
Dużą dawkę emocji tych pozytywnych, ale i czasami negatywnych zafundowały nam drużyny w środowy maraton piłkarski. Jak środa to znak, że gramy aż 12 potyczek jednego dnia. Tym razem bilans spotkań był na korzyść gości, którzy wygrali sześć spotkań. Pięć potyczek padło łupem gospodarzy, a tylko w jednym meczu padł remis. W najwyższej klasie rozgrywkowej ligi futbolsport.pl odbył się trzy mecze. I tak obrońca tytuł FC To The Top rozbił Taj Mahal. Z kolei Szturmowcy podejmowali Wybrzeże Klatki Schodowej VML S.A. Mecz przez większość czasu miał dość wyrównany przebieg i dopiero w końcowych 14 minutach rozstrzygnął się na korzyść gości. Równie zacięty bój stoczyły ekipy Niereal i Whiskonzy. Tu o końcowym rezultacie zadecydował jedna bramka zdobyta w ostatniej minucie meczu przez drużynę Niereal. W drugiej dywizji drugiej porażki doznał zespół AFC Smile, który musiał uznać wyższość Media Connect. Wygraną na starcie sezonu odnotował zespół Rossoneri. Mistrz rozgrywek halowych w nieco odmienionym składzie okazał się lepszy od Kremików. Dość nieoczekiwanej porażki na trzecio ligowym poziomie doznał zespół Reoptis. Beniaminka skarciła drużyna Zmarnowanych Talentów dla której była to druga wygrana. W drugim meczu III Ligi, z opuszczonymi głowami z boiska zeszła ekipa Antdata, która doznała drugiej porażki. Tym razem lepsza od nich okazała się drużyna Obserwatora Gospodarczego. Dla gości był to pierwszy mecz w sezonie. Po jednej potyczce zobaczyliśmy w IV i V Lidze. How Many Times w swoim drugim meczu musieli uznać wyższość ekipy Eagles FC, dla której była to już druga wygrana. Sporo emocji przyniosła konfrontacja pomiędzy Blind Fish i KS Jeżyce. Bliżsi zgarnięcia trzech punktów byli gracze z Jeżyc, jednak Blind Fish walczył do końca i już w doliczonym czasie zdobył bramkę na wagę punktu. Na koniec VI Liga i trzy spotkania. Najpierw na boisko wybiegły drużyny Mikroball i FC Czarni Kulturalni. Potyczka ta była popisem strzeleckim Hipolita Roszkowskiego, który dzięki swojej skuteczności (zdobył 4 bramki), poprowadził gospodarzy do zwycięstwa. Drugą wygraną odniosła Squadra. Tym razem goście byli lepsi od drugiego zespołu Szturmowców. Na koniec konfrontacja pomiędzy Kultywatorem Brzozogaj i FC All In z której zwycięsko wyszli goście dla których było to premierowe trzy punkty w lidze futbolsport.pl
I Liga
Otwarty futbol i brak nominalnego bramkarza był głównym powodem porażki ekipy Taj Mahal z obrońca tytułu drużyną FC To The Top. Rozpoczęło się po myśli gości, którzy już w 4 minucie objęli prowadzenie po strzale z głowy Adriana Rembacza. Trzeba przyznać, że beniaminek początek pierwszej połowy miał bardzo dobry. Niczym nie ustępował swojemu rywalowi i prowadził równorzędny bój. W 10 minucie gospodarze wyrównali po trafieniu Yehora Stapanchenko. W odwrocie, 180 sekund późnej goście odzyskali prowadzenie po składnej akcji i ładnym strzale Krystiana Krystkowiaka. Napędzony zespół Taj Mahal miał kolejne okazje na podwyższenie rezultatu lecz za każdym razem brakowało ostatniego dokładnego podania. To niestety się zemściło bowiem gracze FC To The Top zaczęli coraz lepiej sobie radzić w ofensywie czego efektem była piorunująca końcówka pierwszej odsłony. W przeciągu czterech minut między 16 a 21, kolejno na listę strzelców wpisali się Oleh Harkavyi, Yehor Stapanchenko i Anaton Kutsenko, a dzieła zniszczenia dokonał w 24 minucie Stapanchenko i minutę później Oleksandr Gladysh.
W drugie połowie, Taj Mahal nadal grał otwartą piłkę, co dla przeciwnika było chlebem powszechnym, bowiem nakręcał ukraińskich zawodników do jeszcze lepszej gry. Ta część była zdecydowanie po stronie obrońcy tytułu, który wykorzystywał każdy błąd przeciwnika. Już na początku drugiej połowy drogę do bramki po raz drugi w tym meczu znalazł Anaton Kutsenko. Kolejne minuty to widowiskowa gra FC To The Top, która w niektórych momentach bawiła się z piłką. Taj Mahal ambitnie próbował nawiązać walkę, jednak moc przeciwnika była zbyt wielka. Końcowy rezultat 12:3 mocno weryfikuje poczynania boiskowe i pokazuje różnice między zespołami.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC To The Top
12
:
3
Taj Mahal
Dość wyrównane spotkanie, przynamniej w pierwszych 25 minutach uraczyły nas ekipy Szturmowców i Wybrzeża Klatki Schodowej, dla których była to inauguracja sezonu wiosennego. Gospodarze zagrali bez żadnych kompleksów i trzeba przyznać, że w pierwszej części mocno dali się w znaki wyżej notowanemu rywalowi. Już w 3 minucie Stanislav Gvozdyk otworzył wynik spotkania. Szturmowcy nie zwalniali tempa, a że Wybrzeże na dużo im pozwalało, stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe. Goście, którzy stopniowo się rozkręcali od 10 minuty przejęli inicjatywę i byli blisko wyrównania, jednak piłka po strzale trafiła w słupek. W 20 minucie jednak dopięli swego i po indywidualnej akcji Adriana Cebuli mieliśmy remis. Nie minęło dwie minuty a Wybrzeże już prowadziło po golu Dawida Kalinowskiego. Ostatnie słowo należało jednak do Szturmowców, którzy dzięki Vitalii Perepelytsia na przerwę schodzili przy remisie 2:2.
Druga połowa to nadal wyrównana gra, z tym że to Wybrzeże coraz częściej dochodziło do pozycji strzeleckich. Goście mieli optyczną przewagę lecz nic z niej nie wynikało. Tak było do 36 minuty kiedy to Mateusz Trybek z bliskiej odległości zdobył prowadzenie. Potem poszło jak lawina. Gospodarze zaczęli popełniać coraz częściej błędy, co rywal w pełni wykorzystał. Najpierw w przeciągu trzech minut, dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Maciej Krzysztof. Te bramki mocno podcięły skrzydła Szturmowcom, którzy do tego czasu byli równorzędnym przeciwnikiem. Kolejne trafienie było autorstwa wracającego po kontuzji, Kacpra Wiarusa, który popisał się pięknym strzałem w same "okienko", natomiast zdobywanie goli dla Wybrzeża kończy Adrian Cebula. Szturmowcy ambitnie walczyli o kosmetyczną zmianę wyniku i ta sztuka udała im się w 49 minucie kiedy to Stanislav Gvozdyk ustalił rezultat końcowy na 3:7 na korzyść Wybrzeża Klatki Schodowej.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy
3
:
7
Wybrzeże Klatki Schodowej VML S.A.
Losy tego zaciętego i wyrównanego spotkania rozstrzygnęły się w samej jego końcówce. W przedostatniej minucie meczu wychodzącego na dogodną pozycję Kamila Jańczaka sfaulował Radosław Majewski i obejrzał żółtą kartkę. Perfekcyjnie rozegrana gra w przewadze zaowocowała dokładnym dograniem wzdłuż bramki Wojtka Zaremby do wspomnianego wcześniej Jańczaka. Ten musiał tylko prawidłowo dostawić stopę. Uczynił to bez większych problemów dając Nierealowi wygraną. Wcześniej w tym meczu obie drużyny były skupione głównie na defensywie. Atakujący obu ekip mieli duży problem ze sforsowaniem defensywy rywala. Oddawane z dystansu strzały często też lądowały poza światłem bramki. Nie oznacza to, że nie było żadnych dobrych okazji. W całym spotkaniu piłka aż pięciokrotnie obijała słupek lub poprzeczkę bramki którejś z drużyn. Już na samym początku obie drużyny trafiły po razie w słupek. Jeszcze w pierwszej połowie kapitalny strzał z dystansu jednego z graczy Whiskonzy wylądował na spojeniu bramki Nierealu.
W drugiej połowie blisko gola a`la „stadiony świata” był Radosław Bogusz ale jego soczyste uderzenie z dalszej odległości trafiło tylko w poprzeczkę. Goście nie byli dłużni. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później strzał głową napastnika tej drużyny wylądował na słupku. Celnych strzałów było natomiast jak na lekarstwo a obaj golkiperowie radzili sobie z nielicznymi udanymi próbami bez większych problemów. A potem nastała przedostatnia minuta meczu. Dzięki tej wygranej Niereal ma już sześć punktów w ligowej tabeli. Dobry start sezonu dla drużyny która w poprzednich rozgrywkach miała sporo problemów. Beniaminek z Whiskonzy notuje natomiast drugą porażkę. Wciąż też czeka na swojego premierowego gola w rozgrywkach. Ambitnie grający zespół musi być jedynie cierpliwy. Pierwsze gole i punkty na pewno nadejdą dla tej ambitnej drużyny.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Niereal
1
:
0
Whiskonzy
II Liga
Powiedzieć że kolejne perturbacje kadrowe jakie mają miejsce w zespole AFC Smile nie mają wpływu na grę tej drużyny to tak jakby nic nie powiedzieć. Podopieczni Marcina Aumillera mierzyli się tym razem z zespołem Media Connect który w swoim pierwszym spotkaniu padł ofiarą młodzieńczej gry zespołu Borówiec Team. Pojedynek ten dość szybko ułożył się po myśli graczy gości którzy to za sprawą Kacpra Gilewicza zdołali objąć prowadzenie 0-1 już w 3 minucie tego spotkania. Prowadzenie to dało dużo spokoju w swoje boiskowe poczynania ekipie gości której efektem była w 15 minucie druga bramka autorstwa Gracjana Fogiela. Wynik ten mimo wielu szans pod obiema bramkami utrzymał się do zakończenia pierwszej części meczu.
Po zmianie stron nastroje w szeregach zawodników gospodarzy chwilowo tylko poprawił Kajetan Siemek gdyż w 32 minucie zdołał on zdobyć dla swej drużyny honorowe trafienie. Bramka ta faktycznie pobudziła graczy gospodarzy do szukania swoich kolejnych okazji pod bramkowych lecz niestety zbyt często o ich nie powodzeniu decydował widoczny brak zgrania poszczególnych zawodników. Natomiast zgoła odmiennie ta sytuacja wyglądała w zespole gości którzy tego dnia dobrze ze sobą współpracowali. Wpierw w 39 minucie gry ważna bramkę na 1-3 zaliczył Filip Juskowiak a o tym jak dobrze tego dnia ta drużyna funkcjonowała niechaj świadczy fakt iż grający goście przez trzy minuty jednego zawodnika mniej zdołali w trakcie tej kary aż dwukrotnie za sprawą Kacpra Jaskólskiego zmusić bramkarza rywala do wyciągnięcia futbolówki z wewnątrz bramki co w efekcie w 43 minucie dawało im już wynik 1-5. Po tej sytuacji jeszcze obie drużyny po razie zdołały zdobyć skalp w postaci kolejnej bramki dla swojego zespołu lecz finalnie one i tak już nie miały wpływu na końcowy rezultat. Tak więc zasłużenie komplet trzech oczek stał się własnością drużyny Media Connect która rozstrzyga to spotkanie zwyciężając 2-6.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:AFC Smile
2
:
6
Media Connect
Od zwycięstwa zmagania wiosenne rozpoczął drużyna Rossoneri, której rywalem w pierwszym meczu był zespół Kremiki. Potyczka rozpoczęła się po myśli gospodarzy, którzy już w 3 minucie za sprawą Bartosza Kadrzyńskiego objęli prowadzenie. W kolejnych minutach podopieczni Marcina Jaśkowiaka, mieli kolejne okazje na gole, jednak zawodziła skuteczność oraz rozegranie w końcowej fazie. Tym samym na kolejne trafienie musieliśmy czekać aż do 15 minuty, kiedy to Michał Sobolewski w swoim debiucie wykorzystał prostopadłe podanie. Kremiki szybko odpowiedziały, a pierwszą groźną sytuację na gola zamienił Kamila Laszczkowski. Grający bez swoich młodych zawodników zespół Kremików stoponiowo odzyskiwał równowagę, jednak zamiast wyrównać, stracił trzecią bramkę. Dwójkowa akcja Mateusz Murawski vs Michał Jaśkowiak, zakończył ten drugi i na przerwę schodziliśmy przy stanie 3:1.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Rossoneri, którzy szybko zdobyli kolejne dwie bramki. Najpierw drugą swoją bramkę w tym meczu zdobył Bartosz Kadrzyński (27'), a w 30 minucie na listę strzelców wpisał się Marcin Straburzyński-Lupa. Wydawało się że kolejne bramki będą kwestią czasu, jednak o dziwo do głosu doszedł zespół Kremiki. Najpierw gola zaliczył Krzysztof Filipiak, a następnie Dawid Michniak zmniejszył przewagę Rossoneri do dwóch "oczek". Goście wyraźnie poczuli wiatr w plecy i szukali kolejnych goli. Gospodarze szybko jednak się zreflektowali i po chwilowym przestoju, znowu weszli na swój poziom czego efektem były kolejne trafienia. W 43 minucie bramkę zdobył Marcin Łopusiński, a w końcowych pięciu minutach dał o sobie znać Mateusz Murawski. W przeciągu trzech minut ustrzelił klasycznego hat trika i przypieczętował wygraną Rossoneri.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Rossoneri
9
:
3
Kremiki
III Liga
Spore problemy na starcie nowego sezonu w III lidze mają zawodnicy beniaminka tej ligi czyli gracze zespołu Reoptis którzy po swoim drugim pojedynku mają na swoim koncie tylko jeden punkt. Ich rywalem był w tym starciu zespół Zmarnowanych Talentów który zgoła odmiennie rozpoczął ten sezon. Początek spotkania nie wskazywał nic że gracze gości posmakują w tym pojedynku goryczy porażki, gdyż w 9 minucie gry gracze ci prowadzili 0-1 po pięknej bombie jaką skierował do bramki gospodarzy Mateusz Sołtysiak. Po tym trafieniu szeregi gospodarzy dokonały małych przetasowań w składzie które jak się chwilę później okazało przyniosło im oczekiwane efekty. Tak więc w 15 minucie Igor Wietecki doprowadził do wyrównania a minutę później Jacek Kopaniak mógł się już cieszyć z prowadzenia swojego zespołu 2-1. Taki obrót wydarzeń w zespole gości dość mocno wybił graczy tej drużyny z właściwego funkcjonowania co niespełna siedem minut później miało dać gospodarzom kolejne korzyści gdyż na listę strzelców wpisał się ponownie Igor Wietecki i po raz pierwszy Mateusz Kokot przez co w 23 minucie gry gospodarze prowadzili już 4-1. Jeszcze w samej końcówce pierwszej części meczu ratować sytuację w zespole Reoptisu próbował Filip Goździkowski który swoim trafieniem ustalił wynik na przerwę na 4-2.
Jak pokazały kolejne minuty, ta bramka tuż przed przerwą dała ekipie gości pozytywny impuls gdyż tuż po wznowieniu gry Kamil Kosicki zmniejsza straty bramkowe do gospodarzy już tylko na 4-3. Znając jednak charakter tego zespołu to trafienie to nie było ich ostatnim słowem jakie gracze ci powiedzieli w tym spotkaniu. Ostatnie dziesięć minut tej konfrontacji dostarczyło nam mnóstwa emocji pod obiema bramkami, gdyż wpierw w 41 minucie bramkę na 4-4 zalicza Dawid Witkowski i tym samym goście mają wyrównanie. Niestety wyrównanie to jak i cała pogoń w odrabianiu strat w szeregach gości chwilę później poszła na marne gdyż po nie najlepiej interweniującym tego dnia bramkarzu drużyny Reoptis gospodarze wyprowadzali zabójcze ciosy po których ich dorobek bramkowy znacznie uległ poprawie. Tak więc mimo gry w osłabieniu w ostatnich siedmiu minutach tej rywalizacji i dwóch bramkach Marcina Szarolety oraz po jednej bramce Mateusza Kokota i Jacka Kopaniaka drużyna Zmarnowanych Talentów zwyciężą w ważnym spotkaniu 8-4 i tym samym odnosi drugie zwycięstwo w tym spotkaniu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Zmarnowane Talenty
8
:
4
Reoptis
W spotkaniu dwóch sąsiadów ze środkowej części tabeli poprzedniego sezonu III ligi zwycięsko wyszli zawodnicy Obserwatora Gospodarczego którzy zwyciężyli 0-2. W obu drużynach przed tym spotkaniem dało się zauważyć łącznie sporą grupę nowych twarzy które zasiliły te obydwie drużyny w zimowym okienku transferowym. Tak więc o tym, którzy z nich zaaklimatyzowali się w swoich zespołach najszybciej miał lub mógł świadczyć wynik końcowy tego pojedynku. W obydwu wyrównanych połowach oglądaliśmy po jednym trafieniu dla graczy gości co jest na pewno dużym powodem do zadowolenia wśród graczy Obserwatora Gospodarczego. Pierwsza bramka dla ekipy gości padła dość późno i w dość kuriozalnych okolicznościach bo dopiero w 19 minucie. Jej autorem był Przemysław Wiktorowski który skrzętnie skorzystał z prezentu jakim był klops bramkarza gospodarzy Jędrzeja Koniecznego przez co w lepszych nastrojach na przerwę schodzili zawodnicy Obserwatora. Po zmianie stron nie musieliśmy czekać już tak długo jak to było w pierwszej części meczu na kolejną zdobycz bramkową, gdyż pięć minut po wznowieniu gry Marcin Klimuszko precyzyjnie sfinalizował swoją akcję oskrzydlającą lokując w pewnym stylu futbolówkę w bramce rywala na 0-2. Podopieczni Macieja Karpińskiego próbowali ambitnie całe spotkanie odwrócić ten nie korzystny dla siebie scenariusz lecz w tym dniu było to zwyczajnie przeszkodą nie do przeskoczenia. Tak więc po wyrównanym pojedynku więcej szczęścia i piłkarskiego rzemiosła w tym dniu zaprezentowali gracze Obserwatora Gospodarczego i dlatego to oni zwyciężają w tym spotkaniu 0-2 i tym samym zgarniają swój pierwszy komplet punktów w tym sezonie.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Antdata
0
:
2
Obserwator Gospodarczy
IV Liga
Głównie tylko przez pierwszy kwadrans tego spotkania wynik tej konfrontacji jak i sama gra obu drużyn miała dość wyrównany przebieg gdyż na trafienie Jakuba Kuzio z zespołu gości w 13 minucie chwilę później bramką wyrównującą odpowiedział Andrzej Urjasz i dzięki temu po pierwszym kwadransie mieliśmy wynik 1-1. Wyrównanie to jednak nie trwało zbyt długo gdyż dwie minuty później bramkę na 1-2 dla ekipy Eagles FC odzyskał Dawid Dzikowicz i dzięki temu goście znów byli na prowadzeniu. Jednak to nie były ostatnie bramki jakie zobaczyliśmy w tej końcówce pierwszej części meczu gdyż trafień swoich kolegów pozazdrościł im z nawiązką lider akcji ofensywnych zespołu gości Jakub Czerniewicz który w 20 i 23 minucie dopisał na konto swojej drużyny kolejne dwie bramki dzięki czemu do przerwy goście prowadzili 1-4.
Po zmianie stron gospodarze usilnie próbowali odwrócić bieg wydarzeń więc ich akcję ofensywne zaczęły stanowić co raz to większe zagrożenie. Po jednej z takich prób Dominik Durniat zdołał pokonać bramkarza gości przez co wynik tego spotkania w 37 minucie brzmiał już 2-4. W tym momencie wydać się mogło że gracze zespołu How Many Times pójdą po kolejne bramki. Niestety na ich nie szczęście trio graczy z zespołu gości Kuzio Dzikowicz Czerniewicz znów zwiększyło swe obroty dzięki czemu cztery minuty później goście mogli się cieszyć z prowadzenie 2-6. Ostatecznie ten rezultat utrzymał się już do końca tego pojedynku przez co zawodnicy zespołu Eagles FC po ostatnim gwizdku sędziego mogli się cieszyć z drugiego zwycięstwa w swoim drugim spotkaniu na starcie nowego sezonu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:How Many Times
2
:
6
EAGLES FC
V Liga
Starcie Blind Fish z KS Jeżyce było jak pojedynek drużyny płynącej instynktem z zespołem kolczastym i nieustępliwym jak jeż w defensywie — od pierwszych minut było wiadomo, że nikt nie odstawi nogi, a każdy pojedynek będzie na granicy faulu. Już w 3. minucie Mikołaj Wyparło „wypłynął” zza pleców obrońców i otworzył wynik, wykorzystując szybkie rozegranie, ale odpowiedź Jeżyc była natychmiastowa — w 4. minucie Marcin Pajchrowski wbił się w pole karne i doprowadził do wyrównania. Gra była szarpana, pełna starć bark w bark i ostrych wejść, a Blind Fish próbowało rozgrywać akcje jak w wodzie — płynnie i z wyczuciem, podczas gdy KS Jeżyce „kłuło” pressingiem i agresją w odbiorze. W 16. minucie ponownieMikołaj Wyparło znalazł przestrzeń i wykończył akcję, dając prowadzenie gospodarzom, a napięcie rosło — w 23. minucie ten sam zawodnik zobaczył żółtą kartkę za faul.
Tuż po zmianie stron, w 26. minucie Jakub Wyparło wykorzystał zamieszanie w polu karnym i podwyższył prowadzenie Blind Fish, jednak chwilę później, w 27. minucie, został napomniany żółtą kartką za podważanie decyzji sędziego. Druga część meczu to prawdziwa wymiana ciosów — Jeżyce, jak zraniony, ale waleczny jeż, zaczęły odrabiać straty: w 41. minucie Adrian Pieprzyk trafił po składnej akcji, a w 44. i 47. minucie Patryk Zieliński dwukrotnie ukuł defensywę gospodarzy, odwracając wynik i wyprowadzając gości na prowadzenie. Blind Fish nie utonęli jednak w tym chaosie — do końca walczyli, szukając swojej szansy i w 51. minucie Bartosz Józefowicz doprowadził do wyrównania, dobijając piłkę z 2 metra, po niezbyt dobrej interwencji bramkarza Jeżyc. Akcja ta była ostatnim oddechem "Ryb". Mecz zakończył się remisem 4:4, będąc widowiskiem pełnym walki, ostrych pojedynków i nieustępliwości z obu stron.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Blind Fish
4
:
4
KS Jeżyce
VI Liga
Pojedynek Mikroballa z FC Czarnymi Kulturalnymi od pierwszego gwizdka przypominał starcie precyzyjnej, „mikro” układanki z elegancką, lecz momentami twardą i bezkompromisową organizacją rywali, gdzie każda akcja była walką o detal i przestrzeń. Mikroball operował krótkimi, szybkimi podaniami, rozbijając defensywę przeciwnika na drobne elementy niczym mechanizm zegarka i już w 11. minucie Hipolit Roszkowski otworzył wynik, finalizując składną akcję strzałem przy słupku. Czarni Kulturalni odpowiedzieli w swoim stylu — spokojnie i z opanowaniem — i w 15. minucie Kacper Przepióra doprowadził do wyrównania po dobrze rozegranej akcji, choć chwilę później, w 16. minucie, zobaczył żółtą kartkę za niesportowe zachowanie, co podgrzało atmosferę na boisku. Mikroball nie zwolnił tempa i w 21. oraz 23. minucie Roszkowski dwukrotnie wykorzystał błędy w ustawieniu defensywy, kompletując hat-tricka i pokazując, że tego dnia jest jak precyzyjny mechanizm nie do zatrzymania.
Mecz mimo wyniku pozostawał bardzo intensywny — obie drużyny nie odstawiały nogi, a bramkarze popisywali się świetnymi interwencjami, broniąc strzały z dystansu i sytuacje sam na sam, utrzymując swoje zespoły w grze. W 33. minucie Roszkowski dołożył czwarte trafienie, wykorzystując kolejną dynamiczną akcję Mikroballa, który rozbijał obronę rywali jak zegarmistrz składający kolejne elementy mechanizmu. W 40. minucie Kacper Tkaczyński podwyższył wynik po szybkim ataku, zamykając akcję celnym uderzeniem, a w końcówce emocji nie brakowało — w 43. minucie Jakub Naworol został ukarany żółtą kartką za przerwanie obiecującej akcji (SPA). Ostatecznie Mikroball wygrał 5:1, pokazując większą skuteczność i precyzję, choć Czarni Kulturalni do końca walczyli, starając się zachować swoją „kulturę gry” w trudnych warunkach meczu.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Mikroball
5
:
1
FC Czarni Kulturalni
Mecz pomiędzy Szturmowcami 2 a SQUADRĄ było dynamicznym, momentami chaotycznym widowiskiem, w którym obie drużyny częściej niż zwykle ratowały się wybiciami na uwolnienie, a niedokładności w rozegraniu przeplatały się z efektownymi interwencjami bramkarzy. SQUADRA rozpoczęła jak dobrze zorganizowany oddział — już w 4. minucie Bartosz Augustyniak wykorzystał błąd w ustawieniu defensywy i pewnym strzałem otworzył wynik, a w 7. minucie Alan Chabros podwyższył prowadzenie po szybkim przejęciu i uderzeniu z pierwszej piłki. Szturmowcy, choć początkowo zepchnięci do obrony, próbowali odpowiadać zrywami przypominającymi nagły szturm, jednak ich akcje często kończyły się niedokładnym podaniem lub wybiciem piłki przez rywali. Bramkarze obu zespołów mieli sporo pracy, broniąc zarówno strzały z dystansu, jak i sytuacje sam na sam, utrzymując wynik w ryzach.
Po przerwie gospodarze ruszyli odważniej i w 27. minucie Olivier Kusz wykorzystał moment dekoncentracji przeciwnika, trafiając kontaktowo i nadając grze nową energię. Odpowiedź SQUADRY była jednak błyskawiczna — w 32. minucie Eriel Quinones wykończył składną akcję, a już minutę później Augustyniak ponownie znalazł drogę do bramki, zamykając szybki atak i przywracając wyraźną przewagę. Szturmowcy nie odpuścili i w 43. minucie Piotr Markiewicz zdobył drugą bramkę, wykorzystując zamieszanie w polu karnym, co jeszcze podkręciło końcówkę meczu. Mimo prób kolejnych „szturmów” gospodarzy i kilku nerwowych interwencji w defensywie SQUADRA utrzymała prowadzenie, wygrywając 4:2 w meczu pełnym walki, niedokładności i bramkarskich popisów.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy 2
2
:
4
SQUADRA
Spotkanie pomiędzy Kultywatorem Brzozogaj a FC All In miało charakter taktycznej potyczki, w której gospodarze starali się cierpliwie „uprawiać” akcje, budując je od tyłu, natomiast goście grali zdecydowanie bardziej bezpośrednio, szukając szybkich rozwiązań w fazie przejścia. Już w 5. minucie Kamil Kilanowski wykorzystał moment zawahania w defensywie i po dynamicznym wejściu w pole karne precyzyjnym strzałem dał prowadzenie FC All In. Odpowiedź Kultywatora była jednak szybka i konkretna — w 9. minucie Karol Orłowski zamknął składną akcję zespołu, finalizując ją uderzeniem z bliskiej odległości, czym doprowadził do wyrównania. W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środku pola, gdzie nie brakowało kontaktowej walki, prób odbiorów i pojedynków jeden na jednego, a obie drużyny szukały przewagi poprzez szybkie zmiany strony gry i prostopadłe podania. W 23. minucie FC All In ponownie przechyliło szalę na swoją stronę — Olivier Krupop wykorzystał dobrze rozegraną akcję i skutecznie wykończył sytuację w polu karnym.
Po zmianie stron Kultywator podkręcił tempo, częściej dochodząc do sytuacji strzeleckich, jednak brakowało precyzji w decydującym momencie, a dobrze ustawiona defensywa gości neutralizowała zagrożenie. W 30. minucie Maks Woltman postawił kropkę nad „i”, zamykając szybki atak FC All In i podwyższając wynik na 1:3. Do końca spotkania gospodarze próbowali jeszcze wrócić do gry poprzez atak pozycyjny i uderzenia z dystansu, jednak goście zachowali kontrolę nad przebiegiem meczu i dowieźli korzystny rezultat do ostatniego gwizdka.
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Kultywator Brzozogaj
1
:
3
Fc All In
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty