To była ekscytująca niedziela ligi halowej futbolsport.pl, gdzie rozegraliśmy aż 9 potyczek. Tradycyjnie nie brakowało emocji, a spotkania trzymały w napięciu do ostatnich sekund. Zmagania w sezonie halowym wchodzą w decydującą fazę. Po niedzielnej kolejce znowu nastąpiła zmiana lidera, a na fotel powrócił zespół Rossoneri po dwóch zwycięstwach. Najpierw w hitowym starciu po niesamowitym spotkaniu podopieczni Marcina Jaśkowiaka pokonali FC To The Top w stosunku 5:4. W drugim meczu nowy lider bez problemów pokonał Szturmowców, którzy ten dzień nie zaliczą do udanych bowiem wcześniej ulegli ekipie Dentis Studio. Z kolei obrońca tytułu może być zadowolony bowiem łącznie zdobył 6 punktów. W drugim meczu nie bez problemów ograł drużynę Legion. Największą niespodziankę niedzielnej kolejki sprawiła drużyna FC Fortuna, która pokonał team futbolsport.pl. Na końcowy wynik duży wpływ miała fatalna skuteczność gospodarzy. Dobry mecz rozegrał zespół Format, który w dobrym stylu wypunktował rozpędzoną ekipę FC Faworyt. Zacięty bój stoczyły drużyny KS Jeżyce i SPOrT United SV. Gospodarze długo utrzymywali korzystny rezultat, ale po prostych błędach musieli uznać wyższość rywala. W kolejnym spotkaniu, duże męczarnie przechodziła drużyna United 1998. W potyczce przeciwko SPOrT Fit miała zdecydowaną przewagę, jednak nie umiała odzwierciedlić na parkiecie. Na koniec zostało nam drugie spotkanie ekipy FC To The Top, której rywalem był zespół Pure Savage Gear. Niespodzianki nie było, a wicelider wygrał wyraźnie 17:1.
Niedzielne zmagania rozpoczęliśmy od potyczki KS Jeżyce kontra SPOrT United SV. Oba zespoły rozpoczęły spotkanie bardzo intensywnie. Już w 2 minucie Patryk Zieliński wyprowadził gospodarzy na prowadzenie wykorzystując błąd obrońcy SPOrT United SV. Goście wyrównali 120 sekund później po trafieniu Alexa Iskra. W kolejnych minutach akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą i mimo kilku dogodnych okazji do przerwy utrzymał się wynik remisowy.
Druga odsłona to nadal dynamiczne tempo po obu stronach. Nikt nie kalkulował i tylko kwestią czasu było kiedy wpadną kolejne bramki. W 23 minucie, KS Jeżyce po raz drugi wyszli na prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Patryk Zieliński, który oddał strzał z ostrego konta, piłka po drodze odbiła się od obrońcy i wpadał do bramki. Radość z prowadzenia trwała niespełna minutę bowiem w 24 minucie tym razem błąd popełnił defensor gospodarzy, a skutecznym strzelcem okazał się Dmytro Halushko. Mecz nabierał rumieńców, choć trzeba przyznać że optyczną przewagę zaczął uzyskiwać zespół United SV. Stworzył sobie dwie wyborne okazje, ale za każdym razem bramkarz KS Jeżyce stawał na wysokości zadania. Końcówka potyczki emocjonująca. Więcej wyrachowania i skuteczności zachował zespół gości, który po trafieniach Daniil Butenko i Dzianis Zahavalka przechylił szalę zwycięstwa w tym wyrównanym spotkaniu na swoją stronę. SPOrT United SV odniósł 4 wygraną, natomiast ekipa z Jeżyc choć przegrała to po raz kolejny pokazała się z bardzo dobrej strony.
Zawodnik meczu: nie wybrano
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:KS Jeżyce
2
:
4
SPOrT United SV
Kolejne spotkanie to konfrontacja SPOrT Fit z United 1998. Faworytem potyczki byli goście, którzy co prawda nie imponują formą, ale skrupulatnie z drużynami niżej notowanymi punktują. Trzeba przyznać, że mecz przeciwko SPOrT Fit do łatwych nie należała. Co prawda "Zjednoczeni" mieli zdecydowaną przewagę, jednak nie przekładało się to na zdobycze bramkowe. Gospodarze mądrze i skutecznie się bronili, natomiast przeciwnik bił głową w mur. Tak był do 11 minuty, kiedy to po faulu na Marcinie Jaryszu, sędzia podyktował rzut karny. Skutecznym egzekutorem okazał się Dawid Kłos i na przerwę schodziliśmy przy rezultacie 0:1.
Zdecydowanie lepsze w wykonaniu gości było drugie 17 minut. Podopieczni Marcina Chmielewskiego podkręcili tempo i na efekty długo nie czekaliśmy. Tuż po przerwie na 0:2 podwyższył Patryk Jankowiak. Trzy minuty później przewaga wzrosła do trzech "oczek" po trafieniu Marcina Jarysza. Chwilę później SPOrT Fit odpowiedział golem Evgenly Kucharenko, ale po 120 sekundach na tablicy świetlnej widniał wynik 1:4 po bramce Mateusza Gidaszewskiego. W 23 minucie drugie trafienie w tym meczu zaliczył Patryk Jankowiak i na tym skończyła się dobra gra United 1998. Końcowe 11 minut to niefrasobliwa gra faworyta i ambitna postawa gospodarzy, którzy walczyli o zmianę rezultatu. Udało im się zdobyć jedną bramkę w 28 minucie, a całe spotkanie zakończyło się wygraną United 1998 2:5. Gości choć nie zachwycili zainkasowali trzy punkty.
Zawodnik meczu: Marcin Jarysz - United 1998
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:SPOrT Fit
2
:
5
United 1998
W meczu łączącym ligowe skrajności – lidera rozgrywek z jedenastą drużyną tabeli – emocji nie brakowało od pierwszego do ostatniego gwizdka. Choć faworytem byli gospodarze, to FC Fortuna pokazała charakter i wywiozła z trudnego terenu komplet punktów, zwyciężając 3:2. Od początku spotkania gospodarze narzucili bardzo wysokie tempo gry. Długie utrzymywanie się przy piłce, szybka wymiana podań i liczne strzały miały szybko przynieść efekt. Goście z Fortuny skupili się jednak na szczelnej defensywie i groźnych kontratakach. Już w pierwszych minutach bohaterem Fortuny zaczął być bramkarz, który raz po raz ratował swój zespół w niemal beznadziejnych sytuacjach. Gdy i on był bezradny, z pomocą przychodzili ofiarnie interweniujący obrońcy. Wbrew przebiegowi gry, w 15. minucie to FC Fortuna zadała pierwszy cios. Po szybkim kontrataku piłkę w polu karnym otrzymał Kovalenko, który precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania. Gol ten wyraźnie podciął skrzydła gospodarzom, którzy do przerwy nie potrafili znaleźć sposobu na doskonale dysponowanego golkipera Fortuny. Do szatni goście schodzili z niespodziewanym prowadzeniem 1:0.
Druga połowa rozpoczęła się od prawdziwego oblężenia bramki FC Fortuna. Gospodarze ruszyli do huraganowych ataków, ale efekt był ten sam – kapitalne interwencje bramkarza gości, który wyrastał na prawdziwego bohatera tego widowiska. Dopiero w 29. minucie napór przyniósł skutek. Po jednej z akcji ofensywnych do siatki trafił Dariusz Masztalerz, doprowadzając do wyrównania. Trzy minuty później gospodarze wreszcie wyszli na prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Norbert Stangierski, a wydawało się, że lider ligi w końcu przejął pełną kontrolę nad spotkaniem. Końcówka meczu przeszła jednak najśmielsze oczekiwania. Na minutę przed końcem FC Fortuna doprowadziła do remisu, wprawiając gospodarzy w kompletne osłupienie. Gdy wszyscy myśleli już o podziale punktów, goście zadali decydujący cios — na 20 sekund przed końcem zdobyli trzecią bramkę, pieczętując sensacyjne zwycięstwo. Ostatecznie FC Fortuna triumfowała 3:2 w meczu, który długo pozostanie w pamięci kibiców. To był prawdziwy futbolowy rollercoaster i dowód na to, że w tej lidze nic nie jest przesądzone aż do ostatniego gwizdka. Co za mecz! ⚽🔥
Zawodnik meczu: bramkarz Andrii Semenok - FC Fortuna
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:futbolsport.pl
2
:
3
FC Fortuna
Potyczka pomiędzy Formatem a FC Faworyt miało ogromne znaczenie dla układu ligowej czołówki. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy mogło mocno spłaszczyć tabelę i od pierwszych minut było widać, że Format doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Od początku meczu to Format był stroną zdecydowanie aktywniejszą, dłużej utrzymywał się przy piłce i regularnie zagrażał bramce rywali. Taka postawa szybko przyniosła efekt – już w 7. minucie Adrian Mankiewicz otworzył wynik spotkania, finalizując składną akcję zespołu. Format nie zwalniał tempa i cztery minuty później było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Tomek Dutkiewicz, dając swojej drużynie solidną zaliczkę przed dalszą częścią spotkania. Do przerwy gospodarze kontrolowali przebieg gry, a wynik 2:0 w pełni odzwierciedlał wydarzenia na boisku.
Po zmianie stron Format dążył do jak najszybszego podwyższenia prowadzenia, jednak brakowało skuteczności w wykończeniu akcji. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 26. minucie, kiedy Nazar Bevz zdobył bramkę kontaktową dla FC Faworyt, przywracając gościom nadzieję na korzystny rezultat. Odpowiedź Formatu była jednak konkretna. W 30. minucie Tomek Paprzycki zdobył trzeciego gola dla gospodarzy, uspokajając grę i praktycznie rozstrzygając losy meczu. Końcówka przebiegała już pod pełną kontrolą Formatu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1. Format sięgnął po niezwykle ważne zwycięstwo, które realnie wpłynęło na układ ligowej czołówki i potwierdziło ambicje zespołu na dalszą część sezonu.
Zawodnik meczu: Adrian Mankiewicz - Format
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Format
3
:
1
FC Faworyt
Mecz ukraińskiej ekipy FC To The Top kontra Pure Savage Gear zapowiadał się jako spotkanie, w którym gospodarze byli zdecydowanym faworytem. Stawką była możliwość utrzymania miejsca w ligowej czołówce, jednak mało kto spodziewał się aż tak jednostronnego widowiska. Spotkanie rozpoczęło się sensacyjnie – już w 1. minucie goście wyszli na prowadzenie, a pierwszego gola zdobył Zimniewicz. Radość Pure Savage Gear trwała jednak zaledwie chwilę. Minutę później Anton Kutsenko doprowadził do wyrównania, dając sygnał do prawdziwego festiwalu strzeleckiego. Kutsenko był nie do zatrzymania. W 4. minucie zdobył drugą bramkę, a już w 5. minucie skompletował klasycznego hattricka, całkowicie odwracając losy spotkania. FC To The Top przejęło pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i zamknęło rywali na ich połowie.
W 10. minucie Ilya Shvets podwyższył wynik na 4:1, a minutę później dołożył swoje drugie trafienie. W 12. minucie Shamin zdobył szóstego gola dla gospodarzy. Jak się później okazało, był to moment, w którym losy meczu zostały już definitywnie przesądzone. Poza bramką z pierwszej minuty goście nie byli w stanie stworzyć żadnego realnego zagrożenia. W 16. minucie Anton Kovalenko wpisał się na listę strzelców, zdobywając siódmego gola dla FC To The Top. Do przerwy gospodarze prowadzili bardzo wysoko, prezentując ofensywny futbol najwyższej próby.
W drugiej części „zabawa” trwała w najlepsze, choć na kolejne trafienie trzeba było chwilę poczekać. W 24. minucie hattricka skompletował Shvets, a minutę później kolejną bramkę dorzucił Kutsenko. W 26. minucie gola zdobył Yukhimuk, w 27. minucie do siatki trafił Odariuk, a w 28. minucie Anton Kutsenko zdobył swojego piątego gola w meczu i trzynastego dla drużyny. Ten sam zawodnik nie zamierzał się zatrzymywać – w 29. minucie podwyższył wynik na 14:1, a chwilę później Odariuk dorzucił piętnaste trafienie dla gospodarzy. Ostateczny wynik spotkania ustalił w 34. minucie Pavlo Holtsev, pieczętując efektowne zwycięstwo FC To The Top 16:1. To był pokaz siły i ofensywnej mocy FC To The Top, którzy w imponującym stylu potwierdzili swoje aspiracje do walki o najwyższe cele w lidze Futbolsport. Pure Savage Gear muszą ten mecz jak najszybciej wymazać z pamięci.
Zawodnik meczu: nie wybrano
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC To The Top
17
:
1
Pure Savage Gear
Zdecydowanie najciekawiej zapowiadające się spotkanie tej serii gier nie zawiodło oczekiwań. Mecz FC To The Top z Rossoneri był dla gospodarzy poważnym sprawdzianem i od pierwszych minut było widać, że tym razem poprzeczka zawieszona jest znacznie wyżej. Na pierwszego gola trzeba było chwilę poczekać. Dopiero w 6. minucie gospodarze otworzyli wynik spotkania, a bramkarza Rossoneri pokonał Odariuk. FC To The Top poszło za ciosem i minutę później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców, dając swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. Rossoneri nie zamierzali jednak odpuszczać. W 13. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Mateusz Murawski. Gol kontaktowy dodał gościom wiary i do przerwy utrzymał się wynik 2:1 dla FC To The Top.
Po zmianie stron gospodarze rozpoczęli z mocnym uderzeniem. Chwilę po wznowieniu gry trzeciego gola dla FC To The Top zdobył Kutsenko i wydawało się, że zespół zmierza po kolejne zwycięstwo. Rossoneri odpowiedzieli jednak w najlepszy możliwy sposób – w 24. minucie Przemek Pawlak strzelił bramkę kontaktową, a dwie minuty później ponownie pokonał bramkarza gospodarzy, doprowadzając do remisu 3:3. Decydujące fragmenty spotkania należały do Rossoneri. Między 28. a 30. minutą goście zadali dwa potężne ciosy – najpierw na listę strzelców wpisał się Michał Jaśkowiak, a chwilę później Mateusz Murawski po raz drugi w tym meczu, wyprowadzając Rossoneri na prowadzenie 5:3. FC To The Top nie złożyło broni. W 32. minucie gola kontaktowego zdobył Shvets, dając gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Końcówka była niezwykle nerwowa, ale Rossoneri zdołali utrzymać minimalną przewagę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5:4 dla Rossoneri. Było to spotkanie pełne zwrotów akcji, emocji i wysokiej intensywności – prawdziwa wizytówka ligi Futbolsport i bolesna, ale cenna lekcja dla FC To The Top.
Zawodnik meczu: Przemysław Pawlak - Rossoneri
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC To The Top
4
:
5
Rossoneri
Spotkanie Szturmowców z Dentis Studio było pierwszym z dwóch meczów obu zespołów w tej serii gier ligi Futbolsport. Faworytem rywalizacji był wyżej notowany Dentis i od pierwszych minut goście potwierdzali swoją pozycję w tabeli. Przez pierwsze fragmenty spotkania Szturmowcy starali się trzymać wynik w ryzach, jednak w 10. minucie worek z bramkami otworzył Dominik Jesiołowski. Dwie minuty później ten sam zawodnik ponownie znalazł drogę do siatki, szybko budując przewagę Dentisu. W 16. minucie Dawid Woźniak dołożył trzeciego gola i do przerwy Dentis Studio prowadziło pewnie 3:0.
W drugiej odsłonie Dentis rozpoczął z wysokiego „C”. Już w 19. minucie Patryk Wieczorek podwyższył wynik na 4:0, nie pozostawiając złudzeń co do przebiegu spotkania. Kolejne minuty to pełna kontrola faworyta, udokumentowana w 24. minucie trafieniem Dominika Tomczaka na 5:0. Dentis nie zwalniał tempa i w 27. minucie Dawid Woźniak popisał się pięknym strzałem, zdobywając swojego drugiego gola w meczu i szóstą bramkę dla zespołu. Chwilę później Szturmowcy odpowiedzieli – w 28. minucie honorowe trafienie zdobył Kamil Tomczak. W końcówce meczu gospodarze pokazali charakter. W 33. minucie Dariusz Bednarz wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik spotkania na 6:2 dla Dentis Studio. Dentis zgodnie z oczekiwaniami sięgnął po komplet punktów, potwierdzając swoją wyższą pozycję w tabeli, natomiast Szturmowcy mimo niekorzystnego wyniku mogą zapisać na plus ambitną postawę do samego końca.
Zawodnik meczu: Dominik Jesiołowski - Dentis Studio
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Szturmowcy
2
:
6
Dentis Studio
Drugie spotkanie Rossoneri oraz Szturmowców w tej serii gier ligi Futbolsport od pierwszych minut układało się całkowicie po myśli gospodarzy. Rossoneri narzucili bardzo wysokie tempo i szybko ustawili sobie przebieg meczu. Już w 4. minucie wynik otworzył Przemysław Pawlak, a dwie minuty później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców. Szturmowcy nie zdążyli jeszcze poukładać gry, gdy w 9. minucie Michał Jaśkowiak zdobył trzeciego gola dla Rossoneri. Gospodarze nie zamierzali się zatrzymywać. W 13. minucie Patryk Markiewicz podwyższył prowadzenie, a w 16. minucie Mateusz Murawski zdobył piątego gola. Do przerwy Rossoneri prowadzili aż 5:0, całkowicie kontrolując wydarzenia na boisku.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. W 21. minucie Wojciech Tabiszewski strzelił szóstą bramkę, a minutę później ponownie pokonał bramkarza Szturmowców, kompletując dublet. Goście zdołali odpowiedzieć w 25. minucie, kiedy gola zdobył Kamil Tomczak, jednak była to jedynie chwila radości. W 26. minucie Michał Jaśkowiak dołożył kolejne trafienie dla Rossoneri, a w 28. minucie kibice byli świadkami nietypowej sytuacji – na listę strzelców wpisał się bramkarz gospodarzy, Michał Piepenborn. W 31. minucie Kamil Tomczak zdobył drugiego gola dla Szturmowców, ustalając końcowy wynik spotkania. Mecz zakończył się efektownym zwycięstwem Rossoneri 9:2. Gospodarze w znakomitym stylu zakończyli serię gier, natomiast Szturmowcy mimo ambitnej postawy musieli uznać wyraźną wyższość rywala.
Zawodnik meczu: Michał Jaśkowiak - Rossoneri
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Rossoneri
9
:
2
Szturmowcy
Drugie spotkanie Dentis Studio w tej serii gier ligi Futbolsport zapowiadało się interesująco, zwłaszcza że – podobnie jak w pierwszym meczu – gospodarze przystępowali do rywalizacji w roli faworyta. Legion od początku pokazał jednak, że tanio skóry nie sprzeda. Dentis szybko wziął się do pracy i już w 5. minucie Dominik Jesiołowski otworzył wynik spotkania. Goście odpowiedzieli jednak w znakomitym stylu. W 9. minucie fenomenalnym strzałem popisał się Artem Spitsyn, doprowadzając do wyrównania, a dwie minuty później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców, wyprowadzając Legion na prowadzenie. Mecz toczony był w bardzo szybkim tempie i mógł się podobać kibicom – obie drużyny grały ofensywnie, nie kalkulując. Do przerwy to Legion sensacyjnie prowadził 2:1.
Po zmianie stron Dentis Studio ruszył do zdecydowanych, bardzo mocnych ataków. W 20. minucie wysiłki gospodarzy przyniosły efekt – Bartosz Wiśniewski precyzyjnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Trzy minuty później Dentis wykorzystał grę w przewadze, a Wiśniewski ponownie trafił do siatki, dając swojej drużynie prowadzenie. To był moment przełomowy. W 25. minucie Patryk Wieczorek podwyższył wynik, a w 30. minucie Bartosz Wiśniewski skompletował hattricka, sprawiając, że na tablicy widniał wynik 5:2 dla Dentisu. Legion wyraźnie stracił impet, a gospodarze do końca kontrolowali przebieg gry. W 33. minucie Sebastian Pięta zadał ostateczny cios, zdobywając szóstą bramkę dla Dentis Studio i definitywnie rozstrzygając losy spotkania. Mecz zakończył się wynikiem 6:2 dla Dentisu. Gospodarze po świetnej drugiej połowie potwierdzili swoją klasę i rolę faworyta, natomiast Legion może żałować niewykorzystanej szansy po bardzo dobrej pierwszej części gry.
Zawodnik meczu: Bartosz Wiśniewski - Dentis Studio
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dentis Studio
6
:
2
Legion
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty