1000 (!!!) meczów Marcina Jarysza w drużynie United 1998, Faworyt postraszył lidera, przełamanie SPOrT Fit.

2026-02-16
1000 (!!!) meczów Marcina Jarysza w drużynie United 1998, Faworyt postraszył lidera, przełamanie SPOrT Fit.

Sobotnie zmagania przyniosły nam nie lada wydarzenie. Otóż swój jubileuszowy, tysięczny mecz w barwach United 1998 rozegrał Marcin Jarysz. Oczywiście Marcinowi składamy gratulacje za nie lada wyczyn. Nie dość wspomnieć, że Marcin gra w ekipie "Zjednoczonych" z małą przerwą, od początku powstania drużyny czyli 28 lat. Niesamowity wynik. Wracając jednak do poczynań na parkiecie, zespół United 1998 godnie uczcił jubileusz swojego gracza i wysoko pokonał Legion, a jedną z bramek zdobył wspomniany Marcin Jarysz. Ciężką przeprawę miał lider Rossoneri, który po emocjonującym meczu minimalnie pokonał FC Faworyt. Ukraińska drużyna szybko powetowała sobie przegraną w drugim meczu przeciwko ekipie KS Jeżyce. Rozbiła gości 14:0. Również Rossoneri, grali dwa spotkania, a w drugiej potyczce rywalem była zawsze niewygodna drużyna SPOrT United SV. Gospodarze rozstrzygnęli spotkanie na swoją korzyść i tym samym odnieśli 10 zwycięstwo z rzędu. Prócz ekip Rossoneri i FC Faworyt, dwa mecze grała ekipa KS Jeżyce. Niestety nie był to dzień tej drużyny, która po porażce z FC Faworyt, uległa również zespołowi FC Fortuna. Ostatnim szóstym spotkaniem walentynkowego wieczoru była konfrontacja Pure Savage Gear kontra SPOrT Fit. Choć na parkiecie zobaczyliśmy dwie drużyny z dołu tabeli to emocji i dramaturgii nie brakowało. Po spotkaniu pełnym zwrotów trzy punkty powędrowały do SPOrT Fit.

Pierwsze spotkanie tej serii gier w lidze futbolsport.pl przyniosło kibicom prawdziwe widowisko i festiwal strzelecki w wykonaniu gospodarzy. Mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście. Już w 3. minucie Legion objął prowadzenie po trafieniu Mykola Kosheliuka, który wykorzystał swoją okazję i dał swojej drużynie szybkie 0:1. Początek należał więc do przyjezdnych, ale odpowiedź United 1998 była błyskawiczna. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat i dopięli swego w 7. minucie. Niezawodny Piotr Skrzypczak po raz pierwszy tego dnia wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do wyrównania. To trafienie wyraźnie napędziło United. W 13. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie – składną akcję zespołu skutecznie wykończył Jędrzej Strzódka, odwracając losy spotkania. United kontrolowało wydarzenia na boisku, a tuż przed przerwą ponownie dał o sobie znać Skrzypczak. Jego drugie trafienie ustaliło wynik pierwszej połowy na 3:1 dla gospodarzy.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia "Zjednoczonych". Marcin Jarysz zdobył czwartego gola dla swojej drużyny, w wyjątkowy sposób honorując swój 1000. mecz w barwach United 1998. Był to symboliczny i niezwykle efektowny moment tego spotkania. W 22. minucie Piotr Skrzypczak skompletował hat-tricka, podwyższając prowadzenie na 5:1. Minutę później na listę strzelców wpisał się Patryk Jankowiak, a w 24. minucie Skrzypczak dołożył swoje czwarte trafienie. Tablica wyników wskazywała już 7:1 dla United 1998. Strzelecki koncert zakończył się w 30. minucie, kiedy Piotr Skrzypczak zdobył swojego piątego gola w tym meczu, a ósmego dla gospodarzy. Ostatecznie pierwsze spotkanie tej serii zakończyło się efektownym zwycięstwem United 1998 nad Legionem 8:1. To był prawdziwy pokaz siły ofensywnej gospodarzy i indywidualnego kunsztu Piotra Skrzypczaka, który rozegrał jeden z najlepszych meczów w obecnej edycji ligi halowej.
Zawodnik meczu: Piotr Skrzypczak - United 1998

United 1998


Strzelcy:

  • Piotr Skrzypczak 7'
  • Jędrzej Strzódka 13'
  • Piotr Skrzypczak 17'
  • Marcin Jarysz 19'
  • Piotr Skrzypczak 22'
  • Patryk Jankowiak 23'
  • Piotr Skrzypczak 24'
  • Piotr Skrzypczak 30'

Kary:

---

8

:

1

Legion


Strzelcy:

  • 3' Mykola Kosheliuk

Kary:

---

Jedno z dwóch spotkań, jakie w tej kolejce rozgrywał zespół Rossoneri, zapowiadało się niezwykle interesująco. Trudno było jednoznacznie wskazać faworyta, choć bukmacherzy nieco więcej szans dawali gospodarzom. Jak się okazało – przeczucia co do wyrównanego starcia były jak najbardziej słuszne. Od pierwszego gwizdka mecz toczony był w bardzo szybkim tempie. Obie drużyny odważnie ruszyły do ataku, ale kibice na pierwszą bramkę musieli poczekać do 5. minuty. Wtedy to na listę strzelców wpisał się Mateusz Murawski, który skutecznym wykończeniem akcji dał prowadzenie Rossoneri. Ten sam zawodnik trzy minuty później ponownie znalazł drogę do siatki. Murawski skompletował dublet już w 8. minucie i gospodarze prowadzili 2:0, przejmując kontrolę nad wydarzeniami na boisku. FC Faworyt nie zamierzał jednak składać broni. W 12. minucie kontaktowego gola zdobył Maksym Serebriak, a w 16. minucie do wyrównania doprowadził Vadym Semenov. Goście pokazali charakter i do przerwy mieliśmy remis 2:2.
Druga połowa zwiastowała ogromne emocje – i rzeczywiście ich nie zabrakło. Obie drużyny rzuciły się do huraganowych ataków, akcje przenosiły się z jednej strony boiska na drugą, a każda z ekip mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W lepszej sytuacji znalazło się jednak Rossoneri. W 26. minucie decydujący cios zadał Michał Jaśkowiak, który wykorzystał swoją okazję i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 3:2. Do końca spotkania emocji nie brakowało – FC Faworyt ambitnie walczył o wyrównanie, ale defensywa Rossoneri wytrzymała napór. Ostatecznie to gospodarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa 3:2, podtrzymując tym samym serię zwycięstw.
Zawodnik meczu: Mateusz Murawski - Rossoneri

Rossoneri


Strzelcy:

  • Mateusz Murawski 5'
  • Mateusz Murawski 8'
  • Michał Jaśkowiak 26'

Kary:

---

3

:

2

FC Faworyt


Strzelcy:

  • 12' Maksym Serebriak
  • 16' Vadym Semenov

Kary:

---


Drugie spotkanie w tej serii gier zespołu FC Faworyt zapowiadało się jednostronnie – i takie też było. Gospodarze przystępowali do meczu w roli zdecydowanego faworyta i od pierwszych minut starali się narzucić swoje warunki gry. Na pierwszego gola trzeba było poczekać aż do 12. minuty. Wynik otworzył Nazar Bevz, skutecznie wykańczając akcję swojego zespołu. Zaledwie minutę później było już 2:0 – na listę strzelców wpisał się Serebriak, podwyższając prowadzenie FC Faworyt. W 16. minucie trzeci cios zadał Valerii Klymyk i stało się jasne, że gospodarze są tego dnia w znakomitej dyspozycji. Do przerwy FC Faworyt prowadził pewnie 3:0, całkowicie kontrolując przebieg spotkania.
W drugiej części obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze nadal przeważali i konsekwentnie powiększali dorobek bramkowy. Na listę strzelców wpisali się kolejno: Stankivskij, Nauholnyi, następnie ponownie Serebriak, Semenov oraz drugi raz tego dnia Stankivskij. Wynik urósł do 8:0 i FC Faworyt nie zamierzał się zatrzymywać. W 28. i 29. minucie kolejne trafienia dla swojej drużyny zaliczył Nazar Bevz, kompletując hat-tricka i doprowadzając do stanu 10:0. Minutę później, w 30. minucie, jedenastego gola dla FC Faworyt zdobył Asmalovski. W końcówce gospodarze dołożyli jeszcze trzy trafienia, pieczętując absolutną dominację w tym meczu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się efektownym zwycięstwem FC Faworyt aż 14:0 nad KS Jeżyce. To był pokaz siły ofensywnej i pełnej kontroli nad przebiegiem meczu w wykonaniu gospodarzy, którzy w swoim drugim meczu tej serii nie pozostawili rywalom najmniejszych złudzeń.
Zawodnik meczu: Marian Stankivskij - FC Faworyt

FC Faworyt


Strzelcy:

  • Nazar Bevz 12'
  • Maksym Serebriak 19'
  • Marian Stankivskij 21'
  • Br. Dmytrii Nauholnyi 23'
  • Maksym Serebriak 25'
  • Vadym Semenov 26'
  • Marian Stankivskij 27'
  • Nazar Bevz 28'
  • Nazar Bevz 29'
  • Nikita Asmalovski 30'
  • Maksym Serebriak 31'
  • Marian Stankivskij 32'
  • Valerii Klymyk 33'
  • Marian Stankivskij 33'

Kary:

  • Ihor Mykhalchuk8'

14

:

0

KS Jeżyce


Strzelcy:

-

Kary:

---

Drugie spotkanie w tej serii gier dla Rossoneri zapowiadało się na starcie ze zdecydowanie łatwiejszym przeciwnikiem. Gospodarze chcieli szybko potwierdzić swoją wyższość – i zrobili to w ekspresowym tempie. Już po 40 sekundach gry Rossoneri objęli prowadzenie. Wynik meczu otworzył Wojtek Tabiszewski, który wykorzystał pierwszą dogodną okazję i dał swojej drużynie szybkie 1:0. Gospodarze od początku narzucili swoje warunki gry, utrzymując wysokie tempo i kontrolując przebieg spotkania. W 10. minucie Tabiszewski ponownie wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie na 2:0. Sport United SV zdołało jednak odpowiedzieć niemal natychmiast – minutę później kontaktowego gola zdobył Dmytro Halushko, przywracając swojej drużynie nadzieję. Rossoneri nie pozwolili jednak rywalom rozwinąć skrzydeł. Jeszcze przed przerwą trzecią bramkę dla gospodarzy zdobył Mateusz Murawski, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Nadal stroną przeważającą byli gospodarze, którzy cierpliwie budowali kolejne akcje i szukali następnych trafień. W 25. minucie czwartego gola dla Rossoneri strzelił Marcin Straburzyński-Lupa, a dwie minuty później Jacek Sander podwyższył na 5:1. W 29. minucie Sander ponownie znalazł się w centrum wydarzeń – został sfaulowany w polu karnym przez bramkarza gości. Rzut karny pewnie wykorzystał Michał Jaśkowiak, ustalając wynik meczu na 6:1. Do końca spotkania rezultat nie uległ już zmianie. Rossoneri pewnie wygrali swoje drugie spotkanie tego samego dnia, potwierdzając dobrą formę i skuteczność w ofensywie.
Zawodnik meczu: Michał Jaśkowiak - Rossoneri

Rossoneri


Strzelcy:

  • Wojciech Tabiszewski 1'
  • Wojciech Tabiszewski 10'
  • Mateusz Murawski 16'
  • Marcin Straburzyński-Lupa 25'
  • Jacek Sander 27'
  • Michał Jaśkowiak 29'

Kary:

---

6

:

1

SPOrT United SV


Strzelcy:

  • 11' Dmytro Halushko

Kary:

---

Drugie spotkanie w tej serii gier dla KS Jeżyce było szansą na rehabilitację po sromotnej porażce w pierwszym meczu tego dnia. Gospodarze wyszli na boisko z wyraźną determinacją, chcąc zatrzeć złe wrażenie. Rzeczywistość jednak od początku była dla nich bardzo wymagająca. Mecz lepiej rozpoczął się dla FC Fortuna. Już w 1. minucie goście objęli prowadzenie, szybko narzucając swoje tempo gry. W 8. minucie wynik podwyższył Oleksii Polishchuk, a rozpędzona Fortuna poszła za ciosem i w 10. minucie zdobyła trzecią bramkę. KS Jeżyce nie zamierzali się jednak poddawać. W 13. minucie kontakt złapał Patryk Miliński, a minutę później Patryk Zieliński zdobył gola na 2:3, przywracając nadzieję gospodarzom i ich kibicom. Radość nie trwała jednak długo. Vadym Tabakar odpowiedział trafieniem na 4:2 dla FC Fortuna i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
Po przerwie festiwal strzelecki w wykonaniu gości trwał w najlepsze. Trzy bramki Dmytro Kovaleva sprawiły, że przewaga Fortuny systematycznie rosła. W międzyczasie dla KS Jeżyce trafił jeszcze Krystian Nowicki, ale na tablicy wyników widniał już rezultat 7:3 dla przyjezdnych. W 29. minucie gola zdobył Yevhenii Polischuk i było 8:3 dla FC Fortuny. Goście nie zamierzali zwalniać tempa – w 33. minucie podwyższyli na 9:3, a minutę później wynik meczu ustalił Oleksil Polischuk, kompletując swoje kolejne trafienie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem FC Fortuna 10:3. KS Jeżyce, mimo ambitnej postawy i chwilowego powrotu do gry w pierwszej połowie, nie zdołali zatrzymać rozpędzonej ofensywy rywali.
Zawodnik meczu: Dmytro Kovalenko - FC Fortuna

KS Jeżyce


Strzelcy:

  • Patryk Miliniski 13'
  • Patryk Zieliński 14'
  • Krystian Nowicki 20'

Kary:

---

3

:

10

FC Fortuna


Strzelcy:

  • 1' Dmytro Kovalenko
  • 8' Oleksii Polishchuk
  • 10' Yehor Korostyi
  • 14' Vadym Tabakar
  • 20' Dmytro Kovalenko
  • 22' Dmytro Kovalenko
  • 24' Dmytro Kovalenko
  • 29' Yevhenii Polishchuk
  • 33' Yehor Korostyi
  • 34' Oleksii Polishchuk

Kary:

  • 4'Oleksii Polishchuk

Spotkanie dwóch „czerwonych latarni” ligi futbolsport.pl zapowiadało się jako bezpośredni bój o przełamanie i pierwsze punkty. Od pierwszych minut było widać, że żadna ze stron nie zamierza kalkulować – liczyły się tylko zwycięstwo i ofensywna gra. Lepiej rozpoczęli gospodarze. Już w 5. minucie Damian Zygmunt otworzył wynik spotkania, dając Pure Savage Gear prowadzenie 1:0. Radość miejscowych nie trwała jednak długo, bo do głosu szybko doszli goście. W przeciągu zaledwie czterech minut Sport Fit przeprowadził prawdziwy szturm. Najpierw trafił Kiryl Anuryeu, następnie dwukrotnie do siatki trafił Taras Skiliariuk, a serię zakończył Maksym Avramenko. Nagle zrobiło się 4:1 dla przyjezdnych i to oni przejęli inicjatywę. Gospodarze zdołali jednak jeszcze odpowiedzieć przed przerwą. Najpierw ponownie na listę strzelców wpisał się Zygmunt, a chwilę później gola dołożył Roger Sobieraj. Do przerwy Sport Fit prowadził jednak 4:3, a emocje dopiero się rozkręcały.
Po zmianie stron mocne uderzenie wyprowadzili gracze Pure Savage Gear. Najpierw trafił Sobieraj, a chwilę później swojego kolejnego gola zdobył Zygmunt i gospodarze odzyskali prowadzenie – było 5:4. W 24. minucie do wyrównania doprowadził Oleg Tomenko, ale radość gości nie trwała długo. Dwie minuty później Damian Zygmunt strzelił swojego czwartego gola w tym meczu, a szóstego dla zespołu, ponownie wyprowadzając Pure Savage Gear na prowadzenie. Sport Fit nie zamierzał jednak odpuszczać. W 29. minucie Taras Skiliariuk doprowadził do wyrównania, kompletując hat-tricka. Końcówka należała już do gości – najpierw ponownie trafił Skiliariuk, a chwilę później wynik ustalił Evgeniy Kucharenko. Ostatecznie w pełnym zwrotów akcji meczu Sport Fit pokonał Pure Savage Gear 8:6. Starcie dwóch drużyn z dołu tabeli okazało się jednym z najbardziej emocjonujących widowisk sobotniej kolejki.
Zawodnik meczu: Taras Skliaruk - SPOrT Fit

Pure Savage Gear


Strzelcy:

  • Damian Zygmunt 5'
  • Damian Zygmunt 13'
  • Kacper Berger 16'
  • Kacper Berger 19'
  • Damian Zygmunt 20'
  • Damian Zygmunt 26'

Kary:

---

6

:

8

SPOrT Fit


Strzelcy:

  • 11' Kiryl Anuryeu
  • 12' Maksym Avramenko
  • 13' Taras Skliaruk
  • 14' Taras Skliaruk
  • 24' Oleg Tomenko
  • 29' Taras Skliaruk
  • 31' Nikita Marasey
  • 32' Evgeniy Kucharenko

Kary:

  • 13'Oleg Tomenko

                                                                                                                                      Pozdrawiam

                                                                                                                                     Maciej Kaniasty