Wywiad z Piotrem Perzem, kapitanem zespołu Plusdo i Przyjaciele

2023-06-23
Wywiad z Piotrem Perzem, kapitanem zespołu Plusdo i Przyjaciele

Znają się i grają ze sobą już od nastu lat, jednak dopiero w tym roku zadebiutowali w lidze futbolsport.pl. Mowa o ekipie Plusdo i Przyjaciele, która buduje swoją piłkarsko-amatorską historię. O ciekawostki związane z powstaniem zespołu oraz jej nazwy zapytaliśmy kapitana, Piotra Perza.
Ps. Wywiad publikujemy z małym opóźnieniem po udanej batalii drużyny Plusdo i Przyjaciele przeciwko ekipie FC Kwiatowe, w której zespół Plusdo wygrał wysoko, bo aż 7:0.

1. Witaj Piotrze! Dziękuję, że namowa twojej osoby na udzielenie nam wywiadu nie trwała zbyt długo, dzięki czemu liczymy, że uda się nam bliżej poznać historię waszej drużyny która swój premierowy sezon może zakończyć awansem do wyższej ligi. Czy w takim razie możemy zaczynać? Siedzisz wygodnie w fotelu?

Piotr: Witaj Marcinie, bardzo dziękuję za zaproszenie, rozsiadłem się bardzo wygodnie. Myślę, że możemy zaczynać. Na wstępie chciałbym serdecznie pozdrowić moją byłą drużynę, a mianowicie “Ananasy z Ekstraklasy”, dzięki którym miałem tę wielką przyjemność poznać ligę futbolsport.pl, o której wcześniej nie słyszałem. Dodatkowo bardzo chciałbym pochwalić profesjonalizm ligi i całą organizacyjną “otoczkę”, dzięki której na nowo wróciła nam chęć gry w piłkę nożną.

2. Tradycyjnie na początku naszej rozmowy chciałbym byś zdradził nam historię powstania waszej drużyny. Czyli kiedy powstał wasz zespół i kto był jego założycielem? Jak udało się wam zebrać ten cały zespół ludzi i co was do tego zmotywowało? Na koniec zdradź nam proszę co skrywa się pod nazwą waszej drużyny "Plusdo i Przyjaciele"?

Piotr: Historia jest dość długa i zawiła. Większość chłopaków z mojej drużyny, poznała się już w pierwszej klasie szkoły podstawowej, był to rok 2008. Ówczesny klub UKS Skórzewo - obecnie KS Canarinhos Skórzewo, zakładał młodzieżowy zespół dla chłopców z rocznika 2001/02. Kolejne pozdrowienia, ale muszę wspomnieć o naszym pierwszym trenerze - Zbyszko Huchwajda, który jeździł po szkołach podstawowych w gminie Dopiewo i zapraszał chętne osoby do wzięcia udziału w pierwszych treningach nowo powstałego rocznika. Trener ten nie tylko nauczył nas gry w piłkę nożną na dość przyzwoitym poziomie, ale przede wszystkim nauczył nas życia w grupie, dzięki czemu powstały przyjaźnie, które trwają do dnia dzisiejszego. Na wielkopolskich boiskach rywalizowaliśmy na równi z Lechem i Wartą, co więcej w 2014 roku udało nam się wygrać ligę wojewódzką, do dzisiaj największe osiągnięcie klubu ze Skórzewa - byłem kapitanem tamtej drużyny, dlatego też jestem nim obecnie, może przyniesie to szczęście i w tych rozgrywkach, kto wie. Po podstawówce ¾ obecnej drużyny trafiło do jednej klasy w gimnazjum, gdzie szlifowaliśmy nasze znajomości na różnych płaszczyznach, nie tylko piłkarskich.

W drużynie Plusdo i Przyjaciele. Nazwa “Plusdo” a tak właściwie “+DO” odnosi się do naszej grupy na messengerze, gdzie często inicjatywę wyjścia np. na orlika, zaczynało się od słów “+do wyjście na orlik” i po takim wpisie chętne osoby, po prostu się zgłaszały. W późniejszych latach już częściej można, było spotkać się z frazą “ +do wyjście na piwo”, przez co właśnie w herbie mamy 3 istotne elementy: piłkę, kufle z piwem i karabiny- karabiny nawiązują do gry Counter Strike, która w okresie Gimnazjum-Liceum, często stała w hierarchii wyżej od treningów w Canarinhos. Przyjaciele natomiast to osoby, które na grupie “+do” się nie znajdują, ale są nam bliscy.
Po ciekawym sezonie w Ananasach, stwierdziłem, że należy stworzyć własny zespół, gdzie kręgosłupem będą osoby z +do, a uzupełnieniem składu będą nasi dobrzy znajomi. Nasze stroje powstały dużo wcześniej, niż w głowie narodził mi się pomysł o zapisaniu się do ligi, są to specjalne koszulki, które posiadają tylko członkowie grupy +do, obecnie jest tam 12 osób, przez co osoby, które w piłkę nie grają mogą pożyczyć je “przyjaciołom” z drużyny.

Jednak jesteśmy tak mocno chętni gry o najwyższe cele w lidze futbolsportu.pl, że już myślimy o stworzeniu kompletu wyjazdowego, aby “przyjaciele” nie musieli pożyczać koszulek od prawowitych właścicieli.
Głównym powodem stworzenia drużyny było znudzenie grą po 11stu w seniorach. Decyzja o założeniu zespołu okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ mimo stałego kontaktu z chłopakami, spędzamy teraz ze sobą jeszcze więcej czasu, a w wieku studenckim, gdzie dużo się imprezuje, trochę sportu dobrze nam zrobi.

Podsumowując “+do” oznacza, rzucenie pomysłu na spędzanie razem czasu, gdy pytałem chłopaków o ligę futbolsportu, rzuciłem hasło na grupce “+do liga futbolsportu” i znalazłem chętnych. Za rok obchodzić będziemy 10lecie grupy, jednak tak właściwie znamy się blisko 15 lat, co biorąc pod uwagę, że nasz wiek wynosi obecnie 22 lata robi na pewno duże wrażenie. Dopiero wchodzimy w prawdziwą dorosłość, jednak dużo ze sobą już przeżyliśmy, więc w decydującym meczach na pewno każdy odda dużo zdrowia za drugiego na boisku.

3. Jesteście drużyną złożoną z młodych zawodników co na tym etapie istnienia waszej drużyny może być waszym plusem i jednocześnie minusem. Dlatego Piotrze zdradź nam proszę, jak ty oceniasz ten fakt? Co według ciebie na dziś jest waszą silną stroną, a co tą słabszą? Czy waszą siłą są indywidualności? Czy raczej zespół, kolektyw? Jak ty to oceniasz?

Piotr: Zgadza się, jesteśmy młodą drużyną, jednakże większość z nas grała o najwyższe cele na szczeblu wojewódzkim, dodatkowo spędziliśmy kilka lat w seniorskiej szatni Canarinhos, więc nie powiedziałbym, że jesteśmy zespołem niedoświadczonym.
Jak spojrzy się w tabele najlepszych strzelców ligi, daleko trzeba zjechać kursorem, aby ujrzeć nazwiska zawodników z naszej drużyny. Brakuje nam egzekutora z krwi i kości, który biłbym się o koronę króla strzelców. Myślę, że to nasz największy minus, że w trakcie sezonu taki napadzior się nie wykreował.

Tworzymy zgrany kolektyw, który lubi grać wysoko na połowie przeciwnika. Powiedziałbym, że brakuje nam może jeszcze tej tężyzny fizycznej, bo często “odbijamy się” od przeciwników, ten mankament natomiast próbujemy nadrobić zwinnością i tą młodzieńczą fantazją, w końcu canarinhos odnosi się do piłki brazylijskiej.

Jakkolwiek zabrzmi to zabawnie, bo zapewne jesteśmy najmłodszym zespołem w całej strukturze ligi futbolsport.pl, jednak gramy zbyt “seniorską piłkę” mówię tu przede wszystkim o tym, że nie korzystamy z faktu o braku spalonych. Przez ostatnie lata uczyłem się trzymać linie spalonego oraz uważać aby “nie spalić”, gdzie w tych rozgrywkach jest to kompletnie bezużyteczne.

4. Obecny sezon jest waszym debiutanckim w naszych rozgrywkach, dlatego chciałbym cię spytać o to jakie cele postawiliście sobie do zrealizowania przed pierwszym spotkaniem w IV lidze? Czy spodziewałeś się tego, że po rundzie zasadniczej będziecie na drugim miejscu w tabeli, ze stratą trzech punktów do lidera? I zdradź nam proszę co nie zafunkcjonowało tak jak należy w spotkaniach z drużynami FC Kwiatowe oraz Airpress FC, z którymi straciliście łącznie cztery punkty?

Piotr: Nie będę kłamał, byłem praktycznie pewien, że zwycięstwo w lidze rozstrzygnie się między nami, a FC Kwiatowe, naszymi dobrymi kolegami z Canarinhos. Z większością drużyn mierzyłem się w Ananasach i wiedziałem, że dysponujemy większym potencjałem od mojej poprzedniej drużyny. Muszę pochwalić natomiast progres jaki wykonała drużyna Lutni​ Dębiec i Airpress FC.
W meczu z FC Kwiatowe, poziom był bardzo wysoki, prowadziliśmy 1:0, następnie straciliśmy 2 bramki, żeby finalnie uratować remis w ostatniej akcji meczu. Moja pewność o tym, że to pomiędzy nami a Kwiatowym rozstrzygnie się wygrana w lidze ziściła by się. Jednak przydarzyła nam się wpadka z Airpress FC, niewątpliwie drużyną bardzo dobrą jak na standardy IV ligi. Niestety błędy przy zmianach, złe decyzje personalne i chaos sprawiły, że straciliśmy dwie głupie bramki. Zaburzyło to całą harmonię i do meczu już nie wróciliśmy, była to moja klęska jako kapitan, bo nie zapanowałem nad tym co się dzieje na boisku. Po tym meczu zmieniliśmy ustawienie i wiemy już, jak z nimi zagrać, jednak tego zdradzać nie będę.

Jako kapitan ambitnej drużyny, nie mogę inaczej zdefiniować naszego celu, jak awans do 3 ligi i to z pierwszego miejsca.

5. Przed wami ostatnia najważniejsza chyba część sezonu czyli faza play-off, w trakcie której wyłonicie mistrza IV ligi grupy B oraz wyłonią się dwie ekipy, które awansują do III ligi. Przeprawa ta nie będzie łatwa, ponieważ waszymi rywalami są wcześniej wspomniane już FC Kwiatowe i Airpress FC, z którymi pogubiliście punkty. Czy w związku z tym można przypuszczać, że wasz zespół jest na straconej pozycji w walce o awans? Czy dopiero teraz pokażecie wasze prawdziwe oblicze i zdołacie ulokować się po tych spotkaniach na pierwszym miejscu w tabeli?

Piotr: Terminarz ułożył się tak, że potencjalny brak zwycięstwa z FC Kwiatowe zabiera nam szanse na wygranie ligi i mecz z Airpress FC stałby się decydującym o awansie. Chcemy jednak się zrewanżować i pokazać, że tamte dwa mecze to był tylko wypadek przy pracy. Gdy ktoś spojrzy na nasze wyniki z tymi dwiema drużynami, pomyśli, że jesteśmy na przegranej pozycji, jednak w obu tych meczach na pewno nie byliśmy gorsi od rywali, dużymi fragmentami przeważaliśmy. Na końcu jednak liczy się wynik, który był dla nas niekorzystny.
Graliśmy na pewno zbyt naiwnie i może lekceważąco z Airpress FC, a do każdego meczu należy podejść na 100% zaangażowaniu. Łatwo na pewno nie będzie, jednak wszystko jest w naszych rękach i nogach, jestem zdania, że jeśli odblokujemy ostatni brakujący “puzzel”, a więc skuteczność, skończymy sezon na 1 miejscu.
Na koniec chciałbym życzyć wszystkim drużynom, aby te decydujące mecze odbyły się w zdrowej, sportowej rywalizacji, bez kontuzji. Niech po prostu wygra lepszy.

Jeszcze raz dziękuję Ci Marcinie za zaproszenie, Piotr Perz

 

                                                                                                                                                             Dziękuję za wywiad

                                                                                                                                                             Marcin Chmielewski