
Dość intensywne opady deszczu nie wystraszyły naszych ligowców, którzy w środowy wieczór licznie stawili się na boisku przy ul. Warmińskiej. Na 12 potyczek, które miały się odbyć rozegraliśmy 10, bowiem walkowery oddały drużyny GSK i Yanosik Team. Mimo deszczowej aury, podmokła nawierzchnia sprzyjała dobremu graniu i byliśmy świadkami wielu ciekawych i stojących na dobrym poziomie spotkań. Padło również kilka dość nieoczekiwanych rezultatów, które zapewne zaskoczyły wielu sympatyków ligi futbolsport.pl. Rozpoczynając od najwyższej ligi, ekipa futbolsport wypunktowała zespół TjM Pastform Furniture, a bohaterem meczu bezsprzecznie został Tomasz Węcawek zdobywca czterech goli. Sporą sensację sprawiła drużyna FlexLink, która po dobrym meczu pokonała jednego z kandydatów do awansu ekipę Borówiec Team. Gospodarze musieli sobie radzić bez swojego najlepszego strzelca Kacpra Wareńczaka i choć do przerwy prowadzili to w drugiej części dali sobie wydrzeć trzy punkty. Dobre zawody zafundowały nam zespoły Wpip-Mardom i AFC Smile. Mecz był dynamiczny z wieloma sytuacjami podbramkowymi. Wygrali gospodarze, którzy okazali się skuteczniejsi i w bramce mieli Tomasza Brzezińskiego, który rozegrał świetne spotkanie. Na dole tabeli II Ligi coraz cięższa jest sytuacja tureckiej ekipy Anatolia FC. Zespół w swoim kolejnym meczu grał z Leśnymi Dziadkami, którzy również walczą o utrzymanie. Mecz miał emocjonujący przebieg ze zwrotem akcji. Najpierw prowadzili zawodnicy z Bosforu 2:0, ale skuteczna pogoń Leśnych spowodowała że to oni zeszli z boiska na piedestale. Co ciekawe zwycięskiego gola zdobyli już w doliczonym czasie. Dwa mecze rozegrała III Liga. W pierwszym dość nieoczekiwanie wysokiej porażki doznał zespół Union Kiekrz, który musiał uznać wyższość White sox Podolany. Goście zagrali zdecydowanie najlepsze spotkanie w obecnej rundzie. Z kolei w potyczce pomiędzy Mobipol Team kontra Obserwator Gospodarczy o końcowym rezultacie zadecydowała tylko jedna bramka zdobyta przez Pavlo Holtsev z ekipy Mobipol. Również dwie potyczki odbył się w IV Lidze. Tam o sporym pechu może mówić drużyna KP Perła Puszczykowo, która w meczu przeciwko ekipie How Many Times była zespołem lepszym, a z boiska zeszła pokonana. W drugim starciu Suchary Suchy Las Oldboys podejmowali Wczorajszych. Wygrali goście dzięki dobrej postawie w pierwszych 25 minutach po których prowadzili 0:3. Po 4 zwycięstwach z rzędu swojego pogromcę znalazł drużyna Warta Promil. Rozpędzeni gospodarze musieli uznać wyższość zespołu Dekpol, który choć osłabiony rozegrał dobre zawody i umiejętnie wypunktował swojego rywala. Na koniec starcie na poziomie VI Ligi pomiędzy Squadrą i KS Siepomaga. Faworytem potyczki była Squadra, ale goście po raz kolejny zaskoczyli swoją postawą i rozstrzygnęli spotkanie na swoją korzyść. Jeżeli chodzi o statystykę środowego maratonu to tym razem na boisku golęcińskim rządzili goście, którzy wygrali siedem potyczek. Trzy spotkania zakończyły się sukcesem gospodarzy, nie odnotowaliśmy żadnego remisu.
I Liga
Mecz futbolsport.pl vs Tjm Pastform Furniture miał jednego faworyta i byli nim gospodarze, którzy pomimo tego że z przebiegu całego spotkania nie dominowali, to byli bardzo skuteczni. Już w 5 min po szybkiej kontrze wyszli na prowadzenie za sprawą Tomasza Węcławka. Goście mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale nie byli wstanie zagrozić bramce czarnych. Druga bramka w ostatniej minucie pierwszej połowy padła znów po kontrataku, a tym razem autorem trafienia był Jakub Cierzniak.
Druga polowa była dominacją gospodarzy u których trzeba wyróżnić Węcławka, który zdobył swoją 2,3 i 4 bramkę tego wieczoru. Szczególnie przedniej urody było czwarte trafienie Tomka, który przelobował bramkarza z połowy boiska. Ostatnia bramkę dla gospodarzy zdobył Robert Sobolewski w 42 minucie. Goście starali się zdobyć bramkę honorową, lecz długo nie mogli znaleźć skutecznej recepty na Andrzeja Godery, który popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami. Dopiero w 46 minucie ta sztuka udała im się za sprawą Adriana Rembacza, a w 50 minucie rozmiary porażki zmniejszył Jakub Nowicki po ładnej indywidualne akcji. Potyczka kończy się zasłużonym zwycięstwem drużyny futbolsport.pl w stosunku 6:2.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:futbolsport.pl
6
:
2
TjM Pastform Furniture
II Liga
Czym piłka nożna była by bez niespodzianek, a taką właśnie zrobiła drużyna FlexLink, która pokonała jednego z pretendentów do awansu ekipę Borówiec Team. Gospodarze w tym meczu musieli sobie radzić bez swojego lidera Kacpra Wareńczaka i w pierwszej połowie dawali sobie radę bowiem prowadzili 3:2. Trzeba jednak przyznać, że ich rywal FlexLink w tym dniu był dobrze dysponowany i choć pierwsze 25 minut przegrał to w jego grze było widać jakość i pomysł. Goście mieli optyczną przewagę, jednak popełniali błędy własne, które skrupulatnie wykorzystywał rywal. Wynik otworzył w 7 minucie Oskar Krupka, a 4 minuty później na 2:0 podwyższył Ryszard Barszcz. FlexLink chociaż przegrywał konsekwentnie grał swoje i szybko zdobył kontaktowa bramkę za sprawą Sebastiana Maślanka. Mało tego w 16 minucie wyrównał stan rywalizacji wykorzystując grę w przewadze po żółtej kartce dla Ryszarda Barszcza. Wicelider choć grał słabo zdołał jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie za sprawą Ryszarda Barszcza.
W drugiej części drużyną przeważającą byli goście, którzy byi groźniejsi w ofensywie. Mieli pomysł na przeciwnika i to dało efekty. Najpierw w 36 minucie do remisu doprowadził wyróżniający się w tym dniu Maślanka, który popisał się ładnym strzałem z głowy. Mało tego 120 sekund później FlexLink już prowadził a gola zdobył nie kto inny jak Sebastian Maślanka. Końcowe fragment potyczki to walka na całej szerokości i długości boiska. Borówiec napierał, a FlexLink mądrze i umiejętnie się bronił. robił to na tyle skutecznie, że gospodarze praktycznie nie stworzyli sobie żadnej dogodnej okazji bramkowej. Borówiec Team miał jeszcz e szansę na wyrównanie lecz w końcowych trzech minutach nie wykorzystał gry w przewadze i sensacja stał się faktem. Porażka ta spowodowała, że walka o czołowe dwie lokaty jeszcze bardziej rozgorzała, natomiast zwycięstwo FlexLink mocno poprawiło ich sytuację w walce o drugo ligowy byt.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Borówiec Team
3
:
4
FlexLink
Na przeciw siebie stanęły dwie wyrównane ekipy II ligi i taki też był obraz boiskowych wydarzeń tego spotkania. Na pierwsze bramki przyszło nam poczekać do ostatnich minut pierwszej części tego pojedynku gdyż obie drużyny bardzo mądrze zarządzały swoimi zasobami ludzkimi w każdej ze swoich formacji. Na pierwsze trafienie na 1-0 Dominka Mielcarka w 24 minucie ekipa gości odpowiedziała natychmiastowo bombą z dalszej odległości Kajetana Siemeka i dlatego na przerwę obie drużyny udały się w poczuciu dobrze wykonanej pracy. Po zmianie stron w dalszym ciągu ten mecz miał wyrównany przebieg dlatego też wszelkie gwiazdy na niebie wskazywały iż spotkanie to najprawdopodobniej zakończy się takim rezultatem. Jednak chwila słabości graczy AFC Smile wystarczyła do tego by spotkanie to zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Wszystko to za sprawą dwóch bramek w krótkim odstępie czasu jakie zaaplikowali swojemu rywalowi w 42 i w 45 minucie kolejno Kacper Kruk oraz Maciej Michalak. Dwie bramki przewagi w końcówce tego meczu wystarczyły zawodnikom podopiecznym Jana Kuraszkiewicza do tego by spotkanie to ostatecznie zakończyło się po ich myśli czyli zwycięstwem 3-1.
[ Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Wpip - Mardom
3
:
1
AFC Smile
To był pojedynek dwóch drużyn zainteresowanych bezpośrednią walką o utrzymanie w II lidze dlatego ewentualne zwycięstwo jednej z nich w tym spotkaniu przedłużało marzenia tej drużyny o ligowym bycie na zapleczu I ligi. Po pierwszym kwadransie nic nie wskazywało na to że ekipa Leśnych Dziadków w tym spotkaniu zrealizuje swoje plany i zwycięsko wyjdzie z tej konfrontacji ponieważ drużyna rywali dość bezboleśnie zdołała objąć prowadzenie 2-0 dzięki bramkom Emre Kary oraz Efe Demira. Dwubramkowa przewaga w takim pojedynku to powinna być spora zaliczka by bezpiecznie rozgrywać swoje spotkanie w kolejnych minutach tej rywalizacji. Niestety po raz kolejny potwierdziła się opinia jednego z byłych Polskich selekcjonerów iż wynik 2-0 to niebezpieczny rezultat. Pierwszym tego symptomem była bramka kontaktowa graczy gości w 25 minucie gdzie bramkę do przerwy zdołał uzyskać Piotr Ciesielski.
Wynik 2-1 towarzyszył nam przez większą część drugiej połowy gdyż obie drużyny nie były wstanie wykorzystać swoich okazji pod bramkowych. Bliżsi tego celu byli zawodnicy zielonych dlatego w 44 minucie ich próby znalazły wreszcie swoje potwierdzenie w postaci bramki na 2-2 autorstwa Jakuba Łubianki. Taki rezultat nie specjalnie interesował jednych i drugich dlatego obie ekipy podejmowały co po chwilę co raz to większe ryzyko w swoich boiskowych poczynaniach. Jak się okazało szczęście uśmiechnęło się do graczy Leśnych Dziadków którzy w swojej ostatniej akcji meczu zdołali zadać swojemu rywalowi decydujący cios w postaci bramki na 2-3 której ponownie autorem był Jakub Łubianka. Tak więc ostatecznie trzy punkty trafiają na konto zielonych i tym samym ich szanse na utrzymanie znacznie wzrosły. W przypadku ekipy Anatoli FC porażka ta mocno ogranicza szanse tej drużyny na pozostanie w II lidze gdyż co prawda do zakończenia sezonu pozostały jeszcze trzy kolejki to na dziś jakoś ciężko sobie wyobrazić by zespół ten był wstanie wygrać wszystko do końca.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Anatolia FC
2
:
3
Leśne Dziadki
III Liga
Konia z rzędem temu kto przed tym spotkaniem spodziewał się w tym pojedynku takiego rezultatu i tym samym dość łatwego zwycięstwa ekipy z Podolan. Koszmarny sezon graczy z Kiekrza w dalszym ciągu wisi nad głowami graczy tej drużyny i nie wygląda na to by coś w krótkim odstępie czasu mogło się w tej materii tu zmienić. Pierwsza część tego spotkania nie wskazywała jeszcze nic co by zasugerowało nam iż losy tego pojedynku przybiorą dla gospodarzy aż tak czarny scenariusz. Skromne prowadzenie graczy gości 0-1 dzięki bramce Jędrzeja Szymańskiego w 22 minucie było tylko miłym przerywnikiem do tego w jakiej aurze przyszło rozgrywać nam to spotkanie.
Kluczowym aspektem porażki graczy z Kiekrza w tym pojedynku była utrata bramki na 0-2 już w 26 minucie tego spotkania gdzie świeżo poinstruowana w przerwie drużyna instrukcjami swojego kontuzjowanego lidera Piotra Gzięło już tak szybko traci kolejne bramki. Jakby tego było mało to po drugim trafieniu Jędrzeja Szymańskiego gracze z Podolan pięć minut później mogli celebrować swoje kolejne dwa trafienia które w efekcie dawały ekipie gości w 31 minucie rezultat 0-4. Cztery bramki przewagi graczy gości pozwoliły zawodnikom tego zespołu na spokojną kontrolę boiskowych wydarzeń w kolejnych minutach które jak się okazało gracze z Podolan bez litośnie wypunktowali u swego rywala. Próba szybkiej gry aż czasami za szybkiej chyba u graczy gospodarzy spowodowała to iż liczne kontrataki graczy gości w końcówce meczu pozwoliły Radosławowi Nikicie dwukrotnie oraz raz Hubertowi Hajdrychowi dołożyć dla swojej drużyny kolejne trafienia dzięki czemu końcowy rezultat meczu brzmiał 0-7.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Union Kiekrz
0
:
7
White sox Podolany
Ciekawe stojące na dobry poziomie widowisko stworzyły drużyny Mobipol Team i Obserwator Gospodarczy. Mecz miał bardzo dynamiczny przebieg i oscylował w wiele sytuacji podbramkowych. Obie drużyny świetnie radziły sobie na podmokłej nawierzchni przez co byliśmy świadkami wielu płynnych i szybkich akcji. Również bramkarze obu ekip byli świetnie dysponowani przez co mimo wielu okazji do przerwy nie zobaczyliśmy żadnej bramki. Goli nie było ale temperatura i emocje narastały z minuty na minutę.
Tak jak ciekawe było pierwsze 25 minut, tak również druga odsłona miała swoją jakość. Gra przenosiła się z jednego pola karnego pod drugie. Nikt nie odpuszczał, a że panujące warunki sprzyjały bieganiu co chwilę dochodziło do spięć podbramkowych. Bliżej prowadzenia byli gospodarze lecz Patryk Piński trzykrotnie uratował swój zespół od utraty bramki. Również golkiper Mobipolu, Szymon Fornalik miał powody do wykazania się i popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Przy tak dobrzy broniących bramkarzach wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem. Nic z tego. W 43 minucie padł jedyny gol tej potyczki zdobyty przez Pavlo Holtsev, który skutecznie dobił odbitą piłkę od słupka. Goście do końca walczyli o remis jednak nie zdołali znaleźć skutecznej recepty na defensywę przeciwnika i o wygranej Mobipol Team zadecydowała jedna bramka. Mimo, że rozstrzygnięcie padło to brawa należą się obu ekipą za stworzenie świetnego, pełnego emocji spotkania.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Mobipol Team
1
:
0
Obserwator Gospodarczy
IV Liga
Spotkanie pomiędzy KS Perłą Puszczykowo a How Many Times było jednym z tych meczów, które na długo pozostają w pamięci kibiców. Choć wynik końcowy wskazuje na zwycięstwo gości, przebieg spotkania pokazał, jak przewrotna potrafi być piłka nożna. Od pierwszego gwizdka inicjatywa należała do Perły. Gospodarze imponowali rozmachem w ataku, stwarzając sytuację za sytuacją. Brakowało jednak odrobiny szczęścia i skuteczności. Piłka wielokrotnie odbijała się od słupków, a w jednej z akcji zawodnicy Perły trafili w obramowanie bramki aż dwa razy w ciągu kilku sekund. Nie brakowało również stuprocentowych okazji, które wydawały się niemal pewnymi golami. Mimo ogromnej przewagi długo nie udawało się znaleźć drogi do siatki. Dopiero w 22. minucie goście wykorzystali swoją szansę i po skutecznej akcji na listę strzelców wpisał się Michał Grześkowiak, dając How Many Times prowadzenie. Był to zimny prysznic dla gospodarzy, którzy mimo przewagi musieli gonić wynik.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Perła nadal nacierała, a How Many Times szukało swoich okazji w kontratakach. W 34. minucie skutecznością ponownie popisali się goście. Dominik Durniat wykorzystał nadarzającą się okazję i podwyższył wynik na 2:0. Gdy wydawało się, że losy meczu są rozstrzygnięte, Perła jeszcze raz ruszyła do zdecydowanego ataku. Jej wysiłki zostały nagrodzone w 42. minucie, kiedy Majewski w końcu przełamał niemoc strzelecką swojej drużyny i zdobył kontaktową bramkę. Końcówka była bardzo nerwowa, a gospodarze robili wszystko, by doprowadzić do wyrównania. Mimo kolejnych prób i ogromnego zaangażowania zabrakło już czasu na zdobycie drugiego gola. Ostatecznie How Many Times pokonało KS Perłę Puszczykowo 2:1. Wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania, ponieważ to Perła stworzyła zdecydowanie więcej sytuacji i przez większość meczu była stroną dominującą. Goście pokazali jednak niezwykłą skuteczność, wykorzystując swoje okazje niemal bezbłędnie i dzięki temu sięgnęli po komplet punktów. To był mecz pełen emocji, niewykorzystanych szans i futbolowych paradoksów, które czynią tę dyscyplinę tak fascynującą.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:KP Perła Puszczykowo
1
:
2
How Many Times
Spotkanie pomiędzy Sucharami Suchy Las Oldboys a Wczorajszymi od początku toczyło się w szybkim tempie. Obie drużyny starały się grać odważnie i szukały swoich szans w ataku, jednak w pierwszej połowie zdecydowanie skuteczniejsi byli zawodnicy Wczorajszych, którzy potrafili zamieniać swoje okazje na bramki. Wynik już w 8. minucie otworzył Maciej Geisler. W dalszej części pierwszej połowy przewagę gości powiększył Albert Głuchowski, który dwukrotnie pokonał bramkarza Sucharów w 22. i 24. minucie. Dzięki temu Wczorajsi schodzili na przerwę z komfortowym prowadzeniem 3:0.
W drugiej części goście nie zwalniali tempa. W 26. minucie na listę strzelców wpisał się Wojciech Przybylski i wydawało się, że losy spotkania są już praktycznie rozstrzygnięte. Gospodarze pokazali jednak charakter. Minutę później kontakt z rywalem złapał Przemysław Hałaczkiewicz, a w 34. minucie kolejną bramkę dla Sucharów zdobył Maciej Wydmuch. Przy wyniku 2:4 mecz ponownie nabrał rumieńców, a gospodarze coraz odważniej atakowali. W kluczowym momencie doświadczeniem wykazali się jednak Wczorajsi. W 40. minucie Valentyn Shulepa podwyższył prowadzenie na 5:2, dając swojej drużynie nieco spokoju. Suchary nie zamierzały się poddawać i już minutę później drugie trafienie w meczu zanotował Hałaczkiewicz, ustalając wynik spotkania na 3:5. Choć końcowy rezultat premiuje Wczorajszych, mecz był bardziej wyrównany, niż może sugerować wynik. Goście imponowali skutecznością i potrafili wykorzystać niemal każdą dogodną okazję, natomiast Suchary po słabszej pierwszej połowie pokazały ambicję oraz wolę walki do ostatniego gwizdka. Szczególnie druga część spotkania stała na wysokim poziomie, a obie drużyny stworzyły wiele ciekawych akcji, dzięki czemu spotkanie mogło się podobać.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Suchary Suchy Las Oldboys
3
:
5
Wczorajsi
V Liga
W niezwykle trudnych warunkach atmosferycznych rozegrano spotkanie pomiędzy Wartą Promil a Dekpolem. Od pierwszego gwizdka nad boiskiem wisiały ciężkie chmury, a intensywnie padający deszcz zamienił murawę w prawdziwe pole bitwy. Mimo tego oba zespoły stworzyły widowisko pełne walki, zaangażowania i sportowych emocji. Lepiej w mecz weszła Warta Promil, która już w 4. minucie objęła prowadzenie. Po składnej akcji gospodarzy do siatki trafił Łukasz Nowak, wykorzystując chwilę zawahania defensywy rywali. Wczesny gol dodał Warcie pewności siebie, jednak Dekpol nie zamierzał składać broni. Goście stopniowo przejmowali inicjatywę, ale do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron mecz nadal był bardzo wyrównany. Obie drużyny musiały walczyć nie tylko ze sobą, ale również z ulewnym deszczem, który utrudniał kontrolę piłki i sprawiał, że każda akcja mogła zakończyć się niespodziewanym zwrotem wydarzeń. Dekpol dopiął swego w 35. minucie, gdy Eryk Pilarowski znalazł drogę do bramki i doprowadził do wyrównania. Zdobyta bramka wyraźnie dodała gościom energii. Warta próbowała odpowiedzieć, lecz w 41. minucie to Dekpol zadał kolejny cios. Po dobrze przeprowadzonej akcji skutecznym wykończeniem popisał się Mateusz Łeszyk, dając swojej drużynie prowadzenie 2:1. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca. Warta rzuciła się do odrabiania strat, a Dekpol ofiarnie bronił korzystnego wyniku. W strugach deszczu nie brakowało ambitnych pojedynków, efektownych interwencji i walki o każdy metr boiska. Ostatecznie po zaciętym i bardzo wyrównanym meczu Dekpol pokonał Wartę Promil 2:1. Choć wynik wskazał zwycięzcę, oba zespoły zasłużyły na słowa uznania za determinację i zaangażowanie pokazane w wyjątkowo wymagających warunkach. Było to spotkanie, w którym charakter i wola walki miały równie duże znaczenie jak piłkarskie umiejętności.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Warta Promil
1
:
2
Dekpol
VI Liga
Udaną środę odnotował drużyna KS Siepomaga, która pokonała wyżej notowany zespól Squadra. Mimo że końcowy wynik wskazuje na wyraźne zwycięstwo gości, mecz był bardziej wyrównany, niż sugeruje rezultat. Obie drużyny walczyły o każdą piłkę, nie brakowało zaangażowania, intensywności oraz ciekawych, przemyślanych akcji. Wynik meczu w 10. minucie otworzył Bogumił Kasprzak, dając prowadzenie KS Siepomaga. Dwie minuty później przewagę podwyższył Jędrzej Jarmuszkiewicz (12’), a ten sam zawodnik ponownie trafił do siatki w 19. minucie. Chwilę później na listę strzelców wpisał się Bartosz Winiarski (20’), podwyższając wynik na 4:0. W 22. minucie prowadzenie KS zwiększył jeszcze KrystianWłodarczak, jednak odpowiedź Squadry była natychmiastowa – minutę później, w 23. minucie, bramkę zdobył Bartosz Augustyniak. Do przerwy KS Siepomaga prowadziło więc 5:1.
Po zmianie stron Squadra ambitnie próbowała odrobić straty, prezentując kilka składnych akcji i nie odpuszczając walki do ostatniego gwizdka. KS Siepomaga kontrolowało jednak przebieg wydarzeń. W 38. minucie swojego drugiego gola w meczu zdobył Włodarczak, ustalając dorobek bramkowy swojej drużyny. W końcówce spotkania Squadra zdołała jeszcze poprawić wynik za sprawą trafienia Łukasza Czerwińskiego w 48. minucie. KS Siepomaga wygrało 6:2 dzięki świetnej skuteczności i konsekwencji w wykańczaniu akcji. Squadra natomiast pokazała charakter i mimo niekorzystnego wyniku do końca szukała swoich szans. Było to spotkanie pełne walki, tempa i piłkarskiej jakości, które mogło podobać się zgromadzonym kibicom.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:SQUADRA
2
:
6
KS Siepomaga
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty