
Po krótkie przerwie związanej ze Świętami Wielkanocnymi, wróciliśmy na boisko przy warmińskiej. W chłodny wtorkowy wieczór rozegraliśmy sześć spotkań. W najwyższej klasie rozgrywkowej zwycięstwa odniosły drużyny Dentis Studio i Lutni Dębiec 2022. Pierwsi po ciekawym meczu pokonali Szturmowców, natomiast ekipa z Dębca wysoko ograł Poznańskie Orły. Orły w tym meczu musiały sobie radzić bez nominalnego bramkarza oraz jednego zawodnika mniej co był główną przyczyną wysokiej porażki. Dość nieoczekiwanie drużynę Leśnych Dziadków rozbiła drużyna KS Volya. Goście zagrali niezwykle efektywnie i skutecznie. Dzięki temu są nowym liderem II Ligi. Po zwycięstwie nad Lutnią Duo, kolejne trzy punkty zgarnęła drużyna FC Hangover. Tym razem ekipa okazała się lepsza od zespołu Są gorsi. Po zwycięstwie nad FC Czarnymi Kulturalnymi, zespół Squadra usadowił się na fotelu lidera VI Ligi z kompletem punktów. Wyrównujący przebieg miała druga potyczka w VI Lidze pomiędzy drużynami WUW Poznań i Fc All In. Gospodarze po roszadach w składzie zaprezentowali się niezwykle dobrze i byli o krok od zdobycia punktu.
I Liga
Ciekawe, stojące na dobrym poziomie widowisko stworzyły drużyny Szturmowców i Dentis Studio. Goście szybko objęli prowadzenie bo już w 3 minucie, wynik otworzył Dominik Jesiołowski. Dentis kontynuowała ofensywne nastawienie, jednak popełniał proste błędy w obronie. Mateusz Maćkowski dwukrotnie musiał pokazać, że należy do czołowych bramkarzy ligi futboslport.pl i obronił strzały z bliskiej odległości, wykazując się niesamowitym refleks. Niemniej w 13 minucie musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Po kolejnym błędzie przy wyprowadzeniu, Vladyslav Yonghang doprowadził do remisu. W kolejnych minutach bramkarz Dentis Studio znowu musiał się wykazać i instynktownie obronił strzał z trzech metrów. Szturmowcy mieli zdecydowanie klarowniejsze okazje bramkowe, natomiast to Dentis Studio schodził na przerwę z prowadzeniem. Dwukrotnie Karola Postka pokonał Dominik Owczarzak.
Po zmianie stron inicjatywa była po stronie gości, jednak większe posiadanie piłki mieli zawodnicy Szturmowców. Niestety w pierwszej fazie drugiej połowy popełniali błędy, które skrzętnie wykorzystywał Dominik Owczarzak. Po przerwie zdobył kolejne dwie bramki (łącznie zaliczył cztery trafienia) i ekipa Dentisu uzyskała bezpieczną przewagę bramkową. Gospodarze to jednak ambitny zespół i od 42 minuty ruszył do ataku. Mieli kilka świetnych sytuacji bramkowych, jednak Mateusz Maćkowski za każdym razem był na posterunku. Bronił jak w transie, zarówno strzały z daleka, jak i z bliska. Szturmowcy choć ich czas gonił w końcu dopięli swego. Dwukrotnie po rzucie rożnym znaleźli drogę do siatki. Bramki Alana Czekały i Marcina Lewandowskiego nieco zmazały obraz niekorzystnego wyniku. Finisz Szturmowców był mocny, lecz nastąpił za późno i to Dentis Studio mógł się cieszyć z trzech punktów.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy
3
:
5
Dentis Studio
Starcie na poziomie I Ligi pomiędzy Lutnią Dębiec 2022 a Poznańskimi Orłami od pierwszego gwizdka przypominało koncert, w którym jedna strona grała pełną orkiestrą, a druga – osłabiona, bo przez cały mecz zmuszona była występować w siódemce pomniejszonej o jednego zawodnika – próbowała szybować mimo podciętych skrzydeł. Lutnia zaczęła spokojnie, jak strojenie instrumentów, lecz gdy tylko złapała rytm, melodia stała się nie do zatrzymania – w 11 minucie Sergei Krivets uderzył pierwszy ton, a już w 13 minucie Oskar Skrupski podwyższył prowadzenie, jakby kolejne nuty układały się same. Orły, choć walczyły ambitnie, krążyły niżej niż zwykle, brak jednego zawodnika odbierał im przestrzeń i oddech, co Lutnia bezlitośnie wykorzystywała.
Druga odsłona była już prawdziwym crescendo – w 26 minucie Krivets ponownie wpisał się na listę strzelców, a minutę później Skrupski wykorzystał rzut wolny po faulu na Bartoszu Komście przed polem karnym, posyłając piłkę jak idealnie wybrzmiewający akord. W 29 minucie Sandile Keith Nxumalo dołożył kolejne trafienie, a Lutnia grała tak, jakby każda akcja była zapisana w nutach jeszcze przed rozpoczęciem meczu. W 38 minucie padły dwa gole – najpierw Nxumalo z rzutu karnego podwyższył prowadzenie, a chwilę później jedyny lot Orłów zakończył się sukcesem, gdy Adam Radzicki zdobył honorową bramkę, niczym pojedynczy, dumny przelot nad zdominowanym niebem. Końcówka należała już jednak wyłącznie do gospodarzy – w 39 i 40 minucie Bartosz Komsta dwukrotnie trafił do siatki, dokładając kolejne dźwięki do tej jednostronnej symfonii, a w 50 minucie Jędrzej Szczepaniak postawił ostatnią nutę, zamykając koncert wynikiem 9:1, który w pełni oddał różnicę sił, rytmu i możliwości, gdzie Lutnia grała jak perfekcyjnie zestrojony instrument, a Poznańskie Orły – mimo ambicji – przez całe spotkanie musiały walczyć z przeciwnikiem i własnym osłabieniem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Lutnia Dębiec 2022
9
:
1
Poznańskie Orły
II Liga
Wtorkowy mecz o 20:40 rozpoczął się jak spacer przez stary las, gdzie Leśni Dziadkowie próbowali narzucić tempo niczym doświadczeni wędrowcy, lecz szybko okazało się, że KS Volya nie zamierza błądzić między drzewami i od pierwszych minut gra z wolnością i rozmachem przypominającym wiatr hulający między koronami; już w 4 minucie Jarosław Bevz otworzył wynik, a chwilę później, w 6 minucie, Yehor Hrykhutsiuk dołożył kolejne trafienie, jakby Volya zrywała kolejne liście bez najmniejszego oporu, w 13 minucie Rostyslav Batishchiev podwyższył na 0:3, zostawiając Leśnych Dziadków w cieniu wydarzeń, którzy przez długi czas szukali swojej ścieżki w tym meczu.
Druga połowa zaczęła się równie bezlitośnie, bo w 36 minucie Ivan Nistsiuk trafił na 0:4, a zaledwie minutę później Kyrylo Firsov uderzył z rzutu wolnego na wprost bramki, posyłając piłkę jak strzałę między drzewa i podwyższając prowadzenie. W 40 minucie ponownie Nistsiuk wpisał się na listę strzelców, a przewaga KS Volya rosła jak niepowstrzymany podmuch. Dopiero w 43 minucie Krystian Nowicki odpowiedział dla Leśnych Dziadków, jakby jeden z nich odnalazł w sobie dawną siłę i przebił się przez gęstwinę obrony, ten sam zawodnik w 45 minucie zdobył drugą bramkę, dając chwilową nadzieję, lecz Volya natychmiast ją zgasiła – w 49 minucie Raman Zyl ponownie pokazał swobodę gry, a w 50 minucie Serhii Hutorov dołożył kolejne trafienie, pieczętując dominację, w tej samej minucie Piotr Ciesielski zdołał jeszcze zdobyć bramkę dla Leśnych Dziadków, jednak był to już tylko ostatni szelest liści w meczu, który zakończył się wynikiem 3:8, w pełni oddającym swobodę, lekkość i pewność wykończenia po stronie KS Volya.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Leśne Dziadki
3
:
8
KS Volya
IV Liga
Po zwycięstwie nad Lutnią Due, w kolejnym meczu ekipa FC Hangover znowu zdobyła trzy punkty. Tym razem debiutant ligi futbolsport.pl okazał się lepszy od ekipy Są gorsi. Początek spotkania nie wskazywał, że goście wyjdą z tej potyczki zwycięsko bowiem to drużyna Są gorsi w pierwszych 10 minutach stworzyła sobie trzy dogodne okazje do zdobycia gola. Niestety za każdym razem, na posterunku był bramkarz Miłosz Jaranowski, który już we wcześniejszych potyczkach pokazał się bardzo dobrej strony. Po okresie przewagi gospodarzy do głosu doszedł zespół FC Hangover. W przeciągu minuty zdobył dwie bramki. Najpierw na listę strzelców wpisał się Piotr Schedler, a po chwili drugą kontrę skutecznie wykończył Wiktor Kurzawski. Zaskoczony takim obrotem sprawy zespół Są gorsi szukał kontaktowej bramki lecz obrona z Miłoszem na czele nie dawała się zaskoczyć. Tak był do 24 minuty. Wtedy to Mateusz Stępień oddał strzał z rzutu wolnego, piłka po drodze odbiła się od głowy obrońcy i wpadał do siatki.
Drugie 25 minut to szarpana gra po obu stronach. Mało był składnych akcji, dominowała walka na całej szerokości i długości boiska. Mało był również sytuacji bramkowych, a te nieliczne kończył się niecelnymi strzałami. W 34 minucie FC Hangover podwyższyło na 1:3. Wiktor Kurzawski otrzymał prostopadłe podanie, oddał strzał, piłka po drodze odbiła się od obrońcy i zaskoczył golkipera gospodarzy. Od tego momentu Są gorsi przejęli inicjatywę i ruszyli do odrabiania strat. Okazje był lecz brakowało wykończenia. W końcu się udało. Na 3 minuty przed zakończeniem, nadzieję na remis dał Jakub Szykowny, który z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki. Gospodarze napierali i mieli dwie szanse na remis, jednak za pierwszym razem piłka trafiła w poprzeczkę, natomiast za drugim razem Jakub Szykowny nieczysto trafił w piłkę i Miłosz Jaranowski nie miał problemu z obroną tego strzału. Ostatecznie rozpaczliwa defensywa FC Hangover dał efekt i zespół mógł się cieszyć z drugiego zwycięstwa pod rząd.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Są gorsi
2
:
3
FC Hangover
VI Liga
Do czterech zwycięstw z rzędu wzrosła zwycięska passa zawodników zespołu Squadra, którzy tym razem na placu boju pozostawili graczy drużyny FC Czarnych Kulturalnych pokonując ich w stosunku 4-0. Od początku tego spotkania zespołem posiadającym większą przewagę był zespół gospodarzy dlatego też już w 9 minucie gry Bartosz Augustyniak po solowej akcji otworzył wynik tego spotkania na 1-0 na korzyść dla swojego zespołu. Kolejne minuty wyrównały nam odrobinę tą rywalizację gdyż do udokumentowania swojej wyższości graczom gospodarzy zabrakło większej precyzji w końcowej fazie swoich akcji ofensywnych. Dopiero na minutę przed końcem pierwszej części meczu Maciej Zdziechowski swoim trafieniem ustalił wynik tej konfrontacji na 2-0.
W drugiej części obraz gry znów przybrał wyrównany ton dzięki czemu akcję podbramkowe gościły dość często pod jedną i drugą bramką. Jak się okazało o rozmiarach końcowego zwycięstwa gospodarzy zadecydowała sama końcówka meczu gdzie praktycznie w ciągu dwóch ostatnich minut gracze Squadry za sprawą Alana Chabrosa i Łukasza Czerwińskiego udokumentowali swoją przewagę nad rywalem wbijając mu kolejne dwie bramki. Dzięki temu zwycięstwu zespół gospodarzy plasuję się obecnie na pierwszym miejscu w tabeli VI ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:SQUADRA
4
:
0
FC Czarni Kulturalni
Już drugi mecz z rzędu zawodnicy zespołu WUW Poznań przegrali swoje spotkanie w stosunku 3-4, co pokazuję tylko jak wiele zmian kadrowych przeszedł ten zespół w okresie przerwy zimowej. Rywalem "urzędników" była tym razem debiutujący od tego sezonu w naszych rozgrywkach ekipa Fc All In w szeregach której występuje kilku graczy byłej drużyny Kukuła Disko. Zawodnicy Ci poczuli już smak gry w najwyższej klasie rozgrywkowej ligi futbolsport.pl, dlatego przed meczem to goście byli teoretycznie stawiani jako faworyci tej konfrontacji. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy 1-0, gdy w 18 minucie gry Mateusz Kowalski z zimną krwią wykończył swoją akcję podbramkową. Taki scenariusz zwiastował nam sporo emocji na drugą część tego spotkania.
Druga odsłona tego pojedynku obfitowała już w dużą liczbę sytuacji podbramkowych oraz bramek, przez co temperatura tego widowiska rosła nam z minuty na minutę. Niespełna dwie minuty od wznowienia drugiej odsłony meczu goście doprowadzają do wyrównania. Bramkę na 1-1 zalicza Adrian Wojtysiak. Remis ten jednak gracze zespołu FC All In zdołali utrzymać tylko 120 sekund ponieważ po raz szósty w trzecim spotkaniu w tym sezonie do bramki rywala trafił Jakub Songajło i tym samym gospodarze znów mogli się cieszyć z jednobramkowej przewagi. Utrata tej bramki podrażniła morale zawodników Fc All In przez co w kolejnych minutach zobaczyliśmy ich jeszcze większe zaangażowanie w doprowadzeniu do zmiany rezultatu. Nadzieję na taki scenariusz wśród swoich kolegów podtrzymał dość szczęśliwą bramką za połowy boiska Jakub Woltman który dzięki nie najlepszej interwencji bramkarza drużyny przeciwnej zdołał wyrównać nam stan meczu. Tak więc na kwadrans przed końcowym gwizdkiem sędziego znów obie drużyny miały wynik remisowy. Z upływającym czasem pełnia walki oraz zaangażowania graczy obu drużyn podnosiła temperaturę tego spotkania co jak pokazały ostatnie minuty miało przełożenie na ilość i różnorodność kolorystyczną pokazywanych kartek dla graczy obu zespołów. Wracając jednak do meczu to dopiero w 43 minucie gry zawodnicy gości zdołali po raz pierwszy wyjść w tym spotkaniu na prowadzenie co zagwarantował im po raz drugi tego dnia Adrian Wojtysiak. Trzy minuty później z prezentu defensora gospodarzy skorzystał Marcin Juja i z bliskiej odległości trafił na 2-4. Na tą bramkę gospodarze zdołali już tylko raz odpowiedzieć trafiając za sprawą Filipa Poznańskiego który w 48 minucie gry ustalił nam wynik końcowy na 3-4. Tak więc bo bardzo emocjonującej końcówce ekipa Fc All In dowiozła zwycięstwo do końcowego gwizdka sędziego.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:WUW Poznań
3
:
4
Fc All In
Kary meczowe:
Szymon Wzięch (Fc All In) - trzy mecze pauzy
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty