
Za nami kolejny dzień zmagań w lidze futbolsprt.pl. Tym razem większość czwartkowych potyczek był bardzo wyrównana i przyniosła małą liczbę goli. Tylko w spotkaniu Kopaczy z How Many Times padło 8 goli, natomiast w pozostałych pięciu konfrontacjach padły dość skromne wynik jak na możliwości ligi. W II Lidze od meczu przeciwko drużynie FlexLink, sezon wiosenny rozpoczął zespół United 1998. Podobnie jak to miało miejsce na jesień, padł remis 2:2. Również podziałem punktów zakończyła się potyczka Unionu Kiekrz z The Naturat. Pierwsze zwycięstwo w lidze futbolsport.pl odniosła ekipa FC Hangover, która nieoczekiwanie pokonała Lutnię Due 2022. Bohaterem potyczki został bramkarz gości, Miłosz Jaranowski, który bronił jak w transie. Zacięty bój stworzyły drużyny FC Ponalewce Poznań i Suchary Suchy Las Oldboys. Do ostatnich minut rezultat spotkania był sprawą otwartą. Szczęście uśmiechnęło się gospodarzy, którzy decydującego gola o zwycięstwie zdobyli w 48 minucie. Trzy punkty na swoje konto zapisał również zespół How Many Times. Goście zagrali dobre zawody i pewnie pokonali Kopaczy. Tylko jedna bramka zadecydowała o zwycięstwie drużyny FC Trutnie MSG, która okazała się lepsza od Digital Bulls.
II Liga
Od podziału punktów rozpoczęli swe zmagania w tym sezonie zawodnicy zjednoczonych którzy w starciu z ekipą Flexlink zremisowali 2-2. Spotkanie to idealnie ułożyło się dla graczy gospodarzy gdyż po jednej z pierwszych akcji ofensywnych tej drużyny już w 2 minucie Marcin Jarysz wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niestety po dobrym początku tego widowiska organizacja gry w zespole gospodarzy zaczęła delikatnie szwankować z czego naturalnie zaczął korzystać zespół gości. Dlatego po jednej z takich okazji Emil Tomczyk doprowadził do wyrównania 1-1. Taki scenariusz wywołał u gospodarzy delikatną boiskową złość co pięć minut później skrzętnie na gola po podaniu wzdłuż bramki od swojego kompana z zespoły zamienił nie kto inny jak Piotr Skrzypczak przez co zawodnicy United 1998 na przerwę schodzili prowadząc 2-1.
Cztery minuty od wznowienia drugiej części meczu goście znów wyrównują stan tej rywalizacji gdyż odrobinę zagubiona defensywa przeciwnika poniekąd sama sprezentowała bramkę wyrównująca swojemu rywalowi której autorem był Michał Dąbrowski przez co dość szybko mieliśmy wynik 2-2. Taki stan rzeczy utrzymał się już do końca tego spotkania mimo że obydwa zespoły wypracowały sobie później jeszcze kilka sytuacji pod bramkowych po których od utraty bramki ratowali ich bramkarze lub obramowanie bramki. Tak więc wynikiem 2-2 zakończyło się spotkanie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
2
:
2
FlexLink
III Liga
Obydwie te drużyny przystąpiły do tego spotkania z kilkoma brakami kadrowymi które finalnie mogły mieć wpływ na funkcjonowanie danego zespołu w tym starciu. Dość niespodziewanie w pojedynek ten lepiej weszli gracze gospodarzy którzy potwierdzenie swojej lepszej gry od rywala w tym fragmencie tego pojedynku udokumentowali dość szybko zdobywając już w 3 minucie bramkę po strzale pod poprzeczkę autorstwa Kamila Kwiatkowskiego dzięki czemu skromna garstka sympatyków tej drużyny mogła unieść swoje ręce ku górze gdyż ich ulubieńcy prowadzili właśnie 1-0. Z upływającym czasem gracze Unionu Kiekrz starali się odpowiedzieć groźnie swojemu rywalowi lecz ich starania były tego dnia dość chaotyczne co w efekcie przełożyło się na fakt iż pierwsza część tego spotkania zakończyła się też takim samym wynikiem.
Druga odsłona tego spotkania to już znacznie lepsza postawa graczy gości którzy podrażnieni takim obrotem boiskowych wydarzeń od początku ruszyli po bramkę dającą wyrównanie. Taka postawa przyniosła im oczekiwane efekty dopiero w 38 minucie gdy swoją okazję na zdobycie bramki wyrównującej wykorzystał Michał Muszyński dzięki czemu gracze gości jeszcze mieli mnóstwo czasu by zadać swojemu rywalowi zwycięskie trafienie. Ostatecznie mimo wielu prób pod obiema bramkami wynik końcowy nie uległ już zmianie więc obie ekipy muszą zadowolić się jednym punktem co w mojej ocenie jest to mała niespodzianka.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Union Kiekrz
1
:
1
The Naturat
IV Liga
Zacięte i ciekawe widowisko stworzył drużyny FC Ponalewce i Suchary Suchy Las Oldboys. Już na starcie, mecz ułożył się pod dyktando gospodarzy, którzy w 5 minucie za sprawą Marcina Pilarskiego wyszli na prowadzenie. Szybko zdobyty gol nakręcił zawodników FC Ponalewce, którzy szukali kolejnych okazji. Z kolei goście grali dokładnie od tyłu, ale mało efektywnie do przodu. Rzadko zagrażali bramce przeciwnika, a jak już to zrobili to po strzałach z daleka. W 21 minucie po prostej stracie w obronie, Wiktor Chudak sprytnym strzałem z pięty, podwyższył na 2:0. Wydawało się, ze gospodarze mają wszystko pod kontrolą. Nic mylnego. Oldboysi, którzy do tej pory mieli mało okazji bramkowych, przebudzili się i jeszcze przed przerwą wyrównali. Najpierw technicznym strzałem popisał się Łukasz Bagrowski. Minutę później Maciej Wydmuch miał sytuację sama na sam, lecz jej nie wykorzystał. O wiele lepiej zachował się jednak za drugim razem. Tym razem oddał skuteczny strzał i na przerwę schodziliśmy przy stanie 2:2.
Druga połowa nie oscylował w dużą liczbę sytuacji podbramkowych. Dużo było walki w środku pola, a okazji strzeleckich jak na lekarstwo. Nieco lepiej w poczynaniach ofensywnych radził sobie zespół FC Ponalewce, lecz za każdym razem brakowało wykończenia, ostatniego podania. Dało się jednak wyczuć, że gospodarze byli bardzo zdeterminowani i w końcu osiągną swój cel. Nastąpiło to w 48 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu, Mikołaj Jedlikowski strzałem z głowy zdobył gola na wagę trzech punktów. Goście próbowali jeszcze wyrównać, ale ich ataki były zbyt chaotyczne.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Ponalewce Poznań
3
:
2
Suchary Suchy Las Oldboys
Do małej niespodzianki doszło w meczu pomiędzy Lutnią Due 2022 kontra FC Hangover. Gospodarze to bardzo doświadczony zespół, natomiast FC Hangover to nowicjusz w lidze futbolsport.pl. Od początku to Lutnia Due narzuciła swój styl gry, choć w początkowej fazie spotkania przydarzały im się błędy w wyprowadzaniu. Niemniej w miarę upływu czasu gospodarze doszli do głosu i stworzyli sobie kilka doskonałych okazji do zdobycia gola. Niestety za każdym razem na posterunku był bramkarz gości, Miłosz Jaranowski, który był bezsprzecznie MVP meczu. To głównie dzięki jego świetnym interwencją jego zespół nie przegrywał. Bronił strzały z daleka, ale również te z bliskiej odległości. Lutnia Due miała przewagę w polu, natomiast ich rywal, prócz szczęśliwej obrony, nastawił się głównie na kontry. Po jednej z nich goście mieli najlepszą okazję na otworzenie wyniku. Bartosz Rybarczyk miał "setkę", lecz jego strzał był za słaby. Tym samym do przerwy nie zobaczyliśmy żadnej bramki.
Druga część zaczęła się od ataków Lutni Due 2022, jednak pomimo kilku dobrych sytuacji piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki. Inna sprawa, że golkiper FC Hangover nie stracił na swojej jakości i w drugich 25 minutach bronił jeszcze lepiej. Kluczowa dla losu spotkania okazała się 32 minuta, kiedy to Tomasz Zagórski za brzydki faul otrzymał żółtą kartkę. Goście grali w przewadze i ją wykorzystali. W 35 minucie jak się później okazało, złotą bramkę zdobył Antoni Kwiatkowski. Co prawda Lutnia Due 2022 miał jeszcze szereg okazji do wyrównania, jednak w tym dniu Miłosz Jaranowski był nie do pokonania i to dzięki jego postawie niespodzianka stała się faktem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Lutnia Due 2022
0
:
1
FC Hangover
Czwartkowy chłodny wieczór przyniósł starcie, które od pierwszych minut przypominało pojedynek rytmicznego liczenia z ciężką, fizyczną pracą – Kopacze ruszyli jak robotnicy pola, próbując wykuć przewagę cierpliwością i siłą, ale How Many Times od początku zadawali pytania, na które odpowiedzi padały raz za razem z niepokojącą łatwością; w 14 minucie Andrzej Urjasz otworzył wynik, jakby odliczanie dopiero się zaczynało, a już chwilę później, w 19 minucie, Kvekveskyli podwoił prowadzenie, grając z finezją kogoś, kto zna wynik jeszcze przed końcem równania. Kopacze odpowiedzieli dopiero w 24 minucie za sprawą Dominika Szmyta, który niczym wytrwały górnik dokopał się do bramki kontaktowej.
Druga połowa pokazała pełnię ofensywnej nonszalancji gości – w 32 minucie Nikita Kvekveskyli ponownie trafił, jakby to była najprostsza czynność świata, w 38 minucie Dominik Durniat dołożył kolejne uderzenie, a przewaga rosła jak seria dobrze policzonych działań. Hablewski w 45 minucie próbował jeszcze tchnąć nadzieję w Kopaczy, lecz końcówka należała już bezsprzecznie do How many Times, gdzie Olivier Okarmus w 46 minucie i Mikołaj Plenkiewicz w 48 zamknęli mecz z chłodną precyzją, stawiając kropkę nad „i” przy wyniku 2:6. Pewność w ostatnich podaniach i bezbłędną finalizację zespołu How Many Times, pozostawiła Kopaczy z poczuciem, że tego wieczoru kopali, ale to rywale liczyli.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kopacze
2
:
6
How Many Times
V Liga
Potyczka FC Trutnie MSG z Digital Bulls od początku przypominał starcie roju pracowitych owadów z rozpędzonym stadem byków... jedni krążyli cierpliwie, szukając idealnego momentu ukłucia, drudzy napierali z impetem, próbując rozbić defensywę siłą i dynamiką. Akcje przenosiły się z jednej strony na drugą, raz uporządkowane jak precyzyjna praca ula, raz chaotyczne jak nagły zryw rozjuszonych Bulls. Sytuacji nie brakowało, lecz brakowało chłodnej głowy przy wykończeniu, bo zarówno Trutnie, jak i Digital Bulls gubiły ostatni dotyk, jakby piłka parzyła w decydującym momencie. Z każdą minutą napięcie rosło, a mecz stawał się coraz bardziej szarpany, pełen niedokończonych akcji i zmarnowanych okazji. Aż w końcu nadeszła 40. minuta, moment przełamania ciszy strzeleckiej. Jakub Śliwa, niczym najcelniej żądląca Trutnia, wykorzystał swoją okazję i wbił piłkę do siatki, nadając temu spotkaniu jedyny, ale decydujący akcent. Digital Bulls rzuciły się jeszcze do ataku, próbując odpowiedzieć siłą i determinacją, lecz mimo kolejnych prób brakowało im precyzji, a defensywa gospodarzy zamknęła dostęp do bramki jak dobrze strzeżony ul. Końcowy gwizdek przypieczętował wynik 1:0. Mecz walki, intensywności i niewykorzystanych szans, w którym jeden moment przesądził o wszystkim.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Trutnie MSG
1
:
0
Digital Bulls
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty