Niespodzianka w VI Lidze, blamaż Magików Zenona i ekipy Sami Kostka Team Kumple

2026-06-02
Niespodzianka w VI Lidze, blamaż Magików Zenona i ekipy Sami Kostka Team Kumple

Wczoraj rozpoczęliśmy decydujący miesiąc sezonu wiosennego ligi siódemek futbolsport.pl. Poniedziałek przyniósł nam jedną niespodziankę sporego kalibru. Na poziomie VI Ligi aspirujący do awansu zespół Kultywatora Brzozogaj niespodziewanie uległ ekipie WUW Poznań. W V Lidze nie popisała się drużyna Sami Kostka Team Kumple, która z kretesem przegrała dwa spotkania. Najpierw musiała uznać wyższość Technicznych Fantastów, natomiast w drugiej potyczce wyraźnie przegrał z liderem drużyną Falcon F.C. Dość łatwe trzy punkty zdobył Reoptis, który nie miał problemu z pokonaniem Magików Zenona. W II Lidze United 1998 nie dało rady FC Fortunie, a klasę wyżej z walki o utrzymanie nie rezygnuje drużyna Poznańskich Orłów. Gospodarze w dobrym stylu odprawili z kwitkiem FC Faworyt i opuścili ostatnie miejsce w tabeli.

I Liga
To był niezły mecz w wykonaniu Poznańskich Orłów, którzy po dwóch remisach w końcu doczekali się zwycięstwa. Była to w pełni zasłużona wygrana bowiem gospodarze ambitnie walczyli na całej długości i szerokości boiska. Ich rywal, FC Faworyt mógł być nieco zaskoczony postawą przeciwnika, który w poprzednich potyczkach nie zachwycał. Gracze Orłów pracowali przez pełne 50 minut i nadzwyczajnie wybiegali trzy punkty. Już w 3 minucie wynik otworzył Kamil Kapałczyński. Potem optyczną przewagę mieli goście, ale to Poznańskie Orły podwyższyły prowadzenie. Na 2:0 trafił po indywidualnej akcji Jakub Paziewski. FC Faworyt szukał kontaktowej bramki lecz defensywa rywala stawał na wysokości zadania i umiejętnie wybijała przeciwnika z rytmu. W 22 minucie było 3:0. Adrian Mankiewicz z bliskiej odległości dopełnił tylko formalności. Chwilę później goście zdobyli gola. Błąd obrońcy na bramkę zamienił Valerii Klymyk. Do przerwy 3:1.
W drugich 25 minutach, od początku FC Faworyt ruszył do ofensywy. Osiągnął przewagę i stworzył sobie kilka dobry pozycji strzeleckich. Blisko byli zdobycia drugiej bramki, lecz dobrze między słupkami sprawował się Alan Markowski, który trzykrotnie uchronił zespół od utraty bramki. Goście napierali i zdołali chwycić kontakt. W 39 minucie Yura Honta oddał strzał, piłka po drodze dwukrotnie odbiła się rykoszetem czym mocno zmylił bramkarza Orłów. Całe szczęście, gospodarze szybko odpowiedzieli. Prostopadłe podanie z autu na bramkę zamienił Adam Radzicki i znowu przewaga wzrosła do dwóch "oczek". W końcówce Faworyt postawił wszystko na jedną kartę lecz obrona Orłów był twarda i niemal bezbłędna. Dodatkowo po jednej z akcji Kacper Pyto w 46 minucie przypieczętował zwycięstwo dzięki któremu Poznańskie Orły opuszczają ostatnie miejsce.

Poznańskie Orły


Strzelcy:

  • Kamil Kapałczyński 3'
  • Jakub Paziewski 16'
  • Adrian Mankiewicz 22'
  • Adam Radzicki 40'
  • Kacper Pyto 46'

Kary:

---

5

:

2

FC Faworyt


Strzelcy:

  • 23' Valerii Klymyk
  • 38' Yura Honta

Kary:

---

II Liga
Obydwie drużyny blisko siebie w ligowej tabeli podchodziły do tego spotkania z dużą chęcią zgarnięcia kompletu punktów który w praktyce przybliża zwycięską drużynę do utrzymania się w drugoligowej rzeczywistości. Swój plan lepiej wdrożyli w życie zawodnicy gospodarzy którzy już w 3 minucie gry objęli prowadzenie 1-0 po bramce zdobytej przez Dmytro Kovalenko. Niestety minutę później było już 2-0 gdyż swoje pierwsze trafienie w tym spotkaniu zaliczył Danylo Vovk. Próbujący coś wskórać zawodnicy gości razili sporą bez silnością którą bez skrupułów wykorzystywał ich przeciwnik i tak o to w 13 minucie Danylo Vovk trafia po raz drugi w tym spotkaniu ustalając wynik na 3-0. W końcówce tego spotkania wreszcie przebudzili się gracze zjednoczonych lecz za nim bramkę honorową w ostatnich sekundach pierwszej połowy zaliczył Paweł Kołodziejczak to cztery minuty wcześniej na listę strzelców po stronie gospodarzy wpisał się Yevhenii Polishchuk i wynikiem 4-1 zakończyła się nam pierwsza część spotkania.
Drugą połowę tego pojedynku znów lepiej rozpoczęli gracze zespołu FC Fortuna gdyż po upływie ośmiu minut swoje bramki zaliczyli kolejno Dmytro Katerynych oraz ponownie Yevhenii Polishchuk dzięki czemu już na starcie drugiej połowy mieliśmy wynik 6-1. Mimo usilnych starań graczy gości zawodnicy ci tego dnia nie będą wspominać najlepiej gdyż mimo wykreowanym kilku na prawdę bardzo dobrym sytuacją futbolówka ta nie znalazła drogi do bramki rywala. Ostatecznie obydwie drużyny dołożyły jeszcze po jednym trafieniu co finalnie nie miało już większego znaczenia dla wyniku końcowego tego pojedynku. Tak więc po przekonywującym zwycięstwie komplet punktów stał się własnością zespołu gospodarzy.

FC Fortuna


Strzelcy:

  • Dmytro Kovalenko 3'
  • Danylo Vovk 4'
  • Danylo Vovk 13'
  • Yevhenii Polishchuk 22'
  • Dmytro Katerynych 31'
  • Yevhenii Polishchuk 33'
  • Maks Tabakar 40'

Kary:

---

7

:

2

United 1998


Strzelcy:

  • 25' Paweł Kołodziejczak
  • 43' Piotr Skrzypczak

Kary:

---

III Liga
Bez problemów kolejne trzy punkty do swojego dorobku dopisał zespół Reoptis, który w dobrym stylu rozbił ekipę Magików Zenona. Już w pierwszej akcji goście objęli prowadzenie. Po składnej akcji na listę strzelców wpisał się Mateusz Sołtysiak. Nim się gospodarze obejrzeli a już przegrywali 0:2 po drugi trafieniu Sołtysiaka. Po 10 minutach było 0:3, a gola zdobył Wojciech Olesiński. Magicy próbowali coś zmienić w swojej grze lecz prócz dwóch prób rzadko zagrazli bramce rywala. Do tego bardzo słabo biegali i na tle przeciwnika byli tylko tłem. Z kolei rozpędzeni goście nie zwalniali tempa i szli po kolejne gole. Po składnych akcjach gole zdobyli odpowiednio Patryk Jóźwiak i Igor Turowski.
Druga część to jeszcze większa dominacja Reoptisu, który kontynuował swój wyścig po kolejne bramki. W 30 i 33 minucie swoje dwa "oczka" dołożył Mateusz Duchowski. Miedzy czasie gola ponownie zdobył Mateusz Sołtysiak. Po jego silnym zagraniu z rogu, obrońca Magików zdobył bramkę samobójczą. Gospodarze byli na kolana, ale zdołali zdobyć bramkę honorową. W 34 minucie po ładnej akcji, Adrian Garbiec zdobył jedyną bramkę w tym meczu dla Magików Zenona. Do końca potyczki już tylko gracze Reoptisu wpisywali na listę strzelców. Nie przeszkadzała im nawet gra w osłabieniu. Końcowy rezultat 1:13 w pełni odzwierciedla, która drużyna w tym meczu była lepsza.

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • Adrian Garbiec 34'

Kary:

---

1

:

13

Reoptis


Strzelcy:

  • 1' Mateusz Sołtysiak
  • 6' Mateusz Sołtysiak
  • 9' Wojciech Olesiński
  • 20' Patryk Jóźwiak
  • 24' Igor Turowski
  • 30' Mateusz Duchowski
  • 32' Mateusz Sołtysiak
  • 33' Mateusz Duchowski
  • 36' Kamil Kosicki
  • 42' Mikołaj Czarnecki
  • 45' Mikołaj Czarnecki
  • 48' Mateusz Duchowski
  • 49' Mateusz Żurawski

Kary:

  • 35'Patryk Jóźwiak

V Liga
Mecz od początku układał się pod dyktando Technicznych Fantastów. Kostka Team musiała radzić sobie w pierwszej połowie w osłabieniu (brak jednego zawodnika), co rywale bezlitośnie wykorzystywali. W 6. minucie wynik otworzył Jakub Mańczak, a już dwie minuty później na 2:0 podwyższył Jakub Janicki. Minutę później do siatki trafił Wojciech Remblewski i przewaga Technicznych rosła z każdą akcją. W 11. minucie swoje drugie trafienie zanotował Mańczak, a w 18. minucie na listę strzelców wpisał się Franciszek Kolenda. Dwie minuty później gola zdobył Bartosz Szczęsny, a tuż przed przerwą Kolenda skompletował dublet, ustalając wynik pierwszej połowy.
W drugiej odsłonie Techniczni nie zamierzali zwalniać tempa. W 27. minucie kolejnego gola zdobył Janicki, a minutę później odpowiedział Mańczak. W 32. minucie Janicki ponownie pokonał bramkarza rywali, a cztery minuty później skompletował kolejne trafienie. W 37. minucie wynik podwyższył Paweł Urbańczyk. Kostka Team zdobyła swoje pierwsze bramki w środkowej fazie drugiej połowy. W 40. minucie do siatki trafił Krzysztof Adamczak, a dwie minuty później ponownie znalazł sposób na pokonanie bramkarza Technicznych. Był to jednak tylko krótki zryw, ponieważ inicjatywa cały czas pozostawała po stronie Fantastów. W 46. minucie drugiego gola w meczu zdobył Urbańczyk, a w ostatniej akcji spotkania wynik ustalił Mańczak, kompletując bardzo udany występ. Techniczni Fantaści przez całe spotkanie kontrolowali przebieg gry, dominując zarówno w posiadaniu piłki, jak i liczbie stwarzanych sytuacji. Osłabiona w pierwszej połowie Kostka Team nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki, choć po przerwie pokazała charakter i zdołała zdobyć dwa honorowe gole. Największymi bohaterami zwycięzców byli Janicki i Mańczak, którzy napędzali ofensywne akcje swojej drużyny i regularnie wpisywali się na listę strzelców.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Krzysztof Adamczak 40'
  • Krzysztof Adamczak 42'

Kary:

---

2

:

14

Techniczni Fantaści


Strzelcy:

  • 6' Jakub Mańczak
  • 8' Jakub Janicki
  • 9' Wojciech Remblewski
  • 11' Jakub Mańczak
  • 18' Franciszek Kolenda
  • 20' Bartosz Szczęsny
  • 22' Franciszek Kolenda
  • 27' Jakub Janicki
  • 28' Jakub Mańczak
  • 32' Jakub Janicki
  • 36' Jakub Janicki
  • 37' Paweł Urbańczyk
  • 46' Paweł Urbańczyk
  • 50' Jakub Mańczak

Kary:

---

Od pierwszych minut spotkania Falcon F.C. zdominował boiskowe wydarzenia. Goście długo utrzymywali się przy piłce, cierpliwie rozgrywali akcje i praktycznie nie schodzili z połowy rywali. Kostka Team miała problemy z wyprowadzeniem piłki, a przewaga Falcona rosła z każdą kolejną minutą. Wynik meczu już w 5. minucie otworzył Noah Tiilikainen, rozpoczynając swój znakomity strzelecki występ. W 13. minucie prowadzenie podwyższył Dominik Kaźmierski, a dwie minuty później do siatki trafił Przemysław Szumski. Goście nadal naciskali i jeszcze przed przerwą Noah zdobył kolejne bramki w 19., 20. oraz 24. minucie, kończąc pierwszą połowę z imponującym dorobkiem.
Po zmianie stron obraz gry pozostał taki sam. W 28. minucie Noah ponownie wpisał się na listę strzelców, a w 34. minucie dołożył następne trafienie. Minutę później gola zdobył Bartosz Miedziński, który wykorzystał kolejną składną akcję swojej drużyny. W 40. minucie Miedziński skompletował dublet, potwierdzając dominację lidera V Ligi. Końcówka meczu również należała do gości. Noah nie zwalniał tempa i trafiał jeszcze w 43. oraz 44. minucie, pieczętując swój fantastyczny występ. Kostka Team zdołała odpowiedzieć dopiero w ostatnich minutach. W 45. minucie gola zdobył Krzywicki, a w samej końcówce, w 50. minucie, ponownie pokonał bramkarza rywali, ustalając wynik spotkania. Był to mecz całkowicie pod dyktando Falcon F.C. Zespół dominował w posiadaniu piłki, tworzył mnóstwo sytuacji bramkowych i przez większość czasu utrzymywał grę na połowie przeciwnika. Kostka Team walczyła ambitnie do końca, ale z powodu braku sił i nikłej kadry, tego dnia musiała uznać wyższość bardzo dobrze dysponowanego rywala. Największą gwiazdą spotkania był bez wątpienia Noah Tiilikainen, który aż ośmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców i był nie do zatrzymania dla defensywy gospodarzy.

Sami Kostka Team Kumple


Strzelcy:

  • Błażej Krzywicki 45'
  • Błażej Krzywicki 50'

Kary:

---

2

:

12

Falcon F.C.


Strzelcy:

  • 5' Noah Tiilikainen
  • 13' Dominik Kaźmierski
  • 15' Przemysław Szumski
  • 19' Noah Tiilikainen
  • 20' Noah Tiilikainen
  • 24' Noah Tiilikainen
  • 28' Noah Tiilikainen
  • 34' Noah Tiilikainen
  • 35' Bartosz Miedziński
  • 40' Bartosz Miedziński
  • 43' Noah Tiilikainen
  • 44' Noah Tiilikainen

Kary:

---

VI Liga
Aspirujący do awansu do V ligi zespół Kultywatora Brzozogaj dość niespodziewanie stracił punkty z chimerycznym ostatnio zespołem Wuw Poznań. Patrząc na ostatnie wyniki obu drużyn i tym samym na zajmowane miejsce w ligowej tabeli faworytem do końcowego zwycięstwa w tym spotkaniu była ekipa gospodarzy. Fakt ten zdawał się potwierdzać moment gdy w 12 minucie tej rywalizacji Aleksander Orłowski w dość szczęśliwych okolicznościach otworzył wynik tego spotkania zdobywając bramkę na 1-0. Niestety wtedy nikt z zespołu gospodarzy nie brał pod uwagę pewnego faktu iż drużyna gości odzyskała na to spotkanie swoich czołowych graczy którzy jeśli tylko byli wspólnie na boisku to ich rywal z miejsca miał znacznie więcej problemów. Jak pokazały wydarzenia boiskowe katem zespołu gospodarzy okazał się być ex zawodnik tej drużyny grający wtedy pod szyldem Czerwonych Diabłów Adam Jankowski który już przy trafieniu bramki dającej wyrównanie w 17 minucie zapowiedział głośno że to nie jest jego ostatnie słowo w tym spotkaniu. Nakręceni tym trafieniem zawodnicy gości kontynuowali swój plan na kolejne minuty niestety w tej części meczu futbolówka już więcej nie zatrzepotała w żadnej z bramek.
Natomiast od mocnego uderzenia rozpoczęła się nam druga część spotkania gdyż w przeciągu dwóch minut Adam Jankowski dwukrotnie ulokował futbolówkę w bramce gospodarzy przez co zawodnicy urzędników zdołali odskoczyć od swojego rywala na dwa trafienia. Szybko wyprowadzone dwa ciosy podcięły odrobinę skrzydła graczom w żółto czarnych koszulkach gdyż nikt z członków tej drużyny nie spodziewał się takiego rozdania w wykonaniu zawodników gości. Odrobinę nadziei w serca graczy Kultywatora Brzozogaj wlał w 38 minucie Jakub Turek który celnym strzałem zmniejszył różnicę bramkową na 2-3. Po tym trafieniu gracze gospodarzy rzucili swoje siły w poszukiwaniu wyrównania lecz ich sytuację podbramkowe nie zostały odpowiednio spożytkowane. Zupełnie inaczej sytuacja ta wyglądała po drugiej stronie boiska gdzie skuteczny do bólu Adam Jankowski sytuacji swych nie zwykł tego dnia marnować. I tak o to w 44 minucie przysłowiową kropkę nad i gracz ten postawił gdyż piłka po jego strzale po raz kolejny wylądowała w bramce rywala dzięki czemu ekipa WUW Poznań finalnie mogła się cieszyć ze zwycięstwa które tym samym kończy ich serię pięciu spotkań bez zwycięstwa. Natomiast porażka zespołu Kultywatora Brzozogaj w tym spotkaniu stawia pod znakiem zapytania ich szanse na awans do V ligi.

Kultywator Brzozogaj


Strzelcy:

  • Aleksander Orłowski 12'
  • Jakub Turek 38'

Kary:

---

2

:

4

WUW Poznań


Strzelcy:

  • 17' Adam Jankowski
  • 26' Adam Jankowski
  • 28' Adam Jankowski
  • 44' Adam Jankowski

Kary:

---

                                                                                                                                                                                             Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                           Maciej Kaniasty