Wywiad z założycielem i kapitanem drużyny Lutnia Dębiec 2022, Łukaszem Araszkiewiczem.

2024-04-12
Wywiad z założycielem i kapitanem drużyny Lutnia Dębiec 2022, Łukaszem Araszkiewiczem.

Przed nami kolejny wywiad. Tym razem na tapetę wzięliśmy drużynę Lutnia Dębiec 2022, która przed rundą wiosenną przeszła duże zmiany. O oczekiwania i cele związane z rundą wiosna 2024, zapytaliśmy Łukasza Araszkiewicza, kapitana ekipy.

1. Witaj Łukaszu! Dziękuję tobie za to że zgodziłeś się chwilkę ze mną porozmawiać o waszej drużynie i o tym co się wokół i wewnątrz jej dzieję. Lecz za nim przejdziemy do pytań związanych z waszą drużyną to z racji tego iż twoja rodzina jest mocno związana z Lechem Poznań chciałbym cię zapytać właśnie o Kolejorza. Jak ty Łukaszu oceniasz na dziś całą tą sytuację związaną z tym szumem medialnym jaki powstał o rzekomej złej atmosferze w szatni Lecha? Czy słabsza dyspozycja Kolejorza w ostatnich spotkaniach może być tego potwierdzeniem? Jakie według ciebie miejsce w tabeli na koniec sezonu zajmie Lech Poznań?
Łukasz: Powiem krótko - liczy się tylko mistrzostwo! Możemy się wkur...to naturalne, mi też nerwy puszczają, ale wierzyć trzeba do końca. Wielu kibiców ma prawo czuć się zawiedzionych z takich czy innych względów, ale ta złość wynika tylko z tego, że każdy z nas nosi Lecha w sercu. Kobietę możesz zmienić, klub nigdy! Mam nadzieję, że tego moja żona nie będzie czytać haha choć wiedziała na co się pisze, bo zaręczyłem się w końcu na stadionie, sama podpisała cyrograf mówiąc "tak" :) Jeśli chodzi o powiązania rodzinne to fakt, tata Jarosław to legenda Kolejorza. Mój ostatni gwizdek w 17-letniej karierze też był z udziałem Lecha (sparing z Zagłębiem Lubin) od którego dostałem pamiątkową koszkę (zał. foto). Wszystko w moim życiu kręci się tak naprawdę wokół Lecha, więc tym bardziej bolą porażki ukochanej drużyny. Wracając do kolejnych pytań. Atmosfera? Nie jest dobra, nie ma co się oszukiwać, możemy nawijać makaron na uszy, ale czego chciałbyś oczekiwać w obecnej sytuacji, fajerwerków? Cała Wielkopolska kibicuje Lechowi, fancluby w całej Polsce, a tu ciągle jedziemy na wariancie oszczędnościowym. Zdobyliśmy mistrzostwo na 100-lecie, rok później wspaniała przygoda w Europie, a w tym sezonie totalny zjazd w dół...niepojęte. W grze Lecha nie ma romantyzmu, polotu, a jeszcze niedawno za panowania legendarnego trenera Kolejorza Macieja Skorży przyjeżdżały drużyny na Bułgarską i przed meczem można jedynie się było zastanawiać czy strzelimy tylko 4, a może jednak 5 bramek. Mijają 2 lata i przegrywamy lub remisujemy u siebie prawie z każdym. Nie strzelamy, kończymy mecze z wynikiem 0:0. To boli, bo Lech ma najbardziej oddanych kibiców w Polsce, którzy zasługują na coś więcej. Pan Prezes Piotr Rutkowski powinien wreszcie zacząć wyciągać wnioski, być może zmienić doradców, bo sukces trzeba przekuwać w jeszcze większy sukces, a u nas ciągle jest jest na odwrót. Ja mam generalnie duży szacunek do rodziny Rutkowskich, bo uratowali nasz klub, wyciągnęli go z biedy, ale 3 mistrzostwa na tyle lat to zdecydowanie za mało...za mało jak na Lecha Poznań. I do tego te porażki w finałach Pucharu Polski...Zobacz taki Raków Częstochowa, nie ma stadionu, garstka kibiców, a co roku powiększają gablotę o kolejne zdobycze.Dlaczego?...bo ich Prezes Świerczewski to pasjonat, kibol, fanatyk. Excel jest oczywiście ważny, Lech nie ma długów i chwała im za to, ale mam wrażenie, że nie możesz prowadzić takie wielkiego klubu jak korporacji. Chcąc robić wielki futbol musisz mieć bardziej ofensywne nastawienie, nie można liczyć ciągle na cuda, trzeba brać sprawy w swoje ręce. Zarobiłeś 10 mln euro na transferach to do skarbonki włóż pięć, a kolejne pięć wydaj na wzmocnienia, bo zaraz może zarobisz na nich 20 lub 30 mln. Nie da się osiągać sukcesów biorąc zawodników z odzysku i licząc, że akurat w Lechu znów odpalą. Błędne koło i na tym poprzestanę, żeby za mocno się nie odpalić.

2. Lutnia Dębiec 2022 - Drogi Łukaszu tak brzmi nazwa waszej drużyny której założycielem jest kto? Skąd się wziął w ogóle taki pomysł by założyć taką drużynę? I co wpłynęło na was by nawiązać do nazwy Lutnia Dębiec? Jaka z tym się wiąże historia?
Łukasz: Lutnia Dębiec to pierwsza nazwa Lecha, to każdy kibol Kolejorza zakładam, że wie. Historia nasza zaczęła się właśnie na Dębcu, w każdy piątek w okresie zimowym spotykaliśmy się pod balonem przy ul. Łozowej grać w piłkę. Przychodził okres letni balon ściągali, gra się kończyła, więc powstał pomysł, aby to kontynuować. Maciej Kaniasty organizuje Wasza ligę na naprawdę wysokim poziomie, wcześniej prowadziłem tam drużynę 2KS czyli KKS:)...która się niestety rozpadła. Rzuciłem hasło, że jest możliwość zagrać u Was, chłopacy podłapali i tak się zaczęła nasza przygoda. Wszyscy jesteśmy kibolami Kolejorza, wielu z nas jeździ regularnie na wyjazdy i to nie od dziś, zaliczaliśmy pierwsze takie wyprawy za dzieciaka już w latach 90-tych. Chcieliśmy, aby nasza nazwa nawiązywała do naszego ukochanego klubu i właśnie tak powstała Lutnia Dębiec 2022.

3. Wasz poprzedni sezon nie należał do zbytnio udanych ponieważ w ostatecznym rozrachunku ekipa Lutni Dębiec zajęła w IV lidze miejsce spadkowe które zajęliście w dość ciekawych okolicznościach. Łukaszu opowiedz nam jakie to były okoliczności i zdradz nam proszę co według ciebie było przyczyną waszych słabszych wyników w tamtym sezonie? Pytam o to chociażby dlatego iż zawodnikiem waszej drużyny jest pewien już były Reprezentat Polski w piłce nożnej jak Dariusz Dudka a to chyba ogromne wzmocnienie, prawda?
Łukasz: Przyszedł Daro, ale z różnych powodów odeszło 5-ciu podstawowych zawodników. Sprawy zawodowe, rodzinne, kontuzje i się posypało. Większość meczów przegrywaliśmy zaledwie jedną bramką lub remisowaliśmy praktycznie wygrane mecze. Z faworyta staliśmy się outsaiderem, a jak nie idzie to nie idzie. "Dudi" był prawie na każdym meczu, ale swoje latka ma, sam meczu nie wygra, a my bardzo zawodziliśmy. Powiedzmy sobie szczerze nie miał z kim za bardzo nawet grać. Tym bardziej wielki szacun dla niego, że nas nie opuścił po sezonie. Myślę, że zżył się z nami, dlatego został mimo spadku. Pamiętaj Lutniorzem stajesz się na całe życie! Suma sumarum nie spadliśmy jednak, nasze kontakty w FIFA i UEFA pomogły, a teraz znów jesteśmy bardzo mocni. Nasz cel jest tylko jeden - awans do 3 ligi! Zagraliśmy 3 mecze i mamy 7 punktów, a co mecz praktycznie gramy bez 4-5 kluczowych zawodników. Pomyśl co będzie jak wszyscy wyzdrowieją?:)

4. W przerwie zimowej między rozgrywkami w waszej drużynie nastąpił szereg zmian personalnych który był pokłosem waszego spadku z IV ligi? Czy wpływ na to miały też inne decyzję? Łukaszu zdradź nam proszę jakie nazwiska wzmocniły wasz zespół? I jakie w związku z tymi decyzjami są postawione wam cele do zrealizowania na ten obecny sezon?
Łukasz: Musieliśmy dokonać zmian, jako faworyt do awansu spadliśmy, trochę na pewno pechowo, ale nie ma żadnych wymówek. Zawiedliśmy na całego i nie ma na to tak naprawdę odpowiedzi jak mogło się to wszystko tak spier... Wyjścia były tylko dwa. Dać sobie spokój albo wstrząsnąć drużyną i budować od nowa. Powołaliśmy Radę Drużyny, w której skład weszły osoby-założyciele Lutni Dębiec czyli 3 Bartków: Matuk, Szymański, Wojtecki oraz moja skromna osoba, po krótkim czasie dołączył jeszcze nasz kiero "Bazyl". Zapadły decyzje, które były trudne dla nas, nie ma co się oszukiwać jak dobremu koledze musisz podziękować za grę. Braliśmy pod uwagę różne aspekty, póki co wychodzi na to, że były to dobre decyzje, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Szanujemy tych, którzy odeszli, ale na boisku zostawili wiele serducha dla Lutni. Może jeszcze wrócą, to zależy tylko od nich, my przed nikim nie zamykamy furtki. To są ciężkie wybory, decyzje, ale czasami trzeba być ponad to. Inaczej już by dziś Lutni nie było, Teraz naszym celem jest ciężka praca od podstaw i walka na całego na boisku. Posypaliśmy głowy popiołem i napieramy do przodu. Jesteśmy bogatsi o smutne dla nas doświadczenie, którym był spadek...którego jednak jak wyżej wspomniałem finalnie uniknęliśmy. Na pewno więcej rozmawiamy i przyglądamy się wszystkiemu z boku. Staramy się zmienić mental u chłopaków, step by step i robimy póki co z meczu na mecz progres. Od dwóch meczów zachowujemy czyste konto co na lidze tzw. "siódemek" to duży wyczyn. Dokonaliśmy bardzo dobrych transferów. Adaś Bernacki, który wiele lat spędził w Lipnie Stęszew to ostoja defensywy, złoty chłopak. Jędrek Staszewski to siła ofensywy (musi tylko głowę ostudzić) co mecz bramka. Wrócił do nas bramkarz Kacper Iwaszkiewicz po półrocznej przerwie - gość jest niesamowity, z nim czujemy się bardzo pewnie. Zapewniliśmy tez mu zmiennika Bartka Chlebowskiego, który rozegrał wiele meczów w 4 lidze i tylko żal, że bramkarz może być w trakcie meczu tylko jeden. Wrócił też do nas popularny "Owca" gwiazda wielkopolskich boisk i dyskotek zarazem:) - choć jeszcze nie zagrał z nami w tym sezonie, bo leczy kontuzje. Szykujemy jeszcze jeden wielki spektakularny powrót - nasz najbardziej sympatyczny kolega "Motyl" mamy nadzieję, że ponownie założy koszulkę Wielkiej Lutni. Gwarantuję Ci, że jeszcze w tym sezonie dołoży parę ważnych bramek, które odgwizdasz. Mamy bardzo mocną pakę, ale najbardziej cieszy mnie, że Lutnia Dębiec skupia wokół siebie wielu ludzi, oddanych kiboli, którzy co mecz nas wspierają i są z nami i na dobre i na złe. W ramach wdzięczności za okazaną nam lojalność w trudnych momentach paru z nich zostało pełnoprawnymi członkami naszej drużyny. Tak zamierzamy od teraz budować naszą Lutnię. Popatrz - "Bazyl" został kierownikiem i robi mega robotę. "Kaczy" został redaktorem-kronikarzem i dba o to, aby nasze poczynania na boisku zostały uwiecznione na papierze. Na prawie każdym meczu jest legendarny "Arni" na co dzień pracujący w Lechu i zna go praktycznie każdy kibol - co prawda jeszcze nie pełni żadnej funkcji, jest oporny na nasze propozycje, ale działamy w tym temacie i mu nie odpuścimy tak łatwo, w końcu go złamiemy. Do tego wielu innych chłopaków z naszej bandy wpada na nasze mecze i to wszystko tworzy niesamowitą atmosferę. Mamy wiele pomysłów jak to wszystko dalej rozwijać, zobaczysz będzie o nas głośno! Dam Ci super przykład jak ludzie są zżyci z Lutnią. Na każdy nasz mecz przyjeżdża chłopak 70 km, dłużej jedzie niż gra, nikt go do tego nie zmusza, sam z siebie chce być z nami i tworzyć ten projekt. Niech ta przygoda trwa jak najdłużej! Łączy nasz wszystkich pasja do futbolu i miłość do Lecha. Lutnia to coś więcej niż klub z nią aż po życia kres i grób!

5. W związku z przesunięciami drużyn pomiędzy ligami przed rozpoczęciem nowego sezonu, wasza drużyna pozostała w IV lidze gdzie w swoich rozegranych dotychczas trzech spotkaniach zdobyliście siedem punktów. Łukaszu jak oceniasz waszą oraz waszego przeciwnika postawę w tych spotkaniach? Jakie już widzisz różnicę w waszej postawie w porównaniu do poprzedniego sezonu?
Łukasz: Pierwszy mecz to przegrany remis 2:2. Przeciwnik oddał 3 strzały i strzelił 2 bramki, gdzie tracimy 2 punkty w samej końcówce. Szacun dla nich, spoko ekipa. I wiesz co? Bardzo dobrze, że tak się stało, bo to był dla nas zimny prysznic. Kolejny mecz wygraliśmy gładko 3:0, ale przeciwnik wyraźnie odstawał. Mamy do nich jedynie duży żal o sposób gry, wszyscy jesteśmy amatorami i gramy dla przyjemności, a okopali nas strasznie. Kacper Kupczak nasz czołowy zawodnik ma paro-tygodniową przerwę na skutek chamskiego faulu. Po meczu nawet nie padło słowo "przepraszam". Nie tak to powinno wyglądać, gdy robisz komuś krzywdę. Ostatni mecz był dla nas prawdziwym testem. Zmarnowane Talenty to mega wybiegane i kumate chłopaki, dużo młodsze od nas. Wygraliśmy po ciężkim boju 2:0 i aż dziw, że oni zajmują ostatnie miejsce. Życzymy im powodzenia w dalszych meczach, na pewno się podniosą, bo mają duży potencjał. Odnośnie naszej postawy?3 mecze 7 punktów, 2 razy czyste konto. Grzechem by było narzekać, ale dopiero się rozkręcamy. Chłodna głowa i dalej musimy robić swoje. Na koniec chciałbym podziękować organizatorowi Maciejowi Kaniastemu, bo robi super robotę, stworzył najlepszą ligę w Poznaniu dla amatorów, a także Panom arbitrom że nas znoszą. Obiecuję, że będziemy starać się ułatwiać im ciężką pracą, jaką wykonują co mecz. Szacunek dla Was wszystkich!

 

                                                                                                                                                       Dziękuję za wywiad

                                                                                                                                                        Marcin Chmielewski