Zabójcze końcówki PLUSdo i Magików, Kultywator już wiceliderem

2026-05-06
Zabójcze końcówki PLUSdo i Magików, Kultywator już wiceliderem

Niezwykle ciekawa była wtorkowa seria spotkań, a to z racji tego że większość potyczek trzymała w napięciu do ostatnich sekund. Prawie wszystkie drużyny zaprezentowały się pozytywnie i choć nie które zeszły z boiska pokonane to swoją postawą wstydu nie przyniosły. W najwyższej klasie rozgrywkowej Maciej Puk poprowadził PLUSdo Metalmex do zwycięstwa nad Szturmowcami. Mecz miał niesamowity przebieg, a o sukcesie gości zadecydował końcowy fragment. Trzy punkty do swojego dorobku dopisał Dentis Studio. Ekipa Piotra Wardeńskiego dzięki dobrej pierwszej połowie pokonała Poznańskie Orły. Na poziomie II Ligi nastąpiła zmiana lidera. Po wygranej nad Media Connect na fotel lidera wskoczył zespół KS Volya. Po dłuższej przerwie do gry wróciła drużyna Magicy Zenona. Powrót był udany bowiem ekipa pokonał Union Kiekrz, a decydująca bramka padła w ostatniej minucie. Co raz wyżej w tabeli plasuje się zespół Zew FC. Tym razem gospodarze ograli PKS Huwdu. Zacięty przebieg miał konfrontacja pomiędzy Kultywatorem Brzozogaj a Squadrą. Po pierwszej remisowej połowie (2:2) w drugiej szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylił Kultywator golem zdobytym przez Adama Śmigiel. Było to piąte z rzędu zwycięstwo.

I Liga
Od pierwszego gwizdka było widać, że starcie Szturmowców z Plusdo Metalmex będzie pojedynkiem nieustannego naporu z chłodną stalową skutecznością, gdzie jedni atakowali falami jak oddział w ofensywie, a drudzy odpowiadali precyzją i wytrzymałością niczym dobrze obrobiony meta. Już w 3. minucie Maciej Puk otworzył wynik, a chwilę później w 4. minucie Vasyl Bersan wyrównał, nadając spotkaniu dynamiczny rytm. W 9. minucie ponownie Puk trafił do siatki, pokazując swoją wysoką dyspozycję, jednak Szturmowcy nie odpuszczali i w 13. minucie Jakub Przystawko doprowadził do remisu. Mecz obfitował w sytuacje i liczne interwencje obronne, a obie drużyny mimo intensywnej walki zachowywały wzajemny szacunek. W 22. minucie Puk skompletował hat-tricka, będąc nie tylko najgroźniejszym zawodnikiem, ale też najbardziej aktywnym w komentowaniu decyzji sędziowskich, co dodawało dodatkowych emocji spotkaniu.
Druga połowa była kontynuacją ofensywnej wymiany ciosów, w 32. minucie Bersan ponownie wyrównał, a tempo nie spadało ani na moment. Kolejne akcje sunęły z jednej strony na drugą, aż w 41. minucie Vitalii Perepelytsia dał prowadzenie Szturmowcom, jednak końcówka należała do Metalmexu, który niczym stal poddana ostatniemu uderzeniu odzyskał kształt. Najpierw w 47. minucie Grzegorz Witlewski doprowadził do remisu, a chwilę później w 48. minucie Maciej Puk zdobył swoją czwartą bramkę, pieczętując zwycięstwo gości 5:4.

Szturmowcy


Strzelcy:

  • Vasyl Bersan 4'
  • Jakub Przystawko 13'
  • Vasyl Bersan 32'
  • Vitalii Perepelytsia 41'

Kary:

---

4

:

5

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • 3' Maciej Puk
  • 9' Maciej Puk
  • 22' Maciej Puk
  • 47' Grzegorz Witlewski
  • 48' Maciej Puk

Kary:

---


Od pierwszego gwizdka spotkanie Poznańskich Orłów z Dentis Studio przypominało pojedynek wysokiego lotu z chłodną precyzją gabinetu, gdzie gospodarze krążyli nad boiskiem jak drapieżniki szukające okazji, a goście operowali piłką jak chirurg narzędziem. Już w 3. minucie Sławomir Kubeczak otworzył wynik, a w 10. minucie Dominik Owczarzak podwyższył prowadzenie, co dało Dentisowi wyraźną kontrolę nad meczem. Orły jednak nie przestawały próbować i tworzyły sytuacje, lecz liczne interwencje obronne oraz brak skuteczności pod bramką utrudniały im odrobienie strat. W 23. minucie Bartosz Kopczyński dołożył trzecie trafienie dla Dentisu, co wyglądało jak spokojne domknięcie pierwszej części spotkania.
Druga odsłona przyniosła jednak zmianę obrazu gry, bo Poznańskie Orły zaczęły wznosić się coraz wyżej i odrabiać straty. W 27. minucie Adrian Mankiewicz zdobył pierwszą bramkę, a już minutę później Jakub Paziewski dołożył kolejne trafienie, zmniejszając dystans do minimum. Mecz nabrał intensywności, choć nie brakowało twardych interwencji. W 38. minucie Tomasz Świderski obejrzał żółtą kartkę za przerwanie groźnej akcji, co tylko podgrzało atmosferę. W 40. minucie Dominik Owczarzak wykorzystał błąd w rozegraniu rywala i ponownie trafił dla Dentisu, jednak ich gra w drugiej połowie była wyraźnie słabsza i pozwalała Orłom na coraz więcej. Wykorzystał to w 41 minucie Jakub Paziewski, zdobywając swoją drugą bramkę. Końcówka była pełna napięcia i kolejnych okazji, przerywanych przez obronę i determinację obu zespołów. W 43. minucie po stronie gości, Bartosz Kopczyński został ukarany za przytrzymywanie rywala przy groźnej akcji, lecz wynik nie uległ już zmianie, a Dentis Studio utrzymało prowadzenie 4:3 mimo wyraźnego naporu gospodarzy, którzy pokazali charakter i niemal odwrócił losy spotkania.

Poznańskie Orły


Strzelcy:

  • Adrian Mankiewicz 27'
  • Jakub Paziewski 28'
  • Jakub Paziewski 41'

Kary:

  • Tomasz Świderski38'

3

:

4

Dentis Studio


Strzelcy:

  • 3' Sławomir Kubeczak
  • 10' Dominik Owczarzak
  • 23' Bartosz Kopczyński
  • 40' Dominik Owczarzak

Kary:

  • 43'Bartosz Kopczyński

II Liga
Trwa zwycięska passa ekipy KS Volya. Zespół odniósł szóstą wygraną i wskoczył na fotel lidera. Spotkanie przeciwko Media Connect od pierwszych minut było bardzo szybkie i dynamiczne. Obie drużyny starały się grać ofensywnie, a wiele akcji było budowanych zespołowo, z dużą liczbą podań i koronkową wymianą piłki. Lepiej w mecz weszła drużyna KS Volya, która już w 5. minucie objęła prowadzenie po bramce Ramana Zyla. Media Connect próbowało odpowiedzieć szybkimi atakami, jednak to goście byli skuteczniejsi pod bramką rywala. W 19. minucie na listę strzelców wpisał się Kyrylo Firsov, podwyższając prowadzenie gości. Chwilę później Media Connect odpowiedziało po składnej akcji zespołowej, którą w 21. minucie wykończył Filip Juskowiak. Końcówka pierwszej połowy ponownie należała jednak do KS Volya — w 22. minucie bramkę zdobył Serhii Hutorov. Do przerwy wynik brzmiał 1:3.
Po zmianie stron tempo meczu nadal było wysokie. Obie drużyny szybko przechodziły z obrony do ataku i szukały okazji po kombinacyjnej grze. Tuż po wznowieniu, bo już w 26. minucie KS Volya powiększyła przewagę, gdy po zespołowej akcji bramkę zdobył Danill Dziuba. W dalszej części drugiej połowy gra była bardzo otwarta, a zawodnicy obu zespołów tworzyli wiele ciekawych sytuacji. W 45. minucie kolejne trafienie dla KS Volya zanotował Serhii Hutorov, wykorzystując dobrze rozegraną akcję swojego zespołu. Media Connect nie zrezygnowało z walki i w 47. minucie zdobyło drugą bramkę, a ponownie na listę strzelców wpisał się Filip Juskowiak. Ostatnie słowo należało jednak do KS Volya — w 49. minucie Danill Dziuba zdobył swoją drugą bramkę w meczu i ustalił wynik spotkania. KS Volya okazała się skuteczniejsza w wykończeniu sytuacji i zasłużenie odniosła zwycięstwo.

Media Connect


Strzelcy:

  • Filip Juskowiak 21'
  • Filip Juskowiak 47'

Kary:

---

2

:

6

KS Volya


Strzelcy:

  • 6' Raman Zyl
  • 19' Kyrylo Firsov
  • 22' Serhii Hutorov
  • 26' Danill Dziuba
  • 45' Serhii Hutorov
  • 49' Danill Dziuba

Kary:

---


III Liga
Dla zawodników z Kiekrza sezon ten jest ogromnym rozczarowaniem gdyż przed rundą ich aspirację i piłkarskie możliwości sięgały marzeń o grze w II lidze. Niestety liczne kontuzję i tym samym braki kadrowe są już od wielu ich spotkań mrocznym prześladowcą. Jednak drużyna ta nie składa broni i ambitnie podchodzi do swojego kolejnego spotkania. Ich przeciwnikiem był tym razem zespół Magików Zenona który tematykę kontuzji ma równie dobrze zgłębioną co ich rywale tak więc spokojnie możemy przejść już do samego widowiska. A te od samego początku było dość wyrównane gdyż obie drużyny podeszły do swojego rywala z należytym szacunkiem i koncentracją. Nie przeszkodziło to jednak ekipie gości by już w 6 minucie gry Michał Muszyński zdołał otworzyć wynik tego spotkania na korzyść swojej drużyny dzięki czemu na pierwszą bramkę nie musieliśmy czekać zbyt długo. Szukający dość długo swoich ustawień fabrycznych zawodnicy Magików Zenona zdołali odpowiedzieć skutecznie dopiero w 15 minucie gdy swoją okazję podbramkową skutecznie wykończył Piotr Jaraszkiewicz i dzięki temu po pierwszym kwadransie gry mieliśmy wynik 1-1. Radość gospodarzy nie była jednak zbyt długa gdyż niespełna 120 sekund później Michał Muszyński raz jeszcze zdołał skutecznie przechytrzyć goalkeepera drużyny przeciwnej przez co kilka minut później wynikiem 1-2 zakończyła się nam pierwsza część spotkania.
Po zmianie stron intensywność gry i wola zwycięstwa graczy obu drużyn na niczym nie zmalała dzięki czemu w dalszym ciągu byliśmy świadkami bardzo intersującego widowiska. Tak więc by obejrzeć pierwszą bramkę w tej części meczu przyszło nam poczekać do 41 minuty gdzie po strzale głową w długi róg bramki bramkę wyrównującą dla Magików Zenona uzyskał Maciej Dreśliński. Wynik remisowy 2-2 i widmo podziału punktów w tym spotkaniu spowodował że obie drużyny zaczęły stawiać wszystko na jedną kartę dzięki czemu byliśmy świadkami dużej wymiany akcji podbramkowych po obu stronach boiska. O tym iż spotkanie to nie zakończyło się remisem zadecydowała ostatnia akcja meczu w której to gracze gospodarzy zdołali skutecznie sfinalizować swój kontratak zadając decydujący cios rzutem na taśmę. Szczęśliwym strzelcem bramki na wagę tych bardzo cennych trzech punktów był Michał Geisler więc to w jego kierunku popłynęły wszystkie pochwały po ostatnim gwizdku sędziego. Ostatecznie mecz ten zakończył się wynikiem 3-2 i dla graczy gospodarzy jest to dopiero drugie zwycięstwo w tym sezonie.

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • Piotr Jaraszkiewicz 15'
  • Maciej Dreśliński 41'
  • Michał Geisler 50'

Kary:

  • Bartłomiej Lis33'

3

:

2

Union Kiekrz


Strzelcy:

  • 6' Michał Muszyński
  • 17' Michał Muszyński

Kary:

---


V Liga
Napierający od pierwszych sekund w tym spotkaniu gracze gości mieli tego dnia sporo problemów by swą przewagę udokumentować w postaci zdobyczy bramkowej. Ich rywale natomiast byli tego dnia bardzo wyrachowani w swoich poczynaniach czego dobrym dowodem była bramka na 1-0 zdobyta w 7 minucie przez Jana Podleskiego. Kubeł zimnej wody jaki przyjęli na swoje głowy po stracie tej niespodziewanej na tym etapie meczu bramki gracze gości najchętniej już w kolejnej akcji chcieli szybko doprowadzić do wyrównania. Niestety jak wiadomo pośpiech nie jest dobrym doradcą co i w tym momencie miało również swoje potwierdzenie gdyż wiele piłek nie trafiało do właściwego adresata. Jednak tuż przed przerwą długo oczekiwany oddech w postaci bramki wyrównującej dał swojej drużynie Dawid Kmak dzięki czemu na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku remisowym.
W drugiej odsłonie tego spotkania tak jak to miało miejsce i w pierwszej połowie gry tuż na początku meczu gracze gospodarzy wyprowadzają znów celny cios w postaci bramki na 2-1. Tym razem szczęśliwym strzelcem tego trafienia był Maciej Cieszyński przez co gospodarze znów odzyskali prowadzenie. Świadomość ponownie utraty bramki na korzyść rywala spowodował że zawodnicy gości znów jak najszybciej pragnęli ten stan rzeczy zmienić na swoją korzyść. Niestety ich okazje podbramkowe które zespół ten sobie stworzył nie były na tyle klarowne by po nich napastnicy zespołu PKS Huwdu byli w stanie wbić swojemu przeciwnikowi bramkę dającą ponowne wyrównanie. Fakt ten wpływał na głowy kilku graczy gości frustrująco przez co ich obiektywność w kilku sytuacjach nie była należycie oceniona. Gdy wszystkie gwiazdy na niebie wskazywały że spotkanie to zakończy się takim rezultatem groźny kontratak wyprowadzili zawodnicy gospodarzy po którym w 50 minucie gry Maciej Cieszyński po raz drugi trafił do siatki rywala ustalając ostatecznie wynik spotkania na 3-1. Tak więc dzięki tej wygranej gracze zespołu Zew FC wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli V ligi co wydaje się, iż jest to mała niespodzianka.

ZEW FC


Strzelcy:

  • Jan Podleski 7'
  • Maciej Cieszyński 35'
  • Maciej Cieszyński 50'

Kary:

  • Jakub Borowiak47'

3

:

1

PKS Huwdu


Strzelcy:

  • 23' Dawid Kmak

Kary:

  • 47'Michał Łaganowski


VI Liga
Od początku potyczki było widać dużo walki w środku pola, gdzie obie drużyny starały się przejąć kontrolę nad grą. Zawodnicy grali twardo, ale zgodnie z zasadami fair play. Pierwsza połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Kultywatora Brzozogaj. W 8. minucie bramkę zdobył Krzysztof Manieta, kończąc składną akcję swojego zespołu. SQUADRA odpowiedziała bardzo szybko — w 10. minucie do siatki trafił Jakub Pluciński, doprowadzając do remisu. W dalszej części pierwszej połowy gra była bardzo zacięta. Obie drużyny walczyły o każdą piłkę, a wiele akcji zatrzymywało się już w środkowej strefie boiska. Zawodnicy skutecznie blokowali strzały i nie pozwalali rywalom na łatwe dochodzenie do czystych sytuacji. W 21. minucie Kultywator ponownie wyszedł na prowadzenie po bramce Aleksandra Orłowskiego. Tuż przed przerwą SQUADRA zdołała jednak wyrównać — w 25. minucie drugiego gola zdobył Jakub Pluciński. Do przerwy wynik wynosił 2:2.
Po zmianie stron spotkanie nadal było bardzo intensywne. Oba zespoły grały ambitnie i konsekwentnie, a środek pola pozostawał miejscem wielu pojedynków. Mimo twardej gry zawodnicy zachowywali sportową postawę, a mecz przebiegał w duchu fair play. W defensywie obie drużyny dobrze skracały pole gry i skutecznie blokowały próby strzałów. Po przerwie decydująca okazała się skuteczność Kultywatora Brzozogaj. W 42. minucie zwycięską bramkę zdobył Adam Śmigiel, wykorzystując dobrze rozegraną akcję zespołową. Końcówka meczu była emocjonująca. SQUADRA próbowała doprowadzić do remisu, jednak Kultywator dobrze bronił korzystnego wyniku i utrzymał prowadzenie do końcowego gwizdka. Spotkanie było wyrównane, pełne walki w środku pola, skutecznych bloków i twardej, ale fair play gry. Dzięki wygranej gospodarze są już wiceliderem VI Ligi.

Kultywator Brzozogaj


Strzelcy:

  • Krzysztof Manieta 8'
  • Aleksander Orłowski 21'
  • Adam Śmigiel 42'

Kary:

---

3

:

2

SQUADRA


Strzelcy:

  • 10' Jakub Pluciński
  • 25' Jakub Pluciński

Kary:

---

                                                                                                                                                                                Pozdrawiam

                                                                                                                                                                               Maciej Kaniasty