
Tradycyjnie środa przyniosła nam dużą dawkę spotkań oraz emocji. Tym razem bilans potyczek jest na korzyść gospodarzy, którzy wygrali sześć meczy. 5 spotkań zakończyło się wygraną gości, a na 12 potyczek padł tylko jeden remis. W I Lidze zwycięską passę podtrzymuje WKS TOPMET Light, który pokonał odwiecznego rywala drużynę futbolsport.pl. Trzy potyczki rozegraliśmy na drugim poziomie. I tak pierwszej porażki w rundzie doznał SPOrT United SV, który musiał uznać wyższość Wpip-Mardom. Czwartą wygraną zaliczyło Rossoneri, które w polu pokonanym pozostawiło turecką Anatolię FC. Trzy punkty zainkasował Borówiec Team, który po niezwykle otwartym meczu ograł AFC Smile. Również trzy meczy rozegrano w III Lidze. Canvas Logistics nie sprostał White sox Podlany, Mobipol Team przegrał z Reoptis, a Antdata po zaciętym boju okazała się lepsza od Unionu Kiekrz. IV Liga to kolejne trzy potyczki. Najpierw Lutnia Due 2022 podejmowała Suchary Suchy Las Oldboys. Goście okazali się lepsi i odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie. Również goście byli lepsi w meczu GSK kontra Eagles FC. "Orły" nie pozbawiły złudzeń swojego rywala, kto jest w tym meczu lepszy. Podziałem punktów zakończyła się konfrontacja How Many Times z FC Ponalewce Poznań. W V Lidze okazał zwycięstwo odniósł zespół Zew FC, który rozbił Digital Bulls, natomiast Dekpol wypunktował Technicznych Fantastów.
I Liga
Konsekwentna i skuteczna gra w drugich 25 minutach pozwoliła drużynie WKS TOPMET Light w odniesieniu czwartej wygranej z rzędu. Tym razem podopieczni Patryka Bliźniaka okazali się lepsi od zespołu futbolsport.pl. Potyczka przez większość czasu miała dość wyrównany przebieg. W pierwszej odsłonie żadna z drużyn nie umiała zdobyć zdecydowanej przewagi. Prowadzenie dla gospodarzy uzyskał w 6 minucie Oliwer Pytlak, wyrównał 120 sekund później Tomasz Węcławek. Oba zespoły bardzo uważnie grały w obronie przez co do przerwy nie zobaczyliśmy już bramek.
Zgoła odmienny przebieg miała druga połowa. Wybrzeże przejęło inicjatywę i stworzyło sobie kilka okazji do objęcia prowadzenia. Dwukrotnie Kacper Wiarus popisał się świetnymi strzałami, lecz za każdym razem na posterunku był Andrzej Godera, który bronił jak w transie. Kluczowa dla losu spotkania okazała się 38 minuta w której Jakub Pawłowski za nadmierną ostrość zobaczył żółty kartonik. Rzut wolny z okolic pola karnego na bramkę zamienił Dawid Kalinowski. Jak się potem okazało był to moment zwrotny w tym meczu, bowiem gracze Wybrzeża poczuli wiatr w plecy i poszli za ciosem. W 42 minucie ponownie Dawid Kalinowski wpisał się na listę strzelców. Z bliskiej odległości dopełnił tylko formalności po doskonałej asyście Adriana Cebuli. Po niespełna trzech minutach powody do zadowolenia miał Adrian, który strzałem w długi róg podwyższył na 4:1. Goście nie mając nic do stracenia, wyraźnie otworzyli się w końcówce potyczki. Na ich niekorzyść rywal to wykorzystał i zadał jeszcze dwa ciosy. Najpierw Dawid Litka zdobył swoją bramką, a mecz kończy gol Oliwiera Pytlaka, którzy przymierzył z rzutu wolnego pod poprzeczkę. Wybrzeże wygrywa i umacnia się na pozycji lidera.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:WKS TOPMET Light
6
:
1
futbolsport.pl
II Liga
Trwa zażarta rywalizacja w II Lidze, gdzie większość spotkań ma wyrównany przebieg. Tak było również w meczu pomiędzy Wpip-Mardom kontra SPOrT United SV. Potyczka może nie była jakimś olśniewającym widowiskiem, jednak zaangażowania i woli walki nie brakowało. Już w 2 minucie Bartosz Kaźmmierczak sprytnym strzałem uprzedził bramkarza gości i mieliśmy 1:0. Potem inicjatywa była po stronie SPOrT United. Goście mieli większe posiadanie piłki lecz nie przekładało się to na konkrety. To raczej gospodarze byli bliżej podwyższenia rezultatu. Trzeba jednak zaznaczyć że w pierwszej połowie obie drużyny raziły dokładnością. Akcje były rwane, zdecydowanie brakowało płynności w poczynaniach obu ekip. Nieco lepsze wrażenie sprawiał zespół Wpip-Mardom co udokumentował druga bramką. Bartosz Kaźmierczak po raz drugi w tym meczu wpisał się na listę strzelców. Do przerwy 2:0.
Na początku drugiej odsłony zobaczyliśmy lepiej grający zespół gości, który szybko zdobył kontaktowego gola bo w 28 minucie po indywidualnej akcji Alexa Iskry. Zdobyty gol nakręcił graczy Yauhena Viarouka do jeszcze lepszej gry, a że zawodnicy Mardom byli w tym fragmencie spotkania jacyś ospali, SPOrT United stwarzał sobie kolejne okazje bramkowe. Epicentrum tego był wyrównujący gol zdobyty w 38 minucie przez Alexa Iskrę, który wygrał przebitkę z bramkarzem gospodarzy. Tym samym na 12 minut przed końcem mieliśmy remis 2:2. Od tego momentu przebudziła się drużyna Wpip-Mardom, która zauważyła że mecz wymyka im się spod kontroli. W 43 minucie przeprowadził kontratak po której ponownie wyszła na prowadzenie za sprawą wyróżniającego się w tym dniu Bartosza Kaźmierczaka. Podmęczona ekipa SPOrT United SV próbowała jeszcze wyrównać, ale została skarcona w 47 minucie. Wzorową kontrę wykończy Adam Mielcarek i podopieczni Jana Kuraszkiewicza mogli się cieszyć z wygranej. Dla gości była to pierwsza porażka w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Wpip - Mardom
4
:
2
SPOrT United SV
Konfrontacja Anatolia – Rossoneri od początku zapowiadało się bardzo interesująco i rzeczywiście nie brakowało w nim emocji oraz bramek. Już w 5. minucie prowadzenie objęła Anatolia po trafieniu Efe Demira, jednak odpowiedź Rossoneri była błyskawiczna — w 6. i 8. minucie Michał Jaśkowiak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, odwracając losy meczu. Rossoneri zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem, grając bardzo poukładanie i konsekwentnie realizując założenia taktyczne. W 12. minucie Mateusz Murawski podwyższył prowadzenie, ale Anatolia nie odpuszczała — w 17. minucie trafił Uzunoglu, a w 20. minucie Mateusz Adamczak odpowiedział kolejnym golem dla gości. Końcówka pierwszej połowy była intensywna i bardzo udana dla gospodarzy. I Taylan Uzunoglu zdobywa w 22 minucie kontaktową bramkę, a tuż przed przerwą, Efe Demir dorzucił trafienie i na przerwę schodzimy przy rezultacie 4:4.
Po zmianie stron Rossoneri wzięli się ostro do roboty i pokazali swoją jakość. W 34. minucie Mateusz Adamczak ponownie trafił do siatki, a chwilę później, w 36. minucie, gola dołożył Jakub Budych. Anatolia próbowała wrócić do gry i w 41. minucie Uzunoglu zdobył swoją trzecią bramkę, jednak świetnie przygotowane stałe fragmenty gry Rossoneri robiły różnicę. W 43. minucie trafił Mateusz Murawski, w 44. minucie Adamczak, a w 47. minucie Murawski ustalił wynik meczu. Rossoneri przez większość spotkania mieli przewagę, prezentując bardziej uporządkowaną grę i skuteczność, szczególnie przy stałych fragmentach. Dla podopiecznych Marcina Jaśkowiaka jest to już czwarta wygrana z rzędu, która pozwoliła im zasiąść na fotelu lidera.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Anatolia FC
5
:
9
Rossoneri
Futbol na tak. Tak można śmiało napisać o meczu AFC Smile z Borówiec Team. Obie ekipy w tym spotkaniu był ofensywnie nastawione, przez co raz za razem dochodziło do sytuacji podbramkowych. Gospodarze postanowili od pierwszych minut iść na wymianę ciosów z młodzieżą z Borówca co po 15 minutach pachniało małą demolka. Goście prowadzili 1:6 a pierwszoplanową postacią Borówca Team był Kacper Wareńczak, który w ty czasie ustrzelił klasycznego hat tricka. Po jednym trafieniu dołożyli kolejno Bartek Kledzik, Ryszard Barszcz i Oskar Krupka. Po stronie AFC Smile na listę strzelców wpisał się Łukasz Witkowski. Jakby tego było mało AFC Smile nie wyciągało wniosków i choć w 18 minucie zdobyło drugą bramkę to jeszcze przed przerwą straciło kolejne dwie i przy stanie 2:8 schodziliśmy na przerwę.
Gdy krótko po wznowieniu, Kacper Wareńczak zdobył swoją 4 bramkę wydawało się że będzie pogrom. Nic z tego. Gospodarze wykorzystali przestój w szeregach rywala i mieli swoją chwilę w tym meczu. Od 29 do 35 minuty zdobyli kolejno cztery bramki. Gole przedniej urody w tym czasie zdobywali Maciej Burdelski trzy krotnie i Łukasz Witkowski dołożył swoje kolejne trafienie. Rozpędzeni gospodarze wyraźnie się ożywili i byli pełni nadziei bo skoro rywal do przerwy zdobył osiem bramek, to dlaczego oni tego nie mogą uczynić. Pozytywne myślenie szybko jednak zostało zweryfikowane przez Kacpra Wareńczka, który w tym meczu był nie do zatrzymania. Dawno nie widziałem zawodnika, który ma taki ciąg na bramkę i robi to z taką lekkością. Kacper pokazał przeciwnikowi w przeciągu 120 sekund, że tym dniu nie ma co liczyć na zdobycze punktowe. Zaliczył trafienia numer 6 i 7 i znowu przewaga Brówca Team zwiększyła się do 5 "oczek". W końcowym fragmencie potyczki oba zespoły dołożył jeszcze po jednym golu i to niezwykle otwarte spotkanie zakończyło się wynikiem 7:12.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:AFC Smile
7
:
12
Borówiec Team
III Liga
Tygodniowa przerwa dobrze wpłynęła na formę i dyspozycję drużyny Reoptis, która w swoim czwartym meczu rundy wiosennej pokonała Mobipol Team. Potyczka rozpoczęła się po myśli gości, którzy po błędzie obrony już w pierwszej minucie objęli prowadzenie za sprawą Wojciecha Olesińskiego. Stracony gol na starcie spotkania pomału staje się tradycją gospodarzy. Niemniej Mobipol Team w pierwszej połowie był zespołem lepszym. Lepiej operował piłką, a ich akcje był przemyślane. Jedyne czego brakowało to wyrównującej bramki. Zawodnicy Mobipol próbowali zaskoczyć bramkarza gości strzałami z daleka, lecz był one niecelne. Z kolei jak już ekipa wyklarowała sobie dobrą okazję to zawodziła skuteczność lub ostatnie podanie. Bardziej konkretni w swoich poczynaniach ofensywnych był zespół Reoptis i choć do przerwy dużo sytuacji nie miał to każda pachniała bramką. Do przerwy 0:1.
Przez dłuższy okres drugiej połowy wydawał się, że Mobipol Team w końcu przełamie mur obronny rywala i doprowadzi do remisu. Tak się jednak nie stało, a to głównie za sprawą lepszej gry gości. W 35 minucie było 0:2 po drugiej bramce Wojciecha Olesińskiego, który wykończył wzorową akcję całego zespołu Reoptis. Chwilę później odpowiedział Anton Kovalenko, jednak po kolejnych 60 sekundach różnica znowu wynosiła dwa "oczka" po trafieniu Macieja Stachowiaka. W 40 minucie była szansa aby podopieczni Daniela Zietary wrócili do meczu po żółtej kartce dla Mikołaja Czarneckego. Niestety gra w przewadze zamiast im pomóc to utrudniła. Mało tego to Reptis zdobył 4 bramkę autorstwa Kamila Kosickiego. Nadomiar tego od 42 minuty, gospodarze grali dwóch zawodników więcej, po żółtej kartce dla Matusza Sołtysiaka, który zrobił złą zmianę. I w tym przypadku Mobipol również tego nie wykorzystał. Ostatecznie spotkanie kończy gol Filipa Goździkowskiego, który przypieczętowuje trzy punkty dla Reoptisu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Mobipol Team
1
:
5
Reoptis
Zawodnicy z Podolan pokazali w tym spotkaniu swoją piłkarską wyższość nad rywalem który dopiero co przystąpił do naszych rozgrywkach. Nieokrzesany w ligowych bojach zespół Canvas Logistics dzielnie stawiał czoła swojemu rywalowi praktycznie głównie w pierwszej części meczu gdzie na straconego gola autorstwa Dawida Dominiczaka w 2 minucie tego spotkania potrafił odpowiedzieć bramką wyrównującą w 9 minucie autorstwa Adama Wyszomierskiego. Niestety im spotkanie to trwało dłużej tym doświadczenie i piłkarski spokój zaczął być domeną graczy gospodarzy którzy z minuty na minutę łapali odpowiedni luz i polot w swoich akcjach ofensywnych którego efektem były kolejne dwa trafienia w tej części meczu autorstwa Jana Paździerskiego i Huberta Hajdrycha. Tak więc do przerwy mieliśmy wynik 3-1 dla gospodarzy.
Po zmianie stron przysłowiowy domek z kart legł już przy pierwszym podmuchu wiatru na bramkę gości jaki miał miejsce w 31 minucie gdzie na przestrzeni trzech minut Szymon Chudy dwukrotnie i po razie Hubert Hajdrych i Jacek Mierzwa zdołali wypracować bramkową przewagę swojej drużynie na 7-1. Tak duża przewaga bramkowa gospodarzy spowodowała że graczom gości udało się dwukrotnie trafić jeszcze do bramki rywala dzięki czemu ich wynik końcowy był mniej rażący w oczy. Ostatecznie spotkanie to kończy się przekonywującym zwycięstwem graczy White Sox Podolany 9-3 i dzięki temu zespół ten zalicza swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:White sox Podolany
9
:
3
Canvas Logistics
Konfrontacja Antdata kontra Union Kiekrz było bardzo wyrównane i dynamiczne, a obie drużyny od początku stawiały na ofensywną grę, co przełożyło się na dużą liczbę sytuacji podbramkowych. Lepiej rozpoczęło Antdata — w 5. minucie Jakub Magdziarek otworzył wynik meczu, wykorzystując jedną z pierwszych okazji. Później gra się wyrównała, a Union Kiekrz coraz śmielej atakował. W 19. minucie Kacper Sobecki doprowadził do wyrównania, zamykając składną akcję swojego zespołu.
W drugiej części tempo spotkania jeszcze wzrosło. W 30. minucie ponownie Sobecki wpisał się na listę strzelców, wyprowadzając gości na prowadzenie. Antdata nie zamierzało jednak odpuszczać — w 38. minucie Magdziarek zdobył swoją drugą bramkę i doprowadził do remisu. Końcówka meczu była niezwykle emocjonująca — obie drużyny miały swoje szanse na zgarnięcie pełnej puli, ale decydujący cios zadał Jakub Magdziarek w 41. minucie, popisując się świetnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego. Do ostatnich sekund Union Kiekrz próbował jeszcze wyrównać, jednak defensywa Antdata wytrzymała napór rywali.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Antdata
3
:
2
Union Kiekrz
IV Liga
Obydwie drużyny w swoich pierwszych trzech spotkaniach nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa dlatego ich miejsce w ligowej rzeczywistości oscylowało gdzieś w dolnych rejonach tabeli IV ligi. W spotkanie to lepiej weszli zawodnicy z Suchego Lasu którzy to już w 7 minucie tego widowiska zdołali za sprawą Łukasza Bagrowskiego objąć skromne prowadzenie 0-1. Po stracie tej bramki zawodnicy Lutni Due 2022 starali się w dość szybki sposób odpowiedzieć swojemu rywalowi lecz ich poczynania w ofensywie nie przynosiły większego efektu. Dopiero w 18 minucie Tomasz Zagórski skorzystał z okazji i z bliskiej odległości zdołał skarcić bramkarza gości doprowadzając do wyrównania 1-1. Niestety wynik ten obowiązywał w tym spotkaniu tylko przez dwie minuty gdyż jedną z kilku okazji wykorzystał wreszcie Maciej Iłowiecki i dzięki temu rezultatem 1-2 pięć minut później zakończyła się nam pierwsza część tego spotkania.
Po zmianie stron obraz gry wyglądał następująco gracze gospodarzy próbowali wciąż atakować szukając w tym swoich okazji na doprowadzenie do remisu niestety zapominając o tym że po stracie piłki należy się też cofnąć do obrony. Z tego faktu nie byli zbytnio nie zadowoleni ich rywale gdyż wyprowadzane szybkie kontrataki przynosiły im kolejne okazje pod bramkowe przy których parokrotnie świetnie zachował się w bramce gospodarzy Piotr Jankowski. Niestety jedna z nich przyniosła drużynie z Suchego Lasu kolejne trafienie przez co drużyna gości po bramce Marcina Chorowskiego zdołała podwyższyć swoje prowadzenie na 1-3. Ostatecznie wynik ten ekipa gości zdołała dowieź do ostatniej minuty przez co pierwszy komplet punktów stał się własnością drużyny dowodzonej przez Przemysława Kwiatkowskiego.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Lutnia Due 2022
1
:
3
Suchary Suchy Las Oldboys
Od mocnego uderzenia rozpoczęli to spotkanie zawodnicy drużyny gości którzy w pamięci mieli swój ostatni wysoko przegrany bój z ekipą Wolves Team gdzie drużyna ta przegrała 2-11. Dlatego mając to w pamięci już po 2 minutach gry i bramkach Jakubów Kuzio i Czerniewicza zespół ten prowadził 0-2. Tak szybko uzyskana dwubramkowa przewaga uśpiła odrobinę czujność graczy tej drużyny z czego skrzętnie skorzystał w 8 minucie Andrea Bocchi zdobywając jak się później okazało jedyną bramkę tej drużyny w tym spotkaniu. Do końca pierwszej części meczu nie zobaczyliśmy już więcej bramek choć na brak sytuacji podbramkowych nie mogliśmy narzekać choć będąc szczerym to tych jednak było więcej pod polem karnym zespołu GSK.
W drugiej części przewagę swą nad rywalem z upływem czasu potwierdzali konsekwentnie gracze gości którzy co kilka minut znajdowali sposób na pokonanie bramkarza drużyny rywala dzięki czemu klan Jakubów dwukrotnie Czerniewicz i Peda i raz Kuzio rozprawili się z zespołem gospodarzy w stosunku 1-7 co finalnie wystawia słabą notę gospodarzom za ten pojedynek. Tak więc dzięki tej wygranej zespół Eagles FC utrzymuje dystans punktowy do dwóch pierwszych drużyn tabeli IV ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:GSK
1
:
7
EAGLES FC
Podziałem punktów zakończyło się spotkanie tych dwóch drużyn gdzie z przebiegu całego widowiska wydaję się że to gracze gospodarzy w składzie których wiodącą postacią jest ex lechita Nika Kvekveskiri byli bliżsi zainkasowania cennych trzech punktów. Od początku tego spotkania to gospodarze przyjęli pozycję boksera który stara się atakować swojego rywala a zawodnicy gości byli tym który wyczekuję cierpliwie błędu swojego przeciwnika. Jednak mimo tego faktu to do aż 18 minuty musieliśmy poczekać na pierwszą bramkę w tym spotkaniu w wykonaniu zawodników zespołu How Many Times którego szczęśliwym strzelcem okazał się być Witold Konopko który strzałem z lewej nogi za małej zasłony jednego z graczy zdołał zaskoczyć skutecznie bramkarza drużyny gości zdobywając bramkę na 1-0. Mimo tego prowadzenia i kolejnych okazji na podwyższenie rezultatu wynik tej konfrontacji nie ulegał zmianie przez to skromnym prowadzeniem zakończyła się nam ta część spotkania.
W drugiej połowie szczęście uśmiechnęło się do zawodników gości którzy w 35 minucie gry doczekali się wreszcie bramki wyrównującej której autorem został Hubert Jeżewski dzięki czemu w spotkaniu tym znów mieliśmy wynik remisowy. Sytuacja ta pobudziła do przeprowadzania kolejnych ataków zawodników gospodarzy którzy niestety w okolicach pola karnego rywala nie potrafili sobie poradzić z zagęszczoną liczbą zawodników rywala przez co futbolówka nie znalazła już więcej drogi do bramki tej drużyny. Tak więc po upływie 50 minut obie drużyny musiały przyjąć ten punkt jako cenną zdobycz.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:How Many Times
1
:
1
FC Ponalewce Poznań
V Liga
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się pod dyktando zespołu Dekpol, który częściej utrzymywał się przy piłce i starał się budować akcje pozycyjne. Techniczni Fantaści skupiali się głównie na grze w środku pola, gdzie nie brakowało walki, ale obie drużyny zachowywały wysoki poziom fair play. Pierwsza bramka padła w 15. minucie, gdy Łukasz Wojciechowski wykorzystał dogodną sytuację i otworzył wynik meczu. Do przerwy Dekpol kontrolował przebieg gry, nie pozwalając rywalom na zbyt wiele w ofensywie.
Po zmianie stron przewaga Dekpol była jeszcze bardziej widoczna. W 34. minucie Filip Wojciechowski podwyższył prowadzenie, a chwilę później, w 35. minucie, Eryk Pilarowski dołożył kolejne trafienie, praktycznie przesądzając losy spotkania. Techniczni Fantaści nie zdołali odpowiedzieć, a w końcówce meczu Mateusz Łeszyk w 44. minucie ustalił wynik po kolejnej składnej akcji zespołu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dekpol
4
:
0
Techniczni Fantaści
Potyczka pomiędzy ZEW FC a Digital Bulls od pierwszego gwizdka było niezwykle dynamiczne i obfitowało w sytuacje bramkowe. Już w 4. minucie wynik otworzył Piotr Janowski dla Digital Bulls. ZEW FC odpowiedział w 11. minucie trafieniem Krzysztofa Tobisa. W 16. minucie Norbert Zawadzki dał prowadzenie ZEW, jednak w 18. minucie najpierw Janowski wyrównał, a chwilę później Jan Podleski ponownie wyprowadził ZEW FC na prowadzenie. Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy — w 21. minucie trafił Jakub Nowakowski, a w 24. minucie Jakub Borowiak podwyższył wynik.
Po przerwie ZEW FC nie zwalniał tempa. W 35. minucie Podleski zdobył kolejną bramkę, a w 39. minucie Tobis ponownie wpisał się na listę strzelców. W 41. minucie Nowakowski podwyższył prowadzenie, natomiast w 43. minucie odpowiedział jeszcze Marcin Karwowski dla Digital Bulls. Końcówka meczu to już prawdziwy pokaz skuteczności ZEW FC — Jan Podleski zdobywał kolejne bramki w 45., 46., 47. i 48. minucie, a Jakub Borowiak dołożył trafienia w 49. i 50. minucie. Tak więc w przeciągu 5 minut, Zew FC zmiażdżył swojego rywala aplikując mu aż sześć goli.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:ZEW FC
14
:
3
Digital Bulls
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty