
Wtorek był kolejnym dniem zmagań w rundzie wiosennej. Tym razem spotkania miały dość spokojny przebieg. Tylko momentami było emocjonująco i dynamicznie. W pierwszej dywizji padły dwa remisy. Bezbramkowy w potyczce Lutnia Dębiec 2022 kontra Whiskonzy oraz 1:1 w spotkaniu Poznańskich Orłów z FC Kwiatowe. Z kolei w II Lidze, Piotrek Skrzypczak dzięki czterem zdobytym bramkom poprowadził drużynę United 1998 do drugiego zwycięstwa z rzędu. Tylko do przerwy nowy lider III Ligi - zespół Zmarnowane Talenty miał problemy z ekipą The Naturat. W drugiej części gospodarze pokazali swoją wyższość i zgarnęli pełną pulę. Ciekawa sytuacja jest w IV Lidze, gdzie pierwsze cztery miejsca okupują beniaminkowie. Wczoraj z czołówki grały zespoły KS Jeżyce i PS Flower. Pierwsi uporali się z drużyną FC Trutnie MSG, natomiast drudzy zdołali pokonać PKS Huwdu.
I Liga
Borykający się z problemami kadrowymi zespół Lutni Dębiec 2022 znowu rozpoczął potyczkę przeciwko ekipie Whiskonzy jednego zawodnika mniej. Tak był do 12 minuty, kiedy to gospodarze uzupełnili skład. Przez ten okres przewaga był po stronie gości, jednak dobrze kierowana przez Artura Marciniaka defensywa Lutni nie dała się zaskoczyć. Od momentu gdy drużyny grały już w pełnych składach, gra się nieco wyrówna. Co prawda drużyną nadającą ton był team Whiskonzy, jednak z tej przewagi nic nie wynikało. Dopiero w 22 minucie goście pierwszy raz zagrozili bramce rywala po ładnym strzale z głowy, lecz bramkarz Lutni Dębiec 2022 popisał się dokonała paradą. Do przerwy bez bramek.
Druga połowa w większości rozgrywana była w środku pola. Akcji podbramkowych było jak na lekarstwo, a sytuacji do zdobycia goli jeszcze mniej. Prawdo mówiąc była tylko jednak dla drużyny Lutnia Dębiec 2022. Grający w polu jeden z bramkarzy Lutni, Bartosz Chlebowski nie wykorzystał stuprocentowej okazji. Z drugiej strony Whiskonzy, które miało więcej z gry i większe posiadanie piłki lecz bez znaczących okazji bramkowych. Goście szukali tej jednej upragnionej bramki, jednak obrona rywala umiejętnie wybijała ich z rytmu. I tak to bardzo przeciętne spotkanie zakończyło się remisem 0:0 z którego bardziej może być zadowolony zespół gospodarzy, który wyraźnie nastawiony był defensywnie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Lutnia Dębiec 2022
0
:
0
Whiskonzy
Mecz FC Kwiatowe vs Poznańskie Orły we wtorkowy wieczór rozpoczął się bardzo ospale. Oba zespoły nie stwarzały groźniejszych sytuacji, a pojedyncze strzały albo mijały bramkę, albo bez większych problemów wyłapywał je bramkarz Orłów. Obiektywnie można stwierdzić, że lepszym zespołem było wyżej notowane FC Kwiatowe, jednak bezbramkowy remis po pierwszej części meczu był jak najbardziej sprawiedliwy, choć to gospodarze mieli jedną wyborną okazję na objęcie prowadzenia, jednak Adrian Mankiewicz nie wykorzystał sytuacji sam na sam.
Brak goli nie utrzymał się jednak długo po przerwie. W 28. minucie spotkania na prowadzenie wyszło FC Kwiatowe. Po błyskawicznej kontrze Marcin Pawlak znalazł się w stuprocentowej sytuacji i mocnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza Orłów. Po zdobytej bramce obraz gry niewiele się zmienił. Lekko cofnięty zespół gości czekał na szybkie kontry, a Poznańskie Orły biły głową w mur. Szczególnie nieskuteczny był napastnik gospodarzy, Mankiewicz. Pięć minut przed końcem Kwiatowe domagały się rzutu karnego po jednej z kontr, jednak sędzia uznał, że napastnik próbował wymusić „dziewiątkę”, dlatego na tablicy wyników wciąż widniał rezultat 1:0. Gdy gracze Kwiatowych czekali już na końcowy gwizdek, ale jak to w piłce bywa — Poznańskie Orły zdołały doprowadzić do wyrównania rzutem na taśmę. Po krótko rozegranym rzucie rożnym nastąpiło szybkie zejście do środka, a Adrian Mankiewicz przełamał niemoc strzelecką i zdobył bramkę na 1:1 zaledwie 50 sekund przed końcem meczu. Do ostatniego gwizdka żadnej z drużyn nie udało się już stworzyć groźnej sytuacji i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Poznańskie Orły
1
:
1
FC Kwiatowe
II Liga
Pojedynek dwóch starych znajomych z czasów wspólnej rywalizacji na poziomie I ligi już w 10 minucie wyreżyserował nam wynik 2-0 dla United 1998. Ta dwubramkowa przewaga gospodarzy została wypracowana dzięki dwóm trafieniom Piotr Skrzypczaka który zwłaszcza przy drugiej bramce popisał się przepięknym lobem z pięty nad bramkarzem stojąc plecami do bramki rywala. Niestety celebracja drugiego trafienia zawodników w biało czerwone pasy została zakłócona dość szybko gdyż w 11 minucie Krystian Nowicki trafił na 2-1 a trzy minuty później Jakub Łubianka doprowadził do wyrównania 2-2. Od tego momentu gra się trochę wyrównała przez co obu zespołom było ciężej wykreować sobie jakąś kolejną okazję na zmianę rezultatu. Dopiero w 20 minucie gry swojego trzeciego gola w tym spotkaniu dla ekipy Zjednoczonych zaliczył Piotr Skrzypczak przez co na przerwę obie drużyny udały się przy wyniku 3-2.
Po zmianie stron mecz ten miał zmienny przebieg gdyż jedni i drudzy mieli swoje okazję podbramkowe. Jedyną aczkolwiek dość istotną rzeczą jaka różniła te oba zespoły był fakt iż to gospodarze sytuację te potrafili skutecznie zamienić na zdobycze bramkowe. I tak w 31 minucie gry ładnym strzałem z prostego podbicia z przed pola bramkowego gości popisał się Paweł Kołodziejczak dzięki czemu Zjednoczeni na początku tej drugiej odsłony prowadzili już 4-2. Ostatnim bramkowym akcentem tego spotkania było czwarte trafienie Piotra Skrzypczaka który w 49 minucie meczu zakończył nam ten pojedynek który finalnie drużyna United 1998 zwyciężyła 5-2.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
5
:
2
Leśne Dziadki
III Liga
W pierwszej połowie mecz miał wyrównany przebieg, drużyny grały bardzo podobny futbol polegający na otwartej środkowej strefie boiska, groźnych kontratakach i pressingu wymuszającym błąd rywala. Drużyny długo wymieniały się ciosami do momentu, aż w ekwilibrystyczny sposób, taką pół-przewrotką, gola na 1:0 strzelił Marcel Kędziora. The Naturat nie cieszył się długo z prowadzenia bowiem błąd w rozegraniu obrońców wykorzystał Olgierd Nowakowski, zaledwie 2 minuty po bramce "Butelek". Mecz był zażarty i nikt nie odstawał nogi, widać było, że obie ekipy rywalizują o miejsca premiowane awansem do II ligi. W przypadku Zmarnowanych Talentów byłoby to odkupienie, ponieważ są spadkowiczem, natomiast u ekipy The Naturat niemałe zaskoczenie, bo przecież grają w III lidze jako beniaminek. Do przerwy 1:1 i raczej nic nie wskazywało na to, że tak rozkręci się ekipa Talentów. Gola na 2:1 z ostrego kąta niespodziewanie zaaplikował Igor Wietecki i mecz wskoczył na wyższy bieg. Choć The Naturat próbował i miał swoje sytuacje, to piłka nie znajdowała drogi do siatki. Kolejne minuty mijały, a mecz dalej był na styku. Na nieco ponad 5 minut przed końcem meczu Zmarnowane Talenty wykorzystały wysoko grający The Naturat, który musiał odważniej atakować, by urwać z tego starcia przynajmniej jeden punkt. Niestety ich próby zdały się na marne, a ich przeciwnicy brutalnie to wykorzystali, aplikując im dwa gole w 43 i 46 minucie autorstwa Kopaniarza i Szarolety.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Zmarnowane Talenty
4
:
1
The Naturat
V Liga
Po porażce z Wartą Promil, szybko zawodnicy KS Jeżyce zrehabilitowali się i w kolejnym meczu sięgnęli po pełną pulę w starciu przeciwko ekipie FC Trutnie MSG. Potyczka stał na dobrym poziomie i obfitował w wiele składnych akcji. Od początku lekką przewagę mieli zawodnicy KS Jeżyce, którzy imponowali spokojem w rozegraniu, koncentracją oraz bardzo dobrym wyszkoleniem technicznym. Ich gra była poukładana i konsekwentna, co szybko przyniosło efekty. Już w 5. minucie wynik otworzył Patryk Zieliński, finalizując dobrze przygotowaną akcję ofensywną. Ten sam zawodnik ponownie trafił do siatki w 14. minucie, podwyższając prowadzenie Jeżyc na 2:0. Mimo kolejnych szans po obu stronach rezultat do przerwy nie uległ zmianie.
W drugiej części FC Trutnie MSG nie zamierzali się jednak poddawać i szukali swoich szans głównie po szybkich kontratakach. Byli bliscy zdobycia kontaktowego, ale zamiast odrabiać straty stracili trzecią bramkę. W 35. minucie meczu na listę strzelców wpisał się Kacper Ząbek, który skutecznie wykończył kolejną ofensywną akcję swojej drużyny. Gospodarze zdołali odpowiedzieć w 39. minucie za sprawą Patryka Kaszkowiaka, zdobywając gola po jednym z groźnych kontrataków i zmniejszając straty.
W końcowym rozrachunku KS Jeżyce zasłużenie sięgnęło po zwycięstwo 3:1, prezentując dojrzalszy i bardziej uporządkowany futbol, natomiast FC Trutnie MSG pokazało charakter i ambitną walkę do końca spotkania.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Trutnie MSG
1
:
3
KS Jeżyce
W drugim meczu wtorkowych zmagań na poziomie V Ligi PKS Huwdu podejmowało PS Flower. Spotkanie było bardzo wyrównane i pełne walki od pierwszego do ostatniego gwizdka. Mimo że większą kontrolę nad przebiegiem gry miało PS Flower, oba zespoły stworzyły sobie sporo sytuacji, szczególnie po stałych fragmentach gry. Na boisku nie brakowało twardych pojedynków, jednak spotkanie toczyło się w duchu fair play. W 11. minucie prowadzenie dla PS Flower zdobył Daniel Woźniak, wykorzystując jedną z dobrze rozegranych akcji ofensywnych. PKS Huwdu starało się szybko odpowiedzieć i coraz odważniej atakowało, jednak defensywa rywali długo skutecznie odpierała ich próby. W 19. minucie przewagę PS Flower podwyższył Oliwier Cielewicz, a trzy minuty później kolejne trafienie dołożył Oskar Zaradny, dając swojej drużynie komfortowe prowadzenie. Jeszcze przed przerwą odpowiedział jednak Dawid Kmak, który w 23. minucie zdobył gola dla gospodarzy i utrzymał swój zespół w grze.
Druga połowa ponownie przyniosła dużo walki w środku pola oraz kilka niewykorzystanych sytuacji po obu stronach. W 41. minucie Oskar Zaradny zdobył swoją drugą bramkę w meczu, ponownie zwiększając przewagę gości do trzech "oczek". PKS Huwdu walczyło jednak do końca i w 47. minucie Kmak po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Ostatecznie PS Flower zwyciężyło 4:2, kontrolując większą część spotkania i skuteczniej wykorzystując swoje okazje. PKS Huwdu pokazało natomiast charakter i ambitną walkę do samego końca.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:PKS Huwdu
2
:
4
PS Flower
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty