
Trzeci środowy maraton piłkarski w lidze futbolsport.pl przyniósł sporo interesujących i zaciętych potyczek. Większość spotkań była bardzo wyrównana i trzymała w napięciu do ostatnich sekund. Tym razem była to gospodarska środa bowiem w sześciu konfrontacjach to gospodarze byli gór. Padły dwa remisy, a 4 potyczki zakończył się na korzyść drużyn przyjezdnych. W I Lidze odbył się cztery spotkania. I tak Wybrzeże Klatki Schodowej bo bardzo dobrym widowisku pokonało PLUSdo Metalmex. FC Kwiatowe w swoim pierwszym meczu rundy wiosennej okazały się lepsze od Lutni Dębiec 2022. Dentis Studio nie bez problemów uporał się z Witaminowymi Ancymonami, a FC Faworyt ograł Whiskonzy. Drugi poziom ligi futbolsport.pl przyniósł zaciętą konfrontację między zespołami Wpip-Mardom a Rossoneri. Potyczka miała wyrównany przebieg, a w końcowym rozrachunku to goście mogli się cieszyć z trzech punktów. Jedno spotkanie odbyło się w III Lidze, gdzie Reoptis podejmował Canvas Logistics. Wygrali gospodarze, choć swoją grą nie zachwycili. Trzy mecze odbył się w IV. W hitowym starciu ukraiński Wolves Team rozbił Eagles FC, a pierwszoplanową postacią gości był Oleksand Moroz zdobywca 7 bramek. Nowe stroje pozytywnie wpłynęły na formę drużyny KP Perła Puszczykowo. Młody zespół w dobrym stylu wysoko pokonał GSK. Z kolei w potyczce Drużyny Doznań Poznań z FC Acustico padł remis, choć to gospodarze byli bliżsi zwycięstwa bowiem bramkę na 2:2 stracili w ostatniej minucie meczu. Twardy bój na poziomie V ligi stoczyły ekipy Zew Fc i The Gooners. Temperatura spotkania była wysoka i po emocjonującym meczu, zespoły podzieliły się punktami. Z dobrej strony w meczu przeciwko ekipie Squadra, zaprezentowała się drużyna WUW Poznań. Przez całe spotkanie gospodarze dotrzymywali kroku swojemu rywalowi i dopiero w 50 minucie stracili gola na wagę punktu. W drugim meczu VI Ligi, FC Ochraniacze co prawda przegrali z zespołem Mikroball, ale pozostawili po sobie dobre wrażenie. Ogólnie wczorajszy dzień Dzień obfitował w wyrównane i emocjonujące pojedynki, szczególnie z wyróżnieniem wyników Wolves Team oraz dobrej formy KP Perła Puszczykowo po zmianie strojów.
I Liga
Bardzo dobre widowisko stworzył drużyny Wybrzeża Klatki Schodowej i PLUSdo Metalmex. Mecz miał dynamiczny przebieg i oscylował w wiele ciekawych zagrań i pięknych bramek. Nieznacznie lepszą drużyną okazało się WKS, a o wyniku końcowym w dużej mierze zadecydowały indywidualności. Lepiej potyczkę rozpoczęli goście, którzy w 5 minucie objęli prowadzenie. Maciej Puk wykorzystał zawachanie obrońcy Wybrzeża. Odpwiedź nastąpiła w 10 minucie. Po szybkim kontrataku, piłka trafiła pod nogi Kacpra Wiarusa, a ten technicznym strzałem nie dał szans Pawłowi Sobala. Kolejne minuty to dużo gry w pressingu, głównie w środku pola. Co prawda sytuacji podbramkowych nie było zbyt wiele, jednak intensywne tempo spotkania nie pozwalało się nudzić. W 18 minucie gosdodarze wyszli na prowadzenie. Dawid Litka oddał mocny strzał, piłka po drodze odbił się od obrońcy i przelobowała golkipera PLUSdo. Do przerwy 2;1.
Po zmianie stron spotkanie nie straciło na swojej atrakcyjności. Nadal byliśmy świadkami walki na całej szerokości i długości boiska o ligowe punkty. W 33 minucie, goście odrobili straty, a ponownie na listę strzelców wpisał się Maciej Puk, który znowu wykorzystał niepewną postawę obrony rywala. Po wyrównującym golu potyczka nabrał jeszcze więcej rumieńców bowiem żadna z drużyn nie zadawalał się remisem. Jako pierwsi cios zadali gracze Wybrzeża, a dokładnie Mateusz Tyrbek, który huknął jak z armaty. Piłka jeszcz odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Bramka stadiony świata. 180 sekund padło wyrównanie. Tym razem silnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Marcel Malinowski. Decydująca o losach spotkaniach okazała się 45 minuta. Wtedy to dał o sobie znać Adrian Cebula. Najpierw wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a w 49 minucie przypieczętował wygraną zdobywając drugą bramkę. Tym samym mecz dwóch godnych siebie przeciwników zakończył się wygrana WKS 5:3.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:WKS TOPMET Light
5
:
3
PLUSdo Metalmex
Drugi z meczów na boisku C, tym razem rozpoczynający się o godzinie 20:05 był jak spotkanie rozkwitającego ogrodu z dźwiękiem starej, dumnej lutni, gdzie FC Kwiatowe od pierwszego gwizdka rozsiało ofensywne płatki gry i już w 2. minucie Patryk Gronek otworzył wynik, a chwilę później w 4. minucie Oliwier Szulc podwyższył prowadzenie, nadając spotkaniu tempo niczym wiosenny rozkwit, Lutnia Dębiec 2022 odpowiedziała jednak z charakterem i muzyczną precyzją, w 9. minucie Sergei Krivets trafił do siatki zaraz po wznowieniu. Szybko jednak z kolejnym ciosem Kwiatowych, bo w tej samej minucie Wojciech Matłoka ponownie rozkwitł pod bramką rywali, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:1.
Druga część meczu była bardziej wyrównana, jak dialog dwóch różnych stylów – żywiołowej natury i spokojnej melodii – a zawodnicy obu drużyn pokazali duże zacięcie sportowe i wzajemny szacunek, nie odpuszczając żadnej piłki, lecz grając fair. W 35. minucie Wojciech Matłoka zdobył swoją drugą bramkę, umacniając przewagę Kwiatowych, jednak Lutnia do końca grała swoją melodię i w 44. minucie Artur Marciniak zmniejszył straty. Końcowy wynik 4:2 był jak harmonia ogrodu i muzyki, gdzie skuteczniejsze okazały się Kwiatowe, ale obie drużyny zasłużyły na uznanie za walkę i styl.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Kwiatowe
4
:
2
Lutnia Dębiec 2022
Plejada spotkań boiskowych w środowy wieczór mogła zwiastować świetne widowisko, które o 20:55 rozpoczęło się jak precyzyjny zabieg w gabinecie Dentis Studio, którzy od pierwszych minut grali dokładnie i z chirurgiczną skutecznością. Szybko przyniosło to efekt bo już w 5. minucie, Dominik Tomczak otworzył wynik, jednak Witaminowe Ancymony odpowiedziały jak energetyczny zastrzyk, w 10. minucie wyrównał Jakub Kowalewski, nadając meczowi żywy, nieprzewidywalny rytm. Gra falowała jak starcie precyzji z chaotyczną, ale pełną wigoru mieszanką witamin, aż do drugiej połowy.
Tam krótko po zmianie stron, dokładnie w 27. minucie Sławomir Kubeczak ponownie dał prowadzenie Dentisowi, lecz już w 29. minucie Kowalewski znów ukuł rywali i doprowadził do remisu. Chwilę później emocje sięgnęły zenitu, gdy w 34. minucie Szymon Białek obejrzał pierwszą żółtą kartkę za nieostrożny wślizg, a w 39. minucie nieudanie interweniował w polu karnym, za co otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, zostawiając swoją drużynę w osłabieniu. Dentis Studio wykorzystało niczym lekarz korzystający z przewagi narzędzi, bo w 36. minucie Bartosz Wiśniewski trafił do siatki właśnie przeciwko grającym w osłabieniu Ancymonom, a potem poszło już jak dobrze przeprowadzona seria zabiegów – w 40. minucie Dominik Jesiołowski wykorzystał rzut karny, a chwilę później w 41. minucie Krystian Bąk powiększyli przewagę. Mimo to Witaminowe Ancymony nie straciły energii i do końca walczyły, czego efektem była bramka Wojciecha Tokarskiego w 42. minucie, jednak końcowy wynik 5:3 pozostał po stronie Dentis Studio, które tego wieczoru połączyło precyzję z wykorzystaniem kluczowych momentów.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dentis Studio
5
:
3
Witaminowe Ancymony
Ten mecz od początku miał w sobie ciężar oczekiwań, bo FC Faworyt grał jak zespół, który nie tylko chce, ale wręcz musi potwierdzić swoją nazwę, narzucając tempo i kontrolę niczym pewny typ, podczas gdy Whiskonzy odpowiadali stylem bardziej nieuchwytnym, jak łyk mocnego trunku – nieprzewidywalnym, chwilami chaotycznym, ale potrafiącym zaskoczyć. Jako pierwszy uderzył właśnie Faworyt, gdy w 10. minucie Valerii Klymyk wykończył akcję z zimną krwią, a w 19. minucie Nazar Bevz podwyższył prowadzenie, dokładając kolejną cegiełkę do dominacji gospodarzy, którzy grali z wyraźnym nastawieniem na zwycięstwo, co podkręcało napiętą atmosferę meczu, mimo że wszystko toczyło się w granicach fair play i bez kartek. W 23. minucie Marian Stankivskij dołożył trzeciego gola, wieńcząc ofensywny napór Faworyta, jednak jego udział w meczu zakończył się przedwcześnie, bo później, przy dośrodkowaniu w 40. minucie, bez kontaktu z rywalem nadwyrężył kolano i nie wrócił już na boisko.
Whiskonzy nie zamierzali jednak pozostać tylko tłem i w 27. minucie Eryk Włodarczak pokazał pełnię swoich możliwości – drybling, samodzielna akcja i spokój w rozegraniu zakończone bramką były jak kunsztownie skomponowany smak, który zasłużył na szczególne wyróżnienie. Do końca meczu goście próbowali jeszcze zmienić losy spotkania, jednak FC Faworyt utrzymał kontrolę, zamykając mecz wynikiem 3:1, który był potwierdzeniem ich ambicji i konsekwencji, choć okupionym rosnącymi emocjami i jednym bolesnym urazem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Faworyt
3
:
1
Whiskonzy
II Liga
Ciekawe i emocjonujące starcie zafundowały nam ekipy Wpi-Mardom i Rossoneri. Oba zespoły przystępowały do spotkania opromienione zwycięstwem w pierwszej kolejce. Gospodarze bardzo chcieli sprawić niespodziankę i ograć doświadczony zespół gości co był widać od pierwszej minuty. Mardom atakował, czego efektem była bramka Jana Kuraszkiewicza zdobyta w 10 minucie, który wykorzystał ospałosć graczy Rossoneri. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać bo już dwie minuty późnej zagranie Michała Jaskowiaka, wykorzystał Adnan Zaid i mieliśmy remis. Od tego momentu goście przejęli kontrolę nad meczem czego efektem był dwie bramki w końcówce pierwszej połowy autorsta niezawodnego Mateusza Murawskiego i Bartka Kadrzyńskiego.
W drugiej części, wydawało się że Rossoneri wypunktuje ambitny zespół Wpip-Mardom napędzany akcjami Adama Mielcarka, jednak napierw sytuacji sam na sam nie wykorzystał Murawski, a chwilę później fatalnie spudłował Patryk Markiewicz. W odwrocie Mardom przejął inicjatywę i w 40 minucie wykorzystał rzut karny. Skutecznym egekutorem okazał się Adam Mielcarek dzięki czemu jego zespół poczuł wiatr w plecy. Gospodarze atakowali z duża intensywnością, jednak defensywa Rossoneri skutecznie odpierała ataki i dowiozła wygraną do końcowego gwizdka sędziego.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Wpip - Mardom
2
:
3
Rossoneri
III Liga
Droga przez mękę. Tak można powiedzieć o kolejnym występie drużyny Reoptis, której rywalem był zespół Canvas Logistics. Rzadko się zdarza bym o zespole wygrywającym pisał negatywnie, jednak to co na obecną chwilę prezentuje ekipa Reoptis niczym nie przypomina zespołu z jesieni. Oczywiście nie ujmując drużynie Canvas Logistics, która zdecydowanie zagrał najlepsze spotkanie z dotychczasowych. Do 38 minuty goście byli równorzędnym przeciwnikiem. Mało tego w pierwszej odsłonie stworzyli sobie więcej klarownych okazji do zdobycia gola niż przeciwnik. Co prawda Reoptis miał przewagę w posiadaniu piłki, jednak nic z tego nie wynikało. Wszystkie jego strzały był blokowane, natomiast rywal może rzadko gościł pod bramką przeciwnika, ale był bardziej konkretniejszy. Napierw w 14 minucie wyprowadził ich na prowadzenie Klaudiusz Janiak. Potem zawodnicy Canvas stworzyli sobie dwie świetne okazje i tylko ich słodką tajemnicą jest, zcemu nie prowadzili wyżej. Niestety to się zemściło w 21 minucie, kiedy to Jeremiasz Pawłowski przełamał niemoc strzelecką drużyny Reoptis.
W drugiej odsłonie obraz gry zbytnio nie uległ zmianie. Reoptis atakował, lecz robił to bardzo niedokładnie i chaotycznie. Przy tym popełniła błędy w ustawieniu. A goście konsekwentnie grali swoje i w 32 minucie po koronkowej akcji całego zespołu, ponownie wyszli na prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Adam Wyszomierski. Od tego momentu gospodarze ostro wzięli się do roboty i choć ich jakość gry mocno nie uległa zmianie, to słabnący przeciwnik zaczął popełniać błędy. W 35 minucie do wyrównania doprowadził Bartosz Zgarda, który wykorzystał prostopadłe podanie. Trzy minuty późnej pięknym strzałem popisał się Mateusz Zurawski i gospodarze wyszli na prowadzenie. Canvas próbował jeszcze nawiązać walkę, lecz rywal nie dał już sobie wydrzeć wygranej. W 42 i 46 minucie powiększył przewagę bramkową i po słabym meczu odniósł pierwszą wygraną w sezonie wiosennym.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Reoptis
5
:
2
Canvas Logistics
IV Liga
W świetnych nastrojach opuszczali boisko na Golęcinie zawodnicy KP Perła Puszczykowo, którzy w swoim drugim meczu rundy wiosennej w bardzo dobrym stylu pokonali GSK. Nowe stroje gospodarzy pozytwnie wpłnęły na formę zespół, który praktycznie przez całe spotknie był ekipą lepszą. Już w pierwszych 25 minutach młody zespół z Puszczykowa zagrał koncertowo. Wszystko im wychodziło. Rozpoczął w 2 minucie Adam Kaźmierczak. Na kolejne trafienie czekać musieliśmy do 17 minuty, jednak gospodarze jak się rozstzrelali to na dobre. Napierw na 2:0 podwyższył Alan Czyż. Chwilę później swoją drugą bramkę zaliczył Adam Kaźmierczak, a w 19 minucie był już 4:0 po bramce Dawida Krzyżaniaka. W pierwszej odsłonie GSK grało bardzo ospale, bez elementu zaskoczenia. Mało tego nie stworzyło sobie żadnej dogodnej okazji do zdobycia gola.
Nieco lepiej goście wyglądali po przerwie, jednak to ich rywal zdobywał tylko bramki. Tuż po wznowieniu sprytnym strzałem popisał się Piotr Majewski i na tablicy świetlnej widniał wynik 5:0. W 32 minucie było 6:0, po golu Adam Kaźmierczaka, który swój dobry występ ukonorował trzema golami. W kolejnych minutach gra się nieco wyrównała, a swoje szanse bramkowe miała ekipa GSK. Niestey na ich niekorzyść bramkarza KP Perła był bardzo czujny i skoncentrowany. Nie dał się ani razu zaskoczyć. W samej końcówce rezultat końcowy ustalił Dawid Krzyżaniak i KP Perła Puszczykowo odniosła okazałe zwycięstwo.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:KP Perła Puszczykowo
7
:
0
GSK
Orły bez silne w starciu z watahą wilków w meczu na szczycie IV ligi. W spotkaniu dwóch drużyn które przed tym pojedynkiem miały na swoim koncie po dwa zwycięstwa wydawało się że losy tego pojedynku będą miały bardziej wyrównany przebieg. Niestety taki scenariusz towarzyszył nam tylko do okolic 17 minuty gdzie po bramkach w 15 minucie na 0-1 Oleksandra Moroza i bramce wyrównującej w 16 Dawida Dzikowicza wynik tej rywalizacji brzmiał 1-1. Po tych dwóch trafieniach dających remis od 19 minuty do głosu doszli już głównie tylko zawodnicy gości którzy na przestrzeni pięciu minut zaaplikowali swojemu rywalowi kolejne cztery bramki, które w efekcie pozwoliły graczom tego zespołu zejść na przerwę z prowadzeniem 1-5.
W tym momencie tego spotkania ciężko było patrzeć na twarze graczy gospodarzy, którzy z dużym nie dowierzaniem zerkali na wynik z pierwszych dwudziestu pięciu minut tego spotkania. Niestety obraz gry po przerwie był momentami jeszcze bardziej przytłaczający co nie specjalnie miało służyć motywująco na morale graczy tego zespołu. Natomiast w zespole gości wszystko funkcjonowało tak jak należy dlatego z zabójczą precyzją i konsekwencją gracze gości wbijali kolejne bramki swojemu rywalowi. Ostatecznie mecz ten gracze Wolves Team zwyciężyli 11-2 i po trzech rozegranych spotkaniach zespół ten może pochwalić się kompletem punktów i przodownictwem w tabeli IV ligi z bilansem bramkowym plus 37.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:EAGLES FC
2
:
11
Wolves Team
Środowy wieczór o 19:10 na sztucznej murawie przyniósł starcie pełne emocji i rytmu między Drużyną Doznań Poznań a FC Acustico, gdzie od początku Doznania ruszyły jak fala wrażeń i już w 4. minucie Szymon Kowalski otworzył wynik, nadając ton spotkaniu. Acustico odpowiedziało spokojnie i harmonijnie, a w 14. minucie Wiktor Ławicki wyrównał po składnej akcji.
Druga połowa była jak mocniejszy refren, w którym ponownie zabłysnął Szymon Kowalski, trafiając w 33. minucie na 2:1, lecz gdy wydawało się, że emocje przechylą szalę, FC Acustico zachowało swój rytm i w 49. minucie Bartek Maik doprowadził do remisu 2:2, który jak ostatni akord meczu oddał równowagę między intensywnością doznań a piłkarską harmonią.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Drużyna Doznań Poznań
2
:
2
FC Acustico
V liga
Dość ciekawy i dramatyczny zwłaszcza w tej drugiej części meczu miał przebieg tego spotkania w którym to ostatecznie obie ekipy podzieliły się punktami. Już w 3 minucie tego spotkania ekipa gości objęła jednobramkowe prowadzenie którego autorem był Oskar Kaczorowski. Ta szybka bramka gości uśpiła chyba jednak ich czujność pięć minut później bowiem bramkę na 1-1 precyzyjnym strzałem z lewej nogi uzyskał Jakub Borowiak. Od tego momentu mecz ten zaczął nabierać pikanterii przez co co raz częściej dość płynna gra była przerywana technicznymi faulami. Fakt ten jednak nie przeszkodził w tym byśmy jeszcze w końcówce tej części meczu zobaczyli kolejne trafienie. Bohaterem graczy gości w 23 minucie okazał się Nikodem Paupa który swoim trafieniem na 1-2 pozwolił swej ekipie cieszyć się z jednobramkowej przewagi w przerwie tego pojedynku.
Po zmianie stron z upływem czasu mecz ten momentami znów zaczął zmierzać w kierunku wrzenia co ze strony arbitra musiało skutkować schładzającymi głowę żółtymi kartkami. Gdy w 37 minucie gry gracze gości uzyskali bramkę na 1-3 autorstwa Franciszka Paulika wydawało się że mentalnie to oni są bliżsi wygranej. Niestety gorące głowy kilku graczy w zespole gości spowodowały iż na ostatniej prostej tego spotkania arbiter meczu wyrzucił z boiska z żółtymi kartonikami jednocześnie dwóch graczy tego zespołu co jak się chwilę później okazało miało znaczący wpływ na końcowy rezultat tego spotkania. I tak wpierw grę w przewadze bramką na 2-3 w 41 minucie udokumentował swoim drugim trafieniem Jakub Borowiak by minutę później dzieła doprowadzającego do wyrównania 3-3 dokończył Jakub Nowakowski. Tak więc gracze gospodarzy w 100% wykorzystali grę w przewadze która pozwoliła im znów wrócić do rywalizacji. Ostatecznie po bardzo emocjonującej końcówce tego spotkania obie ekipy musiały zadowolić się wynikiem 3-3 i jednym punktem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:ZEW FC
3
:
3
The Gooners
VI Liga
Obydwie drużyny przystępowały do tego spotkania w dobrych nastrojach gdyż rozpoczęły ten sezon od wygranych. Fakt ten w przypadku graczy gości nie jest już raczej niczym nadzwyczajnym co jednak w przypadku gospodarzy nie należy już do codzienności. Sytuacja ta jednak w tym sezonie może ulec zmianie gdyż gracze WUW Poznań dokonali kilku ciekawych ruchów transferowych, które na pewno dadzą im w tym sezonie jeszcze jakieś kolejne punkty. Dlatego nie świadomi tego faktu zawodnicy gości w 2 minucie meczu doznali małego szoku gdy Jakub Songajło wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 1-0. Na szczęście dla graczy Squadry Michał Sobieski cztery minuty później unormował podniesione tętno swoich kolegów doprowadzając do wyrównania. Niespełna dwanaście minut później Jakub Songajło i jego koledzy z drużyny znów cieszyli się z prowadzenie 2-1 co ich rywale przyjęli już z małym nie dowierzaniem. Jednak tym razem na odpowiedz zawodników tej drużyny musieliśmy poczekać tylko kilka sekund gdyż w tej samej minucie po drugiej stronie boiska bramkę na 2-2 uzyskał Adam Bayraktar. Gdy wydawało się że takim rezultatem zakończy się nam ta część spotkania rzut wolny w 24 minucie wykonywał skuteczny tego dnia do bólu Jakub Songajło. Jak się okazało po jego strzale futbolówka otarła się od zawodnika w murze co delikatnie zmyliło bramkarza gości przez co finalnie piłka zatrzepotała w bramce rywala ustalając wynik do przerwy na 3-2.
Po zmianie stron gracze Squadry zacieśnili swoje szyki co przyniosło im sporą korzyść w 33 minucie. Swoją drugą bramkę w tym spotkaniu uzyskał Michał Sobieski i tym samym mieliśmy wynik 3-3. W kolejnych minutach tego spotkania obydwie drużyny walczyły zaciekle, dzięki temu jedni i drudzy zdołali sobie wypracować sporą ilość sytuacji bramkowych. Niestety najczęściej zawodziła skuteczność lub dobrze byli dysponowani bramkarze obu ekip. Ostatecznie o zwycięstwie graczy gości zadecydowała ostatnia akcja meczu, gdzie rzutem na taśmę bramkę na 3-4 dla ekipy Squadry zdobył Maciej Zdziechowski. Tak więc po emocjonującym pojedynku komplet punktów stał się własnością gości.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:WUW Poznań
3
:
4
SQUADRA
Pierwsza część tego pojedynku mimo iż dość szybko obie drużyny strzeliły po jednej bramce była dość wyrównana i bez większej historii tak więc od 6 minuty bardzo długo towarzyszył nam wynik 1-1. Faworytem tego pojedynku byli gracze gości tak więc to na nich spoczywał ciężar udowodnienia sobie oraz swojemu rywalowi swojej wyższości w grze i w wykorzystywanych sytuacji podbramkowych. Fakt ten jednak chyba trochę zaszkodził im samym gdyż wiele podań było niecelnych i tym samym dało się wyczuć w ich grze pewną nerwowość. Dopiero sama końcówka pierwszej części meczu i początek drugiej pokazał nam za co lubimy oglądać zespół gości. Dwa trafienia w tej fazie meczu Kacpra Tkaczyńskiego oraz po jednym Hipolita Roszkowskiego i Krystiana Lisa pozwoliły ekipie Mikroball wypracować sobie bezpieczną przewagę bramkową, którą drużyna ta zdołała finalnie utrzymać do końcowego gwizdka. Natomiast w zespole gospodarzy mimo iż drużyna ta wróciła do domu bez punktów słowa uznania należą się strzelcowi dwóch bramek Aleksandrowi Rucińskiemu który to bardzo często w pojedynkę stwarzał spore problemu drużynie gości. Ostatecznie drużyna Mikrobal zwycięża 2-5 i dzięki temu zespół ten umacnia swoją pozycję lidera tabeli VI ligi.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Ochraniacze
2
:
5
Mikroball
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty