PLUSdo traci punkty, wtorek z II Ligą, PKS Huwdu lepsze od KS Jeżyce

2026-04-29
PLUSdo traci punkty, wtorek z II Ligą, PKS Huwdu lepsze od KS Jeżyce

Bardzo zacięty wtorek zafundowali nam zawodnicy ligi siódemek futbolsport.pl. Wszystkie sześć spotkań miało swoją dramaturgię i emocje. Co ciekawe, aż w czterech potyczkach padł rezultat 1:3 lub 3:1 co jest rzadkością i pokazuje jakie były wyrównane mecze. W najwyższej klasie rozgrywkowej punkty stracił wicelider, PLUSdo Metalmex, który zremisował z Lutnią Dębiec 2022. Bliżej zwycięstwa byli goście, jednak PLUSdo zdołało wyrównać dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Aż trzy spotkania odbyły się w II Lidze. We wszystkich trzech przypadkach triumfowały zespoły naszych wschodnich sąsiadów. FC Bavaria Prime okazała się lepsza od Leśnych Dziadków, Media Connect musiało uznać wyższość FC Fortuna, natomiast United 1998 nie sprostało SPOrT United SV. Drugi mecz z rzędu na swoją korzyść rozstrzygnął zespół Są gorsi. Podopieczni Jakuba Szykownego ograli ekipę FC Ponalewce Poznań. Miłą niespodziankę swoim fanom sprawił zespół PKS Huwdu. Gospodarze po dobrym meczu pokonali wyżej notowaną drużynę KS Jeżyce.

I Liga
Miłe dla oka widowisko stworzyły drużyny PLUSdo Metalmex i Lutnia Dębiec 2022. Mimo, że oba zespoły przystąpiły mocno osłabione to gra była płynna, praktycznie bez przerw. Od pierwszej minuty większe posiadanie piłki było po stronie gości, którzy dobrze weszli w mecz i kreowali grę ofensywną. Mieli dwie okazje do objęcia prowadzenia, jednak to PLUSdo jako pierwsze zadało cios. W 11 minucie wynik spotkania otworzył Mariusz Nowak. Cztery minuty później było 2:0. Maciej Puk wykorzystał niezdecydowanie obrońców gości i technicznym strzałem podwyższył prowadzenie. Mimo utraty dwóch goli, Lutnia Dębiec 2022 konsekwentnie grała swoje i to jak się później okazało przyniosło efekty. Najpierw kontaktowego gola w 21 minucie zdobył wyróżniający się w tym meczu, Artur Marciniak. Goście poszli za ciosem i jeszcze przed przerwą wyrównali. Strzałem w długi róg popisał się Bartosz Szymański.
Druga część zaczęła się udanie dla Lutni. Najpierw prostopadłe podanie w 28 minucie na bramkę zamienił Artur Marciniak. Ten sam zawodnik popisał się doskonałą asystą w 34 minucie. Z połowy boiska zagrał idealnie na głowę Bartosza Komsty i mieliśmy 2:4. Uśpiony zespół PLUSdo dopiero po stracie czwartej bramki ruszył do odrabiania strat. Przejął inicjatywę i szybko odpowiedział golem Macieja Puka. W kolejnych minutach ataki gospodarzy sunęły jeden za drugim, jednak defensywa Lutni Dębiec 2022 z bramkarzem na czele skutecznie odpierała ich zapędy. W 44 minucie gości mogli zamknąć spotkanie, jednak Jędrzej Szczepaniak zmarnował dwusetkę. To się zemściło w 48 minucie. Po szybko rozegranym rzucie wolnym do wyrównania (4:4) doprowadził Piotr Perz. Więcej bramek już nie zobaczyliśmy i to ciekawe spotkanie kończy się podziałem punktów, z którego bardziej zadowolonym powinien być zespół PLUSdo Metalmex. Z kolei Lutnia Dębiec 2022 może czuć spory niedosyt, bo po dobrej grze nie zgarnęła pełnej puli.

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • Mariusz Nowak 11'
  • Maciej Puk 15'
  • Maciej Puk 35'
  • Piotr Perz 48'

Kary:

---

4

:

4

Lutnia Dębiec 2022


Strzelcy:

  • 21' Artur Marciniak
  • 24' Bartosz Szymański
  • 28' Artur Marciniak
  • 34' Bartosz Komsta

Kary:

---

II Liga
FC Bavaria Prime od początku spotkania narzuciła swoje tempo gry i częściej utrzymywała się przy piłce, budując akcje przez cierpliwe rozegranie. Przewaga zwycięskiego zespołu przełożyła się na konkrety już w pierwszej połowie. W 15. minucie do siatki trafił Maksym Liashenko, a w 24. minucie wynik podwyższył Daniil Butenko. Leśne Dziadki nie ograniczały się jednak wyłącznie do defensywy i również potrafiły stworzyć kilka dogodnych sytuacji, po których mogły pokusić się o bramkę kontaktową.
W drugiej połowie obraz gry nadal był korzystniejszy dla FC Bavaria Prime, która konsekwentnie szukała kolejnych okazji i po jednej z dobrze wypracowanych akcji zdobyła trzecią bramkę — w 30. minucie na listę strzelców wpisał się Liubomyr Kolomiychuk. Leśne Dziadki mimo niekorzystnego wyniku grały ambitnie i zostały nagrodzone trafieniem Jakuba Łubianki w 39. minucie, który zmniejszył straty. Na więcej gości nie było stać i mecz zakończył dobrym wynikiem dla FC Bavaria Prime, która wyraźnie odzyskała impet. Z kolei Leśne Dziadki choć tym razem źle nie zagrały to czegoś im brakowało by powalczyć o punkty. Ostatecznie samo spotkanie było prowadzone w duchu fair play, z dużym skupieniem obu drużyn na grze. Nie brakowało składnych akcji, walki o piłkę i prób szybkiego przejścia do ataku. FC Bavaria Prime zasłużenie wygrała, ale Leśne Dziadki również pokazały, że przy lepszej skuteczności mogły zdobyć więcej bramek.

FC Bavaria Prime


Strzelcy:

  • Maksym Liashenko 15'
  • Daniil Butenko 24'
  • Liubomyr Kolomyichuk 30'

Kary:

---

3

:

1

Leśne Dziadki


Strzelcy:

  • 39' Jakub Łubianka

Kary:

---

Potyczka sąsiadów z tabeli, Media Connect kontra FC Fortuna, zakończyła się sukcesem ukraińskiej drużyny, która z przebiegu całego spotkania była zespołem lepszym. Mecz nie obfitował w dużą liczbę sytuacji bramkowych, dominowała za to taktyka. Spotkanie było zamknięte, a oba zespoły raczej skupiały się aby nie stracić bramki niż na grze ofensywnej. Nieco lepsze wrażenie w ataku robiła drużyna FC Fortuna, która w pierwszych minutach oddała dwa groźne strzały. W 10 minucie padał jedyna bramka pierwszej odsłony. Niedokładne podanie Filipa Juskowiak wykorzystał Pavel Andrasiuk. W kolejnych minutach inicjatyw była po stronie gości, jednak bez jakiegoś efektu. Z kolei Media Connect rzadko zagrażał bramce rywala, jednak raz była bliska wyrównania. Jeden z graczy nie wykorzystał wyśmienitej okazji.
Po zmianie stron obraz gry zbytnio nie uległ zmianie. Stroną dominującą była drużyna FC Fortuna. Miałą ona większe posiadanie piłki i umiejętnie rozgrywała piłkę od tyłu. Mimo przewagi długo nie mogła znaleźć skutecznej recepty na mądrze broniących się rywali, którzy wyraźnie w drugich 25 minutach nastawili się na kontrę. Fortuna próbowała strzałów z daleka, jednak ich celność pozostawała wiele do życzenia. Przełamanie nastąpiło w 38 minucie. Wtedy to Eduard Blahodarnyi uderzył mocno pod poprzeczkę i FC Fortuna prowadziła 0:2. Nie mający nic do stracenia zespół Media Connect zareagował pozytywnie na stratę drugiej bramki i 6 minut później zdobył kontaktowego gola. Dawid Kaseja zmniejszył straty. Końcowy fragment to otwarta gra gospodarzy, którzy szukali wyrównania. Niestety na ich niekorzyść nie dość że ta sztuka się im nie udała to dodatkowo ich rywal, dobił ich w 50 minucie. Gola przypieczętowującego zwycięstwo zdobył Dmytro Kovalenko i trzy punkty powędrowały do gości.

Media Connect


Strzelcy:

  • Dawid Kaseja 44'

Kary:

---

1

:

3

FC Fortuna


Strzelcy:

  • 10' Pavel Andrasiuk
  • 38' Eduard Blahodarnyi
  • 50' Dmytro Kovalenko

Kary:

---

Wyżej notowany rywal czyli zespół gości zgodnie z przedmeczowymi przypuszczeniami rozpoczął to spotkanie według swojego scenariusza co w efekcie pozwoliło im już w 5 minucie tego spotkania po szybkim kontrataku objąć prowadzenie 0-1. Bramkę dającą prowadzenie ekipie gości nieczystym strzałem z głowy uzyskał Alex Iskra. Niestety utrata bramki nie wpłynęła pozytywnie na poprawę gry drużyny gospodarzy którzy w dalszym ciągu pozwolili swojemu rywalowi brylować na boisku i tym samym kreować sobie okazję bramkowe po których futbolówka dwukrotnie odbiła się od słupka bramki. Tak więc do przerwy skromnie na prowadzeniu byli gracze gości.
Po zmianie stron zimny prysznic zaaplikowali sobie gracze "Zjednoczonych", którzy w pierwszych dwóch minutach tej części meczu dwukrotnie dopuścili do utraty kolejnych bramek. Szczęśliwymi strzelcami tych bramek byli Yauhen Viarouka w 26 i po raz drugi Alex Iskra w 27 minucie. Tak więc już na starcie drugiej części meczu goście prowadzili 0-3. Na szczęście dla widowiska od tego momentu gospodarze potrafili powstać z kolan czego efektem była bezpośrednia bramka z rzutu wolnego w 33 minucie autorstwa Patryka Jankowiaka. Niestety mimo kolejnych okazji pod obiema bramkami wynik spotkania już nie uległ zmianie i ostatecznie wynikiem 1-3 zakończył się nam ten pojedynek.

United 1998


Strzelcy:

  • Patryk Jankowiak 33'

Kary:

---

1

:

3

SPOrT United SV


Strzelcy:

  • 5' Alex Iskra
  • 26' Yauhen Viarouka
  • 27' Alex Iskra

Kary:

---

IV Liga
Już od pierwszego gwizdka było czuć, że starcie FC Ponalewce z Są gorsi nie będzie spokojnym spotkaniem, bo z jednej strony pojawiła się gra na luzie i fantazji, a z drugiej konkret i bezpośredniość, które szybko zaczęły nadawać ton wydarzeniom. Mecz od początku był twardy i pełen walki, a liczne interwencje obronne skutecznie rozbijały finalizację ataków, przez co klarownych sytuacji długo brakowało, aż w 18. minucie. Wtedy to Robert Szymkowiak przełamał impas, wychodząc do długiego podania i indywidualnym rajdem rozbijając defensywę rywali. W 21. minucie zrobił to ponownie, pokazując świetną dyspozycję i kręcąc obroną przeciwnika w sposób bezlitosny. Gospodarze próbowali odpowiedzieć i w 23. minucie Jakub Barłożek zdobył bramkę kontaktową, co utrzymało emocje na wysokim poziomie.
Druga część to dalsza walka i kolejne próby z obu stron, jednak defensywy i bramkarze długo nie pozwalali na zmianę wyniku, aż w 47. minucie Mateusz Stępień wykorzystał swoją okazję i huknął jak z armaty z pierwszej piłki precyzyjnym strzałem. Ustalił wynik na 3:1 dla Są gorsi, którzy tego dnia byli bardziej skuteczni, a pierwszoplanową postacią spotkania był Robert Szymkowiak, nie do zatrzymania w swoich indywidualnych akcjach.

FC Ponalewce Poznań


Strzelcy:

  • Jakub Barłożek 23'

Kary:

---

1

:

3

Są gorsi


Strzelcy:

  • 18' Robert Szymkowiak
  • 21' Robert Szymkowiak
  • 47' Mateusz Stępień

Kary:

---


V Liga
Po zwycięstwie w ostatnim meczu, znowu powody do zadowolenia miał zespół PKS Huwdu. Ekipa pokonała wyżej notowaną drużynę KS Jeżyce. Mecz od pierwszych minut przypominał starcie rozpędzonej maszyny z twardym, miejskim charakterem poznańskich Jeżyc, gdzie jedni próbowali narzucić tempo i siłę, a drudzy odpowiadali sprytem i uliczną determinacją. Już w 5. minucie Patryk Zieliński wykorzystał jedną z pierwszych okazji i wyprowadził Jeżyce na prowadzenie, jednak późniejsze fragmenty gry to prawdziwy festiwal nieskuteczności napastników i kunsztu bramkarzy, którzy wyciągali piłki niemal niemożliwe do obrony. Na szczególne wyróżnienie zasługiwał Konrad Nowak, który w bramce Huwdu bronił jak natchniony, zatrzymując strzały, które wydawały się już pewnymi golami, a jego interwencje dawały drużynie pewność i spokój. Gospodarze stopniowo zaczęli przejmować inicjatywę, a ich dobrze zorganizowana defensywa skutecznie rozbijała akcje rywali, szczególnie w starciach z ofensywnym duetem Zieliński - Łażewski, który napędzał ataki Jeżyc i wielokrotnie próbował znaleźć drogę do siatki. Przełamanie przyszło pod koniec pierwszej połowy, gdy w 24. minucie Dawid Kmak wyrównał, a chwilę później w 25. minucie Bartłomiej Cichy dał prowadzenie Huwdu.
Druga połowa znów przyniosła walkę i kolejne okazje, lecz bramkarze nadal byli na pierwszym planie, aż w 31. minucie Patryk Zieliński po raz drugi trafił dla Jeżyc, doprowadzając do remisu. Gdy wydawało się, że goście chwycili odpowiedni rytm, PKS Huwdu przejęło kontrolę i wykorzystało swoje momenty. Najpierw w 34. minucie Remigiusz Grochociński zdobył bramkę na 3:2, a w 43. minucie Mateusz Woldenberg przypieczętował zwycięstwo, ustalając wynik na 4:2. Jeżyce próbowali jeszcze wrócić do meczu, jednak przeciwnik skutecznie blokował ich zapędy w tym meczu pełnym walki, interwencji i ofensywnych prób. Tym samym PKS Huwdu potwierdziło dobrą dyspozycję i uradowało licznie zgromadzonych swoich kibiców.

PKS Huwdu


Strzelcy:

  • Dawid Kmak 24'
  • Bartłomiej Cichy 25'
  • Remigiusz Grochociński 34'
  • Mateusz Woldenberg 43'

Kary:

---

4

:

2

KS Jeżyce


Strzelcy:

  • 5' Patryk Zieliński
  • 31' Patryk Zieliński

Kary:

---

 

                                                                                                                                                                       Pozdrawiam

                                                                                                                                                                      Maciej Kaniasty