Show Adama Mielcarka, Union Kiekrz odzyskuje blask, Nika Kvekveskiri poprowadził How Many Times do zwycięstwa

2026-04-24
Show Adama Mielcarka, Union Kiekrz odzyskuje blask, Nika Kvekveskiri poprowadził How Many Times do zwycięstwa

Sporo się działo w czwartkowy wieczór za sprawą interesujących i zaciętych potyczek. Praktycznie wszystkie sześć spotkań miało swoja jakość i dramaturgię. Patrząc na rezultaty, najbardziej ulubiony staje się 3:2 lub 2:3. Wczoraj aż trzy spotkania zakończy się takim wynikiem. Na drugoligowym biegunie dobrą dyspozycję potwierdził zespół Wpip-Mardom. Podopieczni Jana Kuraszkiewicza pokonali FC Bavarię Prime, a prawdziwy show piłkarski stworzył Adam Mielcarek, który po przerwie zdobył 5 bramek. Aż trzy mecze odbył się w III Lidze. Na starcie pierwszej porażki w rundzie wiosennej doznały zespół Zmarnowane Talenty, który musiał uznać wyższość Unionu Kiekrz. Dla graczy z Kiekrza jest to pierwsze w zwycięstwo w sezonie. Z kolei White sox Podolany po wyrównanym boju przegrali z ekipą The Naturat 2:3. Również wynikiem 2:3 zakończyła się konfrontacja pomiędzy Obserwatorem Gospodarczym kontra Reoptis. Po dobrym meczu goście zainkasowali trzy punkty. W IV Lidze Nika Kvekveskiri poprowadził How Many Times do drugiej wygranej, natomiast w V dywizji mocno osłabiony Dekpol poradził sobie z ekipą FC Trutnie MSG.

II Liga
Będący na fali wznoszącej zespół Wpip-Mardom podejmował tym razem borykającego się z wewnętrznymi problemami zespół FC Bavaria Prime. Pojedynek ten rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami ekspertów gdyż już po siedmiu minutach gry zawodnicy gospodarzy po bramkach Bartosza Kaźmierczaka oraz Jana Kuraszkiewicza prowadzili 2-0. Prowadzenie to na tym etapie tego spotkania było sprawiedliwym odzwierciedleniem boiskowych wydarzeń. Jednak w samej końcówce tej pierwszej połowy kontakt w postaci bramki na 2-1 zdołał uzyskać Maksym Liashenko co pozwoliło zawodnikom tego zespołu w przerwie meczu podbudować swoje morale na drugie dwadzieścia pięć minut tego spotkania.
Niestety druga odsłona tego spotkania rozpoczęła się dość podobnie jak pierwsza połowa czyli w natarciu znów lepsi okazali się być zawodnicy gospodarzy. Co prawda na dwa trafienia Adama Mielcarka raz odpowiedział ponownie Maksym Liashenko to fakt ten nie stanowił żadnego problemu by gospodarze w 39 minucie gry mogli prowadzić już 4-2. I tu znów swego rodzaju rozluźnienie wkradło się w szeregi podopiecznych Jana Kuraszkiewicza gdyż ambitnie walczący zawodnicy gości na przestrzeni czterech minut zdołali za sprawą Daniila Butenko doprowadzić w 44 minucie do wyniku remisowego 4-4. Świadomość 6 minut do zakończenia tego spotkania i widmo utraty praktycznie pewnych trzech punktów przez drużynę gospodarzy spowodował że ciężar gry i strzelania bramek wziął na swoje barki Adam Mielcarek. Na efekty błysku jego talentu nie musieliśmy czekać zbyt długo gdyż już po minucie gospodarze odzyskali prowadzenie 5-4 a finalnie po dołożeniu jeszcze dwóch bramek mecz ten zakończył się zwycięstwem jego zespołu 7-4 co sam gracz uczcił zdobyciem łącznie 5 bramek w tym spotkaniu. Tak więc po emocjonującej końcówce meczu drużyna Wpip-Mardom podtrzymuje swoją zwycięską passę która wydłużyła się dziś już do 3 spotkań.

Wpip - Mardom


Strzelcy:

  • Bartosz Kaźmierczak 5'
  • Jan Kuraszkiewicz 7'
  • Adam Mielcarek 31'
  • Adam Mielcarek 39'
  • Adam Mielcarek 45'
  • Adam Mielcarek 48'
  • Adam Mielcarek 49'

Kary:

---

7

:

4

FC Bavaria Prime


Strzelcy:

  • 25' Maksym Liashenko
  • 36' Maksym Liashenko
  • 40' Daniil Butenko
  • 44' Daniil Butenko

Kary:

---

III Liga
Grający wciąż bez kilku podstawowych graczy i będący wciąż bez zwycięstwa zawodnicy drużyny Union Kiekrz podejmowali tym razem drużynę z czuba tabeli III ligi. Ich rywalem był zespół Zmarnowanych Talentów który do tego momentu wygrał wszystkie swoje cztery spotkania. Pojedynek ten jednak zaczął się lepiej dla ekipy gości gdyż już w 2 minucie Mateusz Gzieło dał swej drużynie skromne prowadzenie. Jednobramkowa przewaga towarzyszyła obu drużynom przez większą część pierwszej połowy dlatego też samo spotkanie oglądało się z dużym zainteresowaniem. W 22 minucie potwierdzeniem swoich dobrych zawodów Michał Strycula przeprowadził skutecznie swoją akcję indywidualną gdzie finalnie futbolówka po jego strzale z ostrego kąta wylądowała wewnątrz bramki ekipy gospodarzy i tym samym gracze z Kiekrza prowadzili już 0-2. Taki wynik towarzyszył obu ekipom tylko do końca tej części meczu, gdyż tuż po przerwie szybkie dwa ciosy wyprowadzili gracze z Kiekrza. Dzięki temu po bramkach Slavika Rybaka oraz drugim w tym spotkaniu trafieniu Mateusza Gzieło ekipa gości w 27 minucie prowadziła 0-4. Takiego rezultatu nie spodziewał się chyba nikt przed tym spotkaniem, ale boiskowa rzeczywistość i skuteczność graczy gości była tego dnia na wyższym poziomie niż u ich rywali. Drążący skałę gracze Zmarnowanych Talentów szukali wciąż swoich okazji by pobudzić jeszcze większe emocje w tym spotkaniu. Sztuka ta niestety udała się im chyba jednak zbyt późno i zbyt mało okazale gdyż Alex Byttner i Marcin Szaroleta to tylko jedyni gracze gospodarzy którzy zdołali przełamać skutecznie defensywę rywala. Tak więc ostatecznie gracze z Kiekrza dopiero w swoim piątym pojedynku odnoszą swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie co jak na ten zespół jest to zdecydowanie zbyt późno.

Zmarnowane Talenty


Strzelcy:

  • Alex Byttner 36'
  • Marcin Szaroleta 41'

Kary:

  • Mateusz Kokot43'

2

:

4

Union Kiekrz


Strzelcy:

  • 2' Mateusz Gzieło
  • 22' Michał Styrcula
  • 26' Slavik Rybak
  • 27' Mateusz Gzieło

Kary:

---

Niełatwa przeprawa za zawodnikami The Naturat. Drużyna White Sox Podolany to przeciwnik, po którym nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, bo to grupa utalentowanych graczy, którzy wiedzą co robić z piłką przy nodze, ale wyniki notowali w kratkę. W tym meczu również pokazali się z dobrej strony, ale niestety zabrakło szczęścia. Wszystkie gole obejrzeliśmy w pierwszej połowie, początek intensywny w wykonaniu Butelek, którzy założyli wysoki pressing przeciwnikom, natomiast White Sox szukali okazji w grze kombinacyjnej. Już na samym początku spotkania bramkarz White Sox znalazł zatrudnienie przy trudnej sytuacji, kiedy kapitalnym podaniem popisał się Miszewski, ale Michalak zmarnował jego pracę uderzając piłką prosto w golkipera przeciwnika, z najbliższej możliwej odległości. Chwilę później popularny "Gruby" poprawił się i trafił gola na 1:0. Mecz oferował wiele ale tylko przez pierwsze 25 minut, gdzie padło aż 5 goli, na przerwe schodziliśmy przy wyniku 3:2.
Druga połowa to istne bronienie twierdzy przez The Naturat i odpieranie atakujących nonstop White Sox. Nie udało się zmienić rezultatu końcowego.

White sox Podolany


Strzelcy:

  • Mikołaj Okoński 7'
  • Adrian Stefaniak 22'

Kary:

---

2

:

3

The Naturat


Strzelcy:

  • 3' Mikołaj Michalak
  • 8' Maksymilian Miszewski
  • 15' Michał Piotrowski

Kary:

---


Dobrym widowiskiem uraczyły nas drużyny Obserwator Gospodarczy i Reoptis. Mecz był prowadzony w żywym tempie i co chwilę dochodziło do spięć podbramkowych. W pierwszej odsłonie więcej okazji bramkowych mieli goście, jednak ich skuteczność pozostawała wiele do życzenia. Inna sprawa, że świetne zawody rozgrywał bramkarz Obserwatora Patryk Piński, popisując się kilkoma świetnymi interwencjami. Golkiper gospodarzy kolejno bronił strzały Bartosza Zgarda i Jeremiasza Pawłowskiego, którzy przegrali z nim pojedynki sam na sam. Swoje okazje miał również Obserwator Gospodarczy. Co prawda nie miał ich tak dużo co rywal, ale było to groźne sytuacje. W 21 minucie po składnej akcji całego zespołu, gospodarze objęli prowadzenie po golu Julka Starosty. Odpowiedź Reoptis była niemal natychmiastowa. Raptem po 40 sekundach był remis 1:1, po trafieniu Bartosza Zgarda, który wykorzystał błąd obrony przeciwnika przy wyprowadzaniu.
Drugie 25 minut rozpoczęło się udanie dla gości. Fatalnie rozegrany rzut rożny przez gospodarzy spowodował, że Reoptis wyprowadził zabójczą kontrę, którą skutecznym strzałem wykończył Mateusz Żurawski. Radość gości z prowadzenie nie trwała zbyt długo bo zaledwie 180 sekund. Obserwator znowu przeprowadził składną akcję, którą na bramkę zamienił Michał Drzewiecki. W kolejnych minutach Reoptis miał stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji bramkowych, jednak to co w bramce wyrabiał Patryk przechodziło najśmielsze oczekiwania. Bronił praktycznie wszystko. Sami zawodnicy Reoptis zachodzili w głowę czemu jeszcze nie prowadzą. Kluczowa dla losu potyczki okazał się 42 minuta. Wtedy to goście rozegrali rzut wolny, strzał oddał Mateusz Żurawski, piłka po drodze odbił się od Waldka Wojciechowskiego i po rykoszecie zupełnie zmyliła bramkarza Obserwatora. Końcowy fragment przyniósł na sporo dawkę emocji bowiem gospodarze za wszelką cenę szukali wyrównującego gola. Mieli jedną doskonałą okazję, lecz tym razem to bramkarz Reoptis staną na wysokości zadania. Po końcowym gwizdku, goście mogli się cieszyć z trzeciego zwycięstwa, natomiast Obserwator Gospodarczy choć zagrał dobre zawody musiał przełknąć gorycz porażki.

Obserwator Gospodarczy


Strzelcy:

  • Julek Starosta 21'
  • Michał Drzewiecki 31'

Kary:

---

2

:

3

Reoptis


Strzelcy:

  • 22' Bartosz Zgarda
  • 28' Mateusz Żurawski
  • 42' Waldek Wojciechowski

Kary:

---

IV Liga
Spotkanie pomiędzy How Many Times a GSK, zakończyło się zwycięstwem How Many Times w stosunku 3:1. Mecz był wyrównany, prowadzony w dobrym tempie, a obie drużyny próbowały tworzyć akcje kombinacyjne oraz szukały okazji po strzałach z dystansu. How Many Times bardzo dobrze rozpoczęło spotkanie. Już w 7. minucie wynik otworzył Nika Kverkveskiri, dając swojej drużynie prowadzenie. Trzy minuty później, w 10. minucie, na listę strzelców wpisał się Bartosz Pilaczyński, podwyższając wynik na 2:0. GSK próbowało odpowiedzieć, jednak defensywa How Many Times dobrze radziła sobie z atakami rywali.
Po przerwie GSK starało się odważniej zaatakować, ale w 36. minucie How Many Times zdobyło trzecią bramkę. Były zawodnik Lecha Poznań, Nika Kverkveskiri w swoim stylu popisał się wyjątkowym uderzeniem — pięknym lobem zza połowy boiska zaskoczył bramkarza GSK i zdobył jedną z najbardziej efektownych bramek meczu. GSK walczyło do końca i w 46. minucie zdobyło honorowe trafienie. Autorem gola był Gabryś, który zmniejszył straty swojej drużyny. Końcówka była emocjonująca, jednak How Many Times utrzymało korzystny wynik. Ostatecznie gospodarze wygrywają, bohaterem spotkania zostaje Nika Kverkveskiri, autor dwóch bramek.

How Many Times


Strzelcy:

  • Nika Kvekveskiri 7'
  • Bartosz Pilaczyński 10'
  • Nika Kvekveskiri 36'

Kary:

---

3

:

1

GSK


Strzelcy:

  • 46' Patryk Łukaszewski

Kary:

---


V Liga
Dekpol bardzo dobrze rozpoczął mecz. Już w 4. minucie wynik otworzył Filip Wojciechowski, dając swojej drużynie szybkie prowadzenie. Kilka minut później, w 10. minucie, na 2:0 podwyższył Eryk Pilarowski. Do przerwy gospodarze utrzymali dwubramkową przewagę, pokazują ze są zespołem dojrzalszym i bardziej konkretniejszym.
Po zmianie stron Dekpol ponownie skutecznie zaatakował. W 30. minucie, czyli na początku drugiej połowy, bramkę zdobył Stanisław Łeszyk, podwyższając prowadzenie na 3:0. FC Trutnie MSG nie zamierzało jednak rezygnować i w końcówce spotkania zaczęło coraz mocniej naciskać. W 40. minucie gola kontaktowego dla FC Trutnie MSG strzelił Tomasz Nagórski, zmniejszając straty na 3:1. Trzy minuty później, w 43. minucie, do siatki trafił Mikołaj Skwierczyński, dzięki czemu końcówka zrobiła się bardzo nerwowa i emocjonująca. Ostatecznie Dekpol pokonał FC Trutnie MSG 3:2. Dekpol zbudował przewagę dzięki skutecznej pierwszej połowie i trafieniu tuż po przerwie, natomiast FC Trutnie MSG pokazało charakter, walcząc do samego końca o odrobienie strat.

Dekpol


Strzelcy:

  • Filip Wojciechowski 4'
  • Eryk Pilarowski 10'
  • Stanisław Łeszyk 30'

Kary:

---

3

:

2

FC Trutnie MSG


Strzelcy:

  • 40' Tomasz Nagórski
  • 43' Mikołaj Skwierczyński

Kary:

---

                                                                                                                                                                                   Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                 Maciej Kaniasty