Witaminowe wyleczyły Poznańskie Orły, dobry mecz Wpip Mardom, show Jakuba Borowiaka

2026-03-25
Witaminowe wyleczyły Poznańskie Orły, dobry mecz Wpip Mardom, show Jakuba Borowiaka

We wtorkowy wieczór kolejne drużyny rozpoczęły zmagania w sezonie wiosennym. W pierwszej lidze falstart zanotował ekipa Poznańskich Orłów, która uległa beniaminkowi drużynie Witaminowe Ancymon. Udany start za to odnotował Wpip-Mardom, który po dobrym meczu okazał się lepszy od FC Fortuna. Również wygraną w pierwszym meczu odnieśli Magicy Zenona. Podopieczni Zachariasza Kijaka zdołali minimalnie pokonać Canvas Logistics. Słabo w swoim pierwszym meczu zaprezentowali się Kopacze. Ekipa wyraźnie uległa drużynie Są gorsi. Z kolei w meczu pomiędzy McKinsey&Company z Zew FC, instynktem strzeleckim zaimponował Jakub Borowiak, który w drugich 25 minutach zdobył sześć bramek i poprowadził gości do wygranej. Prawdziwą huśtawkę nastroju przeżyli zawodnicy Yanosik Team, którzy w konfrontacji przeciwko All for one prowadzili 2:0, jednak ostatecznie zeszli z boiska pokonani.

I Liga
Od pojedynku z Witaminowymi Ancymonami zawodnicy Poznańskich Orłów rozpoczęli swoje zmagania na pierwszoligowym poziomie w obecnym sezonie. Ich rywale w swoim debiucie w I lidze w poprzednim spotkaniu doznali porażki, co na pewno w graczach tego zespołu wzbudziło piłkarską złość i rządzę jak najszybszego rewanżu w kolejnym pojedynku. Spotkanie to od pierwszych minut było dość wyrównane, gdyż obydwie drużyny posiadały graczy o odpowiednim poziomie piłkarskim. Jednak jako pierwszym na prowadzenie udało się wyjść w 13 minucie zawodnikom Poznańskich Orłów, którzy za sprawą Kacpra Pyto objęli jednobramkowe prowadzenie. Radość ta jednak nie trwała zbyt długo, gdyż minutę później nie najlepszą interwencją w bramce gospodarzy popisał się Alan Markowski i tym samym szybkie wyrównanie stało się faktem. Trafienie to pokrzepiło zawodników gości do kolejnych prób i starań, by przechytrzyć defensywę rywala, która jeszcze w tym momencie skutecznie odpierała te ataki. Niestety końcówka pierwszej części tego spotkania była dość niekorzystna dla zespołu Poznańskich Orłów, gdyż wpierw w 22 minucie drugą bramkę dla swojego zespołu zaliczył Mikita Sialiava i goście prowadzili 1-2. Dodatkowo niespełna trzy minuty później za faul ostatniego gracza w zespole gospodarzy arbiter zawodów wyrzucił z boiska z czerwoną kartką faulującego Kacpra Pyto, przez co gracze ci przez kolejne pięć minut grali w osłabieniu. Tej przewagi liczebnej gracze gości nie wykorzystali najlepiej. Bo choć w 27 minucie Mateusz Banaszak trafił na 1-3, to dwie minuty później bramką z woleja na 2-3 zdołał odpowiedzieć Adrian Mankiewicz. Trafienie to pokazało, że gospodarze potrafią sobie radzić w ciężkich sytuacjach, więc zawodnicy beniaminka I ligi nie mogli ani na chwilę zmrużyć oczu w rejonach własnego pola karnego. Gdy minutę później Poznańskie Orły uzupełniły swój skład wydawało się, że pójdą po kolejne trafienia, których w głównej mierze motorem napędowym w ofensywie był Keita Diaby. Jednak jak pokazał upływający czas, to nie on był głównym bohaterem spotkania, ponieważ stał się nim dość niespodziewanie Mateusz Banaszak, który w 33 i 39 minucie dał swojej drużynie prowadzenie 2-5, a sam osobiście zdołał skompletować swojego pierwszego hat-tricka w tym sezonie. Sześć minut później o swojej obecności w zespole Witaminowych Ancymonów przypomniał swoim pierwszym trafieniem Sebastian Kolanowski i dzięki temu na pięć minut przed końcem meczu mieliśmy wynik 2-6. Taki rezultat na pięć minut przed końcem gry gwarantował już ekipie gości cenne zwycięstwo jednak fakt ten o mało co nie kosztował ich wielkiego rozczarowania, gdyż w samej końcówce gospodarze zdołali skonstruować sobie kilka sytuacji, z których aż dwie znalazły drogę do bramki rywala. Tak więc ostatecznie po bramkach Adriana Mankiewicza i Bartosza Kubickiego ekipa Poznańskich Orłów zmniejsza rozmiary swej porażki na 4-6.

Poznańskie Orły


Strzelcy:

  • Kacper Pyto 13'
  • Adrian Mankiewicz 29'
  • Adrian Mankiewicz 48'
  • Bartosz Kubicki 49'

Kary:

  • Jakub Paziewski7'
  • Kacper Pyto25'

4

:

6

Witaminowe Ancymony


Strzelcy:

  • 14' Mikita Sialiava
  • 22' Mikita Sialiava
  • 27' Mateusz Banaszak
  • 33' Mateusz Banaszak
  • 39' Mateusz Banaszak
  • 45' Sebastian Kolanowski

Kary:

---

Kary meczowe:

Kacper Pyto (Poznańskie Orły) - jeden mecz pauzy

II Liga
Zawodnicy drużyna FC Fortuna po zwycięstwie w swoim pierwszym spotkaniu z dużymi nadziejami przystępowali do swojego kolejnego spotkania. Ich rywalem był tym razem zespół Wpip Mardom który na drugoligowym froncie jest uznawany za solidnego średniaka. Spotkanie to idealnie ułożyło się dla ekipy gości którzy to za sprawą Bartosza Kaźmierczaka już w 3 minucie meczu zdołali zmusić bramkarza gospodarzy do pierwszej kapitulacji i tym samym gracze ci wyszli na prowadzenie 0-1. Jak się później okazało bramka ta dobrze wpłynęła na postawę zawodników gości którzy pewni swojego pomysłu na to spotkanie realizowali go bez najmniejszych zastrzeżeń. W efekcie tego w 10 minucie meczu Jan Kuraszkiewicz podwyższa wynik na 0-2. Taki scenariusz powodował iż gracze gospodarzy nie do końca dowierzali tym boiskowym wydarzeniom gdyż upływający czas biegł nieubłaganie, a rubryka ze zdobytymi bramkami po ich stronie wciąż pokazywała zero. Ich nadzieją na zwrot akcji w tym spotkaniu miała być przerwa i burzliwa narada całego zespołu która w końcowym efekcie miała im dać skuteczny plan na drugie dwadzieścia pięć minut.
Niestety 120 sekund po wznowieniu gry gracze gości wyprowadzili swój kolejny cios którego autorem był tym razem Adam Mielcarek przez co zawodnicy Wpip Mardom prowadzili w tym momencie już 0-3. Trzybramkowa przewaga podopiecznych Jana Kuraszkiewicza była w tym dniu efektem bardzo dobrej gry całego zespołu w szeregach których ciężko było wytypować najsłabsze ogniwo. Dlatego gdy w 39 minucie na 0-4 do bramki rywala po raz drugi w tym dniu trafił Bartosz Kaźmierczak wiadomym było iż ekipa gości tego spotkania zwyczajnie już nie przegra. Na osłodę zawodnikom FC Fortuna pozostał fakt iż dopiero w 46 minucie do bramki gości honorowe trafienie zaliczył Pavel Andrasiuk przez co końcowy wynik brzmiał już nieco lepiej. Tak więc od zwycięstwa 1-4 zawodnicy gości rozpoczęli swój nowy sezon.

FC Fortuna


Strzelcy:

  • Pavel Andrasiuk 46'

Kary:

---

1

:

4

Wpip - Mardom


Strzelcy:

  • 3' Bartosz Kaźmierczak
  • 10' Jan Kuraszkiewicz
  • 27' Adam Mielcarek
  • 39' Bartosz Kaźmierczak

Kary:

---

III Liga
Spotkanie pomiędzy Magikami Zenona a Canvas Logistic było niezwykle zaciętym pojedynkiem, w którym od pierwszych minut nie brakowało twardej gry, licznych pojedynków 1vs1 i walki o każdy centymetr murawy — żadna ze stron nie odstawiała nogi. Magicy próbowali „czarować” grą kombinacyjną, szukając nieoczywistych rozwiązań, podczas gdy Canvas Logistic stawiało na uporządkowaną, „transportową” grę — szybkie przenoszenie piłki i bezpośrednie ataki. Już w 7. minucie Piotr Jaraszkiewicz otworzył wynik uderzając piętą, będąc tyłem do bramki..., które nadało meczowi rytm po stronie gospodarzy, jednak Canvas odpowiedziało w 17. minucie, gdy Adam Wyszomierski doprowadził do wyrównania po składnej akcji i skutecznym wykończeniu. W dalszej części meczu tempo nie spada — gra była szarpana, pełna kontaktów i sytuacji stykowych, a bramkarze obu drużyn prezentowali świetną dyspozycję, popisując się efektownymi interwencjami, zarówno przy strzałach z dystansu, jak i w sytuacjach sam na sam. Decydujący moment nastąpił w 31. minucie, kiedy Maciej Gierczak ponownie „wyczarował” prowadzenie dla Magików, finalizując akcję po szybkim rozegraniu. W końcówce Canvas Logistic próbował jeszcze „dowieźć” akcje do wyrównania, napierając i szukając okazji, jednak defensywa Magików oraz ich bramkarz skutecznie odparła kolejne ataki. Ostatecznie Magicy Zenona wygrali 2:1, w meczu pełnym walki, intensywności i bramkarskich popisów.

Magicy Zenona


Strzelcy:

  • Piotr Jaraszkiewicz 7'
  • Maciej Gierczak 31'

Kary:

---

2

:

1

Canvas Logistics


Strzelcy:

  • 17' Adam Wyszomierski

Kary:

---

IV Liga
Potyczka pomiędzy Są gorsi a Kopaczami była jak przewrotna historia, w której nazwa gospodarzy zupełnie nie oddawała ich boiskowej siły — zamiast „gorszych”, oglądaliśmy zespół grający jak dobrze naoliwiona maszyna, choć trzeba przyznać, że Kopacze od początku wchodzili w każdy pojedynek jak do wykopu, bez odstawiania nogi i z dużą intensywnością. Już w 3. minucie Przemysław Rogala otworzył wynik, wykorzystując szybkie rozegranie i uderzenie niczym pierwszy cios młota, a chwilę później, w 7. minucie, Mikołaj Sierocki podwyższył prowadzenie po akcji indywidualnej, wygrywając pojedynek 1vs1 jak zawodnik, który doskonale czyta ruch rywala. Kopacze próbowali odpowiadać bezpośrednią grą, „kopiąc” do przodu i szukając swoich okazji, jednak w 12. minucie Meti Cala dołożył kolejne przepięknej klasy trafienie z odległości ok 20 metrów. Parabola lotu piłki już po oddaniu strzału wskazywała, że piłka zatrzepocze boczną i górną siatką bramki, a w 14. minucie Hubert Gulczyński zamknął szybkie rozegranie, podnosząc wynik do 4:0. Mimo to mecz był zacięty — nie brakowało ostrych starć, walki bark w bark i świetnych interwencji bramkarzy, którzy ratowali swoje zespoły zarówno po strzałach z dystansu, jak i w sytuacjach sam na sam. W 20. minucie Paweł Zaremba dał sygnał dla Kopaczy, trafiając po bezpośredniej akcji i pokazując, że goście nie zamierzają składać łopat.
Po przerwie Są gorsi wrócili jednak z jeszcze większą siłą — w 29. minucie Sierocki ponownie wpisał się na listę strzelców, a w 37. minucie Mateusz Stępień podwyższył wynik, wykorzystując zamieszanie w polu karnym. Kopacze odpowiedzieli w 39. minucie kolejnym trafieniem Zaremby, który znów znalazł drogę do bramki finalizując krosowe podanie przez pół boiska, ale końcówka należała już do gospodarzy — w 44. minucie Sierocki skompletował hat-tricka, w 46. minucie Meti Cala dołożył swoje drugie trafienie, a minutę później Honoriusz Pierzchała zamknął ofensywną lawinę, jak ostatni, precyzyjny cios. W samej końcówce Radosław Grzybowski zdobył jeszcze bramkę dla Kopaczy w 50. minucie, jednak wynik 9:3 odzwierciedla przewagę Są gorsi, którzy mimo swojej nazwy zagrali jak drużyna zdecydowanie lepsza, skuteczniejsza i bardziej konkretna w kluczowych momentach meczu.

Są gorsi


Strzelcy:

  • Przemysław Rogala 3'
  • Mikołaj Sierocki 7'
  • Meti Cala 12'
  • Hubert Gulczyński 14'
  • Mikołaj Sierocki 29'
  • Mateusz Stępień 37'
  • Mikołaj Sierocki 44'
  • Meti Cala 46'
  • Honoriusz Pierzchała 47'

Kary:

---

9

:

3

Kopacze


Strzelcy:

  • 20' Paweł Zaremba
  • 39' Paweł Zaremba
  • 50' Radosław Grzybowski

Kary:

---

V Liga
Rywalizację na boisku B rozpoczęły zespoły McKinsey Company z ZEW FC. Zawody po złożonej akcji wykończył prawą nogą Michał Błaszyk i od 5 minuty ZEW prowadził 1:0. McKinsay dzięki bramce Mateusza Macioszka w 13 minucie doprowadziło do remisu. Długo na odpowiedź ze strony gości nie musieliśmy czekać, bo w minucie 14 trafia Maciej Cieszyński, a na 1:3 podwyższa Jan Podlewski. Gospodarze jednak nie złożyli broni, a swoje drugie trafienie dokłada Macioszek (najlepszy gracz w zespole McKinsey) i mamy tylko 2:3. Mecz z wieloma okazjami dla obu drużyn, jednak to ZEW strzela bramkę do „szatni” i pierwszą połowę kończymy wynikiem 2:4.
Druga połowa to popis jednego zawodnika – Jakuba Borowiaka, który w 6 minut trafia czterokrotnie w minutach 33, 34, 37 oraz 39. Drużyna ZEW FC nie zatrzymywała się i dokładała kolejne trafienia. Bramkę nr 9 dla ZEW trafia Nowakowski i była to już deklasacja. Będący w wybitnej formie strzeleckiej tego dnia Borowiak trafia bramki 5 i 6 tego dnia, z czego bramka w 44 minucie była wyjątkowej urody. Nie miało znaczenia, którą nogą uderza w dzisiejszym meczu. Honorowe trafienie w II połowie strzela Macioszek, który skompletował dla siebie hattricka. Mecz w pierwszej odsłonie toczył się w środkowej części placu gry, a wyższa skuteczność pozwoliła drużynie ZEW prowadzić po pierwszych 25 minutach. Druga część to już absolutna dominacja gości czego dowodem są rozmiary wygranej. Wynik końcowy 3:11.

McKinsey&Company


Strzelcy:

  • Mateusz Macioszek 13'
  • Mateusz Macioszek 19'
  • Mateusz Macioszek 50'

Kary:

---

3

:

11

ZEW FC


Strzelcy:

  • 5' Michał Błaszak
  • 14' Maciej Cieszyński
  • 15' Jan Podleski
  • 21' Jan Podleski
  • 33' Jakub Borowiak
  • 34' Jakub Borowiak
  • 37' Jakub Borowiak
  • 39' Jakub Borowiak
  • 41' Jakub Nowakowski
  • 44' Jakub Borowiak
  • 49' Jakub Borowiak

Kary:

---


VI Liga
W drugim spotkaniu na boisku B mierzyły się zespoły Yanosik Team z All for one. Zawody od pierwszej minuty charakteryzowały się wysoką intensywnością. Spotkanie otwiera Paweł Bahyrycz, który prawą nogą oddaje precyzyjny strzał w boczną siatkę bramki i mamy 1:0. W 9 minucie Jakub Jóźwiak obija drugą stronę wewnętrznej siatki bramki All for one i mamy dwubramkowe prowadzenie Yanosik Team. Dużo walki w środku pola, mało sytuacji bramkowych. Dopiero strata piłki w środku pola przez Yanosik, pozwoliła wyjść szybko z piłka zespołowi All for one i zdobyć kontaktową bramkę. Pierwsze 25 minut kończymy wynikiem 2:1.
W drugiej połowie All for one od pierwszych minut zabiera się za odrabianie strat. W 30 minucie bramkę na 2:2 trafia Mikołajczak i mecz zaczyna się od nowa. Najlepszy na plac gry Jakub Jóźwiak dwoił się i troił, ale to Marcel Garbiński w 35 minucie trafia i mamy 2:3 dla „All”. Do końca spotkania nie widzieliśmy więcej bramek. Mecz stojący na wysokim poziomie fair play, walka o każdą piłkę, ale 3 punkty wędrują na konto All for one.

Yanosik Team


Strzelcy:

  • Paweł Bahyrycz 4'
  • Jakub Jóżwiak 9'

Kary:

---

2

:

3

All for one


Strzelcy:

  • 16' Rafał Mikołajczak
  • 30' Rafał Mikołajczak
  • 35' Marcel Grabiński

Kary:

---

 

                                                                                                                                                   Pozdrawiam

                                                                                                                                                  Maciej Kaniasty