Zmiany liderów, wysokie rezultaty w środowy wieczór, protest How Many Times

2026-05-28
Zmiany liderów, wysokie rezultaty w środowy wieczór, protest How Many Times

Piłkarska środa przyniosła sporo emocji i dużą dawkę sportowej rywalizacji. Ogólnie środowy maraton był pod dyktando gospodarzy, którzy odnieśli aż siedem zwycięstw. Jedna potyczka zakończyła się podziałem punktów, a cztery mecze padły łupem drużyn przyjezdnych. W najwyższej klasie rozgrywkowej mamy nowego lidera. Został nim zespół PLUSdo Metalmex, który pewnie pokonał osłabioną drużynę FC To The Top. Zdecydowanie ciekawsze widowisko stworzyły drużyny FC Faworyt i FC Kwiatowe. Po dramatycznej końcówce wygrali gospodarze jednym "oczkiem". II Liga zafundowała nam dwie potyczki. W hitowym starciu Borówiec Team okazał się lepszy od ekipy KS Volya, natomiast FC Bavaria Prime ograła AFC Smile. Dość nieoczekiwanie punkty zgubił zespół Boga Jonito. Goście już do przerwy prowadzili 3:0 z drużyną White sox Podolany, jednak po zmianie stron gospodarze zdołali odrobić straty i doprowadzili do remisu. Na poziomie IV Ligi w meczu pomiędzy How Many Times kontra Wolves Team padł wynik 0:7, jednak drużyna How Many Times złożyła protest, ze względu na grę nieuprawnionego zawodnika. Jutro będzie protest rozpatrzony. W pozostałych dwóch spotkaniach tej ligi Lutnia Due 2022 rozbiła w pył Eagles FC, a GSK po emocjonującym spotkaniu okazał się nieznacznie lepsze od FC Acustico. Piąta dywizja to potyczki Zew FC z PS Flower i Digital Bulls z KS Jeżyce. Pierwsze spotkanie zakończyło się wygraną ekipy Zew FC, natomiast w drugiej rządził team z Jeżyc, który nie miał litości dla swojego rywala. W najciekawszym meczu VI Ligi Squadra uległa drużynie Fc All In. Goście znowu odwrócili losy potyczki po przerwie, a dzięki zdobytym trzem punktom zasiedli na fotelu lidera. Z kolei konfrontacja KS Siepomaga z SPOrT Fit zakończyła się wygraną gości w stosunku 0:6.

I Liga
Najwyższy poziom ligi futbolsport.pl ma nowego lidera. Po zwycięstwie nad FC To The Top została nim drużyna PLUSdo Metalmex. Potyczka wspomnianych drużyn była konfrontacją bez historii, a to za sprawą gości, którzy przez pierwsze 15 minut grali w czterech. W tym czasie gospodarze wykorzystali przewagę i zdobyli cztery bramki. Na listę strzelców kolejno wpisywali się Piotr Perz, Marcel Malinowski dwukrotnie oraz Jakub Zalewski. Po kwadransie skład drużyny FC To The Top powiększył się o dwóch zawodników, co i tak powodowało że do końca meczu będą grać w osłabieniu. Nowy lider nie zamierzał ulgowo traktować przeciwnika i w 19 minucie podwyższył na 5:0. Potem w szeregach PLUSdo nastąpiła chwilowa dekoncentracja i goście zdobyli w krótkim czasie dwie bramki autorstwa Ilya Shvets. Ostatnie słowo należało jednak do Metalmexu, a dokładnie Grzegorza Witlewskiego. Przy stanie 6:2 schodziliśmy na przerwę.
Druga połowa to pełna dominacja gospodarzy, którzy postanowili sobie podreperować stosunek bramkowy. Rozpoczął ten co zaczął czyli Piotr Perz. Potem trafienie w 31 minucie zaliczył powracający po kontuzji Eliasz Szymański. Kolejne dwie bramki były autorstwa Marcela Malinowskiego. Swojego jednego gola dołożył również Jakuba Zygarłowski, a przeciwnika dobili Jakuba Zalewski i Marcel Malinowski. Goście w drugiej części próbowali nawiązać walkę leczy były to raczej indywidualne popisy poszczególnych zawodników, które kończył się niepowodzeniem. Końcowy rezultat 13:2 w pełni pokazuje, która drużyna była lepsza. Potwierdza również tezę, że braki kadrowe na pierwszoligowym poziomie są nie do przyjęcia.

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • Piotr Perz 1'
  • Marcel Malinowski 6'
  • Marcel Malinowski 11'
  • Jakub Zalewski 15'
  • Franciszek Maciejewski 19'
  • Grzegorz Witlewski 25'
  • Piotr Perz 27'
  • Eliasz Szymański 31'
  • Marcel Malinowski 38'
  • Marcel Malinowski 42'
  • Jakub Zygarłowski 43'
  • Jakub Zalewski 47'
  • Marcel Malinowski 50'

Kary:

---

13

:

2

FC To The Top


Strzelcy:

  • 23' Ilya Shvets
  • 24' Ilya Shvets

Kary:

  • 32'Mark Pilipets



Zdecydowanie lepsze widowisko stworzyły drużyny FC Faworyt i FC Kwiatowe. Mecz od pierwszej do ostatniej minuty trzymał w napięciu, a obie drużyny zaprezentowały kawał dobrego futbolu. Od początku byliśmy świadkami intensywnego spotkania, gdzie sytuacja na boisku zmieniała się jak w kalejdoskopie. Nieznaczną przewagę mieli goście, jednak to FC Faworyt miał lepsze okazje do objęcia prowadzenia. Stworzył sobie przynajmniej cztery wyborne okazje i gdyby nie wyśmienita postawa Mateusza Chmala, FC Kwiatowe zdecydowanie by przegrywało. A tak pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo, bowiem goście prócz strzału Patryka Torza nie zagrozili bramce rywala.
Jeszcze lepsze spotkanie zobaczyliśmy po przerwie. Zaczęło się po myśli FC Kwiatowego. W 26 minucie wynik otworzył Mateusz Rusiecki. Radość nie trwała jednak długo bowiem wyrównał 4 minuty później Maksym Serebiak, który jak potem się okazała został bohaterem gospodarzy. W 34 minucie role się odwróciły i to FC Faworyt objął prowadzenie za sprawą Maksyma. Podrażnieni zawodnicy FC Kwiatowego niemal natychmiastowo przejęli inicjatywę i szukali gola wyrównującego. Ta sztuka im się udał w 44 minucie kiedy to celnym strzałem popisał się Arkadiusz Kurcewicz. W końcówce potyczki emocje sięgnęły zenitu. Nikt nie kalkulował i obie ekipy walczyły o pełną pulę. Najpierw stuprocentowej okazji nie wykorzystał Marcin Pawlak. W odwrocie FC Faworyt przeprowadza akcję. W bocznym sektorze Dmutro Fabijansky mija dwóch graczy i dogrywa do Maksym Serebriaka, który dopełnia tylko formalności. Goście nie rezygnują mimo upływającego czasu i mają szansę na remis, jednak z bliskiej odległości po strzale z głowy nie trafia Jakub Tokarek i to świetne i intensywne spotkanie kończy się wygraną gospodarzy.

FC Faworyt


Strzelcy:

  • Maksym Serebriak 30'
  • Maksym Serebriak 34'
  • Maksym Serebriak 46'

Kary:

---

3

:

2

FC Kwiatowe


Strzelcy:

  • 26' Mateusz Rusiecki
  • 44' Arkadiusz Kurcewicz

Kary:

---


II Liga
Dość nieoczekiwany przebieg miało hitowe starcie w II Lidze, gdzie Borówiec Team podejmował KS Volya. O dziwo gospodarze, którzy przyzwyczaili nas do ofensywnego futbolu, tym razem grali mocno w obronie. Taka taktyka była pokłosiem ostatniego meczu ekipy Borówca Team z Kremikami, które zakończyło się wysokim remisem 7:7. Borówiec oddał inicjatywę rywalowi, który miał więcej z gry. Dodatkowo goście odrobili lekcje i przysłowiowym "plastrem" zaopiekowali się Kacprem Wareńczakiem. Taki stan rzeczy spowodował, że pierwsza połowa w dużej mierze toczyła sie w środku pola. Dużo był walki. Tak było do 20 minuty, kiedy to jedyny błąd w pierwszej odsłonie popełniła obrona KS Volya. Ryszard Barszcz rozprowadził akcję prawą stroną, dograł do Kacpra a ten dopełnił tylko formalności. Wydawało się że wynikiem 1:0 zakończy się pierwsza odsłona. Nic z tego. Goście zdołali wyrównać. Po rzucie rożnym gola zdobył Serhii Hutorov.
Druga połowa zaczęła się po myśli naszych wschodnich sąsiadów. Kiril Havrylchenko przymierzył z rzutu wolnego i zrobiło się 1:2. Zaskoczeni takim obrotem sprawy gracze Borówca Team ruszyli do odrabiania strat. Nie umieli jednak przebić się przez strzelny mur rywala. Tak było do 36 minuty, kiedy to gości popełnili drugi błąd. Na bramkę zamienił go Bartosz Kledzik. Kluczowa dla losów potyczki okazała się 43 minuta. Wtedy to po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się Mikołaj Wrzesiński. KS Volya przegrywał 3:2, a że do końca pozostawało 7 minut, nie miał nic do stracenia i postawiła wszystko na jedną kartę. Niestety skończyło się to dla nich fatalnie. Borówiec Team w pełni wykorzystał grę z kontry i między 45 a 49 minutą zdobył trzy bramki autorstwa duetu Wareńczak-Barszcz, przechylając tym samym szalę zwycięstwo na swoją stronę. Dla Borówca Team była to ważna wygrana, która mocno przybliża ekipę do awansu do I Ligi.

Borówiec Team


Strzelcy:

  • Kacper Wareńczak 20'
  • Bartosz Kledzik 36'
  • Mikołaj Wrzesiński 43'
  • Ryszard Barszcz 45'
  • Kacper Wareńczak 48'
  • Kacper Wareńczak 49'

Kary:

---

6

:

2

KS Volya


Strzelcy:

  • 25' Serhii Hutorov
  • 28' Kiril Havrylchenko

Kary:

---


Gdy naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny sąsiadujące ze sobą w środkowej strefie drugoligowej tabeli to już z góry można zakładać że czeka nas w tym spotkaniu wyrównana rywalizacja. Pierwsza część tej rywalizacji była tego idealnym potwierdzeniem gdyż oprócz czerwonej kartki pokazanej bramkarzowi gospodarzy za zagranie ręką poza polem karnym w 3 minucie meczu obydwie drużyny stworzyły sobie dość podobną ilość sytuacji podbramkowych z których to tylko raz zawodnicy zespołu FC Bavaria Prime zdołali zmusić w 20 minucie bramkarza gości do kapitulacji. Przez co pierwsza część tej rywalizacji zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy 1-0.
W drugiej odsłonie tego widowiska zobaczyliśmy już inne przedstawienie gdyż oprócz dużej dawki żółtych kartek spowodowanej sporą ilością fauli gracze obydwu drużyn uraczyli nas w końcu kolejnymi trafieniami dzięki czemu w 33 minucie gry mieliśmy już wynik 2-1. Mimo skromnego prowadzenia gracze gospodarzy nie mogli być pewni zwycięstwa w tym spotkaniu gdyż ich przeciwnicy mimo własnych słabości wciąż trzymali się blisko rywala powodując że mecz ten miał tak dramatyczny przebieg. Przysłowiowym kluczem do zwycięstwa graczy zespołu FC Bavaria Prime były dwa trafienia uzyskane w przeciągu dwóch minut gdzie wpierw bramkę na 3-1 w 43 minucie uzyskał Daniil Butenko a w minucie 45 wynik ten podwyższył Liubomyr Kolomyichuk co w końcowym rezultacie dało ekipie gospodarzy zwycięstwo 4-1.

FC Bavaria Prime


Strzelcy:

  • Daniil Butenko 20'
  • Mykhailo Drozda 33'
  • Daniil Butenko 43'
  • Liubomyr Kolomyichuk 45'

Kary:

  • Oleh Osypenko46'
  • Pavlo Kirkov3'

4

:

1

AFC Smile


Strzelcy:

  • 30' Maciej Burdelski

Kary:

  • 34'Bartosz Kryczka
  • 36'Marek Cywiński
  • 39'Adam Staciwa

Kary meczowe:

Pavlo Kirkov (FC Bavaria Prime) - jeden mecz pauzy

III Liga
Końcowy rezultat tego spotkania to spora niespodzianka jaka miała miejsce na zwieńczenie zmagań całej kolejki na boisku C gdzie lider tabeli III ligi dość niespodziewanie podzielił się punktami z trzecią od końca ligowej stawki ekipą White Sox Podolany remisując 3-3. Gdy w pierwszej części tego spotkania ekipa Boga Jonito otworzyła swój wynik w 10 minucie meczu obejmując prowadzenie 0-1 to wydawało się że mecz ten małymi krokami zmierza we wcześniej zaplanowany scenariusz jakim byłoby zgarnięcie kompletu punktów przez ekipę gości wbijając przy okazji swojemu rywalowi kilka bramek. Nasze przypuszczenia gracze gości umocnili jeszcze bardziej gdy w końcówce pierwszej połowy Filip Małek oraz po raz drugi w tym spotkaniu Albert Żerkowski zdołali ulokować futbolówkę w bramce rywala przez co obydwie drużyny po dwudziestu pięciu minutach gry zeszły na przerwę przy wyniku 0-3. W tym momencie tego spotkania nic nie wskazywało że w drugiej połowie obraz gry może ulec zmianie i tym samym ekipa z Podolan jest wstanie się podnieść z kolan.
Jak się jednak okazało zawodnicy gospodarzy wybiegli na boisko z innym lepszym nastawieniem czego ważnym elementem było honorowe trafienie z 30 minuty Radosława Nitki. Bramka ta zapewne nie miała by tak dużego znaczenia gdyby nie fakt iż dwie minuty później bezpośrednim trafieniem z rzutu wolnego popisał się Patryk Paluszkiewicz przez co w krótkim odstępie czasu mieliśmy już wynik 2-3. Niestety kolejne minuty obfitowały w sporą dawkę żółtych kartek przez co atmosfera piłkarskiego święta zeszła na dalszy plan. Mimo tego faktu w końcówce tego meczu zobaczyliśmy jeszcze jedno trafienie które było autorstwem graczy z Podolan. Szczęśliwym strzelcem bramki dającej wyrównanie w 44 minucie na 3-3 był po raz drugi w tym dniu Radosław Nitka i dzięki temu wynik tej rywalizacji znów stał się sprawą otwartą. Mimo iż obydwie ekipy do końca meczu walczyły o zwycięstwo to finalnie oglądaliśmy już tylko kolejne żółte kartoniki. Tak więc spotkanie to zakończyło się niespodziewanie remisem i podziałem punktów.

White sox Podolany


Strzelcy:

  • Radosław Nitka 30'
  • Patryk Paluszkiewicz 32'
  • Radosław Nitka 44'

Kary:

  • Adrian Stefaniak34'
  • Patryk Paluszkiewicz37'
  • Jakub Musiał50'

3

:

3

Boga Jonito


Strzelcy:

  • 10' Albert Żerkowski
  • 21' Filip Małek
  • 23' Albert Żerkowski

Kary:

  • 42'Maksymilian Lisowski
  • 47'Aleksander Kluczyński

IV Liga
Od pierwszych minut Wolves Team narzucił rywalom swoje warunki gry i szybko przejął pełną kontrolę nad spotkaniem. Drużyna dominowała w posiadaniu piłki, grała odważnie i z dużą intensywnością atakowała bramkę przeciwników. Gospodarze mieli duże problemy z wyjściem spod pressingu, a Wolves konsekwentnie budował kolejne akcje ofensywne. Prawdziwy koncert rozegrał Oleksandr Moroz, który był absolutnie bezlitosny pod bramką rywali. Strzelecki festiwal rozpoczął już w 2. minucie meczu, a chwilę później ponownie wpisał się na listę strzelców w 9. minucie. Wolves Team od początku grał bardzo ofensywnie i nie pozwalał przeciwnikom złapać rytmu. W 12. minucie Moroz skompletował hat-tricka, potwierdzając ogromną przewagę swojego zespołu. Przed przerwą Wolves dalej kontrolował przebieg rywalizacji. Moroz zdobył kolejną bramkę w 24. minucie, a w samej końcówce pierwszej połowy, w 25. minucie meczu gola dołożył Oleksandr Motrikale.
Po zmianie stron Wolves nie zwolnili tempa i nadal utrzymywał pełną dominację na boisku. Moroz kontynuował swój niesamowity występ, trafiając ponownie w 34. oraz 37. minucie meczu. Jego skuteczność i pewność w wykańczaniu akcji były kluczowe dla przebiegu całego spotkania.

How Many Times


Strzelcy:

  • Olivier Okarmus 15'
  • Michał Grześkowiak 20'
  • Marcin Pietrasik 23'
  • Bartosz Pilaczyński 38'
  • Dawid Taczała 45'

Kary:

---

5

:

0

Wolves Team


Strzelcy:

-

Kary:

---


Spotkanie GSK z Acustico było niezwykle wyrównane i od pierwszego gwizdka dostarczyło wielu emocji. Obie drużyny postawiły na bezpośredni styl gry, przez co akcje błyskawicznie przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Nie brakowało sytuacji strzeleckich, dynamicznych kontrataków i otwartej wymiany ciosów. Lepiej mecz rozpoczęło Acustico, które już w 6. minucie objęło prowadzenie po trafieniu Tristana Grądzkiego. Chwilę później, w 10. minucie, prowadzenie podwyższył Wiktor Ławicki. GSK szybko jednak odpowiedziało i już minutę później kontaktowego gola zdobył Patryk Łukaszewski. Ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców w 14. minucie, doprowadzając do wyrównania. Acustico nie zamierzało odpuszczać i nadal groźnie atakowało. W 20. minucie ponownie trafił Grądzki, a dwie minuty później gola zdobył Bartosz Plamowski. Jeszcze przed przerwą GSK odpowiedziało serią skutecznych akcji — Łukaszewski zdobył bramki w 23. i 24. minucie, kompletując tym samym znakomity występ jeszcze przed końcem pierwszej połowy.
W drugiej części tempo meczu wciąż było bardzo wysokie. W 28. minucie meczu, czyli w 3. minucie drugiej połowy, Łukaszewski zdobył swoją piątą bramkę w tym spotkaniu. Acustico próbowało wrócić do gry i w 36. minucie gola zdobył Ławicki, utrzymując emocje do końca rywalizacji. Ostatnie słowo należało jednak do GSK. W 47. minucie spotkania wynik ustalił Adam Drgas. Ostatecznie GSK dzięki skuteczności Patryka Łukaszewskiego pokonało Acustico 6:5 po bardzo ofensywnym, szybkim i pełnym sytuacji meczu.

GSK


Strzelcy:

  • Patryk Łukaszewski 11'
  • Patryk Łukaszewski 14'
  • Patryk Łukaszewski 23'
  • Patryk Łukaszewski 24'
  • Patryk Łukaszewski 28'
  • Adam Drgas 47'

Kary:

---

6

:

5

FC Acustico


Strzelcy:

  • 6' Tristan Grądzki
  • 10' Wiktor Ławicki
  • 20' Tristan Grądzki
  • 22' Bartosz Plamowski
  • 36' Wiktor Ławicki

Kary:

  • 46'Jędrzej Friska


Bardzo ważne i przy okazji okazałe zwycięstwo odnieśli w swoim spotkaniu w kontekście walki o utrzymanie w IV lidze zawodnicy Lutni Due 2022 którzy pokonali ekipę Eagles FC 10-0. Borykający się ze swoimi kadrowymi brakami już od kilku spotkań zawodnicy gości tylko momentami przypominali w tym spotkaniu swoją najlepszą wersję z tego sezonu. Te i inne problemy tej drużyny sprawiły że ich niżej notowany rywal w ligowej tabeli grając z nożem na gardle zaprezentował się w tym pojedynku wybornie odnosząc finalnie wysokie zwycięstwo. Skoncentrowani na swojej grze gracze gospodarzy już w 6 minucie tego spotkania zdołali objąć dwubramkowe prowadzenie co na pewno dodało im większej pewności siebie na kolejne minuty. Ciężar rozgrywania akcji w środkowej strefie boiska spoczął na barkach Kacpra Szymańskiego i Sebastiana Lisa co z przebiegu całego meczu należy ocenić jako prawidłowe posunięcie. A gdy dodamy do tego iż za finalizację akcji ofensywnych tego zespołu odpowiedzialni byli w tym dniu Maciej Bąk i Krzysztof Cieślak to na końcu daje nam to łączną listę strzelców aż dziewięciu bramek w tym spotkaniu.

Lutnia Due 2022


Strzelcy:

  • Krzysztof Cieślak 4'
  • Maciej Bąk 6'
  • Maciej Bąk 16'
  • Kacper Szymański 21'
  • Kacper Szymański 25'
  • Maciej Bąk 26'
  • Sebastian Lis 32'
  • Sebastian Lis 33'
  • Krzysztof Cieślak 36'
  • Solomon Matey 37'

Kary:

  • Sebastian Lis45'

10

:

0

EAGLES FC


Strzelcy:

-

Kary:

---

V Liga
W pierwszym spotkaniu rozgrywanym w dniu wczorajszym na boisku C byliśmy świadkami deklasacji rywala w wykonaniu ekipy z Jeżyc która pokonała swojego rywala 2-15. Okazałe zwycięstwo drużyny KS Jeżyce w tym spotkaniu to w dużym stopniu zasługa jej lidera którym jest Patryk Zieliński zdobywca aż 6 bramek. Dobra i skuteczna postawa tego zawodnika zadziała wzorowo na postawie pozostałych graczy tej drużyny którzy jak jeden wspólny organizm dobrze funkcjonowali na tle swojego rywala. Dodatkowo kadra tej drużyny zaprezentowała wczoraj wysoką skuteczność która jak prawie nigdy rozłożyła się na aż sześciu graczy tego zespołu co potwierdza tylko dobry występ całego teamu. O postawie zawodników gospodarzy w tym spotkaniu ciężko napisać coś pozytywnego gdyż patrząc na to wszystko z boku miało się wrażenie że graczom tym nie specjalnie się chce i zależy na uzyskaniu korzystnego rezultatu. Tak więc przy tak biernej postawie graczy zespołu Digital Bulls ekipa z Jeżyc grała i czerpała wielką radość z każdej zdobytej bramki każdego członka swojego zespołu.

Digital Bulls


Strzelcy:

  • Emil Tański 29'
  • Mateusz Michno 48'

Kary:

  • Marcin Karwowski15'

2

:

15

KS Jeżyce


Strzelcy:

  • 5' Patryk Zieliński
  • 13' Patryk Zieliński
  • 15' Wojciech Matuszewski
  • 17' Patryk Trzybiński
  • 19' Adrian Kabaciński
  • 22' Patryk Miliński
  • 28' Patryk Trzybiński
  • 29' Patryk Zieliński
  • 31' Adrian Kabaciński
  • 32' Marcin Pajchrowski
  • 35' Marcin Pajchrowski
  • 38' Patryk Zieliński
  • 43' Patryk Trzybiński
  • 45' Patryk Zieliński
  • 50' Patryk Zieliński

Kary:

---


Panujące warunki atmosferyczne o godzinie 19:10 na boisku przy ul. Warmińskiej nie do końca sprzyjały intensywnemu graniu. Niemniej potyczka pomiędzy Zew FC a PS Flower wbrew pozoru była dość ciekawym widowiskiem. Lepiej do panujących warunków dostosował się zespół Zew FC, który już w 5 minucie objął prowadzenie po bramce Jakuba Borowiaka. Goście mieli szansę na wyrównanie, ale dwukrotnie strzały zawodników PS Flower skutecznie bronił golkiper. W 12 minucie mieliśmy już 2:0. Ponownie Borowiak dał próbkę swoich możliwości strzeleckich. W kolejnych minutach to gospodarze przeważali, natomiast PS Flower grał zbyt schematycznie, bez elementu zaskoczenia. W samej końcówce Zew FC powinien prowadzić 3:0, jednak "setki" nie wykorzystał napastnik, który przestrzelił z bliskiej odległości.
To się zemściło krótko po zmianie stron. Dokładnie w 28 minucie Oskar Zaradny zdobył kontaktową bramkę dla PS Flower. Goście uwierzyli, że są w stanie powalczyć o korzystny rezultat. I owszem mieli dwie dogodne okazje lecz za każdym razem defensywa rywala stawała na wysokości zadania. Potem zawodnicy obu drużyn zamiast skupić się na grze, zaczęli komentować decyzje sędziowskie oraz wdawali się w dyskusje między sobą. Wyraźnie na tym straciło widowisko bowiem gracze zamiast skupić się na grze to więcej gadali. Całe szczęście w końcowym fragmencie potyczki sytuacja się unormowała. Końcówkę lepiej rozegrali zawodnicy Zew FC , a dokładnie Aron Wardach, który w 46 i 49 minucie przypieczętował wygraną gospodarzy.

ZEW FC


Strzelcy:

  • Jakub Borowiak 5'
  • Jakub Borowiak 12'
  • Aron Wardach 46'
  • Aron Wardach 49'

Kary:

---

4

:

1

PS Flower


Strzelcy:

  • 28' Oskar Zaradny

Kary:

---

VI Liga
Mecz pomiędzy KS Siepomaga a Sport Fit od pierwszych minut toczył się pod dyktando zawodników Sport Fit. To oni częściej utrzymywali się przy piłce, prowadzili grę i regularnie atakowali bramkę rywali. KS Siepomaga próbował odpowiadać kontratakami i ambitną walką, jednak przewaga w posiadaniu piłki była widoczna po stronie Sport Fit. Spotkanie było bardzo intensywne i pełne walki. Nie brakowało pojedynków 1 na 1, twardej gry oraz zaangażowania w każdym sektorze boiska, ale wszystko odbywało się w sportowej atmosferze Przewaga Sport Fit została udokumentowana już w 12. minucie, kiedy pierwszego gola zdobył Maksym Avramenko. Drużyna nie zwalniała tempa, konsekwentnie budowała akcje i kontrolowała przebieg spotkania. W 19. minucie prowadzenie podwyższył Mykola Karpov, wykorzystując kolejną ofensywną akcję swojego zespołu.
Po zmianie stron Sport Fit nadal dominował i utrzymywał wysokie tempo gry. W 30. minucie meczu ponownie na listę strzelców wpisał się Karpov. Trzy minuty później, w 33. minucie spotkania kolejną bramkę zdobył Valentin Bychynski. KS Siepomaga walczył do końca i próbował odwrócić losy spotkania, jednak końcówka należała do gości. W 42. minucie gola zdobył Pavel Diavgo, a ten sam zawodnik ustalił wynik meczu trafieniem w 48. minucie spotkania. Ostatecznie Sport Fit pewnie pokonał KS Siepomaga 6:0, potwierdzając swoją przewagę zarówno w ofensywie, jak i w kontroli przebiegu gry.

KS Siepomaga


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

6

SPOrT Fit


Strzelcy:

  • 12' Maksym Avramenko
  • 19' Mykola Karpov
  • 33' Valentin Bychynski
  • 39' Mykola Karpov
  • 42' Pavel Diavgo
  • 43' Pavel Diavgo

Kary:

---


Potyczka czołowych drużyn VI Ligi, Squadra i FC All In, było prawdziwą bitwą o każdy centymetr boiska. Od pierwszych minut widać było ogromną intensywność — dużo walki w powietrzu, twardych pojedynków o górne piłki oraz częstych przerwań akcji. Obie drużyny grały bardzo fizycznie, a mecz momentami przypominał szachy z dużą liczbą pojedynków i drugich piłek. Nie brakowało sytuacji bramkowych. Jako pierwsi trafili zawodnicy Squadra — już w 6. minucie do siatki trafił Michał Kamiński. W 11. minucie Łukasz Czerwiński podwyższył prowadzenie, dając swojej drużynie bardzo dobre otwarcie spotkania. FC All In w miarę upływu czasu zaczęło przejmować inicjatywę w ofensywie. W 20. minucie Nataniel Grzyb zdobył kontaktową bramkę dla swojego zespołu,
Tuż po przerwie Nataniel ponownie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do wyrównania. Spotkanie wciąż było bardzo wyrównane i pełne walki, a obie drużyny miały swoje okazje. Z czasem goście zaczęli coraz wyraźniej przejmować kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. W 34. minucie prowadzenie dla FC All In zdobył Jakub Karolczak, wykorzystując jedną z lepszych akcji swojego zespołu. Squadra próbowała odpowiedzieć, jednak brakowało już skuteczności w kluczowych momentach. W końcówce spotkania, w 44. minucie, wynik ustalił Maks Woltman, przypieczętowując zwycięstwo FC All In w meczu pełnym walki, fizycznej gry i niewykorzystanych sytuacji. Dzięki wygranej Fc All In zasiedli na fotelu lidera i jeszcze raz potwierdzili dobre przygotowanie do sezonu bowiem ponownie odwrócili losy potyczki po przerwie.

SQUADRA


Strzelcy:

  • Michał Kamiński 6'
  • Łukasz Czerwiński 11'

Kary:

---

2

:

4

Fc All In


Strzelcy:

  • 20' Nataniel Grzyb
  • 26' Nataniel Grzyb
  • 34' Jakub Karolczak
  • 44' Maks Woltman

Kary:

---

                                                                                                                                                                                      Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                    Maciej Kaniasty