Połowa rundy zimowej za nami. Niedzielna seria spotkań przyniosła nam dużą dawkę emocji i zaciętych potyczek. Na osiem spotkań, aż siedem trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Mecze były niezwykle intensywne i widowiskowe. Prócz kilku świetnych spotkań stojących na wysokim poziomie, nie obyło się bez kilku sytuacji w których sędzia musiał sięgnąć po czerwony kartonik. Jedno wiemy, po ostatniej serii potyczek zmniejszyła się liczba zespołów bez porażki. Na tą chwilę niepokonane są ekipy futbolsport.pl, Rossoneri i Format. Pierwsza kolejka lutowa miała bardzo dynamiczny przebieg i pokazała, że walka o mistrzostwo będzie niezwykle zacięta bowiem praktycznie co kolejka następuje zmiana lidera. Zmagania niedzielne rozpoczęliśmy od dwumeczu drużyny FC To The Top. Podopieczni Oleksandra Dukhno grali ze zmiennym szczęściem. Najpierw doznali pierwszej porażki w sezonie, ulegając w derbowej potyczce ekipie FC Faworyt. Mecz miał niesamowity przebieg i był prawdziwym rollercoasterem. Najpierw 0:2 prowadził FC Faworyt. Potem po przerwie gospodarze w 28 minucie wyszli na prowadzenie 4:3, jednak ostatnie słowo należał do gości, którzy po golach Yury Honta i Nazar Bevz mogli się cieszyć ze zwycięstwa. W drugim spotkaniu rywalem FC To The Top był team FC Fortuna. Potyczka miała dość wyrównany przebieg i ostatecznie zakończyła się wygraną gospodarzy. Kolejne dwa spotkania to dwie konfrontacje zespołu futbolsport.pl. Najpierw z Legionem, potem z Pure Savage Gear. Obydwa mecze ekipa futbolsport.pl rozstrzygnęła na swoją stronę lecz styl w jakim to osiągnęła nie do końca był idealny. Niemniej zwycięzców się nie sądzi, a dzięki wygranym futbolsport.pl jest nowym liderem. Ciekawostką niech będzie fakt, że w meczu przeciwko Pure Savage Gear zadebiutował Nikodem Waszkowiak, syn Bartosza Waszkowiaka. Po porażce z drużyną futbolsport.pl w swoim drugim meczu Legion mógł się cieszyć z trzech punktów. Po ciężkim boju pokonał minimalnie SPOrT Fit 2:1. Piąte zwycięstwo w rundzie odniósł Format, który w polu pokonanym pozostawił SPOrT United SV. Było to trudne spotkanie do prowadzenia bowiem co jakiś czas dochodziło do niepotrzebnych fauli i starć słownych, która miały wyraźny wpływ na przebieg potyczki. Kolejny mecz to starcie Dentis Studio z KS Jeżyce. Obrońca tytułu wyraźnie przechodzi kryzys i choć spotkanie rozstrzygnął na swoją stronę to na końcowy sukces musiał się sporo napocić bowiem ekipa KS Jeżyce zagrała z dotychczasowych spotkań, najlepszą potyczkę i wysoko postawił poprzeczkę. Na deser starcie gigantów czyli konfrontacja United 1998 z Rossoneri. Zdecydowanie najlepsze spotkanie niedzielnych zmagań pod każdym względem. Emocje trzymały od pierwszej do ostatniej sekundy. O końcowym zwycięstwie zadecydowały indywidualności, a te były po stronie Rossoneri. Cały zespół zagrał perfekcyjne zawody i zapracował na trzy punkty i szóstą wygraną w sezonie.
Uwaga: Przypominam wszystkim kapitanom oraz drużyną występującym w lidze halowej że "okno transferowe" kończy się dzisiaj tj. 2 lutego o godzinie 24:00. Pozostało więc niewiele czasu, aby uzupelnić kadry i dopisać nowych zawodników. Po wskazanej godzinie nie będzie możliwości dopisania do składu nowych graczy.
W pierwszym z dwóch zaplanowanych w tej kolejce spotkań zespołu FC To The Top doszło do wyjątkowego pojedynku – naprzeciw siebie stanęły bowiem dwie ukraińskie drużyny. Od pierwszego gwizdka mecz toczony był w bardzo szybkim tempie. Zarówno gospodarze, jak i FC Faworyt grali intensywnie i z dużym zaangażowaniem, choć w ich poczynaniach było dużo niedokładności. Oba zespoły długo próbowały szczęścia głównie uderzeniami z dystansu, jednak przez dłuższy czas strzały te nie przynosiły oczekiwanych efektów. Przełom nastąpił w 12. minucie, kiedy FC Faworyt wyszedł na prowadzenie – po składnej, zespołowej akcji piłkę do siatki skierował Stankivskij. Trzy minuty później było już 2:0, a na listę strzelców wpisał się Valerii Klymyk, skutecznie finalizując kolejne natarcie gości. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i to Faworyt schodził do szatni z solidną zaliczką.
Po zmianie stron FC To The Top wyraźnie podkręcił tempo i mocniej przycisnął rywali. Efekty przyszły w 20. minucie, gdy kontaktowego gola zdobył Yukhimuk. Gospodarze poszli za ciosem i w 24. minucie doprowadzili do wyrównania – tym razem na listę strzelców wpisał się Mark Pilipets. Emocje sięgnęły zenitu minutę później: najpierw trzecią bramkę zdobyli goście, lecz niemal natychmiast odpowiedział Shamin, ustalając wynik na 3:3. W 28. minucie To The Top po raz pierwszy w meczu objął prowadzenie po trafieniu Pryhody, jednak radość gospodarzy nie trwała długo – w 31. minucie do remisu doprowadził Yuri Honta. Decydujący cios padł w 33. minucie, kiedy Nazar Bevz zdobył gola, który przesądził o zwycięstwie FC Faworyt w tym niezwykle emocjonującym i wyrównanym spotkaniu.
Zawodnik meczu: Yura Honta - FC Faworyt
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC To The Top
4
:
5
FC Faworyt
Kary meczowe:
Mark Pilipets - FC To The Top - trzy mecze pauzy
Maksim Yudzin - FC Faworyt - trzy mecze pauzy
Spotkanie Ligi Futbolsport.pl pomiędzy FC To The Top a FC Fortuna rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy. Już w pierwszej groźnej sytuacji FC To The Top objął prowadzenie – skutecznym wykończeniem popisał się Yevhenii Shamin, dając swojej drużynie szybkie 1:0. Od tego momentu to właśnie gospodarze byli stroną zdecydowanie przeważającą, stwarzali kolejne okazje bramkowe, jednak długo brakowało im skuteczności w finalizacji akcji. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 10. minucie, kiedy FC Fortuna doprowadziła do wyrównania. Dwójkową akcję gości pewnym strzałem zakończył Kovalenko. Radość Fortuny nie trwała jednak długo – już minutę później, w 11. minucie, ponownie na prowadzenie wyszli gospodarze, a piłkę do siatki skierował Horbat. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gości, którzy jeszcze przed przerwą zdołali wyrównać – gola na 2:2 zdobył Tabakar.
W drugiej części na parkiecie było sporo walki i fizycznych pojedynków. Zarówno FC To The Top, jak i FC Fortuna miały swoje okazje, lecz przez długi czas żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali na swoją korzyść – brakowało skuteczności pod bramką rywala. Prawdziwy festiwal bramek rozpoczął się pomiędzy 27. a 31. minutą spotkania. W tym fragmencie gry padły aż cztery gole – trzy dla gospodarzy i jeden dla gości, co pozwoliło FC To The Top odskoczyć na wynik 5:3. Jak się później okazało, były to trafienia, które przesądziły o losach meczu. W końcowych minutach spotkania wynik nie uległ już zmianie i FC To The Top mógł cieszyć się z wygranej 5:3.
Zawodnik meczu: Andrii Pryhoda - FC To The Top
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:FC To The Top
5
:
3
FC Fortuna
W spotkaniu pomiędzy futbolsport.pl a Legionem faworytem była drużyna gospodarzy, jednak to goście jako pierwsi zadali cios. Już na początku meczu Legion otworzył worek z bramkami, a efektownym uderzeniem z dystansu na listę strzelców wpisał się Spitsyn. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa – w kolejnej akcji do wyrównania doprowadził Mikołaj Kwiatkowski, przywracając równowagę na parkiecie. Dla zespołu futbolsport.pl był to pierwszy z dwóch meczów w tej kolejce, podobnie jak dla drużyny Legion, która również w tej serii spotkań rozegra dwa pojedynki. Od pierwszych minut było widać, że goście nie zamierzają ułatwiać zadania faworyzowanym gospodarzom i konsekwentnie stawiali im trudne warunki. W 10. minucie prowadzenie gospodarzom dał Jakub Wawrocki, zdobywając drugiego gola dla futbolsport.pl. Legion jednak nie odpuszczał i na trzy minuty przed przerwą doprowadził do wyrównania, co tylko podkreśliło wyrównany charakter pierwszej połowy.
Po zmianie stron do zdecydowanych ataków ruszył zespół futbolsport.pl. W 20. minucie po raz drugi w tym meczu na listę strzelców wpisał się Mikołaj Kwiatkowski, a gospodarze objęli prowadzenie 3:2. Kolejne minuty przyniosły sporo walki, a na następne trafienie trzeba było czekać aż do 27. minuty – wtedy pięknym strzałem z dystansu popisał się Oktawian Gwizdał, podwyższając wynik na 4:2. Legion walczył do samego końca i na dwie sekundy przed końcowym gwizdkiem zdołał jeszcze zmniejszyć straty. Gola kontaktowego zdobył Ponomarenko, ustalając wynik spotkania. Ostatecznie futbolsport.pl wygrał, choć goście pokazali się z bardzo dobrej strony i do końca trzymali gospodarzy w napięciu.
Zawodnik meczu: Mikołaj Kwiatkowski - futbolsport.pl
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:futbolsport.pl
4
:
3
Legion
Drugie spotkanie ekipy futbolsport.pl, gdzie rywalem był zespół Pure Savage Gear od samego początku przebiegało pod wyraźne dyktando gospodarzy. Już w 3. minucie worek z bramkami otworzył Mikołaj Kwiatkowski, a zaledwie minutę później prowadzenie podwyższył Dariusz Masztalerz. Dominacja futbolsport.pl była bezdyskusyjna – w 5. minucie na listę strzelców wpisał się Oktawian Gwizdał, a w 8. minucie czwartego gola dorzucił Jakub Wawrocki. Gospodarze nie zwalniali tempa. W 14. minucie swoją drugą bramkę w meczu zdobył Masztalerz, a minutę później kolejne trafienie dołożył Mikołaj Kwiatkowski. Wynik pierwszej połowy ustalił w 17. minucie Shandaruk i po tej bramce było już 7:0 dla futbolsport.pl.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal pełna kontrola, wysoki pressing i kolejne gole gospodarzy. W 20. minucie Mikołaj Kwiatkowski skompletował hattricka, a trzy minuty później na listę strzelców wpisał się Artur Bednarczyk. W 25. minucie wynik na 10:0 podwyższył Marcin Bury, a już minutę później kolejną bramkę zdobył Dariusz Masztalerz, ustalając rezultat na 11:0. Gospodarze grali do końca z pełnym zaangażowaniem i regularnie powiększali przewagę. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bardzo wysokim zwycięstwem futbolsport.pl 16:0, co tylko potwierdziło ich znakomitą dyspozycję i pełną dominację w tym meczu.
Zawodnik meczu: nie wybrano
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:futbolsport.pl
16
:
0
Pure Savage Gear
Po niezłym meczu przeciwko liderowi ligi halowej, Legion rozegrał drugie spotkanie, a przeciwnikiem był zespół, Sport Fit. Tym samym było to kolejne w niedzielnej serii spotkań spotkanie dwóch ukraińskich ekip. Na parkiecie od pierwszych minut dominowała walka i fizyczność, a klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Nie bez znaczenia był też układ tabeli – mierzyły się ze sobą 11. i 13. drużyna ligi, co zapowiadało wyrównane i zacięte widowisko. Pierwsza połowa długo upływała pod znakiem niewykorzystanych okazji z obu stron. Zarówno Legion, jak i Sport Fit mieli swoje momenty, jednak brakowało dokładności w decydujących fragmentach akcji. Przełamanie nastąpiło dopiero w 13. minucie, kiedy Avramenko wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem i wyprowadził Sport Fit na prowadzenie. Radość gości nie trwała jednak długo – już minutę później do wyrównania doprowadził Ponomarenko, wpisując się na listę strzelców po stronie Legionu. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis 1:1.
Po zmianie stron minimalną przewagę osiągnął zespół Sport Fit, który częściej utrzymywał się przy piłce i próbował narzucić swój styl gry. Przewaga ta nie została jednak potwierdzona golami – ponownie szwankowała skuteczność. W 22. minucie to Legion zadał decydujący cios. Artem Spitsyn wykorzystał jedną z nielicznych okazji i dał swojej drużynie prowadzenie 2:1. W końcówce meczu Sport Fit dążył do wyrównania, lecz mimo ambitnych prób i kilku obiecujących akcji nie zdołał ponownie pokonać bramkarza rywali. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Legionu 2:1, który sięgnął po cenne punkty w bezpośrednim starciu sąsiadów z dolnej części tabeli.
Zawodnik meczu: Artem Spitsyn - Legion
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Legion
2
:
1
SPOrT Fit
W potyczce pomiędzy Formatem a Sport United SV zmierzyły się ze sobą trzecia siła ligi z ósmą ekipą tabeli. Faworyt tego starcia mógł być tylko jeden – zespół Formatu. Od pierwszych minut było widać wyraźną różnicę w założeniach taktycznych obu drużyn. Goście praktycznie nie zapuszczali się pod pole karne gospodarzy, koncentrując się głównie na skutecznej i głębokiej defensywie. Format przez długi czas próbował znaleźć sposób na dobrze zorganizowaną obronę Sport United SV, jednak mimo przewagi w posiadaniu piłki i częstych prób ofensywnych nie potrafił sforsować muru rywali. Pierwszy gol padł dopiero w 16. minucie – wtedy Krzysztof Schoen popisał się efektownym strzałem z dystansu, który dał Formatowi zasłużone prowadzenie. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i gospodarze prowadzili 1:0.
Druga połowa rozpoczęła się od jeszcze mocniejszych ataków Formatu. W 22. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Krzysztof Schoen, który sprytnie skierował w światło bramki strzał oddany przez Tomka Dutkiewicza, podwyższając wynik na 2:0. Trzy minuty później kolejny cios zadał Tomek Paprzycki – wykorzystał błąd bramkarza Sport United SV i zdobył trzecią bramkę dla gospodarzy. Format całkowicie przejął kontrolę nad spotkaniem, a w 31. minucie Tomek Paprzycki dołożył swoje drugie trafienie, podwyższając prowadzenie do 4:0. Wynik meczu ustalił w 33. minucie Adrian Mankiewicz, zdobywając piątą bramkę dla Formatu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Formatu 5:0, który potwierdził swoją wysoką pozycję w ligowej tabeli.
Zawodnik meczu: Krzysztof Schoen - Format
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Format
5
:
0
SPOrT United SV
Mecz Ligi futbolsport.pl pomiędzy Dentis Studio a KS Jeżyce rozpoczęło się w iście piorunującym tempie. Już w 47. sekundzie meczu gospodarze objęli prowadzenie, a pierwszego gola zdobył Dominik Tomczak, błyskawicznie otwierając wynik spotkania. KS Jeżyce szybko otrząsnęły się po stracie bramki i w 7. minucie doprowadziły do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Krystian Nowicki, dając sygnał, że niżej notowany zespół nie zamierza tylko się bronić. Na boisku było widać dużo zaangażowania z obu stron, a KS Jeżyce wcale nie wyglądały źle na tle wyżej notowanego rywala. W 11. minucie Dentis ponownie wyszedł na prowadzenie – Bartosz Wiśniewski popisał się kapitalnym strzałem z ostrego kąta, po którym bramkarz gości był bez szans. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i Dentis Studio prowadził 2:1.
Po zmianie stron gospodarze starali się przejąć kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. W 20. minucie trzeciego gola dla Dentisu zdobył Sebastian Pięta, podwyższając prowadzenie. KS Jeżyce nie złożyły jednak broni i w 23. minucie zdobyły bramkę kontaktową – ponownie świetnie zachował się Marcin Łażewski, wpisując się na listę strzelców. Emocji nie brakowało do samego końca. W 31. minucie Sebastian Pięta zdobył swoją drugą bramkę w meczu i dał Dentisowi prowadzenie 4:2, które – jak się wydawało – powinno uspokoić grę. KS Jeżyce jeszcze raz odpowiedziały przed końcowym gwizdkiem, a kolejne trafienie Marcina Łażewskiego zmniejszyło straty do jednej bramki. Trzeba przyznać, że dwójkowa akcja Marcin Łażewski-Patryk Zieliński po której wpadł trzeci gol była przedniej jakości i niezwykle widowiskowa. Ostatecznie potyczka zakończyło się zwycięstwem Dentis Studio 4:3, choć drużyna KS Jeżyce mimo porażki, może być z siebie zadowolona bowiem zagrała najlepsze spotkanie w obecnej rundzie pokazując się z bardzo ambitnej i walecznej strony.
Zawodnik meczu: Bramkarz Kamil Walkowiak - Dentis Studio
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:Dentis Studio
4
:
3
KS Jeżyce
Spotkanie dwóch odwiecznych rywali czyli konfrontacja United 1998 kontra Rossoneri była bez wątpienia najciekawszym meczem tej kolejki. Naprzeciw siebie stanęły dwie bardzo doświadczone drużyny znające się na wylot co na starcie zapowiadało wysoki poziom i duże emocje. Od pierwszych minut na parkiecie dominowała jednak nie szalona wymiana ciosów, a taktyka, wyrachowanie i cierpliwe wyczekiwanie na błąd przeciwnika – zarówno ze strony United, jak i Rossoneri. Oba zespoły grały bardzo uważnie w defensywie, skutecznie neutralizując ofensywne zapędy rywala. Sytuacji bramkowych było niewiele, a każda akcja była dokładnie przemyślana. W efekcie, mimo wysokiej intensywności i koncentracji po obu stronach, pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem 0:0.
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się jednak od prawdziwego uderzenia ze strony lidera. Już 48 sekund po wznowieniu gry Marcin Straburzyński „Lupa” znalazł sposób na defensywę United i wyprowadził Rossoneri na prowadzenie. Goście poszli za ciosem i w 20. minucie podwyższyli wynik – tym razem na listę strzelców wpisał się Wojciech Tabiszewski, dając swojej drużynie solidną zaliczkę. United 1998 nie zamierzało się jednak poddawać. W 30. minucie kontaktowego gola zdobył Krzysztof Kryger, a końcówka meczu zapowiadała się niezwykle emocjonująco. Gospodarze ruszyli do ataku, szukając wyrównania, co tylko podkręciło tempo gry. Decydujący cios padł jednak w 34. minucie, tuż przed końcową syreną. Mateusz Murawski wykorzystał swoją okazję i ustalił wynik spotkania na 3:1 dla Rossoneri, pieczętując zwycięstwo lidera w jednym z najlepszych meczów tej kolejki.
Zawodnik meczu: Jacek Sander - Rossoneri
Strzelcy: Kary: Strzelcy: Kary:United 1998
1
:
3
Rossoneri
Pozdrawiam
Maciej Kaniasty