie, w 40. minucie, Karol Dolata został ukarany żółtą kartką, co dodatkowo utrudniło zadanie gospodarzom. Olympique próbował wrócić do gry, jednak bramkarz KS Się Pomaga skutecznie zatrzymywał kolejne próby, podczas gdy jego vis-à-vis również kilkukrotnie ratował swój zespół przed jeszcze wyższym wynikiem. Ostatnie słowo należało do Wiktora Pawlaka, który w 49. minucie ustalił rezultat na 1:6. KS Się Pomaga wygrała zasłużenie, imponując tempem budowania akcji i skutecznością pod bramką przeciwnika. Olympique walczył ambitnie, lecz tego wieczoru olimpijski spokój nie wystarczył, by zatrzymać rozpędzoną ofensywę gości.

Olympique Poznań


Strzelcy:

  • Jan Sosnowski 11'

Kary:

  • Karol Dolata40'

1

:

6

KS Siepomaga


Strzelcy:

  • 9' Jędrzej Jarmuszkiewicz
  • 18' Jędrzej Jarmuszkiewicz
  • 36' Krystian Włodarczak
  • 41' Krystian Włodarczak
  • 45' Krystian Włodarczak
  • 49' Wiktor Pawlak

Kary:

---

                                                                                                                                                                                  Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                Maciej Kaniasty