Remontada Unionu Kiekrz, przełamanie PLUSdo, Falcon nie zwalnia tempa

2025-09-02
Remontada Unionu Kiekrz, przełamanie PLUSdo, Falcon nie zwalnia tempa

Wczoraj rozpoczęliśmy drugi tydzień rozgrywek. Wydarzeniem tego dnia było powrót do ligi po niemal 5 latach drużyny Team Spiryt. Powrót udał się połowicznie, bowiem gospodarze podzielili się punktami z The Naturat. W najwyższej klasie rozgrywkowej przełamała się ekipa PLUSdo Metalmex, która po wyrównanym meczu pokonała Niereal. Dla gospodarzy była to inauguracja sezonu. W drugi meczu futbolsport.pl na starcie ligi przegrał z FC To The Top 1:6. Główną przyczyną porażki były błędy indywidualne graczy futbolsport.pl. Dobre widowisko ze zwrotem akcji stworzyły drużyny Antdata i Unionu Kiekrz na poziomie III Ligi. Ostatecznie konfrontację wygrali goście, którzy w pewnym momencie przegrywali już 2:0. Trzy punkty na inaugurację rundy jesiennej dopisali sobie zawodnicy Dekpolu, którzy dzięki dobrej grze szczególnie w pierwszej połowie pokonali Amici Miei. Tempa nie zwalnia w VI Lidze ekipa Falcon F.C., która odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu. Tym razem lider okazał się lepszy od zespołu FCWL The Gooners.

I Liga
Błędy indywidualne były główną przyczyną porażki zespołu futbolsport.pl na starcie sezonu jesiennego. Podopieczni Mateusza Połczyńskiego do konfrontacji przeciwko FC To The Top przystąpili bardzo osłabieni bez kilku podstawowych zawodników i bramkarza Andrzeja Godery. Ten stan rzeczy w pewien sposób przełożył się na boisko, bowiem od pierwszych minut przewagę mieli goście. Już w 4 minucie Mykhailo Odariuk zaskoczył bramkarza rywala i było 0:1. Gdy wydawało się że kolejne gole dla graczy FC To The Top będą kwestią czasu, gospodarze uporządkowali grę w obronie i skutecznie odpierali ataki przeciwnika. Kilka razy zagrozili bramce gości, a najbliżej zdobycia gola był Robert Sobolewski, który trafił w poprzeczkę. W 17 minucie fatalny błąd przy wyprowadzaniu popełnił Jakub Wawrocki z którego skorzystał Andrii Pryhoda. Huknłą jak z armaty. Golkiper futbolsport.pl był bez szans. Do przerwy 0:2.
Krótko po zmianie stron, dokładnie w 30 minucie, gospodarze zdobyli kontaktową bramkę po składnej akcji całego zespołu. Na listę strzelców wpisał się Jakub Cierzniak. Radość z gola nie trwała długo bowiem po niespełna 20 sekundach, Jakub znowu popełnił w skutkach błąd. Zagrał piłkę z autu wprost na nogę Pavlo Holtseva, który uderzył z woleja z małej odległości i mieliśmy 1:3. To trafienie wyraźnie podłamało graczy futbolsport.pl, którzy już do końca potyczki nie zagrozili dość mocno bramce rywala. Z kolei FC To The Top, choć nie grał imponująco, była do bólu skuteczny. W 39 minucie po rzucie rożnym, ładnego gola dla ukraińskiej drużyny zdobył Yevhenii Shamin. The Top nie zwalniał tempa i dołożył jeszcze dwa "oczka" autorstwa Andrii Pryhody i Anton Kutsenko. Goście wygrywają zasłużenie i obejmują prowadzenie.

futbolsport.pl


Strzelcy:

  • Jakub Cierzniak 30'

Kary:

---

1

:

6

FC To The Top


Strzelcy:

  • 4' Mykhailo Odariuk
  • 17' Andrii Pryhoda
  • 30' Pavlo Holtsev
  • 39' Yevhenii Shamin
  • 42' Andrii Pryhoda
  • 46' Anton Kutsenko

Kary:

---



Po dwóch porażkach z rzędu, wygranej doczekała się ekipa PLUSdo Metalmex. Zadanie nie miała łatwe bowiem ich rywalem był Nieral, który tym meczem rozpoczynał zmagania jesienne. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem gry obronnej obu drużyn. Co prawda w tej części padły trzy bramki, jednak obie drużyny grały bardzo uważnie w defensywie przez co akcji podbramkowych było jak na lekarstwo. Strzelanie rozpoczął w 6 minucie Radosław Bogusz, który z bliskiej odległości dopełnił tylko formalności. Podrażnione PLUSdo ruszyło do ataku i wyrównało w 10 minucie. Szybką kontrę wykończył Maciej Puk. Kolejne minuty to dużo gry w środku pola prowadzone z dużą intensywnością. Nikt nie odpuszczał, nie było straconych piłek, a zwodnicy obu ekip nie zwalniali tempa. W 19 minucie po indywidualnej akcji Eliasza Szymańskiego, gracz ten oddał groźny i silny strzał. Darek Pawlak sparował piłkę do boku, ale przy dobitce Jakuba Zygarłowskiego był bezradny. 1:2 dla PLUSdo Metalmex do przerwy.
Druga połowa to otwarta gra po obu stronach z tym że stroną przeważającą był zespół Niereal. Gospodarze atakowali z dużą intensywnością i stworzyli sobie trzy dogodne okazje do wyrównania. Niestety na ich nieszczęście w tym dniu Paweł Sobala był w wybornej dyspozycji. Śmiało można powiedzieć, ze dzięki jego postawie i interwencją, goście zdobyli trzy punkty. Niereal grał pomysłowa i na dużej szybkości. Do szczęścia brakowało goli, ale na posterunku za każdą razom był bramkarz PLUSdo. W odwrocie podopieczni Piotra Perza, też mogli się pokusić o kolejne trafienia, jednak zawodziła skuteczność. W samej końcówce gospodarze atakowali już całym zespołem, ale nic z tego nie wyniknęło i mecz zakończył się rezultatem 1:2 dla PLUSdo Metalmex. Niereal przegrał, choć z przebiegu meczu na to nie zasłużył. Piłka jest jednak nieprzewidywalna i sprawia psikusa nawet drużynie dominującej.

Niereal


Strzelcy:

  • Radosław Bogusz 6'

Kary:

---

1

:

2

PLUSdo Metalmex


Strzelcy:

  • 10' Maciej Puk
  • 19' Jakub Zygarłowski

Kary:

---


III Liga
Idealna pogoda na zawody piłkarskie pomogła drużynom Antdata i Union Kiekrz stworzyć całkiem dobre i miłe dla oka widowisko. Już od pierwszej minuty mecz charakteryzował się z dużą intensywnością po obu stronach. Poza tym obie ekipy postawiły na grę kombinacyjną. To szybkimi, krótkimi podaniami próbowali zaskoczyć defensywę przeciwnika. Z kolei za innym razem długimi podaniami za plecy obrońców. W początkowych 10 minutach lepszą skutecznością wykazali się gospodarze. Zdobyli dwie bliźniacze po strzałach z ostrego kąta. Wynik otworzył w 5 minucie Maciej Karpiński, a chwilę później po trafieniu Filipa Ciesielskiego było 2:0. Po dwóch tak niefortunnie straconych bramkach, Union nie poddał się, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej podkręcił tempo. W przeciągu 6 minut goście przeprowadzili istną remontadę. Z wyniku 2:0 zrobiło się 2:3. Najpierw dwoma indywidualnymi akcjami popisał się Kacper Sobecki. Nadmiar tego po dobitce Mikołaja Chilimończyka, Union wyszedł przed przerwą na prowadzenie.
Po rozpoczęciu drugiej połowy widać było że obie drużyny podjęły decyzje, aby grać nadal ofensywnie. Najpierw gospodarze za sprawą Błażeja Bębla szybko wyrównali stan rywalizacji. Potem w miarę upływu czasu uwidoczniła się przewaga Unionu Kiekrz. Goście krok po kroku, utrzymując szybkie tempo oraz precyzje w rozegraniu przejęli inicjatywę i zdominowali grę w drugiej odsłonie. W 32 minucie po szybkim podaniu w środku pola, Michał Styrcula z półobrotu strzelił przepiękna bramkę z odległości 12m. Jak się później okazało to prowadzenie Union już nie wypuścili z rak, a do swojego dorobku dołożył jeszcze dwa "oczka" autorstwa kolejno Michała Styrcula i Piotr Gzieło, którem z przebiegu spotkania ten gol się należał. Goście wygrywają i utrzymują się w górz tabeli. Oby takich meczu więcej.

Antdata


Strzelcy:

  • Maciej Karpiński 5'
  • Filip Ciesielski 9'
  • 5 Błażej Bębel 27'

Kary:

---

3

:

6

Union Kiekrz


Strzelcy:

  • 12' Kacper Sobecki
  • 14' Kacper Sobecki
  • 18' Mikołaj Chilimończyk
  • 32' Michał Styrcula
  • 36' Michał Styrcula
  • 47' Piotr Gzieło

Kary:

---

IV Liga
Team Spiryt powrócił do rozgrywek ligi futbolsport.pl po blisko 5 latach nieobecności. Ekipa na dzień dobry została zestawiona w ciekawej potyczce, bo naprzeciw stanęła drużyna The Naturat. Można więc pół-żartem-pół-serio powiedzieć, że mieliśmy na warmińskiej derby napojów wyskokowych. W mecz zdecydowanie lepiej weszli piłkarze w kwiecistych strojach, częściej byli przy piłce, szybko ją odzyskiwali grając wysoko w pressingu, ale niestety nie wynikła z tego żadna bramka. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i Team Spiryt po pierwszej swojej akcji w spotkaniu, po zamieszaniu w polu karnym piłka znalazła drogę do siatki po rykoszecie od obrońcy Violi Alcoholi. Takie sytuacje często gaszą dalsze zapędy przeciwników, ale ekipa Mikołaja Obały nacierała dalej, dzięki czemu w końcówce pierwszej połowy doprowadzili do wyrównania. Wynik do przerwy 1-1, choć goli dla The Naturatu mogło tam paść znacznie więcej. Druga połowa przybrała podobny przebieg choć gdy opadły siły, to Team Spiryt częściej dochodził do głosu. W pewnym momencie fatalny błąd i podanie "do nikogo" przejął Sebastian Umiński i mając przed sobą tylko bramkarza nie pomylił się i wyprowadził Team Spiryt na prowadzenie. Duchy broniły się dzielnie i odbijali napierające ataki The Naturatu, ale na elementy magii niestety nie da się znaleźć sposobu po dziś dzień. Niezawodny Maks Miszewski przyjął podanie, rozpędził się prawą stroną i kompletnie niespodziewanie zdecydował się celować po krótkim słupku, gdzie bramkarz zostawił zdecydowanie mniej miejsca. Piłka jednak pędząc po trawie nabrała zaskakującej rotacji i z dużą prędkością wcisnęła się dokładnie tam, gdzie powinna. Żadnej z drużyn w tym meczu nie było już stać na nic więcej i tym sposobem pierwsze "AlkoDerby" zakończyły się remisem 2-2.

Team Spiryt


Strzelcy:

  • Mikołaj Załucki 10'
  • Sebastian Umiński 30'

Kary:

---

2

:

2

The Naturat


Strzelcy:

  • 24' Maksymilian Miszewski
  • 42' Maksymilian Miszewski

Kary:

---


V Liga
Od zwycięstwa rozpoczęli swoje zmagania w tym sezonie gracze Dekpolu którzy w swoim pierwszym pojedynku pokonali włoski zespół Amici Miei 4-3. Mający w ostatnim czasie dwie różne twarze zespół gospodarzy już w 8 minucie tego spotkania zdołał objąć skromne prowadzenie 1-0 w czym duża zasługa Filipa Wojciechowskiego strzelca tej bramki. Na prowadzenie to przez dłuższy czas próbowali odpowiedzieć skutecznie ich rywale lecz przez okres kolejnych minut zespół ten zdołał wypracować sobie tylko jedną bardzo dobrą okazję na zmianę rezultatu lecz do pełni sukcesu zabrakło im odrobiny precyzji. Szczęście uśmiechnęło się do graczy gości dopiero w 20 minucie gdzie w małym zamieszaniu tuż przy linii bramkowej najwięcej zimnej krwi zachował Beshoi Labib i pewnym strzałem w górny róg bramki wyrównał wynik spotkania na 1-1. Taki scenariusz mocno podrażnił ich rywali którzy już w kolejnej sytuacji popisali się idealną akcją gry z pierwszej piłki co po chwili pozwoliło im cieszyć się z trafienia na 2-1. Dodatkowo jeszcze przed przerwą do bramki trafili Łukasz Wojciechowski oraz Stanisław Łeszyk i dzięki temu na przerwę oba zespoły zeszły przy wyniku 4-1. Po zmianie stron zadowoleni ze swojego prowadzenia gospodarze spuścili z tonu ograniczając się głównie do kontrolowania upływających minut. Taktyka ta spowodowała że spotkanie to znów odzyskało dramaturgię gdyż do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego. W 30 minucie meczu Andrea Bocchi trafia na 4-2 i dzięki temu ekipa gości zmniejszyła bramkową przewagę. Natomiast w 41 minucie sędzia zawodów podyktował rzut karny którego na bramkę na 4-3 zamienił skutecznie po raz drugi tego dnia Beshoi Labib i dzięki temu gracze gości już tylko o jedno trafienie są gorsi od swojego rywala. Mimo usilnych starań ostatecznie ostatni fragment gry nie zmienił już nic w wyniku tego spotkania i dzięki temu Dekpol zdobywa swoje pierwsze trzy punkty natomiast ekipa Amici Miei pozostaje wciąż bez zwycięstwa w tym sezonie.

Dekpol


Strzelcy:

  • Filip Wojciechowski 8'
  • Bartek Sztaba 21'
  • 3 Łukasz Wojciechowski 22'
  • Stanisław Łeszyk 25'

Kary:

---

4

:

3

Amici Miei


Strzelcy:

  • 20' Beshoi Labib
  • 30' Andrea Bocchi
  • 41' Beshoi Labib

Kary:

---

VI Liga
Na to spotkanie z dużą uwagą spoglądali głównie sympatycy VI ligi ponieważ naprzeciw siebie wybiegły dwie drużyny z czoła tabeli które dotychczas zwyciężyły w swoich pierwszych dwóch spotkaniach. Niestety pierwsza część tego spotkania troszkę rozczarowała co głównie jest zasługą graczy gości którzy w tym fragmencie gry nie sprostali wymaganiom jakie narzucił im ich rywal. A ten już w 3 minucie uzyskał jednobramkowe prowadzenie gdyż swoją solową akcję zdołał zamienić na bramkę na 1-0 nie kto inny jak Noah Tiilikainen. Tak szybko strzelona bramka dała graczom gospodarzy dodatkowych mocy gdyż z każdą upływającą minutą zespół ten zaczął radzić sobie na boisku jeszcze lepiej czego efektem były kolejne bramki. I tak trafienia Bartosza Miedzińskiego Dominika Chmioły oraz Andrzeja Ścigałło pozwoliły gospodarzom w 21 minucie prowadzić już 4-0. Taki przebieg boiskowych wydarzeń spowodował że w powietrzu zaczął unosić się delikatny zapach wysokiej porażki graczy gości którego swoim trafieniem w 24 minucie próbował rozrzedzić Wojciech Kasior dzięki czemu na przerwę obie ekipy zeszły przy wyniku 4-1. Przerwa w spotkaniu na szczęście posłużyła ekipie gości mocno na plus dzięki czemu w drugiej odsłonie obejrzeliśmy wydaję się prawdziwe oblicze zespołu FCWL The Gooners. Pierwszym tego symbolem była bramka Marcina Siejaka w 34 minucie na 4-2 gdzie ekipa gości skutecznie wykorzystała grę w osłabieniu ekipy gospodarzy. Niestety dla nich dwie minuty później po uzupełnieniu składu gracze Falcon F.C zdołali ostudzić odrobinę odważne zapędy gości gdyż po raz drugi tego dnia do siatki rywala trafił Andrzej Ścigałło i tym samym mieliśmy wynik 5-2. Trzybramkowa przewaga na niespełna kwadrans do końca spotkania to zaliczka którą dość rzadko da się zniwelować dlatego gracze gospodarzy starali się skutecznie kontrolować boiskowymi poczynaniami swojego rywala który jeszcze w 46 minucie zdołał po raz trzeci ulokować futbolówkę w bramce graczy gospodarzy. Jak się okazało to trafienie Mateusza Rykowskiego było ostatnim bramkowym akcentem jakiego byliśmy w tym dniu świadkami co w efekcie oznacza tyle że gracze gospodarzy zwyciężają 5-3 i na chwilę obecną są samodzielnym liderem w VI lidze.

Falcon F.C.


Strzelcy:

  • Noah Tiilikainen 3'
  • Bartosz Miedziński 15'
  • Dominik Chmioła 18'
  • Andrzej Ścigałło 21'
  • Andrzej Ścigałło 36'

Kary:

  • Andrzej Ścigałło32'

5

:

3

FCWL The Gooners


Strzelcy:

  • 24' Wojciech Kasior
  • 34' Marcin Siejak
  • 46' Mateusz Rykowski

Kary:

  • 45'Maciej Kosicki

                                                                                                                                                Pozdrawiam

                                                                                                                                              Maciej Kaniasty