
Od wysokiego "C" zaczęliśmy nowy tydzień zmagań w lidze siódemek futbolsport.pl. Było bardzo intensywnie i ciekawie, a do tego potyczki stały na wysokim poziomie. W głównej mierze dobrą jakość piłkarską zaprezentowały ekipy w najwyższej klasie rozgrywkowej, gdzie rozegraliśmy dwa spotkania. FC To The Top podejmował Niereal, a Dentis Studio grał z zespołem futbolsport.pl. Pierwsza konfrontacja zakończyła się sukcesem gości, którzy przygotowali świetną taktykę na mecz z mistrzem i dzięki temu podtrzymują zwycięską passę. Druga potyczka nie mniej ciekawa zakończył się podziałem punktów. Swojego pogromcę na drugo ligowym biegunie znalazła drużyna Borówiec Team. Lepsza od nich okazała się ukraińska ekipa FC Fortuna. Po przerwie zimowej do gry przystąpił zespół Styku Transport-Kumple z Piły, który tradycyjnie rozgrywał dwa spotkania. Inauguracja zawodnikom z Piły wyszła słabo bowiem wywalczyli oni punkt. W pierwszym meczu musieli uznać wyższość Dekpolu, natomiast w spotkaniu przeciwko PS Flower uratowali remis już w doliczonym czasie. Po remisie i porażce, pierwszych trzech punktów w rundzie wiosennej dorobił się zespół Kultywator Brzozogaj. Ekipa pokonała KS Siepomaga 5:0
I Liga
Świetny start w sezon wiosenny odnotowuje ekipa Niereal, która w swoim trzecim meczu odniosła trzecie zwycięstwo. Tym razem goście okazali się lepsi od obrońcy tytułu, drużyny FC To The Top. Potyczka rozpoczęła się niezwykle intensywnie. Dwie okazje na objęcie prowadzenia miał Niereal, w odpowiedzi gospodarze trafili w słupek. Kolejne minuty to optyczna przewaga To The Top, jednak Niereal mądrze się bronił i próbował kontratakami kąsać swojego przeciwnika. W 14 minucie goście popełnili jednak błąd. po rzucie rożnym, Yehor Stapanchenko otrzymał prostopadłe podanie, a że miał dużo miejsca w polu karnym, technicznym strzałem pokonał Darka Pawlaka. Mecz prowadzony w szybkim tempie rozkręcał się z minuty na minutę. Ciekawa była końcówka pierwszej odsłony. Najpierw pięknym strzałem popisał się Kamil Jańczak. Piłka odbiła się od słupka, potem od bramkarza i wpadał do siatki. Radość Niereal z remisu nie trwała jednak długo. 60 sekund później z rzutu wolnego przymierzył Yevhenii Shamin i mistrz odzyskał prowadzenie.
Druga połowa jeszcze bardziej emocjonująca i trzymająca w napięciu. Krótko po wznowieniu, dokładnie w 29 minucie pięknym strzałem w same okienko popisał się Tymoteusz Springer i na tablicy świetlnej mieliśmy remis 2:2. Podrażnieni gospodarze podkręcili tempo i uzyskali przewagę. Z kolei Niereal wycofał się i wyraźnie czekał na swoje okazje. Pierwsza nastąpiła w 36 minucie, kiedy to po kontrataku Przemek Pawlak zdobył gola dla gości. FC To The Top chciał szybko wyrównać, ale po trzech minutach dostał kolejny cios. Wzorową kontrę Nierealu ponownie wykończył Przemek Pawlak i przewaga gości wzrosła do dwóch "oczek". Końcowe 10 minut to intensywne ataki gospodarzy, którzy mieli przewagę jednak nic z niej nie wynikało. Defensywa Nierealu stanowiła monolit i nawet jak grała w osłabieniu, radziła sobie świetnie z atakami rywala. W samej końcówce obie ekipy grały w osłabieniu, lecz nie wpłynęło to na obraz meczu, a co najważniejsze na rezultat i pełna pula powędrowała do ekipy Niereal, która jest samotny liderem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC To The Top
2
:
4
Niereal
Jedną z ostatnich ekip, która przystąpiła do sezonu wiosna 2026 w I lidze jest ekipa Dentis Studio. Na starcie rywalem podopiecznych Piotra Wardeńskiego była drużyna futbolsport.pl. Trzeba przyznać, że potyczka była przednim widowiskiem, prowadzonym w bardzo żywym i dynamicznym tempie. Od pierwszych minut to gospodarze nadawali ton spotkaniu, z większą kontrolą nad piłką i częstymi akcjami ofensywnymi. Drużyna futbolsport.pl czekała na okazje do kontrataków, wycofując się nieco, by zaskoczyć rywala. W 10 minucie wynik otworzył Dominik Jesiołowski. Prowadzenie gospodarze utrzymali zaledwie 60 sekund bowiem wyrównał Tomasz Węcławek, który wykorzystał błąd obrony rywala. Dentis nie rezygnował i jeszcze przed przerwą zdołał ponownie wyjść na prowadzenie po golu Bartosza Wiśniewskiego, który skutecznie wykończył kontrę.
W drugiej części mecz jeszcze bardziej nabrał koloryty. Spotkanie nabrało jeszcze większej intensywności, z wymianą ataków i bramkowych okazji po obu stronach. Żadna z drużyn nie kalkulowała, a na boisku działo się dużo. W 38 minucie padło wyrówanie. Niefrasobliwość w defensywie wykorzystał Jakub Pawłowski, który z bliskiej odległości dopełnił tylko formalności. Ostatnie 12 minut to zacięta walka o zwycięstwo, z większą kontrolą gry po stronie Dentis Studio. Mimo to, żadna z drużyn nie zdołała zdobyć kolejnej bramki. Drużyna gospodarzy miała więcej prób, zarówno z rzutów wolnych, jak i w akcjach kombinacyjnych, lecz zabrakło skuteczności. Futbolsport.pl groźnie kontratakował i, gdyby lepiej rozegrał ostatnie podanie, wynik mógłby się zmienić na ich korzyść. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, a obie ekipy pokazały dużą walkę i zaangażowanie. Emocje, szybkie tempo i wymiana ciosów sprawiły, że był to widowisko na wysokim poziomie, choć brakowało ostatecznego trafienia decydującego o zwycięstwie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dentis Studio
2
:
2
futbolsport.pl
II Liga
Spotkanie dwóch starych znajomych z III ligowej rywalizacji był jak zwykle pojedynkiem które dostarczyło nam sporo piłkarskich wrażeń i emocji dzięki czemu każdy kto był świadkiem tego pojedynku nie mógł narzekać na nudę. Gospodarze przystąpili do tego spotkania w dość okrojonym składzie choć ze swoją pełną siłą ofensywną natomiast ich rywale stawili się po drugiej stronie boiska w szerokim składzie łącznie z Kevinem Durueke co potwierdzało tylko że gracze ci potraktowali to spotkanie bardzo poważnie. Już w 4 minucie gry Danylo Vovk strzałem ze swojej lewej nogi daje ekipie goście prowadzenie 0-1 czym mocno ucieszył swoich pozostałych kolegów z zespołu. Radość sympatyków rywali uciszył jednak pięć minut później bramką wyrównującą Kacper Wareńczak i tym samym wynik remisowy znów stał się faktem. Po tych szybkich dwóch bramkach i wymianie różnorodnej uprzejmości graczy obu drużyn na boisku obydwie drużyny skoncentrowały się grze i dalszym kreowaniu swoich okazji pod bramkowych. Niestety mimo wielu okazji wynik do przerwy nie uległ już zmianie.
Przerwę w tym pojedynku obie drużyny wykorzystały na skorygowanie swoich ustawień i najsłabszych stron co jak pokazały nam kolejne minuty jednak chyba nie zostały wdrożone w życie tak jak należy. Tak więc wpierw po solowej akcji Bartosza Kledzika w 27 minucie piłkę wyłożoną jak na tacy ulokował na raty przy długim słupku bramki Kacper Wareńczak i dzięki temu gospodarze po raz pierwszy byli w tym dniu na prowadzeniu 2-1. Odpowiedz rywali była natychmiastowa gdyż w kolejnej akcji po stracie bramki wyrównanie na 2-2 dla ekipy gości zaliczył Artem Mastytskyi i dzięki temu wszystko znów zaczynało się od nowa. Jakby tego było mało 60 sekund później swoim talentem popisał się Kevin Durueke który mocnym strzałem pod poprzeczkę bramki nie dał żadnych szans bramkarzowi graczy z Borówca i wynik 2-3 stał się faktem. Taki scenariusz dodał wiary i siły zawodnikom zespołu FC Fortuna na kolejne minuty którzy pokrzepieni prowadzeniem grali swoją piłkę i ewidentnie nie zamierzali poprzestać na takim rezultacie. Potwierdzeniem tych słów była dość kuriozalna bramka na 2-4 z 36 minuty gdzie nie najlepiej interweniującego bramkarza zespołu z Borówca skarcił po raz drugi w tym dniu Danylo Vovk co pozwoliło gościom się cieszyć z dwubramkowej przewagi. Podłamani stratą tej bramki zawodnicy gospodarzy jednak potrafili wciąż siać zagrożenie w szeregach defensywnych graczy gości co dość często było powstrzymywane na pograniczu faulu. Jedna z takich prób dała graczom z Borówca bramkę w 42 minucie na 3-4 której autorem był Bartosz Kledzik. Minimalna różnica bramkowa jaka dzieliła obie te drużyny spowodowała że obie ekipy nie kalkulowały już swoich boiskowych poczynań co dało nam pojedynek w stylu obustronnej wymiany ciosów z której jak się póżniej okazało nie wynikła już żadna kolejna bramka. Tak więc pierwsza porażka graczy z Borówca od poprzedniej wiosny stała się wreszcie faktem z której najbardziej cieszyli się zawodnicy rywali którzy dzięki tej wygranej zrównali się punktowo w czołówce tabeli ze swoim pokonanym dopiero co rywalem.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Borówiec Team
3
:
4
FC Fortuna
V Liga
Pierwszy mecz dnia graczy z Piły miał tempo przypominające dobrze zsynchronizowany ruch uliczny, w którym Styku Transport Kumple z Piły starali się płynnie rozprowadzać piłkę między liniami, a Dekpol działał jak brygada, która w krótkim czasie potrafi zbudować przewagę z kilku zdecydowanych akcji. Już w 10. minucie Mateusz Łeszyk znalazł sobie przestrzeń przed polem karnym i płaskim uderzeniem dał prowadzenie gościom, a w 12. minucie Aleksander Zawistowski wykorzystał dokładne podanie w tempo i z bliskiej odległości podwyższył wynik. Gospodarze szukali odpowiedzi poprzez atak pozycyjny i próby prostopadłych podań, co przyniosło efekt w 16. minucie, gdy Sylwester Mączyński zamknął akcję celnym strzałem. W dalszej części gry Dekpol był jednak bardziej konkretny pod bramką — w 24. minucie Eryk Pilarowski najlepiej odnalazł się w polu karnym i wykorzystał odbitą piłkę. Do przerwy 1:3.
Minutę po wznowieniu, Mateusz Łeszyk ponownie wpisał się na listę strzelców, kończąc szybkie rozegranie. W 30. minucie Kacper Olszewski wykorzystał wolną przestrzeń po przejściu do ataku i pewnym uderzeniem powiększył przewagę. Kumple z Piły podjęli próbę odwrócenia losów spotkania i w 31. minucie Kostas Milonas zdobył bramkę po indywidualnej akcji zakończonej strzałem z dystansu. Dekpol nie oddał jednak inicjatywy i w 41. minucie Pilarowski po raz drugi trafił do siatki, skutecznie zamykając akcję ofensywną. W 45. minucie Mateusz Łeszyk został ukarany żółtą kartką za niebezpieczny atak na nogi rywala, co było efektem narastającej intensywności gry. W końcówce, w 47. minucie, Damian Barwa wykorzystał zamieszanie w polu karnym i ustalił wynik dla gospodarzy, jednak ostatnie słowo należało do Dekpolu, który wygrał 6:3 dzięki lepszej skuteczności i wykorzystaniu swoich sytuacji bramkowych.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Styku Transport - Kumple z Piły
3
:
6
Dekpol
W drugim spotkaniu, po chwili oddechu Styku Transport Kumple z Piły podejmowały zespół PS Flower. Spotkanie to było jak zderzenie solidnej „logistyki” z ofensywnym rozkwitem — gospodarze próbowali przewozić akcje z dokładnością i cierpliwością, natomiast Flower rozwijało swoje ataki szybko i efektownie. Już w 6. minucie zrobiło się gorąco — Krzysztof Adamczak zobaczył żółtą kartkę za zbyt agresywne wejście po stracie piłki, a Igor Leszczyński został napomniany za niesportową reakcję, co tylko podkręciło temperaturę meczu. W 7. minucie Rafał Cielewicz otworzył wynik dla Flower, finalizując akcję celnym strzałem, a w 10. minucie Oskar Zaradny podwyższył prowadzenie, wykorzystując szybkie rozegranie i brak reakcji defensywy.
Druga połowa i szybkie rozpoczęcie, gdyż w 27. minucie Bartłomiej Cmok dołożył trzecie trafienie dla Flower, jednak chwilę później, w 28. minucie, Sylwester Mączyński zdobył kontaktową bramkę dla gospodarzy, kończąc akcję niczym dobrze zaplanowany transport docierający do celu. Po zmianie stron Kumple z Piły zaczęły przyspieszać grę, lepiej organizując fazę ataku, co przyniosło efekt w 36. minucie, gdy Piotr Jabłecki skutecznie wykończył akcję i zmniejszył straty do jednego gola. Flower wciąż groźnie „kwitło” w ofensywie, ale nie potrafiło zamknąć meczu, a gospodarze konsekwentnie napierali. Kulminacja przyszła w doliczonym czasie gry — w 51. minucie Dawid Turzyński uderzył z rzutu wolnego, a piłka przeszła sprytnie między nogami zawodnika w murze, myląc bramkarza i wpadając do siatki, co było jak ostatni, perfekcyjnie dostarczony ładunek. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 3:3, będąc widowiskiem pełnym emocji, zwrotów akcji i starcia dwóch zupełnie różnych stylów gry.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Styku Transport - Kumple z Piły
3
:
3
PS Flower
VI Liga
Celem nadrzędnym dla obu tych drużyn na to spotkanie było zainkasowanie pierwszych trzech punktów które mogłyby się okazać pozytywnym kopem na kolejne tygodnie. Obie drużyny rozpoczęły to spotkanie dość spokojnie próbując od czasu do czasu stworzyć sobie jakoś okazję pod bramkową. Bliżsi osiągnięcia tego celu byli zawodnicy gospodarzy którzy dopiero w 18 minucie gry zdołali ulokować futbolówkę w bramce rywala trafiając na 1-0. Szczęśliwym strzelcem bramki okazał się Krzysztof Manieta. Chwilę później akcją indywidualną popisał jeden z graczy gości gdzie finalnie piłka po jego strzale z dużego palca odbiła się od wewnętrznej części słupka i wypadła ponownie na zielony plac gry utrzymując nam tym samym wynik tego spotkania. Jednak futbol nigdy nie wybacza i skoro goście nie doprowadzili do wyrównania to do strzelania bramek wzięli się ich rywale. Dokładnie to Wojciech Jasiak w 23 minucie podwyższył wynik na 2-0 przez co z dwubramkową przewagą obie drużyny udały się na przerwę.
Po zmianie stron mecz ten nam trochę zubożał gdyż na boisku zapanowało dość sporo nie dokładności. Jednak ostatnie dziesięć minut tego pojedynku uraczyło nasze oczy kolejnymi bramkami dzięki czemu było na co popatrzeć. Tak więc po trzech bramkach graczy gospodarzy którymi byli Radosław Ołdyński Adam Śmigiel i Karol Orłowski ekipa Kultywatora Brzozogaj zwyciężyła 5-0 i dzięki temu zespół ten zainkasował swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kultywator Brzozogaj
5
:
0
KS Siepomaga
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty