
Niedzielna seria spotkań ogólnie była dość jednostronna. Cztery drużyny: Legion, FC Fortuna, SPOrT Fit i Format grały po dwa spotkania. Najlepiej z tej czwórki zaprezentował się Format, który wyraźnie zgłasza aspiracje do walki o czołowe lokaty. Podopieczni Przemka Babijowa najpierw rozgromili FC Fortunę, natomiast w drugim meczu okazali się lepsi od SPOrT Fit. Wcześniej ekipa SPOrT Fit nie sprostała FC Fortunie, choć do przerwy prowadziła. Ze zmiennym szczęściem grał Legion. Najpierw ekipa musiała uznać wyższość FC Faworyta. Lepiej było w drugiej potyczce w której gospodarze nie dali szans drużynie Pure Savage Gear. Najciekawsze spotkanie niedzielnych zmagań stworzyły zespoły United 1998 i SPOrT United SV. Po dramatycznej końcówce, zwycięsko z konfrontacji wyszła drużyna SPOrT United SV, która bramkę na wagę trzech punktów zdobyła na 10 sekund przed końcem spotkania.
Emocjonujące starcie dwóch ukraińskich ekip w lidze futbolsport.pl dostarczyło kibicom wszystkiego – błyskawicznych bramek, zwrotów akcji i efektownego finiszu. Ostatecznie FC Faworyt rozbił Legion 6:2, choć pierwsza połowa wcale nie zapowiadała tak jednostronnego wyniku. Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla Legionu. Już w 1. minucie Mykola Kosheliuk wykorzystał chwilę dekoncentracji rywali i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Szybki cios ustawił tempo meczu, ale FC Faworyt odpowiedział równie konkretnie. W 9. minucie Nazar Bevz doprowadził do wyrównania, pokazując, że jego zespół nie zamierza oddać pola. Legion jednak nie zwalniał. W 13. minucie ponownie błysnął Kosheliuk, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców i znów dał swojej drużynie prowadzenie. Gdy wydawało się, że do przerwy to Legion będzie w lepszych nastrojach, na sekundy przed końcem pierwszej połowy Valerii Klymyk doprowadził do remisu 2:2, zamykając niezwykle dynamiczną część spotkania.
Druga połowa rozpoczęła się zdecydowanie mocniej w wykonaniu FC Faworyt. Już w drugiej akcji po wznowieniu gry Vadym Semenov wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Ten gol wyraźnie podciął skrzydła Legionowi, a Faworyt złapał wiatr w żagle. W 27. minucie Dmytro Fabijansky popisał się efektownym strzałem z dystansu, nie dając bramkarzowi szans na skuteczną interwencję – było już 4:2. Minutę później Semenov ponownie znalazł drogę do siatki, kompletując dublet i praktycznie przesądzając losy meczu. Dzieła zniszczenia dopełnił Valerii Klymyk, ustalając wynik na 6:2. FC Faworyt po przerwie całkowicie zdominował rywala, pokazując skuteczność i konsekwencję w ataku. Choć Legion rozpoczął mecz znakomicie, to druga połowa należała bezsprzecznie do FC Faworyt, który pewnym zwycięstwem 6:2 potwierdził swoją wysoką dyspozycję.
Zawodnik meczu: Vadym Semenov - FC Faworyt
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Legion
2
:
6
FC Faworyt
Drugie spotkanie w tej serii gier zespołu Legion zapowiadało się na jednostronne widowisko – rywalem była zdecydowanie najsłabsza drużyna w lidze, Pure Savage Gear. Boisko szybko potwierdziło przedmeczowe przewidywania. Strzelanie rozpoczęło się już w 3. minucie. Mykola Kosheliuk otworzył wynik spotkania i dał Legionowi prowadzenie. Zaledwie minutę później było już 2:0 – Andrii Hlek pewnym uderzeniem pokonał bramkarza gości. Legion nie zwalniał tempa i w 6. minucie trzecią bramkę dołożył Avramienko. Po intensywnym początku tempo nieco spadło, ale tylko na chwilę. W 13. minucie Mykola Hanuschchak wpisał się na listę strzelców, podwyższając wynik na 4:0. Pure Savage Gear zdołał odpowiedzieć w 15. minucie – Damian Zygmunt zdobył honorową bramkę dla swojego zespołu. Radość gości trwała jednak bardzo krótko, bo już minutę później Sliusar strzelił piątego gola dla Legionu. Jeszcze przed przerwą Avramienko zdobył swoją drugą bramkę w meczu i szóstą dla gospodarzy, ustalając wynik pierwszej połowy na 6:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – Legion w pełni kontrolował wydarzenia na boisku. Na kolejne trafienie musieliśmy poczekać do 25. minuty, kiedy to Andrii Hlek ponownie pokonał bramkarza gości. W 32. minucie Polishchuk zdobył swojego drugiego gola, a ósmego dla Legionu. Minuta 33 przyniosła prawdziwy festiwal strzelecki. Najpierw Hlek skompletował hat-tricka, a chwilę później to samo uczynił Avramienko, przypieczętowując absolutną dominację swojego zespołu. Legion wygrał pewnie 10:1, nie pozostawiając złudzeń co do różnicy poziomów między obiema drużynami. To było jednostronne widowisko.
Zawodnik meczu: nie wybrano
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Legion
10
:
1
Pure Savage Gear
Kolejne w tej serii gier starcie dwóch ukraińskich zespołów przyniosło sporo emocji, szczególnie po przerwie. Minimalnym faworytem była FC Fortuna, choć gospodarze musieli radzić sobie w mocno przetrzebionym składzie. Pierwsza połowa nie zachwyciła poziomem widowiska. To Fortuna częściej utrzymywała się przy piłce i regularnie obstrzeliwała bramkę rywali, jednak brakowało skuteczności i wykończenia akcji. Sport Fit grał cierpliwie i szukał swoich okazji w kontratakach oraz strzałach z dystansu. W 16. minucie goście dopięli swego. Taras Skliaruk popisał się ładnym, precyzyjnym uderzeniem z dystansu, które zaskoczyło bramkarza Fortuny i dało Sport Fit prowadzenie 1:0. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a gospodarze mimo przewagi musieli schodzić do szatni z jednobramkową stratą.
Druga połowa rozpoczęła się zupełnie inaczej. W 20. minucie Yehor Sukhomlynov doprowadził do wyrównania, skutecznie finalizując jedną z akcji Fortuny. Minutę później ten sam zawodnik ponownie trafił do siatki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie i całkowicie zmieniając obraz spotkania. W 22. minucie Fortuna poszła za ciosem – trzeciego gola zdobył Andrii Semenok, wykorzystując zamieszanie pod bramką rywali. Sport Fit nie był w stanie odpowiedzieć, a inicjatywa należała już wyłącznie do gospodarzy. W 30. minucie Sukhomlynov skompletował hat-tricka, pieczętując świetny występ i ustalając wynik meczu na 4:1. FC Fortuna, mimo kadrowych problemów, pokazała charakter i skuteczność w drugiej połowie. Cztery gole po przerwie i zdecydowana dominacja pozwoliły jej odnieść pewne zwycięstwo 4:1.
Zawodnik meczu: Yehor Sukhomlynov - FC Fortuna
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC Fortuna
4
:
1
SPOrT Fit
Drugie w tej serii gier spotkanie FC Fortuna zapowiadało się niezwykle wymagająco. Zdecydowanym faworytem była ekipa Formatu, która w tym sezonie bije się o triumf w całej lidze. Boisko brutalnie zweryfikowało różnicę potencjałów. Już w 3. minucie wynik otworzył Tomek Dutkiewicz, popisując się ładnym, precyzyjnym strzałem i wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Format szybko przejął pełną kontrolę nad wydarzeniami, a w 7. minucie drugiego gola dołożył Przemek Babijów. Prawdziwy nokaut przyszedł w 13. i 14. minucie – dwa szybkie trafienia Tomka Paprzyckiego sprawiły, że na tablicy wyników widniało już 4:0. Fortuna nie zdążyła się otrząsnąć, gdy w 15. minucie ponownie do siatki trafił Dutkiewicz – było 5:0. Na 30 sekund przed końcem pierwszej połowy Dutkiewicz skompletował hat-tricka, zdobywając szóstą bramkę dla Formatu i ustalając wynik do przerwy na 6:0.
W drugiej odsłonie Format kontynuował koncert strzelecki. Kolejne trafienia Paprzyckiego, Schoena i Przybylskiego podwyższyły prowadzenie do 9:0. Gospodarze bezlitośnie wykorzystywali fakt, że Fortuna grała bez zmian i z każdą minutą opadała z sił. W 29. minucie na zegarze widniał już wynik 12:0 – kolejne bramki między siebie rozdzielili Dutkiewicz i Paprzycki, którzy byli absolutnie nie do zatrzymania. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 16:0 dla Formatu. To było prawdziwe show całej drużyny, ale na pierwszy plan zdecydowanie wysunęli się dwaj Tomkowie – Dutkiewicz i Paprzycki, którzy poprowadzili swój zespół do efektownego, ligowego triumfu.
Zawodnik meczu: Tomasz Dutkiewicz - Format
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Format
16
:
0
FC Fortuna
Drugie spotkanie w tej serii gier rozgrywały zarówno zespoły Formatu, jak i Sport Fitu. Faworytem byli gospodarze, którzy od pierwszych minut starali się narzucić swoje tempo gry. Pierwsza bramka padła w 6. minucie. Tomek Dutkiewicz skutecznie wykończył akcję i wyprowadził Format na prowadzenie 1:0. Dwie minuty później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców, tym razem wykorzystując rzut karny podyktowany po faulu bramkarza właśnie na nim. Format kontrolował przebieg spotkania, a w 14. minucie trzeciego gola dołożył Tomasz Paprzycki. Do przerwy gospodarze prowadzili pewnie 3:0, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Szybko kolejne trafienie zanotował ponownie Paprzycki, podwyższając wynik. W 21. minucie na listę strzelców wpisał się Iwo Toporski, a minutę później prowadzenie zwiększył Paweł Kowalkiewicz. W 25. minucie Toporski zdobył swoją drugą bramkę w meczu, potwierdzając dominację Formatu. Sport Fit zdołał odpowiedzieć dopiero w 32. minucie – honorowe trafienie zaliczył Nikita Marasey. Ostatecznie Format wygrał 7:1, prezentując skuteczny i uporządkowany futbol. Gospodarze pokazali, że są w bardzo dobrej formie, a ich ofensywa potrafi być bezlitosna dla rywali.
Zawodnik meczu: Iwo Toporski - Format
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Format
7
:
1
SPOrT Fit
To było ostatnie spotkanie w tej serii gier i zarazem jedno z najbardziej wyrównanych. Starcie United 1998 ze Sport United SV nie obfitowało w wiele sytuacji bramkowych, ale dostarczyło ogromnych emocji w samej końcówce. W pierwszej połowie długo musieliśmy czekać na otwarcie wyniku. Obie drużyny skupiły się przede wszystkim na konsekwentnym realizowaniu założeń taktycznych. Mało było klarownych okazji, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W końcu jednak składna akcja całego zespołu United 1998 przyniosła efekt – Patryk Jankowiak wykończył ją celnym strzałem, dając swojej drużynie prowadzenie. Do przerwy było 1:0 dla gospodarzy.
Po zmianie stron tempo wzrosło, ale w grze pojawiło się też sporo nerwowości. Zespoły walczyły o każdy metr boiska, a sytuacji bramkowych wciąż było jak na lekarstwo. Dopiero w 26. minucie Dzianis Zahavalka popisał się sprytnym uderzeniem z dystansu, którym zaskoczył Macieja Lubczyńskiego. Piłka wpadła do siatki i na tablicy wyników pojawił się remis 1:1. Prawdziwe emocje przyszły w samej końcówce spotkania. Najpierw gospodarze nie wykorzystali przedłużonego rzutu karnego. Potem, Sport United SV na zaledwie 10 sekund przed końcowym gwizdkiem wyprowadził decydujący cios, obejmując prowadzenie 2:1 po celnym trafieniu Dmytro Halushko. United 1998 nie zdołało już odpowiedzieć. Ostatni mecz tej serii gier zakończył się zwycięstwem Sport United SV 2:1 po dramatycznej i pełnej napięcia końcówce.
Zawodnik meczu: Dmytro Halushko - SPOrT United SV
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
1
:
2
SPOrT United SV
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty