
Tym razem w czwartkowy wieczór większość spotkań oscylowała w małą liczbę bramek. Tylko w potyczce FC Czarni Kulturalini kontra KS Siepomaga zobaczyliśmy siedem goli. Pozostałe mecz miały wyrównany i zacięty przebieg. W I Lidze blisko zwycięstwa nad FC To The Top była ekipa Poznańskich Orłów. Do szczęścia zabrakła minuta. Potyczka zakończyła się remisem 2:2. Z kolei w II Lidze FlexLink pokonał minimalnie Media Connect i odbił się od dna tabeli. Miłą niespodziankę sprawił sobie zespół Wczorajszych, który nieoczekiwanie pokonał wicelidera ekipę FC Hangover. Trzy punkty do swojego dorobku dopisali Kopacze. Po słabym meczu podopieczni Pawła Zaremby ograli GSK. Szósta liga przyniosła nam starcie czołowych ekipy. SPOrT Fit podejmował lidera, Mikroball. Po emocjonującym meczu drużyny podzieliły się punktami. W jedynym jednostronnym spotkaniu czwartkowej serii, tak jak wcześniej wspomniałem KS Siepomaga nie dała szans ekipie FC Czarni Kulturalni.
I Liga
Zawodnicy Poznańskich Orłów przystąpili do tego spotkania bez żadnego zawodnika na ławce zmian dlatego fakt ten w starciu z zespołem FC To The Top mógł mieć kluczowe znaczenie dla przebiegu tego spotkania. Zawodnicy gości mając ten fakt na uwadze rozpoczęli to spotkanie dość spokojnie będąc pewnym iż ich zwycięstwo w tym pojedynku można traktować jako 100% pewnik. Jednak zawodnicy gospodarzy nie zamierzali się przed swoim rywalem kłaść na murawę czego dobrym dowodem była bramka w 6 minucie meczu na 1-0 uzyskana przez Adama Radzickiego. Trafienie to zaskoczyło szeregi zawodników ekipy FC To The Top dlatego prowadzona przez nich futbolówka znacząco zaczęła przyspieszać. Efektem tego było wyrównanie na 1-1 w 8 minucie gry, którego jak się okazało autorem został Mark Pilipets. W pozostałej części pierwszej połowy przewagę optyczną posiadali zawodnicy gości, lecz zdający sobie świetnie sprawę z tego czym w tym dniu dysponuję zespół Poznańskich Orłów, poczynania boiskowe przez tą ekipę były bardzo mądrze zarządzane. Efektem takiej gry była w 24 minucie bramka na 2-1, której ponownie autorem był Adam Radzicki przez co w przerwie meczu w lepszym położeniu byli gospodarze.
W drugiej części przewaga ekipy FC To The Top jeszcze bardziej rosła na sile, gdyż odczuwający skutki tej wyrównanej rywalizacji zawodnicy gospodarzy znacząco oddali inicjatywę swojemu rywalowi ograniczając się głównie do blokowania lub wybijania każdej piłki na przeciwległą stronę boiska. Upływający czas i bijący wciąż bez silnie głową w mur zawodnicy gości po zmarnowaniu kilku bardzo dogodnych sytuacji doczekali się wreszcie bramki na 2-2. Jej autorem został w 49 minucie gry po sprytnie rozegranym rzucie rożnym Yehor Stapanchenko. Tym samym rzutem na taśmę ukraińska ekipa uratowała jeden punkt, który dla zawodników tej drużyny jest traktowany jak porażka. Natomiast zawodnicy Poznańskich Orłów byli bardzo blisko zainkasowania trzech punktów do osiągnięcia których zabrakło im niespełna 60 sekund.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Poznańskie Orły
2
:
2
FC To The Top
II Liga
Dla obu drużyn zajmowane obecnie miejsce w tabeli II ligi powodem do zadowolenia nie jest dlatego ewentualna wygrana którejś z tych ekip w tym spotkaniu mogła by chwilowo wyrwać zwycięski zespół z okolic strefy spadkowej. Ciężar gatunkowy tego spotkania dał się odczuć zawodnikom obu ekip zwłaszcza w pierwszej części meczu gdzie futbolówka dość często latała nad głowami zawodników a nie po zielonej murawie przez co wynik tej konfrontacji do przerwy był bez bramkowy.
Po zmianie stron już trzy minuty od wznowienia gry zebrana skromnie wokół boiska publiczność uraczyła się pierwszym trafieniem którego autorem był zawodnik gospodarzy Michał Dąbrowski dzięki temu gracze Flexlink prowadzili 1-0. Zmuszeni do reakcji zawodnicy gości taki scenariusz akceptowali tylko przez 120 sekund gdyż w 30 minucie gry bramkę wyrównującą z głowy uzyskał powracający po kontuzji Kacper Jaskólski. Trafienie to wprowadziło w szeregi zawodników gości delikatny spokój i upewnienie w tym iż kwestia zdobycia przez nich kolejnej bramki jest już bardzo blisko. Niestety jak pokazało boisko bramkę tą zdobyli jednak ich przeciwnicy gdyż w 37 minucie gry bramkę dającą ponowne prowadzenie 2-1 zdobył dla podopiecznych Emila Tomczyka Sławomir Osak. Po tym trafieniu obie drużyny wykreowały sobie jeszcze kilka sytuacji lecz niestety futbolówka mijała światło bramki i dlatego ostatecznie mecz ten zakończył się skromnym aczkolwiek bardzo cennym zwycięstwem gospodarzy 2-1.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FlexLink
2
:
1
Media Connect
IV Liga
W swoim kolejnym meczu na poziomie IV Ligi drużyna Kopaczy podejmowała GSK. Gospodarze przystępowali do potyczki w dobrych nastrojach, po zwycięstwie nad ekipą EAGLES FC. Z kolei borykający się z kłopotami kadrowymi zespół GSK rundę wiosenną gra poniżej oczekiwań i wyraźnie szuka formy. Niestety potyczka była daleka od ideału. Zespoły raziły nieporadnością i brakiem jakości piłkarskiej. Pierwsze minuty pod dyktando gości, którzy nawet nie najgorzej weszli w mecz. Stworzyli sobie kilka okazji z których wykorzystali jedną. W 8 minucie na listę strzelców wpisał się Marcin Bartkowiak. Ich rywal zaczął za to bardzo ospale. Zawodnicy Kopaczy sprawiali wrażenie jakby nie chciało im się biegać. Tak było przez dobre 9 minut bowiem dopiero wtedy gospodarze stworzyli pierwsze zagrożenie pod bramka rywala. W 12 za to Kopacze wyrównali. Paweł Zaremba znalazł drogę do siatki. Kolejne minuty należały do gospodarzy, którzy wykazywali większą intensywność choć o składnych akcjach po obu stronach mogliśmy zapomnieć.
Z dużymi nadziejami przystępowaliśmy do drugiej części, jednak real były okrutne. Ta połowa była jeszcze gorsza niż pierwsze 25 minut. Oczywiście nie należy osądzać obu ekip za brak zaangażowania, jednak patrząc na to co się działo po przerwie to oczy bolały. Płynnych akcji było jak na lekarstwo. Drużyny grały nie dokładnie, a piłka była częściej poza boiskiem. W tej rzeczywistości lepiej odnalazł się zespół Kopaczy, który w 39 minucie po jednej z nielicznych akcji objął prowadzenie za sprawą Pawła Zaremby. W końcowym fragmencie potyczki gra się nieco ożywiła, a to z racji tego że GSK walczyło ambitnie o wyrównującego gola. Niestety ta sztuka im się nie udała, a jeszcze w doliczonym czasie gości dobił Maciej Łęcki ustalając wynik na 3:1 dla Kopaczy.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kopacze
3
:
1
GSK
O niebo lepsze widowisko na tym samym poziomie stworzyły drużyny Wczorajszych i FC Hangover. Goście są prawdziwym objawienie czwarto ligowych rozgrywek i do kolejnej potyczki przystępowali w roli faworyta, tym bardziej że Wczorajsi nie grają jakoś rewelacyjnie. Co innego jednak statystyki i miejsce w tabeli, a co innego realia boiskowe. Gospodarze zagrali ultra defensywnie i ta taktyka przyniosła im efekt w postaci zwycięstwa, które śmiało można uznać za niespodziankę. W pierwszej połowie przewagę mieli goście, lecz obrona przeciwnika nie dała się zaskoczyć. Raz nawet słupek pomógł Wczorajszym w utracie gola. Gospodarze skupieni głównie na obronie rzadko zagrażali bramce rywala, ale jak już to zrobili to były to okazje bramkowe. Najpierw bramkarz FC Hangover świetną paradą sparował piłkę na róg, która kierowała się w same "okienko". Przy drugiej okazji nie bylo już tak kolorowo bowiem Valentyn Shulepa ładnie obrócił się na obrońcy i uderzy nie do obrony. Do przerwy 1:0.
Druga odsłona rozpoczęła się idealnie dla Wczorajszych, którzy już w 27 minucie podwyższyli na 2:0. Na listę strzelców ponownie wpisał się Shulepa. Od tego momentu ruszyła nawałnica gości, którzy atakowali z dużym animuszem. Gracze FC Hangover próbowali wszystkiego (strzałów z daleka, indywidualnych akcji, gry z pierwszej piłki) lecz piłka jak zaczarowana nie chciał wpaść do bramki rywala. Przełamanie nastąpiło w 37 minucie, kiedy to Wiktor Kurzawski zdobył kontaktowego gola. Zdobyta bramka jeszcze bardziej nakręciła gości, jednak Wczorajsi nie pękali i godnie stawali im czoło. Robili to na tyle skutecznie, że zdołali do końcowego gwizdka dowieź zwycięstwo sprawiając tym samym niespodziankę. Tym samym Wczorajsi wygrali dzięki grze obronnej, natomiast FC Hangover musieli przełknąć gorycz porażki, choć w tym meczu nie byli zespołem gorszym.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Wczorajsi
2
:
1
FC Hangover
VI Liga
Świeżo upieczeni maturzyści (kilku zawodników zdawało maturę) z drużyny FC Czarni Kulturalni, niestety w swoimi kolejnym meczu ulegli wysoko 1:6 ekipie KS Siepomaga. Obie drużyny rozegrały bardzo ofensywne spotkanie. Od początku grały bezpośrednio, szybko przenosiły ciężar gry pod bramkę rywala i regularnie tworzyły sytuacje strzeleckie. Lepiej w mecz weszła drużyna KS Siepomaga, która już w 5. minucie objęła prowadzenie po trafieniu Jędrzeja Jarmuszkiewicza. W 13. minucie wynik podwyższył Krystian Włodarczak, a pięć minut później, w 18. minucie, do siatki trafił Paweł Lewandowski. Do przerwy Siepomaga prowadzili 3:0, imponując skutecznością i wykorzystując swoje okazje z dużą konsekwencją.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Potyczka nadal była otwarta, a akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. W 27. minucie Bogumił Kasprzak zdobył czwartą bramkę dla KS Siepomaga, a minutę później Włodarczak po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Czarni, mimo wielu bardzo dogodnych okazji, długo nie potrafili znaleźć sposobu na bramkarza rywali. Honorowe trafienie dla FC Czarni Kulturalni padło w 46. minucie, gdy Michael Okoro wykorzystał swoją szansę i zmniejszył stratę. Ostatnie słowo należało jednak do Siepomaga — w 49. minucie Jarmuszkiewicz zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Goście wygrali zasłużenie przede wszystkim dzięki znakomitej skuteczności pod bramką przeciwnika. Czarni również mieli swoje momenty i stworzyli wiele stuprocentowych sytuacji, ale brakowało im wykończenia. W otwartym, ofensywnym meczu różnicę zrobiła skuteczność — Siepomaga zamieniali okazje na gole, a Czarni zbyt często marnowali nawet najlepsze szanse.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Czarni Kulturalni
1
:
6
KS Siepomaga
Dobre, stojące na niezłym poziomie widowisko stworzyły dwie czołowe ekipy VI Ligi. Sport Fit podejmował lidera drużynę Mikroball. Od pierwszej do ostatniej minuty było to wyrównane, ciekawe spotkanie, w którym częściej przy piłce utrzymywała się drużyna Sport Fit. To ona starała się prowadzić grę, budować ataki pozycyjne i dłużej utrzymywać się na połowie rywala, ale Mikroball bardzo dobrze organizował się w defensywie i szukał swoich szans po kontratakach. W 11. minucie Mikroball objął prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Hipolita Roszkowskiego. Sport Fit próbował odpowiedzieć, przejmując inicjatywę i coraz mocniej naciskając, jednak świetnie dysponowany bramkarz Mikroballu skutecznie zatrzymywał kolejne próby rywali.
Przełamanie przyszło w 28. minucie, gdy Pavel Diavgo popisał się skutecznym uderzeniem z rzutu wolnego i doprowadził do wyrównania. Po tym golu Sport Fit nadal częściej utrzymywał się przy piłce, ale Mikroball pozostawał groźny przy szybkich wyjściach do ataku. W 33. minucie Roszkowski ponownie wpisał się na listę strzelców, tym razem zdobywając bramkę z gry i przywracając prowadzenie gościom. Sport Fit nie rezygnował jednak z walki i w 40. minucie doprowadził do remisu po trafieniu Ignatiego Diavgo. Końcówka spotkania była otwarta, ale żadna z drużyn nie zdołała już przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki, natomiast Mikroball dzięki dobrej grze bramkarza i groźnym kontrom skutecznie przeciwstawiał się rywalom.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:SPOrT Fit
2
:
2
Mikroball
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty