Siódemka tygodnia

2024-06-10
Siódemka tygodnia

Przed nami decydujące rozstrzygnięcia w sezonie wiosennym. W minionym tygodniu rozpoczęliśmy faze play off w trzech ligach. Faza ta powoduje, że zespoły jeszcze bardziej się mobilizują i faworyci na papierze, mają ciężkie przeprawy z niżej notowanymi ekipami. Padają zaskakujące rezultaty zarówno na górze jaki i na dole tabeli, gdzie trawa walka o utrzymanie. Wszystko wskazuje na to, że już do ostatniej kolejki będziemy się emocjonować i pasjonować, kto jakie zajmie miejsce w lidze. Oczywiście nie zapominamy również o wyróżniających się graczach. Oto propozycje do jedenastej "siódemki" tygodnia:

Siódemka tygodnia:
1. Br. Kacper Iwaszkiewicz - Lutnia Dębiec 2022
2. Emil Hliwa - FC Paide
3. Eliasz Szymański - PLUSdo Metalmex
4. Kacper Dolski - Poznańskie Orły
5. Jakub Szykowny - Są gorsi
6. Szymon Ogiba - McKinsey&Company
7. Igor Witecki - Zmarnowane Talenty

Siódemka tygodnia

Liga futbolsport.pl jest w decydującej fazie. Każdy dzień rozgrywek przynosi nam kolejne rozstrzygnięcia oraz rotacje w tabelach. Po piątkowej serii spotkań jesteśmy mądrzejsi o kolejne niewiadome. Na drugoligowym froncie nadal jest niepokonany zespół Dentis Studio, który tym razem pokonał FC Kwiatowe. Dla FC Kwiatowego porażka ta oznacza coraz cięższą sytuację w walce o promocję do I Ligi. Pierwszą porażkę w III Lidze odniosła ekipa Anatolia FC. Pogromcą tureckiej drużyny został zespół White sox Podolany, który dzięki wygranej wskoczył na trzecie miejsce gwarantujące awans do wyższej ligi. Z kolei w IV Lidze Airpress FC przegrał z Kremikami, a bohaterem gości został Krzysztof Filipiak - zdobywca 4 bramek. Dużo emocji przyniosła potyczka The Naturat z Nieruchomościami Kędziora. Goście prowadzili już 0:2, ale w drugiej połowie metamorfoza The Naturatu spowodowała, że to oni mogli się cieszyć z trzech punktów. W innym meczu Grupy A, WUW Poznań choć powalczyli z Apollogic FC, to nie zdołał uchronić się od porażki. Ważne zwycięstwo w kontekście awansu do IV Ligi odniósł zespół R-Gol Poznań. Po pokonaniu drużyny "How Many Times", R-Gol jest coraz bliżej IV Ligi.

II Liga
Ciekawe, stojące na dobrym poziome spotkanie stworzyły drużyny FC Kwiatowe i Dentis Studio. W pierwszym meczu tych ekip goście wygrali zdecydowanie. Tym razem sytuacja się nie powtórzyła i lider II Ligi musiał się sporo napracować na końcowy sukces. Ogólnie mecz nie oscylował w wiele sytuacji podbramkowych, ale napięcie i emocje jakie towarzyszyły tej potyczce trzymały nas do ostatnich sekund. Przez cały mecz przewagę mieli goście, jednak dobrze przygotowana taktyka przez FC Kwiatowe spowodowała że Dentis Studio długo nie mógł przełamać defensywy rywala. Dopiero gra w przewadze dał im upragnioną bramkę zdobytą przez Oskara Junik. Gospodarze w pierwszych 25 minutach nie mieli zbytu wielu okazji do zdobycia goli, najlepszą zmarnował Arkadiusz Kurcewicz.
W drugiej odsłonie mecz się bardziej otworzył. FC Kwiatowe zaczęło śmielej atakować, a że Dentis Studio w ofensywie czuje się wybornie, potyczka nabrała kolorytu. Bliżej podwyższenia rezultatu byli goście, natomiast FC Kwiatowe może nie miało żadnej "setki", ale oddało kilka groźnych strzałów. Zespoły nie wykorzystały gry w przewadze, a decydująca bramka padła dopiero w 49 minucie. W końcówce gospodarze zaatakowali większą liczbą zawodników i nacięli się na kontrę, którą skutecznym strzałem zakończył Sebastian Pięta. Dentis Studio odnosi 10 zwycięstwo i umacnia się na pierwszym miejscu, natomiast FC Kwiatowe jest tuż za podium poza miejscem dającym awans do I Ligi.

FC Kwiatowe


Strzelcy:

-

Kary:

  • Mateusz Kaja16'
  • Jakub Tokarek33'

0

:

2

Dentis Studio


Strzelcy:

  • 17' Oskar Junik
  • 49' Sebastian Pięta

Kary:

  • 31'Jakub Wiśniewski

III Liga
Dopiero w 11 kolejce swojego pogromcę znalazła drużyna Anatolia FC, która co prawda już awans do II Ligi ma zapewniony, ale nadal się liczy w grze o wygranie III Ligi. Ekipą, lepszą od tureckich zawodników okazał się zespół White sox Podolany, który walczy o trzecie miejsce premiowane promocja do wyższej ligi. Jeżeli chodzi o sędziowanie nie było to łatwe spotkanie bowiem od samego początku byliśmy świadkami twardej, męskiej gry na pograniczu faulu. Co chwila dochodziło do spięć między zawodnikami, którzy wyraźnie w niektórych momentach nie wytrzymali napięcia. Optyczną przewagę mieli goście i to oni w 6 minucie objęli prowadzenie po golu I. Taylana Uzunoglu. Pewni siebie goście, konsekwentniej grali swoją piłkę, jednak White sox Podolany mimo straty bramki, z minuty na minutę stawał się coraz groźniejszy. Szczególnie gospodarze upodobali sobie strzały z daleka i gdyby nie interwencje goolkipera Anatoli FC, wynik na pewno by się zmienił. W 21 minucie gospodarze osiągnęli swój cel. Po indywidualne akcji, Adrian Świątek wyrównał stan rywalizacji.
Po zmianie stron byliśmy świadkami jeszcze większych emocji. Zawodnicy skupili się na grze na czym zyskało tylko widowisko. W 29 minucie, White sox Podolany objął prowadzenie po golu Wojciecha Kiełba, które jak się później okazało nie oddali do końca meczu. Anatolia FC mimo optycznej przewagi nie miało pomysłu na sforsowanie szczelnej obrony przeciwnika. Inna sprawa, że gra tureckiemu zespołowi do końca się nie układała, a to dzięki ambitnej postawie gospodarzy, którzy nie odpuszczali i zaciekle walczyli o każdą piłkę. Kluczowe dla losów potyczki okazały się 36 i 38 minuta. Wtedy to gospodarze zadali dwa ciosy po których Anatoli FC już się nie podniosła. Najpierw Karol Wolniewicz, a po chwili Mateusz Szymański wpisali się na listę strzelców. Goście zdołali zmniejszyć dystans do dwóch bramek na 7 minut przed końcem, jednak decydującej fazie spotkania White sox Podolany nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa i zainkasowali trzy punkty, które mocno ich przybliżają do awansu.

White sox Podolany


Strzelcy:

  • Adrian Świątek 21'
  • Wojciech Kiełb 29'
  • Karol Wolniewicz 36'
  • Mateusz Szymański 38'

Kary:

---

4

:

2

Anatolia FC


Strzelcy:

  • 6' I. Taylan Uzunoglu
  • 43' Demir Efe

Kary:

---

IV Liga
Na przeciw siebie stanęły dwie drużyny ze środka tabeli IV ligi którym na finiszu obecnego sezonu nie zagraża już spadek ani tym bardziej awans. Natomiast jeśli przyjrzymy się ich osiąganym wynikom w tym sezonie bliżej to te w przypadku gości jako beniaminka są całkiem w porządku. Natomiast te osiągane w wykonaniu gospodarzy są rozczarowujące w porównaniu do tego do czego przyzwyczaił nas ten zespół w poprzednich sezonach. Niestety o tym spotkaniu w wykonaniu graczy Airpress FC nie da się powiedzieć zbyt wiele dobrego, gdyż zespół ten w tym pojedynku nie posiadał tyle jakości co ich przeciwnik. Dowodzony na boisku przez Krystiana Burcharta zespół Kremików umiejętnie choć i też nie bez problemów okazał się być zespołem bardziej doświadczonym z lepszą jakością graczy którzy w odpowiednich momentach spotkania wiedzieli jak należy sfinalizować swoją akcję. Skromne jeszcze do przerwy prowadzenie gości 1:2 utrzymywało nam temperaturę tego spotkania na odpowiednim poziomie. Lecz już druga część spotkania zakończona wynikiem 1:4 nie pozostawia wiele pytań co do tego, która z tych drużyn zasłużyła w tym spotkaniu na końcowe zwycięstwo. A przysłowiowym ojcem tego zwycięstwa w zespole gości jest zdecydowanie Krzysztof Filipiak który w całym spotkaniu strzelił 4 bramki czym potwierdził tylko, iż posiada on odpowiedni instynkt killera.

Airpress FC


Strzelcy:

  • Jakub Czajka 17'
  • Piotr Wojtasiak 44'

Kary:

---

2

:

6

Kremiki


Strzelcy:

  • 5' Krzysztof Filipiak
  • 17' Radosław Nowak
  • 28' Krzysztof Filipiak
  • 38' Ihor Dronov
  • 46' Krzysztof Filipiak
  • 48' Krzysztof Filipiak

Kary:

---


V Liga Grupa A
Starcie dwóch czołowych drużyn V ligi grupy A zapowiadało się bardzo interesująco, ponieważ przed pierwszym gwizdkiem sędziego wydawało się, że cichym faworytem do zwycięstwa byli zawodnicy gości, którzy w pierwszym spotkaniu rundy zasadniczej zwyciężyli gładko 0:3, lecz patrząc na tabelę to właśnie gospodarze byli oczko wyżej od swojego rywala. Pierwsze minuty tego spotkania wskazywały, iż historia może ponownie zatoczyć koło, ponieważ po 10 minutach gry po bramkach Patryka Figla oraz Antona Kovalenko goście prowadzili już 0:2. Gdy obserwatorzy tego spotkania spodziewali się kolejnej bramki dla podopiecznych Daniela Ziętary to bramkę kontaktową dla gospodarzy zdobył Kamil Romanowicz i dzięki temu po 12 minutach gry było już tylko 1:2. Mimo, iż do zakończenia pierwszej części meczu pozostawało jeszcze mnóstwo czasu to ostatecznie żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć kolejnej bramki, co w konsekwencji pozwoliło ekipie gości cieszyć się jeszcze ze skromnego prowadzenia. Jeszcze, ponieważ tuż po przerwie w 27 minucie mieliśmy już 2:2, gdyż po raz drugi w tym spotkaniu swoim instynktem strzeleckim popisał się Kamil Romanowicz, dla którego było to już 7 trafienie w tym sezonie. Po tym trafieniu w szeregach graczy oraz sympatyków zespołu The Naturat zapanowała radość, która kilka minut później poniosła ich do kolejnego trafienia. 36 minuta gry i gospodarze wykonują rzut rożny, który po chwili na bramkę zamienia strzałem z głowy niepilnowany w polu karnym gości Maksymilian Johannssen i dzięki temu gospodarze wychodzą po raz pierwszy na prowadzenie 3:2 w tym spotkaniu. Ostatnie minuty dostarczyły nam mnóstwo sytuacji pod obiema bramkami, gdzie niestety swoich okazji z różnych przyczyn nie wykorzystali gracze obu drużyn. Tak więc trzy punkty trafiają na konto ekipy The Naturat, która tym zwycięstwem wydaję się, że zamknęła drzwi ich bezpośredniemu rywalowi do awansu do IV ligi.

The Naturat


Strzelcy:

  • Kamil Romanowicz 12'
  • Kamil Romanowicz 27'
  • Maksymilian Johannssen 36'

Kary:

  • Stanisław Łaganowski14'
  • Jakub Przybylak47'

3

:

2

Nieruchomości Kędziora


Strzelcy:

  • 8' Patryk Figiel
  • 10' Anton Kovalenko

Kary:

  • 47'Anton Kovalenko


Ekipa Apollogic FC w sezonie wiosennym nie ma za dużo chwil do radości, tym bardziej cieszy ją zwycięstwo nad WUW Poznań. W pierwszym meczu tych ekip padł remis. Tym razem goście okazali się lepszą ekipą, choć na końcowy sukces musieli się napracować. Drużyna WUW Poznań pokazała się z dobrej strony i wysoko zawiesiła poprzeczkę rywalowi. Co prawda Apollogic FC miał przewagę, ale nie umiał jej zamienić na zdobycze bramkowe. Dwukrotnie udało im się pokonać bramkarza gospodarzy. Raz w pierwszej części, raz w drugiej przy czym ta druga bramka wpadła po golu samobójczym. Prowadzenie goście uzyskali w 16 minucie kiedy to Dawid Kotliński strzałem z lewego narożnika pola karnego zmieścił piłkę przy krótkim słupku.
W drugiej połowie obie drużyny próbowały zmienić rezultat ale brakowało wykończenia w decydujących momentach. Jedyna bramka padła w 40 minucie, kiedy to po akcji lewą stroną i zagraniu w pole karne, obrońca WUW Poznań tak nie fortunie się machnął, że skierował piłkę do własnej bramki. Wynik 0:2 utrzymał się do końcowych minut i Apollogic FC mógł się cieszyć z drugiej wygranej, natomiast WUW Poznań nadal okupuje ostatnie miejsce w V Lidze Grupa A.

WUW Poznań


Strzelcy:

-

Kary:

---

0

:

2

Apollogic FC


Strzelcy:

  • 16' Dawid Kotliński
  • 40' Michał Błaszak

Kary:

---

V Liga Grupa B
Już tylko jedna wygrana dzieli drużynę R-Gol Poznań od awansu do IV Ligi. Wicelider Grupy B zrobił duży krok w kierunku promocji do wyższej ligi po pokonaniu ekipy "How Many Times". Zwycięstwo nad niewygodnym rywalem rodziło się w bólach bowiem gospodarze w 6 minucie po dwóch trafieniach Michała Grześkowiaka prowadzili 2:0. R-Gol Poznań zaskoczony takim obrotem sprawy, szybko uporządkował szyki i zaczął odrabiać straty. Robił to na tyle skutecznie że jeszcze przed przerwą zdołał odwrócić losy potyczki. Gole Mateusza Adamczyka (10'), Łukasza Orawca (11') i Dominika Głowackiego spowodowały, że R-Gol Poznań schodził na przerwę z przewagą jednego "oczka".
W drugiej połowie, gospodarze nie zamierzali odpuszczać i choć w 31 minucie stracili czwartą bramkę, to w dalszej części potyczki toczyli wyrównany bój. Jedynym problemem zawodników "How Many Times" był skuteczność, a dokładnie jej brak. W drugich 25 minutach nie zdołali ani razu znaleźć drogi do siatki przeciwnika. Co innego goście, którzy swoją wyższość udokumentowali w ostatnich 8 minutach. Najpierw Filip Godurkiewicz wprowadził spokój w szeregi swojej ekipy zdobywając piątą bramkę, a ekipę "How Many Times" dobili Mateusz Adamczyk (było to jego trzecie trafienie w tym meczu) w 46 minucie i Mateusz Hadyński w 49 minucie, który przypieczętował okazałe choć trudne zwycięstwo.

" How Many Times"


Strzelcy:

  • Michał Grześkowiak 4'
  • Michał Grześkowiak 6'

Kary:

---

2

:

7

R-Gol Poznań


Strzelcy:

  • 10' Mateusz Adamczyk
  • 11' Łukasz Orawiec
  • 14' Dominik Głowacki
  • 31' Mateusz Adamczyk
  • 42' Filip Godurkiewicz
  • 46' Mateusz Adamczyk
  • 49' Mateusz Hadyński

Kary:

---

 

                                                                                                                                           Pozdrawiam

                                                                                                                                          Maciej Kaniasty