
Tym razem poniedziałek w lidze siódemek futbolsport.pl upłynął dość spokojnie. Co prawda spotkania były ciekawe, ale przebieg meczów w większości potyczek odbył się bez żadnych incydentów. Tylko w pojedynczych przypadkach zawodnicy wykazywali swoje niezadowolenie. Po minionej kolejce dość zmienne nastroje panują w drużynach Dentis Studio i Lutnia Dębiec 2022. Dentis był bliski zwycięstwa, ale Lutnia wyrównała w 46 minucie. Mało tego, goście grający bez swoich czołowych zawodników mogli się pokusić o trzy punkt lecz w samej końcówce trafili w poprzeczkę, a dobitka nie przyniosła rozstrzygnięcia. W III Lidze, gdzie odbyły się dwa spotkania, czwartą wygraną odnotowały Zmarnowane Talenty, które pogrążyły osłabiony zespół Magicy Zenona. Zacięty przebieg miała konfrontacja pomiędzy Obserwatorem Gospodarczym a Equipe De Oro. Gospodarze prowadzili już 2:0, ale zawodnicy Equipe odrobili straty. Niestety błąd defensywy na 3 minuty przed końcem spotkania, zadecydował o sukcesie Obserwatora. Podobny przebieg miało spotkanie na poziomie IV Ligi. Tu również KP Perła prowadziła do przerwy 0:2 z zespołem Są gorsi. Gospodarze po przerwie szybko wyrównali, jednak ostatnie słowo należało do gości. Gracze z Puszczykowa w końcowych 10 minutach przechylili szale zwycięstwa na swoja stronę. Najbardziej jednostronne widowisko zobaczyliśmy w V Lidze, gdzie Falcon F.C. podejmował McKinsey&Company. Wicelider wygrał wysoko, 8:0, a po raz kolejny swój kunszt snajperski potwierdził Noah Tillikainen. Coraz groźniejszy jest zespół WUW Poznań. "Urzędnicy" zaskoczyli drugi zespół Szturmowców i pokonali ich 1:4.
I Liga
Spotkanie 1 ligi poniedziałkowego wieczoru, było jak zderzenie precyzyjnego gabinetu Dentis Studio z dźwiękiem starej, dobrze nastrojonej lutni, gdzie od pierwszych minut gospodarze próbowali narzucić kontrolę ze znaną sobie dokładnością, a Lutnia Dębiec 2022 odpowiadała spokojną, melodyjną grą opartą na rytmie podań i cierpliwości. Pierwsza połowa długo pozostawała wyrównana, pełna prób i niedokończonych akcji, zakończona bezbramkowym remisem.
Tuż po zmianie stron, w 26. minucie Dentis przeprowadził składną akcję, którą Dominik Tomczak wykończył jak precyzyjne nacięcie, otwierając wynik meczu. Radość nie trwała długo, bo Lutnia niemal natychmiast odpowiedziała swoją melodią, a w 29. minucie Jędrzej Szczepaniak doprowadził do wyrównania, uderzając pewnie i przywracając równowagę.
Druga część meczu była jeszcze bardziej dynamiczna, a Dentis ponownie objął prowadzenie w 38. minucie, gdy Bartosz Wiśniewski popisał się indywidualnym trafieniem, jak solista wychodzący przed orkiestrę i biorący ciężar gry na siebie. Lutnia jednak nie przestawała grać swojej partytury i cierpliwie szukała momentu, który nadejdzie w samej końcówce, bo w 46. minucie po rzucie rożnym Jędrzej Szczepaniak po raz drugi wpisał się na listę strzelców, zamykając akcję niczym idealnie wybrzmiewający akord. Ostatnie minuty były walką o każdy fragment boiska, a chwilę przed końcem poprzeczka uratowała Dentis przed przegraną. Wówczas precyzyjnym strzałem popisał się Bartosz Matuk. Jednakże żadna ze stron nie zdołała już przechylić szali, remis 2:2 oddał w pełni charakter meczu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dentis Studio
2
:
2
Lutnia Dębiec 2022
III Liga
Poniedziałkowy mecz o 20:40 był jak opowieść o niespełnionym potencjale spotykającym iluzję i magię, gdzie Zmarnowane Talenty od pierwszych minut grały jak drużyna chcąca udowodnić, że ich nazwa to tylko przewrotna metafora, a Magicy Zenona mimo osłabienia aż pięcioma kontuzjowanymi zawodnikami próbowali zaczarować rzeczywistość swoją grą i utrzymać równowagę. Już w 5. minucie Igor Wietecki przełamał ich defensywne zaklęcia i otworzył wynik, nadając ton spotkaniu, które od początku toczyło się w szybkim tempie, pełnym zaangażowania i sportowego zacięcia po obu stronach, gdzie mimo trudnej sytuacji kadrowej Magicy walczyli ambitnie i z dużym szacunkiem do rywala, nie odpuszczając żadnej akcji. Z biegiem czasu było widać jednak, że brak świeżości odbiera im część ich „magii”, co Zmarnowane Talenty wykorzystywały coraz odważniej.
Po przerwie w 26. minucie Mateusz Kokot podwyższył prowadzenie po składnej akcji, która wyglądała jak wreszcie dobrze wykorzystany potencjał, druga połowa przyniosła dalszą walkę i próby Magików, którzy mimo przeciwności starali się jeszcze wrócić do gry, jednak ich akcjom brakowało finalnego efektu. Drugie trafienie w samej końcówce, w 50. minucie, zanotował Igor Wietecki zamykając mecz wynikiem 3:0 i przypieczętowując zwycięstwo drużyny, która tego wieczoru udowodniła, że potrafi przekuć talent w konkret, przy jednoczesnym zachowaniu sportowej rywalizacji i wzajemnego respektu na boisku.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Zmarnowane Talenty
3
:
0
Magicy Zenona
Dość zacięty przebieg miała konfrontacja pomiędzy Obserwatorem Gospodarczym, a Equipe De Oro. Oba zespoły miały swoje momenty w tym spotkaniu, jednak od pierwszych minut to gospodarze mieli optyczną przewagę. Po kilku groźnych akcjach, prowadzenie w 12 minucie Obserwatorowi dał Bartosz Fred. Niespełna 6 minut później było 2:0. Marcin Klimuszko zdecydował się na indywidualną akcje, okrzesaną ruletą i zdobył drugą bramkę dla gospodarzy. Swoje sytuacje bramkowe mieli również zawodnicy Equipe De Oro, a szczególnie najbardziej aktywny Antoni Pindur. To właśnie on w 21 minucie popisał się przepiękną bramką. Uderzył z dalszej odległości, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zaskoczyła Patryka Pińskiego. Do przerwy 2:1.
Zdobyty kontaktowy gol pod koniec pierwszej odsłony zadziałał motywująco na gości, którzy ruszyli po przerwie do ataku. Dwoił się i troił Antek Pindur, który miał ogromną szanse na wyrównanie jednak zmarnował super okazję. Niestety w 33 minucie, Antek stał się antybohaterem, bo za krytykowanie decyzji sędziowskich obejrzał żółtą kartkę. Mimo gry w osłabieniu ekipa Equipe De Oro przetrzymała napór rywala, a już w pełnych składach, dokładnie w 43 minucie wyrównała stan rywalizacji. Adam Przygodzki technicznym strzałem w długi róg zdobył drugą bramkę. Końcowy fragment bardzo emocjonujący. Oba zespoły walczył pełną pule. Nikt nie kalkulował. Decydująca o końcowym rezultacie okazała się 47 minuta, kiedy to fatalne zagranie obrońcy gości, na bramkę zamienił Przemysław Wiktorowski. Obserwator Gospodarczy wygrywa rzutem na taśmę, natomiast Equipe De Oro choć cały mecz ambitnie goniło, musi zejść z boiska pokonane.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Obserwator Gospodarczy
3
:
2
Equipe De Oro
IV Liga
Bardzo nierówną formę na początku sezonu wiosennego prezentuje ekipa Są gorsi. Podopieczni Jakuba Szykownego po spadku z III Ligi, ciągle szukają optymalnej formy. W swoim czwartym meczu podejmowali młody zespół KP Perła Puszczykowo. Mecz od pierwszej minuty upływał w dość spokojnej atmosferze. Tempo było wolne z małą liczba akcji podbramkowych. W miarę upływu czasu nieznaczną przewagę optyczną uzyskali goście, którzy byli bardziej konkretni w swoich poczynaniach ofensywnych. Wynik otworzył w 9 minucie Alan Czyż. Potem gracze z Puszczykowa mieli szansę na podwyższenie prowadzenie, jednak zawodziła skuteczność. W końcu się udało. Przy biernej postawie bramkarza gospodarzy, Piotr Majewski tuż przed przerwą zwiększa przewagę do dwóch bramek.
Druga połowa rozpoczęła się od intensywnych ataków drużyny Są gorsi. Ich poczynania szybko przynoszą efekty w postaci dwóch goli. Kontaktowa bramkę zaliczył w 31 minucie Mateusz Stępień, a 60 sekund później do remisu doprowadza Meti Cala, strzałem z dalszej odległości. Rozpędzeni gospodarze nie zwalniają tempa i nie dość, że wrócili do meczu to szukali trzeciej bramki. Sztuka ta im się nie udała co w dalszej części potyczki miała znaczenie na rezultat końcowy. Po okresie przewagi przeciwnika do głosu doszli goście. Najpierw w 40 minucie swoją drugą bramkę zdobył Piotr Majewski. Trzy minuty później KP Perła prowadziła już 2:4 po trafieniu Adama Kaźmierczaka, a dzieło zwycięstwa dokańcza w 49 minucie Franciszek Knop. Perła Puszczykowo odnosi drugie zwycięstwo, natomiast Są gorsi z jedną wygraną plasują się w dolnej części IV Ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Są gorsi
2
:
5
KP Perła Puszczykowo
V Liga
Dość jednostronny przebieg miało to spotkanie w którym to swoją wyższość nad rywalem udokumentowali dość wyraźnie zawodnicy Falcon F.C zwyciężając 8-0. Już w 7 minucie gry Noah Tiilikainen wpisał się po raz pierwszy na listę strzelców dzięki czemu na pierwszą bramkę w tym spotkaniu w ten wietrzny wieczór nie musieliśmy zbyt długo czekać. Dwie minuty później swój wynik strzelecki jak i całej swojej drużyny podwyższył raz jeszcze ten sam gracz więc po 9 minutach było już 2-0. Próbujący wyprowadzać poprzez swoje indywidualne szarże w kierunku bramki gospodarzy Mateusz Macioszek niestety nie był wstanie tego dnia zbyt wiele zwojować gdyż większość jego akcji kończyła się nieskutecznie. Natomiast gracze gospodarzy gdy tylko zdołali składnie całym zespołem patrz Łukasz Lekier lub indywidualnie jak w przypadku Noaha Tiilikainena wyprowadzić groźną akcję to od razu w powietrzu wisiało widmo zdobycie kolejnej bramki przez graczy tego zespołu. Tak więc do przerwy gracze drużyny Falcon F.C prowadzili 4-0.
W drugiej połowie praktycznie obraz gry nie różnił się niczym innym od tego co widzieliśmy w pierwszej części meczu. Czyli w dalszym ciągu indywidualne popisy Noaha Tiilikainena siały największe zagrożenie w szeregach graczy gości przez co jego dorobek indywidualny oraz ten drużynowy mógł być na samym końcu przyjęty przez resztę graczy zespołu gospodarzy z wielkim zadowoleniem gdyż ostatecznie wyniósł on aż 8-0. Dzięki tej wygranej zawodnicy gospodarzy umacniają swoją pozycję w czubie tabeli V ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Falcon F.C.
8
:
0
McKinsey&Company
VI Liga
Obydwie drużyny dość podobnie rozpoczęły swe zmagania na VI ligowym poziomie, dlatego ich miejsce w tabeli plasowało się w środkowej strefie. Jeszcze nie tak dawno murowanym faworytem do zwycięstwa w tym spotkaniu byłaby ekipa Szturmowców II która w swoich szeregach ma kilku graczy z doświadczeniem z wyższych lig. Niestety jak pokazały wydarzenia boiskowe doświadczenie to tym razem nie pozwoliło graczom w pomarańczowych koszulkach zgarnąć pełnej puli gdyż ich rywale skutecznie przeciwstawili się swojemu rywalowi co gracze ci zdążyli już pokazać w swoich wcześniejszych spotkaniach tego sezonu. Dlatego podbudowani tym faktem gracze gości w 8 minucie gry zadali swojemu rywalowi pierwszy cios który pozwolił im wyjść na prowadzenie 0-1. Szczęśliwym strzelcem bramki był Michał Majchrzak. W tym miejscu warto dodać że ten fragment tego spotkania był najlepszym okresem gry graczy gości czego dowodem były ich kolejno zdobyte bramki. I tak trzy minuty później prowadzenie gości na 0-2 podwyższył Jakub Songajło co mocno pokrzepiło serca reszty graczy tego zespołu. A gdy w 16 minucie swoja okazję na zdobycie bramki na 0-3 z zimną krwią wykończył Filip Poznański to zawodnicy gości byli już w siódmym niebie. Trzy bramkowe prowadzenie z takim rywalem jak ekipa gospodarzy to dla graczy gości spory wyczyn więc radości z tego faktu nie popsuła im nawet strata jednej bramki z 19 minuty której autorem był Arkadiusz Moeglich. Tak więc kilka minut później obie drużyny udały się na przerwę z wynikiem 1-3.
Po zmianie stron podopieczni Dariusza Mieczkowskiego próbowali na wszelaki sposób odrobić kolejne bramki do swojego rywala lecz sztuka ta im w dniu tym ewidentnie nie leżała co potwierdzały ich kolejno marnowane sytuację podbramkowe. Natomiast gracze gości nie zamierzali poprzestawać również tylko na tych trzech zdobytych bramkach więc w 38 minucie gry siejący sporo zamieszania w szeregach graczy gospodarzy Michał Majchrzak udokumentował swoim drugim trafieniem w tym spotkaniu co finalnie ustaliło końcowy rezultat tego spotkaniu na 1-4 na korzyść swojego zespołu. Tak więc drugie zwycięstwo w czterech spotkaniach zanotował zespół WUW Poznań.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy 2
1
:
4
WUW Poznań
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty