Cudowna pogoda i niespotykane wyniki. Środa pod znakiem święta futbolu.

2026-05-14
Cudowna pogoda i niespotykane wyniki. Środa pod znakiem święta futbolu.

Idealna, typowo piłkarska pogoda spowodowała, że piłkarska środa upłynęła nam pod znakiem wielu interesujących spotkań. Padło również kilka zaskakujących wyników co nadało jeszcze większej jakości potyczkom. Zaczynamy od najwyższej ligi w której w hitowym starciu naprzeciw siebie stanęły drużyny WKS TOPMET Light i Dentis Studio. Po pasjonującym starciu i niesamowitej końcówce padł remis 3:3. W drugim spotkaniu I Ligi FC Kwiatowe dzięki skuteczności Marcina Pawlaka pokonało TjM Pastform Furniture. Na drugoligowym poziomie swoje potyczki wygrały dwie czołowe ekipy: Rossoneri i KS Volya. Lider, Rossoneri z małymi problemami ograł Leśne Dziadki, natomiast KS Volya uporała się z ekipą Wpip-Mardom. Trzy konfrontacje zafundowała nam III Liga, która przyniosła nam dwa istotne wydarzenia. Pierwsze to premierowe zwycięstwo drużyny Canvas Logistics. Drugie to pierwsza porażka zespołu Boga Jonito, która musiała uznać wyższość ekipy Reoptis. Trzecia potyczka to spotkanie Antdata kontra Magicy Zenona. Tu lepszym zespołem okazali się gospodarze. IV liga przyniosła nam w środowy wieczór dwa zwycięstwa gospodarzy i jeden remis. Najpierw KP Perła Puszczykowo nie dała szans Drużynie Doznań Poznań. O tej samej godzinie 20:05 How Many Times podzieliło się punktami z Sucharami Suchy Las Odlboys, a pogrążona w kryzysie ekipa FC Acustico przegrał trzecie spotkanie z rzędu. Goście nie dali rady zespołowi FC Ponalewce Poznań. Z kolei piąto ligowe zmagania przyniosły nam dwie niezwykle zacięte i wyrównane potyczki. Dekpol zremisował z McKinsey&Company, a ZEW FC postawił się liderowi drużynie Falcon F.C. Co prawda gospodarze przegrali minimalnie 3:4, ale po wyrównanym boju. Potyczka ta miała jeszcze dodatkowy smaczek bowiem duża rzesza zawodników Falcon F.C. wcześniej grał w zespole Apollogic, który od tego sezonu zmienił nazwę na Zew Fc.
Jeżeli chodzi o statystki środowej kolejki to cztery wygrane odnotowali gospodarze. Padły trzy remisy i co jest ciekawe wszystkie trzy w stosunku 3:3, a pięć potyczek padło łupem gości.

I Liga
TJM Pastform Furniture podejmowało w roli gospodarza FC Kwiatowe. Pierwsza połowa była rozgrywana pod dyktando gospodarzy co zaowocowało golem w 10 min zdobytym przez Marcin Pawlaka. Na pozostałe trafienia w tym meczu musieliśmy czekać do drugiej połowy. Wtedy to Mikołaj Nowak w 29 i 30 minucie wyrównał, a następnie wyprowadził na prowadzenie żółtych. Ten stan rzeczy trwał krótko bo mecz stał się bardzo chaotyczny. W 33 minucie mieliśmy remis, a minutę później znowu prowadzenie gospodarzy. Mecz był od tego momentu rozgrywany z pominięciem środka pola i bardziej przypominał zmagania 5 ligowe niż pierwszo. W tym chaosie dużo lepiej odnaleźli się goście. Najpierw hat tricka skompletował Marcin Pawlak, a następnie dobił rywali w ostatniej minucie Oliwer Szulc i Fc Kwiatowe mogło cieszyć się z wygranej 3:5.

TjM Pastform Furniture


Strzelcy:

  • Mikołaj Nowak 29'
  • Mikołaj Nowak 30'
  • Krzysztof Grabowski 34'

Kary:

---

3

:

5

FC Kwiatowe


Strzelcy:

  • 10' Marcin Pawlak
  • 33' Mateusz Rusiecki
  • 37' Marcin Pawlak
  • 42' Marcin Pawlak
  • 50' Oliwier Szulc

Kary:

---


Potyczka lidera z wiceliderem I Ligi nie zawiodła i stała na wysokim poziomie. WKS TOPMET podejmował Dentis Studio w hitowym starciu. Mecz od pierwszej do ostatniej minuty trzymał w napięciu. Pierwsze 25 minut oba zespoły grały bardzo uważnie w obronie. Żadna z ekip nie chciał zaryzykować bardziej otwartej gry i choć sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo to czuło się temperaturę spotkania. Pierwsza połowa nie przyniosła czystych okazji bramkowych. Owszem zespoły zainicjowały kilka ciekawych sytuacji, lecz bez żadnych konkretów. Tak był do 22 minuty, kiedy to w niegroźnej sytuacji, po wrzuce Dominika Tomczaka, Oleksy Vovnianko popełni fatalny błąd i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 0:1.
Prawdziwe emocje i dramaturgię miała druga połowa. Zaczęło się o piorunującego wejścia gospodarzy, którzy w przeciągu 60 sekund z wyniku 0:1, wyszli na prowadzenie 2:1. Najpierw z prezentu skorzystał Adrian Cebula, który wykorzystał błąd Sławomira Kubeczaka, a po niespełna 20 sekundach szybką kontrę wykończył Jakub Mikołajczyk. Od tego momentu spotkanie nabrało kolorytu i przyniosło niesamowitych emocji. Goście przejęli inicjatywę i ruszyli do ataku czym narażali się na kontry. I właśnie po jednej z nich gospodarze podwyższyli na 3:1. Trafiony Dentis nie załam się i choć ciężko im był się przebić przez szczelną defensywę rywala, walczył do końca o korzystny rezultat. Ambitna postawa został nagrodzona. Tak jak WKS zdobył dwie bramki w przeciągu minuty, tak również uczynił to Dentis Studio. Stało się to w 48 minucie. Najpierw na listę strzelców wpisał się Dominik Owczarzak, a bramkę dająca punkt zdobył po niespełna 15 sekundach Sebastian Pięta, który huknął jak z armaty. 3:3 i to świetne widowisko kończy się podziałem punktów.

WKS TOPMET Light


Strzelcy:

  • Adrian Cebula 27'
  • Jakub Mikołajczyk 27'
  • Dawid Litka 40'

Kary:

---

3

:

3

Dentis Studio


Strzelcy:

  • 22' Dominik Tomczak
  • 48' Sebastian Pięta
  • 48' Dominik Owczarzak

Kary:

---

II Liga
Na poziomie II Ligi zwycięską passę podtrzymuje drużyna KS Volya, która staje się pomału objawieniem drugoligowych zmagań. Tym razem goście uporali się z silnym zespołem Wpip-Mardom. Kluczem do zwycięstwa była konsekwentna i do bólu skuteczna defensywa. Inna sprawa że Wpip-Mardom to spotkanie nie może zaliczyć do udanych. Gospodarze popełnili zbyt wiele prostych błędów, a przy tak zdyscyplinowanemu rywalowi nie mogło się to zakończyć inaczej jak porażką. Prowadzenie dla KS Volya uzyskał w 9 minucie Leonid Doroshevich, który wykorzystał niezdecydowanie obrońców. Pięć minut później znowu błąd defensywy na bramkę zamienił Jarosław Bevz. Goście mogli podwyższyć na 0:3, jednak w jednej z sytuacji zabrakło wykończenia. Jeżeli chodzi o gospodarzy to do przerwy grali słabo. Dopiero w 22 minucie przeprowadzili składną akcję oddaną celnym strzałem.
Po zmianie stron gra Wpip-Mardom nieco się ożywiła, ale cóż z tego skoro bramkę zdobył przeciwnik. Rostyslav Batishchiev wykończył szybką kontrę i zrobiło się 0:3. W odpowiedzi gracze Mardom doszli do kilku okazji strzeleckich, lecz za każdym razem piłka po strzała był blokowana lub padał łupem dobrze dysponowanego golkipera gości. Dopiero w samej końcówce gospodarze znaleźli sposób na obronę rywala. Najpierw w 46 minucie po prostopadłym podaniu, gola strzałem z głowy zdobył Dominik Mielcarek. Rozochoceni gospodarze szukali drugiej bramki, ale szybko zostali sprowadzeni na ziemię. Dobrze rozegrany kontratak celnym strzałem w długi róg zakończył Raman Zyl. Tym trafieniem goście przypieczętowali wygraną, choć w 49 minucie zespół Wpip Mardom stać był jeszcze na jeden zryw. Adam Mielcarek popisał się pięknym strzałem pod poprzeczkę i wynikiem 2:4 zakończyło się to spotkanie. KS Volya tym mecze potwierdziła aspiracje medalowe, natomiast ekipie Wpip-Mardom miejsce na podium pomału odjeżdża.

Wpip - Mardom


Strzelcy:

  • Dominik Mielcarek 46'
  • Adam Mielcarek 49'

Kary:

---

2

:

4

KS Volya


Strzelcy:

  • 9' Leonid Doroshevich
  • 14' Jarosław Bevz
  • 34' Rostyslav Batishchiev
  • 48' Raman Zyl

Kary:

---


Obydwie te drużyny stawiły się na to spotkanie w okrojonych składach co oznaczało tyle iż końcowe zwycięstwo jednej czy drugiej z tych ekip mogło być wielką niewiadomą. Oczywiście faworytem do zwycięstwa przed pierwszym gwizdkiem sędziego była drużyna podopiecznych Marcina Jaśkowiaka więc zgodnie z tą zasadą to właśnie oni jako pierwsi rozpoczęli strzelanie bramek w tym spotkaniu. Kombinacyjna gra w ofensywie trio graczy Murawski Markiewicz Jaśkowiak pozwoliła ekipie gospodarzy w 14 minucie cieszyć się z dwubramkowego prowadzenia. Prowadzenie to na szczęście dla widowiska nie oznaczało jedno stronnego pojedynku co potwierdzić miała bramka kontaktowa ekipy gości w 18 minucie gdzie do bramki rywala trafił po raz pierwszy Piotr Ciesielski. Trafienie to ewidentnie podbudowało morale zawodników gości lecz jeszcze przed przerwą to gospodarze za sprawą Michała Jaśkowiaka zdołali odbudować swoją dwubramkową przewagę dzięki czemu wynik tego spotkania po pierwszych 25 minutach brzmiał 3-1.
Początek drugiej połowy tego spotkania lepiej rozpoczęli gracze Leśnych Dziadków co z upływającym czasem potwierdzili dwoma trafieniami w 31 minucie Krystian Nowicki oraz po raz drugi w 36 minucie Piotr Ciesielski dzięki czemu spotkanie to na kwadrans przed końcem meczu miało rezultat 3-3. Wynik remisowy na tym etapie spotkania ewidentnie ożywił nam ponownie ten pojedynek gdyż zawodnicy gości uwierzyli w możliwość sprawienia nie małej niespodzianki w starciu z liderem tabeli. Niestety nadzieję graczy gości niespełna siedem minut później rozwiał dość szczęśliwie strzelec bramki na 4-3 Patryk Markiewicz który idealnie wkleił się z futbolówką w konfrontacji sam na sam z bramkarzem rywala. Przysłowiową kropkę nad i w 46 minucie spotkania postawił ponownie Mateusz Murawski i dzięki temu ostatecznie ekipa Rossoneri przedłużyła swoją passę bez przegranej do siedmiu spotkań z rzędu zwyciężając tym razem 5-3.

Rossoneri


Strzelcy:

  • Mateusz Murawski 12'
  • Patryk Markiewicz 14'
  • Michał Jaśkowiak 23'
  • Patryk Markiewicz 43'
  • Mateusz Murawski 46'

Kary:

---

5

:

3

Leśne Dziadki


Strzelcy:

  • 18' Piotr Ciesielski
  • 31' Krystian Nowicki
  • 36' Piotr Ciesielski

Kary:

---


III Liga
Zawodnicy drużyny gospodarza czyli drużyny Equipe de Oro nie dojechali na swoje spotkanie. Tak w dużym skrócie należy podsumować ich postawę w konfrontacji z zespołem Canvas Logistics. Początek spotkania każdy z sympatyków drużyny gospodarzy przecierał oczy z wielkim nie dowierzaniem gdyż ekipa gości z dziecinną łatwością lokowała futbolówkę w bramce rywala w prawie co minutowym odstępie przez co po upływie 6 minut zespół ten prowadził 0-4 a na przerwę w tym spotkaniu zespół ten zszedł prowadząc już 1-7. Pogrążony we własnym bagnie braków kadrowych zespół gospodarzy próbował w przerwie spotkania mobilizować się do próby nawiązania wyrównanej rywalizacji w drugiej części meczu.
Niestety już minutę po wznowieniu gry Szymon Grodzki trafia po raz kolejny do bramki gospodarzy przez co już w tym momencie wiadomym było iż zawodnicy zespołu Equipe de Oro w spotkaniu tym zbyt wiele nie zdziałają. Co do postawy drużyny gości to wydaję się że zespół ten już od kilku spotkań zaczyna odrabiać lekcję z wcześniejszych konfrontacji przez co w ich grze widać już sposób i wykonanie które pozwala im nawiązać wyrównaną walkę na poziomie III ligi. Dlatego ich pierwsze zwycięstwo w ósmej kolejce tego sezonu za pewne powodem do dumy nie jest lecz dzięki tej wygranej wydaję się że drużyna ta może na finiszu sezonu zainkasować potrzebne punkty do utrzymania się na tym poziomie rozgrywkowym w swoim debiutanckim sezonie co byłoby ich dużym sukcesem.

Equipe De Oro


Strzelcy:

  • Adam Lisowski 12'
  • Jan Wójcik 32'
  • Stanisław Ogiba 33'
  • Jan Wójcik 42'
  • Jan Wójcik 43'

Kary:

---

5

:

12

Canvas Logistics


Strzelcy:

  • 1' Szymon Grodzki
  • 2' Adam Wyszomierski
  • 3' Szymon Grodzki
  • 6' Klaudiusz Janiak
  • 14' Adam Wyszomierski
  • 19' Adam Wyszomierski
  • 25' Szymon Grodzki
  • 26' Szymon Grodzki
  • 34' Klaudiusz Janiak
  • 37' Dawid Sobczak
  • 46' Adam Wyszomierski
  • 49' Hubert Surdyk

Kary:

---


W poprzednim sezonie te obydwie drużyny stoczyły zacięty bój do ostatniej kolejki o tytuł mistrzowski w IV lidze którego w bezpośredniej rywalizacji wygranym został wtedy zespół Boga Jonito. Tak więc tym razem na poziomie III ligi pojedynek ten miał być idealną okazją do rewanżu dla obydwu tych drużyn. W spotkanie to dobrze weszli gracze gości lecz jako pierwsi na prowadzenie w 6 minucie zdołali wyjść gracze Boga Jonito którzy za sprawą Wiktora Króla zyskali jednobramkową przewagę. Prowadzenie to zespół ten umiejętnie utrzymywał w kolejnych minutach choć ich rywale nie spoczywali na laurach w dążeniu do osiągnięcia wyrównania. Moment ten nastąpił wreszcie w 18 minucie gdyż swoją okazję bramkową skutecznie wykorzystał Wojciech Olesiński i dzięki temu w spotkaniu tym mieliśmy wynik 1-1 który jak się okazało utrzymał się do zakończenia pierwszej części meczu.
Po zmianie stron z minuty na minutę zespołem bardziej rządnym rewanżu oraz takim który posiadał w tym dniu większe zaplecze kadrowe była ekipa gości dlatego już 30 minucie gry Mikołaj Czarnecki trafił na 1-2. Taki scenariusz nakręcił jeszcze pozytywniej zawodników Reoptisu którzy swoją konsekwencją i determinacją zdołali w kolejnych minutach zbudować przewagę kolejnych bramek za których zdobycie stał głownie Bartosz Zgarda dzięki czemu w 40 minucie goście prowadzili już 1-4. Będąc sprawiedliwym to należy dodać że gracze gospodarzy byli dalecy w tym dniu od swojej najlepszej wersji lecz nic nie ujmując graczom gości to właśnie im w tym dniu należały się trzy punkty. Ostatnim akcentem tego spotkania była druga bramka Wojciecha Olesińskiego w 50 minucie przez co całe to spotkanie ekipa gości zwyciężyła 1-5 i dzięki temu zespół ten wciąż ma szanse na walkę o awans do II ligi.

Boga Jonito


Strzelcy:

  • Wiktor Król 6'

Kary:

---

1

:

5

Reoptis


Strzelcy:

  • 18' Wojciech Olesiński
  • 30' Mikołaj Czarnecki
  • 38' Bartosz Zgarda
  • 40' Bartosz Zgarda
  • 50' Wojciech Olesiński

Kary:

---


Żywe, choć z małą liczbą okazji bramkowych widowisko stworzyły drużyny Antdata i Magicy Zenona. Pierwsza odsłona bezbarwna. Dużo był gry w środku pola, a pod bramkami obu zespołów nic się nie działo. W tej części odnotowaliśmy sporadyczne ataki, a najlepszą okazję miał Maciej Karpiński pod koniec pierwszej połowy. Co ciekawie intensywność potyczki była dość duża jednak nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Do przerwy 0:0.
Zgoła odmiennie rozpoczęło się drugie 25 minut. Tuż po wznowieniu w 27 minucie wynik na korzyść Magików Zenona otworzył Michał Geisler. Ten sam zawodnik kilka minut później był bliski zdobycia drugiej bramki, lecz piłka po jego strzale minęła słupek. Po dobrym okresie gości do głosu doszedł zespół Antdata. Wyrównał w 33 minucie stan rywalizacji po trafieniu Kacpra Nawrota. Kluczowe dla wyniku i przebiegu dalszej rywalizacji okazała się 38 minuta w której Zachariasz Kijak popełnił błąd w przyjęciu, którego na bramkę zamienił ponownie Kacper Nawrot. Goście chcieli szybko wyrównać i nawet przejęli inicjatywę lecz mimo uchylnych starań nie mieli pomysłu na przechytrzenie obrony rywala i pokonanie dobrze spisującego się w tym meczu Jędrzeja Koniecznego. Magicy atakowali i narażali się na kontry przez co to bliżej podwyższenia prowadzenia byli gospodarze niż goście wyrównania. W 44 minucie Antdata zamknęła spotkanie. Maciej Karpiński zdobył trzecią bramkę i było po meczu. Co prawda w 49 minucie Błażej Bębel obejrzał żółtą kartkę i magicy Zenona grali w przewadze, jednak zamiast odrabiać straty to mogli stracić kolejne gole. Skończyło się na 3:1. Antdata po słabym początku sezonu odzyskuje równowagę. Z kolei Magicy po powrocie kontuzjowanych zawodników musi ustabilizować formę.

Antdata


Strzelcy:

  • Kacper Nawrot 33'
  • Kacper Nawrot 38'
  • Maciej Karpiński 44'

Kary:

  • 5 Błażej Bębel49'

3

:

1

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • 27' Michał Geisler

Kary:

---


IV Liga
Będący na ostatnim miejscu w IV lidze zespół Drużyny Doznań Poznań już po upływie 4 minut musiał dwukrotnie przełknąć gorzką gorycz utraty dwóch bramek których autorami w zespole z Puszczykowa byli Dawid Krzyżaniak oraz Mateusz Ratajczak. Fakt ten jednak nie stanowił przeszkody w tym by drużyna gości z upływającym czasem zdołała odpowiedzieć swojemu rywalowi bramką kontaktową której autorem był w 16 minucie Maciej Kaczmarek. Utrata tej bramki zaburzyła na kilka minut dobrze funkcjonujący do tej pory układ silnika z Puszczykowa przez co dopiero kolejne trafienie w postaci bomby wymierzonej przez Piotra Majewskiego w 22 minucie gry pozwoliła gospodarzom odzyskać wewnętrzny spokój i dwubramkowe prowadzenie którego zespół ten nie zmarnował już do zakończenia pierwszej części meczu.
Po wznowieniu gry głównie za sprawą Adama Kaźmierczaka strzelca trzech bramek gracze Perły Puszczykowo dość szybko ustawili scenariusz na drugą odsłonę tego widowiska przez co ich przewaga boiskowa z minuty na minutę miała swoje potwierdzenie w wyniku tego spotkania. Ostatecznie komplet trzech punktów zainkasowali gracze w zielonych koszulkach którzy finalnie zwyciężyli 6-1.

KP Perła Puszczykowo


Strzelcy:

  • Dawid Krzyżaniak 3'
  • Mateusz Ratajczak 4'
  • Piotr Majewski 22'
  • Adam Kaźmierczak 31'
  • Adam Kaźmierczak 37'
  • Adam Kaźmierczak 48'

Kary:

---

6

:

1

Drużyna Doznań Poznań


Strzelcy:

  • 16' Maciej Kaczmarek

Kary:

---

To było zupełnie inne spotkanie niż typowy mecz pełen chaosu i szybkich przejść. Obie drużyny starały się budować akcje cierpliwie, a gra przez długi czas toczyła się głównie w środku pola. Zarówno How Many Times, jak i Suchary Suchy Las Oldboys szukały swoich okazji po składnych atakach, a kiedy już dochodziły do sytuacji bramkowych, potrafiły je wykorzystać. W pierwszej połowie jako pierwsi skuteczność pokazali zawodnicy How Many Times. W 15. minucie Michał Grześkowiak otworzył wynik spotkania i dał swojej drużynie prowadzenie. Do przerwy How Many Times prowadziło 1:0.
W drugiej części gospodarze poszli za ciosem. Najpierw w 30. minucie do siatki trafił Norbert Dzudzewicz, a dwie minuty później Radosław Bazgier podwyższył wynik na 3:0. Wydawało się, że drużyna ma mecz pod kontrolą, ale Suchary Suchy Las Oldboys odpowiedziały bardzo konsekwentnie. W 35. i 40. minucie dwukrotnie trafił Przemysław Hałaszkiewicz, przywracając emocje w końcówce spotkania. Decydujący cios Suchary zadały w 45. minucie, gdy Marcin Chorowski doprowadził do remisu. Końcowy rezultat 3:3 potwierdził ten wyrównany pojedynek w którym zespoły nie forsowały gry na oślep, lecz starały się konstruować akcje i skutecznie wykorzystywać swoje momenty.

How Many Times


Strzelcy:

  • Michał Grześkowiak 15'
  • Norbert Dzudzewicz 30'
  • Radosław Bazgier 32'

Kary:

---

3

:

3

Suchary Suchy Las Oldboys


Strzelcy:

  • 35' Przemysław Hałaczkiewicz
  • 40' Przemysław Hałaczkiewicz
  • 45' Marcin Chorowski

Kary:

---


Nadal pogrążana w kryzysie jest drużyna FC Acustico, która przegrała trzecie spotkanie z rzędu. Tym razem musiał uznać wyższość ekipy FC Ponalewce Poznań. Gospodarze szybko narzucili swój rytm i od początku sprawiali wrażenie zespołu, który ma mecz pod kontrolą. Już w 7. minucie Marcin Pilarski otworzył wynik, a pięć minut później popisał się najładniejszym trafieniem spotkania. Po wrzutce uderzył z woleja, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki, dając Ponalewce prowadzenie 2:0. Minutę później Hubert Jeżewski podwyższył wynik, ale FC Acustico nie zamierzało jedynie się bronić. Zespół potrafił stworzyć zagrożenie pod bramką rywali i w 22. minucie Tristana Grądzki zdobył gola kontaktowego. Do przerwy 3:1.
Po przerwie nadal zespół FC Ponalewce miał więcej sytuacji i skutecznie kontrolowało przebieg meczu. W 28. minucie Tomasz Halec podwyższył na 4:1, a choć Acustico odpowiedziało trafieniem Łukasza Borowiaka w 37. minucie, świetnie dysponowany bramkarz gospodarzy kilkukrotnie nie pozwolił rywalom na mocniejszy powrót do gry. Końcowy fragment potyczki należał już do FC Ponalewce Poznań. W 38. minucie Jakub Sobczak zdobył piątą bramkę, a w 40. minucie Mikołaj Jedlikowski ustalił wynik spotkania. Ostatecznie FC Ponalewce Poznań wygrało 6:2 po meczu, w którym miało więcej okazji, zachowało kontrolę nad wydarzeniami na boisku i mogło liczyć na bardzo dobrą postawę swojego bramkarza.

FC Ponalewce Poznań


Strzelcy:

  • Marcin Pilarski 7'
  • Marcin Pilarski 12'
  • Hubert Jeżewski 13'
  • Tomasz Halec 28'
  • Jakub Sobczak 38'
  • Mikołaj Jedlikowski 40'

Kary:

---

6

:

2

FC Acustico


Strzelcy:

  • 24' Tristan Grądzki
  • 37' Łukasz Borowiak

Kary:

---

V Liga
Już pierwsza minuta pokazała, że będzie to spotkanie bez zbędnego kalkulowania. McKinsay&Company szybko objęło prowadzenie po trafieniu Pawła Paszka, a później obie drużyny postawiły na bardzo ofensywną grę. Akcje często przenosiły się spod jednej bramki pod drugą z pominięciem środka pola, przez co tempo meczu było wysokie, a sytuacji bramkowych nie brakowało po obu stronach. W 12. minucie Mateusz Macioszek podwyższył prowadzenie gospodarzy, ale Dekpol odpowiedział niemal natychmiast — minutę później Mateusz Łeszyk zdobył kontaktową bramkę. Do przerwy McKinsay&Company prowadziło 2:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Nadal oglądaliśmy wyrównane, otwarte spotkanie z dużą liczbą okazji. W 29. minucie Jakub Anioł trafił na 3:1 dla McKinsay&Company, jednak Dekpol nie zrezygnował z walki. Najpierw w 34. minucie gola zdobył Konrad Goździor, a w 41. minucie Łukasz Łeszyk doprowadził do remisu. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:3. Było to dynamiczne starcie dwóch zespołów nastawionych na atak, w którym żadna ze stron nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Dekpol


Strzelcy:

  • Mateusz Łeszyk 13'
  • Nikodem Goździor 34'
  • 7 Łukasz Łeszyk 41'

Kary:

  • 3 Łukasz Wojciechowski47'

3

:

3

McKinsey&Company


Strzelcy:

  • 1' Paweł Paszek (c)
  • 12' Mateusz Macioszek
  • 29' Jakub Anioł

Kary:

---


To był mecz prowadzony w rytmie „cios za cios”. Falcon F.C. bardzo szybko wyszedł na prowadzenie, bo już w 2. minucie wynik otworzył Noah Tiilikainen. ZEW FC odpowiedział jednak w 15. minucie za sprawą Jakuba Borowiaka, a spotkanie nabrało jeszcze większych rumieńców. Obie drużyny potrafiły tworzyć efektowne akcje, nie brakowało pięknych bramek i momentów, które mogły podobać się kibicom. W 20. minucie Noah ponownie dał Falconowi prowadzenie, ale ZEW FC jeszcze przed przerwą zdołał wyrównać po trafieniu Jakuba Nowakowskiego w 23. minucie. Do przerwy był remis 2:2.
W drugiej odsłonie scenariusz się nie zmienił — nadal oglądaliśmy wyrównane starcie, w którym jedna drużyna odpowiadała drugiej. W 34. minucie Krzysztof Tobis trafił na 3:2 dla ZEW FC i wydawało się, że to właśnie ten zespół może przejąć inicjatywę. Wtedy jednak znów błysnął Noah Tiilikainen, który w 39. minucie skompletował hat-tricka i doprowadził do remisu. Kluczowa dla rezultatu okazał się końcowy fragment potyczki. Gospodarze nie utrzymali koncentracji do ostatniego gwizdka i w 47 minucie lider V Ligi przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zwycięską bramkę zdobył Dariusz Wiśniewski i trzy punkty powędrowały do gości. Trzeba jednak docenić grę drużyny ZEW FC, która postawiła się wyżej notowanej ekipie. Gdyby nie świetny indywidualny występ Noah Tiilikainena, który zrobił sporą różnicę kto wie jakby zakończyła się ta konfrontacja.

ZEW FC


Strzelcy:

  • Jakub Borowiak 15'
  • Jakub Nowakowski 23'
  • Krzysztof Tobis 34'

Kary:

---

3

:

4

Falcon F.C.


Strzelcy:

  • 2' Noah Tiilikainen
  • 20' Noah Tiilikainen
  • 33' Noah Tiilikainen
  • 47' Dariusz Wiśniewski

Kary:

---

                                                                                                                                                                                      Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                    Maciej Kaniasty