Środa bez fajerwerków, ale z kilkoma zaskakującymi rozstrzygnięciami

2026-04-23
Środa bez fajerwerków, ale z kilkoma zaskakującymi rozstrzygnięciami

Kolejna wyczerpująca środa za nami. Zmagania w sezonie wiosennym weszły na wyższy level, a zespoły prezentuje coraz lepsza formę. Jeżeli chodzi o bilans potyczek, to tym razem gospodarze byli góra. Wygrali sześć spotkań, goście czterokrotnie triumfowali, a w dwóch meczach padły remisy. Tym razem środa przyniosła kilka zaskakujących rezultatów. Zaczynamy od I Ligi gdzie odbyły się dwa spotkania. Szturmowcy podejmowali ekipę futbolsport.pl. Zwycięsko z tej konfrontacji wyszli gracze Szturmowców. Drugi mecz to derby PLUSdo Metalmex kontra FC Kwiatowe. Potyczka miała bardzo dynamiczny przebieg i jak to w derbach bywa zakończyła się polubownym podziałem punktów. W II dywizji tempa nie zwalnia Rossoneri. Podopieczni Marcina Jaśkowiaka tym razem po nie łatwym meczu pokonali FlexLink. Trzecioligowy poziom przyniósł konfrontacje w których zagrali Mobipol Team z Antdatą i Equipe De Oro z O Jezus Maria. Pierwsza potyczka zakończył się remisem 1:1, natomiast w drugiej trzy punkty powędrowały do gospodarzy. Po trzy mecze rozegraliśmy w IV i V Lidze. Jeżeli chodzi o IV poziom to KP Perła Puszczykowo po wyrównanym boju nie sprostał ekipie FC Hangover, Wczorajsi błysnęli formą strzelecką i rozbili Drużynę Doznań Poznań, a Eagles FC uporał się z zespołem FC Ponalewce Poznań. V Liga przyniosła nam niespodziankę bo taką można uznać zwycięstwo McKinsey&Company nad PS Flower. Z kolei potknięcie PS Flower wykorzystał zespół Warta Promil. Po wygranej nad Zew Fc zespół usadowił się na pozycji lidera. Pełną pulę zgarnął zespół The Gooners, który wygraną nad Digital Bulls zapewnił sobie na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Na koniec VI Liga i potyczka FC Ochraniacze z KS Siepomaga. Gospodarze zagrali dobre zawody, szczególnie w drugich 25 minutach dzięki czemu sięgnęli po drugą wygraną w sezonie.

I Liga
Udany kolejny mecze rozegrał zespół Szturmowcy, który wykorzystała słabą dyspozycję ekipy futbolsport.pl i pokonał ich 3:2. Potyczka przez większość czasu miała dość wyrównany przebieg. Co prawda większe posiadanie piłki było po stronie gospodarzy, jednak gra toczyła się w głównej mierze w środku pola. Oba zespoły uważnie grały w defensywie i nie dopuszczały do sytuacji bramkowych. Prowadzenie dla gości uzyskał w 15 minucie Dariusz Masztalerz. Szturmowcy, którzy wykreowali kilka ciekawych akcji, jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. Zdobyli dwie bliźniaczo podobne bramki. Najpierw wyrównał w 20 minucie Wojciech Nowak, a tuż przed przerwą na listę strzelców wpisał się Stanislav Gvozdyk. W obu przypadkach zawodnicy po silnych strzałach tylko lekko zmieniali kierunek piłki z bliskiej odległości, która wpadał do bramki.
W drugiej połowie gospodarze kontynuowali dobrą grę czego efektem był gol zdobyty w 32 minucie przez Alana Czekałe. Goście zaskoczeni takim obrotem sprawy próbowali nawiązać walkę i wrócić do meczu, jednak w drugiej połowie razili nieporadnością. Ich akcje były bardzo przewidywalne, a pierwsze zagrożenie w drugiej połowie nastąpiło dopiero w 35 minucie po dwójkowej akcji Bartka Waszkowiaka z Dariuszem Masztalerzem. Była to jedna z nielicznych akcji zespołu futbolsport.pl, który ofensywnie wyglądał fatalnie. Szturmowcy za to raczej kontrolowali wydarzenia na boisku poza jednym błędem w 46. Dariusz Masztalarz otrzymał prostopadłe podanie i wykorzystał sytuację sama na sam. Gości mieli jeszcze czas na wyrównanie, jednak ich rywal w końcowym fragmencie nie dał się już zaskoczyć i dowiózł w pełni zasłużone zwycięstwo do końcowego gwizdka sędziego.

Szturmowcy


Strzelcy:

  • Wojciech Nowak 20'
  • Stanislav Gvozdyk 24'
  • Alan Czekała 32'

Kary:

---

3

:

2

futbolsport.pl


Strzelcy:

  • 15' Dariusz Masztalerz
  • 46' Dariusz Masztalerz

Kary:

---


Derbowa potyczka pomiędzy PLUSdo Metalmex a FC Kwiatowe przyniosła nam sporą dawkę emocji i gry na wysokim poziomie. Szybkie i dynamiczne tempo spotkania spowodowało, że się nie nudziliśmy i choć okazji bramkowych nie było zbyt wiele to dało się odczuć że temperatura spotkania była wysoka. Nieco lepiej w poczynaniach ofensywnych radzili sobie goście, którzy w 14 minucie wyszli na prowadzenie po bramce Krzysztofa Zaidlewicza. PLUSdo miało dwie szanse na wyrównanie lecz groźne strzały Maciej Puka obronił Mateusz Chmal. Niemniej gospodarze wyrównali w najmniej spodziewanym momencie. W 23 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przed Franciszka Maciejewskiego, zawodnik drużyny FC Kwiatowe popisał się fatalnym zagraniem i skierował piłkę do własnej bramki. Tym samym na przerwę schodziliśmy przy remisie 1:1.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gości. W 28 minucie silny strzał wspaniałą robinsonadą sparował na róg Paweł Sobala. FC Kwiatowe atakowało z dużym animuszem i miało kolejne okazje na zmianę rezultatu jednak swój dzień miał Paweł, dzięki któremu PLUSdo utrzymywało remis. Z kolei gospodarze po przerwie dość długo nie mieli pomysłu na sforsowanie obrony przeciwnika, lecz jak już to uczynili i stworzyli sobie okazję strzelecką to za każdym razem na posterunku był bramkarz. Minuty mijały a wynik nie ulega zmianie. W 39 minucie okazję na prowadzenie miał zespół PLUSdo, który grał w przewadze po żółtej kartce dla Krzysztofa Zaidlewicza. Na ich niekorzyść FC Kwiatowe przetrwało ciężki okres i nie straciło gola. Końcówka bardzo dynamiczna. Akcje przenosił się z jednego pola karnego pod drugie jednak bez efektu bramkowego i to bardzo ciekawe spotkanie kończy się polubownym podziałem punktów.

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • Franciszek Maciejewski 23'

Kary:

---

1

:

1

FC Kwiatowe


Strzelcy:

  • 14' Krzysztof Zaidlewicz

Kary:

  • 39'Krzysztof Zaidlewicz

II Liga
Trwa zwycięska hossa drużyny Rossoneri. Podopieczni Marcina Jaśkowiaka odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu i są samotnym liderem II Ligi. Tym razem rywalem był zespół FlexLink. Trzeba przyznać że na końcowy sukces gospodarze musieli się sporo napracować bowiem ich rywal postawił twarde warunki i zagrał dobre zawody. Zaczęło się po myśli lidera, który w 10 minucie objął prowadzenie po golu Bartosza Kadrzyńskiego. Gdy ten sam zawodnik podwyższył na 2:0 w 18 minucie wydawało się, że Rossoneri znowu wygrają różnicą kilku bramek. Wystarczyła jednak chwila rozluźnienie i FlexLink wrócił do meczu. Kontaktowego gola w 19 minucie zdobył Emil Tomczyk, w wyrównał w 24 Przemysław Szrama po składnej akcji całego zespołu. Ostatnie słowo w tej części należało jednak do Rossoneri, a dokładnie Bartka Kadrzyńskiego, który zdobył bramkę do szatni.
Po zmianie stron optyczna przewaga była po stronie gospodarzy jednak mimo kilku świetnych okazji do podwyższenia rezultatu długo trzymywał się wynik 3:2. FlexLink w miarę szczęśliwie się bronił, a jak nadarzała się okazja nie próżnował w ataku. Co prawda nie stworzył sobie żadnej 100 procentowej sytuacji, jednak w ofensywie był groźny i w każdej chwili mogło paść wyrównanie. Kluczowa dla losu spotkania okazał się 47 minuta kiedy to wzorową kontrę Rossoneri, grający w przewadze, strzałem pod poprzeczkę wykończył Michał Jaśkowiak. Chwilę wcześniej Jakub Budych trafił w poprzeczkę po strzale z głowy. W samej końcówce FlexLink ambitnie walczył jednak nic z tego nie wynikło i mimo że zagrał dobre zawody, musiał się pogodzić z porażką.

Rossoneri


Strzelcy:

  • Bartosz Kadrzyński 10'
  • Bartosz Kadrzyński 18'
  • Bartosz Kadrzyński 25'
  • Michał Jaśkowiak 47'

Kary:

---

4

:

2

FlexLink


Strzelcy:

  • 19' Emil Tomczyk
  • 24' Przemysław Szrama

Kary:

  • 46'Sławomir Osak

III Liga
W spotkanie to lepiej weszli zawodnicy gospodarzy którzy już po pierwszym kwadransie zdołali objąć dwubramkową przewagę której autorami byli Adam Przygodzki oraz Stanisław Pindur. Gdy dwie minuty później gracze gości za sprawą Wiktora Skotarczyka zdołali zdobyć bramkę kontaktową i wydawało się że bramka ta była tylko wypadkiem przy pracy defensywy gospodarzy. Niestety pięć minut później okazało się że trafienie to było dobrą inspiracją dla ekipy gości by jeszcze przed przerwą poszukać bramki wyrównującej na 2-2, której autorem okazał się Łukasz Kociubiński. Tak więc wynikiem remisowym zakończyła się nam pierwsza część tego spotkania.
W drugiej odsłonie gry momentem kluczowym dla końcowego rezultatu były wydarzenia z okresu dwóch minut to jest 34 i 36 gdzie wpierw w zespole gości boisko za faul i za żółtą kartkę na 3 minuty musiał opuścić Łukasz Kociubiński. Grę w przewadze idealnie wykorzystali zawodnicy gospodarzy którzy już minutę później mogli celebrować swoje prowadzenie 3-2. Radości tej nie zmienił nawet fakt że po tej stracie bramki składy obu drużyn się wyrównały i rozpędzony zespół gospodarzy konsekwentnie poszedł po kolejne dwa trafienia. W efekcie tego Adam Przygodzki i Antoni Pindur po 36 minutach gry zdołali podwyższyć rozmiary przewagi na 5-2. W ostatnich dziesięciu minutach tego spotkania obydwie drużyny dołożyły po jeszcze jednym trafieniu dzięki czemu finalnie mecz ten zakończył się zwycięstwem gospodarzy 6-3.

Equipe De Oro


Strzelcy:

  • Adam Przygodzki 11'
  • Stanisław Pindur 15'
  • Antoni Pindur 34'
  • Adam Przygodzki 35'
  • Antoni Pindur 36'
  • Antoni Pindur 40'

Kary:

---

6

:

3

O Jezus Maria


Strzelcy:

  • 17' Wiktor Skotarczak
  • 22' Łukasz Kociubiński
  • 48' Patryk Paterczyk

Kary:

  • 34'Łukasz Kociubiński


Środowy wieczór na boisku C w Golęcinie przyniósł spotkanie, które – mimo skromnego wyniku – trzymało w napięciu do samego końca. Emocje narastały szczególnie w końcówce, ale wszystko zaczęło się znacznie wcześniej. Antdata weszła w mecz z impetem. Już w 3. minucie, po dobrze rozegranej akcji zespołowej, Jakub Magdziarek otworzył wynik i dał swojej drużynie prowadzenie. Od tego momentu inicjatywę stopniowo przejmował jednak Mobipol, który – z krótkimi przerwami na groźne kontry rywali – kontrolował przebieg gry. Wyrównanie przyszło w 20. minucie. Daniel Ziętara wykorzystał dogranie z bocznej strefy i sprytnym strzałem przy krótszym słupku zaskoczył bramkarza Antdaty.
Druga połowa nie zmieniła obrazu meczu – Mobipol nadal dominował w posiadaniu piłki, ale Antdata pozostawała niebezpieczna w szybkich atakach. Jedna z takich kontr została przerwana faulem, za co żółtą kartką ukarany został Anton Kowalenko. W końcówce spotkania sędzia sięgnął po kartonik jeszcze raz – tym razem za niesportowe zachowanie ukarany został Marcin Banaszczyk. Mimo wyraźnej przewagi i licznych stałych fragmentów gry, Mobipol nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Frustracja była widoczna, ale remis utrzymał się do ostatniego gwizdka.

Mobipol Team


Strzelcy:

  • Daniel Zietara 20'

Kary:

  • Anton Kovalenko42'
  • Marcin Banaszczyk48'

1

:

1

Antdata


Strzelcy:

  • 3' Jakub Magdziarek

Kary:

---

IV Liga
Wyraźnie w kratkę gra drużyna KP Perła Puszczykowo, która w swoim kolejnym meczu nie zachwyciła i uległa ekipie FC Hangover. Pierwsza połowa to dość chaotyczna gra po obu stronach. Gospodarze grali bardzo nie dokładnie, a ich akcje były szarpane oparte na indywidualnych popisach. Nieco lepiej w rozegraniu wyglądali goście, którzy stwarzali wrażenie bardziej poukładanej drużyny pod względem taktycznym. Aktywniejsi i bardziej konkretni byli również w ofensywie czego efektem był gol zdobyty w 6 minucie przez Antoni Kwiatkowskiego. Kolejne minuty to dużo gry w środku pola, a na kolejne trafienia czekać musieliśmy aż do 24 minuty. Wtedy to na indywidualna akcję zdecydował się Dawid Krzyżaniak i doprowadził do wyrównania. Remis trwał zaledwie 60 sekund bowiem krótko przed przerwą, Wiktor Kurzawski dał ponowne prowadzenie gościom.
Druga odsłona, już na początku przyniosła trzecią bramkę ekipie FC Hangover. Wyróżniający się w tym meczu Wiktor Kurzawski popisał się precyzyjnym strzałem w długi róg. Strata dwóch "oczek" nieco pobudziła gospodarzy do aktywniejszych ataków. KS Perła przejęła inicjatywę, a jej ofensywie poczynania były w dużej mierze skupione na indywidualnych akcjach Dawida Krzyżaniaka. Czas miała w gracze z Puszczykowa bili głową w mur. W 45 minucie po rzucie wolnym, piłka odbiła się od poprzeczki. Zdeterminowani gospodarze w końcu osiągnęli cel. W 50 minucie po raz drugi w tym meczu na listę strzelców wpisał się Dawid Krzyżaniak. Niestety do wyrównania nie starczyło czasu i trzecia porażka ekipy KP Perła Puszczykowo stała się faktem. Z kolei FC Hangover zalicza kolejną wygraną i plasuje się w górnej części tabeli.

KP Perła Puszczykowo


Strzelcy:

  • Dawid Krzyżaniak 24'
  • Dawid Krzyżaniak 50'

Kary:

---

2

:

3

FC Hangover


Strzelcy:

  • 6' Antoni Kwiatkowski
  • 25' Wiktor Kurzawski
  • 31' Wiktor Kurzawski

Kary:

---

Podwójna La Manita przy Warmińskiej. Zespół Wczorajszych rozbiła Drużynę Doznań Poznań. Festiwal bramek rozpoczął Maciej Geisler w trzeciej minucie meczu. Chwile później było 2:0 po golu Alberta Głuchowskiego. Gospodarze grali zespołowo, szukając przerw w obronie. Dzięki wysokiemu pressingowi uniemożliwiali budowanie ataków swojemu rywalowi. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy okazał się Łukasz Puczkowski, który zdobył hat-trick. Wykazał się dużym opanowaniem pod bramką oraz precyzją i techniką strzału. Prócz niego na szczególne wyróżnienie zasługują obrońcy - Myron i Valentyn, którzy łącznie zdobyli 4 bramki. Szczególnej urody była asysta przy drugiej bramce Myrona. Gdy jego kolega był niemal sam na sam z bramkarzem, zagrał piętką do Myrona, który biegł za nim. Goście kilka razy zatrudnili bramkarza Wczorajszych, jednak zachował czujność i nie stracił gola w tym meczu, robiąc to po raz pierwszy w sezonie. Dzięki wysokiej wygranej w drużynie Wczorajszych panuje dobra atmosfera przed poniedziałkowym meczem z liderem. Wszyscy chcą zostawić dużo zdrowia na boisku i przeżyć kolejne 50 minut bez straty gola.

Wczorajsi


Strzelcy:

  • Maciej Geisler 3'
  • Albert Głuchowski 6'
  • Łukasz Puczkowski 17'
  • Łukasz Puczkowski 18'
  • Valentyn Shulepa 23'
  • Myron Kokhanovskyi 30'
  • Myron Kokhanovskyi 36'
  • Valentyn Shulepa 40'
  • Łukasz Puczkowski 48'
  • Maciej Geisler 50'

Kary:

---

10

:

0

Drużyna Doznań Poznań


Strzelcy:

-

Kary:

---


To było spotkanie, w którym stałe fragmenty gry mogły przyprawić o zawrót głowy – liczba rzutów rożnych w każdej połowie spokojnie przekraczała dwucyfrowy wynik, a do tego dochodziły liczne rzuty wolne i auty. Mimo tego mecz toczył się w fair play – sędzia ani razu nie musiał sięgać po żółtą kartkę. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem wzajemnego badania się obu zespołów, zwłaszcza w bocznych sektorach boiska. Prawdziwe emocje przyszły jednak po przerwie.
W 31. minucie wynik otworzył Dawid Dzikowicz, wyprowadzając Eagles FC na prowadzenie. Odpowiedź przyszła szybko – zaledwie sześć minut później Witold Chruszcz dopadł do odbitej przez bramkarza piłki i skutecznie ją dobił, doprowadzając do wyrównania. Radość Ponalewiec nie trwała jednak długo. Już minutę później Józek Zaidlewicz ponownie dał prowadzenie Orłom. Ten sam zawodnik postawił kropkę nad „i” w ostatniej minucie meczu, wykorzystując ofensywne ustawienie rywali i pewnie wykańczając sytuację sam na sam. Druga połowa zdecydowanie wynagrodziła kibicom cierpliwość – tempo, zwroty akcji i skuteczność sprawiły, że był to fragment spotkania, który mógł się naprawdę podobać.

FC Ponalewce Poznań


Strzelcy:

  • Witold Chruszcz 37'

Kary:

---

1

:

3

EAGLES FC


Strzelcy:

  • 31' Dawid Dzikowicz
  • 38' Józek Zaidlewicz
  • 50' Józek Zaidlewicz

Kary:

---

V Liga
Tylko przez pierwsze 20 minut drużyna Zew FC była godnym przeciwnikiem dla Warty Promil i prowadziła w miarę wyrównany bój. Goście już w 1 minucie otworzyli wynik spotkania, a celnym strzałem popisał się Maciej Cieszyński. Gdy w 11 minucie Jakub Nowakowski podwyższył na 0:2 nikt się nie spodziewał ze ekipa Zew Fc zejdzie z boiska pokonana tym bardziej że rywal nic nadzwyczajnego nie pokazał. Diametralnie to się zmieniło pod koniec pierwszej odsłony, a dokładnie od 19 minuty. Wtedy to sygnał do odrabiania strat dał Mateusz Przybor. Najpierw zdobył kontaktowa bramkę, a następnie wyrównał w 24 minucie. Jakby tego było mało w 25 minucie tuż przed przerwą Jan Sajdak wyprowadza gospodarzy na prowadzenie 3:2.
Druga połowa to dominacja lidera V Ligi, który grał z dużym rozmachem. Sześć minut po wznowieniu swoją trzecią bramkę zdobył Mateusz Przybor, a już w 38 minucie po trafieniu Kamila Podgórskiego było 5:2. Goście po przerwie ograniczali się do sporadycznych ataków, a ich grał słabła w oczach z minuty na minutę. W 43 minucie było praktycznie po meczu, gdy szóste trafienie dla swojego zespołu zaliczył Piotr Świderek. Co prawda minutę późnej Dawid Pawlikowski odpowiedział bramką, jednak był to jedyny pozytyw drużyny Zew Fc w drugich 25 minutach. Końcowy rezultat 7:3 ustalił Kamil Podgórski w 47 minucie. Warta Promil wygrywa i dzięki lepszemu bilansowi bramek jest nowym liderem V Ligi.

Warta Promil


Strzelcy:

  • Mateusz Przybor 19'
  • Mateusz Przybor 24'
  • Jan Sajdak 25'
  • Mateusz Przybor 31'
  • Kamil Podgórski 38'
  • Piotr Świderek 43'
  • Kamil Podgórski 47'

Kary:

---

7

:

3

ZEW FC


Strzelcy:

  • 1' Maciej Cieszyński
  • 11' Jakub Nowakowski
  • 44' Dawid Pawlikowski

Kary:

---


Niespodzianką dużego kalibru tak chyba należy spuentować wynik końcowy tego spotkania w którym to drużyna McKinsey&Company zgarnęła komplet punktów z wyżej notowanym przeciwnikiem. Już w 4 minucie gry goście zadali cios swojemu rywalowi w postaci bramki na 0-1 która jeszcze na tym etapie tego spotkania nie zwiastowała problemów na jakie natkną się później gracze gospodarzy. Grający prostą piłkę gracze gości w kolejnych minutach realizowali swój cel jakim było skuteczne zabezpieczenie tyłów i szybka próba wyprowadzenia kontrataku. Jedna z takich prób dała ekipie gości bramkę na 0-2 w 14 minucie gry gdzie do siatki drużyny PS Flower trafił Bruno di Giacomo. Taki scenariusz mocno zdziwił graczy gospodarzy którzy już w tym momencie nie dowierzali w zaistniałą sytuację. Odrobinę nadziei w serca swoich kolegów w 17 minucie wlał Oskar Zaradny który zmniejszył rozmiar prowadzenia rywala na 1-2. Niestety ta próba zmniejszenia przewagi bramkowej gości pięć minut później legła w gruzach gdyż bramkę do przerwy na 1-3 znów zdobył Mateusz Macioszek i dzięki temu goście udali się na przerwę z bardzo dobrym rezultatem.
Krótko po przerwie goście odebrali swojemu rywalowi na kilka minut chęć i wiarę w uratowanie swoich losów w tym spotkaniu gdyż na przestrzeni dwóch minut Abraham Lamptey dwukrotnie i raz Mateusz Macioszek zmusili do kapitulacji bramkarza rywala ustając tym samym wynik meczu w 29 minucie na 1-6. Taki rezultat to olbrzymia niespodzianka lecz dyspozycja graczy gospodarzy w tym spotkaniu była naprawdę tego dnia na niskim poziomie. Na ostatniej prostej tego widowiska co prawda gracze PS Flower dołożyli jeszcze dwa trafienia autorstwa Igora Leszczyńskiego oraz Daniela Woźniaka na które finalnie parę minut później odpowiedzieli Ludovico Cornetti i po raz czwarty w tym spotkaniu Mateusz Macioszek. Tak więc ostatecznie gracze McKinsey&Company zdobywają bardzo dużo warzące trzy punkty.

PS Flower


Strzelcy:

  • Oskar Zaradny 17'
  • Igor Leszczyński 37'
  • Daniel Woźniak 40'

Kary:

---

3

:

8

McKinsey&Company


Strzelcy:

  • 4' Mateusz Macioszek
  • 14' Bruno Di Giacomo
  • 22' Mateusz Macioszek
  • 27' Mateusz Macioszek
  • 28' Abraham Lamptey
  • 29' Abraham Lamptey
  • 46' Ludovico Cornetti
  • 49' Mateusz Macioszek

Kary:

---


Gdy po 6 minutach gry zawodnicy drużyny The Gooners prowadzili po bramkach Patryka Lesińskiego oraz Nikodema Paupy 0-2 wydawało się że dalszy przebieg boiskowych wydarzeń dla graczy gospodarzy będzie drogą przez mękę. Jednak jak pokazały kolejne minuty gracze gości dość mocno spoczęli na laurach i kontynuowali swą grę lecz już bez tej samej boiskowej zawziętości. Ten element rozluźnienia kosztował ich dość drogo gdyż ich rywale umiejętnie po cichu krok po kroku zdołali wpierw w 15 minucie zdobyć bramkę kontaktową by na pięć minut przed końcem pierwszej części meczu ku zaskoczeniu rywala doprowadzić do wyniku 2-2. Tak więc dzięki dwóm trafieniom Mikołaja Simona gospodarze zeszli na przerwę odrabiając dwu bramkową przewagę rywala.
Po zmianie stron gracze gości ruszyli wściekle w poszukiwaniu bramki dającej im raz jeszcze przewagę w tym spotkaniu lecz ich przeciwnicy starannie stawiali opór którego przez bardzo długi czas gracze gości nie potrafili sforsować. Dopiero w 48 minucie Franciszek Paulik z chirurgiczną precyzją wparował w pole karne gospodarzy i strzałem w długi róg bramki dał swej drużynie upragnione prowadzenie 2-3. Tak więc na własne życzenie gracze The Gooners sprawili sobie dreszczowiec który na ich szczęście ostatecznie zakończył się ich happy endem i tym samym zespół ten dzięki ich kolejnemu zwycięstwu dołączył do grona drużyn walczących o czołowe miejsca w tabeli V ligi.

Digital Bulls


Strzelcy:

  • Mikołaj Simon 15'
  • Mikołaj Simon 20'

Kary:

---

2

:

3

The Gooners


Strzelcy:

  • 3' Patryk Lesiński
  • 6' Nikodem Paupa
  • 48' Franciszek Paulik

Kary:

---

VI Liga
Istny grad bramek padł w spotkaniu dwóch drużyn VI ligi które swój poprzedni sezon zakończyły w dolnych rejonach tabeli. Taki scenariusz tego spotkania jak i sama gra bez większej kalkulacji obu drużyn mógł przypaść do gustu obserwatorom tego pojedynku gdyż na brak bramek jak i sytuacji pod bramkowych obu drużyn nie mogliśmy tu narzekać. Spotkanie to do 8 minuty było wyrównane czego najlepszym dowodem jest wynik 1-1 którego w dużej zasłudze byli autorzy obu trafień. Niestety bramka wyrównująca dla gospodarzy autorstwa Aleksandra Rucińskiego była początkiem udokumentowania słabszego fragmentu gry ich rywala gdyż w niespełna siedem minut gospodarze zdołali wypracować sobie przewagę bramkową na 4-1. Trafienia Kacpra Koziełło, Aleksandra Rucińskiego i Dawida Kalupy pozwoliły gospodarzom złapać odrobinę swobody w grze i w ich boiskowych poczynaniach które jak się okazało jeszcze przed przerwą gracze zespołu KS Siepomaga skrupulatnie wykorzystali kierując dwukrotnie futbolówkę do bramki gospodarzy przez co po bramkach Wiktora Pawlaka oraz Marcina Dorosza obie ekipy udały się na przerwę z wynikiem 4-3.
W drugiej części meczu wydawało się że dalsze losy tej potyczki będą bardziej wyrównane gdyż na trafienie w 27 minucie Kacpra Koziełło w minucie 33 zdołał odpowiedzieć kompletując swojego hat-trika Marcin Dorosz i dzięki temu mieliśmy wynik 5-4. Taki minimalny rezultat nie dawał żadnej z ekip powodów do spokoju i końcowego zwycięstwa więc zawodnicy obu drużyn w dalszym ciągu szukali swoich bramkowych okazji. Ich chęć zdobycia bramki od pewnego momentu była tak wielka że na boisku żadna z drużyn nie posiadała już linii pomocy tylko istniały dwie formacje ataku i obrony. Jak się finalnie okazało tą grę box to box zwyciężyli ostatecznie gracze gospodarzy którzy z upływem czasu za sprawą Pascala Dutkiewicza Aleksandra Rucińskiego autor hat-trika i Artura Skalskiego skutecznie udokumentowali swoją wyższość zwyciężając 8-4.

FC Ochraniacze


Strzelcy:

  • Aleksander Ruciński 8'
  • Kacper Koziełło 11'
  • Aleksander Ruciński 14'
  • Dawid Kalupa 15'
  • Kacper Koziełło 27'
  • Pascal Dutkiewicz 36'
  • Aleksander Ruciński 44'
  • Artur Skalski 48'

Kary:

---

8

:

4

KS Siepomaga


Strzelcy:

  • 7' Marcin Dorosz
  • 17' Wiktor Pawlak
  • 22' Marcin Dorosz
  • 33' Marcin Dorosz

Kary:

---

                                                                                                                                                                                            Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                          Maciej Kaniasty