Rossoneri nowym liderem, futbolsport.pl poskromił Dentis Studio, sobota ukraińskich drużyn.

2026-01-26
Rossoneri nowym liderem, futbolsport.pl poskromił Dentis Studio, sobota ukraińskich drużyn.

Zmagania pod dachem przynoszą nam co tydzień dużą porcję emocji. Tym razem kolejkę rozegraliśmy tylko w sobotę, gdzie odbyło się łącznie 9 potyczek. Był to dzień zdecydowanie pod dyktando ukraińskich drużyn bowiem rozegraliśmy aż trzy derbowe spotkania. Mało tego aż pięć ekip rozegrało po dwa mecze. Zaczynamy od Szturmowców, którzy nie zaliczą dnia do najlepszego. Przegrali dwa spotkania. Najpierw ulegli Formatowi, natomiast w drugim meczu musieli uznać wyższość ekipy FC Faworyt. Na osłodę niech pozostanie fakt, że ekipa Szturmowców przegrywała głównie słabej postawie w pierwszej połowie. W drugich 17 minutach zespół stawiał twarde warunki i co ciekawe w obu potyczkach, drugich odsłon nie przegrał. Dwie porażki doznał również ukraiński team Legion. W pierwszym spotkaniu nie sprostali nowemu liderowi, drużynie Rossoneri. W drugiej potyczce w derbowym starciu nie dali rady drużynie FC Fortuna dla której były to debiutanckie punkty w lidze halowej. Ekipa Fortuny po zwycięstwie musiała przełknąć gorycz porażki. W drugim spotkaniu tego dnia minimalnie ulegli drużynie SPOrT United SV, tracąc decydującą bramkę na minutę przed końcem. Dla zespołu SPOrT United SV był to udany wieczór bowiem wcześniej podopieczni Yauhena Viarouka w bratobójczym starciu pokonali SPOrT Fit. Ze zmiennym szczęściem grał obrońca tytułu, zespół Dentis Studio. Najpierw podopieczni Piotra Wardeńskiego w hitowym spotkaniu sobotnich zmagań dość wysoko ulegli drużynie futbolsport.pl. Zdecydowanie lepiej poszło w drugim mecz przeciwko drużynie Pure Savage Gear. Dentis pewnie zainkasował trzy punkty. Na koniec spotkanie United 1998 kontra KS Jeżyce. Hucznie zapowiadająca się potyczka była jednostronnym widowiskiem. Goście tylko do przerwy w miarę trzymali kroku. Po zmianie stron wyższość doświadczonej drużyny United 1998 była znacząca.

Spotkanie trzeciej z ósmą obecnie siłą ligi futbolsport.pl zapowiadało się jako starcie z wyraźnym faworytem – ekipą Formatu. Boisko szybko potwierdziło przedmeczowe przewidywania, choć początek meczu przyniósł sporo emocji. Strzelanie rozpoczęło się już w 1. minucie, gdy wynik otworzył Tomasz Paprzycki, dając gospodarzom szybkie prowadzenie. Radość Formatu nie trwała jednak długo – minutę później do wyrównania doprowadził Stanisław Gvozdyk i przez chwilę Szturmowcy mogli mieć nadzieję na wyrównaną rywalizację. Te złudzenia szybko rozwiał jednak Paprzycki. W 4. minucie ponownie wpisał się na listę strzelców, a w 10. minucie skompletował hat-tricka. Format całkowicie przejął kontrolę nad meczem, a w 13. minucie czwarte trafienie dla faworytów dołożył Paweł Kowalkiewicz, zdobywając swojego pierwszego gola w tym spotkaniu. Pierwsza połowa należała zdecydowanie do Formatu i przede wszystkim do Tomka Paprzyckiego, który w 14. minucie zdobył swojego czwartego gola w meczu. Do przerwy wynik brzmiał 5:1 i obraz gry nie pozostawiał wątpliwości, kto rozdaje karty na boisku.
Po zmianie stron tempo nieco spadło. Format nadal miał optyczną przewagę, lecz brakowało skuteczności pod bramką rywali. Dopiero w 28. minucie padł kolejny gol – jego autorem był Krzysztof Schoen, który podwyższył prowadzenie na 6:1. Szturmowcy odpowiedzieli jeszcze w 30. minucie, gdy Jakub Nowak zdobył drugą bramkę dla swojej drużyny, ustalając wynik spotkania. Mecz zakończył się wygraną Formatu 6:2, a zespół ten raz jeszcze potwierdził, że jest jednym z głównych kandydatów do końcowego triumfu w lidze futbolsport.pl.
Zawodnik meczu: Tomasz Paprzycki - Format

Format


Strzelcy:

  • Tomek Paprzycki 1'
  • Tomek Paprzycki 4'
  • Tomek Paprzycki 10'
  • Tomek Paprzycki 14'
  • Paweł Kowalkiewicz 15'
  • Dominik Skorczyk 28'

Kary:

---

6

:

2

Szturmowcy


Strzelcy:

  • 2' Stanislav Gvozdyk
  • 30' Jakub Nowak

Kary:

---

Drugie w tej serii gier spotkanie Szturmowców zapowiadało się niezwykle ciekawie – naprzeciw gospodarzy stanęła nieobliczalna drużyna FC Faworyt, która od pierwszych minut narzuciła bardzo wysokie tempo. Wynik meczu otworzył Vadym Semenow, dając gościom szybkie prowadzenie. Minutę później FC Faworyt poszedł za ciosem – pięknym, mocnym strzałem z dystansu popisał się Marian Stankivskij i było już 2:0. Goście nie zamierzali się zatrzymywać i w 7. minucie dołożyli kolejne trafienie, a na listę strzelców wpisał się Valerii Klymyk. Szturmowcy zdołali jednak odpowiedzieć – gola kontaktowego zdobył Kacper Tomczak. To nie wybiło przyjezdnych z rytmu. W 9. minucie dublet skompletował Vadym Semenow, ponownie budując trzybramkową przewagę FC Faworyt. Chwilę później, w 10. minucie, swojego gola dorzucił Serebriak i wynik szybko urósł do 5:1. Taki rezultat utrzymał się do przerwy i pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości.
Po zmianie stron na kolejne trafienia musieliśmy poczekać do 21. minuty – wtedy też hattricka skompletował Semenow, potwierdzając swoją świetną dyspozycję. Dwie minuty później kolejne trafienie dla FC Faworyt zanotował Maksym Yudzin. Szturmowcy nie zamierzali jednak składać broni. W 24. minucie gola dla gospodarzy zdobył Kamil Tomczak, dając sygnał do walki. Nadzieje miejscowych szybko ostudził jednak Nazar Bevz, który w 28. minucie strzelił ósmego gola dla FC Faworyt. Końcówka meczu należała do Szturmowców. W 33. minucie hattricka skompletował Tomczak, a chwilę przed końcem spotkania do siatki trafił jeszcze Jakub Nowak. Było to jednak zbyt mało, by odwrócić losy spotkania. Mecz zakończył się wygraną FC Faworyt 8:4. Dla Szturmowców była to druga porażka w tej serii gier, natomiast goście potwierdzili, że potrafią być niezwykle groźni, gdy złapią swój rytm.
Zawodnik meczu: Vadym Semenov - FC Faworyt

Szturmowcy


Strzelcy:

  • Kamil Tomczak 7'
  • Kamil Tomczak 24'
  • Kamil Tomczak 33'
  • Jakub Nowak 39'

Kary:

---

4

:

8

FC Faworyt


Strzelcy:

  • 3' Vadym Semenov
  • 4' Marian Stankivskij
  • 7' Valerii Klymyk
  • 9' Vadym Semenov
  • 10' Maksym Serebriak
  • 21' Vadym Semenov
  • 23' Maksim Yudzin
  • 29' Nazar Bevz

Kary:

  • 13'Yura Honta

Rossoneri przystępowali do spotkania z Legionem z jasnym celem – podkreślić dobrą dyspozycję z zeszłego tygodnia. Od pierwszych minut widać było, że goście są świetnie przygotowani i bardzo zmotywowani. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Rossonerich. W 4. minucie Mateusz Murawski doskonale wykorzystał grę tyłem do bramki i precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania. Na boisku oglądaliśmy sporo walki – oba zespoły nie odpuszczały i rywalizacja była bardzo fizyczna, jednak to goście częściej potrafili zamienić pressing na konkretne sytuacje bramkowe. W 10. minucie Murawski ponownie dał o sobie znać. Po pięknej, zespołowej akcji, którą napędził Jacek Sander, napastnik Rossonerich zdobył swojego drugiego gola w meczu. Rossoneri byli drużyną przeważającą, częściej utrzymywali się przy piłce i stwarzali więcej zagrożenia pod bramką Legionu. Do przerwy goście schodzili z zasłużonym, dwubramkowym prowadzeniem.
Druga połowa rozpoczęła się dla Rossonerich z wysokiego C. Murawski szybko skompletował hattricka, definitywnie przechylając szalę zwycięstwa na stronę gości. W 21. minucie na listę strzelców wpisał się Michał Jaśkowiak i było już 4:0, a minutę później Patryk Markiewicz podwyższył wynik na 5:0. Rossoneri nie zwalniali tempa. W 26. minucie kolejnego gola dołożył ponownie Michał Jaśkowiak, kompletując dublet. Legion zdołał odpowiedzieć w 30. minucie – honorowe trafienie dla gospodarzy zdobył Denys Ponomarenko. Ostatnie słowo należało jednak do Rossonerich. Jeszcze przed końcem spotkania Jacek Sander wpisał się na listę strzelców i ustalił wynik meczu na 7:1. Było to pewne i bardzo przekonujące zwycięstwo Rossonerich, którzy w tym spotkaniu w pełni potwierdzili swoją wysoką formę.
Zawodnik meczu: Mateusz Murawski - Rossoneri

Legion


Strzelcy:

  • Denys Ponomarenko 30'

Kary:

---

1

:

7

Rossoneri


Strzelcy:

  • 4' Mateusz Murawski
  • 10' Mateusz Murawski
  • 21' Michał Jaśkowiak
  • 22' Patryk Markiewicz
  • 26' Michał Jaśkowiak
  • 29' Mateusz Murawski
  • 33' Jacek Sander

Kary:

---

Spotkanie dwóch ukraińskich zespołów trenowanych przez tę samą osobę – Yauhena Viarouke – zapowiadało się bardzo interesująco, choć przed pierwszym gwizdkiem faworyt był jeden. Wyżej notowany w tabeli SPOrT United SV miał potwierdzić swoją pozycję w ligowej stawce. Pierwsza połowa miała jednak zupełnie inny charakter. Był to typowy mecz walki, z dużą liczbą pojedynków i niewielką ilością klarownych sytuacji bramkowych. Zarówno SPOrT United SV, jak i SPOrT Fit najczęściej próbowali swoich sił strzałami z dystansu, a defensywy długo radziły sobie bez większych problemów. Gdy wydawało się, że do przerwy zobaczymy bezbramkowy remis, na sekundy przed końcem pierwszej części gry Alex Iskra wyprowadził SPOrT United SV na prowadzenie i to gospodarze schodzili do szatni z wynikiem 1:0.
Druga część rozpoczęła się od mocnego uderzenia faworytów. Już na jej początku Danill Butenko wpisał się na listę strzelców i SPOrT United SV szybko podwyższyli prowadzenie na 2:0. Gospodarze przejęli kontrolę nad spotkaniem, a SPOrT Fit miał coraz większe problemy z przedostaniem się pod bramkę rywali. Na kolejne trafienie musieliśmy czekać do 27. minuty. Szybki kontratak gospodarzy ponownie skutecznie wykończył Butenko, kompletując dublet i ustalając wynik na 3:0. Na trzy minuty przed końcem meczu SPOrT United SV dołożyli jeszcze czwarte trafienie – tym razem na listę strzelców wpisał się Shatalynskyi. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem SPOrT United SV 4:0, którzy w drugiej połowie w pełni potwierdzili rolę faworyta i swoją wyższą pozycję w ligowej tabeli.
Zawodnik meczu: Daniil Butenko - SPOrT United SV

SPOrT United SV


Strzelcy:

  • Alex Iskra 16'
  • Daniil Butenko 19'
  • Daniil Butenko 27'
  • Oleksii Shatalynskyi 31'

Kary:

---

4

:

0

SPOrT Fit


Strzelcy:

-

Kary:

---

Kolejny w tej kolejce mecz ukraińskich zespołów sąsiadujących ze sobą w ligowej tabeli zapowiadał się na bardzo wyrównane starcie. Już od pierwszych minut było widać, że – podobnie jak w innych spotkaniach ukraińskich drużyn – na boisku nie zabraknie walki o każdy centymetr parkietu. Jako pierwsi cios zadali goście. W 7. minucie Legion wyszedł na prowadzenie po trafieniu Ihora Shvetsa, który skutecznie wykończył jedną z nielicznych klarownych akcji w pierwszej części gry. FC Fortuna odpowiedziała w 10. minucie – ładną, zespołową akcję gospodarzy sfinalizował Vadym Tabakar i na tablicy wyników pojawił się remis 1:1. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Drugą połowę zdecydowanie mocniej rozpoczęła FC Fortuna. Gospodarze od pierwszych minut stworzyli sobie kilka groźnych sytuacji, jednak przez moment brakowało skuteczności pod bramką Legionu. Przełamanie przyszło w 24. minucie, kiedy to Oleksandr Korieniev wyprowadził Fortunę na prowadzenie. Z każdą kolejną minutą przewaga gospodarzy rosła. W 27. minucie swojego drugiego gola w meczu zdobył Vadym Tabakar i FC Fortuna prowadziła już 3:1. Gospodarze byli zespołem zdecydowanie lepszym i mądrzej grającym, umiejętnie wykorzystującym jakość swoich zawodników. W 31. minucie dublet skompletował również Korieniev, podwyższając wynik na 4:1, a minutę później Tabakar dołożył trzecie trafienie, kompletując hattricka i praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Przed końcem meczu kropkę nad „i” postawił Katernych, zdobywając szóstą bramkę dla FC Fortuny. Ostatecznie gospodarze odnieśli wysokie i w pełni zasłużone zwycięstwo 6:1, potwierdzając swoją wyższość w tym ukraińskim starciu.
Zawodnik meczu: Vadym Tabakar - FC Fortuna

FC Fortuna


Strzelcy:

  • Vadym Tabakar 10'
  • Oleksandr Korieniev 24'
  • Vadym Tabakar 27'
  • Oleksandr Korieniev 31'
  • Vadym Tabakar 32'
  • Dmytro Katerynych 34'

Kary:

---

6

:

1

Legion


Strzelcy:

  • 7' Ihor Shvets

Kary:

---

Kolejne spotkanie ukraińsko-ukraińskie w lidze futbolsport.pl było zarazem drugim meczem w tej kolejce zarówno dla gospodarzy, jak i gości. Faworytem pozostawała FC Fortuna, jednak SPOrT United SV już wcześniej udowadniał, że potrafi napsuć sporo krwi drużynom teoretycznie silniejszym. Lepiej w mecz weszli goście. W 5. minucie Danill Butenko wykorzystał swoją okazję i wyprowadził SPOrT United SV na prowadzenie. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo – pięć minut później do wyrównania doprowadził Vadym Tabakar, który bezlitośnie wykorzystał błąd defensywy gości. Gra była wyrównana i pełna walki, ale tuż przed przerwą FC Fortuna zadała kolejny cios. Na 30 sekund przed końcem pierwszej połowy Oleksandr Korieniev dał gospodarzom prowadzenie 2:1.
W drugiej odsłonie obraz gry niewiele się zmienił. FC Fortuna była stroną przeważającą, częściej utrzymywała się przy piłce i kreowała sytuacje bramkowe, natomiast SPOrT United SV groźnie kontrował. Gościom długo brakowało jednak skuteczności, a dodatkowo świetnie dysponowany był bramkarz FC Fortuny, który kilkukrotnie ratował swój zespół. Kapitulacja przyszła w 29. minucie. Nawet on nie był w stanie zatrzymać precyzyjnego strzału Alexa Iskry, który doprowadził do wyrównania. Emocje sięgnęły zenitu, a końcówka meczu należała do SPOrT United SV. W 33. minucie decydujący cios zadał Viarouka, dając gościom prowadzenie i – jak się później okazało – zwycięstwo. SPOrT United SV wygrał to spotkanie, udowadniając po raz kolejny, że potrafi skutecznie rywalizować z ligowymi faworytami, a FC Fortuna mimo przewagi i dobrych momentów musiała przełknąć gorycz porażki.
Zawodnik meczu: Yauhen Viarouka - SPOrT United SV

FC Fortuna


Strzelcy:

  • Vadym Tabakar 10'
  • Oleksandr Korieniev 16'

Kary:

---

2

:

3

SPOrT United SV


Strzelcy:

  • 5' Daniil Butenko
  • 29' Alex Iskra
  • 33' Yauhen Viarouka

Kary:

---

Zdecydowanie najciekawiej zapowiadający się mecz tej kolejki nie zawiódł pod względem intensywności. Naprzeciw siebie stanęły drużyny uznawane za jednych z głównych faworytów do końcowego triumfu w rozgrywkach ligi futbolsport.pl, co od pierwszych minut było widać na boisku. Pierwsza połowa toczyła się w bardzo szybkim tempie. Oba zespoły grały odważnie, jednak to ekipa gości częściej dochodziła do sytuacji bramkowych. Dentis Studio mogło dłużej pozostawać w grze dzięki świetnie dysponowanemu golkiperowi gospodarzy, który kilkukrotnie ratował swój zespół po strzałach zawodników futbolsport.pl. W 14. minucie był już jednak bezradny – Norbert Stangierski sprytną „wcinką” pokonał bramkarza i otworzył wynik spotkania. Pod koniec pierwszej części gry Dentis Studio mocniej nacisnął, ale na wysokości zadania stanął Andrzej Godera, pewnie broniąc dostępu do bramki gości. Do przerwy futbolsport.pl prowadził 1:0.
Po zmianie stron goście uderzyli ze zdwojoną siłą. Już w 19. minucie Stangierski wykorzystał akcję 2 na 1 z bramkarzem i zdobył swojego drugiego gola, dając futbolsport.pl dwubramkowy spokój. W 23. minucie wynik podwyższył Mikołaj Konik, popisując się mocnym strzałem z dystansu. Kolejne minuty to pełna kontrola wydarzeń na boisku w wykonaniu gości. W 29. minucie czwartego gola zdobył Darek Masztalerz, a dwie minuty później Konik dołożył swoje drugie trafienie, ustalając wynik na 5:0 i praktycznie zamykając spotkanie. Dentis Studio zdołał odpowiedzieć w 32. minucie – honorową bramkę dla gospodarzy zdobył Bartosz Wiśniewski. Ostatecznie futbolsport.pl odniósł bardzo przekonujące zwycięstwo 5:1, wysyłając wyraźny sygnał ligowej konkurencji i potwierdzając swoje aspiracje do walki o najwyższe cele.
Zawodnik meczu: Norbert Stangierski - futbolsport.pl

Dentis Studio


Strzelcy:

  • Bartosz Wiśniewski 32'

Kary:

---

1

:

5

futbolsport.pl


Strzelcy:

  • 14' Norbert Stangierski
  • 19' Norbert Stangierski
  • 23' Mikołaj Konik
  • 29' Dariusz Masztalerz
  • 31' Mikołaj Konik

Kary:

---

Zarówno United 1998, jak i KS Jeżyce przystępowały do tego spotkania z jasnym celem – zrehabilitować się za porażki sprzed tygodnia. Ambicji i chęci do gry nie brakowało po obu stronach, jednak już od pierwszych minut to gospodarze zaczęli narzucać swoje warunki. W 6. minucie United 1998 objęło prowadzenie. Łukasz Dylewicz wykorzystał lekki błąd defensywy KS Jeżyce i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. Gospodarze poszli za ciosem i w 13. minucie podwyższyli prowadzenie – Piotr Skrzypczak zachował zimną krew w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Minutę później było już 3:0, gdy na listę strzelców wpisał się Patryk Jankowiak. Do przerwy United 1998 prowadziło zdecydowanie 3:0.
Drugą połowę gospodarze rozpoczęli równie mocno. W 20. minucie kolejną bramkę zdobył Strzódka, jeszcze bardziej podcinając skrzydła rywalom. Cztery minuty później Dawid Kłos dołożył piąte trafienie i przewaga United 1998 stała się bardzo wyraźna. W 29. minucie padł kolejny gol – tym razem jego autorem był Piotr Sawicz, a gospodarze nie zamierzali się zatrzymywać. Końcówka meczu była już całkowitą dominacją United 1998. Na kilka sekund przed końcem spotkania Dawid Kłos i Łukasz Dylewicz zdobyli jeszcze po bramce, ustalając wynik na 8:0. United 1998 odniosło pewne i bardzo wysokie zwycięstwo, w najlepszy możliwy sposób rehabilitując się za ubiegłotygodniową porażkę. KS Jeżyce natomiast ponownie musiało uznać wyższość rywala i tym razem nie znalazło sposobu, by nawiązać wyrównaną walkę.
Zawodnik meczu: Łukasz Dylewicz - United 1998

United 1998


Strzelcy:

  • Łukasz Dylewicz 6'
  • Piotr Skrzypczak 13'
  • Patryk Jankowiak 14'
  • Jędrzej Strzódka 20'
  • Dawid Kłos 24'
  • Piotr Sawicz 29'
  • Dawid Kłos 33'
  • Łukasz Dylewicz 34'

Kary:

---

8

:

0

KS Jeżyce


Strzelcy:

-

Kary:

---

Drugie spotkanie tego dnia w wykonaniu ekipy Dentis Studio było starciem z czerwoną latarnią ligi – zespołem Pure Savage Gear. Od pierwszych minut było jasne, że faworyt może być tylko jeden, a wydarzenia na boisku bardzo szybko to potwierdziły. Już w 2. minucie strzelanie dla Dentisu rozpoczął Sebastian Pięta. Cztery minuty później było 2:0, gdy Dawid Woźniak perfekcyjnie przymierzył z rzutu wolnego. Gospodarze byli stroną zdecydowanie przeważającą, choć momentami w ich grę wkradła się lekka nonszalancja wynikająca z pełnej kontroli nad przebiegiem meczu. W 13. minucie trzeciego gola zdobył Sławomir Kubeczak, a minutę później na listę strzelców wpisał się Bartosz Wiśniewski. Prawdziwa kanonada rozpoczęła się w 15. minucie – najpierw piąte trafienie dołożył Karol Goździewski, a kilkanaście sekund później szóstego gola zdobył Bartosz Kopczyński. W 16. minucie ponownie celnie uderzył Dawid Woźniak i wynik szybko urósł do 7:0. Takim rezultatem zakończyła się pierwsza połowa.
Po przerwie festiwal strzelecki trwał w najlepsze. W 19. minucie najpierw Dominik Tomczak, a chwilę później ponownie Sebastian Pięta podwyższyli prowadzenie Dentisu do 9:0. Cztery minuty później Dawid Woźniak skompletował hattricka, a wynik brzmiał już 10:0. W 24. minucie ponownie do siatki trafiali Dominik Tomczak oraz Bartosz Kopczyński i było 12:0. W 28. minucie Woźniak zdobył swojego czwartego gola w meczu, podwyższając wynik na 13:0. Kolejne minuty to dalsza dominacja gospodarzy – w 31. i 32. minucie dwukrotnie trafiał Bartosz Kopczyński. Końcówka spotkania przyniosła jeszcze więcej bramek. W 33. minucie do siatki trafił Dawid Woźniak, a chwilę później kolejne gole dołożyli Bartosz Kopczyński oraz Bartosz Wiśniewski. Mecz zakończył się efektownym i bezdyskusyjnym zwycięstwem Dentis Studio 18:0, które w tym spotkaniu zafundowało kibicom prawdziwy festiwal strzelecki.
Zawodnik meczu: nie wybrano

Dentis Studio


Strzelcy:

  • Sebastian Pięta 2'
  • Dawid Woźniak 6'
  • Sławomir Kubeczak 13'
  • Bartosz Wiśniewski 14'
  • Bartosz Kopczyński 15'
  • Karol Goździewski 15'
  • Dawid Woźniak 16'
  • Dominik Tomczak 19'
  • Sebastian Pięta 19'
  • Dawid Woźniak 23'
  • Bartosz Kopczyński 24'
  • Dominik Tomczak 24'
  • Dawid Woźniak 28'
  • Bartosz Kopczyński 31'
  • Bartosz Kopczyński 32'
  • Dawid Woźniak 33'
  • Bartosz Kopczyński 33'
  • Bartosz Wiśniewski 33'

Kary:

---

18

:

0

Pure Savage Gear


Strzelcy:

-

Kary:

---

 

                                                                                                                                                    Pozdrawiam

                                                                                                                                                  Maciej Kaniasty